To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytania do teistów
Chciałam zapytać o taką rzecz którą zarejestrowałam jeszcze jako dziecko w PRLu a usłyszałam w kościele i na lekcjach religii.
Od pewnego czasu się nad tym zastanawiam.
Usłyszałam, że "Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga".
Ale o co chodzi wierzącym, proboszczom i papieżowi w tym przypadku?

No bo człowiek ma duszę i ciało: nogi, ręce, pupę, głowę i oczy, a Bóg Ojciec jest Duchem i ciała nie posiada.
Czy:
- Dusza człowieka została stworzona na podobieństwo Ducha=Boga Ojca który jest tylko Duchem, a ciało człowieka Bóg Ojciec po prostu zaprojektował tak jakoś,
- Bóg Ojciec najpierw stworzył Jezusa, któremu dał boską duszę = lepszego ducha, oraz wymyślił tzw. "ciało człowiecze" które też mu dał a potem stworzył człowieka na podobieństwo Jezusa tylko dał człowiekowi gorszą duszę niż ta od Jezusa, oraz dał mu ciało bardzo podobne do ciała Jezusa

No to człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga Ojca czy Boga Jezusa?

A co robił Jezus w niebie jak Bóg Ojciec zachęcał do grzechu w Raju Adama i Ewę, co robił Jezus jak Ojciec objawiał się Mojżeszowi, ojcu Izaaka i Noemu?


Bo jest taka piosenka, mam nawet na pendrive, słowa tam lecą takie, że:
" Jezus został zrodzony z Ojca przed wieków wiekiem, a potem z matki człowiekiem".

To by znaczyło, że Bóg najpierw stworzył Jezusa jako tylko lepszą duszę, samego ducha. Potem anioły.
Potem człowieka z duszą podobną do Duchów jakimi byli Bóg Ojciec i Jezus.


A ciało człowieka, to by znaczyło, że ciało człowieka wcale nie jest na obraz i podobieństwo ani Boga Ojca ani syna Jezusa, tylko, że jest wymyślone.


Bo dopiero potem jak Adam i Ewa by się rozmnożyli do licznego potomstwa, to dopiero potem urodziła by się Maryja.
A Jezus dopiero wtedy dostał by ciało człowieka, jakby Maryja go urodziła i dała mu ciało jako matka a anonimowy plemnik jako ojciec.

To Jezus miał by dwóch Ojców: Boga Jahwe i anonimowego plemnika, oraz jedną matkę.
Tak by wynikało z piosenki, którą autor piosenki musiał skonsultować przynajmniej z proboszczem, ale piosenkę też by należało skorygować, bo  Jezus nie byłby dwa razy zrodzony, raz z ojca a raz matki tylko raz stworzony przez ojca a potem zrodzony z drugiego ojca i jednej matki.
Odpowiedz
freeman napisał(a):Nie wiesz kim jest dla Ciebie Jezus? Wcale mnie  nie dziwi, że trudno Ci to określić.Nie poznałeś Go osobiście, nie zaprosiłeś do Twego życia.Kiedy jednak Go poznasz, to przestaniesz zawracać sobie głowę Buddą, Kriszną, czy unitarianizmem.Przekonasz się, że wszystko przy Nim blednie i traci na wartości.Zaczniesz też doceniać i rozumieć Biblię.Nauczysz się, jak  rozpoznawać rzeczy nie pochodzące od Ducha Bożego.

freeman napisał(a):Objawienia to jak najbardziej realna rzecz (pomijając wymysły ludzi lub halucynacje).Mogą one pochodzić albo od Boga, albo od szatana.Jedynym skutecznym sposobem ich weryfikacji jest porównanie ich treści z treścia Słowa Bożego.

Czyli aby dobrze odczytywać Biblię, trzeba najpierw nawiązać osobistą relację z Jezusem.
A skąd wiemy, że nawiązujemy relację z prawdziwym Jezusem a nie z wytworem swojej podświadomości lub z podszywającym się pod Jezusa antychrystem? Bardzo prosto: wystarczy porównać nasze objawienie z treścią Słowa Bożego. Ale skąd wiemy, co jest rzeczywiście Słowem Bożym, czyli pochodzi od Ducha Bożego? To przecież jasne - wystarczy, że nawiązaliśmy osobistą relację z Jezusem. Ale skąd wiemy, że ją nawiązaliśmy? To proste - weryfikujemy na podstawie Słowa Bożego.

Czy tylko ja dostrzegam tutaj błędne koło? Rozwiązanie jest chyba tylko jedno: prawdziwość naszej relacji z Bogiem należy poddać pod weryfikację freemanowi. Tylko czemu mam wybrać akurat freemana zamiast inne uduchowione osoby, które twierdzą, że mają osobistą relację z Bogiem?
Odpowiedz
Błędne koło stworzyłeś sobie sam.Nie uwzględniłeś tego, że Jezus Chrystus jako Syn Boży jest też Odwiecznym Słowem.Żywym Słowem.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(06.07.2017, 01:42)gąska9999 napisał(a): Chciałam zapytać o taką rzecz którą zarejestrowałam jeszcze jako dziecko w PRLu a usłyszałam w kościele i na lekcjach religii.
Od pewnego czasu się nad tym zastanawiam.
Usłyszałam, że "Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga".
Ale o co chodzi wierzącym, proboszczom i papieżowi w tym przypadku?

No bo człowiek ma duszę i ciało: nogi, ręce, pupę, głowę i oczy, a Bóg Ojciec jest Duchem i ciała nie posiada.
Czy:
- Dusza człowieka została stworzona na podobieństwo Ducha=Boga Ojca który jest tylko Duchem, a ciało człowieka Bóg Ojciec po prostu zaprojektował tak jakoś,
- Bóg Ojciec najpierw stworzył Jezusa, któremu dał boską duszę = lepszego ducha, oraz wymyślił tzw. "ciało człowiecze" które też mu dał a potem stworzył człowieka na podobieństwo Jezusa tylko dał człowiekowi gorszą duszę niż ta od Jezusa, oraz dał mu ciało bardzo podobne do ciała Jezusa

No to człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga Ojca czy Boga Jezusa?

A co robił Jezus w niebie jak Bóg Ojciec zachęcał do grzechu w Raju Adama i Ewę, co robił Jezus jak Ojciec objawiał się Mojżeszowi, ojcu Izaaka i Noemu?


Bo jest taka piosenka, mam nawet na pendrive, słowa tam lecą takie, że:
" Jezus został zrodzony z Ojca przed wieków wiekiem, a potem z matki człowiekiem".

To by znaczyło, że Bóg najpierw stworzył Jezusa jako tylko lepszą duszę, samego ducha. Potem anioły.
Potem człowieka z duszą podobną do Duchów jakimi byli Bóg Ojciec i Jezus.


A ciało człowieka, to by znaczyło, że ciało człowieka wcale nie jest na obraz i podobieństwo ani Boga Ojca ani syna Jezusa, tylko, że jest wymyślone.


Bo dopiero potem jak Adam i Ewa by się rozmnożyli do licznego potomstwa, to dopiero potem urodziła by się Maryja.
A Jezus dopiero wtedy dostał by ciało człowieka, jakby Maryja go urodziła i dała mu ciało jako matka a anonimowy plemnik jako ojciec.

To Jezus miał by dwóch Ojców: Boga Jahwe i anonimowego plemnika, oraz jedną matkę.
Tak by wynikało z piosenki, którą autor piosenki musiał skonsultować przynajmniej z proboszczem, ale piosenkę też by należało skorygować, bo  Jezus nie byłby dwa razy zrodzony, raz z ojca a raz matki tylko raz stworzony przez ojca a potem zrodzony z drugiego ojca i jednej matki.
Skoro odrzuciłaś działalność Boga, to po co zwracasz się do ludzi wśród których być może mieszka sam Bóg, a Ty zamknęłaś drzwi

(04.09.2017, 20:09)nerwica napisał(a):
freeman napisał(a):Nie wiesz kim jest dla Ciebie Jezus? Wcale mnie  nie dziwi, że trudno Ci to określić.Nie poznałeś Go osobiście, nie zaprosiłeś do Twego życia.Kiedy jednak Go poznasz, to przestaniesz zawracać sobie głowę Buddą, Kriszną, czy unitarianizmem.Przekonasz się, że wszystko przy Nim blednie i traci na wartości.Zaczniesz też doceniać i rozumieć Biblię.Nauczysz się, jak  rozpoznawać rzeczy nie pochodzące od Ducha Bożego.

freeman napisał(a):Objawienia to jak najbardziej realna rzecz (pomijając wymysły ludzi lub halucynacje).Mogą one pochodzić albo od Boga, albo od szatana.Jedynym skutecznym sposobem ich weryfikacji jest porównanie ich treści z treścia Słowa Bożego.

Czyli aby dobrze odczytywać Biblię, trzeba najpierw nawiązać osobistą relację z Jezusem.
A skąd wiemy, że nawiązujemy relację z prawdziwym Jezusem a nie z wytworem swojej podświadomości lub z podszywającym się pod Jezusa antychrystem? Bardzo prosto: wystarczy porównać nasze objawienie z treścią Słowa Bożego. Ale skąd wiemy, co jest rzeczywiście Słowem Bożym, czyli pochodzi od Ducha Bożego? To przecież jasne - wystarczy, że nawiązaliśmy osobistą relację z Jezusem. Ale skąd wiemy, że ją nawiązaliśmy? To proste - weryfikujemy na podstawie Słowa Bożego.

Czy tylko ja dostrzegam tutaj błędne koło? Rozwiązanie jest chyba tylko jedno: prawdziwość naszej relacji z Bogiem należy poddać pod weryfikację freemanowi. Tylko czemu mam wybrać akurat freemana zamiast inne uduchowione osoby, które twierdzą, że mają osobistą relację z Bogiem?
Tak to prawda, a trzeba się z tym uporać. Można całkowicie odrzucić dotychczasową wiedzę  o Bogu. Bogu raczej nie zależy aby ktoś czcił zgodnie z tradycją. Możesz odrzucić, możesz wyznawać(bić pokłony) możesz go po prostu poszukiwać, zignorować czy wykluczyć. W każdym razie Twój żywot na ziemi która nie jest i nigdy nie będzie twoją własnością.Nawet ten skrawek po którym obecnie stąpasz, dysponujesz tylko przez określony czas liczony w godzinach.
Masz wolną wolę takie są zasady.Bóg czeka kiedy ludzie go odkryją (może pod kocem leży) W każdym razie jakiego chcą ludzie Boga, takiego będą mieli. Jeśli nie chcą to nie ma Boga, i nie ma problemu. Nie ma religii, nie,ma Ba Boga.
Jeśli istnieje stwórca nie obrazi się raczej o to z wiadomych powodów.
Odpowiedz
Nie wiem, czy już było to pytanie:

Czy Jezus był wszechwiedzący?
Odpowiedz
To także nie wiem czy było:

Czy Adam i Ewa wiedzieli, że źle robią, wybierając zjedzenie owocu z drzewa poznania dobra i zła?
Odpowiedz
(21.09.2017, 22:37)nerwica napisał(a): To także nie wiem czy było:

Czy Adam i Ewa wiedzieli, że źle robią, wybierając zjedzenie owocu z drzewa poznania dobra i zła?

Trochę skomplikowane, bo dopiero po zjedzeniu i złamaniu zakazu poznali co to dobro i zło.

Cytat:Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli».
Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie!
Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

Sąd by ich uniewinnił Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz, może lepiej nie zabawiaj się w teistę, dobrze?
Odpowiadając na pytanie nerwicy można powiedzieć, że Adam i Ewa wiedzieli tyle, ile musieli wiedzieć.Znali boży zakaz i konsekwencje jego złamania.Nie znali poczucia winy aż do momentu zbuntowania się przeciwko Bogu.Znajomość dobra i zła, której nie potrzebowali, wprowadziła do ich życia właśnie poczucie winy, na które istnieje tylko jedno lekarstwo - boże przebaczenie.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(22.09.2017, 13:05)freeman napisał(a): Nie znali poczucia winy aż do momentu zbuntowania się przeciwko Bogu.Znajomość dobra i zła, której nie potrzebowali, wprowadziła do ich życia właśnie poczucie winy, na które istnieje tylko jedno lekarstwo - boże przebaczenie.
Księga Rodzaju mówi coś o poczuciu winy u Adama i Ewy?
Odpowiedz
Człowiek , który czuje się winny ma do wyboru dwie możliwości :
  a) przyznać się do winy,
  b) zastosować którąś z technik ukrycia bądź oddalenia winy od siebie i przerzucenia jej na kogoś innego.

Człowiek, który nie czuje winy w sobie z przekonaniem powiedziałby : "Możecie brać ze mnie przykład".
 Zachowanie Adama i Ewy wyraźnie wskazuje na to, że czuli się winni przed Bogiem.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(23.09.2017, 08:57)freeman napisał(a): Człowiek, który nie czuje winy w sobie z przekonaniem powiedziałby : "Możecie brać ze mnie przykład".
Zachowanie Adama i Ewy wyraźnie wskazuje na to, że czuli się winni przed Bogiem.
Ja tak nie uważam. Dla mnie poczucie, że się zawiodło, a poczucie winy to 2 zupełnie różne uczucia...
Odpowiedz
Dla mnie również.Tylko czy tu ktoś na kogoś liczył, aby ktoś mógł czuć się zawiedziony?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Adam i Ewa mogli mieć poczucie, że "zawiedli Boga", że nie stanęli na wysokości zadania...mogło być im głupio...mogli czuć, że są chodzącymi porażkami, skoro nawet tak prostego zakazu nie umieli dotrzymać...
Nie bardzo widzę natomiast, dlaczego mieliby czuć się winni. Skrzywdzili kogoś? Nie sądzę...

EDIT: Chyba, że spojrzymy na to inaczej. Chcieli być tacy jak Bóg. Czyli de facto chyba im jednak czegoś w tym raju brakowało...czuli się istotami drugiej kategorii, bo porównywali się z Bogiem. I doskwierało im to. To zrozumiałe, że chcieli się pozbyć tego dyskomfortu.
Po fakcie jednak spojrzeli na całą sytuację inaczej: "zdradzili" Boga, czyli zawiedli go...okazali mu brak zaufania. Tak więc myślę, że to ten "brak zaufania" mógł być ich "wyrzutem sumienia"...tylko, że nie bardzo widzę powód do poczucia winy w braku zaufania. Bardziej do poczucia, że się kogoś zawiodło...

EDIT2: Albo też jeszcze inaczej - że zawiedli siebie samych.
Odpowiedz
Skoro znali konsekwencje czynu przed jego popełnieniem, a nie mieli żadnego powodu aby Bogu nie ufać, to swoim czynem uczynili z Boga kłamcę oraz skrzywdzili siebie samych i przyszłe pokolenia.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(25.09.2017, 20:38)freeman napisał(a): Skoro znali konsekwencje czynu przed jego popełnieniem, a nie mieli żadnego powodu aby Bogu nie ufać, to swoim czynem uczynili z Boga kłamcę
Nie uczynili z Boga kłamcy, bo ich czyny nie wpłynęły to na prawdomówność (bądź jej brak) Boga.

Jeśli rzeczywiście nie mieli powodu, aby Bogu nie ufać, to dlaczego mu nie ufali?
(25.09.2017, 20:38)freeman napisał(a): oraz skrzywdzili siebie samych i przyszłe pokolenia.
Nie kupuję tego.
Odpowiedz
Dając wiarę słowu szatana uznali tym samym Boga za kłamcę.
Zignorowali słowo Boga dlatego że niepotrzebnie wdali się w rozmowę z szatanem i pozwolili wzbudzić w sobie pożądliwość, która zaślepiła im oczy na prawdę.
To co zrobili zawsze możesz nazwać wyświadczeniem przysługi inaczej.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
(26.09.2017, 00:12)freeman napisał(a): Dając wiarę słowu szatana uznali tym samym Boga za kłamcę.
Zignorowali słowo Boga dlatego że niepotrzebnie wdali się w rozmowę z szatanem i pozwolili wzbudzić w sobie pożądliwość, która zaślepiła im oczy na prawdę.
Mhm, no to rzeczywiście mogło być im głupio. Ich wstyd był tak naprawdę chyba po prostu lękiem przed reakcją Boga. Sam więc widzisz, że nie otrzymali pełnego zaufania do Boga i byli z góry podatni na popełnianie błędów. Widać taki był od początku Boski plan. Bóg uczynił ich na starcie niedoskonałymi i zdolnymi do grzechu. Widać tak miało być.

Tym niemniej "skrzywdzenie siebie i przyszłych pokoleń" było bezpośrednią konsekwencją zjedzenia owocu, czy też arbitralną decyzją Boga? Jeśli to pierwsze, to gdzie tu sam w sobie związek przyczynowo-skutkowy? Jeśli to drugie, to nie ma moim zdaniem powodu, by czuli się winni, skoro oni tylko zjedli owoc, a to Bóg postanowił ukarać ludzkość.

Skoro Bóg dał nam rozum, to bądźmy obiektywni, także przy ocenianiu obrazów Boga, które rzekomo są Słowem Bożym. Nie narzucajmy sobie z góry na oczy klapek, że musimy prowadzić nasze myśli w taki sposób, aby - nie daj Boże - konkluzje przypadkiem nie zaprzeczyły naszym z góry przyjętym przekonaniom religijnym.
Odpowiedz
(26.09.2017, 00:12)freeman napisał(a): Dając wiarę słowu szatana uznali tym samym Boga za kłamcę.
No bo na to wyszło, że Niewymawialny to mały kłamczuszek.
Skoro powiedział "Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli", a oni zjedli i nie pomarli, to dupa kwas z boskiej prawdomówności.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
(14.10.2017, 21:34)Sofeicz napisał(a): Skoro powiedział "Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli", a oni zjedli i nie pomarli, to dupa kwas z boskiej prawdomówności.
Yyy...nie do końca. Pomarli. Widziałeś ich gdzieś? Stali się śmiertelni., to i pomarli. Ale prawda jest taka, że moje wrażenie również jest takie, iż te słowa sugerują śmierć natychmiastową lub niemal natychmiastową (według ludzkich miar), w sensie po chwili zaczynają padać i się krztusić, albo nagle ich spopiela. Także literalnie rzecz traktując KsięgoRodzajowy Bóg powiedział prawdę, choć w sposób, który mógł wprowadzać w błąd. Choć może to jest wina polskiego tłumaczenia, że to tak brzmi? Kto wie...jak ktoś chce, to można sprawdzać teksty, z których tłumaczono i analizować...

Mam pytanie do freemana i innych teistów spoza nurtów, które twierdzą, że mają sukcesją apostolską (czyli spoza chyba głównie szeroko rozumianego katolicyzmu i prawosławia):

Na jakiej podstawie kwestionujecie sukcesją apostolską?

a) Uznajecie, że Kościół bezczelnie kłamie, że katoliccy duchowni mają nieprzerwany ciąg święceń kapłańskich aż do samego Jezusa?
b) Kiedyś skłamał, a dzisiaj nie ma możliwości tego zweryfikowania i wierzy w swoje dawne kłamstwa?
c) Uznajecie, że ma ten nieprzerwany ciąg święceń, ale nic to dla was nie oznacza?
d) Po prostu się nad tą kwestią nie zastanawialiście?
e) Jakaś inna odpowiedź?
Odpowiedz
Zdaje się, że ktoś wspomniał wcześniej o klapkach na oczy, które skierowują nas na wcześniej przyjęte przekonania religijne.
Powiem brutalnie : Jezus nie udzielił 'święceń kapłańskich' nikomu.Resztę dopowiedz sobie sam.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości