Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Retencja wody
#1
Mamy suszę. Od kilku lat słychać w mediach o katastrofalnym stanie zasobów wodnych w Polsce. Powstaje więc pytanie jak temu problemowi zaradzić. Czego jak czego, ale jednak w naszym klimacie okazji do zbierania wody nie brakuje. To czego nie robi przyroda w stopniu wystarczającym dla człowieka, człowiek może zrobić sam. Pytanie tylko jak?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#2
Deregulować rzeki, zalesiać nieużytki.. Dodatkowa korzyść to także ochrona przed powodzią.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#3
Rzeka zderegulowana to rzeka nie żeglowna. Chyba, że ja czegoś nie wiem. No, ale nawet wtedy gdy rzeka płynie wolniej to i tak przy suszy wysycha i wody brakuje. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby w skali kraju dało się upchnąć x zbiorników retencyjnych. Zwłaszcza na terenach gdzie naturalnie takowych zbiorników brak.

W sumie doszedłem do wniosku, że może mikroretencja w postaci stawów rybnych by załatwiła częściowo sprawę. W końcu gdyby rwtencjonowanie stało się inicjatywą dochodową i oddolną to mnóstwo ludzi by w to weszło. Nawet jakby nic z interesu nie wyszło w perspektywie x lat, to koniec końców nikt by stawów nie zasypywal. Mieszkam parę kilometrów od stawów kopanych za czasów Sobieskiego. A część pewnie jeszcze starsza. I okolica zielona mimo suszy. Ale to może specyfika terenu taka.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#4
Gawain napisał(a): Rzeka zderegulowana to rzeka nie żeglowna.
A jakie znaczenie mają rzeki dla transportu w Polsce?
Gawain napisał(a): W sumie doszedłem do wniosku, że może mikroretencja w postaci stawów rybnych by załatwiła częściowo sprawę.
Brzmi ciekawie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#5
kmat napisał(a): Deregulować rzeki, zalesiać nieużytki.. Dodatkowa korzyść to także ochrona przed powodzią.

3) łapanie deszczówki na wsi i w mieście
4) kible mniej zużywające wodę, a sama woda w gospodarstwie użytkowana kilkakrotnie
5) rachunki za wodę same wzrosną, więc tego nie trzeba wprowadzać
6) zbiorniki można także zrobić w mieście, tym bardziej, jeśli jest ono podatne na nagłe ulewy, podczas których mnóstwo wody idzie w kanał, czasem przedtem tworząc mini kataklizm. Więcej zieleni i małych cieków wodnych w miastach, skwerków ze stawkami wyposażonymi w drenaż. Kilkadziesiąt takich stref w mieście stworzy zapasową wilgotną gąbkę do wyciśnięcia w pożądanym czasie, a na co dzień miłe miejsce wypoczynku.
7) innowacje w rolnictwie stawiające na mniejszy pobór wody, efektywniejszą gospodarkę wodną.
8) zasiew roślin i hodowla zwierząt, które potrzebują mniej wody.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#6
Picie moczu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
Czemu jak jest ciepło i więcej wody pary wodnej paruje ze zbiorników wodnych typu jeziora, rzeki i morze to czasem długo nie pada deszcz, przecież latem jak jest ciepło to więcej wody paruje na jednostkę czasu godzinę lub dobę niż wiosną lub jesienią lub w cieplejszych okresach zimy z dodatnimi temperaturami typu plus dwa lub plus pięć stopni?

Wydaje mi się że wysoko w chmurach na wysokości 6000m nad poziom gruntu latem też jest zimno tak samo jak na wiosnę lub jesienią, więc że cieplejsza temperatura latem na wysokości 6000 m nad poziom gruntu nie jest przeszkodą, że większa ilość pary wodnej wyparowanej latem wolniej się skrapla bo parze jest za ciepło?

Może przez część ciepłego lata jest mniej konkretnych wiatrów wiejących dłużej i silniej w jednym kierunku i wyparowana para wodna tworzy duże powierzchnie poziome i duże objętości chmur z małą gęstością pary wodnej w objętości chmury i przez to para wodna się nie skrapla, skrapla się bardzo powoli albo dopiero jak wzrośnie gęstość pary wodnej w chmurze to dopiero wtedy szybciej się skrapla?


Nie da się jakoś w skali mini lub eksperymentalnie wywoływać lub regulować silniejszych wiatrów wiejących troszkę dłużej w jednym kierunku żeby przegnały równomiernie i rzadko rozłożoną parę wodną do jednej mniejszej i gęstszej chmury żeby woda pod wpływem gęstości i ciężaru małej chmury szybciej się skropliła i żeby spadł deszcz?


Z czego się biorą różnice temperatur w tym samym obszarze geograficznym w tym samym okresie pory roku?
Np.  że lipiec w Krakowie w 1970r było przeciętnie +20stopni, a lipiec w Krakowie 1984r  przeciętnie +34stopni (dane fikcyjne).

Bo mam w głowie taki niewyraźny strzęp informacji w głowie, że duże wiatry się robią z różnic temperatur nad Rosją i Holandią, a zimny lipiec w Krakowie robi się z zimnego powietrza nadfruwającego z wiatrem lub w postaci wiatru znad Rosji.
Wiatry się robią z różnic temperatur, a różnice w temperaturach lipca tego samego obszaru z innych wiatrów w tej samej porze roku nad tymi samymi większymi rozległymi obszarami.
Czyli niewiele z tego rozumiem.
Odpowiedz
#8
Sofeicz napisał(a): Picie moczu.

W kosmosie owszem. Na Ziemi nie, ale w ogólnie w US potrafię sobie wyobrazić, że mogliby odzyskiwać wodę ze wszystkiego. Niczym na Diunie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#9
Generalnie ostatnio sobie tak leżę i oddycham i jakoś źle się z tym poczułem, że emituję CO2, przypomniał mi się fragment serialu Utopia. Można go odnosić ogólnie do eksploatowania środowiska przez człowieka.

hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#10
Ja raczej uważam że natura wiedziała i wie jak robić, to raczej susza często wynika właśnie z pomocy człowieka czyli zepsuciu tego co było w naturze. Dawniej pola były zalane, zrobili wszędzie dreny, teraz susza na polach bo nie ma ostańców wodnych. Był las hamujący wodę wycieli leci jak po kaczce a potem nigdzie nie staje. To człowiek sprowadza do takich złych stanów wodnych swoją polityka regulowania wody.
Strona ToTemat - artykuły i filmy
Odpowiedz
#11
Zakładam, że Kosmita przybywający na Ziemię (widzianą z Kosmosu jako pełną wody) byłby wielce zadziwiony słowami tubylców o potrzebie jej oszczędzania, no bo: tyle jej mają na planecie, nie rozbijają jej na tlen i wodór, więc woda w formie cząsteczkowej raczej z planety nie znika - więc o co im chodzi?.

Pewnie zaraz zaczną się tłumaczenia o "słonej i słodkiej", ale być może bardziej Kosmitę przekona problem "spływu", czyli owej retencji, a raczej jej braku - wtedy Kosmita zacząłby polemikę:

  • no to przynajmniej sikajcie na glebę, nie do kibla - tu się odezwie Sanepid,

  • no to kwiatki sobie podlewajcie do woli - tu się ktoś odezwie, że to z rzeki jest ciągnięte więc wysuszymy rzekę, na co kosmita: jak nie ma deszczu, to narzekacie, że sucha gleba, więc jak ją chcecie nawodnić; a jak jest deszcz to wam spływa i nawet wszystko robicie by spłynęło, bo jak wam nie spływa to narzekacie na powódź ,

  • no to przecież wasze ścieki oczyszczacie, to czemu puszczacie oczyszczoną wodę z oczyszczalni do rzek, skoro narzekacie, że wam rzeki za szybko płyną - zbierajcie sobie wodę z oczyszczalni, nawadniajcie tą wodą glebę itp. - i to znowu zacznie się gadka o tym, że to po to, by nie wysuszyć rzeki w jej dalszym biegu,

  • a ta wasza retencja to jak zadziała, skoro mówicie, że klimat się zmienia więc jest coraz mniej deszczu, więc co wam to da, jeżeli będą puste zbiorniki retencyjne, tak samo jak macie niskie stany w rzekach - jak zatrzymacie wodę w glebie, to stany rzek będą jeszcze niższe, bez gwarancji, że to co zatrzymacie w glebie wystarczy dla roślin - no i tu wkroczą spece od kliamatu i odzyskiwania sików,

  • w końcu Kosmita po przestudiowaniu danych odnośnie światowej gospodarki i klimatu stwierdziłby: to ja jeszcze bardziej tubylców nie rozumiem - po czym Ziemianie nazwaliby go zapewne idiotą.

A może ów Kosmita miałby zupełnie inne wnioski?
Wiem, że nic nie wiem...
Odpowiedz
#12
Ciekawostka - woda jaką codziennie używamy, jako związek chemiczny jest starsza niż Słońce.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Mnie irytuje to, że się wodą pitną spuszcza gówno w kiblu. Ale to chyba nieuniknione. Woda gorszej jakości sprawiałaby różnego rodzaju problemy. I trzeba by masę dodatkowych rurek poprowadzić.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#14
lumberjack napisał(a): Mnie irytuje to, że się wodą pitną spuszcza gówno w kiblu. Ale to chyba nieuniknione. Woda gorszej jakości sprawiałaby różnego rodzaju problemy. I trzeba by masę dodatkowych rurek poprowadzić.

Są instalacje ekologiczne, w których do spłukiwania kiblów jest "woda użytkowa", najczęściej deszczówka. No ale raz, gdzie to gromadzić, na dachu czy w piwnicy z dodatkową pompą, do tego jakieś filtry żeby się nie zakaziło. W domach to zjada wszystkie możliwe oszczędności w przedbiegach, w większych obiektach to może mieć sens. Jednak jest też drugi problem, jeżeli przepływ wody pitnej schodzi poniżej pewnego poziomu, ryzykujemy zakażenie wody bakteriami (legionelle). Jest to zmora nowoczesnych "ekologicznych" instalacji w większych obiektach. Tam raz na tydzień albo dwa cieć musi otwierać krany w łazienkach i puszczać wodę. Tak po prostu puszczać wodę, żeby wypłukać rury. I cała wodooszczędność w pizdu i cały misterny plan też w pizdu.



ETA: Z tym "cieciem" to oczywiście można go zastąpić jakimś automatem choć nie zawsze się da, zależy od budynku i użytkowania. Jednak chodzi o zasadę, gdyż automat robi to samo, marnuje wodę pitną, którą chcieliśmy oszczędzić.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#15
bert04 napisał(a): Są instalacje ekologiczne, w których do spłukiwania kiblów jest "woda użytkowa", najczęściej deszczówka. No ale raz, gdzie to gromadzić, na dachu czy w piwnicy z dodatkową pompą, do tego jakieś filtry żeby się nie zakaziło.

Teraz chyba są nawet w Polsce jakieś dopłaty dla ludzi z domkami i działkami do budowania przydomowych zbiorników retencyjnych, więc możemy przyjąć, że samo zgromadzenie i umiejscowienie wody to nie problem. Gorzej tylko z tym jak to właśnie zastosować w domowej instalacji.

Jak to podłączyć do kibla na przykład. Trza by puścić dodatkową rurkę ze zbiornika retencyjnego żeby potem wchodziła z drugiej strony zbiornika spłuczki. Tylko jak zrobić, żeby w pierwszej kolejności zbiornik napełniał się zapasową wodą, a dopiero w razie jej braku pobierał wodę z wodociągów?

bert04 napisał(a): Jednak jest też drugi problem, jeżeli przepływ wody pitnej schodzi poniżej pewnego poziomu, ryzykujemy zakażenie wody bakteriami (legionelle).

A chlor tego nie zabija?

bert04 napisał(a): Jest to zmora nowoczesnych "ekologicznych" instalacji w większych obiektach. Tam raz na tydzień albo dwa cieć musi otwierać krany w łazienkach i puszczać wodę. Tak po prostu puszczać wodę, żeby wypłukać rury. I cała wodooszczędność w pizdu i cały misterny plan też w pizdu.

Może kiedyś powstanie jakiś system rur z tworzywa, które będzie zapobiegało powstaniu legionelli?

Póki co rzeczywiście wychodzi na to, że można wsadzić kupę czasu i forsy w wodooszczędność a i tak ostatecznie nic się nie zmieni.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#16
Mysle ze stawy rybne sa b.dobrym pomyslem na zwiekszenie nawodnienia terenu i zwiekszenie ilosci ryb w pozywieniu przecietnych ludzi. Ciekawe dlaczego jest to tak malo w Polsce popularne.
Odpowiedz
#17
Jedź se do Wsoli to masz staw na stawie. I pełno karpi. Ale do dupy się je łowi, bo głupie są. Na byle co po sekundzie je łapiesz.

Adam M. napisał(a): Ciekawe dlaczego jest to tak malo w Polsce popularne.

Jest od zarąbania tego. W byle Biedronce znajdziesz pierdyliard pstrągów tęczowych patroszonych. Na patelnie do smażenia i jest super pyszny obiad.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#18
Adam M. napisał(a): Mysle ze stawy rybne sa b.dobrym pomyslem na zwiekszenie nawodnienia terenu i zwiekszenie ilosci ryb w pozywieniu przecietnych ludzi. Ciekawe dlaczego jest to tak malo w Polsce popularne.

Są średnio popularne, bo mamy debilne prawo wodne. Nie wnikając w niuanse - papierologia, koszty i bezsens. Oczko+ niewiele zmieniło.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#19
lumberjack napisał(a): Jak to podłączyć do kibla na przykład. Trza by puścić dodatkową rurkę ze zbiornika retencyjnego żeby potem wchodziła z drugiej strony zbiornika spłuczki.

Puszczasz tylko jedną rurkę od zbiornika retencyjnego do spłuczki. Albo do spłuczek, jeżeli masz więcej łazienek. Nie ma potrzeby kupować spec-spłuczek, więc tylko kilka metrów dodatkowych rurki potrzeba.

Cytat:Tylko jak zrobić, żeby w pierwszej kolejności zbiornik napełniał się zapasową wodą, a dopiero w razie jej braku pobierał wodę z wodociągów?

Wodą pitną uzupełnia się zbiornik retencyjny. O ile pamiętam. Nie do pełna, ale na tyle, żeby było czym kupę spłukać.

Cytat:A chlor tego nie zabija?

A co, chlor będziesz łykał? Chemicznie traktuje się hydraulikę kompletnie skażoną, a potem i tak trzeba przepłukiwać czystą wodą.
Cytat:Może kiedyś powstanie jakiś system rur z tworzywa, które będzie zapobiegało powstaniu legionelli?

O ile wiem to nie jest kwestia rur, te badziewia zawsze mnożą się w stojącej wodzie. Dlatego jak masz gdzieś domek, w którym jesteś tylko na wakacje, to po przyjeździe teoretycznie powinieneś.wszystkie krany otworzyć i płukać przez godzinę lub dwie.

Cytat:Póki co rzeczywiście wychodzi na to, że można wsadzić kupę czasu i forsy w wodooszczędność a i tak ostatecznie nic się nie zmieni.

Po prostu jak z każdym oszczędzaniem, nie można za wszelką cenę tylko z rozsądkiem i uwzględniając efekty uboczne. Można przykładowo zbudować naturalną oczyszczalnię ścieków. Ponoć to tylko parę metrów kwadratowych to zajmuje, ale dobry jest naturalny spadek. Zbiorniki retencyjne też są dobre do nawadniania grządek czy trawnika. Po prostu cała koncepjca użytkowania budynku musi się spinać z oszczędzaniem, a nie robić za jakiś ekologiczny plaster.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#20
Żarłak napisał(a): 3) łapanie deszczówki na wsi i w mieście
(...)
6) zbiorniki można także zrobić w mieście (...)

Tak mi wpadło do łba pytanie: czy w miastach zbieranie deszczówki spływającej z terenu (głównie wszelka betonozo-asfaltoza) nie spowoduje w zbiornikach i temu podobnych kumulacji syfów wymywanych z takich terenów?
Wiem, że nic nie wiem...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości