Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nie wiem czy wierzę w Boga..
#21
Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii na ten temat. Miałem dzisiaj ostatnią religię, mam ją z naprawdę świetnym katechetą, mam do niego zaufanie i uważam go za swojego rodzaju pewien autorytet, ale nie z powodu wiary, ale ze stosunku do innych ludzi i dobroci jaka od niego promienieje. Postanowiłem zostać chwilę po lekcji i zapytać go co o tym sądzi, wyraziłem swoje zdanie i moje refleksje na temat Kościoła Katolickiego, wiary ale też ogólnie różnych religii, że moim zdaniem zostały one stworzone aby kontrolować jakąś grupę osób, nie ma niepodważalnych dowodów na istnienie Boga, że równie dobrze mogłem urodzić się w innym zakątku świata i zostać wychowany tak jak w Polsce, ale w innej religii, i tak dalej, nie będę pisał wszystkich argumentów bo nie chcę wam zabierać za dużo czasu na czytanie.

Chodzi mi tutaj bardziej o to, że chciałem poznać jego zdanie, co o tym sądzi, ale nie tylko jako katolik, ale jako dorosły facet. Wiecie, od urodzenia, 16 lat byłem wychowywany jako katolik i jeszcze, chociaż wydaje mi się to głupie, ale normalne, mimo wszystko ciężko mi było to wszystko porzucić ot tak. Rozmawialiśmy jakąś godzine, potem na przemian argumentując swoje racje, ale nic nie było mnie w stanie przekonać.. może tak jak ktoś tutaj wyżej napisał ,,zacząłem myśleć" .. Dałem też dzisiaj znać mojemu tacie, że jest poważna sprawa do rozmowy, na temat mojej wiary i że wolałbym narazie nie mówić nic mamie, i powiedzieć wszystko póki co jemu. Powiedział żebym nic na razie jej nie mówił i porozmawiamy na spokojnie w Polsce w październiku (przyjeżdża na parę dni do Polski bo mamy wesele). Jestem bardzo zadowolony z obrotu spraw i coraz bardziej pewny, że odchodzę od wiary..

Przepraszam jak niektóre rzeczy wydają się nie jasne, jak piszę, staram się jak najmocniej, ale to jest ważna decyzja w moim życiu i emocje przy pisaniu też robią swoje.. dziękuję wszystkim za dyskusję i pomoc, nie kończę jeszcze tematu, bo to nie koniec.. Uśmiech
Odpowiedz
#22
bert04:
Cytat:Jak dobrze, że sam autor wątku nie widzi w sobie ofiary indoktrynacji czy cierpiętnika jakichś zaburzeń tożsamości. Tylko sam bierze sprawę w swoje ręce. Mogę nie zgadzać się z jego wyborem (i nie zgadzam się), ale szanuję jego, odpowiednią do wieku, dojrzałość. Niejeden starszy mógłby wziąć przykład.
Refleksje nie pojawiają się od razu, czasem dopiero  w zderzeniu z życiowymi sytuacjami, mężczyzna sobie uświadamia, że został "urobiony".(kobieta zresztą też)
Zamiast decydować, jest np. bierny i pasywny, wręcz zniewieściały, albo czuje się pusty i niezrealizowany bo został zaprzągnięty w kierat obowiązków zanim dorósł do tego psychicznie.
Możesz oczywiście zabronić dziecku być kim chce, zmusić go do robienia przedziałku i chodzenia na mszę ale to jest zwyczajne kastrowanie barana.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#23
rovi2k napisał(a): Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii na ten temat. Miałem dzisiaj ostatnią religię, mam ją z naprawdę świetnym katechetą, mam do niego zaufanie i uważam go za swojego rodzaju pewien autorytet, ale nie z powodu wiary, ale ze stosunku do innych ludzi i dobroci jaka od niego promienieje. Postanowiłem zostać chwilę po lekcji i zapytać go co o tym sądzi, wyraziłem swoje zdanie i moje refleksje na temat Kościoła Katolickiego, wiary ale też ogólnie różnych religii, że moim zdaniem zostały one stworzone aby kontrolować jakąś grupę osób, nie ma niepodważalnych dowodów na istnienie Boga, że równie dobrze mogłem urodzić się w innym zakątku świata i zostać wychowany tak jak w Polsce, ale w innej religii, i tak dalej, nie będę pisał wszystkich argumentów bo nie chcę wam zabierać za dużo czasu na czytanie.

To jest forum dyskusyjne, tego typu rozmowy to chyba jego esencja. Mnie aż korci, żeby podjąć te tematy, które już zaznaczyłeś... ale nie dziś. Dziś dla mnie za późno a dla Ciebie może za wcześnie.

Cytat:Chodzi mi tutaj bardziej o to, że chciałem poznać jego zdanie, co o tym sądzi, ale nie tylko jako katolik, ale jako dorosły facet. Wiecie, od urodzenia, 16 lat byłem wychowywany jako katolik i jeszcze, chociaż wydaje mi się to głupie, ale normalne, mimo wszystko ciężko mi było to wszystko porzucić ot tak. Rozmawialiśmy jakąś godzine, potem na przemian argumentując swoje racje, ale nic nie było mnie w stanie przekonać.. może tak jak ktoś tutaj wyżej napisał ,,zacząłem myśleć" ..
To prawda, ale nie cała prawda. Ale masz 16 lat, sprawiasz rozsądne wrażenie, jeszcze dojdziesz do tego, co tam jeszcze zacząłeś.

Cytat:(...)
Przepraszam jak niektóre rzeczy wydają się nie jasne, jak piszę, staram się jak najmocniej, ale to jest ważna decyzja w moim życiu i emocje przy pisaniu też robią swoje.. dziękuję wszystkim za dyskusję i pomoc, nie kończę  jeszcze tematu, bo to nie koniec.. Uśmiech
No to z Bogiem... ten, chciałem powiedzieć,  trzymaj się.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#24
@rovi2k
Bardzo podoba mi się Twoja skromność, dojrzałość i mądre podejście do tematu.

Pytasz słusznie o rady osób, które już zmagały się kiedyś z tym co Ty musisz przechodzić i choć każda sytuacja jest trochę inna - wierzę, że wyniesiesz coś, co będziesz mógł odnieść do własnego życia.

Oto co chciałbym dać od siebie.

1. Kościół Katolicki (moim zdaniem) faktycznie jest instytucją, która próbuje ludzi kontrolować, rzucać ich na kolana, straszyć, uzależniać. Jego rytuały i sakramenty są często upokarzające, a podstawy teologiczne bardzo podejrzane. Moje osobiste zdanie (którego nie bierz pod uwagę jeśli nie chcesz) po latach jest takie, że jest to pod wieloma względami (głownie filozoficzno-teologicznymi) najgorsza ze wszystkich pięciu najważniejszych religii jakie istnieją (hinduizm, buddyzm, judaizm, islam, chrześcijaństwo) .

2. Kościół Katolicki pełny jest za to wspaniałych, wartościowych ludzi - niestety im wyżej w hierarchii tym trudniej o takich. Warto nawet poszukać sobie żony wśród osób związanych z kościołem, bo naprawdę na niskim szczeblu kleją się do niego najwartościowsze jednostki, szlachetne, mądre, dobre, prawe  - szkoda się od nich odcinać.

3. Jeśli jesteś inteligentnym, wrażliwym, mądrym chłopakiem, który będzie szukał przez całe życie swojej drogi to istniej bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeszcze wiele razy zdarzy Ci się zmieniać pogląd na obecność w Kościele Katolickim - będzie to wynikało z tego, że człowiek się zmienia i otrzymuje ciągle nową wiedzę, które zmienia jego wnioski.
Możesz jeszcze nie raz od niego odchodzić i wracać.

4. Kościół Katolicki dostarcza pewien spójny i konserwatywny system wartości, system etyczny, który jest dla wielu ludzi drogowskazem i bez niego, po odejściu od kościoła można naprawdę się srogo zgubić, jeśli nie zastąpisz go czymś mądrym.
Jest to jakiś rodzaj latarni, której dzisiaj nie doceniasz,ale możesz pewnego dnia się bez niej zgubić, jeśli nie będziesz miał innej. A świat potrafi być mroczny.
Zakazy i nakazy które wprowadza kościół nie są złe, wbrew pozorom. Są lepsze niż żadne.
Są jak przepisy drogowe - niby ograniczają, a tak naprawdę pomagają dojechać szybko i bezpiecznie.

5. Kościół Katolicki jest powszechny - daje pewien komfort i poczucie wielkiej wspólnoty. Czym ją zastąpisz, kolegami w takiej samej ciemności, których jedynym drogowskazem życiowym jest "jebać policję"?

6. Jawne, wrogie buntowanie się przeciw całemu systemowi może spowodować to, że stracisz kolegów w klasie - będą uważali Cię za dziwadło, nie każdy nastolatek jest w stanie wytrzymać taki ewentualny ostracyzm. Wszystko jednak zależy od tego, czy jesteś z małej, konserwatywnej wsi, czy z dużego miasta.

7. Na religię mógłbyś nawet chodzi tylko po to, żeby poznać system wierzeń chrześcijański, niekoniecznie się z nim utożsamiać, poznać jego silne i słabe strony, które w przyszłości mogą bardzo mocno zaowocować twoimi lepszymi decyzjami odnośnie swojego życia.
Jeśli będziesz w stanie patrzyć na tę religię krytycznie - być może na lekcji coś zainspiruje Cię do zadawania sobie nowych pytań egzystencjalnych - może będziesz w stanie prowadzić po lekcjach debaty z księdzem, zadawać mu trudne pytania.
Może zapędzisz go w kozi róg, a może otrzymasz od niego klarowne odpowiedzi, które Cię przekonają.

8. W ostateczności swoją lekcję katechezy możesz spędzać na robieniu czegoś pożytecznego, jak odrabianie pracy domowej, przepisywanie zeszytów, pisaniu wierszy, czytaniu fajnej książki, rozmowie z kolegą czy koleżanką, itd.

9. Zakładam, że kochasz swoją mamę i nie chcesz jej robić przykrości - ona na pewno poświęca dla Ciebie prawie całe swoje życie, karmi Cię, pierze, zarabia pieniądze, żeby Was utrzymać - mógłbyś coś zrobić i dla niej - np raz w tygodniu pójść do kościoła na godzinkę, skoro jej tak na tym zależy. Przecież to tylko godzina w tygodniu. Niewiele. Mógłbyś to zrobić tylko dla niej, za to co ona robi dla Ciebie. Przynajmniej do 18 roku życia. Korona by Ci z głowy nie spadła.

10. Nie utożsamiaj rzymskiego katolicyzmu z Bogiem. Ludzie rozczarowani KK często odchodząc od kościoła odchodzą od poszukiwania swojej duchowej natury, która z kościołem katolickim nie ma wiele wspólnego. Poszukuj Boga przez całe swoje życie, niech to będzie np. studiowanie filozofii, religii, słuchanie wzniosłej muzyki czy pisanie poezji. Rób coś, co odróżni Cię od bycia czystym zwierzęciem.
Z mojego punktu widzenia najwyższą formą religii jest prawda. Dążenie do prawdy jest naszym obowiązkiem nie tylko względem siebie, ale i względem innych.

11. Nie myśl o apostazji, w wieku 16 lat jest zbyt mała szansa na to, że będziesz w stanie podjąć prawidłową decyzję.

12. Nie odciągaj innych ludzi od kościoła, dopóki nie dasz im czegoś wartościowego w zamian. Jeśli masz rodzeństwo pomyśl jak na innych może wpłynąć Twoja decyzja. Może będą chcieli Cię naśladować i nie poradzą sobie na nowej drodze tak dobrze jak Ty?


Ateizm to nie tylko odejście od KK. Ateizm to wiele kroków dalej. To odrzucenie wszystkich religii, wiary w Boga i poszukiwania swojej duchowej natury. Moim zdaniem to za dużo - nie jest to ani mądra, ani świadoma, ani racjonalna decyzja. Zwykle wynika z obrażenia się na kościół, zrozumienia, że katolicyzm to ściema i dojście do nieuprawionego wniosku, że w takim razie wszystkie religie to ściema i Bóg to ściema.

Z drugiej strony pozostanie w KK czy przejście na czysto racjonalno-sceptyczny ateizm pozwoli Ci ominąć pułapki sekt i innych, dziwnych religii.
Każda droga jaką pójdziesz to droga pełna pułapek, ale też ominięcie innych pułapek, więc decyzja należy do Ciebie. W tak młodym wieku nie zamykaj sobie żadnych drzwi i nie wyciągaj zbyt daleko idących wniosków.

Popróbuj może np. inne religie, wybadaj, czy bardziej Ci będą pasować. Np. możesz pójść raz na mszę prawosławną i zobaczyć, czy czujesz większe misterium, może odrzuca Cię np. pustka i niewiara samych księży w zwyczajnym kościele katolickim, a gdzieś indziej doświadczysz czegoś potężnego i prawdziwego.

Prawdopodobnie za mało masz na razie danych o tym co jest i jak jest, więc zalecałbym po prostu ostrożność.
Odpowiedz
#25
Ech, matsuka, mimo całego zamieszania, które robisz w innych tematach i mimo gorzkich słów przeciw KRK, trochę żal, że nie można Ci plusa dać za ten post.

Parę rzeczy jednak skomentuję:
matsuka napisał(a): 1. Kościół Katolicki (moim zdaniem) faktycznie jest instytucją, która próbuje ludzi kontrolować, rzucać ich na kolana, straszyć, uzależniać. Jego rytuały i sakramenty są często upokarzające, a podstawy teologiczne bardzo podejrzane. Moje osobiste zdanie (którego nie bierz pod uwagę jeśli nie chcesz) po latach jest takie, że jest to pod wieloma względami (głownie filozoficzno-teologicznymi) najgorsza ze wszystkich pięciu najważniejszych religii jakie istnieją (hinduizm, buddyzm, judaizm, islam, chrześcijaństwo) .
Primo, kolega uważa, że religie zostały stworzone po to, żeby kontrolować ludzi. Brzmi to trochę jak mieszanka myśli Marksa i Nitschego, nie chciałem już wczoraj komentować, ale po Twoim tekście skorzystam z okazji. Faktycznie KRK jest tak zbudowany, żeby nie tylko głosić pewien system etyczny, ale też żeby go egzekwować od wiernych. Można tutaj prowadzić filozoficzne dyskusje, czy można przymuszać do dobra (dla KRK ten system etyczny jest oczywiście dobry), czy też odwrotnie, gdyby KRK mówił "róbta co chceta", nie poddawałby w wątpliwość tego systemu etycznego. Ale to na marginesie. Ważniejsza jest dla mnie kwestia, czy kontrola jest celem samym w sobie, a system etyczny ściemą dla mas, opium dla ludu i narzucaniem kontroli (nad-)ludziom. Jest to moim zdaniem krzywdzące podejście do tematu religii, wynikające raczej z chwilowego nastawienia założyciela tematu.

Druga kwestia jest taka, że wielu byłych katolików ocenia KRK i chrześcijaństwo za najgorszą religię. Moje zdanie, wynikające z obserwacji i rozmów, jest takie, że taka ocena sprowadza się do trzech punktów "najlepiej znam, najmocniej wpływa na moje życie, najbardziej mnie wkurza". Ale to może temat na inny temat.

Cytat:4. Kościół Katolicki dostarcza pewien spójny i konserwatywny system wartości, system etyczny, który jest dla wielu ludzi drogowskazem i bez niego, po odejściu od kościoła można naprawdę się srogo zgubić, jeśli nie zastąpisz go czymś mądrym.
Jest to jakiś rodzaj latarni, której dzisiaj nie doceniasz,ale możesz pewnego dnia się bez niej zgubić, jeśli nie będziesz miał innej. A świat potrafi być mroczny.
Zakazy i nakazy które wprowadza kościół nie są złe, wbrew pozorom. Są lepsze niż żadne.
Są jak przepisy drogowe - niby ograniczają, a tak naprawdę pomagają dojechać szybko i bezpiecznie.
Jedną z podstaw chrzescijańskiej etyki jest stwierdzenie, że nie istnieje coś takiego, jak wolność absolutna. W uproszczeniu, istnieje wolność grzechu i wolność od grzechu. Ta pierwsza to wolność pozorna, gdyż każdy grzech psuje ludzką naturę, upadla, zniewala. Jak alkohol. Notoryczny grzesznik jest jak alkoholik, który nawet jakby chciał, już nie może oderwać się od grzechu.

Alternatywą jest wolność od grzechu. Polega ona, także w znacznym uproszczeniu, na posluszeństwu temu, co nazywasz "przepisami drogowymi". Wersja skrócona zwana jest dekalogiem, wersja pełna - Katechizmem Kościoła Katolickiego. Inne Kościoly i wspólnoty chrześcijańskie mają swoje listy, ale zasada jest ta sama. W innych religiach można odnaleźć podobne rozwiązania, czasem inaczej nazwane, z innymi rygorami.

To tyle i mógłbym w tym miejscu zakończyć, ale... jest jeszcze coś, pewna obserwacja, a raczej opinia. Nie negując niczego, co napisałem powyżej, niektórzy ludzie być może potrzebują porównania tych dwóch  sposobów życia. Jak - mały spoiler - bohaterka filmu "Ida". Nie mogę teraz powiedzieć, że to jest dobre dla wszystkich, ale... być może niektórzy ludzie potrzebują poznać to, z czego później zrezygnują. Mimo niebezpieczeństwa, że już przy tym zostaną.

Ale to chyba też temat na osobny temat.

Cytat:6. Jawne, wrogie buntowanie się przeciw całemu systemowi może spowodować to, że stracisz kolegów w klasie - będą uważali Cię za dziwadło, nie każdy nastolatek jest w stanie wytrzymać taki ewentualny ostracyzm. Wszystko jednak zależy od tego, czy jesteś z małej, konserwatywnej wsi, czy z dużego miasta.

Nie uwzględniasz, że autor może być też ostatnim, który jeszcze dobrowolnie na religię chodzi, że w tym wieku grupa - być może - naciska na odcinanie się od katechetów, albo na ogólne olewanie i robienie sobie beki. "Dziwadłem" może będzie dlatego, że podchodzi do tych spraw na poważnie.

Cytat:9. Zakładam, że kochasz swoją mamę i nie chcesz jej robić przykrości - ona na pewno poświęca dla Ciebie prawie całe swoje życie, karmi Cię, pierze, zarabia pieniądze, żeby Was utrzymać - mógłbyś coś zrobić i dla niej - np raz w tygodniu pójść do kościoła na godzinkę, skoro jej tak na tym zależy. Przecież to tylko godzina w tygodniu. Niewiele. Mógłbyś to zrobić tylko dla niej, za to co ona robi dla Ciebie. Przynajmniej do 18 roku życia. Korona by Ci z głowy nie spadła.

Wszystko to racja, ale... światopogląd, wiara, religia, to postawy, które zazwyczaj wymagają jakiejś formy uzewnętrznienia. Pewnej spójności czynów i przekonań. Ja swego czasu potrzebowałem pewnego dystansu, także i w szczególności od praktyk religijnych, żeby sobie pewne sprawy uporządkować. Nie, nie tylko po to, żeby się wyspać albo pograć na PC.

Dlatego dobrze jest, żeby chłopak sobie uświadomił, że to, w co wierzy jego mama, ma dla niej pewną wartość. Będzie dla niej podwójnym bólem, jeżeli na końcu dnia będzie to tak wyglądało, że chłopak nie chodzi do kościoła żeby oglądać seriale na netflixie. Jeżeli już zdecyduje się zrezygnować z chodzenia do kościoła, niech poświęci tę godzinę tygodniowo na coś pożytecznego. Dla siebie, dla mamy, dla, nie wiem, świata.

Cytat:11. Nie myśl o apostazji, w wieku 16 lat jest zbyt mała szansa na to, że będziesz w stanie podjąć prawidłową decyzję.
O ile wiem i tak musi mieć 18 lat, chyba że przepisy znowu się zmieniły.

Cytat:Ateizm to nie tylko odejście od KK. Ateizm to wiele kroków dalej. To odrzucenie wszystkich religii, wiary w Boga i poszukiwania swojej duchowej natury.

Z tą "duchową naturą" to trochę zabrzmiało, jakbyś w jakąś ezoterykę odjeżdżał. Pewnie nie miałeś na myśli, ale może należałoby doprecyzować. Są różne przyczyny, dla których ludzie lądują w spirytyzmach, ezoteryzmach, paranaukach czy nawet okultyzmach. Ale moim zdaniem taką nadrzędną przyczyną jest pewna wewnętrzna potrzeba spirytualności, wspólna większości ludzi, oraz - subiektywna -pustkość ateizmu, doświadczana po odrzuceniu dotychczasowej religii. Ateizm nie jest kompatybilny z "duchową naturą" w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, chyba że użyjemy go w przenośni, jako metaforę. Ale nawet wtedy hiper-racjonalizm i różne brzytwy Ockhama potrafią zepsuć próby budowania duchowości na bazie... nicości? Powiedzmy, że nie wiem nawet, na jakiej bazie miałaby ta duchowość powstawać, ale to już kolejny temat na osobną dyskusję.

Cytat:Każda droga jaką pójdziesz to droga pełna pułapek, ale też ominięcie innych pułapek, więc decyzja należy do Ciebie. W tak młodym wieku nie zamykaj sobie żadnych drzwi i nie wyciągaj zbyt daleko idących wniosków.

Może za młody, żeby podejmować ostateczne decyzje o swoim życiu, ale wystarczająco... młody, żeby świadomie nim kierować. Ze świadomością, że za horyzontem dotychczasowych doświadczeń i przeżyć mogą być rzeczy, które spowodują kolejną zmianę kursu. Ale to już na jego własną odpowiedzialność.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#26
Jeżeli nasz młody kolega cechuje się wrodzonym 'tropizmem metafizycznym', to prędzej czy później wróci na łono KK albo jakiejś innej njuejdżowej wspólnoty.
I stu Sofeiczów go nie przekona, że to bez sensu.
Ale gdy nasz młody kolega cechuje się wrodzonym 'tropizmem sceptycznym', to zostanie 7 stopniowym ateistą, jak amen w pacierzu, i go stu biskupów i kaznodziei nie nawróci.
Jest pewnie i jakaś trzecia droga niekoherentnej osobowości łączącej wodę i ogień ale to prosta recepta na wieczne miotanie się.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#27
Jak chłop nie wie czy wierzy - znaczy, że nie wierzy. Nie rozumiem, problemu z mamą. Zresztą nie musi jej nic mówić.
Btw. Dla mnie to było takie prawdziwe zetknięcie się z problemem typu : św. mikołaj nie istnieje. Kiedy już zdasz sobie z tego sprawę , trudno jest zmienić zdanie. Oczko

Ale owszem środowiska ewangelizacyjne są tutaj prężne. Dlatego pytanie czy jego niewiara jest silniejsza od presji społecznej.
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz
#28
Rovi2k:
dojrzałość to branie odpowiedzialności za swoje decyzje/ czyny.
Boże Narodzenie, to początek, ślub kościelny czy cywilny,ochrzcić czy nie ochrzcić, co na to teściowie, w jakim poglądzie wychować dziecko...
To w co wierzysz/nie wierzysz i jaki masz światopogląd to jedno, a to co pokazujesz na zewnątrz to drugie.
Co do rodziców, jak czytam wyżej dla niektórych było to proste? Michaił Bułhakow do śmierci matki chodził do kościoła by jej nie ranić.
Moja rada: czytaj książki, wyklaruj swoje poglądy, a wtedy podejmuj życiowe decyzje.
Odpowiedz
#29
Toho napisał(a): To w co wierzysz/nie wierzysz i jaki masz światopogląd to jedno, a to co pokazujesz na zewnątrz to drugie.
Wprost przeciwnie. Człowiek jest tym, co pokazuje innym. A jak ktoś przyzwyczai się do tego, że należy kłamać, to szybko okaże się, że już nie może inaczej.
Cytat:Co do rodziców, jak czytam wyżej dla niektórych było to proste? Michaił Bułhakow do śmierci matki chodził do kościoła by jej nie ranić.
Różne są strategie. Ja znam gościa, którego matce żadna jego dziewczyna się nie podobała, więc został starym kawalerem mieszkającym z mamą, żeby jej nie ranić. Nie potępiam, w jego skórze też nie byłem, ale jednak nie doradzam.
Cytat:Moja rada: czytaj książki, wyklaruj swoje poglądy, a wtedy podejmuj życiowe decyzje.
A na czym opierasz swój pogląd (czy jest on klarowny?) że poglądom rovi2ka brakuje czegoś w kwestii klarowności?
Odpowiedz
#30
Faceci zamiast pogratulować chlopakowi męskiej decyzji, świadomej i dojrzałej chęci odcięcia się od matki, zasiewają w nim watpliwości. Może to zazdrość?
Nie wiem, ale to tylko dowód na to, że męskie sierotyi hurtowo produkuje nadgorliwość religijna.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#31
Rodica napisał(a): Faceci zamiast pogratulować chlopakowi męskiej decyzji, świadomej i dojrzałej chęci odcięcia się od matki, zasiewają w nim watpliwości. Może to zazdrość?
Nie wiem, ale to tylko dowód na to, że męskie sierotyi hurtowo produkuje nadgorliwość religijna.

Pomyliło ci się, Toho należy do lepszej płci. Teraz musisz wykazać, że męskie sieroty bez jaj i krwawi oprawcy kobiet zarazem za nic mają uczucia matki i z typowo męskim szowinizmem forsują swe falliczne poglądy.
Odpowiedz
#32
Co to są uczucia matki?
Od zarania dziejów to mężczyźni wprowadzają chłopca w męski świat, kobieta nie ma możliwości ukształtować go na mężczyznę, zawsze będzie się obawiać o jego zdrowie, życie i bezpieczeństwo.
Jeżeli w obecnych czasach o ukształtowaniu młodego mężczyzny decyduje głównie matka to coś jest nie tak.
Przypuszczam, że jest to dorosła kobieta i poradzi sobie z ciosem, chyba że zamierza niańczyć syna do 30 a może i do 40. Przy aprobacie ojca nie pozostaje mu nic innego tylko udawać, że jest wierzący.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#33
angorek333 napisał(a): Ale owszem środowiska ewangelizacyjne są tutaj prężne.
No w tym wątku widać. Naprzeciwko pilastra i berta stają Rodica ze swoimi mizoandrycznymi obsesjami, matsuka, którego na tym forum już podobno nie ma i angorek, który nie potrafi się wysłowić po polsku. Dodatkowo Sofeicz postanawia gadać od rzeczy. Tylko ZaKotem trzyma ze strony "środowisk nieewangelizacyjnych" poziom. No i jak taki biedny poszukujący ma nie wrócić na łono KRK? :>
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#34
ZaKotem napisał(a): A na czym opierasz swój pogląd (czy jest on klarowny?) że poglądom rovi2ka brakuje czegoś w kwestii klarowności?

Klarowny, w sensie nie z kwiatka na kwiatek, od ateizmu do katolicyzmu i na odwrót po byle dyskusji z kimś. Takie zmiany poglądów nie spotykają się z aprobatą i skoro już weszliście w tematy płci, niestety niestałość poglądów nie sprzyja atrakcyjności, bo nie kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa. 

To, że ma potrzebę dyskusji z katechetą czy z na forach, nie neguje tego, wręcz przeciwnie.
Odpowiedz
#35
@Toho

,,Klarowny, w sensie nie z kwiatka na kwiatek, od ateizmu do katolicyzmu i na odwrót po byle dyskusji z kimś."

Nie mam zamiaru skakać z kwiatka na kwiatek, poszukuje prawdy, napisałeś tutaj jakbym kierował się tylko i wyłącznie tym forum komentarzami do podjęcia tak mi się wydaje jednej z najważniejszych decyzji w życiu.
To forum, ma mi tylko pomóc w jakimś aspekcie zobaczyć co inni ludzie na ten temat myślą, zobaczyć że może byli kiedyś w podobnej sytuacji jak ja i jak ją rozwiązali. Byłbym głupi gdybym kierował się tylko i wyłącznie ich opinią, tak mi się wydaje - bez urazy dla wszystkich w tej dyskusji. Z resztą z każdą godziną, minutą i sekundą czuje się coraz bardziej ateistą. Moja decyzja to nie coś co nagle mnie naszło i napisałem na forum, żeby tylko utwierdzić się w tym fakcie, ale coś co przez całe życie mnie nurtowało i w końcu dostrzegłem pewne rzeczy, które sklejam teraz w całość. 

Chciałem się jeszcze odnieść, bo ktoś z was, przepraszam nie pamiętam nicku, ale wydaje mi się że to nie tylko jedna osoba pisała o reakcji innych i presji od innych. W mojej szkole nie ma nacisku i wykluczenia z ,,grupy" jeżeli się wierzy czy nie wierzy, każdy rozumie raczej, przynajmniej z tego co zaobserwowałem, że każdy ma prawo wierzyć w co chce oraz każdy ma prawo NIE wierzyć. Ale nawet jeżeli moje odejście od KK miałoby się spotkać powiedzmy lekko ,,dezaprobatą" ze strony otoczenia  i rówieśników w szkole, to mam to głęboko gdzieś, nie obchodzi mnie opinia innych o mojej wierze, to zależy tylko ode mnie, myślę że nie warto się przejmować czymś takim, to tylko pokazuje jak ktoś jest niedojrzały.

To narazie tyle z mojej strony, dzięki za dalszą dyskusję! Uśmiech
Odpowiedz
#36
rovi2k napisał(a): To forum, ma mi tylko pomóc w jakimś aspekcie zobaczyć co inni ludzie na ten temat myślą, zobaczyć że może byli kiedyś w podobnej sytuacji jak ja i jak ją rozwiązali.
Tylko tutaj jest taki problem, że siłą rzeczy napotkasz mnóstwo takich, którzy z takiego kryzysu wyszli z umocnioną wiarą i nie żałują tego faktu oraz mnóstwo takich, którzy wiarę rzucili w diabły i też tego nie żałują. Że już o tych, którzy konwertowali z jednej religii na drugą nie będę wspominał.

Cytat:Z resztą z każdą godziną, minutą i sekundą czuje się coraz bardziej ateistą.
A jakie argumenty rozważasz w drugą stronę. Poza tymi niepoważnymi (nie chcę robić mamie i tacie przykrości).
Cytat:W mojej szkole nie ma nacisku i wykluczenia z ,,grupy" jeżeli się wierzy czy nie wierzy
Wątpię, żeby gdziekolwiek tak było. Jestem dwa razy starszy od Ciebie i też niczego takiego nie widziałem w szkołach do których chodziłem. Mam wrażenie, że to jakieś miejskie legendy o tym jak to chrześcijanie mają źle w szkole, albo jak to ateiści mają źle w szkole.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#37
rovi2k napisał(a): Z resztą z każdą godziną, minutą i sekundą czuje się coraz bardziej ateistą. Moja decyzja to nie coś co nagle mnie naszło i napisałem na forum, żeby tylko utwierdzić się w tym fakcie, ale coś co przez całe życie mnie nurtowało i w końcu dostrzegłem pewne rzeczy, które sklejam teraz w całość. 

A co konkretnie jest w ateizmie tak dla rovi2k pociągającego, a czego nie ma w katolicyzmie?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#38
to, że nie ma tego, co w katolicyzmie jest Język
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#39
Dragula napisał(a): to, że nie ma tego, co w katolicyzmie jest Język


Nie draguli pilaster pytał.

Ale skoro tak, to czego nie ma?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#40
Dragula napisał(a): to, że nie ma tego, co w katolicyzmie jest Język
Argument przekonujący dla wyznawców Kononowicza Uśmiech
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości