Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 2.4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bóg istnieje
powtarzasz jak papuga bez krzty zrozumienia

najgorsze jest to że ty wierzysz w to że masz rację i że nie ma nic złego w tym że gadasz w kółko o rzeczach na które nie masz dowodu
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): Jeśli wchodzi się do dyskusji w dość późnej fazie to oczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że wyjedzie się z czyms co już było omawiane i po omówiemiu znikło. Ale nie mam siły by przejrzeć cały wątek. Zacznę więc od podstaw ryzykując, że to już było. Z góry przepraszam.
Gdyby cały znany Wszechświat (ostatnie oszacownie promienia Wszechświata to około 45 mld lat świetlnych) ściągnąć do rozmiarów kuli ziemskiej to sama Ziemia w tej skali byłaby DUŻO mniejsza od jednego, słownie JEDNEGO, atomu wodoru. O człowieku w tej skali nie ma nawet co wspomiać.  Przyjmijmy teraz roboczą hipotezę, że wszystko to stworzył aktem woli jakiś stwórca.  Hipoteza może być prawdziwa lub nie. Jak nie - nie ma o czym mówić.  Jeśli jednak jest prawdziwa to nieuchronnym wnioskiem jest konkluzja, że wszystkie religie są bzdurami. Małe porównanie. Wyobraźmy sobie, że ktoś wybudował 200 piętrowy betonowy wieżowiec po to by w dziurce w piwnicy przez 10 minut pomieszkała rodzina mysia.  Nikt nie uznał by tego działąnia za rozsądne. Jednak w proporcji do Wszechświata (jeśli Wszechświat został stworzony dla czowieka)  budowa tego wieżowca wygląda całkiem nieźle.
Może był jakiś Stwóca. Może było ich więcej. Może był/byli i odszedł/odeszli a może jest/są nadal. Tak czy tak, religie ze swymi rytuałąmi, śmiesznymi strojami, modłami itd itd po prostu odbierają dech pozimomem nonsensu.
Bakterie są w stosunku do rozmiarów człowieka GIGANTAMI  gdy się porówna rozmiar człowieka do rozmiarów Wszechświata. Czy nas obchodzi co myślą bakterie?

Było, było. Pisał to niejaki niefachowiec, co zresztą zostało skrzętnie odnotowane w jakowymś pdf-ieUśmiech Twoje rozumowanie bazuje na przypowieści o stworzeniu świata ze ST. Ja nie kwestionuję, że wszechświat liczy miliardy lat i takie też są jego rozmiary. Ostatnio czytałem o projekcie zbudowania ogromnej repliki Arki Noego ze zwierzętami i do tego muzeum tłumaczące, że dinozaury żyły 4 tys. lat temu obok ludzi. To jest zły pomysł, chociaż ludzie którzy to wymyślili mają dobre intencje. A przyczyną jest brak wykształcenia (np. wśród amiszów). Też musisz zrewidować swoje założenia o stworzeniu świata i wtedy paradoks zniknie.

magicvortex napisał(a): powtarzasz jak papuga bez krzty zrozumienia

najgorsze jest to że ty wierzysz w to że masz rację i że nie ma nic złego w tym że gadasz w kółko o rzeczach na które nie masz dowodu

Wykorzystałem Twoje kwestie w mojej opowieści. Ale, ale! Czy zauważyłeś, że nie mówię tam o Bogu, tylko o zwykłym samolocie? Też poproszę o krztę zrozumienia, bo mnie też nudno gadać w kółko.
Odpowiedz
@Jaques.
WIesz - ja podnoszę ten motyw od czasu do czasu i nie przypominam sobie satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale bezsens sytuacji wciąż jest ten sam. Skala wielkości Wszeświata ośmiesza wszelkie gadanie o tym, że ktoś tam (niech będzie, że Bóg) stworzył to dla człowieka. W dodatku po to by ów człowiek oddawał mu/jej/temu cześć.
Merytorycznej odpowiedzi (a nie ,że to już było) nie przypominam sobie. Może jednak skleroza...
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): @Jaques.
WIesz - ja podnoszę ten motyw od czasu do czasu i nie przypominam sobie satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale bezsens sytuacji wciąż jest ten sam.  Skala wielkości Wszeświata ośmiesza wszelkie gadanie o tym, że ktoś tam (niech będzie, że Bóg) stworzył to dla człowieka. W dodatku po to by ów człowiek oddawał mu/jej/temu cześć.
Merytorycznej odpowiedzi (a nie ,że to już było) nie przypominam sobie. Może jednak skleroza...

OK. Może nie widziałeś, może to było niewystarczające. W dziale "Niewyjaśnione" znajdziesz pdf-a, z różnymi odpowiedziami. Ale i w poprzednim poście daję Ci podpowiedź:
- rytuały kościelne nie są tylko i wyłącznie w związku z biblijnym stworzeniem świata. Religia to dużo szerszy "twór" (że się tak brzydko wyrażę), a to co Cię zastanawia stanowi marginalny aspekt, z którym KK sobie radzi (mam nadzieję). Wśród księży są ludzie wykształceni i naukowcy, którzy prowadzą badania nad kosmosem.
Odpowiedz
Cytat: Samolot to Jezus. Fakt jest więc taki, że pewien celnik spotkał człowieka, który potrafił robić rzeczy, których nikt wcześniej nie potrafił, i uczyć o świecie w sposób, jaki się wcześniej nie zdarzył. Kropka

No tak, niewątpliwie. Mógłbym w tym miejscu dziesiąty raz powtórzyć, że to zwykła hipoteza empiryczna, niewątpliwie sensowna.

Cytat: Dobrze, że trzymasz się tematu "czy Bóg istnieje". Ale jeśli nie chcesz odstąpić na krok od tych trzech słów, to nic nie osiągniesz. Czy gdy w szkole dostawałeś zadanie do rozwiązania, to patrzyłeś się godzinami w jego treść, aby znaleźć odpowiedź? Czy może robiłeś próby, szukałeś rozwiązania i dopiero po zapisaniu kartki znajdowałeś rozwiązanie?

Nauczyciele mieli tyle oleju w głowie, żeby zadawać zadania, których treść nie budzi wątpliwości poznawczych.
Albo mamy jasno zdefiniowany przedmiot poszukiwań albo nie. W drugim przypadku, bo takie też oczywiście są, próbujemy na chybił trafił, metodą prób i błędów. Ale no na Jednorożca, nie udawajmy wtedy że szukamy czegoś KONKRETNEGO (w tym wypadku Boga). Ty chciałbyś mieć ciastko i zjeść ciastko.

Cytat: Teraz pokazuję Ci różne możliwości, które pomogą Ci znaleźć odpowiedź. W co wierzyć? Wierzyć słowom ludzi, którzy widzieli. W co jeszcze? W Jezusa. W co jeszcze? Wierzyć w Ewangelię.
Czy chodzi o to, że wolisz nie szukać? Czy o to, że wierzysz już w coś innego? Ewangelia istnieje - zastanów się skąd się wzięła. Twoje przekonania w tym temacie to także wiara.

Moja wiara ma zawsze charakter przedmiotowy, mam różne przekonania na temat prawdziwości Ewangelii i poszczególnych zdarzeń w niej opisanych bo studiowałem ją dosyć dokładnie, natomiast nie mam żadnej wiary czy niewiary w Boga bo hipoteza „Bóg istnieje” nie jest faktualna.
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): WIesz - ja podnoszę ten motyw od czasu do czasu i nie przypominam sobie satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale bezsens sytuacji wciąż jest ten sam. Skala wielkości Wszeświata ośmiesza wszelkie gadanie o tym, że ktoś tam (niech będzie, że Bóg) stworzył to dla człowieka. W dodatku po to by ów człowiek oddawał mu/jej/temu cześć.
Merytorycznej odpowiedzi (a nie ,że to już było) nie przypominam sobie. Może jednak skleroza...

Brak odpowiedzi może wynikać z faktu, że to żaden argument, więc nie ma się do czego odnosić. Czyjeś odczucia nie podlegają dyskusji.

I np. dla mnie wcale nie jest to bez sensu. Może Bóg chciał, aby skala wszechświata pobudzała wyobraźnię i mniej było osób o poglądach podobnych do Twoich - pojęcie "człowiek" w kontekście biblijnym niekoniecznie musi oznaczać wyłącznie homo sapiens.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
OK. Bóg stworzył świat o promieniu 45 mld lat świetlnych po to by jednej planecie istoty o czasie życia jak mgnienie oka (w skali Wszechświata) i wielkości niemirzalnie małej (w skali Wszechświata) oddawały mu część i spiewały (przez bardzo krótki czas) "O Panie jaki jesteś wielki" itd.
POWYŻSZE NIE MA SLADU SENSU
Odpowiedz
wookie


Cytat:No tak, niewątpliwie. Mógłbym w tym miejscu dziesiąty raz powtórzyć, że to zwykła hipoteza empiryczna, niewątpliwie sensowna. 

Skoro już uznajesz to za hipotezę, to z głowy mamy aspekt niezdefiniowania. Zaczynając od Jezusa, możesz zgłębiać ten temat. Gdy dojdziesz do Ojca będziesz bliżej "niezdefiniowanego". Taką właśnie stopniową metodę proponujęUśmiech


Cytat:Ale no na Jednorożca, nie udawajmy wtedy że szukamy czegoś KONKRETNEGO (w tym wypadku Boga).

Na świecie są konkretne znaki działania Boga. Masz do dyspozycji przekazy o Jezusie i Jego naukę. Czy zamykasz oczy i mówisz: "Nie widzę" czy uznajesz, że to nie wiąże się z tematem, czy nie pomyślałeś o tym sposobie?


Cytat:Moja wiara ma zawsze charakter przedmiotowy, mam różne przekonania na temat prawdziwości Ewangelii i poszczególnych zdarzeń w niej opisanych bo studiowałem ją dosyć dokładnie

Jakie to przekonania, jeśli można wiedzieć? Może to mnie naprowadzi na istotę problemu.
Odpowiedz
Coś niechcący kliknąłem i niedokończony tekst mi się wysłał. Kontynuacja: Moje poczucie "sensu" musi być zgodne z boskim (na obraz i podobieństwo przecież). Gdzie w Biblii jest o 100000000000 galakatykach, z których każda składa się z 10000000000 gwiazd? Średnio oczywiście.
Objętość (warstwa o wysokości powiedzmy 10 km nad poziomem morza na Ziemii) obszaru gdzie ludzie mogą istnieć w porównaniu do objętości całego Wszechświata jest śmiesznie mała. Dlatego ja nie mogę uwierzyć, że ewentualnemu stwórcy zależało na stworzeniu "raju" by tam śpiewano na jego/jej/tego cześć
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): OK. Bóg stworzył świat o promieniu 45 mld lat świetlnych (...)

Wiek wszechświata to bliżej 15 mld lat, ale to szczegół. W tym zdaniu powyżej skorygowałeś opowieść biblijną naukową wiedzą. I na tym się opierasz??? Wszechświat sam jest wielką niewiadomą i nauka nie zna odpowiedzi na wiele pytań. Ty dodajesz do tego Boga i przyjmujesz za punkt wyjścia do rozważań. Śmiały pomysł, nawet jeśli rozważasz alternatywne scenariuszeUśmiech
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): OK. Bóg stworzył świat o promieniu 45 mld lat świetlnych po to by jednej planecie istoty o czasie życia jak mgnienie oka (w skali Wszechświata) i wielkości niemirzalnie małej (w skali Wszechświata) oddawały mu część i spiewały (przez bardzo krótki czas) "O Panie jaki jesteś wielki" itd.
1. Ten cel to chyba wyssałeś sobie z palca albo wziąłeś z jakiejś idiotycznej publikacji. Bóg po prostu stworzył świat, w którym mogą żyć wolne istoty.

Pierwszy link z sieci: Dlaczego Bóg stworzył świat?

2. Nie wiadomo, czy istnieje lub czy będzie istniała tylko jedna cywilizacja we wszechświecie.

niefachowiec napisał(a): POWYŻSZE NIE MA SLADU SENSU
Twój aksjomat też nie ma sensu.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
@jaques. Wiek Wszechświata a jego rozmiar to dwie różne rzeczy. Przestrzeń się rozszerza. Ale to margines. Istota rzeczy polega na tym, że jest niewiarygodne, że celem powstania Wszechświata było zaistnienie istotek na małej planetce by one oddawały cześć. Dlatego wszystkie znane mi religie to nonsens. Nie napisałeś nic co by się w jakiś sposób odnosiło do podstawowego zagadnienia: ogromność Wszechświata i znikomość człowieka. Ta właśnie rozbieżność czyni religie nonsensownymi.
Odpowiedz
Soul33


Cytat:Twój aksjomat też nie ma sensu.

To do niefachowca rzecz jasna, ale się wtrącę. Zgadzam się, że nie ma sensu, ale rozumiem, że niefachowiec ma wątpliwości w tym temacie. Też chciałbym wiedzieć, czym jest wszechświat, skąd się wzięło to co nas otacza. Jaka jest moja rola i cel mojego istnienia. Niefachowcu, czy potrafisz sprecyzować swoje wątpliwości (bo ja się mogę tylko domyślać, co Cię nurtuje)?

niefachowiec napisał(a): @jaques. Wiek Wszechświata a jego rozmiar to dwie różne rzeczy. Przestrzeń się rozszerza. Ale to margines. Istota rzeczy polega na tym, że jest niewiarygodne, że celem powstania Wszechświata było zaistnienie istotek na małej planetce by one oddawały cześć.  Dlatego wszystkie znane mi religie to nonsens. Nie napisałeś nic co by się w jakiś sposób odnosiło do podstawowego zagadnienia: ogromność Wszechświata i znikomość człowieka.  Ta właśnie rozbieżność czyni religie nonsensownymi.

Mogę tylko wyrazić zdziwienie, że nie przekonuje Cię to, co piszę ja i Soul33.
A wiek wszechświata ma się bardzo konkretnie do jego promienia (1 do 1). Wystarczy zamienić lata wieku na lata świetlne odległości. Nic nie porusza się szybciej od światła, więc taki duży jak piszesz być nie może.

Natomiast "Ogrom wszechświata i znikomość człowieka" to już insza inszośćUśmiech Może ktoś tu podchwyci temat.
Odpowiedz
Cytat: Skoro już uznajesz to za hipotezę, to z głowy mamy aspekt niezdefiniowania. Zaczynając od Jezusa, możesz zgłębiać ten temat. Gdy dojdziesz do Ojca będziesz bliżej "niezdefiniowanego". Taką właśnie stopniową metodę proponuję

Ale przecież już próbowałeś ją zastosować i okazała się bezowocna.

Cytat: Na świecie są konkretne znaki działania Boga. Masz do dyspozycji przekazy o Jezusie i Jego naukę. Czy zamykasz oczy i mówisz: "Nie widzę" czy uznajesz, że to nie wiąże się z tematem, czy nie pomyślałeś o tym sposobie?

Nie możesz powiedzieć sensownie że na świecie są konkretne znaki działania Boga jeśli nie zdefiniujesz wcześniej Boga. Jaques, to naprawdę są preliminaria logiki.
Co do nauk Jezusa i samego Jezusa to chyba Ty zamykasz oczy na to co ja mówię, bo od pół roku powtarzam że istnienie Jezusa jest hipotezą empiryczną. Sensowną. Jego nauki w zakresie etyki są spisane i w sensie filozoficznym stanowią pewną propozycję normatywną. Z częścią się zgadzam, z częścią nie.
Co dalej?

Cytat: Jakie to przekonania, jeśli można wiedzieć? Może to mnie naprowadzi na istotę problemu.

No różne. Na przykład, że nie było Arki Noego, sąd nad Jezusem odbył się faktycznie, Jozjasz znalazł sobie bardzo sprytny sposób na wprowadzenie reform „odkrywając” prawa itd. Interesuje Cię opinia na temat czegoś konkretnego?
Odpowiedz
Wookie napisał(a): Ale przecież już próbowałeś ją zastosować i okazała się bezowocna.
 
Stawiasz sprawę na opak (nie jesteś w tym niestety osamotniony). Owszem, daję Ci różne wskazówki i podpowiadam, co możesz zrobić, ale stosować to już musisz sam i osiągnąć coś samemu. Gdy lekarz przepisze Ci lekarstwo, to kazałbyś mu je połknąć i czekał aż on poczuje się lepiej??? (teraz kręcę głowąOczko
Słuchaj, powiem tyle: tu nic się jeszcze nie "okazało". Mówiąc szczerze, temat jeszcze się nie zaczął, podczas gdy Ty się chcesz poddać.



Cytat:Nie możesz powiedzieć sensownie że na świecie są konkretne znaki działania Boga jeśli nie zdefiniujesz wcześniej Boga. Jaques, to naprawdę są preliminaria logiki. 

Co do nauk Jezusa i samego Jezusa to chyba Ty zamykasz oczy na to co ja mówię, bo od pół roku powtarzam że istnienie Jezusa jest hipotezą empiryczną. Sensowną. Jego nauki w zakresie etyki są spisane i w sensie filozoficznym stanowią pewną propozycję normatywną. Z częścią się zgadzam, z częścią nie. 
Co dalej?

Nauki te nie wzięły się znikąd. Stawiam hipotezę, że są wytworem zaawansowanej cywilizacji, bardziej rozwiniętej niż obecna. (Jeżeli ktoś oczekuje dowodów, to chwilkę musi poczekać. Na razie mówimy o hipotezach.)

Cytat: sąd nad Jezusem odbył się faktycznie

To mocne stwierdzenie. Przyjmujesz zatem, że Jezus (nie jakiś dowolny, ale TEN Jezus - różniący się od opisywanego przez KK, a jednak mający z nim części wspólne) istniał. Dodatkowo, że był sądzony. To całkiem sporo.
A w co nie wierzysz? Zmartwychwstanie?

Cytat:Jozjasz znalazł sobie bardzo sprytny sposób na wprowadzenie reform „odkrywając” prawa

To mnie interesuje (nie wiem o czym mówisz). Rozwiń proszę.
Odpowiedz
@jaques
Wiek Wszechświata nie jest jego rozmiarem. Mały sytacik:
"Współrzędne współporuszające się z Ziemi do granic widocznego Wszechświata wynoszą około 14 miliardów parseków (4,6 ×1010 lat świetlnych) w każdym kierunku, co daje średnicę obserwowalnego Wszechświata równą około 92 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 ×1026 metrów[1]. Należy zwrócić uwagę, że powyższe wielkości określają maksymalną odległość, dla jakiej zdarzenia mogą być obserwowane w chwili obecnej czyli jednocześnie wyznaczają granice horyzontu cząstek, wewnątrz którego cząstki są w kontakcie przyczynowo-skutkowym[2].

Szacuje się, że widzialny Wszechświat zawiera 30 tryliardów gwiazd (3 ×1022) składających się na 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Te wszystkie galaktyki tworzą 25 miliardów grup galaktyk zawartych w 10 milionach supergromad galaktyk[3]. "

Wszelako czy promień ma 45 mld czy 6mld lat świetlnych jest zupełnie nieistotne. Istotne jest jest,że czy tak czy siak człowiek jest okruszyną bardzo, bardzo małą i mało znaczącą . Dlatego Genesis itp to nonsens.
Może i jakiś Stwórca jest/byl (lub byli - dlaczego nie) ale nie mogę uwierzyć, że mu/jej/temu/im zależy na naszych hołdach i pieniach. To jest sedno sprawy. To sprawia, że wszelkie religie i ich rytuały, stroje itd to jeden wielki bezsens. Ja oczywiście rozumiem, że ludziom jakaś tam dobra matka czy surowy ale sprawiedliwy ojciec jest potrzebny i dlatego. Ale to nie zmienia istoty rzeczy. Jak powiedział ktoś "jeśli 100 milionów ludzi powie coś głupiego to to w dalszym ciągu jest głupie".
Odpowiedz
Cytat: Stawiasz sprawę na opak (nie jesteś w tym niestety osamotniony). Owszem, daję Ci różne wskazówki i podpowiadam, co możesz zrobić, ale stosować to już musisz sam i osiągnąć coś samemu. Gdy lekarz przepisze Ci lekarstwo, to kazałbyś mu je połknąć i czekał aż on poczuje się lepiej??? (teraz kręcę głową
Słuchaj, powiem tyle: tu nic się jeszcze nie "okazało". Mówiąc szczerze, temat jeszcze się nie zaczął, podczas gdy Ty się chcesz poddać.

Czyli generalnie sprawa jest taka, że nie możesz przedstawić żadnej jasnej i klarownej sytuacji do racjonalnej i rzeczowej dyskusji. To u mnie ma się coś w głowie przestawić.
Jaques, ja od 14 lat interesuję się zagadnieniami religii, moim katechetą jeszcze w czasach liceum był bardzo dobry teolog i jak wygląda sprawa „na papierze” to ja doskonale się orientuję więc nie musisz mi tutaj dawać wskazówek dotyczących czytania Biblii bo podejrzewam że znam ją lepiej od niejednego niedzielnego katolika. To że ja twierdzę iż hipoteza Boga nie jest faktualna jest oparte o tę wiedzę a nie o jej brak. Moim zdaniem to Tobie brakuje elementarnego przygotowania logicznego i filozoficznego by podejmować temat teorii znaczenia.

Cytat: Nauki te nie wzięły się znikąd. Stawiam hipotezę, że są wytworem zaawansowanej cywilizacji, bardziej rozwiniętej niż obecna. (Jeżeli ktoś oczekuje dowodów, to chwilkę musi poczekać. Na razie mówimy o hipotezach.)

To zależy co określasz rozwojem.

Cytat: To mocne stwierdzenie. Przyjmujesz zatem, że Jezus (nie jakiś dowolny, ale TEN Jezus - różniący się od opisywanego przez KK, a jednak mający z nim części wspólne) istniał. Dodatkowo, że był sądzony. To całkiem sporo.
A w co nie wierzysz? Zmartwychwstanie?

Nie mam oczywiście pewności że tak było, ale wydaje mi się to całkiem prawdopodobne. Jeśli interpretować zmartwychwstanie w sposób empiryczny, to znaczy że ciało gdzieś zniknęło w niepojęty dla nikogo sposób to tak, w to nie wierzę.

Cytat: To mnie interesuje (nie wiem o czym mówisz). Rozwiń proszę.

Chodzi ten fragment:
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1253
Powszechnie przyjmuje się, że swingowane „odkrycie” prawa w świątyni miało być bezkonfliktowym wprowadzeniem niezbędnych reform, które po prostu spisano.
Odpowiedz
niefachowiec napisał(a): Może i jakiś Stwórca jest/byl (lub byli - dlaczego nie) ale nie mogę uwierzyć, że mu/jej/temu/im zależy na naszych hołdach i pieniach.

http://1drv.ms/1GeKfYB


Takie coś swego czasu zebrałem. Wiem, że czytanie przydługich tekstów wymaga samozaparcia, ale może akurat będziesz miał ochotę.

Wookie 


Cytat:Czyli generalnie sprawa jest taka, że nie możesz przedstawić żadnej jasnej i klarownej sytuacji do racjonalnej i rzeczowej dyskusji. To u mnie ma się coś w głowie przestawić. 

Stwierdzasz to z wyrzutem, czy po prostu? Mówimy hipotezach, które nimi są z racji tego, że nikt ich dotąd nie udowodnił. Katolicy wierzą, że są prawdziwe. Ateiści, wprost przeciwnie. I ja również dowodu nie przedstawię, można więc tylko być bardziej za lub bardziej przeciw. To "przestawianie w głowie" to zbieranie przesłanek na korzyść jednej lub drugiej opcji. Sorry, Twoje odczucia sam zmienisz, gromadząc pewną wiedzę i/lub kierując się intuicją, sercem. etc.. Dlatego moja rola jest tak zredukowana i nie mogę odrobić tej lekcji za Ciebie. 

A niektórzy tutaj sądzą, że odwalam szkodliwą robotę, a czasem myślą, że troluję i specjalnie lawiruję bez dowoduUśmiechUśmiechUśmiech Sami swoich przekonań jakoś nie podpierają dowodami, bo to niby ja mam zrobić Duży uśmiech


Cytat:Jaques, ja od 14 lat interesuję się zagadnieniami religii, moim katechetą jeszcze w czasach liceum był bardzo dobry teolog i jak wygląda sprawa „na papierze” to ja doskonale się orientuję więc nie musisz mi tutaj dawać wskazówek dotyczących czytania Biblii bo podejrzewam że znam ją lepiej od niejednego niedzielnego katolika.

Tego nie wiedziałem. Tobie jednakże moje wskazówki nie zaszkodziły, a może ktoś inny je wykorzysta.


Cytat:To że ja twierdzę iż hipoteza Boga nie jest faktualna jest oparte o tę wiedzę a nie o jej brak. Moim zdaniem to Tobie brakuje elementarnego przygotowania logicznego i filozoficznego by podejmować temat teorii znaczenia. 

Jakieś tam przygotowanie mamOczko Ale akademicka dyskusja mnie nie interesuje. Po pierwsze, faktycznie jesteś tu lepiej przygotowany i nie byłbym dla Ciebie równym partnerem. Po drugie, mnie chodzi o rzeczywistość, a nie pojedynki na teorie filozoficzne.


Cytat:To zależy co określasz rozwojem.

Co zależy?UśmiechUśmiechUśmiech Chodzi mi o rozwój moralności, ale również inne aspekty.


Cytat:Jeśli interpretować zmartwychwstanie w sposób empiryczny, to znaczy że ciało gdzieś zniknęło w niepojęty dla nikogo sposób to tak, w to nie wierzę. 

To są te inne aspekty. Stawiam hipotezę, że przy odpowiednim zaawansowaniu medycyny, jest możliwe przywracanie życia. Oczywiście nie w dowolnie długim czasie po ustaniu czynności życiowych.
Odpowiedz
Jaques napisał(a): A wiek wszechświata ma się bardzo konkretnie do jego promienia (1 do 1). Wystarczy zamienić lata wieku na lata świetlne odległości. Nic nie porusza się szybciej od światła, więc taki duży jak piszesz być nie może.

oj, na astronomii to się nie znasz, ale to żadne zdziwienie Duży uśmiech

Jaques napisał(a): Stawiasz sprawę na opak (nie jesteś w tym niestety osamotniony). Owszem, daję Ci różne wskazówki i podpowiadam, co możesz zrobić, ale stosować to już musisz sam i osiągnąć coś samemu. Gdy lekarz przepisze Ci lekarstwo, to kazałbyś mu je połknąć i czekał aż on poczuje się lepiej??? (teraz kręcę głowąOczko
Słuchaj, powiem tyle: tu nic się jeszcze nie "okazało". Mówiąc szczerze, temat jeszcze się nie zaczął, podczas gdy Ty się chcesz poddać.

"musisz silniej wierzyć" rzygać się chce

Jaques napisał(a): Nauki te nie wzięły się znikąd. Stawiam hipotezę, że są wytworem zaawansowanej cywilizacji, bardziej rozwiniętej niż obecna. (Jeżeli ktoś oczekuje dowodów, to chwilkę musi poczekać. Na razie mówimy o hipotezach.)

hipotezami bez dowodów to możesz się podetrzeć

Jaques napisał(a): Takie coś swego czasu zebrałem. Wiem, że czytanie przydługich tekstów wymaga samozaparcia, ale może akurat będziesz miał ochotę.

"zbiore swoje bezsensowne wypowiedzi w zbiór a ty musisz postarać się bardziej żeby ten sens gdzieś tam znaleźć" jeszcze bardziej rzygać się chce

Jaques napisał(a): Stwierdzasz to z wyrzutem, czy po prostu? Mówimy hipotezach, które nimi są z racji tego, że nikt ich dotąd nie udowodnił. Katolicy wierzą, że są prawdziwe. Ateiści, wprost przeciwnie. I ja również dowodu nie przedstawię, można więc tylko być bardziej za lub bardziej przeciw.

no to koniec tematu, won z forum bo marnujesz nasz czas na swoje bajania

Jaques napisał(a): To "przestawianie w głowie" to zbieranie przesłanek na korzyść jednej lub drugiej opcji. Sorry, Twoje odczucia sam zmienisz, gromadząc pewną wiedzę i/lub kierując się intuicją, sercem. etc.. Dlatego moja rola jest tak zredukowana i nie mogę odrobić tej lekcji za Ciebie. 

A niektórzy tutaj sądzą, że odwalam szkodliwą robotę, a czasem myślą, że troluję i specjalnie lawiruję bez dowoduUśmiechUśmiechUśmiech Sami swoich przekonań jakoś nie podpierają dowodami, bo to niby ja mam zrobić Duży uśmiech

zarzucamy ci brak dowodu, to wystarczy, nie masz NICZEGO co mogłoby potwierdzić twoją hipoteze dlatego nadaje się do wyrzucenia do kosza. Więc to robimy a ty ją z tego kosza wyjmujesz i znowu zaczynasz na nowo wałkować temat po próżnicy bo nadal NIC nie masz. NIC Jaques. Ale to chyba już dotarło do twojej łepetyny skoro już otwarcie przyznajesz że masz tylko hipotezę bez dowodu a reszta to jakieś głosowanie kto jest bardziej za a kto przeciw. No to już wiesz kto jest bardziej za i kto przeciw, co dalej?

Jaques napisał(a): Tego nie wiedziałem. Tobie jednakże moje wskazówki nie zaszkodziły, a może ktoś inny je wykorzysta.

"będę wyrzygiwał swoje pomysły wszędzie gdzie się da, nieważne ze moje pomysły mogą być totalną bzdurą, może trafie na debila i go przekonam"

Jaques napisał(a): Jakieś tam przygotowanie mamOczko Ale akademicka dyskusja mnie nie interesuje. Po pierwsze, faktycznie jesteś tu lepiej przygotowany i nie byłbym dla Ciebie równym partnerem. Po drugie, mnie chodzi o rzeczywistość, a nie pojedynki na teorie filozoficzne.

gówno prawda, nie obchodzi cię rzeczywistość, wtedy miałbyś dowód a nie hipotezę bez pokrycia, właśnie ten dowód pokazuje że hipoteza ma coś wspólnego z rzeczywistością

oszukujesz sam siebie i nas przy okazji, spoko, chodź napisz nam kolejnego posta jak to masz hipotezę bez dowodu i jak to jest nasza wina że jej bez dowodu nie uznajemy, proszę. Krzesełko? Kawkę? A potem idziesz lulu zadowolony że zbawiasz świat?
Odpowiedz
Może ktoś mógłby podpowiedzieć magicvortexowi jak powinna przebiegać normalna dyskusja?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości