Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dziki kraj?
#21
Wiesz Osiris, to w zasadzie dotyczy tylko ichniej klasy średniej z całymi tymi fobiami, żeby się nie zdeklasować. Mam koło chałupy pub dla klasy (nie)robotniczej. I cholera, takiego bydła w Polsce nie widziałem. Nawet niekoniecznie w weekend towarzystwo potrafi urządzić rykowisko.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#22
kmat napisał(a): Wiesz Osiris, to w zasadzie dotyczy tylko ichniej klasy średniej z całymi tymi fobiami, żeby się nie zdeklasować. Mam koło chałupy pub dla klasy (nie)robotniczej. I cholera, takiego bydła w Polsce nie widziałem. Nawet niekoniecznie w weekend towarzystwo potrafi urządzić rykowisko.
Dlatego wcale nie uważam byśmy byli narodem "dzikszym" niż Brytyjczycy. Jesteśmy po prostu inniUśmiech
Odpowiedz
#23
Z obserwacji wakacyjnych tak w GB jak i w innych miejscach odwiedzanych przez brytyjczyków można wyciągnąć wniosek, że oni tracą to przysłowiowe brytyjskie opanowanie po pierwszym łyczku alkoholu. Dr Jekkyl i Mr Hyde, całkiem trafnie oddaje to. Jechaliśmy pociągiem z Oban do Glasgow z grupą młodzieży, zaczęło się "niewinnie" żeby przed końcem przy chóralnych śpiewach nie finalizować w wyrzuczniu butelek wódki przez okna. I miałem wrażenie, że nikt się specjalnie temu nie dziwił ani nie obruszał.

W przeciwieństwie do tego Polak i przed kieliszkiem i po kieliszku jest jednako wkurwiony...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#24
Napewno.
Mysle jednak ze wiele z cech o ktorych piszecie:
"nepotyzm, kałmuctwo, kolesiostwo, chamstwo, szczujstwo i lekceważenie prawa." wynika z wychowania w Polsce "homo sovieticus" przez ostatnie 45 lat zeszlego wieku w srodowiskach ktore bardzo niedawno i na krotko ( 20 lecie miedzywojenne ) "zlapaly" idee narodu.
Jezeli przyjac ze wiekszosc przedwojennej inteligencji zostala wyeliminowana w okresie 2 wojny, to ci ktorzy zostali tworza IMHO obecnego "suwerena".
Ja przezylem zderzenie z suwerenem bardzo dawno temu, kiedy w 69r zostalem powolany do sluzby zasadniczej i moglem wlasnoocznie stwierdzic ze do tej pory zylem w jakiejs inteligenckiej bance mydlanej do ktorej wiekszosc chlopakow mojego pulku zabezpieczenia sluzby samochodowo czolgowej pasuje jak piesc do nosa.
Nie mowie ze nie bylo wsrod nich wspanialych ludzi bo byli, ale b. wielu charakteryzowale pewne lenistwo myslowe i niechec do jakiejkolwiek nauki rzeczy nowych i nieznanych - moze dlatego w pozniejszym zyciu sptykalem tak wielu rodakow ktorzy wszystko wiedzieli najlepiej?
No i ta przemozna sklonnosc do zabaw alkoholowych polaczonych z przerostem ulanskiej fantazji + "robienie ludozerki" jak to pozniej nazwalismy z kolegami z warszawskiego klubu motocyklowego - bardzo rozne od zachowania innych narodowosci, ktore mialem okazje poznac w pozniejszym zyciu.
Pisaliscie rowniez o traktowaniu Polakow z wyzszoscia przez czlonkow innych narodowosci europejskich. Nie zawsze tak bylo jak przypomne sobie swoje podroze do Holandii w latach 70 tych.
Z tego co czytam obecnie wynika ze ten wizerunek Polakow bohaterow spod Arnhem i wywzolicieli Bredy bardzo obecnie sie zmienil - mysle ze z powodu o wiele czestszych pozniejszych spotkan z czlonkami "suwerena" holenderskiego spoleczenstwa.
Tu gdzie mieszkam, w Kanadzie - gdzie wszyscy jestesmy imigrantami opini o Polakach wsrod innych narodowosci jest dobra ( z tego co wiem ) - uwaza sie ze sa dobrymi pracownikami i solidnymi ludzmi, dajacymi duzo nowej ojczyznie.
Choc "suweren" i tutaj oczywiscie jest i to w przewazajacej wiekszosci.
To bylo oczywiscie do postu Osirisa.
Odpowiedz
#25
Cytat:ale b. wielu charakteryzowale pewne lenistwo myslowe i niechec do jakiejkolwiek nauki rzeczy nowych i nieznanych


Oświadczam, że klucz tematu został znaleziony. Teraz do których drzwi on pasuje to tam jest odpowiedź i to przebogata, według mnie.

Niech mnie kule biją, czuję, że się nie mylę. Ale to trzeba rozwinąć, a nie przeskakiwać. Tak więc tak wygląda klucz.
Odpowiedz
#26
Dziki kraj u nas ujawnia się jeszcze w momencie gdy człowiek zaczyna przemieszczać się autem. Liczba debili jadących "szybko ale bezpiecznie" odbiera całą przyjemność z jazdy i tworzy z niej traumatyczne doświadczenie. Jako standard uważam już uciekanie na prawą stronę przed kretynem, który źle skalkulował sobie wyprzedzanie i pakuje mi się na czołówkę.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#27
nie pojmuje miłości rodaków do:
- lewego pasa na drogach, siedzenia na ogonie, zresztą odnośnie ilości wypadków w takim UK mamy ostrzeżenie https://www.gov.uk/foreign-travel-advice/poland
- grzybiarek, skoro są to rozumiem że jest popyt na tego typu usługi mimo wątpliwej jakości wrażeń higienicznych, aczkolwiek autostrady powodują że zjawisko coraz bardziej lokalne (chyba), dla wyjaśnienia nie chodzi mi bynajmniej o sprzedaż runa leśnego;
- nawożenia trawników za pomocą psów i uporczywego ujadania zwłaszcza w nocy;
- małpek i ogólnie do nadmiarowego chlania.

o poziomie debaty publicznej już było. Dla równowagi z dzikości innych narodów w mej pamięci pozostało:
- nocne spotkanie z nawalonymi angolami w Krk;
- lata temu pomylenie stacji metra w NYC i wjazd z bratem do niewłaściwej dzielnicy;
- nachalne nagabywanie przez panienki w Paryżu, mimo że byłem w towarzystwie kobiety.
Odpowiedz
#28
DziadBorowy napisał(a): Dziki kraj u nas ujawnia się jeszcze w momencie gdy człowiek zaczyna przemieszczać się autem. Liczba debili jadących "szybko ale bezpiecznie" odbiera całą przyjemność z jazdy i tworzy z niej traumatyczne doświadczenie.  Jako standard uważam już uciekanie na prawą stronę przed kretynem, który źle skalkulował sobie wyprzedzanie i pakuje mi się na czołówkę.

To przekrocz wschodnią granicę. Albo kilka południowych. To, że w takich sytuacjach się denerwujesz (ja też), jest właśnie wskaźnikiem tego, że w Polsce jeździ się w sposób cywilizowany. W krajach prawdziwych dzikich kierowców uznaje się za normę, że każdy inny kierowca to potencjalna śmierć i to nawet nikogo nie rusza.

Polak, jak zobaczy nową rysę na drzwiach swego auta na parkingu, to się wkurwia na nieznanego sprawcę. A Rosjanin, Turek czy Hindus myśli pogodnie "jak to miło, że drzwi nie urwał".
Odpowiedz
#29
Jeździłem trochę po Słowacji i Węgrzech i takiego problemu nie zauważyłem. To, że gdzieś tam jest gorzej nie oznacza, że u nas jest ok. Statystyki zabitych na drogach w porównaniu do cywilizowanych krajów mówią same za siebie.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#30
DziadBorowy napisał(a): To, że gdzieś tam jest gorzej nie oznacza, że u nas jest ok. Statystyki zabitych na drogach w porównaniu do cywilizowanych krajów mówią same za siebie.
No właśnie statystyki pokazują, że w Polsce jest z tym przeciętnie jak na Europę. Nie na UE, tylko Europę:
https://en.m.wikipedia.org/wiki/List_of_...death_rate

Ogólnie zgadzam się, że to jest dość dobry wskaźnik cywilizacji, aczkolwiek ja liczyłbym raczej ilość wypadków na samochód, a nie na mieszkańca, bo przy liczeniu na mieszkańca Kuba wygląda na kraj bardziej cywilizowany niż USA, a Kiribati i Mikronezja to już wymiatają Uśmiech Tylko subiektywna jest granica między "dzikością" a "cywilizacją", bo dla każdego kraju niebędącego Szwajcarią można znaleźć bardziej cywilizowany.

Polska jest w takiej specyficznej sytuacji, że jest takim chłopem w elitarnym ą ę klubie dla burżujów. Zdjęliśmy gumioki i już nie smarkamy w palce, ale wiadomo, że tak do końca jeszcze nie pasujemy. Uważam zresztą, że to dobrze, że ze starymi burżujami się porównujemy, tylko żeby przy tym nie popadać w kompleksy.
Odpowiedz
#31
Cytat:bo dla każdego kraju niebędącego Szwajcarią


Jesteś inteligenty, jaki masz pomysł na bycie drugą Szwajcarią? Bo do tego mamy rozkaz dążyć. 

A jeśli nie mamy takiego rozkazu, temat można zamknąć.

Nie byłem poddenerwowany pisząc ten post Uśmiech.
Odpowiedz
#32
ZaKotem napisał(a): To przekrocz wschodnią granicę. Albo kilka południowych. To, że w takich sytuacjach się denerwujesz (ja też), jest właśnie wskaźnikiem tego, że w Polsce jeździ się w sposób cywilizowany.

Nie zgadzam się. Jeśli chodzi o tę kwestię to bardzo blisko nam do Rosji Smutny

Łatwo zginąć na drodze - jak jeździłem w delegacje po całej Polsce przez parę lat, to naprawdę miałem całkiem sporo sytuacji takich, że mogłoby mnie już nie być. Parę dni temu wracałem z rodziną z działki - jechaliśmy zwykłą wiejską drogą. Na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej wyjechało nam czarne Renault. Śmignęło dosłownie przed samym nosem. Jechałbym trochę szybciej, byłbym o jedną sekundę dalej na drodze, to dziecko, dziołcha i ja bylibyśmy starci w proch.

Ludzie w Polsce zapierdalają jak debile.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,170390,24953...ogach.html
https://autokult.pl/33778,dobry-trend-od...-kierowcow
https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul...statystyki

Pijaki pijakami, ale najbardziej niebezpieczni są trzeźwi kierowcy, którzy przeceniają możliwości - swoje i swoich aut.

Dochodzą do tego jeszcze prace typu kurier czy agent handlowy, które wymuszają na ludziach zapierdalanie. Kumpel-kurier właśnie stracił prawko, bo zapierdzielał wiejską drogą w zabudowanym 120km/h...

I ogólnie pełno jest niecierpliwych nerwusów - wystarczy, że trzeba trochę poczekać na przejeździe kolejowym, to się szybko wkurwiają, nakręcają i zmieniają trasę.

Często siedzą na dupie mimo, że jadę 80 km/h. Dla nich to za mało - oni na drogach na których można jechać do 70km/h muszą popierdalać ponad 100 km/h.

I co chwila trafia się nerwus-zjeb, który slalomem musi wyprzedzać wszystkie samochody tylko po to, by ostatecznie spotkać się na pasie obok z wyprzedzanym mną na światłach na skrzyżowaniu.

Pod względem kultury jazdy jesteśmy cywilizacyjnie niedojebani.
Odpowiedz
#33
lumberjack napisał(a): Nie zgadzam się. Jeśli chodzi o tę kwestię to bardzo blisko nam do Rosji

Powiedzieć "Rosja" to w gruncie rzeczy więcej niż powiedzieć "Europa" Oczko W Rosji przejechałem za kółkiem jakieś 3500 kilometrów w czasie dwóch tygodni, które tam spędziłem. I były takie miejsca, że kultura jazdy sporo wyższa niż w Polsce (np. Kazań), a były takie, że kurwa mać (np. Saratów). A zasadniczo jest dość podobnie. Prawdziwy hardkor to Gruzja, a zwłaszcza Tbilisi Oczko Tam w zasadzie każdy lokalny kierowca jest swoistym kamikadze Duży uśmiech
Odpowiedz
#34
To zachowanie na drogach podciagam wlasnie pod "ulanska fantazje".
Kazden jeden kierowca ma w oczach ta Somosierre przed soba Uśmiech.
Ale musze przyznac ze od lat 90 tych jest b.duza poprawa.
Odpowiedz
#35
lumberjack napisał(a): Łatwo zginąć na drodze - jak jeździłem w delegacje po całej Polsce przez parę lat, to naprawdę miałem całkiem sporo sytuacji takich, że mogłoby mnie już nie być.

Ja nie jeździłem po całej Polsce, ale i tak widzę pewne zróżnicowanie regionalne. W okolicach Krakowa owszem, czasem spotykam zjebów i kozaków, ale rzadko. Rzadko też spotyka się kogoś, kto dosłownie interpretuje znaki drogowe. Normą, której i ja konformistycznie przestrzegam, jest przekraczanie prędkości o 10-20 km/h. Ale jak w tym roku pojechałem na wakacje w twoje okolice Oczko to przeżyłem szok kulturowy. U was w Królestwie chyba w ogóle ludzie znaków nie widują, ani pionowych, ani poziomych. 100 km/h po wsi to nie kozactwo, ale norma. W zasadzie jedynym czynnikiem ograniczającym prędkość jest zła jakość dróg i mam podejrzenia, że niektóre gminy celowo utrzymują drogi w stanie dziurawym na życzenie mieszkańców, bojących się o życie.
Odpowiedz
#36
Klasyk w Polsce - dwa pasy i przejście dla pieszych, zatrzymujesz się, ludzie w połowie drogi a po drugim pasie zapierdala klient i przejeżdża im przed nosem, doganiasz gościa na najbliższych światłach, chcesz zwrócić uwagę, to najprawdopodobniej zobaczysz jeszcze palec.

Za mało jest fotoradarów, za niskie kary, mandaty powinny być zdecydowanie wyższe. Pamiętam parę lat temu, gdy więcej jeździłem w delegatury i akurat radio odbierało coś innego niż radio maryja, rozpętała się niepojęta dla mnie dyskusja podczas której ze świętym oburzeniem konstatowano że z przychodów z mandatów finansowane są inne sprawy niż bezpieczeństwo na drodze, otóż wydaje mi się że wariat na drodze powinien mieć łajno do powiedzenia w temacie co się dzieje z kasą którą zapłacił za wykroczenie.

Również, nie ukrywam, zupełnie bezkarnie jeżdżę te 10-20km ponad dozwoloną normę, jednak gdybym raz czy dwa dostał pamiątkową fotę… Ale być może zupełnie nie mam racji, może wysokość mandatów i ilość (czynnych!) radarów na drogach nie ma przełożenia na nasze zachowanie i wspomnianą fantazję, oczywiście że ułańską.
Odpowiedz
#37
Dobra dość zagadek.

Polacy mają ewidentny i konieczny, powtarzam konieczny do rozwiązana problem z niemyśleniem o drugim człowieku.

Sprawdzałem sobie to w realu i rezultaty pokazywały, że gdy polakowi, czy polce zwróci się uwagę na jej błąd w ten sposób, że ten błąd zrozumie, wówczas osoba wreszcie otrząsa się z hipnozy swojego ja i zaczyna myśleć i główkować, widziałem to, piękny widok. Zatem Polacy są godnymi ludźmi.

Problemu nie rozwiąże się dopóki tych polaków się nie nauczy wrażliwości na drugą osobę, kultury życia w społeczeństwie. Dopóki będziemy myśleć tylko o swojej rodzince, dopóty temat założony przez Sofeicza będzie tematem otwartym. 

Nie jesteś Janie Kowalski lepszy od drugiego polaka, biedniejszego i mniej wykształconego od ciebie, nie jesteś i raz na zawsze wbij sobie to do głowy, jeżeli jesteś patriotą. Nie traktuj polaka jak frajera, na którym możesz się wzbogacić, traktuj go jak swego rodaka, który tak samo jak ty godny jest być na podobnym stanowisku społecznym.

Znalazłem wam klucz i drzwi. Resztę przewiduję jako pośrednie mniemania.

W pokoju do którego weszliście za pomocą klucza panuje aura tematu wrażliwości. Cały jest wypełniony regałami i książkami, a wszystkie one o wrażliwości są napisane, od A do Z. Wyjdź, gdy zapoznasz się z ideą wrażliwości i oddaj klucz rodakowi, któremu przyda się ewidentnie tam zajrzeć. 

Jeśli odmówi, nie ma dla niego ratunku w tej dziedzinie.

Salut.
Odpowiedz
#38
kkap napisał(a): Nooo... ci co nie mieli płacone byli traktowani równo, tamci co mieli płacone byli traktowani równiej. Po prawdzie to trochę mnie to w Polsce rozwala. W Holandii zwrot za dojazd do pracy to zasadniczo standard, nawet w gównianych robotach.

Ale, jak to kiedyś złotą myśl przy wódce rzucił kumpel: "kkap, to jest Polska, tutaj zawsze 50% tego co robisz to improwizacja". I poniekąd to jest piękne, w porównaniu do tego zachodniego życia, którego monotonię i algorytmiczność można sobie zapisać w Excelu Oczko To, że to wkurwia kiedy się noga powinie to zupełnie inna sprawa Język
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości