Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mimowolny celibat
Iselin napisał(a): wujkowie dobra rada, którzy się tutaj wypowiadają, to sympatyczni ludzie, większość w trwałych związkach, niektórzy dzieciaci
Ale wiesz, że według dogłębnego przekonania Słoika, to są frajerzy zdradzani na lewo i prawo, nieświadomie wychowujący cudze bachory, których partnerki mają tabuny kochanków z kwadratowymi szczękami etc. Duży uśmiech

MCich napisał(a): Tymczasem mamy dane z USA(nie wiem jak z Polską) i dzieci z domów gdzie są samotne matki radzą sobie o wiele gorzej niż ich rówieśnicy.
Pytanie jak tu realnie wygląda zależność przyczynowo-skutkowa. Siedzę teraz W Anglii, gdzie zjawisko jest powszechne i widać, że ono nie dotyka przypadkowych kobiet. Bije po oczach korelacja z niską klasą społeczną, kiepskim wykształceniem, niskim "kapitałem intelektualnym", etc. Spokojnie to samotne macierzyństwo i problemy dzieci mogą być po prostu skutkiem ogólnego słabego przystosowania społecznego tych kobiet.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Stoik napisał(a): Odpowiednio: tak [że samice zawsze mogą się rozmnożyć], nie [że istnieje tabu nt. różnic w strategiach seksualnych].
I jak uzasadniasz, że "samice mogą rozmnożyć się zawsze"? Bo przecież nie biologią, na którą już się powołałeś. Na wartość twarzową jest to idiotyzm, a trudno wyłapać o co dokładnie Ci chodzi.
Skoro nie uważasz, że istnieje tabu na wspomniany temat, to o jakim tabu pisałeś?

Stoik napisał(a): W Internecie można znaleźć np. podważanie historyczności Holokaustu i o tym mówić; tabu to nie umniejsza.
I stosuje się to do tego, o czym piszesz?

Stoik napisał(a): Zechcesz wymienić?
Możesz zacząć od powyższych. No i to powinno być moje pytanie. Jest chaos w tym (założonym przez Ciebie!) temacie, bo nikt nie wie o co właściwie Ci chodzi i co jest Twoją tezą. Zatem: co właściwie twierdzisz i jakie masz na to "twarde dane"?

Stoik napisał(a): To było głupie, zwłaszcza patrząc na pełnioną przez niego funkcję na forum.
Głupie, bo nie masz racji, bez względu na to, czy jest modem, czy nie. I niegrzeczne.

Stoik napisał(a): Niekoniecznie, patrzysz za daleko w przeszłość.
To jaka przeszłość nie jest zbyt odległa? Miałeś coś konkretnego na myśli, gdy o tym pisałeś, czy taki Ci się przekaz myśli wygenerował? Potrafisz napisać coś konkretnego w swoim temacie, w którym podobno masz "twarde dane" na tezy, których od 8 stron nie chcesz lub nie potrafisz precyzyjnie wysłowić, tylko wchodzisz w semantyczne chwyty i pyskówki?

Stoik napisał(a): Ale to, co obecnie dyskwalifikuje, jest czynnikiem istniejącym wyłącznie w oczach wyemancypowanych córek. Przeto ojcom by szpetota nie przeszkadzała z dość prozaicznego powodu - w ogóle by jej nie dostrzegali. No chyba że jakiejś skrajnej, ale skupianie się na tym byłoby świadectwem niewiedzy, że niepociągający gość wygląda raczej tak: https://i0.wp.com/www.thirtysomethinglon...al-guy.jpg a nie tak: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/c...._1889.jpg
I uważasz, że pierwszy gość jest nieatrakcyjny do tego stopnia, że jest incelem?
Odpowiedz
MCich napisał(a):  Nie ważne czy to co mówię to prawda, tylko, że JA to mówię to jest to niewłaściwe.

I tutaj dotknąłeś sedna. 

Rasowy dobry wujkek nie wypowiada się w tym temacie po prostu jako człowiek dociekający prawdy, tylko jako mężczyzna (wsocjalizowany w swoją genderową rolę). Podczas gdy Ty i Stoik macie zamiar spojrzeć prawdzie w oczy, choćby miała być bolesna czy to dla inceli, mężczyzn, kobiet etc., tak oni cały czas grają. Odpowiadają tak jak powinien odpowiedzieć mężczyzna. I najprawdopodobniej nawet nie są tego świadomi, bo "męskość" została im wszczepiona, zanim zaczęli myśleć refleksyjnie o świecie.
Odpowiedz
kmat napisał(a):
MCich napisał(a): Tymczasem mamy dane z USA(nie wiem jak z Polską) i dzieci z domów gdzie są samotne matki radzą sobie o wiele gorzej niż ich rówieśnicy.
Pytanie jak tu realnie wygląda zależność przyczynowo-skutkowa. Siedzę teraz W Anglii, gdzie zjawisko jest powszechne i widać, że ono nie dotyka przypadkowych kobiet. Bije po oczach korelacja z niską klasą społeczną, kiepskim wykształceniem, niskim "kapitałem intelektualnym", etc.  Spokojnie to samotne macierzyństwo i problemy dzieci mogą być po prostu skutkiem ogólnego słabego przystosowania społecznego tych kobiet.

Oczywiście, jak mówiłem dotyka to głównie kobiety z 'niższych warstw'. Niestety przez to, że jest to a) społecznie akceptowane, b) w pewien sposób wynagradzane(socjal) często dziedziczone jest to z pokolenia na pokolenie. Myślę, że tu nie ma przyczyny i skutku. To dodatnie sprzężenie zwrotne, gdzie oba zjawiska wzajemnie się nakręcają. 
To też są tematy dyskutowane przez inceli w necie, rząd staje się poniekąd mężem dla niektórych kobiet. Kiedyś musiały polegać na wypłacie męża, teraz mają socjal(bo nie mowa o tych co same zarabiają), więc w sumie mają mniej powodów by trzymać się chłopa. Owszem, strach przed biedą to nie jest 'miły' powód dlaczego kiedyś tak wiele żon trwało przy swoich mężach, ale nie mówię czy to dobrze czy źle tylko jak jest. 
Tak samo jest z incelami. Jeżeli przynajmniej spróbuje się zrozumieć dlaczego to zjawisko narasta, to może będzie dało się coś z nim zrobić. Lub nie. Ale zrozumienie to podstawa. Jest wiele powodów dlaczego ludzie zostają incelami, ekonomiczny to jeden z nich. Mężczyźni poniekąd stają się przeżytkiem. Nie muszą już zapewniać bytu. Widać to w USA, gdzie młode kobiety zarabiają więcej niż młodzi mężczyźni. Pomimo wielu zapewnień kobiety jednak nie za bardzo chcą się wiązać z kimś kto mniej zarabia lub ma gorsze wykształcenie. 
Jest jeszcze inna ciekawa sprawa, tu nie poruszana. W zachodnich mediach incele są pokazywani jako 'ruch' białych mężczyzn, podczas gdy ogrom inceli to tzw. ricecele i currycele czyli odpowiednio wschodni azjaci i hindusi/pakistańczycy. Wschodni azjaci są traktowani jako niepełni mężczyźni, niscy i wątli, z małym *ekhem* sprzętem. Za to azjatki są rozchwytywane jako chyba najbardziej pożądane(traktowane jako 'tradycyjne' żony, do tego często czas jest dla nich łaskawy). Zresztą w samych Chinach i Indiach są dziesiątki milionów inceli, nawet jeżeli nie znają znaczenia tego słowa.
Odpowiedz
Dobrze, że przynajmniej się nie uprzedzasz Uśmiech Niektórzy mają pierdyliard kryteriów, na przykład takich, że nie zwiążą się z kimś, kto ma dziecko. A potem dziwią się, że nie mogą znaleźć w otoczeniu osoby, którą sobie wymyślili.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Stoik, posłuchaj tego: jestem kobietą, niebrzydką wg. opinii osób w otoczeniu. Utrzymuję się sama. Od liceum mam jednego faceta (przeszło 7 lat) i spałam w życiu tylko z nim. Jest miły i nie ma kwadratowej żuchwy. System rozwalony?
Odpowiedz
żeniec napisał(a): I jak uzasadniasz, że "samice mogą rozmnożyć się zawsze"? Bo przecież nie biologią, na którą już się powołałeś. Na wartość twarzową jest to idiotyzm, a trudno wyłapać o co dokładnie Ci chodzi.
Ależ oczywiście, że biologią, bo czym innym? I czemu niby nie mogę się powołać ponownie, skoro za pierwszym razem nikt niczego nie odparł, a zaczął jedynie gadać od rzeczy, że "nie na temat"?

Kluczem jest 1:55+10s, to tak na wypadek, gdybyś zaczął grać poważnego dyskutanta niezainteresowanego filmikami na jutube. Oczko
żeniec napisał(a): Skoro nie uważasz, że istnieje tabu na wspomniany temat, to o jakim tabu pisałeś?
Uważam, że istnieje, a po prostu nie mam na to twardych (czyli intersubiektywnych) danych. Subiektywnych - całą masę, ale na nic się to nie zda, bo zawsze można je przeinterpretować na objawy syndromu oblężonej twierdzy.
żeniec napisał(a): co właściwie twierdzisz i jakie masz na to "twarde dane"?
Do tej pory: że współczynnik Giniego w odniesieniu do dystrybucji partnerów rośnie, na co mam "td" w postaci wymienionej w postach #11 i #19 (s. 1). Że kobiety sypiają z większą ilością facetów niż mówią, ze #35 (s. 2) i pośrednio #106 (s. 6). Oraz nowość: że to zjawisko szkodliwe: http://s3.amazonaws.com/thf_media/2003/p...charts.pdf Wszyscy się dotąd skupiali na tym "czy" i "ile", a nikt nie zapytał co właściwie ma z tego wynikać. Z jednej strony to dobrze, nie ma mydlenia oczu, a z drugiej... Może wskazywać na pewne upośledzenie zdolności strategicznego debatowania. Taka aura tego tematu (nie wątku).
żeniec napisał(a): Głupie, bo nie masz racji, bez względu na to, czy jest modem, czy nie. I niegrzeczne.
Żeniec mówi, że nie mam racji, a więc to prawda. Co do kindersztuby: baranek boży to parę liter skierowanych w poirytowaniu do kogoś o ewidentnie wyższym IQ od mojego (choćby z racji zajęcia - niedoszły filozof i Fizyk - fizyk), nikogo to nie zabolało. Rzeczywistych braków kurtuazji szukaj raczej w tych wszystkich "radach" kierowanych do inceli, gdzie szczytem bezczelności jest bełkot berta04 o higienie osobistej, niebieskich nicków o burdelach i czerwonego nicku o wychodzeniu do ludzi.
żeniec napisał(a): To jaka przeszłość nie jest zbyt odległa?
Zależy też od miejsca (próżno oczekiwać, że np. lata 50. XX w. powiedzą coś równie istotnego o USA i bloku wschodnim), ale najpóźniej to chyba w latach, które zrodziły pokolenie baby boomerów. Wtedy instytucja małżeństwa jeszcze coś znaczyła. Po wprowadzeniu pigułki antykoncepcyjnej do aptek dzietność poleciała na łeb na szyję, a skala rozwodów na księżyc. Bez tego lwia część postulatów nowej lewicy by nie zaistniała.
żeniec napisał(a): I uważasz, że pierwszy gość jest nieatrakcyjny do tego stopnia, że jest incelem?
Ta. W stanie uchwyconym na tamtym zdjęciu był wręcz odpychający. Teraz wygląda tak: https://pbs.twimg.com/profile_images/952...LZOuJI.jpg i nadal jest to 5.x/10. Do pełniejszej oceny musiałbym zobaczyć profil, ale utrzymująca się krągłość mimo spadku wagi nie wróży dobrze. I nawet en face ujawnia kolejną wadę: zbyt pociągły kształt.
Odpowiedz
Hans Żydenstein napisał(a): Dziecko, które nie jest Twoje i nigdy nie będziesz jego prawdziwym Ojcem, co będzie wielokrotnie przypominane przez to dziecko i matkę.

Może tak być w niektórych przypadkach, ale to nie reguła. Mam dwóch znajomych, którzy związali się z dzieciatymi kobitami. I w jednym i w drugim przypadku dziewczyny miały po jednym dziecku. Teraz, z owymi nowymi partnerami mają po jeszcze jednym dziecku. W obu przypadkach faceci starali się (i dalej się starają) być jak najfajniejszymi ojczymami dla dzieci z poprzednich związków. W obu przypadkach stanowią pełnowartościowe normalne* rodziny.

*problemem są biologiczni ojcowie, generujący toksyczną atmosferę kiedy byli w związkach, a obecnie próbujący siać kwas i nienawiść między "nowymi" ojcami, a dziećmi z wcześniejszego związku.

Stoik napisał(a): To było głupie, zwłaszcza patrząc na pełnioną przez niego funkcję na forum.

To było głupie nie "zwłaszcza" tylko "niezależnie" od pełnionej funkcji.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
MCich:
Cytat:Mężczyźni poniekąd stają się przeżytkiem. Nie muszą już zapewniać bytu. Widać to w USA, gdzie młode kobiety zarabiają więcej niż młodzi mężczyźni. Pomimo wielu zapewnień kobiety jednak nie za bardzo chcą się wiązać z kimś kto mniej zarabia lub ma gorsze wykształcenie.
Niestety, wychodzi z Ciebie seksista. Jeśli uważasz, że życie w samotności, bez przyjaciela, partnera z którym można
miło spędzać czas, rozerwać się, wspólnie realizować pasje, na którym można polegać w trudnych chwilach  jest przyjemne to się grubo mylisz.
Powodem, dla którego kobiety wolą być same, jest wasza agresja, utrudnianie rozwoju osobistego,niechęć do komunikacji, chęć dominacji i przedmiotowe traktowanie.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): MCich:
Cytat:Mężczyźni poniekąd stają się przeżytkiem. Nie muszą już zapewniać bytu. Widać to w USA, gdzie młode kobiety zarabiają więcej niż młodzi mężczyźni. Pomimo wielu zapewnień kobiety jednak nie za bardzo chcą się wiązać z kimś kto mniej zarabia lub ma gorsze wykształcenie.
Niestety, wychodzi z Ciebie seksista. Jeśli uważasz, że życie w samotności, bez przyjaciela, partnera z którym można
miło spędzać czas, rozerwać się, wspólnie realizować pasje, na którym można polegać w trudnych chwilach  jest przyjemne to się grubo mylisz.
Powodem, dla którego kobiety wolą być same, jest wasza agresja, utrudnianie rozwoju osobistego,niechęć do komunikacji, chęć dominacji i przedmiotowe traktowanie.

"Jeśli uważasz" a jednocześnie cytujesz fragment gdzie nie wyraziłem swojego zdania.
To tak jakbym napisał, że problemy ekonomiczne i społeczne doprowadziły do wzrostu popularności nazistów w końcówce lat 20-tych i początku lat 30-tych w weimarskich Niemcach, a ty mi na to "niestety, wychodzi z Ciebie nazista". 
"Powodem, dla którego kobiety wolą być same, jest wasza agresja, utrudnianie rozwoju osobistego,niechęć do komunikacji, chęć dominacji i przedmiotowe traktowanie." proszę o źródła. Ja mogę dostarczyć źródła świadczące o tym, że kobiety niechętnie wiążą się z mężczyznami o niższej pozycji społecznej/o niższych zarobkach, a takie związki są mniej trwałe od takich gdzie mężczyzna zarabia więcej.
Chęć dominacji? :Duży uśmiech Pierwszy raz uśmiałem się w tym temacie. Nie tyle chęć, co dominacja to praktycznie 100% pewność sukcesu u mężczyzny. Nawet gdy doprowadzona do ekstremum, seryjni mordercy nawet gdy wyglądają jak kupa mają mnóstwo adoratorek, nawet się żenią czekając na karę śmierci. W łagodniejszej(i zdrowszej) postaci samce alpha, czyli przywódcy(w pracy, sporcie, whatever) są najbardziej rozchwytywani. Im mniej dominujący mężczyzna, tym ma mniejsze szanse, tak jak wspomniałem azjaci są widziani jako mało dominujący i w takim USA są na najgorszej pozycji(wraz z Hindusami). To co napisałaś to kompletny idiotyzm, podyktowany pewno twoim skrzywieniem na to jak patrzysz na mężczyzn. Twoje zdanie równa się z tym - "Powodem dla którego mężczyźni wolą być sami, jest wasza spolegliwość, gotowanie obiadów, chęć bycia piękną"
Odpowiedz
Stoik:
"Zależy też od miejsca (próżno oczekiwać, że np. lata 50. XX w. powiedzą coś równie istotnego o USA i bloku wschodnim), ale najpóźniej to chyba w latach, które zrodziły pokolenie baby boomerów. Wtedy instytucja małżeństwa jeszcze coś znaczyła. Po wprowadzeniu pigułki antykoncepcyjnej do aptek dzietność poleciała na łeb na szyję, a skala rozwodów na księżyc. Bez tego lwia część postulatów nowej lewicy by nie zaistniała."

Krotko mowiac okres prawdziwej emancypacji kobiet ktore wyzwolily sie dzieki pigulce z okowow niechcianego macierzynstwa i uzyskaly wieksza kontrole nad swoim zyciem ?
Biorac pod uwage jak kwitnacym interesem byly domy publiczne w czasach gdy "malzenstwo cos jeszcze znaczylo" mam dziwne wrazenie ze wowczas tez obie plcie nie byly bardzo zadowolone ze swego polozenia.
Ze kobiety mniej mowily niz robily wiadomo chyba od czasow badan Kinsey'a z lat 50 tych, wiec w tym jednym napewno masz racje.
Odpowiedz
Stoik prezentuje nam najwyraźniej typowe zachowanie incela. Ma dużo do powiedzenia na temat kobiet, a kiedy pojawia się prawdziwa z krwi i kości i chce doń zagadać, nawet się nie odezwie.

Może jednak mi odpowiesz, jak to, co napisałam, ma się do Twojego światopoglądu? Bo inaczej muszę nazwać Cię fanatykiem, który wybiera sobie fakty, które pasują do jego obrazu świata i jest ślepy na resztę.
Odpowiedz
MCich:
Cytat:Chęć dominacji? Duży uśmiechuży uśmiech Pierwszy raz uśmiałem się w tym temacie. Nie tyle chęć, co dominacja to praktycznie 100% pewność sukcesu u mężczyzny. Nawet gdy doprowadzona do ekstremum, seryjni mordercy nawet gdy wyglądają jak kupa mają mnóstwo adoratorek, nawet się żenią czekając na karę śmierci
Umiejętność pokierowania kobietą tak, żeby osiagnęla sukces jest czymś zupełnie innym, niż sprawienie, żeby stała się popychadłem. Widocznie nawet seryjni mordercy mają potencjał korzystnego wpływu na trajektorie życiowe.
Wystarczy trochę uroku osobistego, żeby kobieta poczuła się panią swojego życia.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
CaterPillar napisał(a): Ma dużo do powiedzenia na temat kobiet, a kiedy pojawia się prawdziwa z krwi i kości (...)
There are no women on the Internet.
Adam M. napisał(a): Krotko mowiac okres prawdziwej emancypacji kobiet ktore wyzwolily sie dzieki pigulce z okowow niechcianego macierzynstwa i uzyskaly wieksza kontrole nad swoim zyciem ?
Właśnie tak. To przykre, ale widocznie nie da się urządzić społeczeństwa inaczej, tzn. by nie przypominało ono gry o sumie zerowej. Kiedyś traciły typiary, teraz typy. Na szczęście(?) długo to nie potrwa, bo nie istniały żadne cywilizacje, w których panowała obecna sytuacja, chyba że w fazie schyłkowej.
Odpowiedz
Nie spodziewałem się coming outu na tym forum. Chociaż, zważywszy na jego wcześniejsze posty, nie dziwię się, że Stoik wybrał taką a nie inną filozofię.

Pośród wielu innych, wymienionych już przez innych użytkowników, śmieszy mnie jedna rzecz. A mianowicie: z jednej strony incele uważają, iż żadna kobieta nie może być incelką, gdyż jeżeli tylko by chciała, to by znalazła jakiegoś mężczyznę, który by chciał się z nią nie spać. Że to jedynie kwestia obniżenia oczekiwań przez nią, bo zawsze znajdą się chętni. Szkoda tylko, że ta sama logika nie odnosi się do samych inceli, którzy przecież są w celibacie nie dlatego, że żadna kobieta nie chciałaby być z nimi związku, ale z uwagi na to, że nie chce żadna, z którą oni by chcieli być (a że mają wymagania "chada" bez jego predyspozycji, to...). Niewątpliwie jest to logika godna wyeliminowania danego osobnika z puli genowej. 


Stoik napisał(a): There are no women on the Internet.
Potrzebujesz opieki ze strony specjalisty. Żyjesz w świecie własnej fantazji. Rację ma CaterPillar, że masz dużo do powiedzenia na temat kobiet, ale nie tych z krwi i kości, bo tych się boisz i unikasz, a więc ich nie znasz.
W każdym razie dzielnie dałeś CaterPillar minusa, zamiast jej odpowiedzieć. Postawa warta prawdziwego omega-mężczyzny. Oczko
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
MCich napisał(a):
Iselin napisał(a): Chciałam wiedzieć, czy konkretnie Tobie przeszkadza coś w kobiecie, która jest samotną matką. Czy wyobrażasz sobie związanie się z taką osobą. Nie wiem, dlaczego przeskoczyłeś na dywagacje o społeczeństwie.

Tak, bo to sprawa indywidualna. W życiu jest różnie i jest ogromna różnica między dziewczyną, którą rzucił jakiś gość, a taką co miała wszystko w pompie i ma trójkę dzieci z czworgiem ojców(no bo nie do końca wiadomo czy Brajanek to jest Sebixa czy Matiego).
A co jeżeli ta samotna matka sama rzuciła partnera, bo nie był dla niej dobry, z taką byś się umówił? Wybacz, jeżeli się czepiam. 

Nie chce mi się wierzyć, że sprawny fizycznie (bez znacznej niepełnosprawności) dobrze zarabiający facet nie może sobie znaleźć żadnej kobiety. Może popróbuj w niższych warstwach społecznych? Na jakiejś biednej wsi nie znalazłbyś dziewczęcia chętnego do podniesienia statusu społecznego? A imigrantki zza wschodniej granicy? Słyszałam, że tam dziewczyny biją się o faceta, który zapewni im paszport do lepszego życia w UE. Nie prawda, że nie ma obecnie kobiet które można uzależnić ekonomicznie od siebie. A kobiety niepełnosprawne, po wypadkach, ułomne fizycznie? Nawet sobie nie wyobrażasz jak im ciężko jest znaleźć faceta. Próbowałeś w tych kręgach? Jeżeli nie, nie nazywaj siebie incelem, bo sam wybrałeś sobie celibat. 

Incele mówią, że każda kobieta nawet paskudna i biedna jest w stanie znaleźć chłopa, zawsze się znajdzie jakiś bezrobotny, alkoholik, czy niepełnosprawny, co ją przygarnie (nie chcę nikomu ubliżać, tylko daję przykłady osób o niskiej pozycji na rynku matrymonialne, wśród których taka kobieta o niskiej pozycji może wybierać). Faceci są dokładnie w tej samej sytuacji, jak masz dwie ręce i nogi i jesteś zdrowy na umyśle zawsze znajdziesz chętną, w szczególności jak dobrze zarabiasz, tak samo jak kobieta zawsze znajdzie amatora swoich czterech liter. Jeżeli nie masz kobiety to zakładam, że dlatego, że nie znalazłeś żadnej odpowiadającej Twoim wymaganiom co jest jak najbardziej zrozumiałe, ale czyni Cię to 100% volcelem.
Odpowiedz
Cytat:No bo seks nie jest dla mnie priorytetem, ale wciąż bym go chciał mimo, że libido nie to samo co 10 lat temu. To sprawia, że jestem incelem. Jakbym wybrzydzał albo po prostu nie chciał to byłbym volcelem. Jak powtarzam tu nie ma ideologii. Ja sam Elliotta Rodgera nawet za incela nie uważam, on się za takiego chyba nie uważał i był wybitnie volcelem bo myślał że blond piękność sama mu wskoczy na kolana(do tego był mentalcelem). Jakbym miał możliwości takie jak on...Co do tego 
"Łatwiej zainteresować drugą osobę jeśli uzna cię za ciekawego i dobrego człowieka niż za ciacho. Oczywiście bycie dobrym, lubianym, inteligentnym ciachem jest pewnie troche lepsze, ale nie sądzę, żeby to był priorytet." to skąd taka opinia? To jest coś co ludzie mówią, ale ja obserwuje coś innego. Nie znam samotnych atrakcyjnych mężczyzn. Nie znam też samotnych "złych" mężczyzn, agresywnych, brutalnych, samolubnych itp. Praktycznie jedyni samotni jakich znam są mili i inteligentni. Do tego często(a nie zawsze) nieśmiali, to fakt, a jest to trochę death sentence dla mężczyzn. Sam nie jestem nieśmiały, spokojnie mogę zagadać nawet do obcych ludzi ale jakoś zawsze są to 'neutralne' tematy. Pewno jakby kobieta ze mną flirtowała to nawet bym nie zauważył, ale trudno to zauważyć jak się nie ma doświadczenia. To, że w cenie są "dobrzy, lubiani, inteligentni" to takie powtarzanie białych kłamstewek które kiedyś mnie mocno denerwowały, a teraz mnie tylko irytują. Masz na to jakieś źródła? Jakiekolwiek badania na ten temat? Ale nie to co ludzie deklarują, ale co robią. To fascynujące, że zgadzamy się, że ewolucja i dobór naturalny jest jaki jest, samice wszystkich prawie gatunków wybierają najtwardszych, najsilniejszych osobników, ale nagle gdy dotyczy to człowieka to psychologia ewolucyjna nie ma znaczenia. Rozumiałbym to u kreacjonistów. Bóg nas stworzył, więc nie jesteśmy jak zwierzęta. Ale na forum ateistów?

Co do rozwiedzionych, to ja zauważyłem co innego - morze samotnych matek, zwłaszcza na portalach randkowych. 10 lat temu te zjawisko było mniej rozpowszechnione, przynajmniej w moim środowisku. No ale portale randkowe to była wtedy nisza, a teraz jak widziałem gdzieś statystykę to chyba w USA 40% par poznaje się właśnie na portalach randkowych. 
P.S Pozycję społeczną też mam niezłą. Zwłaszcza jak na miasto średnio-małej wielkości. Jestem też lubiany. I żeby była jasność raz jeszcze powtórzę - że wszystkie incelowskie tematy trzymam w internecie, normalnie z ludźmi o czymś takim nie rozmawiam. Pomijając najbliższych mi ludzi, z którymi mogę rozmawiać o wszystkim.
P.S2 Tak tylko uścislajac, nie dołączyłem się do dyskusji by się użalać lub szukać rad. Po prostu chciałem zabrać głos jako incel, ale u którego nie ma nienawiści do kogokolwiek. Zdziwilibyście się, ile na forum incelowskim jest ludzi chorych, niepełnosprawnych, w bólu. Tam jest miejsce gdzie mogą wykrzyczeć co im leży na sercu, bo nawet psycholodzy czy terapeuci karmią ich tylko często pierdołami bez pokrycia w życiu. Znalezienie 'swojego plemienia', ludzi którzy nas rozumieją - jest bezcenne dla wielu z nich.
zacytuje calosc bo troche postow sie tu juz przemielilo w temacie. Badań na to, że wygląd ma dla kobiet mniejsze znaczenie nie mam. Spodziewam się zresztą, że gdyby wziąć wszystkie kobiety z przedziału powiedzmy 20-35 to okazaloby się że dla polowy a może nawet większości wygląd faktycznie jest najważniejszy. Myślę o kobietach, które sam uważam za atrakcyjne, czyli o te z bardziej ogarniętej i jakkolwiek wykształconej części społeczeństwa. Ich partnerzy wygladaja różnie, część nie grzeszy urodą, ale ci których znam są naprawde w porządku. Oczytani, kulturalni, zabawni, mili i spokojni. Po prostu się ich lubi i nie dziwię sie, że są razem. Oczywiście znam też kobiety, których mężowie nie mają czasu zająć się czymkolwiek, bo naprzykład grają w world of tanks cały dzien. A ich żonom to nawet nie przeszkadza. Tylko, że im mniej ogarnięte te panie, tym częściej tak malo ogarniętych partnerów mają. I dopiero ci nadrabiają wyglądem Język

Co z tego, że kobieta ma dziecko? Hormony jej odpieprzają?

Co do ewolucyjnego wpływu na dobór partnera to nie wiem czy należy zakładać, że koncentruje się tylko na wyglądzie. Talenty też się spotykają z wysokim zainteresowaniem. Poza tym nie porzucamy dzieci w lesie, żeby wychowały je wilki, więc kwadratowa gęba nie jest już gwarantem sukcesu potomstwa.

W ogóle to kreujemy tu jakieś science fiction, a przecież to tak nawet nie działa w drugą stronę. U znacznej większości kobiet wystarczy, że są szczupłe, żeby je uznać za fizycznie atrakcyjne. A z ewolucyjnego punktu widzenia facet powinien się zastanawiać ile dzieci ta radę się przecisnąć przez jej biodra zanim wykorkuje przy porodzie
Odpowiedz
Roan Shiran napisał(a): Chociaż, zważywszy na jego wcześniejsze posty, nie dziwię się, że Stoik wybrał taką a nie inną filozofię.
Naprawdę? Przecież od debiutu (w 2 gimnazjum jeśli wierzyć dacie rejestracji) broniłem przed sierotami po Ekipie Honor: aborcji, eutanazji, ateizmu, wege, lgbt, multi-kulti... Elementarz lewusa. Brak w nim feminizmu by się wyróżniał. No, sugestywny był jeszcze antynatalizm, ale w tamtym okresie miałem poważniejsze problemy niż brak dziewczyny i one to napędzały.
Roan Shiran napisał(a): Potrzebujesz opieki ze strony specjalisty.
Specjalisty z zakresu medycyny estetycznej.
Odpowiedz
CaterPillar napisał(a):
MCich napisał(a):
Iselin napisał(a): Chciałam wiedzieć, czy konkretnie Tobie przeszkadza coś w kobiecie, która jest samotną matką. Czy wyobrażasz sobie związanie się z taką osobą. Nie wiem, dlaczego przeskoczyłeś na dywagacje o społeczeństwie.

Tak, bo to sprawa indywidualna. W życiu jest różnie i jest ogromna różnica między dziewczyną, którą rzucił jakiś gość, a taką co miała wszystko w pompie i ma trójkę dzieci z czworgiem ojców(no bo nie do końca wiadomo czy Brajanek to jest Sebixa czy Matiego).
A co jeżeli ta samotna matka sama rzuciła partnera, bo nie był dla niej dobry, z taką byś się umówił? Wybacz, jeżeli się czepiam. 

Nie chce mi się wierzyć, że sprawny fizycznie (bez znacznej niepełnosprawności) dobrze zarabiający facet nie może sobie znaleźć żadnej kobiety. Może popróbuj w niższych warstwach społecznych? Na jakiejś biednej wsi nie znalazłbyś dziewczęcia chętnego do podniesienia statusu społecznego? A imigrantki zza wschodniej granicy? Słyszałam, że tam dziewczyny biją się o faceta, który zapewni im paszport do lepszego życia w UE. Nie prawda, że nie ma obecnie kobiet które można uzależnić ekonomicznie od siebie. A kobiety niepełnosprawne, po wypadkach, ułomne fizycznie? Nawet sobie nie wyobrażasz jak im ciężko jest znaleźć faceta. Próbowałeś w tych kręgach? Jeżeli nie, nie nazywaj siebie incelem, bo sam wybrałeś sobie celibat. 

Incele mówią, że każda kobieta nawet paskudna i biedna jest w stanie znaleźć chłopa, zawsze się znajdzie jakiś bezrobotny, alkoholik, czy niepełnosprawny, co ją przygarnie (nie chcę nikomu ubliżać, tylko daję przykłady osób o niskiej pozycji na rynku matrymonialne, wśród których taka kobieta o niskiej pozycji może wybierać). Faceci są dokładnie w tej samej sytuacji, jak masz dwie ręce i nogi i jesteś zdrowy na umyśle zawsze znajdziesz chętną, w szczególności jak dobrze zarabiasz, tak samo jak kobieta zawsze znajdzie amatora swoich czterech liter. Jeżeli nie masz kobiety to zakładam, że dlatego, że nie znalazłeś żadnej odpowiadającej Twoim wymaganiom co jest jak najbardziej zrozumiałe, ale czyni Cię to 100% volcelem.

"A co jeżeli ta samotna matka sama rzuciła partnera, bo nie był dla niej dobry, z taką byś się umówił? Wybacz, jeżeli się czepiam. " Nie wiem. Co to znaczy nie był dobry? Znam takiego co się związał z taką co jej były był w więzieniu. Jak wyszedł to pobił nowego chłopaka. Możesz mówić, że ze mnie dupa nie chłop ale nie chciałbym się znaleźć w takiej sytuacji. 
W dalszej części posta poruszyłaś BARDZO interesujący temat. Rzeczywiście to szpila którą można wbić w prawie każdego incela i zmusić go do przyznania, że jest volcelem. Czy zrobiłem wszystko co mogłem lub brałem pod uwagę absolutnie każdą kobietę? Nie. I tu masz rację. Ja sam być może błędnie, ale zakładam, że incel to coś szerszego niż tylko sam seks. Ja szukam/szukałem kogoś by założyć rodzinę. Nie chcę alkoholiczki czy niepełnosprawnej umysłowo bo to by było na siłę. Przecież to czynienie samego siebie bardziej nieszczęśliwego niż bycie samemu. Jestem prawie pewien, że jakiś czas temu znajoma znajomej próbowała mnie poderwać. Ale nie kontynuowałem tematu, bo była w wieku mojej matki. Schodząc już jednak z tematu mojej osoby(bo temat to ogólnie incele) to to co mówisz jest akurat prawdziwe, nie zaś kłamliwe. Pozytywnym by było młodemu człowiekowi zamiast mówić "nie przejmuje się, wygląd jest bez znaczenia, dziewczyny za tobą będą szalały w szkole średniej/na studiach/po studiach" powiedzieć, że może powinien popatrzeć szerzej.

@Dragula
"Co do ewolucyjnego wpływu na dobór partnera to nie wiem czy należy zakładać, że koncentruje się tylko na wyglądzie. Talenty też się spotykają z wysokim zainteresowaniem. Poza tym nie porzucamy dzieci w lesie, żeby wychowały je wilki, więc kwadratowa gęba nie jest już gwarantem sukcesu potomstwa."
Odniosę się do tego, bo rozłożyło mnie na łopatki. Sugerujesz, że ludzie biologicznie/ewolucyjnie zmieniają się tak samo szybko jak społeczeństwo/technologia? Przecież nasze ciało i mózg pracuje praktycznie na tym samym systemie operacyjnym co dziesiątki tysięcy lat temu. Jednym z ogromnych plusów u mężczyzny w świecie randkowania to wzrost. Ale czy jest on nam teraz potrzebny? Przecież dryblas ma większe szanse umrzeć młodo, serce i stawy siadają szybciej. Ale dokładnie tacy sami mężczyźni - jeden 170 cm a drugi 190cm - to ten drugi będzie miał większe wzięcie. I żeby ktoś się nie czepiał - mężczyźni dokładnie tak samo działają na przestarzałym systemie operacyjnym.
Poza tym niemiło gdy wkłada się w usta dyskutanta coś czego nie powiedział. Zacytuj mnie proszę gdzie stwierdziłem to:"Co do ewolucyjnego wpływu na dobór partnera to nie wiem czy należy zakładać, że koncentruje się tylko na wyglądzie". W wielu postach piszę dokładnie coś odwrotnego - że charakter też ma znaczenie, nawet i może większe niż wygląd. Ale nie taki jak nam się wmawia(miły, uprzejmy, dobry) tylko dominujący, 'samiec alfa'. Niekoniecznie musi to oznaczać coś złego, samce alfa mogą swoim wpływem czynić zarówno dobro jak i zło. Nie tylko zresztą to, ale pozycja społeczna, czy finanse TEŻ mają znaczenie, tylko, że obecnie coraz mniejsze. Pisałem to w poście w którym mówiłem o socjalu i o tym, że kobiety zarabiają coraz więcej. Logicznym jest, że jeżeli kobiety są finansowo bardziej niezależne to kierują się w mniejszym stopniu finansami gdy szukają partnera. I oczywiście muszę dopisać disclaimer - nie, nie mówię że to dobrze(albo źle), podchodzę do tego neutralnie

A, odniosę się jeszcze do tego bo mam dzisiaj sporo czasu Duży uśmiech
"W ogóle to kreujemy tu jakieś science fiction, a przecież to tak nawet nie działa w drugą stronę. U znacznej większości kobiet wystarczy, że są szczupłe, żeby je uznać za fizycznie atrakcyjne. A z ewolucyjnego punktu widzenia facet powinien się zastanawiać ile dzieci ta radę się przecisnąć przez jej biodra zanim wykorkuje przy porodzie"
Nie, z ewolucyjnego punktu widzenia go to nie interesuje bo może zapłodnić wiele kobiet, to kobieta ponosi większe koszty przy dziecku. I tu przechodzimy do przestarzałego systemu operacyjnego mężczyzn - działamy na tym samym, gdzie facet mógł zapłodnić kobietę i uciec, lub plemię się nim zaopiekowało(dzieckiem). A tu weszła monogamia, alimenty i reszta spraw. Ale mężczyzna jest taki sam jak 50000 czy 100 000 lat temu.
Zresztą, zdecydowana większość mężczyzn którą znam nie ma nic przeciwko paru kilogramom więcej. Nieatrakcyjna nie jest nadwaga u kobiet tylko otyłość. A to może powodować duże problemy zdrowotne. Zresztą proszę
https://i.imgur.com/V5uPK7z.jpg
Taka zabawa - które sylwetki kobiet podobają się męskiej części forum? Mnie 10-12% odrzuca, 25-35% jest idealnie, a 40% to nadal bardzo atrakcyjne ciało.
Jestem hetero, ale przechodząc do mężczyzn - te 1-4% wygląda dziwnie, ale już 5% jest w porządku. 20-24% to już skinnyfat i dostanie rady by zamiast szukać dziewczyny lepiej poszedł na siłownię.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): W obu przypadkach faceci starali się (i dalej się starają) być jak najfajniejszymi ojczymami dla dzieci z poprzednich związków. W obu przypadkach stanowią pełnowartościowe normalne* rodziny.

"Normalne" , ale jak widać z gwiazdką Duży uśmiech

lumberjack napisał(a): *problemem są biologiczni ojcowie, generujący toksyczną atmosferę kiedy byli w związkach, a obecnie próbujący siać kwas i nienawiść między "nowymi" ojcami, a dziećmi z wcześniejszego związku.

Ja lakonicznie poruszyłem ten temat, ale właśnie dobrze go rozwinąłeś. Biologiczni ojcowie kręcący się gdzieś wokół to właśnie jedna z nieprzyjemności.

Takich niaunsów jest pełno. Jak na przykład dziecko się nie słucha, to przy próbie zdyscyplinowania (nie mam na myśli kar cielesnych), dziecko może wyciągnąć właśnie znaną kartę " nie jesteś moim Ojcem, więc nie masz prawa mi mówić, co mam robić" - słaba sytuacja.

Wychowując nieswoje dziecko, angażujesz swoją energię, czas, pieniądze, może nawet miłość, w wychowywanie kogoś, kto może po prostu zniknąć z Twojego życia w momencie jak rozstaniesz się z matką. Matka powie dziecku " już nie będziemy się spotykać z tym Panem" i nara, nie masz żadnych podstaw do walki w sądzie o prawa rodzicielskie.

Wspomniałeś jeszcze, że w tych przypadkach samotne matki miały po jednym dziecku i w nowych związkach urodziły jeszcze kolejne dziecko. Faceci właśnie w takich związkach mają parcie na biologiczne dziecko, na pewno łatwiej namówić samotną matkę, która ma tylko jedno dziecko niż dwa czy więcej. Zwiążesz się biologicznym dzieckiem, kredytem, a potem już nie ma ucieczki.

I teraz tak - w takiej sytuacji jesteś jednocześnie ojcem i ojczymem, może z tego wynikać pełno konfliktowych sytuacji. Czy to dziecko z pierwszego związku matki będzie się czuło szczęśliwe i pełnowartościowe ? Czy nie będzie podkopywać Twojego autorytetu w oczach biologicznego dziecka ? Czy będzie miało naturalną ciągotę, żeby mieć kontakt ze swoim biologicznym Ojcem ? Nigdy nie zrekompensujesz takiemu dziecku tego, że nie jesteś jego prawdziwym Ojcem, jest to z góry przegrana walka.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości