Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Koronawirus
Cytat:Merkel w kwarantannie

Niemiecke media informują, że Angela Merkel właśnie podddała się 14-dniowej kwarantannie. Wcześniej kanclerz Niemiec miała kontakt z lekarzem, u którego potwierdzono zakażenie koronawirusem.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/...BoxMMtImg4


Kolońska reguła własnie zaczęła obowiązywać w całych Niemczech:

Cytat:Die bundesweit beschlossenen Maßnahmen

- Bürgerinnen und Bürger werden angehalten, die sozialen Kontakte so weit wie möglich zu reduzieren

- Mindestabstand im öffentlichen Raum von mindestens 1,50 Metern

- Aufenthalt im öffentlichen Raum ist nur alleine oder mit einer weiteren Person oder im Kreis der Angehörigen des eigenen Hausstands gestattet

- Der Weg zur Arbeit, zur Notbetreuung, Teilnahme an erforderlichen Terminen, indivueller Sport und Bewegung an der frischen Luft bleiben weiter möglich

- Gruppen feiernder Menschen - auch im Privaten - sind inakzeptabel

- Gastronomiebetriebe werden geschlossen, nur die Mitnahme von Speisen und Getränken ist gestattet

- Dienstleistungsbetriebe im Bereich der Körperpflege werden geschlossen - Ausnahmen gelten nur für medizinisch notwendige Dienste

- In allen Betrieben ist es wichtig, die Hygienevorschriften einzuhalten und wirksame Schutzmaßnahmen umzusetzen.

- Die Maßnahmen sollen eine Geltungsdauer von mindestens zwei Wochen haben.


Czyli żadnych zbiegowisk, maksymalnie 2 osoby (rodziny wyłączone), odstęp np w sklepach min 1,5 m od innych osób (w Aldim naklejono na podłodze linie przy kasie, żeby klienci się nie tłoczyli). Droga do pracy z użyciem publicznych środków lokomocji OK, ale zaleca się pracę zdalną. Nie pójdziesz do fryzjera (kontakt fizyczny), do restauracji czy na basen, ale możesz sobie zamówić jedzenie na wynos. Jak masz ochotę pobiegać, pospacerować, pojeździć na rowerze to możesz śmiało, byle nie w grupach.  W pracy obowiązują zasady higieny i ochrony zdrowia.

PS. Z tej reguły wyłamały się Bawaria i Zagłębie Saary. Tam obowiązuje godzina policyjna.
https://www.merkur.de/welt/kontaktverbot...03671.html
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Osobowy Bóg zawodzi na każdym kroku, jedynym jego usprawiedliwieniem w tej sytuacji jest brak istnienia.
 
Zawodzi tych, którzy oczekują od Niego tego, czego On nigdy nie obiecał.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
freeman napisał(a): Zawodzi tych, którzy oczekują od Niego tego, czego On nigdy nie obiecał.
To na chuj nam on?

Mam złe przeczucia względem tego, czy ocieplenie wyhamuje epidemię. W takich Włoszech poniewierało nawet na Sycylii. Zresztą najbardziej dotknięte do tej pory kraje są cieplejsze od Polski, na razie to chyba wpadniemy w jakieś termiczne optimum wirusa.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
freeman napisał(a):
Lampart napisał(a): Osobowy Bóg zawodzi na każdym kroku, jedynym jego usprawiedliwieniem w tej sytuacji jest brak istnienia.

Zawodzi tych, którzy oczekują od Niego tego, czego On nigdy nie obiecał.

Niby tak. W ogóle to fragment szerszego zagadnienia "Bóg, a cierpienie". Cierpienie związane z obecną pandemią nie jest jakoś niczym szczególnym we wiele-tysiąc-letniej historii ludzkości, ani nawet porównując z wydarzeniami z XX wieku. I dzisiaj w świecie istnieje wiele miejsc gdzie ludzie pragnęliby zamienić swój byt na stanie się przeciętnym Włochem i wzięcie udziału w wirusowej ruletce. Inna sprawa, że przez wieki chrześcijanie traktowali zasady swojej wiary na sposób magiczny mający ochronić przed nieszczęściami, dewocjonalia jako amulety, modlitwy jako wierszyki defensywne, taka religijność pierwotna i dzisiaj tkwi w ludziach głęboko.

kmat napisał(a): freeman napisał(a):
Zawodzi tych, którzy oczekują od Niego tego, czego On nigdy nie obiecał.
To na chuj nam on?

To człowiek ma służyć Stwórcy, a nie odwrotnie. Cierpienie nie zawsze jest złe, a unikanie cierpienia nie zawsze jest dobre (co nie znaczy, że mamy teraz pociąć się żyletką, a rany posypać solą). Pokuta to najwspanialsza rzecz jaka nas czeka na tym świecie. "Pokuta, pokuta, pokuta!" (objawienia fatimskie). "Dlaczego Bóg przesyła na nas choroby? 1) Żeby nam dał powód ćwiczenia się w pokorze i cierpliwości. 2) Żeby nas oderwał od świata i od siebie samych. 3) Żeby nas przygotował do śmierci. 4) Żeby nas ukarał za grzechy nasze, i podał nam sposobność do zadośćuczynienia przez pokutę. 5) Aby nas nauczył cierpliwości i umartwienia. 6) Aby nas doświadczył i oczyścił przez to ukaranie doczesne." Nauki katolickie w sposób katechizmowy, w których wyłożone są w krótkości z Pisma Świętego i podania. T. 3 / napisane niegdyś przez Franciszka Pouget ; przeł. z fr. [przez Józefa Jakubowskiego]. (http://katalog.nukat.edu.pl/lib/item?id=...heme=nukat)

***

Sory, za "channeling", inspiracją był temat założony kiedyś przez Neurozę.
Stop andromedyzacji Drogi Mlecznej!
Odpowiedz
Żarłak
Cytat:W optymistycznym wariancie epidemia zacznie wygasać po świętach.
Po świętach będziemy mieli mniej więcej 40 dni od zidentyfikowania w Polsce pierwszej osoby z koronowirusem. Dziś upływa 56 dzień od tego jak swojego pacjenta zero zidentyfikowali Niemcy. I co, powiedziałbyś, że epidemia zaczyna tam wygasać? A jeśli tam po 56 dniach raczej nie wygasa, to dlaczego miałaby wygasać u nas po 40?
Jeżeli optymistycznie założymy, że liczba zarażonych osób będzie w Polsce przyrastać codziennie średnio o 15%, to do świąt będziemy mieli ok. 12 000 osób z wykrytym COVID19, zaś w wariancie nieco mniej optymistycznym (np. dzienny przyrost 20%) będziemy podbijać pod 30 000.

Ps.
Wszystkim optymistom, którzy zwracają uwagę, że skoro Tajwan dał radę, to my też możemy, radzę by najpierw sprawdzili jak z o tam walczono z koronowirusem, a potem skonfrontowali to z polską  rzeczywistością.

Kmat
Pogoda jest u nas o tyle istotna, że przy wyższych temperaturach mamy zdecydowanie mniej smogu, co dla osób z niewydolnością oddechową naprawdę nie jest bez znaczenia.



Lampart&Freeman
O Boga idźcie się kłócić do innego tematu.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Nie, co jakiś czas widzę, że przy sytuacji koronawirusa ludzie chcą promować swoje religie i różne wizje, nawołują do pokuty, to mnie drażni i tu zostało to poczynione, więc tu to skomentowałem, a ty nie masz nic do gadania na ten temat bo nie jesteś moderatorem.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Żarłak
Cytat:W optymistycznym wariancie epidemia zacznie wygasać po świętach.
Po świętach będziemy mieli mniej więcej 40 dni od zidentyfikowania w Polsce pierwszej osoby z koronowirusem. Dziś upływa 56 dzień od tego jak swojego pacjenta zero zidentyfikowali Niemcy. I co, powiedziałbyś, że epidemia zaczyna tam wygasać? A jeśli tam po 56 dniach raczej nie wygasa, to dlaczego miałaby wygasać u nas po 40?


Tylko Niemcy mieli spore opóźnienie w stosunku do nas jeżeli chodzi o wprowadzenie przepisów izolujących ludzi. Z drugiej strony jak słyszę, historie, które opowiadał mi znajomy z pobliskiej wioski, że u nich w powiecie policja masowo lepi kary bo "repatrianci" zza granicy zamiast siedzieć na kwarantannie kursują po biedronkach i odwiedzają znajomych, to optymistą nie jestem.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
Dwa Litry Wody napisał(a): Żarłak
Cytat:W optymistycznym wariancie epidemia zacznie wygasać po świętach.
Po świętach będziemy mieli mniej więcej 40 dni od zidentyfikowania w Polsce pierwszej osoby z koronowirusem. Dziś upływa 56 dzień od tego jak swojego pacjenta zero zidentyfikowali Niemcy. I co, powiedziałbyś, że epidemia zaczyna tam wygasać? A jeśli tam po 56 dniach raczej nie wygasa, to dlaczego miałaby wygasać u nas po 40?


Tylko Niemcy mieli spore opóźnienie w stosunku do nas jeżeli chodzi o wprowadzenie przepisów izolujących ludzi.

@Zarłak, Dwa Litry Wody, Dziad Borowy

Niemcy jak Niemcy postawiły na taktykę "wydłużania epidemii". Czyli tu nikt nie oczekuje, że dzięki działaniom rządu epidemia zacznie szybko wygasać. Wprost przeciwnie, ma się utrzymać na stabilnym poziomie, który pozwoli uratować możliwie wszystkich, których da się uratować. To cel pierwszy. Cel drugi to jest ograniczyć ilość zakażeń do momentu, w którym wreszcie będzie dostępny lek. I dopiero wtedy można będzie przejść do celu trzeciego, czyli wygaśnięcia epidemii.

Polska wprowadziła pewne zakazy wcześniej, co jest rozsądne zwłaszcza, jeżeli uwzględni się, że pojemność polskiego systemu zdrowotnego jest znacznie niższa. Polska jest wręcz "skazana" na te wszystkie zakazy i ograniczenia, bo jak one zawiodą, to już niewiele pomoże.

Cytat:Z drugiej strony jak słyszę, historie, które opowiadał mi znajomy z pobliskiej wioski, że u nich w powiecie policja masowo lepi kary bo "repatrianci" zza granicy zamiast siedzieć na kwarantannie kursują po biedronkach i odwiedzają znajomych, to optymistą nie jestem.

No niestety także w Niemczech "karność" pozostawia wiele do życzenia. Nie ważę się ocenić, czy tu jest lepiej czy gorzej niż w Polsce. Z rozmów ze znajomymi wyłania się kalejdoskop postaw i zachowań po obu stronach Odry.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Tylko jak długo takie wydłużanie epidemii może wytrzymać gospodarka? Miesiąc, może dwa pewnie da radę z dużymi stratami, ale dłużej?
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Tylko jak długo takie wydłużanie epidemii może wytrzymać gospodarka?  Miesiąc, może dwa pewnie da radę z dużymi stratami, ale dłużej?

A potem będzie PiSdziec jak w 1929. I to jest najgorsze, bo cholera wie jakie oszołomy dorwą sie do władzy.
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
Dwa Litry Wody napisał(a): Żarłak
Cytat:W optymistycznym wariancie epidemia zacznie wygasać po świętach.
Po świętach będziemy mieli mniej więcej 40 dni od zidentyfikowania w Polsce pierwszej osoby z koronowirusem. Dziś upływa 56 dzień od tego jak swojego pacjenta zero zidentyfikowali Niemcy. I co, powiedziałbyś, że epidemia zaczyna tam wygasać? A jeśli tam po 56 dniach raczej nie wygasa, to dlaczego miałaby wygasać u nas po 40?


Tylko Niemcy mieli spore opóźnienie w stosunku do nas jeżeli chodzi o wprowadzenie przepisów izolujących ludzi. Z drugiej strony jak słyszę, historie, które opowiadał mi znajomy z pobliskiej wioski, że u nich w powiecie policja masowo lepi kary bo "repatrianci" zza granicy zamiast siedzieć na kwarantannie kursują po biedronkach i odwiedzają znajomych, to optymistą nie jestem.

Ja też nie. Tylu zjebów przekonanych o swojej odpornosci to dawno nie było. Najlepsze jest to, że kursują z reguły 40+ albo nałogowi palacze, co jak wiadomo, wirusa zniechęca.

DziadBorowy napisał(a): Tylko jak długo takie wydłużanie epidemii może wytrzymać gospodarka?  Miesiąc, może dwa pewnie da radę z dużymi stratami, ale dłużej?

Dwa miesiące daje. Do funkcjonowania gospodarki potrzebny jest przepływ danych, ludzi i pieniędzy. Polska jest krajem rolniczo-uslugowym. Na roli potrzeba pracy przy zbiorach, a do tego ludzi. Jak epidemia nie wygaśnie tak jak przeziębienia i grypy w temperaturach +16 to będziemy w czarnej dupie. Dodrukowany hajs nie znajdzie pokrycia w dodatkowej pracy, plony zgniją na polach i w sądach i w dupie będzie mnóstwo małych rolników i wszyscy jego arbeiterzy. Bez Ukraińców koszty pracy pójdą w pizdu w górę a co za tym idzie ceny żarcia... Jak do czerwca nie wyprostuje się sytuacja to efekt domina rozerwie na strzępy gospodarkę. Polecą banki, odetnie się kurek z hajsem z zagranicy, obligacji nikt nie wykupi po taniości. Będzie taka lipa jakiej nie widział nikt. W sierpniu pewno po żniwach trochę się sytuacja unormuje, nie wierzę, że wirus będzie zapierdalał jak Ebola w temperaturach +25 a ceny żarcia ustabilizują rynki. Ale nie daj Boże maja zimnego i z kwarantanną, bo to będzie bida.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Akurat rolnictwo w Polsce odpowiada za jakieś 2,6% całego PKB. Dużo gorzej wygląda sytuacja w usługach. I teraz pytanie co za miesiąc czy dwa jeżeli epidemia nie zacznie ustępować? Czy nie będzie trzeba podjąć decyzji o zniesieniu ograniczeń mimo szalejącego wirusa.

I tak ogólnie jak patrzę na to, że większość ludzi jest jednak optymistami, nie podzielam tego przekonania. Sytuacja u nas nie jest jeszcze zła ale moim zdaniem nie wynika to z działań ochronnych czy ograniczeń ale ze zwykłego przesunięcia czasowego. Mam nadzieję, że się mylę.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
Ja też mam nadzieję, że się mylisz, ale obawiam się, że masz rację.

Niektóre miasta, w tym Poznań i Warszawa wprowadziły weekendowy rozkład jazdy komunikacji. Opad rąk.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
To jest nieco pocieszające:
[Obrazek: ETKpOGEX0AIcWjE?format=jpg&name=large]

W Bergamo obostrzenia sanitarne wprowadzono 8 marca.  Lodi 29 lutego.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
Epidemia jasno pokazuje, że chrześcijaństwo jest kultem śmierci. W necie jest sporo katolików, którzy cieszą się z "koronarekolekcji" bo dzięki nim ludzie uświadomią sobie, że są prochem ulotnym i zwrócą ku Bogu. Sępy.
Odpowiedz
W necie jest mase troli i ludzi niezrownowazonych, zauwaz ilu ludzi z problemami psychicznymi i emocjonalnymi zglasza sie na katolickie fora.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Akurat rolnictwo w Polsce odpowiada za jakieś 2,6% całego PKB.

No wiem, ale ile to jest procent wydatków każdego gospodarstwa domowego oraz ile jest z nim powiązanych usług? Bo droga żywność plus brak rąk do pracy plus inflacja i stoczymy się do poziomu Ukrainy. To się wydaje mało znaczące, ale właściwie jest to dział najbardziej podstawowy a jak fundamenty pękają to jest taka lipa...

Cytat:Dużo gorzej wygląda sytuacja w usługach. I teraz pytanie co za miesiąc czy dwa jeżeli epidemia nie zacznie ustępować? Czy nie będzie trzeba podjąć decyzji o zniesieniu ograniczeń mimo szalejącego wirusa.

To pewnie będzie konieczność. Ale ja stawiam, że skoro przenosi się kropelkowo i być może przez stolec, to jednak w suche, ciepłe lato wygaśnie. Ludzie poza tym będą zdrowsi bo zacznie się dieta sezonowa.

Cytat:I tak ogólnie jak patrzę na to, że większość ludzi jest jednak optymistami, nie podzielam tego przekonania. Sytuacja u nas nie jest jeszcze zła ale moim zdaniem nie wynika to z działań ochronnych czy ograniczeń ale ze zwykłego przesunięcia czasowego.  Mam nadzieję, że się mylę.

To samo sądzę, w dodatku może być tak, że już w kwietniu przy +15 i dzięki kwarantannie pandemia wygaśnie. W zasadzie nie znam, żadnej choroby przenoszonej kropelkowo, która by się utrzymywała w ciepłym klimacie. Może to i nie wyznacznik czegokolwiek, ale poza hiszpanką nie kojarzę niczego takiego. Poza tym sama z siebie zniknęła a w czasach jej występowania potrafiono pacjentów zatruć śmiertelnie aspiryną, o ile taki luksus był. Logiczne jest, że ta samą droga zarażenia, pewno doprowadzi do zaniku choroby. Może wróci na jesieni i w zimie, ale w Hongkongu już jej nie ma, Chińczycy cofają, Tajwan prawie wolny. Jak nie zmutuje to wyginie. Aby przetrwać do okresu, gdy sobie aerozole odparują spokojnie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
W tv jakiś spec się wypowiedzial, że ludzie nie wydają pieniędzy i to grozi katastrofą gospodarczą nieporównywalnie większą niż ta z 2008 roku. Co na to Adam M?
Odpowiedz
Wron NIEmiecki napisał(a): A potem będzie PiSdziec jak w 1929. I to jest najgorsze, bo cholera wie jakie oszołomy dorwą sie do władzy.

Jeśli mielibyśmy oceniać po giełdzie, to już jest piździec.


kmat napisał(a): Mam złe przeczucia względem tego, czy ocieplenie wyhamuje epidemię.

Też na razie nie jestem przekonany. Trzeba patrzeć po innych regionach jak to tam przebiega. W Australii zacznie się ocieplać, w Brazylii jak będzie, Ekwadorze wystrzeliło mocno.

Dwa Litry Wody napisał(a): Żarłak
Cytat:W optymistycznym wariancie epidemia zacznie wygasać po świętach.
A jeśli tam po 56 dniach raczej nie wygasa, to dlaczego miałaby wygasać u nas po 40?

Dlatego napisałem, że jest to wariant optymistyczny. W Chinach tak to wyglądało, we Włoszech pojawiają się sygnały, że następuje spowolnienie przyrostu, i u nas w końcu musi wyhamować. I tak jak przedmówcy zwrócili uwagę, rząd RP szybciej podjął decyzję o blokadzie kraju (u nas po przypadkach w kilku miejscach, a w Niemczech dopiero gdy pojawił się przypadek w każdym czy prawie każdym powiecie). Dodatkowo, blokada Niemiec nastąpiła dopiero po 1,5 miesiącu od pierwszego przypadku. W Polsce po 1,5 tygodnia. Do tego widać, że przyrost nie jest bardzo duży.

Cytat:Jeżeli optymistycznie założymy, że liczba zarażonych osób będzie w Polsce przyrastać codziennie średnio o 15%, to do świąt będziemy mieli ok. 12 000 osób z wykrytym COVID19, zaś w wariancie nieco mniej optymistycznym (np. dzienny przyrost 20%) będziemy podbijać pod 30 000.

Tak.
W przeliczeniu na 1 mln mieszkańców u nas przyrasta wolniej niż w Niemczech w tym samym czasie licząc od dnia z 100 przypadkiem.
Aktualnie przyrasta 18-26% i jest to zakres w miarę stabilny od kilku dni. Ale nie można brać go za rzeczywisty z uwagi na małą ilość testów, laboratoria, które nie nadążają (stąd wahania). Kolejną niewiadomą są nieznane ogniska zakażeń, które co chwila pojawiają się w miejscach niespodziewanych. Większość wykrytych dotyczy osób, które miały kontakt z poprzednio wykrytymi.
Trzeba też zdawać sobie sprawę, że jeśli dzisiaj na przykład podają, że jest około 740 przypadków, to będzie to wynik z sprzed kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu godzin, a więc już na tę chwilę nieaktualny, no ale tak wygląda raportowanie i podliczanie wyników.

Jeśli otrzemy się o wariant optymistyczny, to przy obecnym trendzie dajmy 20%, wyhamowaniu nowych zakażeń z uwagi na ograniczony kontakt, to może uda się zatrzymać na około 5-7 tysiącach w szczycie. Zależy kiedy zacznie zwalniać.


PS Blokada kraju jaką rząd zarządził była kluczowa, pewnie spanikowali, bo zdali sobie sprawę, że są w czarnej dupie, a wariantu nawet Niemieckiego Polska nie przetrwa. Z tego co widać, jeśli temu wirusowi da się odpowiednią ilość czasu, a więc około miesiąca, to następuje kumulacja zarażeń, nad którą traci się kontrolę. Tak było w Chinach, we Włoszech, w Iranie, w Hiszpanii, Francji, Niemczech, Wlk.Brytanii czy USA. Jeśli zacznie się działać zaraz od pojawienia się pierwszego przypadku, to krzywa przyrostu jest mniejsza np. Japonia. Jeśli wprowadzi się dodatkowe ograniczenia i środki to ma się pełną kontrolę np. Singapur, Tajwan, Korea (Korea jest o tyle niefortunna, że tam wystąpił przypadek nosiciela, który za jednym razem zaraził ponad setkę osób).





Wrzucam z onetu na przyszłość.


Cytat:19:31
Wyższe temperatury w połączeniu z agresywnymi restrykcjami mogą ograniczyć pandemię, jednak nie oznacza to, że koronawirus nie wróci – ostrzegają jednocześnie cytowani przez dziennik "New York Times" eksperci.

19:31
Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) uważają, że w społeczeństwach żyjących w cieplejszym klimacie koronawirus rozprzestrzenia się wolniej. Według nich najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 pojawiło się w regionach o temperaturze między 3 a 17 st. C.


No zobaczymy.

Aha. Napisałem wcześniej, że w Australii się ociepla. No, na odwrót. Oziębia się, bo tam jest jesień. Tylko co to za jesień. ; )
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): W necie jest mase troli i ludzi niezrownowazonych, zauwaz ilu ludzi z problemami psychicznymi i emocjonalnymi zglasza sie na katolickie fora.
Generalnie w internecie uwypuklają się skrajne poglądy. Np na forach politycznych będzie nadreprezentacja skrajnych ideologii, ale w przypadku społeczności katolików polskich nie wiem czy wystarczy tłumaczyć internetem. Rzeczywiście jest spora grupa millenarystów przekonanych, że na okres ich życia przypadły czasy szczególne, ostateczne, pragnienie doświadczania w pożarach, trzęsieniach, chorobach widzialnych znaków poświadczających o prawdziwości ich przekonań. Zwolennicy tezy o zamachu smoleńskim niemal zupełnie pokrywają się z pewnym wzorcem religijności (i środowiskiem politycznym). "Nie ma przypadków, są tylko znaki", "Nigdy w bieżących wydarzeniach (politycznych, gospodarczych, społecznych) nie należy tracić eschatologicznej perspektywy", potem w niektórych przeciwnikach politycznych widzą dosłownie postać Antychrysta, Bestii (Tusk), a w nadających otwartym tekstem przeciwnych środowiskach "emanacje czystego zła" (Lewica, Razem). Tam też często przystrajanie wszystkiego od razu w największy patos, w wypadku lotniczym czy epidemii wskazywanie diabelskiego czy niebieskiego palca.
***
"Jak trwoga to do Boga" nie wzięło się z niczego, a złośliwiej "giełdy na czerwono, czarni na zielono". Strach nie jest co prawda najwyższą moralnie motywacją, ale często wystarczającą, jedyną powszechną w skali masowej więc taki dostateczny na szynach, można na tym sporo ugrać, a ewentualne diamenty oszlifować później.
Stop andromedyzacji Drogi Mlecznej!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości