Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niemcy
#1
Rozbawiła mnie wypowiedź Sofeicza na mój temat

Sofeicz napisał(a):(dla matsuki) każdy, kto nie zionie wystarczającą nienawiścią do wrednego szwabstwa to sługus i V kolumna.

Widocznie sprawiłem mylne wrażenie, że nie lubię Niemców. Chciałem więc ocieplić tym wątkiem wizerunek naszych odwiecznych Przyjaciół.

Ten teledysk pokazuje jak przeciętny człowiek widzi Niemców :



Oto ten sam teledysk w oryginale, bez retuszu



Szczególnie polecam usłyszeć jak naprawdę śpiewają (od 45 sekundy) - piękny, poetycki, niemiecki język, którego nie powstydziłby się sam Jan Maria Rilke.



Warto też podkreślić iż krzywdzącym mitem i zwyczajną nieprawdą jest, jakoby niemieckie kobiety nie były piękne. Tutaj naukowa analiza.

[Obrazek: niemki.jpg]



Poza tym myliłem się w rozmowie z Pilastrem. To nieprawda, że Niemcy nas kolonizują. Przecież np. taki Rossman to jest polska firma (skoro na polskim terenie to polska).

[Obrazek: rossman.jpg]


Nie jest też prawdą, że Niemcy to jakiś barbarzyński naród, który ma krew na rękach

[Obrazek: angela.jpg]



Więc, jeśli ktoś mnie zapyta, czy w ogóle znam niemiecki, to moja odpowiedź jest niezmienna :

[Obrazek: w_jednym_palcu.jpg]



Ten wątek i poniższy teledysk na zakończenie mojej działalności forumowej dedykuję wszystkim rozmówcom, którzy za samo wspomnienie o istnieniu haplogrupy R1a nazywali mnie turbosłowiańskim trollem i tym osobom, które z niekłamaną pogardą do wszystkiego co słowiańskie rzucają Polskę w objęcia Unii Europejskiej pod niemieckim przewodnictwem.




[Obrazek: pozdrawiam.jpg]
Odpowiedz
#2
Które to już zakończenie twej działalności forumowej?
Odpowiedz
#3
Drugie, moje Ty słoneczko i mam nadzieję ostatnie. Żegnaj.
Odpowiedz
#4
Niemcy nie są tacy źli. Gdyby nie oni, to nie mielibyśmy takich zajebistych wiertarek, wyrzynarek, szlifierek i samochodów.

Najgorszy w Niemcach jest ich język. Każde słowo wypowiedziane w tym języku, nawet najmilsze, brzmi jak rozkaz rozstrzelania podludziów. Gdyby gadali po angielsku zamiast po niemiecku byłoby naprawdę super.



Jak już mamy humorystyczny temat o Niemcach, to skorzystam z okazji i podzielę się moim ulubionym skeczem:



Bardzo krótki. Oglądałem to już nie wiem ile razy, a mimo to zawsze rozwala mnie na łopatki Duży uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#5


Duży uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#6
Niemcy mają coś w rodzaju kulturowego Aspergera. W tej kulturze nie uznaje się idei "small talku", czyli gadania dla podtrzymania relacji, bez szczególnego zwracania uwagi na treść. Ja zresztą też tego nie lubię i nadawałbym się na Niemca, toteż nie mogę się powstrzymać przed sympatią do tego narodu - bitte entschuldige mich, narodowacy. Mam jednak świadomość, że taka cecha niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa.

Niemcy chcą zawsze uczestniczyć w życiu społecznym całej Europy i dlatego za swoje idee przyjmują zawwze te, które w całej Europie są modne. Ale nie rozumieją podstawowej rzeczy, że idea - ideą, a życie - życiem. Oni myślą, że to wszystko jest na poważnie. Na przykład, gdy w Europie modna jest prawda ewangeliczna, to Niemcy będą się wyrzynać nawzajem i zrujnują swój kraj tylko aby ustalić, jaka prawda jest ewangeliczna. Jak w Europie modne są teorie rasistowskie, mające na celu potwierdzenie oczywistej wyższości białych nad czarnymi, to Niemcy stworzą teorię o wyższości bardziej białych nad mniej białymi w zależności od kształtu nosa. To zresztą sprawiło, że dopiero wtedy Europejczycy zauważyli, że rasizm jest zasadniczo głupi. A jak w Europie jest modny antyrasizm, to Niemcy zaproszą na balangę pół Afryki i ćwierć Azji.

A jak w Europie jest modny pogląd, że Żydzi to szkodniki i pasożyty, to Niemcy wytrują ich trutką na szczury, a trupy spalą lub wrzucą do rowu.

A potem tłumacz im, człowieku, że to nieładnie, że tak nie wypada, że przecież to tylko takie gadanie było! Oni tego nie zajarzą. Więc może bądźmy mądrzy po szkodzie. Tego się nie leczy. Jak już mamy takich sąsiadów, to się do tego dostosujmy. Jeśli znowu nie chcemy na gruzach Europy mówić "zły Niemiec, niegrzeczny Niemiec", to uważajmy, co mówimy, i jeśli Niemiec może usłyszeć, lepiej nie mówmy:

Unia Europejska to głupi pomysł i najlepiej by było pozamykać granice.
Muzułmanów należałoby wygonić i w ogóle posegregować obywateli w zależności od wyznawanej religii.
Inwestycja kapitału to to samo, co kolonizacja.
Ochrona przyrody to głupota.
Słowianie są odwiecznymi wrogami Germanów.
Dobrze byłoby wywołać wojnę z Rosją, najlepiej zimą.

My dobrze wiemy, że to tylko gadanie do podtrzymania konwersacji w tym czy innym kółku. Ale oni mogą pomyśleć, że to na serio.
Odpowiedz
#7
Bo
"Jeden Niemiec to sympatyczny gość,
Dwóch Niemców to stowarzyszenie,
Trzech - partia,
Czterech - wojna."
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#8
ZaKotem napisał(a): Niemcy chcą zawsze uczestniczyć w życiu społecznym całej Europy i dlatego za swoje idee przyjmują zawsze te, które w całej Europie są modne. Ale nie rozumieją podstawowej rzeczy, że idea - ideą,  a życie - życiem.  Oni myślą, że to wszystko jest na poważnie. Na przykład, gdy w Europie modna jest prawda ewangeliczna, to Niemcy będą się wyrzynać nawzajem i zrujnują swój kraj tylko aby ustalić, jaka prawda jest ewangeliczna. Jak w Europie modne są teorie rasistowskie, mające na celu potwierdzenie oczywistej wyższości białych nad czarnymi, to Niemcy stworzą teorię o wyższości bardziej białych nad mniej białymi w zależności od kształtu nosa. To zresztą sprawiło, że dopiero wtedy Europejczycy zauważyli, że rasizm jest zasadniczo głupi. A jak w Europie jest modny antyrasizm, to Niemcy zaproszą na balangę pół Afryki i ćwierć Azji.
Ja bym tu podał również plusy dodatnie wynikające z tej sytuacji - Europa zakochuje się w muzyce klasycznej, Niemcy wydają Bacha, Beethovena, Mozarta czy Wagnera. Europa wchodzi w okres gwałtownego rozwoju nauki - Niemcy wymyślają lodówki, komputery, silniki diesla czy odrzutowe. Zachód dostrzega zalety kapitalizmu - Niemcy uskuteczniają Wirtschaftswunder. Jak to zatem się mówi - każdy kij ma dwa końce.
Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło. W moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył! - Stanisław Lem
Odpowiedz
#9
[Obrazek: 20120718233911.jpg]
Odpowiedz
#10
[Obrazek: 23621456_1881892175157734_21884997751386...e=5AA4D2E6]

Pytanko mam

Jeśli Niemcy są tolerancyjnym, kulturalnym, inteligentnym narodem na wysokim poziomie rozwoju, to po kiego wała organizować akcje, które łopatologicznie mają im tłumaczyć, że Niemcem może być człowiek o innym kolorze skóry?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#11
Skoro wszyscy wiedzą, że palenie jest szkodliwe, to po co umieszczać na opakowaniach te wszystkie szokujące zdjęcia raków?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a): [Obrazek: 23621456_1881892175157734_21884997751386...e=5AA4D2E6]

Pytanko mam

Jeśli Niemcy są tolerancyjnym, kulturalnym, inteligentnym narodem na wysokim poziomie rozwoju, to po kiego wała organizować akcje, które łopatologicznie mają im tłumaczyć, że Niemcem może być człowiek o innym kolorze skóry?

Ktoś tu nie zrozumiał tekstu. Tekst z pierwszej planszy: Rand Rajab uważa, że posiadanie równych szans jest typowo niemieckie. Na następnych jest wskazanie innych okoliczności  przyrody uznawanych za typowo niemieckie. Owszem, to jest kampania pro-multikulti, ale bynajmniej nie sugeruje, że ktoś śniady czy ciemnoskóry jest typowym Niemcem.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#13
Ja w ogóle tekstu nie czytałem, bo nie rozumiem nieludzkiego.

Sofeicz napisał(a): Skoro wszyscy wiedzą, że palenie jest szkodliwe, to po co umieszczać na opakowaniach te wszystkie szokujące zdjęcia raków?

Skoro wszyscy wiedzą, że chipsy, batoniki i czekolady są szkodliwe, to czemu nie ma na opakowaniach ostrzeżeń związanych z konsekwencjami nadciśnienia, cukrzycy i otyłości?

Przypomnę, że to nie rak od tytoniu zabija najwięcej ludzi tylko nadciśnienie spowodowane nadmiernym spożyciem soli, której w czipsach jest od zajebania.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#14
Socjopapa napisał(a): Ktoś tu nie zrozumiał tekstu. Tekst z pierwszej planszy: Rand Rajab uważa, że posiadanie równych szans jest typowo niemieckie. Na następnych jest wskazanie innych okoliczności  przyrody uznawanych za typowo niemieckie. 

Tak sobie pomyślałem (czasem mi się zdarza) jaka byłaby polska wersja "Typowo polskie"?
Np. zarysować sąsiadowi nową brykę, żeby mu za dobrze nie było albo ciepnąć śmieci do lasu dla zasady.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#15
Sofeicz napisał(a): Tak sobie pomyślałem (czasem mi się zdarza) jaka byłaby polska wersja "Typowo polskie"?

Chlanie i piractwo drogowe ewentualnie chlanie połączone z piractwem drogowym.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#16
Sofeicz napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Ktoś tu nie zrozumiał tekstu. Tekst z pierwszej planszy: Rand Rajab uważa, że posiadanie równych szans jest typowo niemieckie. Na następnych jest wskazanie innych okoliczności  przyrody uznawanych za typowo niemieckie. 

Tak sobie pomyślałem (czasem mi się zdarza) jaka byłaby polska wersja "Typowo polskie"?
Np. zarysować sąsiadowi nową brykę, żeby mu za dobrze nie było albo ciepnąć śmieci do lasu dla zasady.

jaki procent populacji musi przejawiać daną cechę, aby można było powiedzieć, iż jest ona dla niej "typowa"?
....jak łatwo wy­wołać echo w pus­tych głowach.


Odpowiedz
#17
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/jak-nie...ow/tkc5ngf

Bardzo fajny i długi wywiad na temat relacji między Niemcami i Polakami.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#18
Ciekawy artykuł, a gościu:


Cytat:Dr Konrad Popławski - Główny specjalista w Zespole Niemiec i Europy Północnej Ośrodka Studiów Wschodnich. Autor kilkunastu artykułów naukowych, ponad 100 analiz i kilkunastu opracowań dotyczących gospodarki Niemiec, ich handlu zagranicznego i relacji ekonomicznych z Europą Środkową. Doktor nauk ekonomicznych (rozprawa doktorska pt. „Zmiany w handlu zagranicznym Niemiec po przystąpieniu do strefy euro”, obroniona z wyróżnieniem w Szkole Głównej Handlowej). Kierownik i członek kilku zespołów badawczych przygotowujących analizy w ramach projektów Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego.



...chyba wie co pisze.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/klopoty...ki/2etjnjt


Cytat:Kolejne niemieckie koncerny deklarują zamiar zwalniania pracowników, skracania czasu pracy bądź zamykania niektórych zakładów. Z wypowiedzi ekonomistów wyziera ton pesymizmu, niektórzy przedsiębiorcy straszą perspektywą nawet pięciu lat kryzysu, a czołowi politycy wskazują na zagrożenia dla stabilności porządku ekonomiczno-społecznego w Niemczech. Czy zatem mówimy o gospodarczym „przeziębieniu” europejskiego hegemona przemysłowego czy już raczej symptomach poważnej zapaści? Czy Niemcy zadowoleni z sukcesów ostatnich lat przespali moment do wprowadzania odważnych reform?

[...]Ekonomiści od kilku lat spodziewali się, że Niemcy w końcu wpadną w recesję. W końcu żadna passa nie trwa wiecznie. Nikt jednak nie przewidywał, że katalizatorem problemów będzie niekwestionowana perła w koronie niemieckiej gospodarki, czyli branża motoryzacyjna.

W 2018 r. doszło do wyraźnego spadku sprzedaży w tej gałęzi niemieckiej gospodarki o 2,5 proc., co było pierwszym tak złym wynikiem od czasu globalnego kryzysu finansowego. Ubiegły rok był jeszcze gorszy. Wprawdzie w 2019 r. niemieckich koncernom udało się wypracować niewielkie wzrosty sprzedaży, jednak perspektywy na kluczowych rynkach pozostają mizerne. Wszyscy najwięksi producenci zapowiadają restrukturyzację i wzrost inwestycji w nowe technologie. Volkswagen chce zwolnić w najbliższych latach 5-7 tys. osób, Audi i Daimler po około 10 tys., BMW rozważa ograniczenie zatrudnienia o 2-4 tys. osób.

Jeszcze gorsza jest sytuacja poddostawców dla niemieckiej motoryzacji. Schaffler został zmuszony do wprowadzenia programu skróconej pracy ze względu na brak wystarczającej liczby zamówień, Bosch ogłosił redukcję miejsc pracy, natomiast Continental i Mahle zamierzają zamknąć jedną z fabryk w Niemczech. Część analityków spodziewa się, że w efekcie osłabienia koniunktury należy się liczyć ze zwolnieniami ok. 50 tys. osób i bankructwem 20 proc. niemieckich poddostawców. To będzie zaś oznaczało problemy dla drugiej potężnej branży niemieckiej gospodarki – producentów maszyn. W końcu od lat funkcjonuje ona w symbiozie z motoryzacją, wytwarzając maszyny idealnie dostosowane do potrzeb producentów samochodów.

Można by zwalić całą winę za spowolnienie na niekorzystną koniunkturę międzynarodową. Bo amerykańsko-chińska wojna handlowa, bo rosnący protekcjonizm w Państwie Środka, bo brexit… Czy ten niemiecki kryzys nie ma jednak strukturalnego podłoża? Coraz więcej wskazuje na to, że tak.

Okazuje się, że sukcesy niemieckiej branży motoryzacyjnej w ostatnich latach wprowadziły ją w graniczące z arogancją samozadowolenie. Czołowe niemieckie koncerny przespały czas na wdrożenie niezbędnych zmian technologicznych. Symptomatyczny był przypadek Volkswagena, który zamiast opracowywać coraz efektywniejsze technologie ekologiczne, zajmował się montowaniem urządzeń manipulujących emisją spalin podczas testów samochodów z silnikiem diesla. Zresztą Volkswagen nie był wyjątkiem.

Komisja Europejska do dziś nie podjęła ostatecznej decyzji o wysokości kary w śledztwie przeciwko czołowym niemieckim koncernom motoryzacyjnym, które stworzyły specjalne centrum badania spalin służące do wymyślania strategii obchodzenia obowiązujących w UE przepisów ekologicznych. Dzisiaj te zaniedbania kosztują podwójnie. Najcenniejszy komponent do samochodów elektrycznych, czyli ogniwa litowo-jonowe, są produkowane jedynie przez koncerny azjatyckie, natomiast coraz więcej poddostawców niemieckich koncernów zaczyna się na poważnie martwić, czy znajdzie się dla nich miejsce w łańcuchu dostaw dla samochodów elektrycznych.

Potencjalnie jeszcze większym problemem jest cyfryzacja samochodów i wprowadzanie do nich systemów autonomicznej jazdy. Z takimi rozwiązaniami eksperymentuje już Tesla, a prawdziwym liderem technologicznym jest należące do Google’a Waymo. Ten nowy wyścig technologiczny jest dla niemieckiej motoryzacji kompletnym zaskoczeniem. Po pierwsze, okazuje się, że ich głównymi konkurentami stają się nie tylko producenci samochodów, ale też liderzy cyfrowi z Doliny Krzemowej. Po drugie, jeśli samochód będzie ewoluował w kierunku autonomicznego środka transportu, a jego pasażer będzie się w nim skupiał głównie na pracy i rozrywce, to funkcja auta znacząco się zmieni, a jego istotne dotychczasowe walory, takie jak osiągi silnika, niezawodność czy marka, stracą dla konsumenta na znaczeniu. Co gorsza, niemieckie koncerny motoryzacyjne nie mają czasu na stopniową adaptację do zmian, bowiem specjalizują się w segmencie wyższym, w którym klienci oczekują natychmiastowego dostępu do najnowszych technologii.

[...]W innych sektorach gospodarki sytuacja również nie napawa optymizmem. Niemieckie największe banki, takie jak Deutsche Bank czy Commerzbank od lat nie mają pomysłu na gruntowną restrukturyzację i skupiają się głównie na wyprzedaży aktywów zagranicznych.

Niewiele jest przedsiębiorstw, które w ostatnich latach przyczyniły się do osłabienia reputacji niemieckiej gospodarki, w takim stopniu jak Deutsche Bank. Kolejni szefowie banku od lat nie mają pomysłu, jak przywrócić wiarygodność spółce, która w ostatnich latach regularnie zmagała się z kryzysami wizerunkowymi.

Wystarczy wymienić kilka. W 2015 r. bank był zamieszany w manipulowanie stopą Libor – specjalnym wskaźnikiem określającym oprocentowanie pożyczek międzybankowych – co zakończyło się koniecznością zapłacenia kar na sumę na 3,2 mld dolarów. W tym samym roku instytucja ta zapłaciła 300 mln dolarów za obchodzenie sankcji nałożonych na Syrię i Iran. W 2017 r. bank dołożył kolejne 0,6 mld dolarów za uczestnictwo w praniu rosyjskich brudnych pieniędzy. W tym samym roku 7,2 mld dolarów popłynęło z Deutsche Bank do amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości za manipulowanie instrumentami pochodnymi dotyczącymi rynku nieruchomości jeszcze z czasów globalnego kryzysu finansowego.

Nic dziwnego, że niemieccy politycy, dostrzegający jak niemieckie instytucje finansowe coraz bardziej odstają nie tylko do amerykańskich, ale też hiszpańskich czy francuskich konkurentów, od lat naciskają dwa czołowe niemieckie banki Deutsche Bank i Commerzbank na fuzję i stworzenie narodowego czempiona. Jednak mimo kilkukrotnych analiz takiego scenariusza, zarządy obu banków odrzuciły możliwość scalenia.

[...]„Zielone Niemcy” wątpliwej jakości

Nie lepiej wygląda sytuacja w energetyce, w której dawne koncerny zajmujące się energią konwencjonalną są dziś cieniem samych siebie sprzed lat. Ich następcami nie okazały się nowe koncerny z branży fotowoltaicznej czy wiatrowej, gdzie niemieckie przedsiębiorstwa przegrywają z azjatyckimi konkurentami. Uruchomiony w 2011 r niezwykle ambitny projekt transformacji energetycznej zamiast być źródłem modernizacji generuje coraz to nowe problemy, nie likwidując żadnego ze starych.

Koncepcja zakładała stworzenie z Niemiec gospodarki na miarę XXI w.: dużo mniej zależnej od surowców z importu, z minimalnymi emisjami i oferującą dla całego świata nowoczesne odnawialne źródła energii. Zamiast tego Niemcy otrzymali jedne z najwyższych cen prądu w skali UE przy wciąż wysokich emisjach a także zostali zalani technologiami zagranicznymi (zwłaszcza panelami fotowoltaicznymi z Chin) w miejsce niemieckich technologii budowania elektrowni konwencjonalnych.

Dziś wartość czołowych niemieckich koncernów energetycznych jest dwu-, trzykrotnie mniejsza niż przed rozpoczęciem realizacji transformacji energetycznej w Niemczech, a politycy wciąż mają problem z taką kalibracją systemu, aby niemiecka gospodarka była w stanie spełniać coraz ostrzejsze wymogi polityki klimatycznej UE.

Przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. Przedstawiciele niemieckiego biznesu z zaniepokojeniem zareagowali na ostatnie wyniki testów PISA. W rankingu opublikowanym w 2019 r. wśród krajów OECD niemieccy 15-latkowie zajęli dopiero piętnaste miejsce pod względem umiejętności czytania, piętnaste w matematyce i jedenaste w naukach przyrodniczych. Dla porównania polscy uczniowie zajęli odpowiednio: szóstą, piątą i szóstą lokatę. Wynik w PISA był znacznie poniżej ambicji Niemiec, a szczególnie widoczna w tym rankingu tendencja spadkowa od 2012 r. w umiejętnościach matematycznych i w naukach przyrodniczych niezbyt dobrze rokuje na przyszłość.

Szkoda tylko, że nami tacy debile rządzą, że wolą marnować czas i energię na kłótnię o sądownictwo zamiast dokonać zmian w prawie etc. ułatwiających naszym firmom konkurowanie z innymi; jakichś zmian umożliwiających naszym firmom wstrzelenie się w luki, które teraz powstają w niemieckiej gospodarce. Przecież to co tam jest nie do uniesienia nasze firmy chyba mogłyby wytrzymać dzięki tańszym usługom, kosztom produkcji etc. Tak mnie się na chłopski rozum wydaje.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#19
lumberjack napisał(a):
Szkoda tylko, że nami tacy debile rządzą, że wolą marnować czas i energię na kłótnię o sądownictwo zamiast dokonać zmian w prawie etc. ułatwiających naszym firmom konkurowanie z innymi; jakichś zmian umożliwiających naszym firmom wstrzelenie się w luki, które teraz powstają w niemieckiej gospodarce. Przecież to co tam jest nie do uniesienia nasze firmy chyba mogłyby wytrzymać dzięki tańszym usługom, kosztom produkcji etc. Tak mnie się na  chłopski rozum wydaje.


A jak ci debile mają dokonywać zmian w prawie EU? Kto to ma robić?  Być może coś dała by tutaj ugrać PO, która przy całej swojej niekompetencji, jednak czuła z grubsza jak prowadzenie dyplomacji powinno wyglądać oraz jaki jest układ sił. Ale nie PIS, który może tylko krzyczeć, tupać nóżką i odnosić kolejne moralne zwycięstwa. 


"Niektórym podoba się dyplomacja w stylu „Kozacy zaporoscy piszą list do sułtana” – ale pamiętajmy, jak Kozacy skończyli. Kto tak działa w Europie, tego w końcu zwalcują sąsiedzi.

Od XV wieku obowiązuje prosta zasada: Polska jest niepodległa tylko wtedy, gdy ma dyplomatów i jurystów, którzy potrafią jej stanowisko skutecznie przedstawić na europejskim forum – po łacinie, po francusku, po angielsku. To ważniejsze od huzarów, ułanów i czterech pancernych.

Mieli ich Jagiellonowie, miała ich RON (do czasu), miała ich II Rzeczpospolita. PiS ich nie ma. Obecną władzę stać tylko na dyplomację w stylu „europosłowie zaporoscy odpowiadają Komisji Europejskiej”.

Kempa, Szydło, Jaki po prostu nic więcej nie potrafią – i z tym się zgodzą także ich zwolennicy, tylko że będą bagatelizować znaczenie tego problemu. Bo przecież „nie będziemy rozmawiać o polskich sprawach w obcych językach” (tym bardziej że ich nie znacie…), itd."


https://ekskursje.pl/2020/02/dyplomatyka-i-sady/




[url=https://ekskursje.pl/2020/02/dyplomatyka-i-sady/][/url]
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#20
Czemu ten wątek jest w dziale humor?
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości