Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zwierzęcość
#21
zefciu napisał(a): No chyba nie o to loto, skoro możesz sobie na szyi wymacać pamiątkę po endostylu – narządzie filtracyjnym. Zatem stanie się filtratorem nie wyklucza późniejszej ewolucji w kierunku innych nisz ekologicznych. Inna sprawa, że wspólny przodek gąbek i tkankowców przypominał raczej gąbkę.
Racja. Okej, uściślę - osiadłych filtratorów. Tu wystarczy choćby porównać małże i ślimaki. Wolno poruszające się mogą być całkiem bystre, choćby wieloryb Duży uśmiech
zefciu napisał(a): Inna sprawa, że wspólny przodek gąbek i tkankowców przypominał raczej gąbkę.
Cholera wie. Ja bym obstawiał coś w stylu płaskowców. Wspólny przodek musiał być wolno żyjący, a gąbki są ekstremalnie osiadłe.
zefciu napisał(a): No dobra. Ale to implikuje, że śluzowce natrafiły na jakąś barierę, której nie są w stanie już przekroczyć.
Oczywiście, że natrafiły. Śluźnia to nie jest organizm wyrastający z pojedynczej komórki, gdzie każde jądro komórkowe ma ten sam genotyp. Powstaje w ten sposób, że niezależne ameby zlewają się ze sobą w swoistego komórczaka, w którym jądra komórkowe się rekombinują. To jest coś w rodzaju tarła, efemeryczne zjawisko, które żadnych poważniejszych funkcji innych niż rozrodcza wykazywać nie może.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#22
kmat napisał(a): Oczywiście, że natrafiły. Śluźnia to nie jest organizm wyrastający z pojedynczej komórki, gdzie każde jądro komórkowe ma ten sam genotyp. Powstaje w ten sposób, że niezależne ameby zlewają się ze sobą w swoistego komórczaka, w którym jądra komórkowe się rekombinują. To jest coś w rodzaju tarła, efemeryczne zjawisko, które żadnych poważniejszych funkcji innych niż rozrodcza wykazywać nie może.
Ale po takim „tarle” komórki w obrębie śluźni są bardziej spokrewnione ze sobą, niż z komórkami poza nią. Zatem zacieśnienie współpracy może się okazać ewolucyjnie korzystne. Zwierzęca wielokomórkowość też prawdopodobnie wyewoluowała z kolonijności.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#23
Zauważ jeszcze, że 'zwierzęcość' jest z reguły cudzożywna więc nie przeżyje bez 'niezwierzęcości'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#24
zefciu napisał(a): Ale po takim „tarle” komórki w obrębie śluźni są bardziej spokrewnione ze sobą, niż z komórkami poza nią. Zatem zacieśnienie współpracy może się okazać ewolucyjnie korzystne.
Po takim tarle jądra ewakuują się do zarodników. A i z tym podobieństwem jest tak sobie - dwa jądra się łączą, robią mejozę, powstają cztery jądra jakoś tam podobniejsze niż przeciętnie. Z tego organizmu nie będzie.
zefciu napisał(a): Zwierzęca wielokomórkowość też prawdopodobnie wyewoluowała z kolonijności.
Ale z zupełnie innej. Tam cała kolonia wyrastała z jednej komórki, wszystkie komórki mają ten sam genotyp, czyli genetycznie mogą robić za jednego osobnika. Współpraca jest po prostu opłacalna.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#25
zefciu napisał(a): Zastanawia mnie coś takiego. Spośród licznych kladów organizmów żywych pewne cechy, jak np. złożony system nerwowy, skomplikowany, tworzący obrazy zmysł wzroku, wyspecjalizowane kończyny, szkielet, system naczyń pod ciśnieniem, zostały ewolucyjnie wykształcone kilkakrotnie, niezależnie w obrębie kladu zwierząt. Nigdy natomiast nie powstały poza tym kladem. Pytanie – jaka jest ta kluczowa cecha, która konstytuuje zwierzęta, która sprawia, że są one do tego zdolne. W końcu zwierzęta nie są jedynymi organizmami zdolnymi do ruchu. Nie są jedynymi, które mają jakieś zmysły. Nie są jedynymi heterotrofami. Nie są jedynymi organizmami wielokomórkowymi z jakąś specjalizacją komórek. Co więc konstytuuje zwierzęcość? I czy ta zwierzęcość może być kandydatem na „Wielki Filtr”?
Wiesz, ostatnio badali rośliny fotosyntetyzujące w "normalny" sposób [czyli żadne CAM i tego typu cuda] i też są podejrzenia, że w ich genomie są jakieś ograniczenia, które nie pozwalają na tworzenie bardziej złożonych form. Sprawa jest dość mocno poznana u bakterii, gdzie DNA jest w taki sposób zbudowane, że gdy staje się za długie, po prostu się rozpada. Przeskoczyły to eucaryiota, które zdają się czymś na kształt megazorda stworzonego z godpodarza-archeona z różnymi dodatkami bakteryjnymi [chodzi o "normalne" bakterie].
Ale do rzeczy, najbardziej istotna cecha to wielokomórkowość, co zajęło życiu więcej niż cała reszta.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#26
ARHIZ napisał(a): Wiesz, ostatnio badali rośliny fotosyntetyzujące w "normalny" sposób [czyli żadne CAM i tego typu cuda] i też są podejrzenia, że w ich genomie są jakieś ograniczenia, które nie pozwalają na tworzenie bardziej złożonych form.
Hmmm. Ciekawe. Jakieś odnośniki?
Cytat:Sprawa jest dość mocno poznana u bakterii, gdzie DNA jest w taki sposób zbudowane, że gdy staje się za długie, po prostu się rozpada. Przeskoczyły to eucaryiota
Też dlatego eukariotyzacja jest jednym z częściej podawanych kandydatów na „wielki filtr”.
Cytat:które zdają się czymś na kształt megazorda stworzonego z godpodarza-archeona z różnymi dodatkami bakteryjnymi [chodzi o "normalne" bakterie].
Bardziej chodzi o to, że eukarioty mają więcej niż jedną cząsteczkę DNA i mechanizmy, które organizują to DNA w genom. Istnienie mtDNA i chlDNA to raczej uciążliwość.
Cytat:Ale do rzeczy, najbardziej istotna cecha to wielokomórkowość, co zajęło życiu więcej niż cała reszta.
No ale przecież wielokomórkowość wyewoluowała kilka razy niezależnie. To wydaje się dyskwalifikować ją jako „wielki filtr”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#27
ARHIZ napisał(a): Sprawa jest dość mocno poznana u bakterii, gdzie DNA jest w taki sposób zbudowane, że gdy staje się za długie, po prostu się rozpada.
Pierwsze słyszę. Podstawowy problem z bakteriami to bardzo prymitywne mechanizmy sterowania ekspresją genów. Eukarionty są tu dużo bardziej zaawansowane.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#28
zefciu napisał(a): Hmmm. Ciekawe. Jakieś odnośniki?
Miałem to na studiach, niestety nie dokopałem się do tego.
Co nieco też powinno np. tutaj: https://books.google.com.ua/books?hl=pl&...on&f=false - ale nie mogę znaleźć konkretnego rozdziału. Mówił o tych roślinach między innymi Prof. Werner Urlich, co prawda entomolog, ale badający także ewolucję. Robił między innymi badania na temat zmienności genetycznej subpopulacji konkretnych roślin w wybranych obszarach.
A jaki argument pośredni mogę wspomnieć o operonach, które są u bakterii niczym innym jak próbą zaoszczędzenia miejsca i upchania jak największej ilości przy jak najmniejszym genomie - z kolei rośliny wyższe tym wolnym miejscem wręcz "szastają". Oczko

Cytat:Bardziej chodzi o to, że eukarioty mają więcej niż jedną cząsteczkę DNA i mechanizmy, które organizują to DNA w genom. Istnienie mtDNA i chlDNA to raczej uciążliwość.
Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy uciążliwość, czy może jednak nie. Bo ostatecznie nie ma tendencji do stopniowego przenoszenia genomu pozajądrowego do jądra, tylko po prostu się one mieszają. Ale tak, może to być po prostu konsekwencja pierwotnej budowy, coś jak płuca u waleni.

Cytat:No ale przecież wielokomórkowość wyewoluowała kilka razy niezależnie. To wydaje się dyskwalifikować ją jako „wielki filtr”.
W sumie ja tak teraz myślę, to wielokierunkowość jest po prostu konsekwencją fuzji archeonów i ich wewnętrznych symbiontów. Z tego wynika, że kluczowe było powstanie Eucaryota. Tyle, że do końca nie wiadomo, kiedy one powstały. Jeżeli krótko przed pojawieniem się wielokomórkowców to jesteśmy w domu.

kmat napisał(a):
ARHIZ napisał(a): Sprawa jest dość mocno poznana u bakterii, gdzie DNA jest w taki sposób zbudowane, że gdy staje się za długie, po prostu się rozpada.
Pierwsze słyszę. Podstawowy problem z bakteriami to bardzo prymitywne mechanizmy sterowania ekspresją genów. Eukarionty są tu dużo bardziej zaawansowane.
Bo ja wiem, operony są raczej progresywne, a plazmidy to już w ogóle. Oczko Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że bakterie po prostu rekompensują sobie w ten sposób ograniczenia związane z długością genomu.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#29
ARHIZ napisał(a): Bo ostatecznie nie ma tendencji do stopniowego przenoszenia genomu pozajądrowego do jądra, tylko po prostu się one mieszają.
Jak nie ma, jak jest. geny z organelli konsekwentnie są przenoszone do jądra, i jest to proces zasadniczo jednokierunkowy. Mitochondria i chloroplasty mają już bardzo niewiele DNA.
ARHIZ napisał(a): W sumie ja tak teraz myślę, to wielokierunkowość jest po prostu konsekwencją fuzji archeonów i ich wewnętrznych symbiontów.
Czy ja wiem, czy tu jest jakiś związek? Endosymbioza była ważna, ale z innego względu - umożliwiła oddychanie tlenowe, bez którego takie energożerne systemy jak układ nerwowy i mięśniowy nie miałyby szansy powstać.
ARHIZ napisał(a): Bo ja wiem, operony są raczej progresywne
Względem czego progresywne?
ARHIZ napisał(a): a plazmidy to już w ogóle.
Ale co w nich progresywnego?
ARHIZ napisał(a): Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że bakterie po prostu rekompensują sobie w ten sposób ograniczenia związane z długością genomu.
Plazmidy nie są "funkcją" bakterii tylko czymś w rodzaju symbionta.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#30
kmat napisał(a): Jak nie ma, jak jest. geny z organelli konsekwentnie są przenoszone do jądra, i jest to proces zasadniczo jednokierunkowy. Mitochondria i chloroplasty mają już bardzo niewiele DNA.
Z tego co mi wiadomo, część informacji genetycznej z jądra trafiło także do organelli. Ale nie upieram się, jak pisałem, to "poszatkowanie" genomu może być po prostu konsekwencją pierwotnej budowy przodków a nie przystosowaniem.

Cytat:Czy ja wiem, czy tu jest jakiś związek? Endosymbioza była ważna, ale z innego względu - umożliwiła oddychanie tlenowe, bez którego takie energożerne systemy jak układ nerwowy i mięśniowy nie miałyby szansy powstać.
Ale przecież bakterie mogą przeprowadzać podobne procesy we wpukleniach błony komórkowej. Są też pierwotniaki bez mitochondriów jak Microsporidia, Archamoebae czy Metamonada.A żaden energożerny system nie powstanie bez wielokomórkowości.

Cytat:Względem czego progresywne?
Względem jego braku, ale jak pisałem, tutaj to jest bardziej na zasadzie prób obejścia problemów z małym genomem. Widać to szczególnie u roślin wyższych, wyposażonych w monumentalne genomy posiadające setki powtórzeń - przy możliwościach stabilizacji długiego genomu operony odchodzą do lamusa.

Cytat:Ale co w nich progresywnego?
Umożliwiają np. transformację.

Cytat:Plazmidy nie są "funkcją" bakterii tylko czymś w rodzaju symbionta.
Jeśli nie pasożyta. Tylko, że jest problem z wyznaczeniem granicy pomiędzy plazmidem a gospodarzem. Pobranie plazmidu możesz zinterpretować jako zainfekowanie bakterii, a korzystną transformację jako fenotyp rozszerzony w interesie pasożyta, który wyposażając gospodarza w, np, oporność na antybiotyk, zwiększa prawdopodobieństwo własnego przeżycia.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#31
ARHIZ napisał(a): Z tego co mi wiadomo, część informacji genetycznej z jądra trafiło także do organelli
Upierał się nie będę, ale nawet jeśli to asymetria tego transferu była bardzo wyraźna.
ARHIZ napisał(a): Ale przecież bakterie mogą przeprowadzać podobne procesy we wpukleniach błony komórkowej.
Bakterie tak. Archeony niezbyt.
ARHIZ napisał(a): Są też pierwotniaki bez mitochondriów jak Microsporidia, Archamoebae czy Metamonada.
To akurat jest wtórne.
ARHIZ napisał(a): A żaden energożerny system nie powstanie bez wielokomórkowości.
A z tym nie polemizuję. Ale oddychanie tlenowe też jest niezbędne.
ARHIZ napisał(a): Względem jego braku
Takich tworów to w ogóle nie znamy.
ARHIZ napisał(a): Widać to szczególnie u roślin wyższych, wyposażonych w monumentalne genomy posiadające setki powtórzeń - przy możliwościach stabilizacji długiego genomu operony odchodzą do lamusa.
A to jasne. My nawet nie za bardzo rozumiemy jak u eukariontów ekspresja genów jest kontrolowana. Znamy parę mechanizmów, parę podejrzewamy, ale wiele jest zagadką.
ARHIZ napisał(a): Umożliwiają np. transformację.
Korzystną w pierwszym rzędzie dla plazmidu.
ARHIZ napisał(a): Jeśli nie pasożyta. Tylko, że jest problem z wyznaczeniem granicy pomiędzy plazmidem a gospodarzem.
Bakteriofagi nie różnią się aż tak bardzo.
ARHIZ napisał(a): Pobranie plazmidu możesz zinterpretować jako zainfekowanie bakterii, a korzystną transformację jako fenotyp rozszerzony w interesie pasożyta, który wyposażając gospodarza w, np, oporność na antybiotyk, zwiększa prawdopodobieństwo własnego przeżycia.
O, bardzo dobre ujęcie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#32
Coś się z cytowaniem popsuło...


Kmat, strasznie ta rozmowa się... pocięła.

[quote="kmat" pid='723870' dateline='1567467497']
Upierał się nie będę, ale nawet jeśli to asymetria tego transferu była bardzo wyraźna.[/quote]
Zgadzam się.

[quote]
Bakterie tak. Archeony niezbyt.[/quote]
Tu jest chyba sedno naszej dyskusji. Bakterie tak - czyli samo istnienie oddychania tlenowego nie jest jeszcze powodem do zaistnienia struktur wielokomórkowych, bo tych bakterie nie tworzą [co najwyżej marne kolonie]. Archeony zyskały te wszystkie cykle biochemiczne dzięki endosymbiozie, co pozwoliło ewoluować w bardziej złożone, wielokomórkowe formy, ale nada uważam, że to nie samo oddychanie było kluczem [bo to występowało także u innych] ale możliwość utrzymania odpowiednio długiego, stabilnego DNA.

[quote]
To akurat jest wtórne.[/quote]
A to nie wiedziałem. Jakieś źródła?

[quote]
A z tym nie polemizuję. Ale oddychanie tlenowe też jest niezbędne.[/quote]
Jak wyżej, jest niezbędne ale nie jest główną, pierwotną przyczyną.

[quote]
Takich tworów to w ogóle nie znamy.[/quote]
Sugerujesz, że operony i inne podobne cuda jak czytanie tej samej informacji w różnych miejscach startu dające rożne białka istniały od zawsze? Co w kwestii wirusów i wiroidów?

[quote]
A to jasne. My nawet nie za bardzo rozumiemy jak u eukariontów ekspresja genów jest kontrolowana. Znamy parę mechanizmów, parę podejrzewamy, ale wiele jest zagadką.
[quote="ARHIZ" pid="723863" dateline="1567460000"]Umożliwiają np. transformację. [/quote]
Ostatnio wiele mówi się chociażby o roli sekwencji niekodujących, do niedawna "yunk DNA" Oczko

[quote]Korzystną w pierwszym rzędzie dla plazmidu.

Bakteriofagi nie różnią się aż tak bardzo.
[/quote]
Bo ja wiem czy w pierwszym. Weźmy taką oporność na antybiotyk, tutaj w sumie jedno i drugie ma zysk bo przeżyje.
To jest w ogóle ciekawa sprawa. Gdzie zaczyna się pasożyt. Jak sądzisz, czy proces koniugacji u pierwotniaków może być jakoś spowinowacony z plazmidami u bakterii? Gdzie kończy się pasożytnictwo a gdzie zaczynają procesy płciowe? Czy w przypadku zaistnienia endosymbiozy mowa o progresie czy sukcesie pasożytniczym?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#33
ARHIZ napisał(a): Archeony zyskały te wszystkie cykle biochemiczne dzięki endosymbiozie, co pozwoliło ewoluować w bardziej złożone, wielokomórkowe formy, ale nada uważam, że to nie samo oddychanie było kluczem [bo to występowało także u innych] ale możliwość utrzymania odpowiednio długiego, stabilnego DNA.
Tu kluczem chyba są białka histonowe. Bakterie tego nie mają, archeony jakby jakąś swoją odmianę. Z tym, że to nie ma nic wspólnego z endosymbiozą.
ARHIZ napisał(a): A to nie wiedziałem. Jakieś źródła?
A choćby na wikipedii Duży uśmiech Ale to też widać jak się spojrzy na drzewa filogenetyczne pierwotniaków. To nie są jakieś archaiczne grupy.
ARHIZ napisał(a): Sugerujesz, że operony i inne podobne cuda jak czytanie tej samej informacji w różnych miejscach startu dające rożne białka istniały od zawsze?
Nie. System musiał być w przeszłości prostszy. Ale nie znamy takich organizmów.
ARHIZ napisał(a): Co w kwestii wirusów i wiroidów?
Wirusy raczej używają mechanizmów gospodarza. Wiroidy to inna sprawa, bo one w ogóle nie mają genów i żadnych białek nie kodują.
ARHIZ napisał(a): Ostatnio wiele mówi się chociażby o roli sekwencji niekodujących, do niedawna "yunk DNA" Oczko
Owszem. Ale jak to konkretnie działa to niezbyt wiemy.
ARHIZ napisał(a): Bo ja wiem czy w pierwszym. Weźmy taką oporność na antybiotyk, tutaj w sumie jedno i drugie ma zysk bo przeżyje.
Ale te bakteryjne koniugacje to rzecz korzystna tylko dla plazmidu. Bakteryjny gospodarz nie ma żadnego zysku w tym, że plazmid się skopiuje do innej bakterii.
ARHIZ napisał(a): Jak sądzisz, czy proces koniugacji u pierwotniaków może być jakoś spowinowacony z plazmidami u bakterii?
Czort wie. Ale odpowiedzi szukałbym raczej u archeonów, nie u bakterii.
ARHIZ napisał(a): Czy w przypadku zaistnienia endosymbiozy mowa o progresie czy sukcesie pasożytniczym?
Tu ewidentnie zyskały obie strony.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#34
Możliwe, że białka histonowe. Czyli mamy połączenie dwóch cech: oddychanie tlenowe uzyskane dzięki endosymbiozie + typowa dla archeonów metoda trwałego utrzymania długiej nici DNA. Co myślisz?

W kwestii tych pierwotniaków, coś mi się zakodowało, że to niby cechy pierwotne, ale pamiętam skąd to, więc oddaję honor wikipedii. Oczko

Prostszy system od kodowania i bakterii mają właśnie wirusy. Niektóre z nich mają sporo własnych genów, inne chociażby tyle, by wyglądać jak UFO, czyli złożyć bakteriofaga. Oczko Wiroid zdaje się czymś jeszcze pierwotniejszy, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że przynajmniej niektóre wirusy wyglądają tak, jakby pochodziły od bakterii - np. tych spokrewnionych z naszymi mitochondriami.

"Owszem. Ale jak to konkretnie działa to niezbyt wiemy."
Było fajne badanie na roślinkach, w wybranej sekwencji usunięto towarzyszące sekwencji kodującej fragmenty niekodujące i okazało się, że był problem z późniejszymi modyfikacjami tego białka. Ale żeby było śmieszniej, kiedy użyto markerów, by zobaczyć które elementy DNA niekodującego zostały ruszany podczas translacji, okazało się, że zaświeciły się także jakieś odległe fragmenty w zupełnie innych rejonach. Tak więc jeszcze sporo do odkrycia. Uśmiech

"Ale te bakteryjne koniugacje to rzecz korzystna tylko dla plazmidu. Bakteryjny gospodarz nie ma żadnego zysku w tym, że plazmid się skopiuje do innej bakterii."
Bakteria lekooporna może się przecież powodzeniem namnażać, a bez oporności zginie w sposób tragiczny.

"Czort wie. Ale odpowiedzi szukałbym raczej u archeonów, nie u bakterii."
Albo u drożdży. Duży uśmiech

"Tu ewidentnie zyskały obie strony."
A w przypadku plazmidu nie?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#35
ARHIZ napisał(a): Możliwe, że białka histonowe. Czyli mamy połączenie dwóch cech: oddychanie tlenowe uzyskane dzięki endosymbiozie + typowa dla archeonów metoda trwałego utrzymania długiej nici DNA. Co myślisz?
Jakoś takoś. No i archeony mają introny.
ARHIZ napisał(a): W kwestii tych pierwotniaków, coś mi się zakodowało, że to niby cechy pierwotne, ale pamiętam skąd to, więc oddaję honor wikipedii. Oczko
Tak myślano, ale okazało się, że te pierwotniaki często mają jakieś relikty mitochondriów i pochodzące z mitochondriów geny w jądrze.
ARHIZ napisał(a): Prostszy system od kodowania i bakterii mają właśnie wirusy.
W czym prostszy?
ARHIZ napisał(a): Wiroid zdaje się czymś jeszcze pierwotniejszy
Cholera wie. Zwraca uwagę że jest tego mało i atakuje tylko lądowe rośliny. To może być jakieś zmutowane RNA, które regulowało oryginalnie różne procesy w jądrze (dysfunkcje tego RNA dają bardzo podobne efekty jak infekcja wiroidowa).
ARHIZ napisał(a): ale trzeba też wziąć pod uwagę, że przynajmniej niektóre wirusy wyglądają tak, jakby pochodziły od bakterii - np. tych spokrewnionych z naszymi mitochondriami.
Które?
ARHIZ napisał(a): Było fajne badanie na roślinkach, w wybranej sekwencji usunięto towarzyszące sekwencji kodującej fragmenty niekodujące i okazało się, że był problem z późniejszymi modyfikacjami tego białka.
Introny. Geny Archeonów i Eukariontów są podzielone na odcinki kodujące i niekodujące (egzonyy i introny). Oryginalny transkrypt RNA zawiera wszystko, ale potem jest modyfikowany - introny są usuwane, usunięta może być także część egzonów. Dzięki temu gen może kodować kilka białek
ARHIZ napisał(a): Ale żeby było śmieszniej, kiedy użyto markerów, by zobaczyć które elementy DNA niekodującego zostały ruszany podczas translacji,
Transkrypcji. Translacja to RNA-białko Uśmiech
ARHIZ napisał(a): że zaświeciły się także jakieś odległe fragmenty w zupełnie innych rejonach. Tak więc jeszcze sporo do odkrycia. Uśmiech
Ano właśnie. /inna ciekawostka - płazy i ryby dwudyszne mają bardzo dużo DNA niekodującego. U owodnowców jest tego wyraźnie mniej.
ARHIZ napisał(a): Bakteria lekooporna może się przecież powodzeniem namnażać, a bez oporności zginie w sposób tragiczny.
Ale jaki zysk ma gospodarz plazmidu z przekazania plazmidu innej bakterii?
ARHIZ napisał(a): Albo u drożdży. Duży uśmiech
Czemu u drożdży?
ARHIZ napisał(a): A w przypadku plazmidu nie?
Często tak, i plazmid i bakteria zyskują.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#36
Poznajcie bloba - ni to zwierzę, ni grzyb, ni .....

http://next.gazeta.pl/next/7,151243,2531...=BoxBizImg
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#37
Sofeicz napisał(a): Poznajcie bloba - ni to zwierzę, ni grzyb, ni .....

http://next.gazeta.pl/next/7,151243,2531...=BoxBizImg

Najpierw "Diuna" Franka Herberta, teraz "Cieplarnia" Franka Aldisa? Inteligentny grzyb nie-grzyb...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#38
bert04 napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Poznajcie bloba - ni to zwierzę, ni grzyb, ni .....

http://next.gazeta.pl/next/7,151243,2531...=BoxBizImg

Najpierw "Diuna" Franka Herberta, teraz "Cieplarnia" Franka Aldisa? Inteligentny grzyb nie-grzyb...

I Jurrasic Park Crichtona:

https://www.kickstarter.com/projects/dra.../novosaurs

https://swiatdinozaurowblog.wordpress.co...o-mozliwe/
Sebastian Flak
Odpowiedz
#39
Sofeicz napisał(a): Poznajcie bloba - ni to zwierzę, ni grzyb, ni .....
Zwykły śluzowiec. W sumie tylko to uczenie się to coś nowego.
I to nie do końca jest organizm. To coś w rodzaju tarła. Niektóre ameby tak uprawiają seks.

bert04 napisał(a): Najpierw "Diuna" Franka Herberta, teraz "Cieplarnia" Franka Aldisa? Inteligentny grzyb nie-grzyb...
Nie szarżujmy. Góra co tam może być to jakieś prymitywne odruchy warunkowe.

Gawain napisał(a): I Jurrasic Park Crichtona:
Po prawdzie to chłop chce aktywować pewne atawizmy u kury. Pomysł w sumie ciekawy, choć na oko na etapie sprzedawania książek o projekcie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#40
A mnie ciekawi o co chodzi z tymi 720 płciami. Płci z zasady mogą być dwie, chociaż różne osobniki mogą mieć wymieszane w różnym stopniu cechy płciowe. Może też istnieć wiele strategii rozrodczych. Wiadomo, że to klikoprzynęta, ale chciałbym wiedzieć, na podstawie czego wymyślono te 720 płci.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości