Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kurdowie
#81
Była mowa o demokratycznej opozycji. W chwili, gdy dla wszystkich stało się jasne, że "demokratyczna" została przejęta przez radykalne grupy fundamentalistów, to zaczęto wycofywać się ze sformułowań "opozycja demokratyczna".

Sofeicz napisał(a): Przynależność do czegoś takiego, jak NATO zobowiązuje do przestrzegania pewnych standardów postępowania.
A Turcja już dawno sprawdza, na ile te standardy są do obejścia bez wykluczenia z klubu (casus Cypru).
I ogólnie ma w d... co NATO na to.

No tak, ale Inky ma rację, że to Turcja jest strategicznym sojusznikiem.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#82
Sofeicz napisał(a): Przynależność do czegoś takiego, jak NATO zobowiązuje do przestrzegania pewnych standardów postępowania.
A Turcja już dawno sprawdza, na ile te standardy są do obejścia bez wykluczenia z klubu (casus Cypru).
I ogólnie ma w d... co NATO na to.

No to właściwie sam sobie odpowiedziałeś na swoją wątpliwość czy powinienem jeszcze coś dopisywać? Uśmiech
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#83
ad Robur vel Gladiator.

Podajesz mi trzy linki i zero cytatów, w żadnym z nich nie odnalazłem Twojej insynuacji, jakoby dominowała gdziekolwiek narracja łącząca siły islamistyczne z "demokratycznymi". A na konkretne pytanie, jak chwilowa ofrnsywa Turków ma pomóc w odzyskaniu kontroli przez siły rządowe, każesz szukać sobie sam? Poza tym zarzuty emocjonalności to sobie zachowaj na rozmowy prywatne, ja powyżej wypunktowałem, na czym polegała kłamliwość Twojego tekstu. W odpowiedzi - strzelenie focha.

Jeżeli nie chcesz odpowiadać to po prostu nie odpowiadaj a tak wysmarowałeś post z zerową zawartością merytoryczną. Chętnie bym odpowiedział, ale dopiero, jak znajdę jakiś argument na moje pytanka.

Jedyne, co na marginesie można zauważyć, to to, że owszem, przymiotnik "demokratyczny" w stosunku do sił w regionie Rojavy jest etykietką bez zawartości. Bardziej politycznym hasłem, które pozwala odróżniać "dobrych" syryjczyków od "złych" i "brzydkich", żeby użyć starego westernu. Ale to nie ma nic wspólnego z Twoim -kłamliwym- zarzutem.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#84
Pozostał jeszcze jeden aspekt o Kurdach dotąd nie poruszany. Wsparcie jakiego Kurdom udziela Izrael. W oczywisty sposób walki wewnętrzne u przeciwników w krajach wrogich Izraelowi są jak najbardziej na rękę Izraelowi. Niemniej mamy tutaj coś głębszego, nie jest to tylko - wrogowie moich wrogów są moimi przyjaciółmi. Żydzi uważają  Kurdów za prawie Żydów, a przynajmniej za pobratymców. Popierają Kurdów w ich chęci utworzenia własnego państwa, choć oficjalnie dystansują się od uważanej za terrorystyczną organizacje PKK. Podobnie Kurdowie wielką estymą darzą Izrael. Wynika to poniekąd ze wspólnej historii, spokoju mniejszości żydowskiej mieszkającej przez wieki w Iraku. Mamy nawet IsraelKurd Institute.

Co istotne, Kurdowie popierają politycznie Izrael. Poniższy artykuł zawiera charakterystyczne przesłania.

Cytat:Due in large part to Prime Minister Benjamin Netanyahu's outreach to the Muslim world, there are others who view the idea favorably.

It is no secret that there is a historic bond between the Kurdish and Jewish peoples. Following Kurdistan's independence referendum, only one country recognized the right of the Kurds to declare a state; that country was Israel. As it turned out, Netanyahu's brave gesture toward the Kurds paid off. The Kurds appreciated Israel's historic gesture toward them. They are one of the few Muslim peoples who proudly wave Israeli flags at rallies. Due to the history of persecution that they experienced under Syrian President Bashar Assad, the Kurds more than anyone else in the Muslim world support Israel and are open to recognizing Israel's claim to the Golan, especially following Trump's historic declaration on the subject.


Mamy uznanie przez Kurdów aneksji Wzgórz Golan. Dalej jest jeszcze ciekawiej, by nie rzec super ciekawie:

Cytat:Israel's annexation of the Golan has been important for preserving the heritage of an ancient faith whose ancestors have lived on this land since the days of Jethro. If Israel takes such a bold gesture, the Kurds and countless other persecuted peoples will rise up and support the Jewish state, thus granting Israel international legitimacy to rule the area.

Całość.

To nic innego jak zawoalowana intencja odbudowy Wielkiego Izraela rozciągającego się na dawnym terytorium królestwa króla Dawida. To zaś oznacza kolejny powód do permanentnej wojny w tym rejonie. Rozpad Turcji, Iraku, Syrii (tu w zasadzie już jest), a także Iranu. Jedyną siłą mogącą powstrzymać Izrael przed odbudową Wielkiego Izraela, kosztem całego regionu jest Iran. Gdyby nie siły irańskie w Syrii, pewnie już by tego kraju nie było. To wszystko zmusza do postrzegania nieco inaczej całego obecnego konfliktu z Kurdami. Uważa ich się za sprzymierzeńców Izraela i tak traktuje.
Odpowiedz
#85
Zauważmy, że Gladiator pochodzi z takiego „obszaru”, w którym wskazanie faktu, że jakieś działanie wzmiacnia Izrael wystarcza do potępienia tego działania. Nie trzeba w żaden sposób uzasadniać, że istnienie „Wielkiego Izraela” jest niekorzystne dla Zachodu. Wystarczy hasło „Żydy skorzystają”, aby w Kurdów zaczęto rzucać kamieniami.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#86
Ja raczej jestem zdziwiony, jak argumentacja z "Wielkiego Izraela" mieści się z polityką "his great and unmatched wisdom". No bo raczej dotychczas żadna z jego akcji na Bliskim Wschodzie nie kłóciła się z tradycyjnym wspieraniem Izraela przez USA. Mogą być z tego trzy wnioski:

- Donald postanowił zerwać z kolejnym fundamentem amerykańskiej polityki
- Żadnego sojuszu Kurdów i Izraela nie ma
- Polityka "Wielkiego Izraela" nie jest polityką rządu Izraela tylko "jakichś" grup wpływu, i na tym poziomie być może jakiejś współprace są.

Przy całej chaotyczności Donalda, pierwszą opcję uważam za wykluczoną, reakcje lobbystów żydowskich byłyby widoczne. Dlatego pozostaje opcja druga lub trzecia. Z tendencją IMHO do drugiej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#87
Właściwie Trump zmienił dotychczasowe modus operandi USA w tym sensie, że wyobraża sobie, że można sprawować pax americana bez płacenia za niego.
On ciągle przecież wypowiada się, jak jakiś drobny sklepikarz, który tylko patrzy, czy mu się pietruszka opłaca.
Ale tak to nie działa. Imperia chcąc być ciągle imperiami muszą w tę imperialność inwestować.

Oczywiście USA mogą wrócić do izolacjonizmu, w którym długo tkwiły ale zredukują się wtedy do roli takiej większej GB, która ma co wspominać i tyle.
Ale widać, że ta izolacjonistyczna polityka na razie obowiązuje.


Cytat:- Jeżeli Turcja wkracza do Syrii, to sprawa między Turcją a Syrią. To nie nasz problem - powiedział Donald Trump dziennikarzom. Amerykański przywódca gościł w Białym Domu prezydenta Włoch Sergio Mattarellę. - Syria i Turcja mogą walczyć - mówił Trump. - Mają tam dużo piasku. Tam jest dużo piasku, z którym mogą się bawić - dodał.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#88
bert04 napisał(a): Ja raczej jestem zdziwiony, jak argumentacja z "Wielkiego Izraela" mieści się z polityką "his great and unmatched wisdom". No bo raczej dotychczas żadna z jego akcji na Bliskim Wschodzie nie kłóciła się z tradycyjnym wspieraniem Izraela przez USA.

Choćby jedna się kłóciła. Przeniesienie ambasady. To dość jasny sygnał i niekoniecznie tylko symboliczny. Tak samo cisza przy zajmowaniu kolejnych terenów przez izraelskich kolonistów jest dość wymowna. O niepokojach jakie miały miejsce piętnaście-dwadzieścia lat temu, gdy nielegalna kolonizacja postępowała, w zasadzie nie ma mowy. Przynajmniej w głównych kanałach medialnych nie słychać nic o protestach Palestyńczyków, którzy co intifadę dostając po głowach, w końcu chyba coraz mniej mają zapału (może demografia robi swoje?), co nie znaczy, że godzą się na to.
A czy ktoś jeszcze pamięta o wstępnym porozumieniu, które chyba miało największe szanse powodzenia, jakie podpisano za Clintona? Teraz już nawet nie ma tematu dążenia do formalnego porozumienia. Też wymowne.
Piętnaście lat temu, akcje myśliwców IDF na instalacje w Iranie były dobrze skrywane. O takich sprawach dowiadywano się po czasie. W ostatnich latach, myśliwce Izraela czy drony lub rakiety spadały na Syrię czy Iran bez większej krępacji.

bert04 napisał(a): Mogą być z tego trzy wnioski:

- Donald postanowił zerwać z kolejnym fundamentem amerykańskiej polityki

No, Trump raczej nie kontynuuje poprzedniej polityki względem Izraela. Coś tam mówi o porozumieniu między Izraelem i Palestyną, ale skutki są odwrotne. Jednak żeby nie mówić tylko o Trumpie, to można cofnąć się do Obamy.

Cytat:That Obama is now seen as the last, best hope for a two-state solution is deeply ironic given how little he has done to advance that goal in the nearly eight years since he took office. Not only has he failed to live up to the high expectations he set out at the start of his administration, Obama is on his way to becoming the first U.S. president in more than four decades to break no new political ground in terms of resolving the Israeli-Palestinian conflict. In fact, his legacy could well be the death of the two-state solution itself.

https://www.foreignaffairs.com/articles/...nian-peace

Więc paradygmat w Waszyngtonie uległ zmianie chyba wcześniej. Trump dokonuje rewizji, tylko robi zwrot w którą stronę...?


A tutaj podsumowanie, które sugeruje, że POTUS gra raczej do jednej bramki:
https://www.reuters.com/article/uk-israe...SKCN1TP13M


Cytat:As for the plan itself, it outlines a constructive vision for a future Palestinian state but one that is detached from today’s realities. Israel still controls the economic life of the Palestinian territories, and little progress is possible without its support, yet remarkably the plan calls on Israel to do nothing at all to help the Trump team’s vision come into being.

If the Trump administration wants to help Palestinians and Israelis, it should shelve its fantasy plan, which the Palestinian leadership has already rejected
https://foreignpolicy.com/2019/06/28/tru...s-on-gaza/


Składa się to raczej na obraz taki, że Izrael faktycznie wg administracji Trumpa, powinien urosnąć, aby być bardziej samodzielnym (po ograniczeniu obecności USA w regionie).



bert04 napisał(a): - Żadnego sojuszu Kurdów i Izraela nie ma

Nie musi istnieć żaden formalny czy nieformalny sojusz pomiędzy nimi, aby Izrael chciał wspierać Kurdów. Obecność Kurdów jako niezależnego (quasi-państwowej administracji) partnera opłaca się Izraelczykom, ale chyba nikomu innemu, poza Kurdami, już nie. Pewnie stąd Bibi głośno wypowiedział swoje niezadowolenie z faktu, że USA wycofują się z północnej Syrii i bezpośredniego wspierania Kurdów.

bert04 napisał(a): - Polityka "Wielkiego Izraela" nie jest polityką rządu Izraela tylko "jakichś" grup wpływu, i na tym poziomie być może jakiejś współprace są.


Myślę, że Bibi tak sobie wyobraża Izrael - jako wielki kraj - dominujący w regionie.
Ciekawe czy dojdzie do kolejnych wyborów, bo majowe i wrześniowe nie przyniosły jednoznacznych rezultatów. Netanyahu nie sformował rządu. Szansę dostanie opozycja.

Netanyahu Tells President He Can't Form Government; Rivlin to Tap Gantz
https://www.haaretz.com/israel-news/elec...-1.8012996

bert04 napisał(a): Przy całej chaotyczności Donalda, pierwszą opcję uważam za wykluczoną, reakcje lobbystów żydowskich byłyby widoczne. Dlatego pozostaje opcja druga lub trzecia. Z tendencją IMHO do drugiej.

Jest to jakaś rewizja. Inna niż Obamy, ale inna też od wcześniejszych prób pokojowego rozwiązania. Tylko czy poskutkuje to długofalowo militarnym wzmocnieniem jak w latach 60/70?





Sofeicz napisał(a): Właściwie Trump zmienił dotychczasowe modus operandi USA w tym sensie, że wyobraża sobie, że można sprawować pax americana bez płacenia za niego.
On ciągle przecież wypowiada się, jak jakiś drobny sklepikarz, który tylko patrzy, czy mu się pietruszka opłaca.
Ale tak to nie działa. Imperia chcąc być ciągle imperiami muszą w tę imperialność inwestować.

No właśnie mówi to i robi co robi, aby Niemcy zmusić do większych nakładów wojskowych, tym samym psując im budżet i komplikując relacje z FR. USA ponoć już nie mają siły wojskowej i ekonomicznej, aby być wszędzie i wpływać na wszystko. Stąd te próby wymuszania na partnerach większego zaangażowania. Jak widać, RP posłusznie kiwa głową i wywiązuje się ze swoich zadań nie otrzymując zbyt wiele w zamian (czy nawet dokładając do interesu), ale inni i mądrzejsi, patrz Niemcy, nie są tacy spolegliwi.


Sofeicz napisał(a): Oczywiście USA mogą wrócić do izolacjonizmu, w którym długo tkwiły ale zredukują się wtedy do roli takiej większej GB, która ma co wspominać i tyle.
Ale widać, że ta izolacjonistyczna polityka na razie obowiązuje.

Nie do końca. Raczej próbują wywrócić stół tak, aby wytrącić Chiny z równowagi i nie stracić na tym zbyt wiele. Gdyby jednoznacznie postawili na izolacjonizm to przestaliby zajmować się głębszymi relacjami ze swoimi partnerami w Azji, Oceanii, nie wywoływaliby presji na Niemcach itd. Nawet pomysł kupienia Grenlandii, choć szalony w narracji, mógłby się przysłużyć USA. Arktyka topnieje i w końcu Chińczycy zaczną podpływać tamtędy do Ameryki.

Dlatego Trump używa ceł, dlatego odpuścił umowy o swobodnym handlu. Zmiana reguł gry, pozorne porzucenie ich, aby po pokonaniu pretendenta wrócić do ich stosowania na nowych zasadach korzystniejszych dla USA niż w ostatnich nastu latach.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#89
Sofeicz napisał(a): Właściwie Trump zmienił dotychczasowe modus operandi USA w tym sensie, że wyobraża sobie, że można sprawować pax americana bez płacenia za niego.
On ciągle przecież wypowiada się, jak jakiś drobny sklepikarz, który tylko patrzy, czy mu się pietruszka opłaca.
Ale tak to nie działa. Imperia chcąc być ciągle imperiami muszą w tę imperialność inwestować.

Oczywiście USA mogą wrócić do izolacjonizmu, w którym długo tkwiły ale zredukują się wtedy do roli takiej większej GB, która ma co wspominać i tyle.
Ale widać, że ta izolacjonistyczna polityka na razie obowiązuje.


Cytat:- Jeżeli Turcja wkracza do Syrii, to sprawa między Turcją a Syrią. To nie nasz problem - powiedział Donald Trump dziennikarzom. Amerykański przywódca gościł w Białym Domu prezydenta Włoch Sergio Mattarellę. - Syria i Turcja mogą walczyć - mówił Trump. - Mają tam dużo piasku. Tam jest dużo piasku, z którym mogą się bawić - dodał.

Stosujesz jakąś dziwną, odwróconą logikę. Imperia, żeby istnieć muszą mieć korzyść ze swojej imperialności w pierwszej kolejności. Wtedy będą w imperialność inwestować. A gdy kończy się korzyść, kończy się inwestowanie w taki biznes. Pax Americana nie funkcjonował dla siebie samego, bo tak jest fajnie - ba, w większości przypadków nie istniał nawet z pobudek ekonomicznych - tylko dla korzyści strategicznych w sferze bezpieczeństwa. Był niejako łapówką jaką Amerykanie zapłacili (jeszcze) wolnemu światu w zamian za bycie po ich stronie przeciwko ZSRR. Świat w zamian mógł sobie pływać, handlować po oceanach bez swoich własnych kosztownych marynarek bo o przepustowość dbało USN. Ekonomicznie to zawsze był dla Amerykanów średni interes z tą całą dominacją świata, do dzisiaj jest tak, że eksportują poza NAFTA jakiś pojedynczy mały procent swojej gospodarki a ponosili lwią część kosztów funkcjonowania światowego systemu. Jeśli Ameryka zdecyduje się wycofać na swój kontynent, to reszta świata ma problem a nie Ameryka a Ty piszesz tak, jakby to oni coś tracili a reszta świata miała powody do radości. Tymczasem w przypadku jakiegoś kryzysu bezpieczeństwa w Azji czy Europie, kapitał jako jeden z pierwszych kierunków ucieczki obierze sobie właśnie U.S.A. Z Chinami jest inaczej i wydaje się, że tym wypadku ta sztuczka ze światowym systemem nie działa bo kraje sobie jednak mniej lub bardziej cenią relacje handlowe z tym państwem (a przynajmniej póki co nadal tak jest co się może zmienić) o co w przypadku ZSRR było trudno. A jeżeli tak faktycznie jest, to zamykamy/ograniczamy Pax Americana i radźcie sobie sami ze sobą nawzajem Euroazjaci.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#90
Kurdowie sprzyjają Izraelowi i na odwrót. Nie znaczy to jednak, że Kurdowie nie przyjmują tymczasowych celowych sojuszy np z Syrią, tam wszyscy walczą ze wszystkimi. Dość interesujący pro izraelski przegląd sytuacji napisany (sic!) półtora roku temu. Jak widać już wtedy zostawienie Kurdów było oczywiste.

W tej chwili jest niemal pewne, że Amerykanie w końcu Kurdów zdradzą.

Co  do budowy The “Greater Israel” project.

Wolta Trumpa jest wymuszona słabnięciem USA, choć trudno określić co będzie dalej...
Odpowiedz
#91
Gladiator napisał(a): Kurdowie sprzyjają Izraelowi i na odwrót. Nie znaczy to jednak, że Kurdowie nie przyjmują tymczasowych celowych sojuszy np z Syrią, tam wszyscy walczą ze wszystkimi. Dość interesujący pro izraelski przegląd sytuacji napisany (sic!) półtora roku temu.

Będę czepialski, ale (sic!) zasadniczo daje się po cytatach. Na podkreślenie wagi jakiejś frazy wystarczy (!).

Cytat:. Jak widać już wtedy zostawienie Kurdów było oczywiste.

W tej chwili jest niemal pewne, że Amerykanie w końcu Kurdów zdradzą.

Strasznie ciekawy tekst, serio. Jedyne, co mi trochę zgrzytło to była ta rzekoma kurtuazja do samolotów, jakby Turcy nie zestrzelili SU 22 w 2015.


Cytat:Co  do budowy The “Greater Israel” project.

Mój angielski jest trochę za słaby na takie ściany tekstu, ale na ile doczytałem to jakieś stare doktryny z czasów ruchu syjonistycznego.

Cytat:Wolta Trumpa jest wymuszona słabnięciem USA, choć trudno określić co będzie dalej...

IMHO  słabnięcie USA jest efektem takiej decyzji, i paru innych także. Można się nie zgadzać z tezą, że zdrada Kurdów ma znaczenie dla stosunków Polska - USA. Ale dla innych grup chcących zawierać doraźne sojusze, owszem. Rosja, Iran, nawet Saudyjczycy dotrzymali sojuszy, na ile się dało. A USA demonstracyjnie pokazał, że najperw wydyma a potem porzuci.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#92
bert04 napisał(a): Mój angielski jest trochę za słaby na takie ściany tekstu, ale na ile doczytałem to jakieś stare doktryny z czasów ruchu syjonistycznego.

Ma to tyleż sensu co twierdzenie, że polskie rachityczne moralne wsparcie dla Ukrainy w konflikcie z Rosją jest realizowaniem koncepcji Wielkiej Polski obejmującej Ukrainę, Białoruś i Inflanty. Nie da się wszak zaprzeczyć, że taka koncepcja była żywa jeszcze w Międzywojniu, a i teraz znajdą się szury, co fantazjują o tym pod kołderką. W Izraelu też takich mają, zresztą gdzie nie mają - może w San Marino? Zawsze to wroga oskarża się o ekspansjonizm i imperializm, a Nasi tylko przed tym wrażym imperializmem się bronią. Tylko w Rosji i Turcji żadnych tradycji imperialnych nie ma, no bo skąd?
Odpowiedz
#93
Pytanie na ile gadanie o "Wielkim Izraelu" jest czczym gadaniem podobnym do polskiej mutacji narodników gardłujących o "Wielkie katolickiej Polsce", ale nie potrafiących zdefiniować swojego sloganu, a na ile realnym planem. Izrael ma dość szczupłe środki i nic nie zapowiada, aby był w stanie zdominować region, ale czy ktoś nie zgodzi się z tym, że urósł w siłę w ostatnich latach?

Artykuł - komentarz nt. nacjonalistycznej polityki rządu Netanyahu, który ponoć wspierany jest przez pewne środowiska żydowskie w Ameryce i obecnego POTUS, które pozwalą premierowi Izraela prześladować opozycjonistów i mniejszość palestyńską (napisane w nim jest o liście osób, które należy obserwować i utrudniać im życie; działania podobne do Makkartyzmu). Jeśli ktoś chce to mogę przetłumaczyć wskazane akapity.


Cytat:Israel’s drift to the far-right is part of a global move towards illiberalism. But American Jewish establishment organizations have been the Israeli government’s crucial partners, funders, enablers and defenders.

Our exemption of Israel from our commitment to universal civil and political freedoms has helped make space for the deeply anti-democratic, racist alliance between Trump and Netanyahu to thrive.
We must not forget the standing ovations that candidate Trump was greeted with at the largest gathering of American Jews (and their Christian evangelical friends) in the country, AIPAC’s annual policy conference.


https://www.haaretz.com/middle-east-news...-1.6575110
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#94
Trochę alternatywnego spojrzenia: https://edition.cnn.com/2019/10/24/opini...index.html
Odpowiedz
#95
Jestem z lekka rozczarowany faktem, że nikt nie zwrócił uwagi na dossier autora opisu Wielkiego Izraela - Michaela Chossudovskiego specjalisty od spiskowej teorii dziejów. Nie padło owe najstraszliwsze ze wszystkich zaklęć unieważniające każdy realny fakt i wyjaśnienie. Nie można też go oskarżyć go o antysemityzm (jest Żydem), warto więc rozeznać pewne sprawy.

Przytoczony wcześniej  poniższy cytat:

Cytat:Israel's annexation of the Golan has been important for preserving the heritage of an ancient faith whose ancestors have lived on this land since the days of Jethro. If Israel takes such a bold gesture, the Kurds and countless other persecuted peoples will rise up and support the Jewish state, thus granting Israel international legitimacy to rule the area.

Napisany jest przez politolog, nie blogerkę - fryzjerkę. Na pewno budowa Wielkiego Izraela jest dążeniem części sił politycznych Izraela. Tyle tylko, że ten plan jest od lat konsekwentnie  realizowany z różnym natężeniem. Ci którym jest to obojętne lub są przeciwni nie mają na to większego wpływu. Państwo Izrael od początku się rozrastało i proces ten usiłuje kontynuować obecnie.

- 1967 rok, trwająca do dziś aneksja części Jerozolimy, Zachodniego brzegu Jordanu, Wzgórz Golan, strefy Gazy.
Od tego czasu mamy nasiloną kolonizacje terenów zachodniego brzegu Jordanu i wyrzucaniem Palestyńczyków  z ich ziemi. To, że jest sprzeczne z prawem Izraela nie ma znaczenia. Oficjalnie jest to państwo Żydów i Palestyńczycy są automatycznie obywatelami drugiej kategorii. Jerozolima została też od 1980 roku całą i zjednoczoną stolicą Izraela”.

- 1981 - oficjalne przyłączenie Wzgórz Golan do Izraela.

- 2014 - plan zagłady strefy Gazy.  Realizowany krok po kroku, fizycznie niszczonej ludności i pozbawianiu jej dostępu do wody.    Tam gdzie Żydzi tam zieleń, tam gdzie pustynnie, tam Palestyńczycy.

- 2019 - Jest projekt naturalizacji Palestyńczyków w ościennych krajach, czyli kupienia tzw Plan Kushnera.

- 2019 -  Jak wygram wybory anektuje dolinę Jordanu.

Wybory przegrał, znaczy realizacja  może się opóźnić, tylko tyle. Mamy krok po kroku powiększanie państwa Izrael zgodnie z ramami - Wielkiego Izraela, odnowionego przez Herzla. Sama ideologia nie wystarczy musi mieć ona własną dynamikę.

W 1967 roku w Izraelu żyło ok 2,5 mln ludzi. Obecnie ok 8,8 mln ... Średnia gęstość zaludnienia to ok 377 osób na km kwadratowy i to ludności skonfliktowanej. Rozszerzenie przestrzeni życiowej jest wręcz koniecznością dla tego państwa. Do tego dochodzi pogłębiający się brak wody. Woda jest w górach południowego Libanu... Jest też tam Hezbollah blokujący do niej dostęp. W Syrii stacjonują Strażnicy Rewolucji, którzy podobnie jak Hezbollah uniemożliwiają rozrost Izraela na Północ, zwłaszcza zbliżenie z Kurdami. Zwiększanie ludności własnej  wobec liczebności sąsiadów, poprzez ściąganie Żydów z całego świata powoduje przyrost ludności i wymusza określone działania. Sama ideologia bez wewnętrznej potrzeby byłaby martwa, tak samo  rozrost musi mieć jakieś ideologiczne uwarunkowania.
Odpowiedz
#96
Gladiator napisał(a): Średnia gęstość zaludnienia to ok 377 osób na km kwadratowy i to ludności skonfliktowanej. Rozszerzenie przestrzeni życiowej jest wręcz koniecznością dla tego państwa.

Skąd taki wniosek? Wiem, że nie otrzymam odpowiedzi, ale pytam dla zasady.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#97
Gladiator napisał(a): Mamy krok po kroku powiększanie państwa Izrael zgodnie z ramami - Wielkiego Izraela, odnowionego przez Herzla. Sama ideologia nie wystarczy musi mieć ona własną dynamikę.

W 1967 roku w Izraelu żyło ok 2,5 mln ludzi. Obecnie ok 8,8 mln ... Średnia gęstość zaludnienia to ok 377 osób na km kwadratowy i to ludności skonfliktowanej. Rozszerzenie przestrzeni życiowej jest wręcz koniecznością dla tego państwa. Do tego dochodzi pogłębiający się brak wody. Woda jest w górach południowego Libanu... Jest też tam Hezbollah blokujący do niej dostęp. W Syrii stacjonują Strażnicy Rewolucji, którzy podobnie jak Hezbollah uniemożliwiają rozrost Izraela na Północ, zwłaszcza zbliżenie z Kurdami. Zwiększanie ludności własnej  wobec liczebności sąsiadów, poprzez ściąganie Żydów z całego świata powoduje przyrost ludności i wymusza określone działania. Sama ideologia bez wewnętrznej potrzeby byłaby martwa, tak samo  rozrost musi mieć jakieś ideologiczne uwarunkowania.

Izrael nie "rozrasta się", tylko próbuje rozciągnąć kontrolę polityczną nad obszarem, który kontroluje militarnie od... 70 lat. Taka polityka pały budzi oczywiście opory, także wśród bardziej pokojowo nastawionych Izraelczyków, ale utożsamianie tego z jakimś imperializmem jest po prostu niedorzeczne. Cel prawicowych partii izraelskich jest jasno zdefiniowany od zawsze: nie jest to żaden "Wielki Izrael", tylko jednorodne państwo obejmujące całą Palestynę. Dokładnie taki sam cel ma Hamas i większość innych organizacji palestyńskich Arabów, więc chyba jedni drugich dobrze tam rozumieją.
Odpowiedz
#98
Gladiator napisał(a): Jestem z lekka rozczarowany faktem, że nikt nie zwrócił uwagi na dossier autora opisu Wielkiego Izraela - Michaela Chossudovskiego specjalisty od spiskowej teorii dziejów.

A po cholerę leżącego kopać? Jeżeli już, to inny akapit z Twojego linku zasługuje na uwagę:

"In 2017, the Centre for Research on Globalization was accused by NATO information warfare specialists of playing a key role in the spread of pro-Russian propaganda."

Hmm.... zastanawiające.

Cytat:- 2014 - plan zagłady strefy Gazy.  Realizowany krok po kroku, fizycznie niszczonej ludności i pozbawianiu jej dostępu do wody.    Tam gdzie Żydzi tam zieleń, tam gdzie pustynnie, tam Palestyńczycy.

Nie można zaprzeczyć, że żydzi rozszerzają swoje panowanie nad tereny Gazy. Robili to przed 2014, będą robić i po 2019, do tego im żaden "tajny plan ogłaszany publicznie" potrzebny nie jest.

Ale co do autora tego "planu":

https://en.wikipedia.org/wiki/Moshe_Feiglin

"In January 2015, he announced that he was leaving Likud to form his own party, although he did not do so in time for the elections. Shortly after the elections, he announced that the new party was to be called Zehut (Identity)"

Czyli ten członek partii Likud, znany z wielu kontrowersyjnych wystąpień (m.in. "włos na głowie naszego żołnierza jest wart więcej niż cała ludność Gazy") i pochwał Hitlera<1> oraz "zbanowany" w Wielkiej Brytanii krótko po tym wystąpieniu odszedł z rządzącej partii. Analogie do naszego krajowego krula zapewne przypadkowe.

<1> https://en.wikipedia.org/wiki/Moshe_Feig...r_comments

Cytat:Obecnie ok 8,8 mln ... Średnia gęstość zaludnienia to ok 377 osób na km kwadratowy i to ludności skonfliktowanej. Rozszerzenie przestrzeni życiowej jest wręcz koniecznością dla tego państwa.

Obecna gęstość zaludnienia Holandii to 508 osób na km^2. Plany inwazji kontynentu i budowy "Wielkich Niderlandów" zapewne już gotowe.

Cytat:Do tego dochodzi pogłębiający się brak wody. Woda jest w górach południowego Libanu... Jest też tam Hezbollah blokujący do niej dostęp.

Linkowałem już do tej kwestii w innym kontekście.

https://ateista.pl/showthread.php?tid=24...#pid728023

https://www.woda.edu.pl/artykuly/niewido...konfliktu/

"Źródła wody dostępne na terytorium Izraela i Palestyny to rzeka Jordan oraz cztery warstwy wodonośne. Trzy z nich, nazywane Górskimi Warstwami Wodonośnymi, położone na zachód od Jordanu, współdzielone są między Izraelem a Zachodnim Brzegiem Jordanu. Nadbrzeżna Warstwa Wodonośna biegnie natomiast wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na terytorium Izraela i Strefy Gazy. Izrael sprawuje kontrolę nad tymi warstwami i sprzedaje wodę Palestyńczykom oraz swoim obywatelom."
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#99
Cytat:Izba reprezentantów USA przygniatającą większością głosów przegłosowała własnie sankcje wobec Turcji w związku z inwazją na Rożawę . Na sankcje składa się embargo na broń, sankcje gospodarcze wobec tureckiego banku centralnego i wobec oficjeli zaangażowanych bezpośrednio w inwazje (np. ministra obrony, szefa sztabu itd). Dodatkowo w osobnym głosowaniu przegłosowano uznanie Rzezi Ormian za ludobójstwo. Sankcje muszą zostać jeszcze zatwierdzone przez senat


https://thehill.com/policy/defense/46798...ai9BfSZlh8
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Czyżby nadchodził rozwód Turcji z NATO?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości