Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
dla niewierzących w Pana Boga
#1
Krótko to napiszę:  napiszcie proszę bez długiego rozpisywania się dlaczego nie wierzycie i nie chcecie wierzyć w Pana Boga, w Pana Jezusa, Ducha Świętego, w Najświętszą Matkę Pana Jezusa, w Królestwo Boże ? Dla mnie chrześcijanina ciężko sobie uświadomić jak być taką osobą, która nie wierzy, dlatego proszę aby takie osoby niewierzące napisały dlaczego ich zdaniem wiara w Pana Boga jest dla nich mało ważna, a dla niektórych wręczn niepotrzebna.
Odpowiedz
#2
Po pierwsze, ja jestem dzieckiem cywilizowanej demokracji, nie jakiegoś sadystycznego despotyzmu biblijnego, więc jak widzę hasła: PAN Bóg, PAN Jezus, NAJŚWIĘTSZA Matka, KRÓLESTWO Boże, to mnie skręca.

Po drugie, Duch Święty wieje, kędy chce, ale w niektórych przypadkach zwiewa, aż się kurzy; pozostają po nim niedobitki wyznawców egzotycznej wiary. Najszybciej zwiewał z Japonii, więc widać tamtejsze Duchy są potężniejsze.

Po trzecie, jak ktoś oferuje rytuał WEJŚCIA do sekty, a nie oferuje rytuału WYJŚCIA, to po tym właśnie poznaje się sektę destrukcyjną. Zresztą komuniści prezentowali identyczną postawę i dlatego nikogo ze swoich państw nie chcieli wypuszczać. Bo kraje kapitalistyczne miały być piekłem na ziemi i upaść rychło.

Po czwarte, Jezus dwa tysiące lat temu obiecywał, że koniec świata i nowa ziemia dla sprawiedliwych nastanie SZYBKO. Jak w Transcendencji mają takie problemy z percepcją ziemskiego czasu, to chyba lepiej ich nie wyznawać; bo czort wie, jakim piekłem okaże się to wykoncypowane przez nich szczęście wiekuiste.

Po piąte, po Jezusie pozostały historyjki i powiedzonka, które dla jemu współczesnych były tak jasne, czytelne i oczywiste, że nie uwiecznili ich kontekstu. Z tego korzystali potem cezarowie i papieże, podkładając kontekst swój własny, który wywracał sens nauczania na nice. Tak naprawdę Ty wyznajesz Kościół RZYMSKI, a nie Jezusowy. Rzymski, znaczy pogański. Co nie znaczy, że protestanci z tysiąca i jednej sekty bajczą o Jezusie mniej.

Po szóste, na odpowiedzialność ProxyOne stwierdzam, że Biblia się kupy nie trzyma - chyba żeby przyjąć, że Jahwe ze Starego Testamentu i Bóg Ojciec z Nowego Testamentu to dwa osobne byty. Bo pierwsi chrześcijanie szyli grubymi nićmi łgarstwo, że w Jezusie wypełniły się proroctwa, żeby przechwycić żydów w swoją orbitę. A żydzi się z tego łgarstwa śmiali w kułak, bo znali swoje proroctwa lepiej od pierwszych chrześcijan. Dlatego ostatecznie chrześcijaństwo rozwinęło się wśród pogan, a żydzi poszli w judaizm rabiniczny.

Summa summarum, Twoje wyznanie nie budzi we mnie zaufania, a wręcz przeciwnie, zapalają mi się lampki alarmowe, że ktoś mnie próbuje wrobić w pułapkę wyjątkowej paskudności.

A po siódme...

Sine, krowie pyski mają; Boże o czym to gadają?
Mam smuklejszą, słodszą pannę w piękniejszym, zieleńszym kraju.

Płynąc na wschód chcę, za Suez, gdzie jest dobrem każde zło,
Gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można aż po dno.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#3
Słyszę

Wierzący mają pełno dylematów i ja też bym miał gdybym był jednym z nich. Dlatego niepotrzebna mi taka wiara.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#4
Słyszę napisał(a): Krótko to napiszę:  napiszcie proszę bez długiego rozpisywania się dlaczego nie wierzycie i nie chcecie wierzyć w Pana Boga, w Pana Jezusa, Ducha Świętego, w Najświętszą Matkę Pana Jezusa, w Królestwo Boże ? Dla mnie chrześcijanina ciężko sobie uświadomić jak być taką osobą, która nie wierzy, dlatego proszę aby takie osoby niewierzące napisały dlaczego ich zdaniem wiara w Pana Boga jest dla nich mało ważna, a dla niektórych wręczn niepotrzebna.

To bardzo łatwe do zrozumienia. Też jesteś ateistą i nie masz potrzeby wiary w Allaha i Jego Proroka, Muhammada, nie widzisz potrzeby wiary w Brahmana i dewów. Nie wierzysz też, że Jezus jest archaniołem Michałem i został powieszony na palu, a Watykan to państwo Szatana. Można by wyliczyć tysiące rzeczy, w które nie wierzysz i nie chcesz wierzyć. Jesteś więc dokładnie taką samą osobą jak my i nasze odczuwanie niewiary jest identyczne z twoim.
Odpowiedz
#5
ZaKotem napisał(a): To bardzo łatwe do zrozumienia. Też jesteś ateistą i nie masz potrzeby wiary w Allaha i Jego Proroka, Muhammada, nie widzisz potrzeby wiary w Brahmana i dewów. Nie wierzysz też, że Jezus jest archaniołem Michałem i został powieszony na palu, a Watykan to państwo Szatana. Można by wyliczyć tysiące rzeczy, w które nie wierzysz i nie chcesz wierzyć. Jesteś więc dokładnie taką samą osobą jak my i nasze odczuwanie niewiary jest identyczne z twoim.

Ajajaj. Dlaczego nie wstał żem godzinę wcześniej. Bo mniej więcej to samo napisać bym mógł, co powyżej. A tak żal, bo zgrabne zasadniczo.
Ja zrozumiem, jeśli nikt nie uwierzy w tak bezczelną próbę podpięcia się pod gotowe, ale tak było. Nie kłamię.


Słyszę, taka podpowiedź. Jako chrześcijanin nie wierzysz w żadnych bogów, prócz swojego. Bo tamte to bajki i mity jeno. Ja akurat dorzucam jeszcze jednego do tego worka. Bez długiego rozpisywania się.
Odpowiedz
#6
ZaKotem napisał(a): To bardzo łatwe do zrozumienia. Też jesteś ateistą i nie masz potrzeby wiary w Allaha i Jego Proroka, Muhammada, nie widzisz potrzeby wiary w Brahmana i dewów. Nie wierzysz też, że Jezus jest archaniołem Michałem i został powieszony na palu, a Watykan to państwo Szatana. Można by wyliczyć tysiące rzeczy, w które nie wierzysz i nie chcesz wierzyć. Jesteś więc dokładnie taką samą osobą jak my i nasze odczuwanie niewiary jest identyczne z twoim.

ZaKotem, no ja Cię proszę. Moje odczuwanie niewiary nie ma nic wspólnego z przekonaniem katolika, że to jego wiara jest słuszna, a nie wszystkie pozostałe. Nie bez powodu jednak wierzący ateistę postrzegają inaczej, niż innowiercę i często czują jakąś tam wspólnotę z innymi religiami, opowiadając coś o wierze w tego samego, ale inaczej rozumianego boga. Przecież nie bez powody całą gamę różnorodnych zjawisk określamy jednym mianem religii. Jakaś potrzeba transcendencji, czegoś pozaświatowego (łącznie z życiem pośmiertnym, różnie wyobrażonym), boskiej opieki czy wręcz odwrotnie, surowego sędziego ponad wszystkimi ludźmi sankcjonującego jakąś moralność, potrzeba rytuału, ogólnie rzecz biorąc potrzeba sakrum- to coś, czego u ateisty, w przeciwieństwie do człowieka religijnego, (raczej) nie uświadczysz.

W ogóle Twoje powyższe stwierdzenie "też jesteś ateistą" to już jest gwałcenie semantyki.

Zresztą Słyszę zapytuje o niewiarę w chrześcijańskie bóstwa, Twoja odpowiedź jest więc w ogóle nie na temat.

Edit:
Jest przecież jakiś powód tego, że ktoś odrzuca wszelką wiarę religijną. Powody takie, jak niefalsyfikowalność tez religijnych doktryn, nie mogą być powodami, dla których chrześcijanin odrzuca Allaha. A to tylko jeden z przykładów pokazujących jak nietrafione jest Twoje porównanie opowiedzenia się za konkretną konfesją z ateizmem odrzucającym wiarę religijną w ogóle.

Edit 2:
Albo jeszcze inaczej: potrzeba wiary jest realizowana w sposób uwarunkowany kulturowo. Mało tego, raczej wiąże się z przyjęciem dominującego wyznania, zresztą raczej nieświadomym, bo wraz z wychowaniem, niż z jakąś świadomą selekcją i odrzucaniem różnych wierzeń. Inaczej też, niż w przypadku ateizmu, w przypadku osoby wierzącej nie istnieje żaden wakat do obsadzenia przez jakieś wyznanie, nie przeprowadza więc ona żadnego naboru i naprawdę nie musi niczego odrzucać, żeby w coś wierzyć.

Edit 3:
Ze wspomnianym kulturowym uwarunkowaniem wiąże się doświadczenie życia w społeczeństwie, w którym zwykle większość stanowią wyznawcy jakiejś religii. Moje doświadczenie niewiary jest w tym aspekcie zupełnie różne od doświadczenia mieszkającego jak ja w tym kraju katolika.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#7
Słyszę napisał(a): apiszcie proszę bez długiego rozpisywania się dlaczego nie wierzycie i nie chcecie wierzyć w Pana Boga, w Pana Jezusa, Ducha Świętego, w Najświętszą Matkę Pana Jezusa, w Królestwo Boże ?

Chciałbym wierzyć (z czysto egoistycznego powodu - chciałbym mieć życie wieczne), ale wasz Pan Bóg, Pan Jezus, Duch Święty oraz Najświętsza Matka Pana Jezusa nic nie robią w tym kierunku aby mnie do siebie przekonać.

A ludzie, którzy wypowiadają się w ich imieniu nie pokazali mi żadnego wiarygodnego listu uwierzytelniającego od swoich zwierzchników.
Odpowiedz
#8
Słyszę napisał(a): Krótko to napiszę:  napiszcie proszę bez długiego rozpisywania się dlaczego nie wierzycie i nie chcecie wierzyć w Pana Boga, w Pana Jezusa, Ducha Świętego, w Najświętszą Matkę Pana Jezusa, w Królestwo Boże ?

krótko - biblia to zwyczajna ściema, brak zgodności z historią, brak potwierdzenia przez archeologię, mitologia jak wszystkie inne. Prymitywne, barbarzyńskie, starotestamentowe jatki gwałcą moje poczucie moralności i przyzwoitości, tak samo wizja "miłosiernego" boga karzącego przez wieczność dusze grzesznych. Tyle.
Odpowiedz
#9
Lampart napisał(a): Słyszę

Wierzący mają pełno dylematów i ja też bym miał gdybym był jednym z nich. Dlatego niepotrzebna mi taka wiara.

Nie-wierzący też mają pełno dylematów.
Odpowiedz
#10
Ale jako niewierzący nie mam dysonansu poznawczego, np. miłosierny Bóg, a na świecie tyle zła.
Nie zastanawiam się też czy jak przyśni mi się zbereźny sen, to mam grzech itp.
Tego typu dylematy, są codziennością wśród katolików. Wystarczy poczytać fora.
Chyba, że ktoś nie jest myślącym człowiekiem, tacy to nie mają w ogóle dylematów, ani dysonansów poznawczych.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#11
ZaKotem napisał(a): To bardzo łatwe do zrozumienia. Też jesteś ateistą i nie masz potrzeby wiary w Allaha i Jego Proroka, Muhammada, nie widzisz potrzeby wiary w Brahmana i dewów. Nie wierzysz też, że Jezus jest archaniołem Michałem i został powieszony na palu, a Watykan to państwo Szatana. Można by wyliczyć tysiące rzeczy, w które nie wierzysz i nie chcesz wierzyć. Jesteś więc dokładnie taką samą osobą jak my i nasze odczuwanie niewiary jest identyczne z twoim.

No to poleciałeś czystym Dawkinsem Uśmiech
On też pisał, że my, ateiści po prostu wierzymy w jednego boga mniej.

Raczej niech Słyszę się wyspowiada z własnej wiary. Ateizm jest wszak stanem o niższym poziomie energetycznym. My nie mamy żadnej teologii.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#12
E.T. napisał(a): ZaKotem, no ja Cię proszę. Moje odczuwanie niewiary nie ma nic wspólnego z przekonaniem katolika, że to jego wiara jest słuszna, a nie wszystkie pozostałe.
Oczywiście trudno z absolutną pewnością wypowiadać się o cudzych uczuciach, zazwyczaj jednak przyjmujemy, że ludzie czują to samo, gdy zachowują się tak samo. A czym różni się zachowanie polskich katolików wobec np. jehowych czy muzułmanów od zachowania polskich ateistów wobec tychże? Otóż niczym. W obu grupach tak samo i w podobnych proporcjach występuje niechęć, tolerancja, agresja, pobłażanie, ciekawość lub strach. Skoro zachowanie katolików wobec muzułmanów nie różni się od zachowania ateistów wobec muzułmanów, przyjmuję, że katolicy tak samo nie wierzą w islam, jak ateiści nie wierzą w islam. A z kolei z mojego osobistego doświadczenia niewiara w islam niczym nie różni się od niewiary w chrześcijaństwo. Jeśli A=B i B=C, to A=C. Chrześcijanin nie wierzy w Allaha, Krysznę czy Wirakoczę dokładnie tak samo, jak ja nie wierzę w Chrystusa - jest mu więc doskonale znane uczucie niewiary.
Cytat: Nie bez powodu jednak wierzący ateistę postrzegają inaczej, niż innowiercę i często czują jakąś tam wspólnotę  z innymi religiami, opowiadając coś o wierze w tego samego, ale inaczej rozumianego boga.
Powód jest czysto polityczny. Obecnie największym zagrożeniem dla każdej religii jest nie religia konkurencyjna, jak w czasach masowych politycznych nawracań, ale materialistyczny ateizm. Toteż religie zawarły ze sobą pakt o nieagresji i ludzie religijni starają się wzajemnie nie naruszać uczuć, a koncentrować agresję na bezbożnikach. W Egipcie mniejszość chrześcijańska może czasem oberwać od islamskiego kibolstwa, ale jeśli chodzi o walkę z ateizmem, to wszyscy tam się bratersko miłują:
https://www.google.com/amp/s/www.worldbu...amp/148163
Cytat:W ogóle Twoje powyższe stwierdzenie "też jesteś ateistą" to już jest gwałcenie semantyki.
No trochę. To taki chwyt retoryczny. Dobra, wiem, że jak odsłaniam twarz, to nie jestem nudystą. Ale na pytanie, jak to jest chodzić z ptokiem na wierzchu, nudysta prawdopodobnie odpowiedziałby że tak samo, jak z nosem.
Odpowiedz
#13
ZaKotem napisał(a):Chrześcijanin nie wierzy w Allaha, Krysznę czy Wirakoczę dokładnie tak samo, jak ja nie wierzę w Chrystusa - jest mu więc doskonale znane uczucie niewiary.
Chrześcijanin jak najbardziej może wierzyć w Allaha, Krysznę czy Wirakoczę, tylko musi ujmować ich jako demony, co go usiłują zwodzić. Pytanie, na ile świadomość tego i taka właśnie praktyka są wśród szeregowych chrześcijan powszechne.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#14
ZaKotem napisał(a): Oczywiście trudno z absolutną pewnością wypowiadać się o cudzych uczuciach, zazwyczaj jednak przyjmujemy, że ludzie czują to samo, gdy zachowują się tak samo.


No więc nie zachowują się tak samo, bo odnoszą obcą wiarę do treści swojej religii, w szczególnych zaś przypadkach porównują wręcz detale różniące ich doktryny.

ZaKotem napisał(a): A czym różni się zachowanie polskich katolików wobec np. jehowych czy muzułmanów od zachowania polskich ateistów wobec tychże? Otóż niczym. W obu grupach tak samo i w podobnych proporcjach występuje niechęć, tolerancja, agresja, pobłażanie, ciekawość lub strach.

To brzmi jak efekt szeroko zakrojonych badań. Dasz jakiś odnośnik do odpowiednich danych?

Bardzo fajnie, że wybrałeś sobie takie kategorie emocji, postaw czy zachowań, jakie- jak Ci się zdaje po wnikliwym przestudiowaniu własnego doświadczenia- potwierdzają ten brak różnicy. No ale cóż, różnice zawsze są kwestią jakiegoś aspektu sprawy. A aspekt może być np. taki, jak kwestia odniesienia cudzych wierzeń do własnej wiary. Katolik postrzega świadków Jehowy jako dziwnych odmieńców, którzy sprzeniewierzyli się właściwej religii, dziwnie ją zniekształcają przez dosłowne interpretacje i- co najgorsze- próbują odciągnąć ludzi od Kościoła, łażąc po domach (kwestia polityczna? zaraz do tego przejdziemy). Ateista nie odbiera świadka Jehowy jako zniekształcającego prawdę religijną i nie ma dla niego znaczenia, że ktoś tu próbuje ludzi odciągnąć od prawdziwej wiary i jedynego Kościoła Powszechnego.

"Żydzi? Nie uwierzyli w Jezuska! Wierzą w tego samego Boga, co my, ale odrzucili Chrystusa Pana!"
"Muzułmanie? Dla nich Jezus jest tylko prorokiem!"

ZaKotem napisał(a): Skoro zachowanie katolików wobec muzułmanów nie różni się od zachowania ateistów wobec muzułmanów, przyjmuję, że katolicy tak samo nie wierzą w islam, jak ateiści nie wierzą w islam.

Przesłanki jeszcze nie udowodniłeś (źródła danych proszę), na dodatek mieszasz zachowanie względem innowiercy od stosunku do doktryny wiary. Wyżej zaś podałem Ci chociażby jeden detal, którym cechować się nie będzie stosunek ateisty do islamu: ateista ma w dupie to, że islam nie uznaje boskości Jezusa.


ZaKotem napisał(a): A z kolei z mojego osobistego doświadczenia niewiara w islam niczym nie różni się od niewiary w chrześcijaństwo.

Niezłe doświadczenie. Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że niewiara w chrześcijaństwo jest w moim przypadku głęboko ugruntowana, uargumentowana ze względu na kontekst kulturowy, w jakim żyję, z powodu bycia otoczonym chrześcijanami i wpływu katolicyzmu na moje życie, także w wymiarze politycznym, a przede wszystkim ze względu na to, że sam byłem głęboko wierzącym katolikiem. O islamie tak naprawdę niewiele wiem, niespecjalnie muszę się trudzić z odrzucaniem tej wiary, w zasadzie prawie nigdy o islamie nie myślę i żadnego aktywnego odrzucania ich doktryny wiary nie uprawiam, w przeciwieństwie do częstego rozmyślania nad doktryną katolicyzmu.

To chyba wystarczy do pokazania, że Twoje doświadczenie nic nie mówi o różnicy miedzy niewiarą w islam a niewiarą w chrześcijaństwo.

ZaKotem napisał(a): Jeśli A=B i B=C, to A=C. Chrześcijanin nie wierzy w Allaha, Krysznę czy Wirakoczę dokładnie tak samo, jak ja nie wierzę w Chrystusa - jest mu więc doskonale znane uczucie niewiary.

W ogóle warto by sobie zdać sprawę z tego, że nie ma czegoś takiego jak uczucie niewiary. Propozycjonalne stany intencjonalne nie są uczuciami.

A co do równania, to nie: już Ci wskazałem na fakt, że ateizm zasadza się (z reguły) na czymś, na czym katolik nie może oprzeć swojej niewiary w islam. Katolik nie może powiedzieć, że nie ma żadnych empirycznych, naukowych podstaw do podobnych twierdzeń, że opowieści o tym, co po śmierci nie są niczym uzasadnione czy że treści wierzeń takich a takich są wręcz niefalsyfikowalne, wobec czego należy je jego zdaniem odrzucić. Ateizm zasadza się na odrzuceniu w ogóle wiary religijnej, na negatywnej ocenie postawy zawierzenia w treść świętej księgi czy autorytetowi kapłana w sprawach, w których nie może być dowodu. Katolik nie może przyjąć takiego nastawienia.

ZaKotem napisał(a): Powód jest czysto polityczny. Obecnie największym zagrożeniem dla każdej religii jest nie religia konkurencyjna, jak w czasach masowych politycznych nawracań, ale materialistyczny ateizm. Toteż religie zawarły ze sobą pakt o nieagresji i ludzie religijni starają się wzajemnie nie naruszać uczuć, a koncentrować agresję na bezbożnikach.

A jak się religie zwalczają nawzajem, to powód jest niepolityczny? Zresztą rzecz jest zupełnie bez znaczenia, polityka może kształtować wzajemny odbiór swoich wierzeń przez wyznawców różnych wiar i często jest on autentycznie taki. W końcu katolicy nie są homogeniczni pod względem stosunku do innych religii, ale ich stosunek często jest naznaczony wskazanymi cechami, których nie doszukasz się w stosunku ateisty do judaizmu czy islamu.

Zresztą to nie jest jakaś szczególna cecha dzisiejszych czasów, że ateizm jednak, jako nie dający żadnych podstaw metafizycznych moralności i nie mający żadnych reguł nad przestrzeganiem których zgodnie z jego "wyznawcami" trzymałby pieczę wszechmogący sędzia- ateizm jako czyniący kogoś na swój sposób nieprzewidywalnym jest inaczej postrzegany przez ludzi religijnych, niż innowierstwo. Coś na zasadzie: "nie wiem, według jakich reguł grasz i jednak bardziej się Ciebie obawiam, niż tamtych, którzy boją się takiej czy innej pośmiertnej kary czy też zasłużyć chcą na nagrodę swoim postępowaniem według przepisów ich wiary".
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#15
ZaKotem napisał(a): Toteż religie zawarły ze sobą pakt o nieagresji i ludzie religijni starają się wzajemnie nie naruszać uczuć, a koncentrować agresję na bezbożnikach

na pewno? Nowa ZelandiaSri Lanka?
Odpowiedz
#16
E.T.
Cytat:A co do równania, to nie: już Ci wskazałem na fakt, że ateizm zasadza się (z reguły) na czymś, na czym katolik nie może oprzeć swojej niewiary w islam. Katolik nie może powiedzieć, że nie ma żadnych empirycznych, naukowych podstaw do podobnych twierdzeń, że opowieści o tym, co po śmierci nie są niczym uzasadnione czy że treści wierzeń takich a takich są wręcz niefalsyfikowalne, wobec czego należy je jego zdaniem odrzucić. Ateizm zasadza się na odrzuceniu w ogóle wiary religijnej, na negatywnej ocenie postawy zawierzenia w treść świętej księgi czy autorytetowi kapłana w sprawach, w których nie może być dowodu. Katolik nie może przyjąć takiego nastawienia.

Jako że skromne trzy grosze dorzuciłem do dyskusji, pozwolę sobie kontynuować.
Zgodziłbym się z wyjaśnieniem Twym jak się sprawy mają w trójkącie ateista- katolik- muzułmanin (dla uproszczenia zostawmy tylko dwie grupy wyznawców). Są to religie aktywne i konkurujące ze sobą. A co myślisz o religiach martwych, nieaktywnych, zapomnianych? Uważam, że stosunek do nich ateisty jaki i chrześcijanina/ muzułmanina może być taki sam.
Odpowiedz
#17
Panzer Division napisał(a): Tego typu dylematy, są codziennością wśród katolików. Wystarczy poczytać fora.
"Codziennością", "fora". Myślę, że na takich forach jest silna nadreprezentacja neurotyków, co też powoduje, że kumaci wierzący przestają się na nich udzielać,, a nerwicowcy pozostają jeszcze mocniej zanurzeni we własnym sosie.
Odpowiedz
#18
"kumaci wierzący", to tacy, którzy się nie zastanawiają nad swoją wiarą i jak w związku z nią postępować I jak ona ma się do rzeczywistości, którą obserwują?
Katolicka wiara jest tak dziurawa i niedostosowana do naszych czasów, że albo się człowiek nie zastanawia, wypiera pewne tematy, albo się z nimi gryzie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#19
I widzisz Lampart Uśmiech

Dla twojej swoistendencji katolicka wiara ma dziury, a dla katolika nie ma ich w ogóle.
Quala, która jest bytem matematycznym, a dokładniej, która jest dowodem istnienia prawidłowości dowolnego jej prawa, nadanego gatunkowi ludzkiemu jako prawo uniwersalne dla wszystkich, działa niczym rozkodowująca się wiedza, będąc owocem deterministycznych, rozmaitych, neutralnych etapów. Rozmaitość ta jest niezgłębiona po dziś dzień. W niej zawarta jest odpowiedź na wybory poglądów na temat wszystkiego. Platon twierdził, iż istnieje jedna uniwersalna wiedza i jedno uniwersalne dobro. Tylko ten, który zgłębia uniwersalia, tylko on godny jest poczuć zapach wiedzy, a nie mniemań. Byt uniwersalny dotyczący dowolnej rozmaitości pozostaje w umyśle człowieka, aż do jego śmierci, na to wszystko wskazuje. Zatem jeśli mamy mówić o prawdziwej miłości mądrości to jest ona tylko taka właśnie.
Odpowiedz
#20
Ja nie piszę o odczuciach. Pewne sprawy można wykazać w sposób pojęciowy. Wiele takich katolickich dziur już wykazywanych było.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości