Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opozycja Parlamentarna za czasów PIS, co zrobiła a nie co powiedziała
Wydaje mi sie ze pomysl PO z glosowaniem w Sejmie nad zmiana regulaminu jest dobry, tym bardziej ze Pis pod przykrywka tej zmiany chce wprowadzic ( jak zwykle ) kilka dodatkowych przepisow ograniczajacych prawa obywatelskie, czy zmieniajacych konstytucje i jak zwykle nie przyjmowac zadnych pomyslow opozycji. Rowniez wydaje mi sie ze PiS tylko dlatego zgodzil sie na pomysl PO, bo uznal ze argument o sadowym uniewaznieniu tak przyjetych zmian moze byc dla nich grozny.
Dlatego nie napadal bym za bardzo na opozycje, bo wolnosci obywatelskich bardzo latwo sie pozbyc ( jak stwierdzili Amerykanie po ataku na World Trade Center ) ale o wiele trudniej je odzyskac.
Odpowiedz
Jednak KO i cała bez wyjątku opozycja, to stado baranów i lamusów.
Przecież teraz jest najlepsza okazja, żeby uruchomić jakieś pospolite ruszenie pomocowe pod hasłem "Koalicja Pomocy", "Koalicja Pomaga" czy coś podobnego.
Ruszyć tłuste dupska, narobić szumu i na ile się da zrobić zrzutkę z funduszy partyjnych i własnych na maseczki, kombinezony, płyny etć.
I pokazać, jak się można oddolnie zorganizować w samopomocy.
Ale do tego trzeba odrobinę inwencji i wyczucia.

A tu dupa, zwyczajowe hamletyzowanie i jojczenie, jaki ten PiS zły.
Gdzie oni mają spindoktorów - tam nawet spinlicencjatów ni ma?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): I pokazać, jak się można oddolnie zorganizować w samopomocy.
Ale do tego trzeba odrobinę inwencji i wyczucia.

Politycy są dobrzy do brania, a nie do dawania. Jeśli już ludziom coś w ogóle dają, to jest to 500+ z ich własnych podatków.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Niby racja. Ale roztropni politycy (są tacy na świecie, całkiem sporo) zdają sobie sprawę, że gospodarka własnego państwa to nie jest studnia bez dna i że jeśli oni ją wyczerpią, to państwo szlag trafi i trzeba będzie żyć na łaskawym chlebie u kolegów polityków w innym państwie. Którzy, mam nadzieję, obchodzić się będą z kolegami-niedorajdami co najmniej szorstko - choćby po to, żeby nie demoralizować własnych podwładnych, że niby można spieprzyć dosłownie wszystko i krzywda żadna takiego nie spotka.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Wyobraźcie sobie, że taki KOwski "Pomocobus" zostałby zhaltowany przez PISiorską policję (oczywiście w asyście kamer i dziennikarzy).
Byłaby darmowa hucpa na cały kraj.
Szkoda gadać.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
A co mieliby pomagać? Maseczki szyć? No można robić takie działania, ale to tylko PR i mała skala.

Co innego jest ważniejsze.
Środowisko KO nie potrafi (albo nie chce) zająć się porządnym obywatelskim PR. Przecież za dotacje dla partii mogliby stworzyć w internecie kanały medialne komunikujące stanowisko polityczne i plany na przyszłość, ale nie, oni zachowują się jakby byli impotentni, albo celowo nie robili nic zadowalając się tym co jest, byle przetrwać. Za to bardzo chętnie narzekają na rynsztokowe TVPiS. Poprzeczka jest naprawdę nisko zawieszona, a KO stara się jak może, aby jej nie przeskoczyć. To naprawdę żenujące jest.





Teraz poczytuję sobie, że nadal nie są zdecydowani co zrobić z wyborami. Nie wiem czy im już mózgi wydrenowało do reszty, ale oni cały czas zastanawiają się czy brać udział w wyborach na poważnie, czy oddać pole PiS.
Wiedząc, że te wybory nie będą wyborami, oni się zastanawiają, sic! Robienie polityki ma swoje granice, którą jest racja stanu. KO ewidentnie rację stanu olewa i cały czas kalkuluje pod siebie.

Konkurs jaki PiS przeprowadzi wyborami nie będzie - to jasne. Co więcej, nie ma znaczenia wzięcie udziału w konkursie, czy nie wzięcie, skoro jest nielegalny. Dalej, Kaczyński rozkaże zaakceptować SN wybór swojego namiestnika, a jeśli protestów wyborczych i niejasności będzie zbyt wiele, to rozkaże SN unieważnić wybory i rozpisać nowe.

Dalej, każda ustawa podpisana przez Nowogrodzkiego namiestnika będzie nieważna, ponieważ jego podpis nie będzie podpisem prezydenta, tylko uzurpatora. Proste.

Ale opozycja woli lawirować i łudzić się, że ograją Kaczyńskiego, gdy to on ma wszelkie atu w ręce. Jak dzieci.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Aaa, zaczynam sie zastanawiac czy walka opozycji o prezydenture ma jakikowliiek sens?
Wydaje mi sie ze kazdy prezydent bedzie na stracoonej pozycji w czasie kryzysu gospodarczego, dlaczego Dudy tam nie zostawic do jedzenia tej zaby?
Moze to jest tajny plan KO?
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Aaa, zaczynam sie zastanawiac czy walka opozycji o prezydenture ma jakikowliiek sens?
Wydaje mi sie ze kazdy prezydent bedzie na stracoonej pozycji w czasie kryzysu gospodarczego, dlaczego Dudy tam nie zostawic do jedzenia tej zaby?
Moze to jest tajny plan KO?
Teraz PSL rozdaje karty
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Aaa, zaczynam sie zastanawiac czy walka opozycji o prezydenture ma jakikowliiek sens?
Wydaje mi sie ze kazdy prezydent bedzie na stracoonej pozycji w czasie kryzysu gospodarczego, dlaczego Dudy tam nie zostawic do jedzenia tej zaby?
Za kryzys oberwie rząd, nie "co ja mogę" żyrandol. Choć może dużo - wkładać kij między szprychy, a nawet w odpowiednim momencie ten rząd wywrócić. Bez senatu JK dalej ma potencjalnie nieograniczoną władzę, bez prezydenta może tylko bronić tego co już wyrwał.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Tak to prawda.
Jednak mam wrazenie ze w drugiej kadencji rzadow PiS roznych problemow bedzie tyle ze nawet prezes moze zapomniec o "wyrywaniu".
Odpowiedz
A to tyż. Inna sprawa, że chyba prezesa zaczyna jakaś demencja dopadać.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): A to tyż. Inna sprawa, że chyba prezesa zaczyna jakaś demencja dopadać.
W partiach demokratycznych zdemenciałych prezesów się zastępuje nowymi, a w autorytarnych przewodnich siłach narodów tylko się im grzecznie potakuje, ale realnie rządzi już nowy aktyw. Ponieważ PiS jednak ciągle balansuje między jednym a drugim wzorcem, nie może się zdecydować na żadne z powyższych rozwiązań, no i w efekcie rządzą dementorzy.
Odpowiedz
Kaczyński nie ogarnia tego burdelu. Tam ma więcej do powiedzenia ten, co ma dłuższy i bardziej oślizły jęzor.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Kaczyński nie ogarnia tego burdelu.
Najlepsze, że tego nie wie i nikt go z błędu nie wyprowadzi. Mam wrażenie, że pod koniec to będzie jak z Hitlerem w 45, co to siedział w bunkrze i przesuwał na mapie nieistniejące dywizje.
Żarłak napisał(a): Tam ma więcej do powiedzenia ten, co ma dłuższy i bardziej oślizły jęzor.
Prosta konsekwencja struktury dworu, który wokół siebie zbudował i charakteropatii jak megalomania.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
W połączeniu z syndromem oblężonej twierdzy. Przecież w PiSie wierzą w zamach i agenturę antypolską, która chce prawowitych władców władzy pozbawić...
Sebastian Flak
Odpowiedz
Jakaś Pawłowicz może i wierzyć, ale Lipiński, Brudziński czy inny Mariusz Płaszczak? To są tłumoki, to są panie negocjowalnego afektu i amatorzy cudzej własności, to jest nierogacizna przepychająca się przy korycie, ale jednak to nie są wariaci. Takich wbrew pozorom jest tam dosyć mało. Większość to łachudry, które trzymają się prezesa dla pieniędzy, władzy, apanaży i pewnie częściej niż się zdaje dupczenia, jakiś procent to podobni charakteropaci jak prezes (przykład Ziobry wskazuje, że prędzej czy później się z nim pożrą), jakiś procent to ludzie, którzy utknęli w tym kiblu z powodów środowiskowych (przykład Rostkowskiej czy Poncyliusza wskazuje, że jeśli coś sobą reprezentują to w końcu znajdą się za burtą), jakiś procent to głupawi idealiści, którym Wielka Sprawa przez duże G daje poczucie celu (przykład Krynickiej wskazuje, że też znajdą się za burtą), ale autentycznie jurodiwych to tam jest chyba najmniej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): A to tyż. Inna sprawa, że chyba prezesa zaczyna jakaś demencja dopadać.
i Kaczor z demencją pyka was jak chce. Wstyd
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
To jest akurat najmniej ważne, że pyka. Jakby Kaczor umiał coś więcej, niż pykanie, to sam bym mu dawał się pykać bez protestu i jeszcze składał adresy wiernopoddańcze w trakcie pykania. Bo bym widział, jak Polska rośnie i się wzmacnia między narodami świata tego; a mnie, podobnie jak wszystkim wiernym wyborcom Kaczora, o to właśnie chodzi. O miłość Ojczyzny.

Ale do skutecznej miłości Ojczyzny, żeby się z niej cokolwiek urodziło, to trzeba jeszcze umieć w administrację. Administracja państwem, od czasów Bonapartego co najmniej, to jest kupa nudnych cyferek, co się muszą zgodzić, nudnych śrubek, co je trzeba dokręcić, nudnych trybików, co się muszą pozazębiać, żeby maszyna państwowa banglała sprawniej od maszyn zza Odry i Buga. Administracja państwem to jest dogrywanie procedur i działanie wg tych procedur; to jest problem inżynierski po prostu. A dobry inżynier to taki, który umie wywietrzyć usterkę, zanim ona w ogóle pokaże cokolwiek na miernikach, i tej usterce szybko zaradzić.

No i Kaczor takiego formatu człowiekiem nie jest; Kaczor to jest partacz, któremu się wydaje. Bo gdyby partaczem nie był, to jego brat żyłby do dzisiaj, w dobrym zdrowiu. Bo by Kaczor wyczuł zawczasu, co się stanie, jak piloci debeściaki zaczną lądować tupolewem na rympał, byle zrealizować wolę polityczną, a procedury oszczać. I by wtedy Kaczor brata do tego samolotu zwyczajnie nie puścił.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
kmat napisał(a): Najlepsze, że tego nie wie i nikt go z błędu nie wyprowadzi. Mam wrażenie, że pod koniec to będzie jak z Hitlerem w 45, co to siedział w bunkrze i przesuwał na mapie nieistniejące dywizje.

Chciałbym i nie chciałbym zobaczyć tę komedię.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
A KO jak zwykle dało dupy, na szczęście nie ma to w tym przypadku znaczenia - https://www.money.pl/gospodarka/korzysta...4321a.html
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości