Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[oddzielony] Transseksualizm u dzieci
#1
A tymczasem w Polsce:

Jedna pięciolatka zostaje pięciolatkiem. Ale nie, ten post to nie będzie typowe konserwowe narzekanie że świat zmierza ku upadkowi, bo sprawa jest jeszcze bardziej absurdalna i porąbana niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Otóż organizowana jest zbiórka pieniędzy, reklamowana "pomóż Bartkowi walczyć z Zofią Klepacką" (tak, serio, żeżuncjometr wyskoczył poza skalę). Już przebili 30 000 zł z planowanych 50 000. I zbierają... tak nie do końca wiadomo na co, bo opisano to jako "pomóż rodzinie przeżyć wakacje (cynicznie tylko zapytam gdzie na te wakacje wyjadą) i zmienić przedszkole" (bo panie z obecnego miały czelność nie zmuszać osadzonych w tym ośrodku rówieśników do zmiany sposobu zwracania się do "Bartka"). Znaczy, rodzina jest niepełna, "Bartka" z siostrą wychowuje samotna matka (no kto by się spodziewał) która nie może teraz pracować, bo cały czas zajmują jej chodzenie z córką po diagnozach i wdrażanie terapii. Znaczy czej, co? Właściwie dlaczego nie może pracować? Chodzenie po lekarzach zajmuje jej ile, więcej niż (statystycznie) pół godziny dziennie? Tu nie ma jak na razie przecież mowy o żadnych operacjach czy czymkolwiek, kasa też nie jest na to zbierana, na razie to tylko jakiś proces diagnostyczny i obserwacja.

Jednym słowem: "dej, mam horom curke (znaczy synę)".

A jeszcze ciekawiej robi się, gdy sobie uświadomimy, kto zorganizował tę zbiórkę i ją nagłośnił (widziałem, że promuje ją Newsweek, przynajmniej na fejsie): otóż jest to niejaki Rafał Betlejewski, z zawodu atencyjna kur... znaczy, przepraszam, performer, odpowiedzialny już za jedną naprawdę chorą akcję (Drwalu, Twoje okolice), i kilka pomniejszych, raczej żenujących. Nie, w ogóle nie brzmi jak jakiś kolejny "eksperyment społeczny" czy zwykły skok na kasę...

Aha, psycholog do którego madka chodzi z tym biednym dzieckiem oczywiście jest na wszystkich Paradach Równości. I pisze "rodziców i rodzicek". I... cholera, zobaczcie sobie co on napisał pod właśnie przeze mnie zalinkowanym postem...

Jak napisałem, nie chodzi mi o to, że z tymi dziećmi zmieniającymi płeć to jest jak z psami i kotami wegetarianami i wiadomo od kogo wyszła inicjatywa (w końcu zadziwiająco duża liczba rodziców bywa zawiedziona tym, że mają jednak synka a nie córkę i vice versa). Chodzi mi o to, że cała ta sytuacja do kupy wzięta jest zbyt głupia żeby była prawdziwa. Ale ewidentnie prawdziwa jest.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#2
Rzeczywiście jest to typowe żebranie "na horom curke", i jak zwykle w takim wypadku nie wiadomo, ile w tym jest autentycznej chęci pomocy swojemu dziecku w problemach, a ile próby wykorzystania tych problemów dla uzyskania korzyści majątkowych.

Nie wiadomo, to nie wiadomo. Ale na wołanie "mam curke horom na białaczkę, pomuszcie" można się wzruszyć albo można wzruszyć ramionami, mając to za cygaństwo, ale nikt jakoś nie pisze "bzdury, białaczka to wymysł ideologii, D.Ph. Snakeoil z Utah to udowodnił". I to jest jedyna różnica.
Odpowiedz
#3
Kurwa, pojebane to jest dla mnie. W ciekawych czasach przyszło nam żyć. Ciekawe co jeszcze ktoś wymyśli. Ciągle wydaje mi się, że wszystko już widziałem, a tu jednak świat znów zaskakuje... Szkoda, że w taki sposób...

A Betlejewski już dawno powinien zarobić co najmniej plaskacza za żerowanie na ludzkim nieszczęściu.
Odpowiedz
#4
ZaKotem napisał(a): I to jest jedyna różnica.

Nie, nie jedyna. Tylko zasadnicza, zmieniająca całkowicie kontekst. Białaczka to choroba i dzieciom na nią ciepiącym należy współczuć i w miarę możliwości im pomagać. Oczywiście, że jeśli ktoś celowo, kłamliwie, dla osiągnięcia korzyści pogrywa sobie takim tematem na ludzkich uczuciach to jest to ciężkie skurwysyństwo, a wręcz kradzież zuchwała. Ale nawet jeżeli ktoś jest oszustem, to danie się oszukać takiej osobie jest czynem co najwyżej naiwnym.

W opisanym przypadku chorym osobnikiem jest owa matka, a to biedne dziecko jest jej ofiarą. Dawanie jej jakichkolwiek pieniędzy jest czynem niemoralnym.
Odpowiedz
#5
ZaKotem napisał(a):Rzeczywiście jest to typowe żebranie "na horom curke", i jak zwykle w takim wypadku nie wiadomo, ile w tym jest autentycznej chęci pomocy swojemu dziecku w problemach, a ile próby wykorzystania tych problemów dla uzyskania korzyści majątkowych.

"Dej, mam horom curke" to mem odnoszący się nie do zbiórek na chore dzieci, tylko do pewnych objawów pazerności samotnych matek, wyśmiewanych przez internautów. Standardowy przypadek "dej, mam horom curke" przedstawiany jest zazwyczaj na skrinszocie z fejsowej konwersacji (czasem pewnie spreparowanym), przedstawiającym jak to madka umawia się na kupno jakiejś rzeczy dla dziecka na grupce sprzedażowej (ciekawe czy fiskus już pracuje nad tym źródłem dochodu... ), podczas omawiania przesyłki i płatności pisze "daj za darmo, mam chore dziecko", a gdy potencjalny sprzedający odmawia, zostaje zwyzywany.

Cytat:Nie wiadomo, to nie wiadomo.

Tylko że zbiórki na dzieci rzeczywiście chore:
- nie są reklamowane: "pomóż pięciolatkowi w walce politycznej" (wtf?)
- prowadzą je poważne fundacje, a nie atencyjne kur..., znaczy, performerzy znani z wrabiania ludzi i to w upokarzający sposób
- organizowane są w celu opłacenia drogiej terapii lub leku, a nie normalnych wydatków rodziny nie różniących się od rodzin z w pełni zdrowymi dziećmi

kkap napisał(a):
ZaKotem napisał(a): I to jest jedyna różnica.

Nie, nie jedyna. Tylko zasadnicza, zmieniająca całkowicie kontekst. Białaczka to choroba i dzieciom na nią ciepiącym należy współczuć i w miarę możliwości im pomagać. Oczywiście, że jeśli ktoś celowo, kłamliwie, dla osiągnięcia korzyści pogrywa sobie takim tematem na ludzkich uczuciach to jest to ciężkie skurwysyństwo, a wręcz kradzież zuchwała. Ale nawet jeżeli ktoś jest oszustem, to danie się oszukać takiej osobie jest czynem co najwyżej naiwnym.

W opisanym przypadku chorym osobnikiem jest owa matka, a to biedne dziecko jest jej ofiarą. Dawanie jej jakichkolwiek pieniędzy jest czynem niemoralnym.

Rzekomy transeksualizm u dzieci to czysty mengelizm. Chciałam córkę, urodził się chłopiec, więc go ciacham.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#6
kkap napisał(a): W opisanym przypadku chorym osobnikiem jest owa matka, a to biedne dziecko jest jej ofiarą. Dawanie jej jakichkolwiek pieniędzy jest czynem niemoralnym.

Skąd wiesz?

Łazarz napisał(a): Rzekomy transeksualizm u dzieci to czysty mengelizm. Chciałam córkę, urodził się chłopiec, więc go ciacham.

A rzekomy autyzm to wynik działania szczepionek. Ciebie też pytam: skąd wiesz?
Odpowiedz
#7
ZaKotem napisał(a):
Łazarz napisał(a): Rzekomy transeksualizm u dzieci to czysty mengelizm. Chciałam córkę, urodził się chłopiec, więc go ciacham.

A rzekomy autyzm to wynik działania szczepionek. Ciebie też pytam: skąd wiesz?

Bo takie rzeczy dzieją się dopiero po wchłonięciu odpowiedniej dawki homopropagandy. A jak wiadomo dzieci takiej homopropagandy nie chłoną więc transseksualne być nie mogą.

A tak na serio, różnego rodzaju zaburzenia postrzegania własnej płci jak najbardziej mogą się zdarzyć we wczesnym dzieciństwie. Choć oczywiście nie każdy przypadek, gdy chłopiec chce zakładać sukienki do tego się kwalifikuje, większość pewnie nie. Więc przy stawianiu diagnozy trzeba zachowywać dużą ostrożność. Natomiast jak jest w tym przypadku nie mam zielonego pojęcia. Może matka ma rację, może nie. Może problem jest realny a może to zwyczajny skok na kasę.  Na podstawie danych, którymi dysponuję rozpoznać tego nie potrafię.

Natomiast padł gdzieś tam argument, że zaangażowany w sprawę był psycholog związany ze środowiskiem LGTB. Pomijając to, że diagnozę powinien wystawiać seksuolog nie psycholog, ten może co najwyżej udzielać dodatkowego wsparcia to tak sobie myślę, że gdyby mi zdarzył się taki problem z moim dzieciakiem (zakładam tu roboczo, że to nie jest wyssane z palca) również nie szukałbym pomocy u psychologa działającego w parafialnym centrum pomocy rodzinie, co więcej znając przekonania większości ludzi miałbym spore obiekcje przez standardowym psychologiem z NFZ a upewniwszy się wcześniej odnośnie prawidłowości diagnozy raczej też bym szukał pomocy wśród kogoś związanego z tym środowiskiem (nie ograniczając się jednak jedynie do jego opinii)


cobras napisał(a): Tymczasem na "bankowym" statku znaleziono 20 ton kokainy. Słowo "banksterzy" nabiera całkiem nowego znaczenia Uśmiech

Jak myślisz, towar szmuglowali bankowcy, czy raczej marynarze ?
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#8
A ja uważam, że to jest tak delikatna sprawa, że wszelki pośpiech jest niewskazany. 5 - letnie dziecko nie jest dopuszczone do kierowania autem, picia alkoholu, uprawiania seksu itd. itp. Nie jest do tego dopuszczone, bo jest niedojrzałe, nieodpowiedzialne i niekompetentne. Ale kiedy przychodzi do decyzji o zmianie płci, to jak widać, niektórym nie przeszkadza taki wiek i pozwoliliby dziecku podjąć decyzję o mega fundamentalnym znaczeniu dla jego przyszłego życia. Nie ogarniam tego :-(
Odpowiedz
#9
lumberjack napisał(a): Ale kiedy przychodzi do decyzji o zmianie płci, to jak widać, niektórym nie przeszkadza taki wiek i pozwoliliby dziecku podjąć decyzję o mega fundamentalnym znaczeniu dla jego przyszłego życia.
Ale tutaj nikt na razie decyzji o chirurgicznej zmianie płci nie podejmuje.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#10
zefciu napisał(a): Ale tutaj nikt na razie decyzji o chirurgicznej zmianie płci nie podejmuje.

Spoko. Ale i tak czegoś nie rozumiem.

5-letnie dziecko nie ma prawa decydować o napiciu się piwa, o seksie, o paleniu papierosów czy o jeździe samochodem*.

Ale może zadecydować o swojej płci.

No kaman, toż to absurd. Skoro dziecko już w wieku pięciu lat może podjąć jedną z najważniejszych decyzji w życiu, która wpłynie na całą jego przyszłość, to pozwólmy też na decydowanie we wszystkich innych kwestiach. Przecież wychodzi na to, że ono ma już wystarczającą odpowiedzialność oraz dojrzałość.

*Ba, nawet rodzice dziecka nie mogą mu pozwolić na takie rzeczy - w jednej chwili stracili by prawo do opieki nad nim. A tutaj mamy przypadek, że dziecko se podjęło decyzję, rodzic podjął decyzję i wszystko jest ok, ludzie hajsem sypią.

To teraz czekam na rodzica, którego dziecko bardzo chciałoby już jeździć samochodem i któremu ludzie zrzucą się na pierwszą furę. Nic mnie już nie zdziwi...
Odpowiedz
#11
lumberjack napisał(a): No kaman, toż to absurd. Skoro dziecko już w wieku pięciu lat może podjąć jedną z najważniejszych decyzji w życiu, która wpłynie na całą jego przyszłość, to pozwólmy też na decydowanie we wszystkich innych kwestiach. Przecież wychodzi na to, że ono ma już wystarczającą odpowiedzialność oraz dojrzałość.

Abstrahując od oceny przypadku to nie jest dobry argument, bo o ile wiem nikt dziecku nie zamierza fundować operacji), a dla oceny swoich uczuć czy odczuć (a o tym właśnie mówimy - czy dziecko odczuwa istotny dyskomfort kiedy jest nazywane takim czy innym imieniem) dziecko jest najbardziej kompetentne. Dziecko wie też najlepiej kiedy jest głodne, spragnione, wściekłe czy radosne, a mimo to nikt nie sugeruje, że należy mu w związku z tym przypisać buk wie jaką moc sprawczą.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a): No kaman, toż to absurd. Skoro dziecko już w wieku pięciu lat może podjąć jedną z najważniejszych decyzji w życiu, która wpłynie na całą jego przyszłość,

No ale o jakiej decyzji mówimy? Po pierwsze, to matka podjęła decyzję, że spełni życzenie wyrażone przez dziecko. A to życzenie to jak na razie życzenie nazywania się Bartkiem, a nie Zosią. Nie jest to nic, czego nie da się odwrócić, gdyby rzeczywiście okazało się, że to jednak pomyłka i tylko dziecięce urojenia.
Odpowiedz
#13
Socjopapa napisał(a): Dziecko wie też najlepiej kiedy jest głodne, spragnione, wściekłe czy radosne, a mimo to nikt nie sugeruje, że należy mu w związku z tym przypisać buk wie jaką moc sprawczą

Ale "jestem głodny" a "czuję się chłopakiem, a nie dziewczynką" są diametralnie różnego kalibru.

Socjopapa napisał(a): , bo o ile wiem nikt dziecku nie zamierza fundować operacji

zefciu napisał(a): Ale tutaj nikt na razie decyzji o chirurgicznej zmianie płci nie podejmuje.

A gdyby miała zapaść taka decyzja, to co byście powiedzieli? Że nie wolno? Przecież jeśli dziecko jest kompetentne, to czemu przeszkadzać mu w realizacji jego woli?

ZaKotem napisał(a): Nie jest to nic, czego nie da się odwrócić, gdyby rzeczywiście okazało się, że to jednak pomyłka i tylko dziecięce urojenia.

No i spoko. Szkoda tylko, że nie wiadomo na ile chodzi o dobro dziecka, a na ile o walkę ideologiczną z Zofią Klepacką.

Gdyby chodziło naprawdę o dobro dziecka, to by go nie zabrano do jakiegoś zrysowanego psychologa powiązanego ideologicznie z ruchem LGBT. On temu dziecku jeszcze bardziej zrysuje banię.

DziadBorowy napisał(a): A tak na serio, różnego rodzaju zaburzenia postrzegania własnej płci jak najbardziej mogą się zdarzyć we wczesnym dzieciństwie.

Ale to jest zaburzenie (w sensie - coś jest nie tak; coś trzeba z tym zrobić, jakoś to leczyć) czy coś normalnego (w sensie - wszystko jest ok, trzeba to tylko zaakceptować i nic z tym nie robić).

DziadBorowy napisał(a): Więc przy stawianiu diagnozy trzeba zachowywać dużą ostrożność. Natomiast jak jest w tym przypadku nie mam zielonego pojęcia. Może matka ma rację, może nie. Może problem jest realny a może to zwyczajny skok na kasę. Na podstawie danych, którymi dysponuję rozpoznać tego nie potrafię.

Tu się w pełni zgadzam.

DziadBorowy napisał(a): Natomiast padł gdzieś tam argument, że zaangażowany w sprawę był psycholog związany ze środowiskiem LGTB. Pomijając to, że diagnozę powinien wystawiać seksuolog nie psycholog, ten może co najwyżej udzielać dodatkowego wsparcia to tak sobie myślę, że gdyby mi zdarzył się taki problem z moim dzieciakiem (zakładam tu roboczo, że to nie jest wyssane z palca) również nie szukałbym pomocy u psychologa działającego w parafialnym centrum pomocy rodzinie, co więcej znając przekonania większości ludzi miałbym spore obiekcje przez standardowym psychologiem z NFZ a upewniwszy się wcześniej odnośnie prawidłowości diagnozy raczej też bym szukał pomocy wśród kogoś związanego z tym środowiskiem (nie ograniczając się jednak jedynie do jego opinii)

Po co w ogóle iść do psychologa? Przecież od razu z góry wiadomo co orzeknie psycholog parafialny, a co psycholog LGBTowy.

To tylko pokazuje jak chujową dziedziną jest psychologia. Gdyby była prawdziwą nauką to nie można byłoby jej zideologizować.
Odpowiedz
#14
lumberjack napisał(a): Ale "jestem głodny" a "czuję się chłopakiem, a nie dziewczynką" są diametralnie różnego kalibru.
Toteż i działania matki są i powinny być diametralnie różnego kalibru.
Socjopapa napisał(a): , bo o ile wiem nikt dziecku nie zamierza fundować operacji
zefciu napisał(a): Ale tutaj nikt na razie decyzji o chirurgicznej zmianie płci nie podejmuje.
lumberjack napisał(a): A gdyby miała zapaść taka decyzja, to co byście powiedzieli? Że nie wolno? Przecież jeśli dziecko jest kompetentne, to czemu przeszkadzać mu w realizacji jego woli?
Powiedziałbym, że w takim wieku nie ma sensu, bo lepiej poczekać do około 10 roku życia, kiedy dziecko będzie już człowiekiem w pełni świadomym spraw płciowych, a jeszcze nie zacznie się okres dojrzewania. Ale niezależnie od tego to i tak nie samo dziecko podejmuje decyzję, ale matka uwzględniając potrzeby dziecka i po długotrwałej konsultacji z lekarzami (a nie z psychologami).

Cytat:No i spoko. Szkoda tylko, że nie wiadomo na ile chodzi o dobro dziecka, a na ile o walkę ideologiczną z Zofią Klepacką.
Toteż mówię, że w tej konkretnej sprawie nie da się powiedzieć, kto ma rację, a akcja "zbieram na hore dziecko" zdecydowanie podśmierduje.

Cytat:Ale to jest zaburzenie (w sensie - coś jest nie tak; coś trzeba z tym zrobić, jakoś to leczyć) czy coś normalnego (w sensie - wszystko jest ok, trzeba to tylko zaakceptować i nic z tym nie robić).
To właśnie nie jest takie jednoznaczne. Zazwyczaj transseksualizm postrzega się jako zaburzenie i leczy się poprzez korekcję cech płciowych tak, aby wszystkie pasowały do jednego zestawu, męskiego lub kobiecego. A ponieważ "przeprogramować" ludzkiego mózgu się nie da (ciekawe zresztą, co by było, gdyby się dało), dostosowuje się genitalia do mózgu, a nie odwrotnie. Aczkolwiek jest też pogląd (mniej popularny) że sprowadzanie wszystkiego do dwóch płci to przeżytek i należałoby po prostu traktować ludzi transpłciowych jako "inne płcie" i sami powinni oni być zadowoleni z takiego stanu rzeczy. No ale co zrobić, jeśli oni sami nie chcą być zadowoleni? Mnie się wydaje, że wcale nie byłoby mi źle, gdybym z obecnym męskim mózgiem miał ciało kobiety, dałoby się z tego uzyskać korzyści. Być może wielu prawdziwych transów czuje podobnie, i stąd biorą się zmężniałe lesbijki i zniewieściali geje (którzy nie są w ścisłym sensie homo, tylko właśnie trans), ale wielu innych nie. Jak mogę oceniać, co czują, nie będąc nigdy w ich sytuacji?


Cytat:Po co w ogóle iść do psychologa? Przecież od razu z góry wiadomo co orzeknie psycholog parafialny, a co psycholog LGBTowy.

To tylko pokazuje jak chujową dziedziną jest psychologia. Gdyby była prawdziwą nauką to nie można byłoby jej zideologizować.
No i dlatego, jak już wcześniej zauważono, o tym decydują lekarze seksuolodzy na podstawie różnych bardzo sformalizowanych i oficjalnych kryteriów. Rolą psychologa jest udzielenie wsparcia... psychicznego, a w tym ideologia jako wspólne wartości pomaga, a nie przeszkadza. Gdyby matka z dzieckiem zdecydowali, że zamiast zmieniać płeć somatyczną będą "nieść krzyż", to psycholog parafialny też by pomógł.
Odpowiedz
#15
ZaKotem napisał(a): To właśnie nie jest takie jednoznaczne. Zazwyczaj transseksualizm postrzega się jako zaburzenie i leczy się poprzez korekcję cech płciowych tak, aby wszystkie pasowały do jednego zestawu, męskiego lub kobiecego. A ponieważ "przeprogramować" ludzkiego mózgu się nie da (ciekawe zresztą, co by było, gdyby się dało), dostosowuje się genitalia do mózgu, a nie odwrotnie. Aczkolwiek jest też pogląd (mniej popularny) że sprowadzanie wszystkiego do dwóch płci to przeżytek i należałoby po prostu traktować ludzi transpłciowych jako "inne płcie" i sami powinni oni być zadowoleni z takiego stanu rzeczy. 
Niektóre plemiona indiańskie znają pojęcie ludzi o dwóch duszach.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#16
Serio tyle szumu o imię?

Aż mi się przypomniało jak byłem mały i chciałem, żeby mi kupić czarowne rękawiczki. A potem zobaczyłem, że chłopcy nie noszą takich rzeczy i chciałem czarne, bo czerwony były "niewłaściwe".  Duży uśmiech
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#17
ZaKotem napisał(a): Powiedziałbym, że w takim wieku nie ma sensu, bo lepiej poczekać do około 10 roku życia, kiedy dziecko będzie już człowiekiem w pełni świadomym spraw płciowych, a jeszcze nie zacznie się okres dojrzewania. Ale niezależnie od tego to i tak nie samo dziecko podejmuje decyzję, ale matka uwzględniając potrzeby dziecka i po długotrwałej konsultacji z lekarzami (a nie z psychologami).

Zgadzam się.

ZaKotem napisał(a): Aczkolwiek jest też pogląd (mniej popularny) że sprowadzanie wszystkiego do dwóch płci to przeżytek i należałoby po prostu traktować ludzi transpłciowych jako "inne płcie" i sami powinni oni być zadowoleni z takiego stanu rzeczy.

O właśnie. Taka myśl mię nadejszła - środowisko LGBT walczy ze stereotypami odnośnie płci, a tu mamy dziewczynkę, która totalnie chce się wpisać w defincję stereotypowego chłopaka. Nie chce lalek, uważa, że chłopcy są silni, a dziewczyny nie itd.

ZaKotem napisał(a): Jak mogę oceniać, co czują, nie będąc nigdy w ich sytuacji?

A kto ci każe to oceniać? Ja też nie wiem co czuje ta dziewczynka, dlatego uważam, że w takich przypadkach wskazana jest mega ostrożność.
Odpowiedz
#18
Pierwsze słyszę w ogóle, żeby u dziecka w tym wieku już zdiagnozowano transseksualizm. Zwykle to wymaga dużo czasu oraz wielu wizyt u różnych specjalistów. Chyba cwana mamusia zwęszyła sposób na wyciągnięcie od ludzi kasy. Naiwnych nie sieją.
Gdyby rzeczywiście dziecko miało zaburzenia tożsamości płciowej, to robienie z niego gwiazdy filmowej byłoby skrajnie nieodpowiedzialne.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#19
lumberjack napisał(a): Ale "jestem głodny" a "czuję się chłopakiem, a nie dziewczynką" są diametralnie różnego kalibru.

A "kocham mamusię i tatusia" jest jakiego kalibru? To kwestia uczuć, kaliber nie gra tu roli dla stwierdzenia, że dziecko będzie tu najbardziej kompetentne.

lumberjack napisał(a): A gdyby miała zapaść taka decyzja, to co byście powiedzieli? Że nie wolno? Przecież jeśli dziecko jest kompetentne, to czemu przeszkadzać mu w realizacji jego woli?

Jest najbardziej kompetentne w rozpoznaniu swoich uczuć. Operacja jest uczuciem?

lumberjack napisał(a): na ile o walkę ideologiczną z Zofią Klepacką.

Usłyszała gadaninę Klepackiej i postanowiła, że zmusi dziecko do nazywania się Bartek, żeby zrobić jej na złość... No kurde, zachowajmy trochę rozsądku w teoriach spiskowych.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości