Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wybory Prezydenckie 2020
pilaster napisał(a): . Ludzie zachowują się racjonalnie jeżeli idzie o ich interesy.


Czyli należy rozumieć, że ludzie racjonalnie oceniają co jest w ich interesie, a co nie? Czy osoba z otyła jedząca kolejną tabliczkę czekolady działa racjonalnie czy nie? Co do zasady - nie. Dlaczego zatem to robi?
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Ależ zachodzi. Ludzie zachowują się racjonalnie jeżeli idzie o ich interesy.
Ludzie zachowują się racjonalnie, jeżeli chodzi o ich interesy genetyczne. A te wcale nie zawsze są tożsame z interesem finansowym.
Cytat:A kwestie LGBT dotyczą ich (nawet homoseksualistów) interesu w znacznie mniejszym stopniu  niż kwestie gospodarcze. Co przyjdzie homoseksualiście z prawa do odliczenia kilku stów z PITu, jezeli wcześniej jego firma zbankrutuje, bo reżim zmieni zasady odliczania VAT? Z mocą wsteczną na 10 lat do tyłu?
Pilaster użył niereprezentatywnego przykładu. Dla przedsiębiorców istnieje bardzo silna korelacja między sukcesem finansowym a sukcesem osobistym. Przedsiębiorca, który bankrutuje, jest o wiele mniej atrakcyjny od takiego, co nie bankrutuje, a od tego drugiego jeszcze atrakcyjniejszy jest taki, który zarabia kupę forsy. Ale to jest szczególna kasta. Dla lekarza czy brukarza praca i stabilna pozycja jest i w systemie liberalnym, i w socjalnym, i w nazistowskim choćby. A ich pozycja społeczna w bardzo niewielkim stopniu zależy od tego, czy będą zarabiać o 30% więcej czy mniej. To jest czynnik, który można racjonalnie pominąć.

Natomiast gdy się jest 30-letnim incelem nie można pominąć kwestii tego, czy jest się przegrańcem z racji stosowania niewłaściwej strategii rozrodczej, czy raczej wzorem aryjskiej męskości reklamowanej przez Instytut Czystości Rasy. Za tę drugą sytuację warto poświęcić choćby i większość mamony.

Cytat:btw sprawdził pilaster hipotezę Zakotem dotycząca skorelowania głosów nieważnych z wiekiem. Gdyby była prawdziwa zachodziłaby też korelacja pomiędzy głosami nieważnymi, a głosowaniem przez pełnomocników. Ale nie zachodzi.
Nie zachodzi, gdyż jak ZaKotem napisał, a pilaster nie doczytał, głosowanie przez pełnomocników to iloczyn trzech niezależnych od siebie zmiennych, z których tylko jedna powinna korelować z głosami nieważnymi. Tylko, że nie wiemy, jaka jest jej wartość, a jaka pozostałych dwóch. Podobieństwo powinno zachodzić tylko tam, gdzie ta wartość jest bliska zeru, bo wtedy pozostałe są nieistotne. I wtedy rzeczywiście zachodzi.
Odpowiedz
Krak
Cytat:Czy osoba z otyła jedząca kolejną tabliczkę czekolady działa racjonalnie czy nie? Co do zasady - nie. Dlaczego zatem to robi?
Ponieważ nagroda za zjedzenie tabliczki czekolady jest natychmiastowa i pewna, zaś kara odległa i tylko prawdopodobna.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Co racjonalności wyborów - ludzie zachowują się racjonalnie w ramach dostępnej im informacji. Ta zaś zależy od dwóch czynników:
1) całości ogólnodostępnej informacji,
2) własnych możliwości jej zrozumienia i oceny wiarygodności, czyli potencjału intelektualnego.
Dlatego ludzie głupsi mogą podejmować decyzje, z punktu widzenia bystrzejszych głupie. Jednak z ich bardziej ograniczonego punktu widzenia te decyzje są jak najbardziej racjonalne.
Kolejny punkt - kwestie ekonomiczne są bardziej skomplikowane od obyczajowych. Można więc oczekiwać że im ludzie głupsi, tym ekonomia mniej wpływa na ich wybory.
Kolejny punkt -ten potencjał intelektualny dość umiarkowanie koreluje z IQ. To jest bardziej rozsądek niż inteligencja. Bardzo ciekawym przypadkiem jest tu Korwin, człowiej błyskotliwy, ale jako polityk ostatnia dupa wołowa. Tu warto zauważyć, że kuce to zwykle ludzie bardzo młodzi. Ze względu na efekt Flynna bystrzejsi niż przeciętnie, ale i mniej rozsądni. Więc racjonalność ich wyborów wcale nie musi być wybitnie duża.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Krak napisał(a):
pilaster napisał(a): . Ludzie zachowują się racjonalnie jeżeli idzie o ich interesy.
Czyli należy rozumieć, że ludzie racjonalnie oceniają co jest w ich interesie, a co nie? Czy osoba z otyła jedząca kolejną tabliczkę czekolady działa racjonalnie czy nie? Co do zasady - nie. Dlaczego zatem to robi?

Nie wnikaj, bo pilaster ma swoje, sobie tylko znane, definicje. Zawsze będzie twierdził, że ludzie są racjonalni, choć wiadomo, że tak nie jest. Ludzie mogliby być prawie racjonalni, gdyby nie emocje i osobista percepcja rzeczywistości.

kmat napisał(a): bystrzejsi niż przeciętnie, ale i mniej rozsądni. Więc racjonalność ich wyborów wcale nie musi być wybitnie duża.


Bystrzejsi - w sensie przenikliwsi. Nie są mniej rozsądni. Po prostu dysponują ograniczoną pulą wzorców emocjonalnych, które wpływają na ich wybory. Chcą zadbać o spójność poglądów, a opierają się na ograniczonej puli nabytych wzorców kulturowych, co predestynuje ich do wybierania Korwina, który reklamuje siebie jako adwokata właśnie takich wzorców. Jednak w toku zmiany otoczenia i progresji życiowego doświadczenia, zderzają się z innymi poglądami, które pozwalają im zakwestionować korwinowski ekstrakt ideologiczny.
Ogólnie całość spektrum politycznego dąży do centrum. Tylko niektóre skrajne poglądy stają się częścią głównego nurtu, dlatego takie Razem czy Konfa, bez zaistnienia szczególnych czynników w społeczeństwie, nie będą samodzielnie rządzić.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Ponieważ nagroda za zjedzenie tabliczki czekolady jest natychmiastowa i pewna, zaś kara odległa i tylko prawdopodobna.

To by pasowało na samym początku, kiedy człowiek jest szczupły i wygląda zdrowo. A co z sytuacją kiedy obrzydliwie gruba baba widzi i wie, że jest obrzydliwie gruba, a mimo to dalej się obżera? Jest taki program w tv - o ludziach, którzy ważą ponad 200 kg, a mimo to dalej żrą jak wieprze. Często umierają już przed trzydziestką.

Wydaje mi się, że ludzie ogólnie nie myślą racjonalnie. Albo inaczej - najważniejsze decyzje podejmują emocjami (np. wejście w związek, założenie rodziny), a dopiero potem reszta ich działań jest racjonalna, ale podporządkowana owemu zwierzchniemu, wynikającemu z emocji, celowi.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Wydaje mi się, że ludzie ogólnie nie myślą racjonalnie. Albo inaczej - najważniejsze decyzje podejmują emocjami (np. wejście w związek, założenie rodziny), a dopiero potem reszta ich działań jest racjonalna, ale podporządkowana owemu zwierzchniemu, wynikającemu z emocji, celowi.

A kija tam. Racjonalność to ułuda. Działają najstarsze instynktowne zachowania i one są "racjonalne" w sensie świetnego prowadzenia organizmu przez srodowisko. Ale reszta? Toż to miks najróżniejszych odprysków emocjonalności. Co więcej analiza intelektualna emocji jest bezprzedmiotowa, bo emocje i tak biorą górę. Są dwa układy działania i ten szybszy jest oparty na uczuciach i tym szybszym się ludzie jako ogół kierują. Kahneman całą knigę o tym powił.
Odpowiedz
Pitolenie. Całe piękno życia polega na tym emocjonalnym rozbestwieniu.
Mam do bólu racjonalnego znajomego, który jest o wiele młodszy ode mnie, a już sobie grób na cmentarzu wykupił i wykuł napisy jedynie bez daty śmierci.
Tragedia.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Pozdrowienia od legenda dla szanownego kolegi. Jak możesz to przekaż mu, że ma ze mną dużo wspólnego i że jest git gościu.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Pitolenie. Całe piękno życia polega na tym emocjonalnym rozbestwieniu.

Sądzę, że jest inaczej. Emocjonalne rozbestwienie prowadzi do nędzy w różnych sferach życia, skłania ludzi do odczuwania cierpienia i stanowi barierę dla rozwoju. Jeśli emocjonalne rozbestwienie zdefiniujemy jako podporządkowanie instynktom, to sprowadzimy człowieka do poziomu zwierzęcia, które kierowane jest niesamowitymi mechanizmami biologicznymi, ale trudno określać jego działanie pięknym, a ponadto, zaprzeczymy kartezjańskiemu cogito ergo sum.

Sofeicz napisał(a): Mam do bólu racjonalnego znajomego, który jest o wiele młodszy ode mnie, a już sobie grób na cmentarzu wykupił i wykuł napisy jedynie bez daty śmierci.
Tragedia.

Co jest w tym racjonalnego? W kilku sytuacjach takie postępowanie może być uzasadnione, ale muszą istnieć w życiu tego człowieka określone elementy, a on sam kierować się pewnymi zasadami, w dodatku odmiennymi od reszty społeczeństwa. Jednak najracjonalniejszym postępowaniem jest nie zajmować się tymi sprawami, bo nasza śmierć nie dotyczy nas zanadto tj. nie odczuwamy jej rezultatów. Duży uśmiech Stąd, jeśli nie zachodzą określone okoliczności w życiu twojego znajomego, to jego działanie jest nieracjonalne.
A np. zachowanie chrześcijan, którzy nie mają zajmować się swoją śmiercią, a zmarłych bliskich chować jest racjonalne.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Pitolenie. Całe piękno życia polega na tym emocjonalnym rozbestwieniu.

A jesteś rozbestwiony? Bo ja na ten przykład chciałbym się emocji pozbyć, a jestem cholernie impulsywny. Wszystko co racjonalnie poukładam, powyciągam i zaplanuję, rozpierdalam na emocjonalnej karuzeli. A to się zakocham, jak ostatni kretyn, narobię głupot jakich bym po sobie się nie spodziewał, emocjonalnie się sponiewieram tak, że chce mi się zdychać, a to się zdenerwuję ździebko i coś ciekawego z tego wynika. Ja bym chciał spokoju, a nie raz top of the world a raz Weltschmerz stosowany. Wolałbym się emocji pozbyć, byłoby łatwiej.

Cytat:Mam do bólu racjonalnego znajomego, który jest o wiele młodszy ode mnie, a już sobie grób na cmentarzu wykupił i wykuł napisy jedynie bez daty śmierci.
Tragedia.

Spoko ziom.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Lumberjack
Cytat:To by pasowało na samym początku, kiedy człowiek jest szczupły i wygląda zdrowo. A co z sytuacją kiedy obrzydliwie gruba baba widzi i wie, że jest obrzydliwie gruba, a mimo to dalej się obżera?
No przecież napisałem – skoro zje czekoladkę tu i teraz, to natychmiast otrzymuje nagrodę (lepsze samopoczucie) zaś kara (dalsze pogorszenie stanu zdrowia) jest odległa i nie taka znowu pewna (dziś zje czekoladkę, ale przecież od jutra zacznie się odchudzać), natomiast jeśli tu i teraz czekoladki nie zje, to natychmiast otrzyma karę (złe samopoczucie wynikające z niezaspokojonej potrzeby) zaś nagroda (szczupła sylwetka i lepszy stan zdrowia) jest bardzo odległa i nie taka znowu pewna.
Z jednej strony masz pewną i natychmiastową nagrodę za cenę odległej i niepewnej kary, z drugiej zaś odległą i niepewną nagrodę za cenę pewnej i natychmiastowej kary. W takiej sytuacji zjedzenie czekolady jest jak najbardziej racjonalne.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Sądzę, że jest inaczej. Emocjonalne rozbestwienie prowadzi do nędzy w różnych sferach życia, skłania ludzi do odczuwania cierpienia i stanowi barierę dla rozwoju. Jeśli emocjonalne rozbestwienie zdefiniujemy jako podporządkowanie instynktom, to sprowadzimy człowieka do poziomu zwierzęcia, które kierowane jest niesamowitymi mechanizmami biologicznymi, ale trudno określać jego działanie pięknym, a ponadto, zaprzeczymy kartezjańskiemu cogito ergo sum.
Podpisuję się rękami i nogami Uśmiech Przykro patrzeć, jak ludzie pod wpływem emocji, nad którymi nie panują, targani są jak liście na wietrze, to tu, to tam. I potem dziwią się sobie, jak to możliwe, że narobili takich głupot albo zareagowali w taki a nie inny sposób. Brakuje tutaj przede wszystkim autorefleksji, samoświadomosci Uśmiech Ja bym się czuł jak właśnie zwierzę, gdybym sobie pozwalał na takie emocjonalne rozbestwienie.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Ogólnie całość spektrum politycznego dąży do centrum. Tylko niektóre skrajne poglądy stają się częścią głównego nurtu, dlatego takie Razem czy Konfa, bez zaistnienia szczególnych czynników w społeczeństwie, nie będą samodzielnie rządzić.
Rzecz w tym, że centrum jest definiowane przez ekstrema właśnie. Razem ma taki program, jak zwyczajna lewicą w krajach starej UE. Skrajnej lewicy w Polsce nie ma w ogóle i dlatego Razemici są tak nazywani, a żeby prawacy mogli robić heheszki z lewicowych szurów, muszą szukać przykładów za granicą. Z kolei tak prawicowa prawica jak Konfa występuje w zasadzie tylko w postkomunie i w internecie.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Jeśli emocjonalne rozbestwienie zdefiniujemy jako podporządkowanie instynktom, to sprowadzimy człowieka do poziomu zwierzęcia, które kierowane jest niesamowitymi mechanizmami biologicznymi, ale trudno określać jego działanie pięknym, a ponadto, zaprzeczymy kartezjańskiemu cogito ergo sum.

Dobrze gada. Polać mu.

Żarłak napisał(a): Co jest w tym racjonalnego?

No właśnie. Przecież to jest marnotrawstwo zasobów i to podwójne. Przede wszystkim, gdyby zaordynował spalenie to by oszczędził na miejscu na cmentarzu, nagrobku itd. Ponadto, przeznacza pieniądze o obecnej (domyślnie wyższej) wartości na nabycie czegoś co mógłby spokojnie nabyć za jakiś czas wydając pieniądze o domyślnie niższej wartości.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Z jednej strony masz pewną i natychmiastową nagrodę za cenę odległej i niepewnej kary, z drugiej zaś odległą i niepewną nagrodę za cenę pewnej i natychmiastowej kary. W takiej sytuacji zjedzenie czekolady jest jak najbardziej racjonalne.

Na tym właśnie polega dyskontowanie przyszłości. Teraźniejszość, zarówno w sensie kary, jak i nagrody, jest warta więcej niż przyszłość. Różnica między ludźmi polega właściwie wyłącznie na tym, że mają oni rózny wskaźnik dyskonta, czyli współczynnik określający jak szybko owa wartośc maleje w czasie. Dlatego ktoś, kto ma znacząco inny od naszego własnego poziom dyskonta, może się wydawac nieracjonalny, a jego decyzje - głupie. Jednak wcale tak nie jest, tylko on po prostu inaczej dyskontuje przyszłość. Ludzie, którzy maja niski stopień dyskonta i myślą w zwiazku z tym o przyszłości, mają automatycznie poglądy prawicowe - konserwatywne i liberalne. Osobnicy o stopie dyskonta bardzo wysokiej, żyją chwilą i popierają socjalistów, czy to narodowych, czy "gejowskich".

Dlatego ludzie, zawsze są racjonalni, a przynajmniej zawsze zachowują się tak, jakby byli. Błędy moga wynikac co najwyżej z niepełnej informacji.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Ludzie, którzy maja niski stopień dyskonta i myślą w zwiazku z tym o przyszłości, mają automatycznie poglądy prawicowe - konserwatywne i liberalne. Osobnicy o stopie dyskonta bardzo wysokiej, żyją chwilą i popierają socjalistów, czy to narodowych, czy "gejowskich".
A jak pilaster obliczył taką właśnie zależność? Czyżby Kim Ir Sen żył chwilą i nie troszczył się o przyszłość swego potomstwa po własnej śmierci?
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Czyżby Kim Ir Sen żył chwilą i nie troszczył się o przyszłość swego potomstwa po własnej śmierci?

Zapewne się troszczył. Miał niski współczynnik dyskonta - niską preferencję czasową.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Cytat:A jak pilaster obliczył taką właśnie zależność?

Wyssał ją sobie z palucha, bo mu pasuje do obrazu świata, który sobie zbudował Uśmiech Z rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
pilaster napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Czyżby Kim Ir Sen żył chwilą i nie troszczył się o przyszłość swego potomstwa po własnej śmierci?

Zapewne się troszczył. Miał niski współczynnik dyskonta - niską preferencję czasową.

No właśnie. A poglądy miał jakoś zupełnie nieliberalne. Socjalizm - narodowy jawnie i umyślnie, a nienarodowy bezwiednie - tworzy system hierarchiczny, będący industrialną wersją feudalizmu. Popieranie różnych systemów nieliberalnych jak najbardziej ma sens długoterminowo, ponieważ w razie wygranej to podwyższa pozycję entuzjastów wobec pozycji nieenuzjastów (którzy w skrajnych przypadkach zostają niewolnikami, a w nieskrajnych - redukuje się im majątek i źródło dochodów). Przy czym im mniejsze prawdopodobieństwo wygranej, tym większa nagroda, jak to w hazardzie. Dlatego młodzi mężczyźni, którzy biologicznie są bardziej skłonni do zachowań ryzykownych, zdecydowanie chętniej popierają rewolucjonistów. Którzy w Polsce nazywają się "prawicą" - taki lokalny folklor.

Toteż raczej bliższym przybliżeniem (nadal tylko przybliżeniem) byłby taki podział:
- niski współczynnik dyskonta i duża skłonność do ryzyka - rewolucyjny socjalizm (ja będę nadludziem i będę miał sto nałożnic)
- niski współczynnik dyskonta i mała skłonność do ryzyka - konserwatywny liberalizm (oszczędnością i pracą ludzie się bogacą, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, przysłowia są mądrością narodów)
- wysoki współczynnik dyskonta i duża skłonność do ryzyka - rewolucyjny liberalizm (drogo kupię, tanio sprzedam i taki będę bogaty, że hoho, a jak się nie uda, to winne są podatki i ideologia LGBT)
- wysoki współczynnik dyskonta i mała skłonność do ryzyka - konserwatywny socjalizm (dejcie).

To właśnie tworzy bardzo dziwaczne sojusze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości