Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
Cytat:A to ci inżynierowie potrzebują do tych wyliczeń jakiejś "stałej grawitacji" i "masy ziemi"  lub "promienia ziemi"?!
Inżynierowie potrzebują "stałej grawitacji" i "masy ziemi"  lub "promienia ziemi" ale nie liczą tego sami w swoich projektach bo mają na gotowo policzone ze wzoru.

Cytat:Czy zwyczajnie opierają się na empirycznym fakcie, że ciało ważące np. jedną tonę oddziałuje na belkę siłą jednej tony, gdy zawieszone na tej belce ?
Stwierdzenie "ciało ważące np. jedną tonę oddziałuje na belkę siłą jednej tony," jest nieprawdziwe bo nie ma takiego pojęcia jak siła jednej tony. Poprawnie by było: ciało o masie 1 tony oddziałuje z siłą 10 kilo niutonów. 


Wracając do sedna sprawy wiem co miałeś na myśli, ale powtórzę wzór na siłę ciążenia ciała jest jak niżej:


[Obrazek: 66880d39a4f43c3cdd31d974343660b0c57b8e25]

Gdzie masa planety o promieniu r wynosi M, masa danego ciała, np. belki konstrukcyjnej wynosi m, a G to stała grawitacji.

Stosuje się wzór uproszczony:  F = m * g, gdzie g to przyspieszenie ziemskie policzone na podstawie promienia ziemi, masy ziemi i stałej grawitacji nas podstawie tego wzoru:

[Obrazek: 4704599bcc0ecefca92e50179ca152dc41889abc]

Wynik dla F = m * g podawany jest w niutonach.

Następnie tę siłę ciężkości podstawia się do kolejnych wzorów i tworzy wykresy rozkładu różnych sił, np. ścinania, zginania, oblicza mimośród i tak dalej:

[Obrazek: 46-0.png]

i na końcu dobiera materiał o odpowiednich parametrach.


Cytat:Ja nie neguję, że istnieje siła ściągająca ciała z góry na dół, czyli w kierunku ziemi, nawet mogę tę siłę nazywać "siłą grawitacji".
Ja neguję "teorię grawitacji".
Rozumiesz ?
Napisałeś we wcześniejszym poście:
Cytat:Kabała zaczyna się dopiero dalej, gdy pojawia się niezweryfikowana empirycznie "fizyka teoretyczna", czyli bajki o "grawitacji", czyli nieudowodniona empirycznie teza, że "masa generuje siłę grawitacji".
Czyli jak, nie negujesz siły grawitacji a negujesz teorię grawitacji? Teoria grawitacji mówi o sile grawitacji, tłumaczy jej właściwości.


Cytat:Teoria grawitacji nie polega wcale na stwierdzeniu faktu, że "ciała spadają w kierunku ziemi", to jest z góry na dół, ku ziemi, jak to obserwujemy. 
Teoria grawitacji polega na matematycznym opisaniu tego, że "ciała spadają w kierunku ziemi" i tłumaczy to za pomocą ugięcia czasoprzestrzeni. Teoria ta mówi o tym, że różne ciała poruszając się tworzą fale grawitacyjne, zaginają tą czasoprzestrzeń, tworzą w niej dołki i te zagięcia czasoprzestrzeni wywołane przez jedno ciało o ogromnej masie oddziałują na inne ciała, przez co wszystko co jest na ziemi spada na dół. Tak naprawdę spada na dół do czasoprzestrzennego dołu. A "czasoprzestrzeń" a nie sama "przestrzeń" dlatego, że im większy dół tym bardziej zwalnia czas. Czy już rozumiesz? Uśmiech


Cytat:Lecz teoria ta polega na czymś innym. A mianowicie na postawieniu tezy, że "masa generuje siłę (grawitacji". Otóż na tę tezę nie ma żadnych przekonujących, empirycznych dowodów.
Polega na tym co wyżej i na tym co napisałeś tutaj. Teoria grawitacji polega na teoretycznym i matematycznym opisaniu faktu, że "ciała spadają w kierunku ziemi" za pomocą czasoprzestrzennych nierówności. Wyobraź sobie kulę rzuconą na rozpięty w przestrzeni koc i zrozumiesz, jak to działa.


Cytat:Jest faktem, ze ciała spadają z góry na dół ku ziemi, ja tego faktu nie neguję.
Lecz to, że "masa generuje siłę" to nie jest fakt, to jest teoria.
No tak. Zgadza się. Jest fakt i jest teoria, która ten fakt tłumaczy za pomocą wzorów i matematycznych równań.


Cytat:Warto, naprawdę warto zacząć myśleć dokładnie i warto nauczyć się odróżniać fakty od teorii na temat tych faktów.
No tak. Są fakty i są teorie, które te fakty starają się wytłumaczyć.


Cytat:Czym innym jest fakt, a czym innym jest "objaśnienie" tego faktu (zwane w nauce "teorią").
Dokładnie, tu się zgadzamy.


Cytat:Czym innym jest fakt, że ciała spadają z przyspieszeniem g, w kierunku ziemi, z góry na dół. A czym innym jest pomysł, że "to dlatego, że ziemia ma wielką masę, a masy się przyciągają (teoria grawitacji)".
Również się zgadzam.


Cytat:Jak można nie zauważać różnicy między tymi dwiema sprawami ?! No jak? Jak to w ogóle jest możliwe by nie rozróżniać faktu od prób tłumaczenia tego faktu ?
No przecież to widzę.


Cytat:Po pierwsze: "o jakie fałszywe założenia" opierają się projektanci mostów?! Do projektowania mostów teoria grawitacji jest w ogóle niepotrzebna. Nie trzeba znać ani "masy ziemi", ani "promienia ziemi", ani "stałej grawitacji", nawet nie trzeba w ogóle słyszeć hasła, że "masy się przyciągają". Wystarczy oparcie się na empirycznym fakcie, że tutaj na ziemi ciało ważące jedną tonę wygeneruje siłę jednej tony, po zawieszeniu tego ciała na belce mostu. I nawet w ogóle nie trzeba zadawać sobie pytania "a dlaczego się tak dzieje?" To pytanie "a dlaczego tak jest?" to jest pytanie dla...filozofów. Tak, dla filozofów! Żadnej przenośni, żadnego kłamstwa. Newton i jemu podobni (twórcy i wyznawcy "teorii grawitacji") uważali się za filozofów przyrody. I słusznie! Bo to jest właśnie filozofia przyrody, konkretnie jeden z jej odłamów zwany "naturalizmem".
To prawda, że do projektowania mostów teoria grawitacji jest w ogóle niepotrzebna. I to prawda, że nie trzeba znać ani "masy ziemi", ani "promienia ziemi", ani "stałej grawitacji", nawet nie trzeba w ogóle słyszeć hasła, że "masy się przyciągają". Bo ci inżynierowie mają to policzone tak jak napisałem na samej górze tego posta. Ale "masa ziemi", "promień ziemi" i "stała grawitacji" były potrzebne, żeby można było policzyć przyspieszenie ziemskie i na bazie tego wyniku zająć się precyzyjnym liczeniem siły ciążenia poszczególnych obiektów.


Cytat:Coś podobnego ! To zupełnie zdumiewająca teza. Bo ja gdy idę do sklepu i kupuje np. kawał mięsa, to wcale nie widzę, by pani sklepowa "obliczała ciężar tego mięsa" z wykorzystaniem "stałej grawitacji, masy ziemi i promienia ziemi, przyspieszenia ziemskiego" (rozumiem także, ze dodając do "promienia ziemi" wysokość sklepu nad poziomem "geoidy ziemskiej"). Lecz pani sklepowa po prostu kładzie ten kawał mięsa na wadze i odczytuje ciężar tego kawałka ! Ja mam takie doświadczenia życiowe. Naprawdę, nie kłamię. Ty masz inne ? 
Humorystycznie napisane. Ale tu jest błąd. Pani sklepowa nie odczytuje ciężaru mięsa tylko jego masę. To są dwa różne pojęcia. Ciężar to siła jaką ciało wywiera na powierzchnię, a masa tego ciała to inne pojęcie.


Cytat:Podobnie jest z inżynierem. Niczego nie musi on "obliczać", lecz może zważyć belkę, podobnie jak pani sklepowa zważyła kawał mięsa lub znając z empirii fakt, że stal o objętości V waży X może on wyliczyć, to X (mierząc/wyliczając objętość stali). I już wie! Już wie jaką siła ta stal będzie działać na belkę, po zawieszeniu na tejże belce. Żaden "wzór Newtona" panu inżynierowi nie jest do tego potrzebny, podobnie jak nie jest potrzebny ten wzór także i pani sklepowej z mojego sklepu. Pan inżynier mógłby nawet w ogóle nie wiedzieć, że był jakiś Newton i jego "wzór" i bez problemu może poprawnie zaprojektować most. Podobnie jak moja pani sklepowa pewnie już zapomniała o panu Newtonie, ale nie przeszkadza jej to poprawnie sprzedawać mięso i to na wagę!
No jak to żaden "wzór Newtona" panu inżynierowi nie jest do tego potrzebny? Pani sklepowa odczytuje z wagi tylko masę i nie potrzebuje nic więcej. Pan inżynier liczy siły na podstawie masy i przyspieszenia ziemskiego (policzonego na podstawie promienia ziemi, stałej grawitacyjnej i innych danych). On nie musi tego liczyć od nowa, raz policzone zostało i wystarczy. Bierze przyspieszenie ziemskie "g" i podstawia.


Cytat:Pierwszą część pytania rozumiem. Drugiej nie rozumiem. 
W pytaniu "Jak to jest logicznie możliwe, żeby dało się dopasować setki fałszywych teorii do obserwacji a nie udało się dopasować ani jednej prawdziwej?" Chodziło mi o to, że powstało wiele teorii na podstawie których da się wytłumaczyć działanie zjawisk zachodzących w przyrodzie, wiele modeli, wiele równań i wzorów i zakładają one, że ziemia jest kulą. 

Natomiast do tej pory nie ma ani jednego płaskoziemskiego modelu, teorii, wzoru, obliczeń, które by potrafiły wyjaśnić zjawiska zachodzące w przyrodzie. Znasz jakiś?

Dlatego zapytałem "Jak to jest logicznie możliwe, żeby dało się dopasować setki fałszywych teorii do obserwacji a nie udało się dopasować ani jednej prawdziwej?"

Zadam więc to pytanie inaczej:

Jak to jest możliwe, że do dnia dzisiejszego żaden człowiek na świecie nie zdołał stworzyć ani jednej płasko-ziemskiej teorii czy modelu który pasowałby do zjawisk zachodzących w przyrodzie a do tej pory stworzono setki kulo-ziemskich teorii i modeli, które pasują do tego co widać w około?
zefciu napisał(a): Ja wpisałem w wyszukiwarkę hasło "zdjęcie korytarza" i znalazłem w sieci.
Które to zdjęcie korytarza następnie zajebałeś. Albo zajebał je ktoś inny.

Niczego nie ukradłem.  Jeżeli nawet według waszego "prawa własności intelektualnej" to zdjęcie zostało umieszczone w sieci bez zgody autora, to "złodziejem" (według waszego rozumienia, waszegoprawa ) jest ten kto to zdjęcie zabrał autorowi i umieścił w sieci. Ten, który by ewentualnie potem z tego zdjęcia korzystał, ale bez świadomości (np. ja) tego, że autor zdjęcia nie chciał by z niego korzystano nie może być nazywany "złodziejem".
Zupełnie analogicznie: kto odkupi bez wiedzy i świadomości (przestępstwa) rzecz ukradzioną (od złodzieja lub jako kolejny nabywca, ale bez świadomości, że to było ukradzione, czyli nie wie, ze to było wczesiej skradzione) też nie może być nazywany złodziejem. Takich rzeczy też nie rozumiesz ? Czy zwyczajnie po raz kolejny już wychodzi z Ciebie cała Twoja zła wola ?

[A tak na marginesie: koncepcja "własności intelektualnej" to tak samo chory wymysł, jak koncepcja "ziemi-kuli o promieniu ok. 6371-6378 km". Ale to inna kwestia.  A pomysł, że "zdjęcie korytarza" to może być własność "intelektualna" to już kuriozum !  W waszym chorym świecie niedługo i pierdnięcie będzie własnością i to nawet "intelektualną". Jak upada rozum, to wszystko jest możliwe.] 


Ja jednak zamieszczone tu teksty i zdjęcia udostępniam wszystkim, każdy kto chce może z nich dowolnie korzystać i może je dowolnie rozpowszechniać jeśli zechce, a nawet na nich zarabiać, jeśli umie. Od razu udzielam zgody, by ktoś potem nie był głupio posądzany.

Cytat:
Cytat:Cieszysz się donosicielu ze swego sukcesu? 
Przecież podobno niczego złego nie zrobiłeś. Więc jak mogłem na Ciebie donieść?


Wszystko co możesz zrobić, cały sukces jaki możesz osiągnąć jest właśnie tylko taki: donosić. I zabierać takie nieistotne zdjęcia, jak to które zabrałeś. 
W kwestii istotnej jesteś natomiast przegrany. Możesz się zapluwać i szczekać jak kundel, ale Twój czas, czas takich jak Ty i twoich kłamstw szybko się skończy. Bo nie stoisz po stronie prawdy, tylko po stronie fałszu.
Czyli tak jak mogliśmy się spodziewać: Maciej1 mnie opluł, ale żadnej sensownej teorii (nawet tak samo „błędnej” jak jego zdaniem współczesna kosmologia) nie przedstawił.

Pozostaje więc wnioskować, że co prawda kosmologia „kuloziemska” jest błędna, ale „płaskoziemska” jest jeszcze bardziej błędna.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Ziemowit napisał(a): Stosuje się wzór uproszczony:  F = m * g, gdzie g to przyspieszenie ziemskie policzone na podstawie promienia ziemi, masy ziemi i stałej grawitacji nas podstawie tego wzoru:

Żadnego "g" się nie wylicza ze wzoru Newtona. Przyspieszenie ziemskie zostało ustalone empirycznie. Jest dokładnie na odwrót! Najpierw empirycznie ustalono przyspieszenie ziemskie, a potem dopiero to co ustalono empirycznie zostało wykorzystane do wyliczenia "stałej grawitacji" w teorii wymyślonej przez Newtona. Ty więc wszystko odwracasz. Bo Ty sugerujesz, że "wartośc g otrzymaliśmy dzięki wspaniałej teorii Newtona". Nic podobnego. Wartość g ustalono empirycznie. To "mase ziemi" i "stałą grawitacji"wyliczono sobie między innymi na podstawie wcześniej znanej wartości przyspieszenia ziemskiego. Wyliczono, czyli...dopasowano te wartości (masy ziemi i stałej grawitacji) tak by się zgadzły z empirią.

Jakbyś jeszcze nie rozumiał:
Przyspieszenie ziemskie ustalono empirycznie, czyli po prostu zmierzono je w doświadczeniach.
"Masy ziemi" i "stałej grawitacji" nie ustalono empirycznie. Nikt ziemi nie zważył, nikt też nie wziął "uśrednionej próbki ziemi" i przemnożył przez "objętość ziemi". "Masę ziemi" i "G" (stałą grawitacji) sobie wyliczono, czyli dobrano, dopasowano do pewnych obserwacji empirycznych (np. przyspieszenia ziemskiego).


Fizyka empiryczna to jest prawdziwa fizyka. "Fizyka teoretyczna" to jest filozofia przyrody. Niestety ludzie stracili zrozumienie co jest pierwsze, a co drugie, co jest mierzalnym faktem, a co jest "faktem" wydedukowanym w oparciu o niesprawdzone teorie i domysły. "Wzory i liczby" przyczyniły się znacznie do tego niezrozumienia. Ponieważ we wzorze nie widać co było pierwsze, a co drugie.



Cytat:Wynik dla F = m * g podawany jest w niutonach.

Następnie tę siłę ciężkości podstawia się do kolejnych wzorów i tworzy wykresy rozkładu różnych sił, np. ścinania, zginania, oblicza mimośród i tak dalej:

Jak więc widzisz do tej siły, żadna "masa ziemi" i żadna "stała grawitacji" nie są potrzebne. Wystarczy ciężar ciała. To jest wystarczy wiedzieć z jaką siłą dane ciało położone na wadze naciska na wagę. Bo: z taką samą siłą z jaką naciska na wagę będzie działać na belkę, gdy zawieszone na belce.



Cytat:Czyli jak, nie negujesz siły grawitacji a negujesz teorię grawitacji?

Przecież już to napisałem. Siła ściągająca ciała z góry na dół (ku ziemi) to fakt. Można ją mierzyć (za pomocą wagi). Teoria grawitacji to coś zupełnie innego niż siła ściągająca ciała ku ziemi. Teoria grawitacji to (fałszywa) opowieść (zawierająca liczby i wzory) o tym skąd się ta siła (ściągająca ku ziemi) bierze i z czego wynika.
Czym innym jest fakt, a czym innym "objaśnienie tego faktu".


Cytat:Teoria grawitacji mówi o sile grawitacji, tłumaczy jej właściwości.


Nie znam żadnego przekonującego dowodu na to, ze "masa generuje siłę". Taką tezę postawił Newton. Można oczywiście stawiać różne tezy i w tym nie ma nic złego. Ale utrata zdolności rozróżniania między faktem, a teorią na temat faktu to rzecz straszliwa, ma straszne konsekwencje.


Cytat:Teoria grawitacji polega na matematycznym opisaniu tego, że "ciała spadają w kierunku ziemi" i tłumaczy to za pomocą ugięcia czasoprzestrzeni. Teoria ta mówi o tym, że różne ciała poruszając się tworzą fale grawitacyjne, zaginają tą czasoprzestrzeń, tworzą w niej dołki i te zagięcia czasoprzestrzeni wywołane przez jedno ciało o ogromnej masie oddziałują na inne ciała, przez co wszystko co jest na ziemi spada na dół. Tak naprawdę spada na dół do czasoprzestrzennego dołu. A "czasoprzestrzeń" a nie sama "przestrzeń" dlatego, że im większy dół tym bardziej zwalnia czas. Czy już rozumiesz? [Obrazek: smile.gif]


To są brednie. To są takie matematyczne igraszki (na modele) filozofów przyrody. Takie fantazje, żeby każdy z tych filozofów miał się czym popisać i udowodnić swoją biegłość matematyczną oraz, że ma wyobraźnie.
 Mnie zaś interesują konkrety i fakty. A to jest fakt, który każdy może łatwo sprawdzić: ziemia nie jest kulą o promieniu ok. 6371-6378 km


Cytat:Jak to jest możliwe, że do dnia dzisiejszego żaden człowiek na świecie nie zdołał stworzyć ani jednej płasko-ziemskiej teorii czy modelu który pasowałby do zjawisk zachodzących w przyrodzie a do tej pory stworzono setki kulo-ziemskich teorii i modeli, które pasują do tego co widać w około?

Po pierwsze dlatego, że nie znamy nieba. W niebie nikt nie był. 
Po drugie dlatego, że zrozumienie iż ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km" to kwestia kilku ostatnich lat.
Jeśli więc kosmologię kuloziemska budowano lat kilkaset, to cóż dziwnego, ze jeszcze nie ma poprawnej teorii o niebie nad płaską ziemią ?
Po trzecie: może dlatego, że (jak zdążyłem zauważyć) płaskoziemcy są ludźmi pokornymi  (w odróżnieniu od kuloziemców, którzy sobie uroili , że "już wszystko wiedzą", na przykład "już wiedzą czym jest niebo" ). To znaczy rozumieją, że to iż cos tam sobie wymyślą z głowy o tym jak mogłoby być w niebie nie oznacza automatycznie, ze "w takim razie jest tak jak wymyślili". Generalnie kuloziemca to taki ktoś, który jeżeli coś sobie tam wymyśli  z głowy (żeby nie powiedzieć "z kapelusza") i mu się zgadza z faktami, które zna to już jest przekonany, że "w takim razie jest tak jak wymyślił". Kuloziemca lubi się domyślać i snuć przypuszczenia, po czym swoje przypuszczenia ogłaszać "faktami" i nakazywać wierzyć w nie (bo się zgadzają z pewnymi obserwacjami). Płaskoziemca (jak zdążyłem zauważyć) to człowiek twardo stąpający po ziemi, który woli fakty i konkrety, a nie lubi snuć domysłów, ponieważ dobrze rozumie, że z zasady istnieje dowolnie wiele możliwości. Trudno jest więc przez domysł trafić akurat na tę jedna jedyna, prawdziwą.
Dlaczego ja mam snuć domysły i przypuszczenia na temat nieznanego nieba, w którym nikt nie był i o którym praktycznie nic nie wiemy ?
Newton rozmyślał i jaki pożytek z jego rozmyślań ? Wymyślił fałszywą teorię na temat swiata, teorię która do dzisiaj truje ludzkie rozumy.
Ja wyznaję słuszną, a prostą zasadę: lepiej nic nie wiedzieć, niż wiedzieć fałszywie, czyli łudzić się, że się wie.


Cytat:Ale "masa ziemi", "promień ziemi" i "stała grawitacji" były potrzebne, żeby można było policzyć przyspieszenie ziemskie i na bazie tego wyniku zająć się precyzyjnym liczeniem siły ciążenia poszczególnych obiektów.

Naprawdę tak teraz uczą ? ! Jeśli tak, to przerażające. 
Otóż mylisz się. Przyspieszenie ziemskiej było pierwej (używając wzniosłego i archaicznego języka). Przyspieszenie ziemskie zmierzono empirycznie wcześniej, niż policzono "stałą grawitacji" i "masę ziemi".


Cytat:Pani sklepowa nie odczytuje ciężaru mięsa tylko jego wagę. To są dwa różne pojęcia. Ciężar to siła jaką ciało wywiera na powierzchnię, a waga to masa tego ciała.

Mylisz się. Pani sklepowa odczytuje ciężar (wagę). To zamienne pojęcia. Bo pani sklepowa odczytuje własnie siłę z jaką mięso naciska na wagę na której leży. Natomiast jeśli chodzi o "masę" to co to właściwie jest "masa" i jak ją odróżnić od ciężaru/wagi ?
Maciej1 napisał(a): Wyliczono, czyli...dopasowano te wartości (masy ziemi i stałej grawitacji) tak by się zgadzły z empirią.
No. A Maciej1 niczego nie dopasował do swoich pseudoteorii. Bo Maciej1 potrafi tylko kraść cudze zdjęcia, obrażać i cykać fotki idiotenkamerą.
Cytat:Fizyka empiryczna to jest prawdziwa fizyka. "Fizyka teoretyczna" to jest filozofia przyrody. Niestety ludzie stracili zrozumienie co jest pierwsze, a co drugie, co jest mierzalnym faktem, a co jest "faktem" wydedukowanym w oparciu o niesprawdzone teorie i domysły. "Wzory i liczby" przyczyniły się znacznie do tego niezrozumienia. Ponieważ we wzorze nie widać co było pierwsze, a co drugie.
Natomiast Macie1 ani „prawdziwą fizyką”, ani „filozofią przyrody” zajmować się nie potrafi. Tylko kradnie cudze zdjęcia, obraża i cyka fotki idiotenkamerą.
Cytat:Jak więc widzisz do tej siły, żadna "masa ziemi" i żadna "stała grawitacji" nie są potrzebne. Wystarczy ciężar ciała. To jest wystarczy wiedzieć z jaką siłą dane ciało położone na wadze naciska na wagę. Bo: z taką samą siłą z jaką naciska na wagę będzie działać na belkę, gdy zawieszone na belce.
Problem w tym, że ciężar ciał zmienia się w zależności od szerokości geograficznej, wysokości n.p.m. tego czy poruszamy się na wschód czy na zachód (efekt Oetwosa). Twoja pseudoteoria tego nie uwzględnia. Natomiast błędna teoria okrągłoziemska – tak. Twoja pseudoteoria jest zatem bardziej niż błędna.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Maciej1 napisał(a): Mylisz się. Pani sklepowa odczytuje ciężar (wagę). To zamienne pojęcia. Bo pani sklepowa odczytuje własnie siłę z jaką mięso naciska na wagę na której leży. Natomiast jeśli chodzi o "masę" to co to właściwie jest "masa" i jak ją odróżnić od ciężaru/wagi ?
A no tu się pomyliłem co do słowa "waga". 

Ciężar to waga, czyli siła ciężkości obiektu fizycznego która wyrażana jest w niutonach.

Masa jest to miara ilości materii obiektu fizycznego i wyrażamy ją w gramach.

Cytat:Duża część osób myli pojęcie masy z pojęciem ciężaru. Wynika to po części ze sposobu w jaki używamy języka potocznego, a częściowo wiąże się z metodami dokonywania pomiarów masy.
Potocznie mówimy: "Hubert waży 69 kilo”. A skoro "waży”, to by oznaczało, że ciężar wyraża się w kilogramach. Ale tak nie jest! 

Prawidłowo ciężar fizyczny powinien być wyrażany nie w kilogramach lecz niutonach!
Z określaniem ciężaru w kilogramach wiąże się stara jednostka siły – tzw. "kilogram siła” – tak określana była wartość siły, którą Ziemia przyciąga ciało o masie 1 kg. Jednak dziś nie używa się tej jednostki, bo jest ona myląca. Dlatego powinniśmy pamiętać o tej różnicy między językiem potocznym, a językiem nauki.

Podsumujmy:
[Obrazek: indbul1d.gif]siłę ciężkości (ciężar) wyrażamy w niutonach N
[Obrazek: indbul1d.gif]masę wyrażamy w kilogramach kg.
[Obrazek: indbul1d.gif]dla ciał umieszczonych w pobliżu powierzchni Ziemi ciężar (liczbowo) jest ok. 10 razy większy od ich mas.

http://www.fizykon.org/statyka_osr_ciagl..._ciala.htm

Chciałem sprostować twoje zdanie:
Cytat:Czy zwyczajnie opierają się na empirycznym fakcie, że ciało ważące np. jedną tonę oddziałuje na belkę siłą jednej tony, gdy zawieszone na tej belce ?
W którym jest błąd. Ciało nie oddziałuje z siłą w tonach tylko w niutonach.



Sprawa 2:

Cytat:
Cytat:Jak to jest możliwe, że do dnia dzisiejszego żaden człowiek na świecie nie zdołał stworzyć ani jednej płasko-ziemskiej teorii czy modelu który pasowałby do zjawisk zachodzących w przyrodzie a do tej pory stworzono setki kulo-ziemskich teorii i modeli, które pasują do tego co widać w około? 

Po pierwsze dlatego, że nie znamy nieba. W niebie nikt nie był. 
Po drugie dlatego, że zrozumienie iż ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km" to kwestia kilku ostatnich lat.
Jeśli więc kosmologię kuloziemska budowano lat kilkaset, to cóż dziwnego, ze jeszcze nie ma poprawnej teorii o niebie nad płaską ziemią ?
Po trzecie: może dlatego, że (jak zdążyłem zauważyć) płaskoziemcy są ludźmi pokornymi  (w odróżnieniu od kuloziemców, którzy sobie uroili , że "już wszystko wiedzą", na przykład "już wiedzą czym jest niebo" ). To znaczy rozumieją, że to iż cos tam sobie wymyślą z głowy o tym jak mogłoby być w niebie nie oznacza automatycznie, ze "w takim razie jest tak jak wymyślili"Generalnie kuloziemca to taki ktoś, który jeżeli coś sobie tam wymyśli  z głowy (żeby nie powiedzieć "z kapelusza") i mu się zgadza z faktami, które zna to już jest przekonany, że "w takim razie jest tak jak wymyślił". Kuloziemca lubi się domyślać i snuć przypuszczenia, po czym swoje przypuszczenia ogłaszać "faktami" i nakazywać wierzyć w nie (bo się zgadzają z pewnymi obserwacjami). Płaskoziemca (jak zdążyłem zauważyć) to człowiek twardo stąpający po ziemi, który woli fakty i konkrety, a nie lubi snuć domysłów, ponieważ dobrze rozumie, że z zasady istnieje dowolnie wiele możliwości. Trudno jest więc przez domysł trafić akurat na tę jedna jedyna, prawdziwą.
Dlaczego ja mam snuć domysły i przypuszczenia na temat nieznanego nieba, w którym nikt nie był i o którym praktycznie nic nie wiemy ?
Newton rozmyślał i jaki pożytek z jego rozmyślań ? Wymyślił fałszywą teorię na temat swiata, teorię która do dzisiaj truje ludzkie rozumy.
Ja wyznaję słuszną, a prostą zasadę: lepiej nic nie wiedzieć, niż wiedzieć fałszywie, czyli łudzić się, że się wie.


Odniosę się do "Po trzecie: może dlatego, że płaskoziemcy są ludźmi pokornymi. To znaczy rozumieją, że to iż cos tam sobie wymyślą z głowy o tym jak mogłoby być w niebie nie oznacza automatycznie, ze "w takim razie jest tak jak wymyślili"No wydaje mi się, że jest odwrotnie. Wielu płaskoziemców dość wyraźnie i otwarcie mówi, że jest na pewno tak jak oni sądzą. Często też banują wszystkich, którzy chcą z nimi porozmawiać na swoich forach. Uwierz, że jesteś jednym z niewielu, którzy dyskutują.


Sprawa 3:

Ostatnio napisałeś:
Cytat:Ja nie neguję, że istnieje siła ściągająca ciała z góry na dół, czyli w kierunku ziemi, nawet mogę tę siłę nazywać "siłą grawitacji".
Cytat:Siła ściągająca ciała z góry na dół (ku ziemi) to fakt

Jednak jeden z czołowych polskich płaskoziemców przekonuje, że nie tylko siła ciągnąca w dół nie zależy od masy, ale idzie dalej przekonując, że ona nie istnieje. Pisze: "Jednak codziennie możemy się przekonać dzięki naturalnej nauce, że pomysł, że jest tam siła ciągnąca wszystko w dół w kierunku ziemi jest po prostu błędna."



Przekonuje, że to nie żadna siła ale sama wyporność powoduje efekt opadania i unoszenia ciał.

Co sądzisz o tym filmie?
Ziemowit napisał(a): Ciężar to waga, czyli siła ciężkości obiektu fizycznego która wyrażana jest w niutonach.

Masa jest to miara ilości materii obiektu fizycznego i wyrażamy ją w gramach.


"Miara ilości materii" jest to  "liczba tzw. cząstek elementarnych" materii danego rodzaju,  czyli "liczba moli". Ale ja się pytam co to jest "masa" i jak ją rozróżnić od ciężaru ?
Zastanów się nad tym pytaniem głęboko. Jaki jest sens fizyczny pojęcia "masa" ? 

Zatem jeszcze raz: co to jest "masa" i czym to się różni od ciężaru (wagi)?

"Masa" z całą pewnością nie jest "ilością materii", bo ilość materii to liczba moli, czyli liczba cząstek (zakładając , że takowe w ogóle istnieją) materii danego rodzaju.

Co to jest więc "masa" ? 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mol

Bo ciężar to wiadomo co to jest. Mówiąc prostym językiem ciężar (waga) jest to "to co pokaże waga, gdy się na niej położy dane ciało" (w próżni, by pominąć siły wyporu). A "masa" ?
[Ja znam odpowiedź, ale pytam się Ciebie, bo zdaje się że Ty nie rozumiesz tego pojęcia.]



Cytat:W którym jest błąd. Ciało nie oddziałuje z siłą w tonach tylko w niutonach.

Nie ma błędu. Tona (duże "T") jest jednostką siły (podobnie jak "N" czyli "niuton")



Cytat:Jednak jeden z czołowych polskich płaskoziemców przekonuje, że nie tylko siła ciągnąca w dół nie zależy od masy, ale idzie dalej przekonując, że ona nie istnieje.

To nie moja wina, że ten "czołowy płaskoziemca" się myli. Istnienie siły "ściągającej w dół" (czyli z góry na dół, w stronę ziemi) jest faktem empirycznym.
Ja mówię za siebie i tylko za siebie. Zatem mówię jeszcze raz: ja nie neguję istnienie siły ściągającej w dół, powodującej spadanie ciał na ziemię. Ja neguję tezę, że "masa jest źródłem i przyczyną tej siły". Ja nie znam natury tej siły i jej pierwszej przyczyny, ale neguję tezę, że tą przyczyną jest masa. Na to, że "masy się przyciągają" nie ma przekonujących empirycznych dowodów.



Cytat:Co sądzisz o tym filmie?

Nie da się tłumaczyć spadania i nie-spadania ciał (niektóre się unoszą) "wypornością", bo to bez sensu. Z wielu powodów. Pomijając logiczne podam powód empiryczny: ponieważ usuwając powietrze ciała spadają. I to nawet jednakowo szybko. Zatem: empiria wskazuje na istnienie siły ściągającej w dół, ku ziemi.
Cytat:"Miara ilości materii" jest to  "liczba tzw. cząstek elementarnych" materii danego rodzaju,  czyli "liczba moli". Ale ja się pytam co to jest "masa" i jak ją rozróżnić od ciężaru ?
Zastanów się nad tym pytaniem głęboko. Jaki jest sens fizyczny pojęcia "masa" ? 

Zatem jeszcze raz: co to jest "masa" i czym to się różni od ciężaru (wagi)?

"Masa" z całą pewnością nie jest "ilością materii", bo ilość materii to liczba moli, czyli liczba cząstek (zakładając , że takowe w ogóle istnieją) materii danego rodzaju.

Co to jest więc "masa" ? 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mol

Bo ciężar to wiadomo co to jest. Mówiąc prostym językiem ciężar (waga) jest to "to co pokaże waga, gdy się na niej położy dane ciało" (w próżni, by pominąć siły wyporu). A "masa" ?
[Ja znam odpowiedź, ale pytam się Ciebie, bo zdaje się że Ty nie rozumiesz tego pojęcia.]

"Masę najczęściej rozumie się jako liczność materii, im więcej atomów tym większa masa. Jest to dobry tok rozumowania na poziomie średnim, jednak masa to coś więcej niż ilość cząsteczek." 

Oraz 

"mechanice klasycznej masa ma tylko jedną postać i zależy ona od ilości atomów (im więcej atomów tym większa masa) oraz od rodzaju atomów (atomy z większą ilością protonów, neutronów i elektronów mają większą masę).

Źródło: http://www.naukowiec.org/wiedza/fizyka/masa_1061.html 

Więc w stwierdzeniu "Masa jest to miara ilości materii obiektu fizycznego i wyrażamy ją w gramach." się nie pomyliłem.

"Co to jest więc masa?" to ciekawe pytanie bo wyjaśnienie tego wcale nie jest takie proste i chyba nie poznane w 100% przez naukowców. Aby odpowiedzieć na to pytanie warto by zadać najpierw inne: "Skąd się bierze masa?"

"Zastanów się nad tym pytaniem głęboko". Zastanawiam się i sięgam do równania Einsteina E=mc^2 gdzie m = E/c^2. Ja rozumiem masę jako formę energii w stanie spoczynku, która może zostać wyzwolona w postaci promieniowania i temperatury (energia cieplna, energia kinetyczna, energia jądrowa) w wyniku reakcji chemicznych lub jądrowych i wyraża się ją w dżulach. Natomiast masa wyrażana jest w gramach i może być zamieniona na energię i odwrotnie, energia na masę. Przy czym moim zdaniem masa to jest właśnie energia, tylko w innej formie.


Cytat:Nie ma błędu. Tona (duże "T") jest jednostką siły (podobnie jak "N" czyli "niuton")
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tona

Dla tony jako siły używa się tf a nie "T". Przeczytałeś to w internecie, że kiedyś używało się "T" żeby się obronić.


Cytat:To nie moja wina, że ten "czołowy płaskoziemca" się myli. Istnienie siły "ściągającej w dół" (czyli z góry na dół, w stronę ziemi) jest faktem empirycznym.

Ja mówię za siebie i tylko za siebie. Zatem mówię jeszcze raz: ja nie neguję istnienie siły ściągającej w dół, powodującej spadanie ciał na ziemię. Ja neguję tezę, że "masa jest źródłem i przyczyną tej siły". Ja nie znam natury tej siły i jej pierwszej przyczyny, ale neguję tezę, że tą przyczyną jest masa. Na to, że "masy się przyciągają" nie ma przekonujących empirycznych dowodów.
Dopóki wy płaskoziemcy nie dojdziecie do wspólnego konsensusu, dopóty nie zdołacie przekonać świata do swoich racji. Co ludzie sobie myślą, jak czytają ten wątek? http://zbawienie.forumotion.com/t5-plask...zaprzeczyc Jak taki kuloziemca przeczyta, że zaćmienia słońca i księżyca to dzieła diabła i demonów, bo tak napisał ich guru w którymś poście, to sobie kuloziemcy myślą, że płaskoziemcy to jacyś debile.

Odpiszesz "ale co mnie to obchodzi, ja wyrażam swoje zdanie". A no POWINNO, bo przez niektórych płaskoziemców wypisujących rożne rzeczy w internetach ludzie nie traktują was ani odrobinę poważnie. Uśmiech

Jak wpiszesz w google "forum płaska ziemia" to wcale tak szybko Macieja1 nie znajdą. Ba, nawet na pierwszej stronie wyników nie ma forum ateista. Najpierw taki kuloziemca chcąc się czegoś dowiedzieć trafia właśnie na takie forum jak wspomniałem wyżej, gdzie czyta takie teksty:

Cytat:Kiedy zbliżył się czas zaćmienia, pokazał się jakiś mniejszy orb niż słońce i zaczynał stopniowo zasłaniać tarczę słońca ale był za mały, aby ją całkowicie zasłonić.

Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z działań demonów na tyle, ile widzę to dzisiaj, ale niedawno było wielkie zaćmienie całkowite słońca w USA. I zaobserwowałem to samo zjawisko ponownie. Na tym forum kilkanaście miesięcy to opisałem.

Nie było żadnego księżyca i w pewnym momencie pojawił się jakiś orb, który zasłaniał tarczę słońca.

Pojawił się nagle blisko słońca, zasłonił je, potem zszedł ze słońca i zniknął.

Uruchommy nasze mózgi.

Jeżeli orb ciemny zasłaniał słońce, to zdaje się zupełnie możliwe, że mógł on zasłaniać księżyc i być w kształcie ISS.

Ale, jeżeli mamy Roswell, UFO latające po niebie a mamy tego mnóstwo, to staje się jasne, że ONI mogą nas oszukiwać w najrozmaitszy sposób.

Czyli sfingowanie ISS czy zaćmienia słońca czy księżyca to ich robota. A obliczenia zaćmień dokonywali z reguły sataniści na podstawie otrzymywanych informacji od upadłych aniołów czy demonów.

O to jest być może niezwykle prawdopodobna hipoteza.

Czyli ktoś sfilmował ISS czy... ducha może być dokładnie takim samym wydarzeniem spowodowanym przez te same istoty.

Jaki "orb ciemny" zasłaniał słońce? Co to są "te same istoty"? "sfingowanie ISS czy zaćmienia słońca czy księżyca to ich robota" czyli kogo robota... satanistów, ciemnych orbów, demonów, masonów? Uśmiech

Dalej jest jeszcze ciekawiej.

Żebyś nie miał wątpliwości jak bardzo niektórzy płaskoziemcy psują opinię o innych płaskoziemcach, to zacytuję post tego admina na tema Biblii:

Cytat:Co ten post chce wyjaśnić? Wyjaśnia on niezwykłą ważność wyjaśnianych kłamstw szatana, które ostro godzą w Boga i jego Słowo, czyli Biblię. Także Biblia została ostro zaatakowana przez szatańskich sług - Pawła, Łukasza i Marka. Razem z Biblią mamy frontalny atak na Boga i jego sług.

No i sprawdziłem co to znaczy "Także Biblia została ostro zaatakowana przez szatańskich sług - Pawła, Łukasza i Marka". Okazuje się, że oni tam na tym forum w ogóle kwestionują ewangelie, np. tu http://zbawienie.forumotion.com/t89-spra...ight=marka i uważają niektórych autorów ksiąg Nowego Testamentu / Pism Greckich za manipulatorów a nawet za szarlatanów. LOL. 

A ich forum jest na pierwszym miejscu w wynikach google. Teraz rozumiesz, dlaczego płaskoziemców tak ludzie nie lubią? Uśmiech Bo jak ludzie wierzący jak i niewierzący czytają na stronach płaskoziemców, że (cytuję): "Marek dopuszcza się potężnej i groźnej manipulacji i nadinterpretacji" i że: "ewangelia Marka i Łukasza to fałszywki" a do tego czytają jakieś dziwne teksty o "ciemnych orbach" czy "małych orbach" dających znaki na niebie to pukają się w głowę nad tym całym płaskoziemskim środowiskiem.

Mam nadzieję, że z nimi nie trzymasz? Huh
Trzyma. Wg niego Bóg jest debilem, który tak nieudolnie stworzył se planetę, że wygląda jakby była kulista, umieścił w "niebie" czymkolwiek i gdziekolwiek ono jest nadajniki z telewizją Niebian (których umieszczenie tam przypisuje sobie Nasa, żydzi i masoni) fizykę i geometrię która działa zupełnie inaczej na poziomie gruntu niź parę metrów nad poziomem Ziemi, a teraz jest mu smutno, że ludzie uważają jego placek za kulę, bo tak se jakiś szatan wymyślił dla zabawy.
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Maciej1 napisał(a): Ale ja się pytam co to jest "masa" i jak ją rozróżnić od ciężaru ?
Przecież napisałem, jak rozróżnić masę od ciężaru. Ciało o tej samej masie ma różny ciężar na różnych wysokościach i na różnych szerokościach geograficznych. Napisałbym, że ma też inny ciężar na Księżycu, ale Ty (z racji że wcale w płaską Ziemię nie wierzysz) wymyśliłeś sobie arbitralnie, że argumentów astronomicznych nie wolno podawać.

Oczywiście Ty zignorowałeś moje wyjaśnienie. Bo dobrze wiesz, że nie masz racji i tylko udajesz wiarę w płaską Ziemię.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Dragula napisał(a): Trzyma. Wg niego Bóg jest debilem, który tak nieudolnie stworzył se planetę, że wygląda jakby była kulista, umieścił w "niebie" czymkolwiek i gdziekolwiek ono jest nadajniki z telewizją Niebian (których umieszczenie tam przypisuje sobie Nasa, żydzi i masoni) fizykę i geometrię która działa zupełnie inaczej na poziomie gruntu niź parę metrów nad poziomem Ziemi, a teraz jest mu smutno, że ludzie uważają jego placek za kulę, bo tak se jakiś szatan wymyślił dla zabawy.

Raczej Bóg jest egzaminatorem, który specjalnie tak stworzył płaską Ziemię, aby sprawiała wrażenie kulistej, aby wypróbować wiarę ludzi. Tak jak to było z Hiobem, dał Szatanowi wolną rękę w okłamywaniu, tak aby prawowierni mogli się wyróżnić i zalśnić czystością ducha. Z podobnego powodu Bóg umieścił skamieniałości w ziemi i tak dobrał geny inteligentnie wykreowanych organizmów, aby ludzie pod wpływem Szatana mogli wymyślić ewolucję. Tylko prawdziwy lud wybrany (którym są Lechici, nie żadni Żydzi, Żydzi są Reptilianami) prawidłowo rozwiąże ten cwany test Boga.
Ziemowit napisał(a): Więc w stwierdzeniu "Masa jest to miara ilości materii obiektu fizycznego i wyrażamy ją w gramach." się nie pomyliłem.


Ależ oczywiście, że się pomyliłeś. Co to znaczy "liczność materii" ? Objętość ? Liczba "atomów" ? Ale "atom" to też jest tylko teoria. Zakładając więc, ze atomy istnieją realnie [ja twierdzę, że nie istnieją realnie, lecz jedynie wirtualnie. Oczywiście wiem, wiem tu zaczną się kolejne wasze szyderstwa. Bo kuloziemca jak to już pisałem ma wytresowany odruch Pawłowa i jak pies Pawłowa zareaguje uśmieszkiem na wszystko co wykracza poza to, co wtłoczono mu do głowy, czym mu wyprano mózg. Ale jednak teraz tutaj nie będę wyjaśniał co to znaczy "istnieć wirtualnie". ]

Co to więc znaczy "liczność materii" ?


Cytat:Natomiast masa wyrażana jest w gramach i może być zamieniona na energię i odwrotnie, energia na masę. Przy czym moim zdaniem masa to jest właśnie energia, tylko w innej formie.

To sa Einteinowskie brednie. Ale zostawmy to w spokoju. 

Chodzi o coś zupełnie innego. Po pytaniu o "masę" wyszło szydło z worka. Wy nie rozumiecie podstaw mechaniki Newtona na którego się powołujecie.
Mówilismy przecież o mechanice, a nie o "atomach".
Otóż sens fizyczny masy zawarty jest w równaniu Newtona: F= masa x przyspieszenie.
Masa jest miarą bezwładności.

Wyobraźmy sobie "stan bezwładny", czyli stan w którym nie obserwujemy "siły grawitacji", czyli siły ściągającej w dół ku ziemi. Dla was zapewne taki stan występuje w tzw. "kosmosie". Ja twierdzę, że kosmos i jego próżnia nie istnieją. Ale mniejsza z tym. Spróbujmy znaleźć punkt wspólny. Otóż punktem wspólnym jest spadek swobodny w windzie (winda urwała się z liny i w wielkim szybie spada w dół, a wraz z windą wszystko co w niej jest) lub spadek swobodny w samolocie "zero G" (poczytaj sobie w internecie jeśli nie wiesz o co chodzi).
No więc mamy dwóch ludzi w stanie bezwładnym, spadających w windzie w wielkim szybie. Załóżmy nawet, że oni nie wiedzą, że spadają. Otóż unoszą się oni w stanie bezwładności- zupełnie podobnie jak pokazują tzw. "astronautów" unoszących się w ISS. O żadnym ciężarze nie ma mowy. Każdy z nich nic nie waży. Pomimo tego jednak, że każdy z nich nic nie wazy wciąż istnieje coś takiego jak "masa" i wciąż ma ona sens fizyczny. Otóż wyobraźmy sobie, że jeden z tych ludzi w spadającej windzie to obleśny grubas ważący (w normalnych warunkach na ziemi) 250 kg. A drugi to mały chłopiec ważący 15 kg. Co się stanie gdy w tej spadającej windzie, w której każdy nic nie waży chłopiec odepchnie grubasa ? Otóż chłopiec odbije się od grubasa "niemal jak piłka od ściany", a grubas tylko niewiele poruszy się w przeciwną stronę [układ odniesienie to ściany windy]. Właśnie ze względu na masę !!! Choć nie ma ciężaru to jednak wciąż jest masa, która ma sens fizyczny.

Masa jest miarą bezwładności. Kłaniają się podstawy fizyki. 

O tym czy te "atomy" i ich "liczność" istnieją czy nie istnieją realnie to my tak naprawdę nie wiemy, to jest tylko pewna teoria materii. Natomiast bezwładność i masa będąca jej miara to są łatwo obserwowalne fakty.


Cytat:Dla tony jako siły używa się tf a nie "T". Przeczytałeś to w internecie, że kiedyś używało się "T" żeby się obronić.

Otóż nie! To, że "naprędce wyczytałem w internecie" ze dawniej używało się "T" to jest tylko Twoja teoria , Twój domysł. 
Prawda jest taka: ja jestem starej daty i mnie uczono właśnie o "T" . I nie musiałem o niczym czytać.
Sam więc widzisz na tym przykładzie jak zawodne są ludzkie domysły. Zastanów się więc nad tym dlaczego wierzysz bezkrytycznie we współczesną kosmologie skoro ona w zasadzie cała opiera się na zgadywankach (domysłach)na temat nieznanego nieba (które wy nazywacie "kosmosem") ?

Na pozostałe kwestie Ci jeszcze odpiszę.
zefciu napisał(a): ale Ty (z racji że wcale w płaską Ziemię nie wierzysz) wymyśliłeś sobie arbitralnie, że argumentów astronomicznych nie wolno podawać.

Oczywiście, że wierzę w to, że ziemia najpewniej jest płaska i na pewno nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km". Natomiast co to znaczy "argument astronomiczny" ?
Jeżeli ja napiszę " w galaktyce spiralnej Andromedy, na planecie X żyją czterogłowe istoty o twarzach ludzkich, istoty które na dodatek nie umierają" to czy to jest jakiś "argument" ? Może "argument astronomiczny" ? A wiesz co jest w galaktyce Andromedy ? Potrafisz wykluczyć moją tezę ?

Argument (w naukach empirycznych) to jest to co każdy łatwo może sprawdzić jeśli zechce.

Opowieści o tym co "jest na księżycu" nie są żadnym argumentem naukowym ponieważ nikt tego sprawdzić nie może. Mamy opowieści garstki ludzi, którzy zapewniają, że prawie pięćdziesiąt lat temu byli na księżycu. Można w to wierzyć, można w to nie wierzyć, ale mówienie o tym, że "na księżycu wszystko waży 6 razy mniej" to nie jest argument w dyskusji naukowej, w poważnej dyskusji. Ma taką samą wartość jak moje zapewnienia o tym co jest w galaktyce Andromedy: to znaczy ani jednego ani drugiego sprawdzić nie można.

Bo: różne rzeczy ludzie opowiadają, a kłamców i przechwalających się pyszałków nigdy na tym świecie nie brakowało.

Argument mający moc, argument "wagi ciężkiej" w dyskusji naukowej to jest to, co każdy może łatwo sprawdzić samemu. [Np. to, że ziemia nie jest kulą o promieniu ok. 6371-6378 km. To każdy kto chce może łatwo zweryfikować.]
Proszę używać takich argumentów naukowych, argumentów istotnych, najcięższych, mających największą moc. Bo takich nie da się zbyć zwrotem "nie wierzę".
Bo jeżeli rzecz jest taka, że każdy może sprawdzić samemu, to "nie wierzę" nie ma żadnej wartości, nie jest czymś sensownym.
Natomiast tam gdzie rzecz nie daje się sprawdzić (np. opowieści o tym jak jest na księżycu) tam "nie wierzę" jest sensowne i ma wagę, ma realne znaczenie.

Albo mówimy o wierze albo mówimy o nauce.
Maciej1 napisał(a): Oczywiście, że wierzę
Jednakże Twoje zachowanie tego nie pokazuje. w to, że ziemia najpewniej jest płaska i na pewno nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km".
Cytat:Argument (w naukach empirycznych) to jest to co każdy łatwo może sprawdzić jeśli zechce.
Czyli nie ma argumentów w ogóle. Bo nie ma takich rzeczy, które może sprawdzić każdy i może sprawdzić łatwo.

Cytat:ani jednego ani drugiego sprawdzić nie można
Co jest na Księżycu można. Ale niełatwo.

A odpowiedzi na moje pytania jak nie było tak nie będzie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Macieju1,

Co do masy to czytając twoje posty zdaje się, że rozumiesz temat jako tako. Tylko kłopot jest taki, że odrzucasz wszelkie inne fakty skreślając je jako fałszywe tylko dlatego, że sam nie możesz tego zobaczyć ani poczuć zmysłami. Taka skrajna nieufność do świata i wszystkich ludzi, bo każdy może spiskować i oszukiwać. Chodzi o twoje rozumowanie na temat tego, że masa jest fizyczną wielkością charakteryzująca bezwładność obiektu. I to jest dobrze, ale to moim zdaniem nie wystarczy, żeby dobrze pojąć czym jest masa i przede wszystkim skąd się wzięła. Tu trzeba się zagłębić trochę dalej w temat mechaniki relatywistycznej.

Ale mniejsza o to. Uznałeś, że coś takiego jak przyspieszenie ziemskie istnieje i jest mierzalne.
Cytat:Jakbyś jeszcze nie rozumiał: Przyspieszenie ziemskie ustalono empirycznie, czyli po prostu zmierzono je w doświadczeniach.
Pytanie mam ważne do Ciebie Macieju1: Co twoim zdaniem oznacza przyspieszenie ziemskie? Do czego jest wg. Ciebie potrzebny ten parametr? Dlaczego akurat taką a nie inną wartość mamy?

Załóżmy, że rozumiesz o co chodzi, tylko się z tym nie zgadzasz. Przedstaw tok rozumowania kuloziemców na temat przyspieszenia ziemskiego, chodzi mi o fizyczny sens i matematyczne rozumowanie tematu bez rozwijania (po raz setny) zagadnień psychologii człowieka i pisania tekstów "pranie mózgów". I następnie na pisz z czym się tu nie zgadzasz.

Chcę się dowiedzieć:
1. czy potrafisz rozumować temat jak kuloziemiec, ale się z tym po prostu nie zgadzasz
2. czy też nie pojmujesz sposobu myślenia kuloziemców i dlatego się z tym nie zgadzasz
Maciej1 napisał(a): Lecz dla ludzi mających rozum napiszę o co chodzi, zresztą już napisałem:
Otóż oglądając np. rybę w wodzie znad wody (oko nad wodą) również oglądamy tylko pewną projekcję obrazu ryby (projekcję ryby przez wodę). Na przykład (pomijając patrzenie na rybę po linii normalnej do powierzchni wody, czyli prostopadłe spojrzenie) ryba nie jest w tym kierunku z którego do naszego oka dochodzi obraz (światło) ryby- ryba nie jest tam (nie w tym kierunku) gdzie my myślimy, że jest.
To jest przykład prostej projekcji: oko nasze "projektuje rybę" w tym kierunku (przypisuje rybie takie położenie) z którego dochodzą do oka promienie ryby, ale ryba w rzeczywistości jest w innym kierunku! (z uwagi na refrakcję wody).

Jak ci pisałem, że twoje fotografie, tak jak wszelkie fotografie, to projekcje, które o niczym nie świadczą, to się upierałeś, że są odwzorowaniem rzeczywistości i nie mogą jej fałszować! Oto cytat:
Maciej1 napisał(a): Co Ty nie powiesz ? To aparaty nie robią dokładnych zdjęć ? Zniekształcają obraz ? Pokazują to czego w rzeczywistości nie ma ?

A teraz piszesz coś wręcz odwrotnego!

Człowieku jedź czym prędzej do psychiatry, może są jakieś leki, które pozwalają posklejać mózg, tak, żeby jego części się komunikowały i nie wylatywały z niego sprzeczne myśli i wypowiedzi.

A teraz czas byś wreszcie odpowiedział na pytania dotyczące tego, jak powstają projekcje, które fotografujesz i uznajesz za dowód na płaską Ziemię, czyli raz jeszcze, ale tym razem proszę odważ się wreszcie odpowiedzieć:

1. Czy refrakcja może wyspić jedynie tam, gdzie mamy wyraźną granicę ośrodków? 
2. Czy istnieją takie ośrodki, których właściwości "pod względem optycznym" nie są jednorodne, ale zmieniają się i to nie skokowo, ale stopniowo, tworząc gradient owych właściwości? 
Załóżmy że masz rację i "mgiełka nawodna" może wywoływać refrakcję. Ale stopień wilgotności powietrza może przybierać różną wartość. Czy stopień wilgotności będzie miał wpływ na wartość refrakcji? Czy refrakcja będzie taka sama przy wilgotności 100% i 0,01%?
Jeśli wilgotność jest największa zaraz nad woda i stopniowo zmniejsza się w miarę jak się od niej oddalamy, to czy wartość refrakcji także nie będzie zmieniać się stopniowo?
3. Jaki efekt uzyskalibyśmy obserwując jakiś obiekt przez ośrodek, którego właściwości optyczne stopniowo się zmieniają?
I pytanie z gwiazdką:
4. Czy Bóg nie mógłby zbudować świata akurat tak, że stopień refrakcji "nawodnej" idealnie sugeruje, że Ziemia jest płaska? Tym bardziej, że uważasz, iż Bóg zbudował świat tak, że stopień refrakcji w firmamencie idealnie sugeruje, że Ziemia jest kulista.
Nie przetłumaczysz Vanat. Maciej będzie wierzył w dokładnie to, w co właściciele Macieja każą mu wierzyć. Taka specyfika postprotestanckich sekt.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
kmat napisał(a): ak ci pisałem, że twoje fotografie, tak jak wszelkie fotografie, to projekcje, które o niczym nie świadczą, to się upierałeś, że są odwzorowaniem rzeczywistości i nie mogą jej fałszować!

Pisałeś brednie. I co ja Ci na to poradzę ?  


Cytat:A teraz piszesz coś wręcz odwrotnego!

A co niby "odwrotnego" ja piszę ?  


Cytat:A teraz czas byś wreszcie odpowiedział na pytania dotyczące tego, jak powstają projekcje, które fotografujesz i uznajesz za dowód na płaską Ziemię, czyli raz jeszcze, ale tym razem proszę odważ się wreszcie odpowiedzieć:

Twoje pytania są kompletnie od rzeczy. Szkoda czasu i siły na wchodzenie w dyskusje na tematy niedorzeczne (czyli od rzeczy). Masz jakiś argument, który obala moje obserwacje to pokaż. Nie masz, to nie zabieraj głosu.

zefciu napisał(a): Czyli nie ma argumentów w ogóle. Bo nie ma takich rzeczy, które może sprawdzić każdy i może sprawdzić łatwo.


Zatem masz mózg kompletnie wyprany.  Na przykład: to, że ciała spadają na ziemię, to każdy i łatwo może sprawdzić. Ale według Ciebie "nie ma takich rzeczy które każdy i łatwo może sprawdzić" . Dlatego właśnie masz kompletnie wyprany rozum.


Jest bardzo dużo rzeczy/zjawisk/faktów, które nawet dziecko i to łatwo może sprawdzić. To właśnie są najmocniejsze argumenty naukowe.

To, że ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km" to może sprawdzić nawet dziecko (które opanowało podstawy geometrii, powiedzmy takie dziecko z ostatnich lat szkoły podstawowej). Wystarczy, że wykona obserwację powierzchni ziemi, podobną do tych jakie ja przedstawiłem.

kmat napisał(a): Nie przetłumaczysz Vanat. Maciej będzie wierzył w dokładnie to, w co właściciele Macieja każą mu wierzyć. Taka specyfika postprotestanckich sekt.


Jestem katolikiem.

Ziemowit napisał(a): Co twoim zdaniem oznacza przyspieszenie ziemskie?

Jak to co ? Przyrost prędkości na jednostkę czasu (jak każde przyspieszenie) przy spadku swobodnym ciał (w próżni, tj. po wypompowaniu powietrza).



Cytat:Do czego jest wg. Ciebie potrzebny ten parametr?

?
Nie rozumiem sensu pytania. 



Cytat:Dlaczego akurat taką a nie inną wartość mamy?

???
A dlaczego człowiek ma głowę, dwie ręce i dwie nogi ?

Tak mamy. A pytanie "dlaczego?" to jest pytanie metafizyczne o przyczynę, pytanie dla filozofów.


Cytat:Przedstaw tok rozumowania kuloziemców na temat przyspieszenia ziemskiego, chodzi mi o fizyczny sens i matematyczne rozumowanie tematu bez rozwijania (po raz setny) zagadnień psychologii człowieka i pisania tekstów "pranie mózgów".

Ciała spadają z góry na dół z przyspieszeniem ok. 9.81 m/sek^2. [po usunięciu oporów, czyli w próżni]. Sens fizyczny przyspieszenia ziemskiego, wyrażony matematyczną zależnością.


A bez rozważań na temat prania  mózgu się nie da. Bo kuloziemcy mają rozumy wyprane.
Na przykład: obserwujemy spadanie ciał z góry na dół. Powtórzę jeszcze dwa razy: z góry na dół, z góry na dół. Taki jest fakt, tak obserwuje każdy człowiek.
Tymczasem kuloziemca będzie mówił, że "ciała spadają do środka kuli ziemskiej" i jeszcze będzie twierdził, że to "jest fakt".
Nikt i nigdy nie widział "kuli ziemskiej", wszyscy obserwują spadanie ciał z góry na dół, nikt nigdy nie widział spadania ciał "do środka kuli ziemskiej", lecz kuloziemca będzie twierdził, że "jest faktem, że ciała spadają do środka kuli-ziemi".
Bo ma mózg wyprany (za pomocą "kuli ziemskiej").
Z wami, kuloziemcami nie da się rozmawiać nie poruszając kwestii prania mózgu. Ponieważ wy nie odróżniacie faktów (tego co się obserwuje) od teorii na temat tych faktów, lecz te dwie kwestie zlewają się w waszych głowach w jedno i to samo.


Cytat:Chcę się dowiedzieć:

1. czy potrafisz rozumować temat jak kuloziemiec, ale się z tym po prostu nie zgadzasz

 Co to znaczy "rozumować jak kuloziemiec" ? 
Ja też kiedyś wierzyłem w kulę ziemską, też miałem rozum wyprany. Ale co to znaczy "rozumować jak kuloziemiec" ?
Normalny człowiek skonfrontowany z faktem, który falsyfikuje teorię odrzuca tę teorię !
Ja więc byłem kuloziemcą ponieważ nie znałem faktów na temat powierzchni ziemi. Myślałem, że jak wyjdę z lunetą/teleobiektywem to będę obserwował tak jak pisali teoretycy kulistości ziemi, czyli "statki chowające się pod horyzont", niektóre obiekty niewidoczne, bo będące za górką kulistej ziemi, czyli zgodnie z geometrią "kuli o promieniu ok. 6371-6378 km".
Nie prowadziłem (będąc kuloziemcą) takich obserwacji, ale zakładałem, że tak będę widział. Bo tak mi wmawiano, tak mnie uczono.
Tymczasem wyszedłem w teren, zacząłem obserwować i stwierdziłem, że jest dokładnie na odwrót: całkowita sprzeczność z modelem "ziemi kuli o promieniu ok. 6371-6378 km".
Cóż to więc znaczy "myśleć jak kuloziemca"?
Że będę tak jak wy zaprzeczał faktom, czyli obserwacjom powierzchni ziemi ? 
Nie! tak nigdy nie będę. Faktom nie będę zaprzeczał. Nie mam rozumu aż tak bardzo wypranego jak wy macie.
Normalny człowiek odrzuca teorię po przedstawieniu tego co wyklucza tę teorię.
Maciej1 napisał(a): Normalny człowiek odrzuca teorię po przedstawieniu tego co wyklucza tę teorię.
Dlatego tak boisz się odpowiedzieć na moje pytania, bo przeczuwasz, że odpowiedź na nie rozwali twój światopogląd. Zpaadam je raz jeszcze:

1. Czy refrakcja może wyspić jedynie tam, gdzie mamy wyraźną granicę ośrodków? 
2. Czy istnieją takie ośrodki, których właściwości "pod względem optycznym" nie są jednorodne, ale zmieniają się i to nie skokowo, ale stopniowo, tworząc gradient owych właściwości? 
Załóżmy że masz rację i "mgiełka nawodna" może wywoływać refrakcję. Ale stopień wilgotności powietrza może przybierać różną wartość. Czy stopień wilgotności będzie miał wpływ na wartość refrakcji? Czy refrakcja będzie taka sama przy wilgotności 100% i 0,01%?
Jeśli wilgotność jest największa zaraz nad woda i stopniowo zmniejsza się w miarę jak się od niej oddalamy, to czy wartość refrakcji także nie będzie zmieniać się stopniowo?
3. Jaki efekt uzyskalibyśmy obserwując jakiś obiekt przez ośrodek, którego właściwości optyczne stopniowo się zmieniają?
I pytanie z gwiazdką:
4. Czy Bóg nie mógłby zbudować świata akurat tak, że stopień refrakcji "nawodnej" idealnie sugeruje, że Ziemia jest płaska? Tym bardziej, że uważasz, iż Bóg zbudował świat tak, że stopień refrakcji w firmamencie idealnie sugeruje, że Ziemia jest kulista.
Maciej1 napisał(a): Otóż sens fizyczny masy zawarty jest w równaniu Newtona: F= masa x przyspieszenie.
Nie.

Maciej1 napisał(a): Masa jest miarą bezwładności.
Tak.

Problem z pierwszym Twoim zdaniem, któremu zaprzeczyłem, jest taki, że jeśli chcesz tym równaniem definiować masę, to zabraknie Ci możliwości zdefiniowania siły bez wprowadzenia błędnego koła definicji (co to jest masa? siła dzielona przez przyspieszenie; a co to siła? masa razy przyspieszenie; no fajnie).

Jest inny sposób zdefiniowania masy, który opiera się na zderzeniach i zasadzie zachowania pędu. Za prof. Szymachą (samo definiowanie masy jest w wykładzie 4, ale warto przeczytać wcześniejsze dla kontekstu), w dużym skrócie, masa to jest współczynnik właściwy dla ciała, przez który musisz pomnożyć jego (cztero*)prędkość, żeby suma tak otrzymanych (cztero*)pędów ciał biorących udział w zderzeniu była taka sama przed i po zderzeniu. I taka definicja, jak się okazuje, ma sens i nie prowadzi do zapętlonych definicji.

* Bez dopisania "cztero-" z przodu dla mechaniki nierelatywistycznej. Z cztero- z przodu definicja dalej działa w mechanice relatywistycznej.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości