Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
Cytat:Jestem Maciej, nie Michał,
Poprawiłem błąd dosłownie po kilkunastu sekundach od opublikowania postu, Jak, żeś tak szybko to wyłapał? A z resztą nie ważne Uśmiech Jak znajdę chwilę czasu to odpowiem na pytania.
Maciej1 napisał(a): Ja AGITUJĘ NA RZECZ TEGO ABY KAŻDY MYŚLĄCY CZŁOWIEK, KTÓRY MA DOBRĄ WOLĘ SPRAWDZIŁ OFICJALNY MODEL ZIEMI SAMEMU !!!
Czego drzesz pysk? Wszyscy Twoi rozmówcy tutaj sprawdzili. I wszyscy są przekonani, że Ziemia jest kulą.
Cytat:8 cali na milę kwadratową
Czyli od razu widać, że sam tego nie wyliczyłeś. Co więcej, nawet nie potrafisz przeliczyć na system metryczny.
Cytat:dystans (w milach)^2
Coś skądś przekleiłeś, ale najwyraźniej nie rozumiesz. Od kiedy to dystans mierzymy w milach kwadratowych? Dystans mierzyć możesz w milach. W milach kwadratowych mierzy się powierzchnię. Widać, że te rzekomo Twoje osobiste wyliczenia i rozważania nie są wcale Twoje. Przeklejasz je z jakiejś płaszczackiej stronki bez zrozumienia i bez refleksji.
Cytat:Tak. Nadal tak utrzymuję. Pilot chcąc lecieć np. z Warszawy do NYC nie musi się w ogóle zastanawiać nad kształtem ziemi, lecz tylko nad tym: w którą stronę lecieć i jak jest to daleko. Czyli tak odbywa się jego lot: azymut X i... "wio do przodu",  w tym kierunku. Tak odbywa się każda inna podróż.
Dwie osoby Ci tłumaczą jak krowie na rowie, że samoloty nie latają na azymut. Osobiście leciałem kiedyś z Frankfurtu do San Francisco nad Grenlandią. Co widziałem na własne oczy. Powiedz mi zatem, na jaki azymut kierował się mój pilot.
Cytat:Zdumiewająca teza. Bo ja np. wielokrotnie słyszałem od innych globalistów, że "właśnie dlatego wydaje się wam, że jest płaska, ponieważ ziemia jest tak wielką kulą, że będąc przy ziemi nie da się widzieć jej sferyczności".
Prawdopodobnie niczego takiego nie słyszałeś. Albo słyszałeś w jakimś kontekście (np. że nie sposób tego widzieć będąc w kotlinie). Tymczasem będąc np. nad morzem i obserwując obiekty poruszające się po morzu widzisz sferyczność Ziemi. Każdy z tutajszych dyskutantów się ze mną zgodzi.
Cytat:12.5 km
Co to jest za liczba? Nie jest to żadna liczba sensownie zapisana. Zwróciłem Twoją uwagę na ten fakt, ale Ty dalej swoje. Leciałeś na wysokości 12,5 km? 125 km? 12.500 km? Pisz po polsku, bo takie kwiatki jasno dowodzą, że żadne z tych wyliczeń nie jest Twoje.
Cytat:wynika stąd: jest to najwyższa wysokość na jakiej leciałem samolotem i z której obserwowałem powierzchnię ziemi
Aha – czyli znowu mamy się opierać na jakichś Twoich osobistych doświadczeniach. Tymczasem twierdzenie, że leciałeś samolotem jest wątpliwej jakości z Twoich ust. Gdybyś kiedyś leciał samolotem i chwilę myślał nad tym, co się dzieje, to byś nie bredził, że samoloty latają na azymut.
Cytat:Policzyłem, pomyślałem. I stwierdziłem: byłoby widać.
Proszę zatem przedstawić te wyliczenia. Bo w to że pomyślałeś, to jakoś nikt tutaj chyba nie uwierzy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Cytat:Otóż później zadałem sobie pytanie: czy z takiej wysokości (12.5 km) byłoby widać cechy sferyczności powierzchni, gdyby ziemia była rzeczywiście "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km". Policzyłem, pomyślałem. I stwierdziłem: byłoby widać.
na przykład jakie i dlaczego nie są widoczne kilometr albo 10 metrow npm?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


zefciu napisał(a):
Maciej1 napisał(a): Ja AGITUJĘ NA RZECZ TEGO ABY KAŻDY MYŚLĄCY CZŁOWIEK, KTÓRY MA DOBRĄ WOLĘ SPRAWDZIŁ OFICJALNY MODEL ZIEMI SAMEMU !!!
Czego drzesz pysk? Wszyscy Twoi rozmówcy tutaj sprawdzili. I wszyscy są przekonani, że Ziemia jest kulą.

Jesteś "rzecznikiem wszystkich" ?   I wiesz, że "wszyscy są przekonani" ?
Ale radzę Ci uważaj, bo możemy przejść do konkretów. I wtedy okaże się jak bardzo "wszyscy są przekonani".
[Może zrobimy zakład ? Ja wykładam 100 tys. PLN, oponent wykłada 100 PLN i sprawdzamy kształt ziemi przez obserwację geodezyjną? Przegrany traci. Wygrany zarabia. Zobaczymy przynajmniej jak silne jest to przekonanie. Ile "wszyscy" są w stanie postawić na swoje "przekonanie".]


Cytat:
Cytat:8 cali na milę kwadratową
Czyli od razu widać, że sam tego nie wyliczyłeś. Co więcej, nawet nie potrafisz przeliczyć na system metryczny.

A co to ma za znaczenie czy sam czy nie sam ? Czy nie jest ważniejsze to: czy poprawnie, czy niepoprawnie?


Cytat:
Cytat:dystans (w milach)^2
Coś skądś przekleiłeś, ale najwyraźniej nie rozumiesz. Od kiedy to dystans mierzymy w milach kwadratowych? Dystans mierzyć możesz w milach. W milach kwadratowych mierzy się powierzchnię. Widać, że te rzekomo Twoje osobiste wyliczenia i rozważania nie są wcale Twoje. Przeklejasz je z jakiejś płaszczackiej stronki bez zrozumienia i bez refleksji.

Otóż mylisz się. Kiedyś w rozmowie z pewnym anglojęzycznym globalistą rozmowa zeszła na kwestię "8 inches per mile squared formula". Ja powiedziałem, że nie wiem skąd się ta formuła wzięła, ale że sprawdziłem i że ona sprawdza się bardzo dobrze na małych dystansach. To znaczy, że odchylenia są niewielkie, nieistotne i że z powodzeniem można ja stosować. On zarzucił mi, że w takim razie jestem idiotą bo posługuję się czymś czego w ogóle nie rozumiem. Ja wprawdzie odpowiedziałem mu, że wcale się tym nie posługuję, bo mam własne formuły w Excelu, lecz tylko stwierdzam, że ta formuła jest dokładna. Ale oczywiście globalista, jak to globalista podtrzymywał, że jestem idiotą. Więc potem tak dla własnej ciekawości zacząłem się zastanawiać i doszedłem do tego z czego wynika ta formuła oraz do tego, że jest ona rzeczywiście bardzo dokładna dla małych odległości. 
Oto wyniki moich przemyśleń (po angielsku, nie chce mi się przerabiać na polski).

[Obrazek: BfBw9Cn.jpg]

Jak więc widzisz nie ma tutaj problemu z "wyrażaniem odległości w milach kwadratowych". Po prostu jakbyś się zastanowił to byś zauważył, że "8 cali"  jest na "milę kwadratową", więc gdy pomnożysz przez "milę kwadratową" to wszystko się zgadza (redukuje się) i wychodzi obniżenie w calach. Zresztą wszystko wyjaśniono powyżej. Jest to bardzo dobra formuła dla małych odległości.

[Obrazek: 0L6uqQP.jpg]

A to moje rozważania na temat błędu formuły.



Cytat:Dwie osoby Ci tłumaczą jak krowie na rowie, że samoloty nie latają na azymut. Osobiście leciałem kiedyś z Frankfurtu do San Francisco nad Grenlandią. Co widziałem na własne oczy. Powiedz mi zatem, na jaki azymut kierował się mój pilot.

A skąd ja mogę wiedzieć ?

Cytat:Prawdopodobnie niczego takiego nie słyszałeś. Albo słyszałeś w jakimś kontekście (np. że nie sposób tego widzieć będąc w kotlinie). Tymczasem będąc np. nad morzem i obserwując obiekty poruszające się po morzu widzisz sferyczność Ziemi. Każdy z tutajszych dyskutantów się ze mną zgodzi.

Udajesz idiotę? Przecież ja właśnie pokazuję obserwacje z których wynika, że jest inaczej, że zachowanie się "obiektów na morzu" nie zgadza się z oficjalnym modelem. Koniecznie musisz się podpierać "każdym z dyskutantów" ? Jesteś pewien co "każdy myśli" ? Jesteś "reprezentantem każdego" ?


Cytat:
Cytat:12.5 km
Co to jest za liczba? Nie jest to żadna liczba sensownie zapisana. Zwróciłem Twoją uwagę na ten fakt, ale Ty dalej swoje. Leciałeś na wysokości 12,5 km? 125 km? 12.500 km? Pisz po polsku, bo takie kwiatki jasno dowodzą, że żadne z tych wyliczeń nie jest Twoje.

Co Ty w ogóle pieprzysz ? O co Ci chodzi ? Nie wiesz co to "12.5 km" ?

Cytat:Aha – czyli znowu mamy się opierać na jakichś Twoich osobistych doświadczeniach. 

Już napisałem i to wielkimi literami co macie robić.



Cytat:
Cytat:Policzyłem, pomyślałem. I stwierdziłem: byłoby widać.
Proszę zatem przedstawić te wyliczenia. Bo w to że pomyślałeś, to jakoś nikt tutaj chyba nie uwierzy.

Znów mówisz "za wszystkich" ?

Muszę Ci wyznać, ze dla mnie jest to w ogóle niezrozumiałe. Skąd się taka skłonność bierze w człowieku ? Ja nie rozumiem ludzi, którzy muszą się podpierać "wszystkimi". Ja na przykład mówię za samego siebie.
Macieju. Niedługo odniosę się od twoich pytań, już je wstępnie przemyślałem, ale zanim napiszę to chcę mieć trochę czasu wolnego od tego całego burdelu czy bajzlu w tym prawie 80 stronicowym temacie bo pisanie z wami wymaga sporo wolnych chwil.

W międzyczasie co sądzisz o książkach? https://www.youtube.com/watch?v=98nvyy6cOWY

Proszę, obejrzyj cały filmik i odpowiedz, czy płaskoziemcy wydali chodź jedną, czy wydali jedną?

Książek kuloziemców jest dużo więcej niż na tym obrazku:

[Obrazek: ba11d83abb9e8.png]
Jak już wszystko zostanie policzone..i nikt z nikim się nie zgodzi, to zawsze zostanie

looming i refrakcja atmosferyczna

doskonale widoczna na tym nagraniu:

looming YT video

Są to wyspy Farallońskie nagrane z San Francisco, jakieś >40 km. Najwyższy szczyt wysp (pobieżnie sprawdzając) to 109 m n.p.m a horyzont ma 'chować' obiekty na tej odległości do 119 m.n.p.m z wysokości nagrania 2 m. Teoretycznie te wyspy powinny być niewidoczne i  już widzę Macieja jak przebiera nogami aby wszystkich uszczęśliwić tym odkryciem. Nie na to zwracam jednak uwagę. Zauważ jakie efekty tutaj są ewidentnie dostrzegalne. Wyspy właściwie pływają, rozmazują się, częściowo znikają...co jest wynikiem refrakcji atmosferycznej czy efektu (nie wiem jak to się tłumaczy) looming-u i mirażu. Zrobiłbyś w tych warunkach swoje zdjęcia i mierzył na pixele proporcje? Bez sensu. A te efekty z pewnością występują w jakims stopniu także gdy warunki wydają się 'idealne' i efektów być nie powinno. 

Dlatego do tych pomiarów na zdjęciach podchodzę skrajnie sceptycznie i w żadnym razie nie ma sensu przyjmować ich jako przesądzających o czymkolwiek. 
Gdzieś tam zwracałeś też uwagę o widoczności na 300 mil na Antarktydzie. Nie wiem czy tam nie przytoczono tylko anegdotycznie, że widoczność jest zniekształcona tymi właśnie zjawiskami. 

Trochę odbiłem może z tematyką ale refrakcja atmosferyczna i looming sa widoczne tuż za rogiem...można być tego pewnym.
matsuka napisał(a): Co do ortodromy, to nie zamierzałem w ogóle komentować takiego "dowodu". Dlaczego? Bo jeśli dobrze temat rozumiem, to na Ziemi, która byłaby okrągłym plackiem zachodziłby dokładnie ten sam efekt topologiczny. Tzn. najkrótsza droga pomiędzy dwoma punktami ze wschodu na zachód nie szłaby tak jak równoleżnik, czyli po łuku, lecz po linii prostej
To ja tu jeszcze dodam jedną rzecz, którą też płaskoziemcy lubią pomijać: efekt może i byłby taki sam jakościowo (na półkuli północnej przynajmniej), ale inny ilościowo, i to zauważalnie dla wszelkiego rodzaju pilotów i nawigatorów. Jakoś nie słyszałem, żeby piloci i nawigatorzy zgłaszali pretensje, że im globusy nie działają.

Maciej1 napisał(a): I co ? Zadowala Cię taka zgodność z modelem oficjalnym (od 10 tys- 49 tys km promień ziemi) ?
A Ciebie zadowala taka zgodność z modelem płaskiej Ziemi (że jest kulista, tylko większa)? Oczko

A wiesz, czego tak naprawdę dowiedliśmy tym eksperymentem? Że można go o kant d... potłuc.

Patrz, co my tak naprawdę mierzymy. Mamy most o wysokości ~50 m z ~12 km rozciągający się na ponad 1000 pikseli. To oznacza rozdzielczość poniżej sekundy kątowej na piksel. Pomijając, że zdolność rozdzielczą poniżej sekundy kątowej ledwo osiągają amatorskie teleskopy (czyli bez teleobiektywu nie masz nawet co liczyć na ostry obraz i sensowne dane), to byle drobne drgnięcie atmosfery przesunie Ci obraz o kilkadziesiąt pikseli. A że kilkadziesiąt pikseli to właśnie jeden z mierzonych kątów... No, dużo w ten sposób nie zmierzysz.

I fajnie, że chcesz mierzyć bezpośrednio geometrię. Ogólnie dobry pomysł. Tyle tylko, że wiesz, parę osób cię ubiegło o ponad 200 lat (przypominam posty Berta04 o francuskiej misji geodezyjnej). Pomiary geodezyjne o dokładności pozwalającej na zobaczenie rozbieżności z kulistą Ziemią są prawdopodobnie robione codziennie w wielu miejscach na świecie. Problemów jakoś brak. Zostawiam do przemyślenia.

Maciej1 napisał(a): Jeżeli fizyk nie rozumie, że nie da się "zaglądać za winkiel" lub "za górkę kulistej ziemi", to jest to prosty dowód na to, że "edukacja" otumania.
Po pierwsze, sam przytoczyłeś miraże, które są dokładnie tym.

Po drugie, efekt nie musi być aż tak drastyczny jak miraż, żeby kompletnie rozjechać pomiar metodą ze zdjęcia.

matsuka napisał(a): Czyli refrakcja, której macie prawo używać, którą wyliczono na podstawie fałszywego przekonania o kulistości Ziemi wynosi mniej więcej 1,000293 - czyli możecie ją sobie darować w swoich argumentach.
Nie rozumiesz, co cytujesz. Współczynnik załamania powietrza nie ma nic wspólnego z potencjalnym ugięciem spowodowanym gradientem temperatury.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Maciej1 napisał(a): [Może zrobimy zakład ? Ja wykładam 100 tys. PLN, oponent wykłada 100 PLN i sprawdzamy kształt ziemi przez obserwację geodezyjną? Przegrany traci. Wygrany zarabia. Zobaczymy przynajmniej jak silne jest to przekonanie. Ile "wszyscy" są w stanie postawić na swoje "przekonanie".]
Bardzo chętnie przystanę na taki zakład. I to w wersji 1:1. Pod następującymi warunkami:
  • Otrzymam gwarancję, że w razie Twojej przegranej dostanę pieniądze.
  • Obserwacja geodezyjna będzie w istocie obserwacją geodezyjną, a nie zdjęciem zrobionym idiotenkamerą przez człowieka, który nie potrafi poprawnie zapisać ułamka dziesiętnego.
  • Przegrany pokrywa również koszt wykonania ww. obserwacji.
Cytat:A co to ma za znaczenie czy sam czy nie sam ?
Wyżej drzesz pysk jak pojebany, że wszyscy inni przyjmują informację z zewnątrz, a Ty jeden zrobiłem „pomiary geodezyjne” sam. A zaraz poniżej piszesz „czy to ma znaczenie, czy sam, czy nie sam”.
Cytat:Czy nie jest ważniejsze to: czy poprawnie, czy niepoprawnie?
A skąd Ty masz wiedzieć, czy to poprawnie, czy niepoprawnie, skoro przekleiłeś to skądś bezmyślnie i nawet nie zastanowiłeś się, czy jednostki mają sens.
Cytat:Po prostu jakbyś się zastanowił to byś zauważył, że "8 cali"  jest na "milę kwadratową", więc gdy pomnożysz przez "milę kwadratową" to wszystko się zgadza (redukuje się) i wychodzi obniżenie w calach. Zresztą wszystko wyjaśniono powyżej.
Ma to sens. Ale nie uprawnia do pisania, że „odległość mierzymy w milach kwadratowych”. Tak może napisać tylko ktoś, kto tego wzoru nie rozumie.
Cytat:A skąd ja mogę wiedzieć ?
Aha – czyli znowu – kuloziemcy potrafią przelecieć samolotem między kontynentami. A płaskoziemcy nie potrafią. Ale mimo to płaskoziemcy będą kuloziemców pouczać, że ci ostatni latają źle.
Cytat:Udajesz idiotę? Przecież ja właśnie pokazuję obserwacje
Nie pokazujesz żadnych obserwacji. Pokazujesz zdjęcia zrobione idiotenkamerą przez człowieka, który nie potrafi poprawnie zapisać ułamka dziesiętnego. W skrócie zzipcknppzud (tego skrótu będę poniżej używał).
Cytat:Co Ty w ogóle pieprzysz ? O co Ci chodzi ? Nie wiesz co to "12.5 km" ?
Nie. Nie wiem. Zaproponowałem trzy interpretacje:
  • 12,5 km (zakładam, że debil, który to pisał nie wie, że w Polsce używamy przecinka)
  • 125 km (zakładam, że debil, który to pisał uważa, że kropkę dziesiętną można wpisać gdziekolwiek, skoro i tak jest ignorowana)
  • 12.500 km (zakładam, że debil, który to pisał uważa, że po kropce dziesiętnej istnieją jakieś „zera domyślne”).
Która z tych wersji (i czy któraś) jest prawidłowa – nie wiem. Bo nie siedzę w głowie debila, który to pisał.
Cytat:Znów mówisz "za wszystkich" ?
Jeśli wszyscy mają obiekcję, niech się czepiają. Oczywiście wyliczeń nie będzie. Więc znowu podsumowanie:
  • Dlaczego nie ma płaskoziemskiej mapy dającej sensowne odległości i kąty żadnego większego obszaru (np. kontynentu)?
  • Jaki jest sens szerokości i długości geograficznej na płaskiej Ziemi?
  • Skąd bierze się na płaskiej Ziemi zjawisko horyzontu i jak horyzont na płaskiej Ziemi powinien się zachowywać?
  • Jaka jest przykładowa jedna z „nieskończenie wielu” możliwości wyjaśnienia obserwacji Słońca?
  • Dlaczego wstawiasz spacje w miejsca, które nie mają sensu? Jest to istotne pytanie. Jeśli bowiem nie kontrolujesz swojego zachowania i wstawiasz czasem w swój tekst losowe znaki, to jak mamy wierzyć, że cokolwiek, co piszesz ma sens? Może tak jak od czasu do czasu wstawiasz gdzieś spację, także od czasu do czasu wstawiasz do swoich liczb dodatkową cyfrę. I co wtedy?
  • Na czym polega błąd logiczny Cantora (zaznaczam, że jeśli to błąd logiczny, to musi się on dać wykazać na podstawie samych praw logiki i wypowiedzi samego Cantora)
  • Na jaki stały azymut kieruje się pilot lecący z Frankfurtu do San Francisco (biorąc pod uwagę fakt, że leci nad Grenlandią).
  • Co oznacza w języku polskim zapis „12.5 km”?
  • Jakie wyliczenia pokazują, że na wysokości „12.5 km” (cokolwiek to znaczy) powinno już być „widać sferyczność” (cokolwiek to znaczy)?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Fizyk napisał(a): A Ciebie zadowala taka zgodność z modelem płaskiej Ziemi (że jest kulista, tylko większa)?
1. Nie znam żadnego poprawnego modelu płaskiego świata. [Problem z modelem nie jest w ziemi, tylko w niebie, czyli w tym, że nie wiemy czym ono jest i jak działa]
2. Mój wynik nie dowodzi, że "jest kulista tylko większa". Lecz tylko tyle, że ta akurat konkretna obserwacja (ta jedna na którą odpowiedziałeś, bo pokazałem jeszcze dwie inne własne) mogłaby być do utrzymania  także na kuli, która miałaby promień jak wg. wyliczeń.
3. Obserwacja całkowicie rozwala współczesną kosmologię, co jako Fizyk chyba rozumiesz, bo przecież rozumiesz, że przy promieniu ziemi choćby "tylko" 10 tys. km kosmologia według waszych wyobrażeń ("układ słoneczny"i takie tam inne tezy) jest nie do utrzymania.
Ale na przykład ta obserwacja (nie moja):
https://www.youtube.com/watch?v=vP7lyAKNpj4
według moich wyliczeń jest do utrzymania jedynie na "kuli o promieniu większym niż 369855 km" (369 tysięcy kilimetrów)
[Obrazek: 9TtxgYj.jpg]
punkt B na linii g(x) [wysokość patrzenia jednej stopy]. Lub oczywiście da się tę obserwację utrzymać na płaskiej ziemi. 
Obserwacje powierzchni ziemi (obserwacje geodezyjne)  wykluczają tezę, że "ziemia jest kulą o promieniu ok. 6371-6378 km". Tak, jak pisałem teza ta wyniknęła naukowcom (myślącym niedorzecznie) "z nieba", czyli z obserwacji świateł na niebie. Człowiek który opanował jednak podstawy logiki rozumie: niebo to jest niebo, a ziemia to jest ziemia, kształt dowolnej powierzchni (np. ziemi) definiuje i określa jednoznacznie geometria tej powierzchni (np. ziemi) a nie fenomeny (np. światła i ich ruchy) dziejące się w otoczeniu tejże powierzchni.
Dlatego jeszcze raz Ci się zapytam: czy znasz jakieś naukowe obserwacje powierzchni ziemi analogiczne do moich ? Jeżeli nie znasz i nie potrafisz wskazać, to dlaczego uważasz, że Twój "naukowy" model jest naprawdę naukowy ?
Warto w końcu zrozumieć: współczesna kosmologia to prosty dowód na słabość ludzkiego rozumu, na niedorzeczność myślenia.


Cytat:Tyle tylko, że wiesz, parę osób cię ubiegło o ponad 200 lat (przypominam posty Berta04 o francuskiej misji geodezyjnej). Pomiary geodezyjne o dokładności pozwalającej na zobaczenie rozbieżności z kulistą Ziemią są prawdopodobnie robione codziennie w wielu miejscach na świecie. Problemów jakoś brak. Zostawiam do przemyślenia.

Skoro "codziennie" to nie powinieneś mieć absolutnie żadnego problemu z pokazaniem jakiegoś jednego konkretu. [Ja pokazałem trzy własne, konkretne obserwacje geodezyjne].

Cytat:Po pierwsze, sam przytoczyłeś miraże, które są dokładnie tym.

Na zdjęciach na które ja się powołuję (na moich) żadnych miraży nie widać.
No cóż widzę, że masz wielką trudność ze zrozumieniem tego dlaczego tłumaczenie globalistyczne "z refrakcji" jest nieprawdopodobne. Obejrzyj więc dokładnie ten filmik video z platformami wiertniczymi i zastanów się dlaczego.

Ziemowit napisał(a): Książek kuloziemców jest dużo więcej niż na tym obrazku:
Kłamstwo powtórzone milion razy stanie się jednak prawdą ?
Wszystkie książki z zapisanym współczesnym modelem kosmosu dla mnie mają wartość makulatury. [W przyszłości będą miały wartość muzealną, jako dokumentacja ludzkich błędów w myśleniu, jako dokument o znaczeniu historycznym].
Racja jest w jakości argumentu, a nie w ilości powtórzeń.
Czyli Maciej1 nie dość że na pytania nie próbuje odpowiedzieć, to jeszcze o zakładzie, gdzie obiecywał postawić 100.000 PLN zapomniał. Zjawisko honoru u płaskoziemców nie występuje.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
zefciu napisał(a): Bardzo chętnie przystanę na taki zakład. I to w wersji 1:1. Pod następującymi warunkami:

Otrzymam gwarancję, że w razie Twojej przegranej dostanę pieniądze.

Obserwacja geodezyjna będzie w istocie obserwacją geodezyjną, a nie zdjęciem zrobionym idiotenkamerą przez człowieka, który nie potrafi poprawnie zapisać ułamka dziesiętnego.

Przegrany pokrywa również koszt wykonania ww. obserwacji.

Ok. Kiedy i gdzie się spotykamy, aby omówić szczegółowe warunki? [Czasem mieszkam w Polsce, czasem w USA, więc gdzie wolisz?]

Joker napisał(a): doskonale widoczna na tym nagraniu:

looming YT video

Są to wyspy Farallońskie nagrane z San Francisco, jakieś >40 km. Najwyższy szczyt wysp (pobieżnie sprawdzając) to 109 m n.p.m a horyzont ma 'chować' obiekty na tej odległości do 119 m.n.p.m z wysokości nagrania 2 m. Teoretycznie te wyspy powinny być niewidoczne i  już widzę Macieja jak przebiera nogami aby wszystkich uszczęśliwić tym odkryciem. Nie na to zwracam jednak uwagę. Zauważ jakie efekty tutaj są ewidentnie dostrzegalne. Wyspy właściwie pływają, rozmazują się, częściowo znikają...co jest wynikiem refrakcji atmosferycznej czy efektu (nie wiem jak to się tłumaczy) looming-u i mirażu.


Oczywiście widać tu refrakcję i dlatego takich obrazów nie należy pokazywać jako "dowodu na płaskość".  Oczywiście warto zauważyć, że obraz sam w sobie nie dowodzi kulistości ziemi, to znaczy z powodzeniem może być wytłumaczony na płaskiej ziemi, bo nad płaskim efekty optyczne też występują.

Sam zaś efekt refrakcji nie jest żadnym "loomingiem" tylko widać tutaj efekt odbicia w powietrzu nadwodnym (nad płaską wodą), czyli miraż dolny.


"Looming" jest głównie "pobożnym życzeniem" globalistów-refrakcjonistów. Wiadomo: widać to czego na kulce nie ma szans widać => trzeba wymyślić "objaśnienie" dlaczego to widać. No więc "looming wydobywający obraz zza górki kulistej ziemi". I już! Już nam się "model zgadza z doświadczeniem"! Prawda, że proste ? Cóż za problem na kartce papieru narysować krzywe promienie omijające górkę kulistej ziemi ?
Maciej1 napisał(a): Ok. Kiedy i gdzie się spotykamy, aby omówić szczegółowe warunki? [Czasem mieszkam w Polsce, czasem w USA, więc gdzie wolisz?]
A co? Nie da się tych warunków omówić na ateiście? Ewentualne konieczne przejazdy również funduje oczywiście przegrany.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
zefciu napisał(a):
Maciej1 napisał(a): Ok. Kiedy i gdzie się spotykamy, aby omówić szczegółowe warunki? [Czasem mieszkam w Polsce, czasem w USA, więc gdzie wolisz?]
A co? Nie da się tych warunków omówić na ateiście? Ewentualne konieczne przejazdy również funduje oczywiście przegrany.

Da się omówić ogólnie. Ale zakład to osobista sprawa między nami, więc i tak trzeba się spotkać. Kiedy i gdzie proponujesz ? Teraz jestem w Polsce.
Maciej1 napisał(a): Da się omówić ogólnie.
Zatem omówmy ogólnie. Choćby na privie.
Cytat:Ale zakład to osobista sprawa między nami, więc i tak trzeba się spotkać. Kiedy i gdzie proponujesz ? Teraz jestem w Polsce.
A gdzie gwarancja, że dostanę zwrot za stracony czas i podróż?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
zefciu napisał(a):
Maciej1 napisał(a): Da się omówić ogólnie.
Zatem omówmy ogólnie. Choćby na privie.
Cytat:Ale zakład to osobista sprawa między nami, więc i tak trzeba się spotkać. Kiedy i gdzie proponujesz ? Teraz jestem w Polsce.
A gdzie gwarancja, że dostanę zwrot za stracony czas i podróż?

Gwarancją jest moje słowo. Ale dopiero po tym jak wygrasz zakład.


Cytat:Są to wyspy Farallońskie nagrane z San Francisco, jakieś >40 km. Najwyższy szczyt wysp (pobieżnie sprawdzając) to 109 m n.p.m a horyzont ma 'chować' obiekty na tej odległości do 119 m.n.p.m z wysokości nagrania 2 m

Sprawdzałem z Google Earth. Odległość do wybrzeża jakieś 43.7 km. Ale przyjrzałem się dokładniej nagraniu. Było robione z dużo większej wysokości niż 2 metry.


PS. Ale rejon Pacyfiku doskonale nadaje się do wykorzystania dla globalistów. Fale na Pacyfiku są zawsze bardzo wielkie, nawet jak morze jest spokojne. Wiem, bo byłem, pływałem i widziałem. 2 metry to fala przekracza w zasadzie zawsze. Zatem umieszczając aparat niezbyt wysoko (np. 1.7 metra) można bardzo dobrze symulować "kulistość ziemi" uzyskując piękne efekty "chowania się statków za krzywiznę ziemi". Podobnie ma się rzecz na Hawajach. Można pięknie symulować "kulistość ziemi". Statek będzie coraz bardziej schowany wraz z oddalaniem się od obserwatora. [Mam nadzieję, że nie muszę wyjaśniać, że to jest chowanie za falę, która jest wyższa niż punkt obserwacji? Mam nadzieję, że każdy sam potrafi sobie to wyobrazić i rozrysować.]
Maciej1 napisał(a): No coż, jak widać Ty jesteś "rzecznikiem wszystkich" stąd "wiesz co każdy pilot wie" zupełnie tak jakbyś zbadał opinię "każdego pilota".
Każdy, bo żaden nie twierdzi że jest inaczej. 
Znajdź mi pilota, który wierzy w płaską Ziemię (jakiegoś konkretnego, a nie fejkowego rzekomego pilota z USA, który rzekomo coś napisał w dyskusji internetowej)
Maciej1 napisał(a): Gwarancją jest moje słowo.
Słowo człowieka, który najpierw drze pysk, że mamy wszystko robić sami, a podejrzany o przeklejenie wyników od innej osoby bez zrozumienia stwierdza „nawet jeśli nie ja to zrobiłem, to co z tego”?

Takie słowo to możesz sobie wsadzić.

Wiedziałem, że tchórzliwie uciekniesz od tego zakładu. Tak samo jak tchórzliwie uciekasz od odpowiedzi na wszystkie kluczowe dla Twoich gównoteorii pytania.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
matsuka napisał(a): Jeśli dodamy do tego dane ze zdjęć , radarów oraz wykrywanej różnicy temperatur - całość łączy się już w coś znacznie więcej niż tylko teorię czy zwyczajną tezę.
Jak na razie nie pokazałeś ani zdjęć, ani wyników z radarów, ani pomiarów temperatur.
Podałeś cudze dane, zbierane w sposób, który nie byłby możliwy gdyby firmament istniał.
Dane przez ciebie podane są sprzeczne z twoją koncepcją firmamenu, gdyż wynika z nich, że firmament opuszcza się podczas dnia aż do wysokości 20 kilometrów a potem podnosi do 100 kilometrów by w nocy całkowicie zniknąć, oraz że na biegunach wcale nie jest niżej niż na równiku.
Czyli cała koncepcja jest sfalsyfikowana i to przez dane, które pokazałeś jako dowód popierający twoją teorię.
Do tego brzytwa Ockhama: koncepcja firmamentu ląduje na śmietniku od razu bo wymaga bezsensownego powołania całego szeregu bytów, kompletnie nieznanych i nie wiadomo na jakich zasadach powstałych.
Podsumujmy:
Brak jakiejkolwiek spójnej teorii firmamentu
Jakakolwiek teoria firmamentu nie przechodzi testu brzytwy ockhamowskiej
Dowody przeczą istnieniu firmamentu
Matsuka nadal wierzy w firmament
Wniosek: Matsuka jest durniem

Maciej1 napisał(a): [Może zrobimy zakład ? Ja wykładam 100 tys. PLN, oponent wykłada 100 PLN i sprawdzamy kształt ziemi przez obserwację geodezyjną? Przegrany traci. Wygrany zarabia. Zobaczymy przynajmniej jak silne jest to przekonanie. Ile "wszyscy" są w stanie postawić na swoje "przekonanie".]
Najpierw udowodnij, że masz 100 tys PLN, bo jak nie masz, to wygrana z tobą nie ma sensu.
matsuka napisał(a):
bert04 napisał(a): Argument tanich linii lotniczych podawałem już raz w kontekście ortodromy. I raz jeszcze wspomniałem jako hasło. Reakcji ne było. Zapewne NASA fałszuje odczyty przyrządów nawigacji, CIA dolewa kerozyny do baków a masoneria kontroluje wszystkich kartografów...

Mijasz się z prawdą drogi bercie, ale przeanalizowałem starą rozmowę i nie ma dowodów na to, że mijasz się z nią umyślnie. Prawdopodobnie po prostu nie zauważyłeś odpowiedzi.

Zauważyłem. I dlatego proszę jeszcze raz o przeczytanie mojego wpisu. Nie było reakcji na argument tanich linii lotniczych. W kwestii samej ortodromy reakcja była, mniej więcej poprawnie ją skróciłeś. Wspominałem i tym zresztą niedawno:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid692321


bert04 05.09.2018, 11:07 napisał(a): Odstawmy też na bok, że łuk po elipsoidzie nie odpowiada w 100% łukowi kuli, temat ortodromy był w tym temacie już wrzucany i regularnie jest ignorowany przez płaskoziemców (matsuka swego czasu chciał się nim zająć, od tego czasu nie widziałem dalszych komentarzy).

No więc od tamtego czasu nie widziałem dalszych komentarzy. Twoje trzy punkty uznałem wówczas jako koniec dyskusji (po czym nastąpiła mniej przyjemna wymiana uwag), gdyż zwłaszcza punkt 2, żądanie pokazania ortodromy na modelu płaskoziemskim uznałem za unik. Jaki model płaakoziemski, jeżeli do tamtej pory zgodnie z Twoimi opisami Ziemia była raczej czymś w rodzaju "pizzo-idy", potem ewoluowała w kierunku "wok-oidy" (to moje określenia figur w kształcie pizzy lub woka, jakby ktoś miał wątpliwości) a u Macieja jeszcze nie widziałem, czy to nie będzie "wypukło-ida". W internetach widziałem jeszcze fajniejszy model ziemii "wklęsło-wypukłej", aż dziw, że jeszcze się nie pojawił w temacie.

Pomijając brak jednego ustalonego modelu płaskoziemskiego, odchylenie na południe ortodromy dla samolotów poniżej równika nie da się wyjaśnić żadnym z wymienionych modeli. Na każdym, nawet na "wklęsło wypukłym" odchylenie powinno być jeśli już to ku północy.


A argument tanich linii lotniczych jest dodatkowym argumentem w kwestii nawigacji (nie tylko ortodromy). Chodzi o to, że tak nawigatorzy statków jak i samolotów robią wszystko, żeby oszczędzić paliwo. Więc nie będą dobrowolnie dopłacać do biznesu tylko po to zeby NASA/CIA/masoni dalej uskuteczniali spisek geosferyczny.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
zefciu napisał(a):
Maciej1 napisał(a): Gwarancją jest moje słowo.
Słowo człowieka, który najpierw drze pysk, że mamy wszystko robić sami, a podejrzany o przeklejenie wyników od innej osoby bez zrozumienia stwierdza „nawet jeśli nie ja to zrobiłem, to co z tego”?

Takie słowo to możesz sobie wsadzić.

Wiedziałem, że tchórzliwie uciekniesz od tego zakładu. Tak samo jak tchórzliwie uciekasz od odpowiedzi na wszystkie kluczowe dla Twoich gównoteorii pytania.

Ok. Jaką zatem masz inną propozycję na swoją gwarancję? Rzuć jakąś propozycję, jakiś pomysł.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości