Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pedofilska gej propaganda
Battlecruiser napisał(a): ja umacniam reżim? Od kiedy?

Ten temat właśnie temu służy. Powtarzasz rządowe manipulacje, żeby przykryć afery PiS.

Marcin Meller napisał(a):Mam dwójkę dzieci w przedszkolu, syn zaraz idzie do szkoły i jakoś nie boję się „homopropagandy”. Co to za problem wytłumaczyć, że czasami pan kocha pana, a pani panią? Trudniej będzie im wyjaśnić dlaczego naszym krajem rządzi człowiek, który nienawidzi wszystkich.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Cytat:ja umacniam reżim? Od kiedy?

Przecież cały czas jedziesz linią partii i wklejasz całą ich propagandę, łącznie z gołymi grubymi, photoshopowanymi grubasami.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Już się idzie pogubić. Eustachy jest za reżimem czy przeciw, czy za a nawet przeciw? I czy w ogóle on sam to wie?

Jeszcze przed wyborami pisałem:

Oczywistym jest, że po 25 października prezydent Duda pozostanie prezydentem Dudą, wiceprzewodnicząca Szydło zostanie premierzycą Szydło ale Kaczor ogłosi się imperatorem i nastaną mroczne czasy Imperium. Krwawe rządy Darth Kaczausa i Darth Maciereula. Premiera w kinach 18 grudnia o czym tutaj:  http://www.filmweb.pl/film/Gwiezdne+wojny%3A+Przebudzenie+Mocy-2015-671051 (link is external)

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/67...zenie-mocy

Więc po prostu nie nadążacie.

Żarłak napisał(a):
Battlecruiser napisał(a): ja umacniam reżim? Od kiedy?

Ten temat właśnie temu służy. Powtarzasz rządowe manipulacje, żeby przykryć afery PiS.

To rząd wprowadza kartę LGBT?
O standardach WHO pisałem już 2 lata temu, trza było poczytać i dokonać metarefleksji. A nie epatować społeczeństwo działaniami propedo.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
Jest już list naczelnych autorytetów moralnych w kraju kierowany do "wiernych":
https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktua...ki/40sfgt7


Ten list biskupów polskich jest przede wszystkim aktem desperacji, co jaskrawo (aż do przekroczenia granic śmieszności) widać w drugim jego akapicie, gdy panowie biskupi nie chcą używać określenia "LGBT" na zasadzie: czego nie nazwałeś, tego nie ma. Bardzo by chcieli, żeby tego nie było, żeby dało się jakoś zatrzymać obecne przemiany społeczno-obyczajowe, na które nie mają przygotowanej dobrej odpowiedzi. Bo albo mogą zostać przy swoich dziwnych opowieściach o naturze człowieka i czego to bóg zabrania, co w społeczeństwie akceptującym mniejszości seksualne, w którym każdy będzie miał kogoś bliskiego czy dobrego znajomego nie-hetero, spotka się z tolerancyjnym (nie mówiąc o pozytywnym odzewie) przyjęciem jakiegoś marginesu, pozbawiając kościół aktualnej pozycji, albo mogą zmienić doktrynę, narażając się przy tym na skrajną niewiarygodność, co również grozi utratą wiernych- trudno sobie wyobrazić uzasadnienie zmian w samym sercu nauki kościoła w tych kwestiach, całego paradygmatu w postrzeganiu spraw seksualności w religii katolickiej.
Zabawne, jak biskupi w tym liście, robiąc z siebie i ze środowisk katolickich potencjalne ofiary dyskryminacji w efekcie polityki antydyskryminacyjnej chroniącej osoby LGBT, sami przyznają się mimochodem, że są sprawcami dyskryminacji i prawa do dyskryminacji się domagają (bo wiadomo, że w ramach walki z dyskryminacją należy przyzwalać na dyskryminację...).
Oczywiście obowiązkowo w liście musiały zostać powtórzone bzdury o "seksualizacji" małych dzieci (tutaj bez użycia tego pięknego określenia, ale wiadomo, że dzieci seksualizowane będą brutalnie) oraz musiało się w nim pojawić jeszcze trochę innych bzdur: jak to niby WHO nie wie, jak się rozwija seksualność człowieka i w ogóle współczesna nauka nic nie wie o ludzkiej naturze. Na dodatek to całe "seksualizowanie" będzie się rzekomo odbywało z promowaniem postaw egocentrycznych, samolubnych i przecież nikt na lekcjach wychowania seksualnego nie powie nic o relacji z partnerem, o satysfakcjonującym oboje współżyciu, tylko się będą wszyscy skupiać na zaspokojeniu własnych chuci, najlepiej przez "zachowania samotniczo-ipsacyjne" (bo jak ktoś może z miłością współżyć z partnerem, jeśli sam sobie czasem zrobi dobrze?!).

W ogóle jest w tym liście jakaś dziwna wiara w to, że jeśli się przeprowadzi z młodzieżą zajęcia na temat seksualności i tego, co w tym obszarze zdrowe, to młodzież uzna, że seks to wszystko i co tam miłość, małżeństwo i rodzina! Jak gdyby w naszej kulturze nie dość było wzorców miłości i sprawiających, że nawet geje chcieliby żyć w związkach małżeńskich i być może adoptować dzieci, stworzyć rodzinę.

Ktoś jeszcze wierzy w to, że autorzy takich myśli są jakimiś autorytetami moralnymi?

I jeszcze to:
"Zgodnie z obrazem biblijnym, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, jako mężczyznę i kobietę, różnych w swoim powołaniu, ale równych w swej godności. Różnica płci, chciana przez Boga, stanowi podstawę małżeństwa i zbudowanej na nim rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa. Proponowane alternatywne wizje człowieka nie liczą się z prawdą o ludzkiej naturze, a odwołują się jedynie do wymyślonych ideologicznych wyobrażeń. Nie tylko są całkowicie obce europejskiej cywilizacji, ale – gdyby miały stać się podstawą normy społecznej – byłyby zagrożeniem dla przyszłości naszego kontynentu."

LOL IKS DE
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Cytat:. Ze względu na to, że każde dziecko ma swoją własną wrażliwość i rozwija się swoim rytmem, wychowanie nie może mieć formy szablonowej, ale winno uwzględniać jego indywidualność, którą są w stanie zagwarantować jego rodzice.
No i tutaj biskupi mają rację, że wychowanie nie powinno mieć formy szablonowej, bo takie podejscie pozbawione jest szacunku zarówno do seksualności jak i do delikantej psychiki dziecka.

Cytat:Pierwszym środowiskiem odpowiedzialnego wychowania jest ognisko domowe ukształtowane przez ojca i matkę, a podstawową formą jest oddziaływanie przez wspólnotę życia, wzajemną miłość i intymność.
A tutaj nie mają, rodzice sami mogą wykazywać antyspołeczne zachowania albo wyznawać zasadę, że o seksie w domu się nie mówi. Mogą nie wiedzieć jak to robić, bo mylą im się kwestie seksualności z własnym pożyciem seksualnym.
Odpowiedz
E.T. napisał(a): Ktoś jeszcze wierzy w to, że autorzy takich myśli są jakimiś autorytetami moralnymi?

Dla Smoka i Quinque pewnie są. Natomiast dla mnie absolutnym kuriozum są słowa biskupów dotyczące demoralizacji i propagowanych rzekomo przez WHO nienaturalnych wizji człowieka, opartych szkodliwej ideologii. Mówią to ludzie, należący do organizacji, która od setek lat opiera się na idei celibatu ( jeśli już mówimy o nienaturalnych wizjach) i targanej od lat skandalami pedofilskimi ( akurat dzisiaj został skazany na 6 lat więzienia kardynał George Pell). Ale od dawna wiadomo, że polski Episkopat ciągle żyje w urojonym przeświadczeniu, że posiada monopol w kwestii moralności i ludzie wciąż będą bezkrytycznie wsłuchiwać się w wygłaszane przez nich słowa. Pokora przyjdzie dopiero gdy kościoły opustoszeją.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): To musisz napomnieć kurwę wredną w cztery oczy i z miłością Język

A weź przestań, jeszcze mnie tak nie porąbało, żebym takie akcje odpierdzielał. Wolę poprzestać na obraźliwych epitetach.

Gawain napisał(a): Piszesz w taki sposób, że w 9 na 10 przypadkach nie wiadomo o co chodzi. Serio, tak hermetycznie wykładasz, że ja omijam większość Twoich postów, bo dla mnie są nieskładne i nieczytelne.

Dokładnie. Od lat nie czytam postów Battlecruisera. Nie widzę sensu.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Dokładnie. Od lat nie czytam postów Battlecruisera. Nie widzę sensu.
No bo to nie ma sensu. Godzina egzegezy, żeby dojść co podmiot liryczny ma na myśli? Bez jaj.

E.T. napisał(a): Oczywiście obowiązkowo w liście musiały zostać powtórzone bzdury o "seksualizacji" małych dzieci
Nie było żadnej seksualizacji dzieci, ksiądz z Tylawy był bioenergoterapeutą.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Piszesz w taki sposób, że w 9 na 10 przypadkach nie wiadomo o co chodzi. Serio, tak hermetycznie wykładasz, że ja omijam większość Twoich postów, bo dla mnie są nieskładne i nieczytelne.

Szczególnie hermetyczny jest komunikat taki: "jak chce to może a jak nie to nie". Już jednemu z drugim na wieść o nim ślepia się świcą.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
E.T. napisał(a): Ten list biskupów polskich jest przede wszystkim aktem desperacji, co jaskrawo (aż do przekroczenia granic śmieszności) widać w drugim jego akapicie, gdy panowie biskupi nie chcą używać określenia "LGBT" na zasadzie: czego nie nazwałeś, tego nie ma. Bardzo by chcieli, żeby tego nie było, żeby dało się jakoś zatrzymać obecne przemiany społeczno-obyczajowe, na które nie mają przygotowanej dobrej odpowiedzi. Bo albo mogą zostać przy swoich dziwnych opowieściach o naturze człowieka i czego to bóg zabrania, co w społeczeństwie akceptującym mniejszości seksualne, w którym każdy będzie miał kogoś bliskiego czy dobrego znajomego nie-hetero, spotka się z tolerancyjnym (nie mówiąc o pozytywnym odzewie) przyjęciem jakiegoś marginesu, pozbawiając kościół aktualnej pozycji, albo mogą zmienić doktrynę, narażając się przy tym na skrajną niewiarygodność, co również grozi utratą wiernych- trudno sobie wyobrazić uzasadnienie zmian w samym sercu nauki kościoła w tych kwestiach, całego paradygmatu w postrzeganiu spraw seksualności w religii katolickiej.

Wcale nie ma takiej alternatywy. Jest trzecie wyjście, które stosowali zresztą zawsze z powodzeniem. Nie zmieniając doktryny, zmienić nastawienie. Jak to działa, można zobaczyć na podstawie stosunku katolickiej propagandy do postów. Teoretycznie post w określone dni wciąż jest obowiązkiem katolika, a wielu nawet go przestrzega. A inni nie. I co z nimi? A nic. Słychać gdzieś w mediach katolickich o tym, że zło i zepsucie, bo młodzi w piątek żreją kebab od Turka niechrzczonego? Jak raz ksiądz coś w tym stylu bąknął w tym stylu, to przez pięć lat parafianie we wsi się z niego śmiali. A wystarczy dla porównania poczytać sobie propagandę kościelną z XVII wieku aby dowiedzieć się, że do piekła najłatwiej trafić spożywając części nieodpowiedniego kręgowca w nieodpowiedni dzień. Był to też główny temat kłótni między katolikami a protestantami i główny powód do wzajemnych oskarżeń o niemoralność. Jakiś powód trzeba mieć. Można było odnieść wrażenie, że doktryna katolicka wokół układu trawiennego jest zbudowana, tak jak dzisiaj sprawia wrażenie jakiegoś kultu genitalno-macicznego. Ale to tylko moda, a nie żadna "natura" religii. Kościół rzymski (przy sprzeciwie kleru afrykańsko-polskiego) idzie w takim kierunku, że homoseksualizm będzie traktowany tak, jak nieposzczenie. No, grzech, i co? Se grzeszcie.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Kościół rzymski (przy sprzeciwie kleru afrykańsko-polskiego) idzie w takim kierunku, że homoseksualizm będzie traktowany tak, jak nieposzczenie. No, grzech, i co? Se grzeszcie.

Być może. Ten opór wobec tolerancji dla tego, co niezgodne z tradycyjnym modelem rodziny, bierze się stąd, że polski katolicyzm to dla większości wiernych rytm życia rodzinnego i o ile ten organizujący im życie rytm (święta, chrzty, komunie, śluby, pogrzeby) zostanie zachowany interes kościelny ma szanse się kręcić nie gorzej, niż dziś. Kościół postawił się w centralnej pozycji tego "koła życia" polskiej rodziny, jego obrońcy i dzięki temu, że w rodzinach bliscy oczekują od siebie uczestnictwa w tych wszystkich rytuałach, pozycja kościoła jest niezagrożona. Najwyraźniej jednak czasy mamy takie, że ludzie są wystawieni na wiele wpływów i treści skłaniających raczej ich do tolerancji odstępstw od tego rytmu życia: nie ochrzcili? A co tam, nie umrze. Cywilny biorą? Ja bym wolała w kościele, ale skoro im to pasuje.
W takich realiach kościół potrzebuje mobilizacji, potrzebuje wskazać na zagrożenie dla tego, co póki co jeszcze dla wielu stanowi normę. No i kościół znalazł, już wie, kto się zamachnął na polska rodzinę.
Z tym się wiąże też konieczność podsycania homofobii, bo podobnemu rozluźnieniu stosunku polaków do "tradycyjnego modelu życia rodzinnego" sprzyjać będzie jakiekolwiek zwiększenie tolerancji względem mniejsześci LGBT. Dlaczego? Takie zjawiska podlegają dodatnim sprzężeniom zwrotnym: im więcej komingautów i większa tolerancja, tym więcej komingautów i większa tolerancja (oczywiście nie rośnie to w nieskończoność, osób LGBT jest skończona i nie tak znowu wiele). Im zaś więcej mamy wśród bliskich i kochanych ludzi wyjętych z tego rytmu życia, którzy nie wezmą ślubu kościelnego, nie ochrzczą dziecka i ich związek z tym centrum życia rodzinnego, jaki stanowi kościół, jest żaden, tym mniejszy nasz związek z kościołem (swoją droga widzę to na przykładzie domu rodzinnego, w którym odkąd ja straciłem wiarę i przestałem chodzić do kościoła również i u rodziców nastąpiło dramatyczne zmniejszenie częstości uczestnictwa w mszach). Akceptowalny staje się inny model życia, zanika presja wzajemnych oczekiwań odnośnie udziału w tych wszystkich rytuałach na zasadach, jakie kościół ustanawia.

Wszystko to może zostać nasilone znacznie przez edukację seksualną i antydyskryminacyjną oswajającą młodzież ze świadomością istnienia mniejszości seksualnych, ich zupełną normalnością w świetle badań naukowych, o czym młodzież będzie słuchać w tym samym czasie, w którym kościół będzie straszył LGBT (bo nie od razu KEP zmieni nastawienie na "se grzeszcie") i wyciągnie z tego swoje wnioski, nierzadko niesprzyjające kościołowi.

I tak kościół rzymski w Polsce może wiele stracić, a wraz z odpływem wiernych pójdą inne procesy, podkopujące status kościoła w naszym państwie, powodując tym dotkliwsze dla kościoła straty.

No i powiedzmy sobie, takich frontów walki kościoła ze współczesnością jest więcej. Nawet jeśli katolicyzm jeszcze długo pozostanie największym wyznaniem w tym kraju, to w stosunku do obecnych swoich rozmiarów wyraźnie zmarnieje, a może wręcz skarleje.

---------------Edit:
Jeszcze jedno. Jestem przekonany, że kościół dziś może obawiać się poważnie konkurencji, która sprawia, że coraz mniej trafne jest powiedzenie "jak trwoga, to do Boga", a coraz trafniejsze "jak trwoga, to do specjalisty". Specjalisty, który dysponuje coraz skuteczniejszymi narzędziami pomocy. Wraz ze wzrostem tej skuteczności rośnie wiarygodność tych alternatywnych opowieści o naturze człowieka (jak opowieści WHO o ludzkiej seksualności), które kościół próbuje zohydzić swoim wiernym, przedstawić je jako fałszywe i oparte o ideologię. To wszystko sprawia, że kościół traci swój autorytet i nauczycielami życia coraz rzadziej są jego duchowni, a to dla kościoła niedobrze. Niedobrze dla kościoła, że coraz bardziej skuteczna jest profilaktyka, że ludzie mają coraz większą wiedzę o tym, gdzie szukać skutecznej rady i pomocy i coraz mniej skłonni są ich szukać w kościele, który handluje tradycyjnymi środkami mającymi rzekomo pomagać w różnych dolegliwościach, w skrajnych przypadkach zaś ten głód skutecznych rozwiązań stara się zneutralizować swoją soteriologią.

Przekonanie to w dużej mierze bierze się u mnie z własnego doświadczenia. Wiele w swoim życiu zmieniłem na lepsze dzięki specjalistycznej wiedzy o zdrowiu psychicznym i wbrew bujdom, które wysłuchiwałem w kościele o tym, że bez Jezusa nie ma szczęścia, dziś właśnie, jako ateista, jestem szczęśliwy. Nie pomogły mi kościelne mądrości, które często zresztą są odpowiedzią na problemy, które religia katolicka sama stwarza, nie wiara pomogła mi pozbyć się dystymii, poradzić sobie z fobią społeczna i okiełznać schizotypowe zaburzenie osobowości do tego stopnia, że dziś planuję ślub ze swoją pierwszą partnerką w życiu, która poznałem po trzydziestce. Pomogła mi medycyna (nie korzystałem z pomocy psychiatry, ale z wiedzy medycznej), psychologia, pomogła mi wreszcie filozofia, pomogły mi ich opowieści o człowieku i moje przemyślenia i praca nad sobą (wspominałem, że studiowałem doradztwo filozoficzne i coaching? Oczko ). Kościelni sprzedawcy dobrych rad mają więc solidną konkurencję, której się najwyraźniej obawiają, skoro tak bardzo chcą ją zohydzić. Kiedy atakują WHO jako źródło zideologizowanego przekazu fałszywej wizji człowieka stają się takimi Ziębami w sutannach. Oby jednak coraz mniej skutecznie oni i inni altmedowcy odciągali ludzi od źródeł skutecznej pomocy i wartościowych rad.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Jeśli homoseksualistę można wyleczyć a były takie przypadki, to homoseksualizm nie jest żadną nadmiarową orientacją tylko zaburzeniem psychicznym.
Nie uznając homosekualizmu za chorobę, krzywdzi się wielu ludzi, odmawiając im prawa do leczenia i życia bez zabirzeń wywołujących chroniczne cierpienie.
Odpowiedz
Próby leczenia homoseksualizmu wyrządziły do tej pory więcej szkód. Np. taka "terapia konwersyjna":

Cytat:Poddawanie osób "terapii" wyrządza im długoterminowe szkody[76][77], do których zaliczają się np.:

okaleczenie, np. w wyniku lobotomii,

zespół lęku uogólnionego[78],

poczucie winy lub wstydu[79][80],

paramnezja[81],

poczucie zakłopotania[82],

dysonans poznawczy[83],

ryzykowne i kompulsywne zachowania seksualne[84][85],

utrata związku z osobą tej samej płci[86],

izolowanie się od społeczeństwa (wycofanie aspołeczne)[87],

samotność[88] i poczucie osamotnienia[89],

utrata zaufania do ludzi[90],

zaniżona samoocena[91],

nienawiść wobec siebie[92],

poczucie klęski[93],

utrata wiary[94][95],

narkomania[96],

poczucie bezradności[97],

lęk[98] i zaburzenia lękowe[99],

zespół stresu pourazowego[100],

trauma[101][102],

zinternalizowana homofobia[103][104],

zaburzenia depresyjne[105][106],

utratą pewności siebie[107],

reminiscencje[108],

wywołanie potrzeby porzucenia osób, które poddały daną osobę "terapii" w wyniku traumy[109][110],

ostracyzm ze strony otoczenia[111],

dysfunkcja seksualna[112],

samookaleczenie[113],

efekty będące następstwem traumy, np. otyłość[114],

idealizowanie samobójstwa i rozważanie go[115][116],

próby samobójcze[117] i samobójstwo[118], nawet dekady po jej przebyciu[119],

śmierć w trakcie "terapii"[120].

Według badania opublikowanego w 2019 r. w Wielkiej Brytanii na grupie 4600 respondentów przez Fundację Ozanne, 458 stwierdziło, że miało styczność z terapią konwersyjną. 91 spośród nich przyznało, że próbowało popełnić samobójstwo, a dwie piąte miały myśli samobójcze. 43 respondentów stwierdziło, że brało udział w terapii wbrew własnej woli, przy czym byli częściej do niej zmuszani przez przywódców religijnych niż rodziców. 22 osoby, które wzięły udział w badaniu stwierdziły, że zostały zmuszone do aktywności seksualnej z osobą odmiennej płci[121].
Osoby trzecie

Efekty "terapii konwersyjnej" mogą dotyczyć też osób trzecich, np. rodziny osób homoseksualnych poddanych tej praktyce, powodując:

straty finansowe[122],

poczucie winy z powodu poddania danej osoby terapii konwersyjnej[123],

utrata lub ograniczenie kontaktu z dzieckiem w trakcie przeprowadzania terapii[124],

eksperymentalne związki heteroseksualne[125], włącznie ze związkami, w których heteroseksualna strona nie jest świadoma tego, że bierze ślub z osobą homoseksualną,

pogorszenie relacji rodzinnych[126][127][128],

utrata kontaktu z dzieckiem w wyniku pogorszenia relacji rodzinnych[129][130], włącznie z utratą kontaktu na zawsze[131].
https://pl.wikipedia.org/wiki/Terapia_ko...jna#Efekty

To nieakceptowanie orientacji przez siebie i otoczenie są źródłem problemu, a próby zmiany orientacji przynoszą dalsze negatywne skutki.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Ja cztałam, że wielu homoseksualistów się wyleczyło, tylko trudno jest przeprowadzić stastystyki w tej grupie ponieważ wyleczeni nie chcą się ujawniać.
Do tej pory nie rozstrzygnięto co jest przyczyną homoseksualizmu i nie można jednoznacznie określić, że powodują go wyłącznie czynniki biologiczne i genetyczne. Możliwe, że wzajemna interakcja czynników biologicznych i środowiskowych jest przyczyną tego zjawiska. Po prostu niektórzy ludzie mają większe predyspozycje z powodu działania pewnych hormonów w życiu płodowym.  Hormony wcale nie muszą mieć decydującego wpływu na rozwój homoseksualizmu, dlatego są geje którzy wyglągają bardzo męsko i są heteroseksualni mężczyźni którzy wyglądają niemęsko.
Są delikatne lesbijki i wyglądające męsko heteroseksualne kobiety.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Jeśli homoseksualistę można wyleczyć a były takie przypadki, to homoseksualizm nie jest żadną nadmiarową orientacją tylko zaburzeniem psychicznym.
Gdyby heteroseksualiści się leczyli, to też na pewno zdarzyłyby się przypadki skutecznego wyleczenia z heteroseksualizmu. A więc heteroseksualizm nie jest żadną orientacją tylko zaburzeniem psychicznym.
Cytat:Nie uznając homosekualizmu za chorobę, krzywdzi się wielu ludzi, odmawiając im prawa do leczenia i życia bez zabirzeń wywołujących chroniczne cierpienie.
Uważam, że każdy dorosły człowiek ma prawo robić ze swoim ciałem i duszą, co mu się podoba, natomiast obowiązkiem państwa powinna być rzetelna edukacja i informacja o tym, jakie szkody wyrządza "leczenie homoseksualizmu".
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): obowiązkiem państwa powinna być rzetelna edukacja i informacja o tym, jakie szkody wyrządza "leczenie homoseksualizmu".

Natomiast rzetelna edukacja i informacja jakie szkody wyrządza homoseksualizm już obowiązkiem państwa być nie powinna. A może nawet powinna być zabroniona?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Ja cztałam, że wielu homoseksualistów się wyleczyło, tylko trudno jest przeprowadzić stastystyki w tej grupie ponieważ wyleczeni nie chcą się ujawniać.
Bo pewnie boją się linczu znanych gejowskich bojówek i tego, że gawiedź będzie na nich wołała "wy niepedały". Myślałem, że w dziedzinie teorii spiskowych już wszystko było, ale to jest oryginalne.

pilaster napisał(a): Natomiast rzetelna edukacja i informacja jakie szkody wyrządza homoseksualizm już obowiązkiem państwa być nie powinna. A może nawet powinna być zabroniona?

Też powinna. Na podstawie wiedzy z dziedziny seksuologii. Ponieważ jednakże ludzie zajmujący się tą dziedziną zawodowo nic takiego nie wykryli, to i uczyć nie za bardzo jest o czym.
Odpowiedz


Cytat:[quote pid='710822' dateline='1552641444']
pilasterNatomiast rzetelna edukacja i informacja jakie szkody wyrządza homoseksualizm już obowiązkiem państwa być nie powinna. A może nawet powinna być zabroniona?

Też powinna. Na podstawie wiedzy z dziedziny seksuologii. Ponieważ jednakże ludzie zajmujący się tą dziedziną zawodowo nic takiego nie wykryli, to i uczyć nie za bardzo jest o czym.

[/quote]


Doprawdy? Nic?  Cwaniak

Nawet zwiększone ryzyko zarażenia się chorobami wenerycznymi, w tym AIDS?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Doprawdy? Nic?  Cwaniak

Nawet zwiększone ryzyko zarażenia się chorobami wenerycznymi, w tym AIDS?

No doprawdy, nawet. W żaden sposób stosunek homoseksualny nie jest bardziej ryzykowny pod tym względem, niż hetero. Większe ryzyko powoduje poligamia, a nie orientacja.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
pilaster napisał(a): Doprawdy? Nic?  Cwaniak

Nawet zwiększone ryzyko zarażenia się chorobami wenerycznymi, w tym AIDS?

No doprawdy, nawet. W żaden sposób stosunek homoseksualny nie jest bardziej ryzykowny pod tym względem, niż hetero. 

Zważywszy na fakt,że nosicieli HIV wśród homoseksualistów jest procentowo znacznie więcej niż wśród normalnych, jest to bardzo śmiała teza.  Cwaniak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości