Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mimowolny celibat
Cytat:A szukanie naukowych dowodów na poparcie tez, że przemoc wobec jest usprawiedliwona bo ma biologiczne podłoże

Przecież nikt czegoś takiego nie robi. Nauka z natury rzeczy nie mówi co jest sprawiedliwe a co nie, a szukane są dowody na owo biologiczne podłoże a nie na poparcie jakichś tez z domeny etyki czy sprawiedliwości.

Cytat:to co to jest jak nie czysta mizoginia?

Jeżeli już to czysta mizoandria, bo mężczyźni znacznie częściej padają ofiarą przemocy niż kobiety.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Przyznaj się z ręką na sercu, że nie uważasz się za lepszego od kobiet.

Przyznaję się z ręką na sercu, że nie uważam się za lepszego od kobiet.

Na marginesie, za gorszego też nie. Jakby się ktoś martwił.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Łazarz, bardzo często biologia jest podciągana pod etykę. Ludzie uważają, że "matka natura" ustala co dobre a co złe. To jest "naturalne" w rozmowach bywa używane jako synonim "to jest usprawiedliwione", a "to jest sprzeczne z naturą" (np. w kontekście homoseksualizmu) jako synonim "to należy potępić".
Jest to oczywiście czysta ignorancja, zresztą jak większość ludzkich wypowiedzi światopoglądowych.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Łazarz:
Cytat:Nauka z natury rzeczy nie mówi co jest sprawiedliwe
To nie jest książka naukowa tylko pseudonaukowe soft porno, zresztą ma takie opinie a tezy tego naukowca nie zostały potwierdzone w badaniach. Niektórzy naukowcy w ogóle kwestionują gwałt jako strategię rozrodczą, gwałciciel nie gwałci w celu zrobienia dzieci tylko kieruje się podobnymi motywami co morderca. Podczas wojniy gwałci się nawet staruszki i niemowlęta.
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Łazarz
Cytat:I co to jest zbiornik?

Portal towarzyski

Chyba jednak lepiej poznawać w realu. Ewentualnie coś nie tak w moim profilu, albo źle zagaduje. To takie sztuczne. Cześć co porabiasz, a przecież nic mnie to nie obchodzi.

Zwyczajnie nie wierzę, że nie potrafisz sklecić kilku sensownych słów o niebanalnej treści. Tu umiesz a na portalach randkowych nie dajesz rady? 
Mnie też zdarzyło się przez krótką chwile bywać na tych witrynach, choć, paradoksalnie, wcale nie w celach towarzyskich.

Na początek unikaj patosu i poetyckiego nadęcia. Nie może to być coś w stylu; "Niebo rozwarło się nade mną a Ziemia zadrżała, gdy oczom mym ukazał się twój profil". W najlepszym wypadku narazisz się na śmieszność a w najgorszym wezmą Cię za wariata. 
Ten pierwszy wpis jest bardzo ważny. To takie zarzucanie wędki z odpowiednią przynętą. Jak ryba chwyci, to połowę sukcesu masz już w kieszeni.
Niech to będzie coś w stylu; Cześć, od razu zwróciłaś moją uwagę. Nieczęsto zdarzają się kobiety o tak rozległych zainteresowaniach i niebanalnej urodzie. Jestem tu od niedawna i nie mam doświadczenia w tego typu relacjach a nie chciałbym już na początku zrazić Cię do siebie czy zrobić z siebie skończonego kretyna. Jeśli odpiszesz, obiecuję, że następny wpis będzie mniej zdawkowy i postaram się więcej napisać o sobie. 
I już.
I pamiętaj, że wiele profilów, to fałszywe konta. Tworzy je dzieciarnia dla zabawy, albo sama administracja portalu, aby sprawić wrażenie dużego ruchu w interesie.
Skoro jednak śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że się nie wierzy w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy.
Albert Camus
Odpowiedz
Mnie się wydaje, że w ten sposób piszą bardzo doświadczeni w podrywaniu. Ja bym miała obawy.
Odpowiedz
Poligon. napisał(a): Niech to będzie coś w stylu; Cześć, od razu zwróciłaś moją uwagę. Nieczęsto zdarzają się kobiety o tak rozległych zainteresowaniach i niebanalnej urodzie.
To brzmi prawie jak zaczepka headhuntera. Strasznie sztuczne. Mam pelna skrzynke takich maili z ofertami pracy.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
No, to pomóżcie koledze.
Ja, wbrew pozorom, nie mam doświadczenia w randkowych komunikatorach. Szczególnie z nieznajomymi.
Skoro jednak śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że się nie wierzy w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy.
Albert Camus
Odpowiedz
Wystarczy być naturalnym.

Zamiast pisać o rozległych zainteresowaniach i niebanalnej urodzie, lepiej napisać coś w stylu:

"Zaciekawił mnie Twój profil. Widzę, że lubisz [pisarz/gatunek muzyki/filmu etc.]. Znasz [jakiś przykład]? A tak w ogóle to zapomniałem się przywitać. Jestem Wojtek i mam cichą nadzieję, że dasz się bliżej poznać"
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
Tyle że taka ogólna pomoc ludzi z forum na niewiele się może zdać, bo to kolega najlepiej wie, czego szuka.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): Tyle że taka ogólna pomoc ludzi z forum na niewiele się może zdać, bo to kolega najlepiej wie, czego szuka.

Może wie, czego szuka, ale nie wie jak? To chyba jest podstawowy problem incelski, przekroczenie tej bariery komunikacyjnej. Więc parę uniwersalnych rad może się przydać.

Poza tym zawsze może zagadać o zaletach poznańskich saun czy jakoś tak. Chyba że masz jakieś lepsze propozycje?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Ale zaraz...
Wy nie chodzicie do szkoły, na studia, do pracy, czy choćby do cholernego parku?
Mało tam kobiet w odpowiednim wieku? tak trudno podejść i zagadać, zaprosić na kawę?

To jakiś sztuczny problem tych arcysztucznych czasów.
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Może wie, czego szuka, ale nie wie jak? To chyba jest podstawowy problem incelski, przekroczenie tej bariery komunikacyjnej. Więc parę uniwersalnych rad może się przydać.
Być może. Lampart dał chyba do zrozumienia, że szuka kogoś do seksu, w takim przypadku dyskusja o zaletach saun może być kogoś zainteresować. Mnie po prostu takie relacje nie interesują, poza tym saunę znam głównie z Finlandii, więc trochę mnie śmieszy to, że Polakom tak się kojarzy i sądzę, że takie osoby nie interesują się tak naprawdę tradycjami saunowania, tylko ekscytują się, że tam się nago siedzi.

Poza tym na takich portalach jest mnóstwo ludzi, a z większością z nich nie mamy nic wspólnego, więc to normalne, że dużo wiadomości pozostaje bez odpowiedzi. Zresztą każdy, kto tam jest, niezależnie od płci, narzeka na ludzi, którzy oczekują, że będzie się ich zabawiać rozmową, więc takie miejsca wymagają sporo cierpliwości. W gronie znajomych jednak łatwiej spotkać osoby, z którymi jest o czym pogadać, a na portalach mamy przekrój całego społeczeństwa, więc trudniej dokopać się do kogoś, z kim coś "zagra". Na pewno uniwersalna jest reguła, że jeśli będziesz udawać kogoś, kim nie jesteś, przyciągniesz ludzi, którzy do Ciebie nie pasują.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Dzięki za intencje pomocy, staram się być naturalny a jednocześnie zainteresowany drugą osobą, coś tam ruszyło.

Wcześniej byłem trochę niecierpliwy, bo spodziewałem się, że po kilku dniach od założenia tindera skrzynka będzie mi pękać w szwach jeśli tylko dam dużo zaczepek.
Suma sumarum, nawiązałem już troche rozmów i tam gdzie spostrzegam, że paniusia sprawdza czy ją oczaruje i będę zabawiał to zrywam kontakt. Poza jednym przypadkiem, gdzie co prawda kobitka nie wykazuje żadnej inicjatywy ale chichra się z każdego mojego dowcipu, a wysokich lotów nie są.
w jednym przypadku było już tak, że brakowało jedynie mojego zaproszenia na kawę, ale stwierdziłem że tak naprawdę nie chce - miałem zły nastrój i jakieś kompleksy tego dnia. Pomyślałem, że na bank mnie odrzuci na spotkaniu, bo bardzo ładna i zaradna w życiu. Przestałem jej odpisywać i wyrzuciła mnie z kontaktu... No skoro jest taka porywcza, to dobrze, że nie poszedłem na spotkanie.

Jedna gościowka ma w opisie, że nie odpowiada na watę konserwacyjną w stylu "co słychać", jak ja bym chciał żeby mi kobiety zadawały takie pytania. Przecież to jest bardzo łatwe do odpowiedzi i otwiera wachlarz tematów a jednocześnie odpowiedź daje informacje o które już konkretnie jest łatwo zahaczyć.

One by chciały być od razu oczarowane pierwszym tekstem gdzie nie ma żadnego kontekstu i nic o nich nie wiadomo. Wiadomo że to może być jedynie coś sztucznego ewentualnie do zdjęcia się może zdarzyć że coś przypasuje, ale to też nie do takiego gdzie jest tylko dziubek w lustrze. Gardzę.


Iselin, a ja wcale nie skupiam się tylko na seksie, zależy mi na relacji, wiadomo lepszy rydz niż nic, ale przydałoby się coś więcej niż sam seks.


Pearl Jam, a próbowałeś podejść do zupełnie obcej kobiety z pytaniem o numer telefonu?
Ja tak zrobiłem kilkakrotnie na ulicy, centralnie wprost. Mówiły, że są zajęte ale kto tam wie. Spytałem koleżanek co sądzą o takiej metodzie poznawania. Powiedziały że jakby obcy facet podszedł do nich tak na ulicy to poczułyby desperacje, więc wiesz...
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a): w jednym przypadku było już tak, że brakowało jedynie mojego zaproszenia na kawę, ale stwierdziłem że tak naprawdę nie chce - miałem zły nastrój i jakieś kompleksy tego dnia. Pomyślałem, że na bank mnie odrzuci na spotkaniu, bo bardzo ładna i zaradna w życiu. Przestałem jej odpisywać i wyrzuciła mnie z kontaktu... No skoro jest taka porywcza, to dobrze, że nie poszedłem na spotkanie.

Hmm... następnym razem nastaw się na to, że i tak Ciebie odrzuci, ale zaproś na kawę mimo to. Najlepiej, zaproponuj jej, żeby wybrała lokal ("Ja stawiam ale Ty wybierasz" czy coś takiego). Poznasz nowe miejsce, nabierzesz ogłady, wypróbujesz może tekst, co do którego nie jesteś pewien, czy jest śmieszny czy głupi czy obraźliwy. A jak ciebie odrzuci? Nic nie stracisz poza czasem i postawieniem kawy. A zyskasz ogłady, obycia... i adres jakiegoś romantycznego lokalu. Jak będziesz gotów się zaangażować na 100%, to się przyda.

Oczywiście jest szansa, że trafisz na jej "dziwny" dzień i wyzwolisz jakiejś instynkty opiekuńcze czy coś. Ale to już jak gra w totka, nie ma co za bardzo liczyć.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Jedna gościowka ma w opisie, że nie odpowiada na watę konserwacyjną w stylu "co słychać", jak ja bym chciał żeby mi kobiety zadawały takie pytania. Przecież to jest bardzo łatwe do odpowiedzi i otwiera wachlarz tematów a jednocześnie odpowiedź daje informacje o które już konkretnie jest łatwo zahaczyć.
Akurat z tym "co słychać" to ja rozumiem reakcję tej kobiety. To jest pytanie całkiem ok, ale jak już ludzie się znają. Choć przy odrobinie kreatywności można poprowadzić całkiem ciekawą rozmowę rozpoczynającą się od "co słychać". Np. odpowiadając "Depeche Mode - Enjoy the silence" Oczko Jednak większość kobiet kreatywnością nie grzeszy, większość mężczyzn również, tylko (niestety dla niezbyt kreatywnych mężczyzn) od większości mężczyzn się tej kreatywności oczekuje. Kobiety (ale tylko na początku znajomości) stawiają facetowi wysokie wymagania, chcą go przetestować. I wielu już na tym etapie rezygnuje, bo sobie myślą "ja już teraz mam dość, a co to będzie później", ale sęk w tym, że później te wymagania się gradualnie zmniejszają wraz z zapoznawaniem tej drugiej strony. Ta damsko-męska gra zaczyna ustępować normalnej relacji. Więc może jednak warto się wysilić, choćby dla jajców.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
towarzyski.pelikan napisał(a): Wystarczy być naturalnym.

Zamiast pisać o rozległych zainteresowaniach i niebanalnej urodzie, lepiej napisać coś w stylu:

"Zaciekawił mnie Twój profil. Widzę, że lubisz [pisarz/gatunek muzyki/filmu etc.]. Znasz [jakiś przykład]? A tak w ogóle to zapomniałem się przywitać. Jestem Wojtek i mam cichą nadzieję, że dasz się bliżej poznać"

A może tak?

"Cześć jestem Wojtek, też mam trzynaście lat..." Słyszałem, że podobno skuteczne.
Sebastian Flak
Odpowiedz
ARHIZ napisał(a): MCich, ale jednak wciąż chodzi o przejęcie inicjatywy zamiast użalania się. Już widzę jak jakiś Radź podjeżdża używanym wozem na wioskę gdzieś w Bangladeszu i wszystkie jego. W niektórych rejonach to byłoby naprawdę coś.Oczko

No tak, ale o tym mówię. A weźmy takiego elliota rodgera, cześć inceli go 'czci', chociaż w większości to trolling, a większość tych starszych inceli(powiedzmy 25+) uważa go za mentalcela i locationcela. Czyli prościej: był walnięty na głowę, bo liczył, że jakaś kalifornijska blond piękność wskoczy mu sama na kolana, a tymczasem mógł np. przeprowadzić się z Kalifornii do innego rejonu USA, lub w ogóle do Azji jeżeli był aż tak zdesperowany. Swoją drogą ER jako hapa(pół Azjata) do tego w miarę ustawiony(jego ojczulek był bogaty) mógłby w takiej Azji zrobić małą furorę. No ale był walnięty na głowę. 
Ale taki wyjazd, czy też sama rada wyjazdu to jest jakiś praktyczny sposób na wyjście z incelu. Jedna z nielicznych praktycznych rad. Duża część społeczeństwa lubi jakieś dyrdymały w stylu 'liczy się charakter' a jednocześnie 'bądź sobą'. No mało to pomocne. To jak mówić do kogoś w depresji 'rozchmurz się'. No bardzo fajna rada, na pewno pomoże. Tymczasem o dziwo zarówno jeżeli chodzi o inceli jak i ludzi w depresji część rozwiązań może być wspólna: czy też większa aktywność fizyczna, czy też terapia u specjalisty. Postawienie na możliwe do zrealizowania cele, zależne od nas. Widziałem też inceli, którzy pomimo raczej negatywnego stosunku społeczeństwa do tego skupili się na zarobieniu hajsu by zrobić sobie operacje plastyczne - i ich życie zmieniło się o 180 stopni w pozytywnym kierunku(oczywiście nikt nie wie co siedzi głęboko w nas). Część inceli co prawda użala się nad sobą, ale część jest po prostu wkurzona na społeczeństwo za wszystkie kłamstwa, które społeczeństwo im wmawia. Ale to nie tyczy się tylko inceli/mężczyzn. Jestem ciekaw ile kobiet na zachodzie jest wściekłych na mit 'you can have it all', czyli skup się na wykształceniu, potem zrób karierę, znajdź kogoś w wieku 35 lat, ożeń się w wieku 40 a potem spłódź 3 idealne dzieci i bądź szczęśliwa do końca swoich dni. Może to wyda się dziwne, że ktoś w to w ogóle wierzy, ale ludzie wierzą w różne rzeczy. Nie mówię o tym, żeby kobiety przykuć do kuchni, ale one też powinny być świadome, że zazwyczaj coś jest za coś innego i o ile niektórym kobietom udaje się połączyć karierę z rodziną/macierzyństwem, tak nie jest to takie łatwe do realizacji, a czasami wręcz niemożliwe. I ok, jeżeli kobieta decyduje się, poświęcić całkowicie karierze, ale powinna być świadoma następstw tego. Tak naprawdę nie wpływa to też na ich atrakcyjność, choć część z nich zapewne tak myśli bo 35 letni ustawiony facet z dobrym zawodem jest bardziej atrakcyjny niż 20 latek, który jest kelnerem i nie wie co chce w życiu robić. Odwróćmy płcie i oczywiście każdy na tym forum będzie się zarzekał, że woli 35 letnią pani prawnik niż 20 letnią kelnerkę, ale większość mężczyzn w społeczeństwie zdecyduje inaczej. 
Nie tyczy się to też wszystkich społeczeństw oczywiście, np. kraje azjatyckie w tej kwestii są dużo mniej zakłamane i z góry każdy wie, że jak facet ma hajs to sporo zwiększa jego atrakcyjność, tak samo jak młodość i uroda u kobiety.


Pearl Jam napisał(a): Ale zaraz...
Wy nie chodzicie do szkoły, na studia, do pracy, czy choćby do cholernego parku?
Mało tam kobiet w odpowiednim wieku? tak trudno podejść i zagadać, zaprosić na kawę?

To jakiś sztuczny problem tych arcysztucznych czasów.


To z mojej perspektywy
- prawie zawsze wszystkie są zajęte
- jak nie są zajęte to nie są zainteresowane
Ale pytam się tylko tych, które choć trochę znam w życiu bym nie zagadał do nieznajomej z intencją zaproszenia jej gdzieś. Tzn jak byłem młodszy to się zdarzało, ale wszystkie były zajęte. Lub mówiły, że są zajęte.
Co innego oczywiście portale randkowe, ale tam na pierwszą wiadomość odpowiada nie więcej niż 1% to sobie już jakiś czas temu odpuściłem
Najedzony głodnego nie zrozumie, tak samo przystojny/normalny brzydkiego nie zrozumie.


PS Swoją drogą teraz jak o tym myślę, moje zainteresowanie tematem inceli jest spowodowane też moim bratem. Ja ze swoim losem jestem pogodzony.Jest parę lat młodszy ode mnie, ale wygląda lepiej, jest wyższy i przystojniejszy. Ma niestety też problemy skórne, ale ogólnie jest zdrowy, na pewno zdrowszy niż ja. W naszym życiu nigdy w sumie nie było ojca i mam wrażenie, że chłopakowi brakowało tego wzorca... próbuje sam dla niego być tym wzorcem na ile umiem. Namawiam go by zrobił prawo jazdy w końcu, wkręcalem go w różne roboty by miał chociaż jakieś doświadczenie, ale poza studiami to praktycznie nic innego w życiu nie robi. Niby jakąś dziewczynę miał, ale nie trwało to długo i chyba jest sfrustrowany, choć po sobie tego nie pokazuje. Nie chciałbym by skończył jak ja, chciałbym by był szczęśliwy, kogoś znalazł może założył rodzinę?
Odpowiedz
<do usunięcia, nie wiem co piłem, jak to pisałem

Edit 2, za późno...>
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Z tym zakłamaniem to coś w tym jest, ale takie czasy, że z pogardą patrzymy na małżeństwa aranżowane i na wszelkie formy choćby cienia materializmu w związkach. Akceptujemy rozwody przez różnice charakterów, niedobór seksualny, ale broń Ciebie Mamono, żeby powodem były zbyt niskie zarobki. Paradoksalnie równolegle do tego prostytucja coraz bardziej staje się "sex-workerstwem", a i wszelkie inne formy czy sponsoringu czy pornografii nie są już powodem społecznego ostracyzmu... raczej.


A w wielu krajach biznes się pochylił nad incelami, stąd duży przekrój ofert "żona z katalogu". To jest raczej lepsze wyjście, niż samemu wyjeżdżać w nieznane, choć oczywiście z powodów wymienionych wyżej będzie to potępiane przez wiecznych idealistów. No ale, jeżeli dany konkretny incel ma dobrą pracę i już dosyć ma randek z nadętymi roszczeniowymi laskami, to może to jest jakaś alternatywa, przynajmneij dla tych zrozpaczonych?

'Żona z katalogu' to według mnie poroniony pomysł, tak samo jak wyjechanie do kraju tylko po to by przywieźć do kraju. Przecież to już nie materializm, a czysty gold digging. Jak taka żona przyjedzie do USA/Europy zachodniej zaraz może znaleźć sobie lepszego... Jak już wyjechać to na stałe do biedniejszego kraju, zwłaszcza jak to jest kraj pochodzenia(jak np. w przypadku currycelów), nawet jak początkiem relacji będzie hajs to będzie czas by zbudowana była może nie miłość(choć czemu nie?) ale przynajmniej wzajemny szacunek. Nie jestem za małżeństwami aranżowanymi, to nie jest też nasz krąg kulturowy, ale nie ma też co ukrywać, że czasami rodzice wybierali dla swoich pociech lepiej niż one same, zwłaszcza w okresie młodzieńczym. Czysta namiętność może szybko ulecieć, a dziś często miłość mylona jest z li tylko czysto fizycznym pożądaniem. 'Miłość od pierwszego wejrzenia'? Raczej namiętność, choć ta może przerodzić się w miłość, lecz wcale nie jest takim stabilnym fundamentem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości