Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przełom w walce kobiet z patriarchatem?
exeter napisał(a): Facet przystępując do seksu z reguły nie planuje przyszłości ewentualnego potomstwa, ma głowę zaprzątniętą zupełnie czym innym.
Babka przystępując do seksu też nie planuje przyszłości ewentualnego potomstwa. Co najwyżej przeciętnie bardziej od mężczyzny stara się o zmniejszenie szansy pojawienia się tego potomstwa.
Odpowiedz
zefciu,


Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):Musisz zrozumieć, że w tej dziedzinie w znacznym stopniu funkcjonujemy na automatycznym pilocie.
Owszem. Ale nasz automatyczny pilot jest skrojony pod paleolit.
Dokładnie tak. Dlatego nie uwzględnia konieczności zapewnienia przyszłym pociechom dobrej edukacji i dobrych posagów, tylko nakazuje nam ciągnięcie laski na kwadrat.

Rzecz jasna inaczej może wyglądać proces świadomego poszukiwania kandydata na małżonka, gdzie często górę bierze wyrachowanie.

Cytat:Tymczasem, wbrew ideom exetera okazuje się, że protesty są popierane przede wszystkim przez mężczyzn:

https://wiadomosci.wp.pl/strajk-kobiet-i...641701056a
Nie przypominam sobie, bym napisał cokolwiek na ten temat. Jeśli już przy nim jesteśmy, to oczywiste, że kobiety są ostrożniejsze i bardziej rozważne od młodych mężczyzn, zwłaszcza gdy czeka je konfrontacja z kibolami, ponadto każdy facet pójdzie bronić swojej kobiety(kobiet). Ja też tak zrobiłem, wdając się w pyskówkę z prolajferami pod budynkiem TK w dniu ogłoszenia orzeczenia. Wygonili mnie policjanci stający w obronie namiotu Kai Godek.


Za Kotem, 


Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):Facet przystępując do seksu z reguły nie planuje przyszłości ewentualnego potomstwa, ma głowę zaprzątniętą zupełnie czym innym.
Babka przystępując do seksu też nie planuje przyszłości ewentualnego potomstwa. Co najwyżej przeciętnie bardziej od mężczyzny stara się o zmniejszenie szansy pojawienia się tego potomstwa.
Bez wątpienia, akurat w tym nie doszukiwałem się różnic w zachowaniach obu płci, ta kwestia pojawiła się w odpowiedzi na post zefcia, o niepraktyczności strategii 1 samiec/miliard kobiet.


Odpowiem na Twój post wieczorem
Odpowiedz
exeter napisał(a): Dokładnie tak. Dlatego nie uwzględnia konieczności zapewnienia przyszłym pociechom dobrej edukacji i dobrych posagów
Ale uwzględnia potrzebę ich wychowania.
Cytat:
Kod:
[quote]
[color=#333333][size=small]Tymczasem, wbrew ideom [/size][/color][color=#333333][size=small][b]exetera[/b][/size][/color][color=#333333][size=small] okazuje się, że protesty są popierane przede wszystkim przez mężczyzn:[/size][/color]
Dlaczego kłamliwie zarzucasz mi, że sram niepotrzebnymi tagami?

Cytat:Jeśli już przy nim jesteśmy, to oczywiste, że kobiety są ostrożniejsze i bardziej rozważne od młodych mężczyzn, zwłaszcza gdy czeka je konfrontacja z kibolami
Ale tutaj nie chodzi o udział. Chodzi o poparcie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
exeter

Niestety, mimo iż zasadniczo wspierasz kobiety w walce o ich prawa, to nadal mocno stereotypizujesz mężczyzn/ kobiety, a lingistycznie popierasz patriarchat.



Cytat:ponadto każdy facet pójdzie bronić swojej kobiety(kobiet).


1. Na szczęście nie każdy. Chcesz widzieć mężczyzn jako wojowników, rycerzy na białych koniach, a mężczyźni są różni. Z niektórych nigdy nie będzie żadnego rycerza/ wojownika.
2. Co znaczy "swoja kobieta"? Kobiety nie są czyjeś, nie przynależą do nikogo. Same mogą i duża ich część chce bronić swoich praw, nie potrzebują rycerzy, co będą za nie nadstawiać piersi. Inną rzeczą jest wspieranie jakieś grupy nawet jeśli się do niej nie należy, inną protekcjonalne traktowanie członków tej grupy.


Cytat:Ja też tak zrobiłem, wdając się w pyskówkę z prolajferami pod budynkiem TK w dniu ogłoszenia orzeczenia.


I jaki był z pyskówki pożytek? Skoczyła ci adrenalina, może sobie ulżyłeś w złości, coś konkretnego do sprawy to wniosło? Tak tylko pytam, bo osobiście uważam, że pyskówki niczego nie wnoszą/ nie rozwiązują - tylko zaogniają sytuację. Już lepiej z jakimś transparentem pokojowo stać.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Zwracam wszystkim uwagę na zjawisko dyskredytowania protestów kobiet w sieci i próbach podziału tego ruchu. Rano sądziłem, że to tylko przypadek, media doniosły, że niestety jest inaczej. Opinie i materiały wykorzystywane w propagandzie pisowskiej pojawiły się na naszym forum jako tematy do dyskusji. Dlatego uprzejmie proszę każdego kto nie jest pisowskim lub kościelnym trollem, o nie branie udziału w szkalowaniu i dzieleniu ludzi nadstawiających na ulicach karków dla dobra całego społeczeństwa.

zefciu,

wmawianie, że to nie są protesty kobiet,  jest pisowską socjotechniką, mającą ułatwić zaakceptowanie przez społeczeństwo siłowego spacyfikowania protestów. Ludzie inaczej odbierają bicie na ulicach mężczyzn, a inaczej kobiet.
Odpowiedz
Do czego konkretnie odnosi się twój apel?

I nawiasem mówiąc, nikt nie nadstawia karku dla dobra całego społeczeństwa - zdania w tymże społeczeństwie są podzielone i dobro jednostki x nie jest tożsame z dobrem jednostki y.
I jeszcze nawiasem, wyzywanie kogokolwiek od trolli, pisowskich czy lewackich, niczego nie wnosi.


Cytat:Ludzie inaczej odbierają bicie na ulicach mężczyzn, a inaczej kobiet.

A ja nie odbieram inaczej i co - nadal mieszczę się w zakresie słowa "ludzie". Nie ma znaczenia, czy ktoś bije mężczyznę czy kobietę. Nikogo nie wolno bić. Założenie, że bicie mężczyzn jest mniej złe (bo to wojownicy) a kobiet bardziej złe (bo są słabiutkie) to przejaw patriarchalnego myślenia.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni,


Cytat:Niestety, mimo iż zasadniczo wspierasz kobiety w walce o ich prawa, to nadal mocno stereotypizujesz mężczyzn/ kobiety, a lingistycznie popierasz patriarchat.
Nigdy nie ukrywałem tego, że jestem facetem, a w moim wieku mam niewielką szansę na zmianę sposobu myślenia. I z tym wszystkim jak wiesz, od lat wspieram kobiety w ich walce o równouprawnienie.



Cytat:
Cytat: napisał(a):ponadto każdy facet pójdzie bronić swojej kobiety(kobiet).


1. Na szczęście nie każdy. Chcesz widzieć mężczyzn jako wojowników, rycerzy na białych koniach, a mężczyźni są różni. Z niektórych nigdy nie będzie żadnego rycerza/ wojownika.
2. Co znaczy "swoja kobieta"? Kobiety nie są czyjeś, nie przynależą do nikogo. Same mogą i duża ich część chce bronić swoich praw, nie potrzebują rycerzy, co będą za nie nadstawiać piersi. Inną rzeczą jest wspieranie jakieś grupy nawet jeśli się do niej nie należy, inną protekcjonalne traktowanie członków tej grupy.
ad 1. Mam nadzieję, że się mylisz i w każdym pojawi się odruch obrony swojej kobiety.


ad. 2. "Swoja kobieta", to towarzyszka męskiego życia, często matka naszych dzieci. Przymiotnik "swoja" nie symbolizuje w moim rozumieniu aktu własności, raczej akt sojuszu i przymierza. Najważniejsze - moja gotowość walki za własną kobietę nie odbiera jej możliwości walki, jest raczej zaproszeniem do stanięcia, ramię, w ramię, przeciwko złu które nam zagraża.

Cytat:
Cytat:
Ja też tak zrobiłem, wdając się w pyskówkę z prolajferami pod budynkiem TK w dniu ogłoszenia orzeczenia.


I jaki był z pyskówki pożytek? Skoczyła ci adrenalina, może sobie ulżyłeś w złości, coś konkretnego do sprawy to wniosło? Tak tylko pytam, bo osobiście uważam, że pyskówki niczego nie wnoszą/ nie rozwiązują - tylko zaogniają sytuację. Już lepiej z jakimś transparentem pokojowo stanąć
Masz rację, nie pojechałem pod TK niczego załatwiać, gdyż nie było to w mojej mocy, pojechałem tam wykrzyczeć mój wkurw, tak samo jak dzień, dwa, później zrobiły to Polki jak kraj długi i szeroki.

Żebyś zrozumiała, ok godz. 11 przed południem była tam grupka, ze 30 osób z transparentami i multum policji. Poczytałem transparent, pogadałem chwilę z dziewczyną siedzącą na chodniku z kartonem, na którym wypisała kobiece postulaty i już się zbierałem, gdy zauważyłem chroniony przez policję namiot Kai Godek. Wdałem się w dość spokojną rozmowę z kilkorgiem młodych ludzi, pytając ich dlaczego pisząc na plakacie "Aborcja=morderstwo" nie postulują karania kobiet dożywociem? Wtedy naskoczyli na mnie z boku agresywni faceci, którym w sukurs przyszło dwóch policjantów, nakazujących mi wypierdalać. Moje pytania, co złego w publicznej dyskusji obywateli nad ważnymi problemami, pozostały bez odpowiedzi.

Mój apel odnosił się chociażby do prób przekonywania, że to nie są protesty kobiet, tylko niezidentyfikowanych facetów, z powodów które wyłuszczyłem wcześniej. Były jeszcze teksty o podziałach i sporach wewnątrz protestujących, noszące ewidentnie cechy prowokacji służb.  Jestem na takie posunięcia uczulony po doświadczeniach Stanu Wojennego.
Odpowiedz
A jakiś dowód na to, że większe jądra świadczą o większej skłonności do poligamii?
Na tej samej zasadzie można wywnioskowac, ze większe oczy oznaczają lepszy wzrok, a większe uszy lepszy słuch.  Może po prostu samice homo sapiens mają duże pochwy z których łatwo wypływa nasienie, bo muszą urodzić dziecko z duża głową,
Niewiele są warte te wszystkie hipotezy.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Pewna statystyczna zależność jest, aczkolwiek exeter interpretuje ją w sposób bardzo prymitywny, a zatem fałszywy. Trochę bardziej naukowo o jajcach:
https://www.psychologytoday.com/us/blog/...romiscuity
Odpowiedz
znaLezczyni,


Cytat:
Cytat: napisał(a):Ludzie inaczej odbierają bicie na ulicach mężczyzn, a inaczej kobiet.

A ja nie odbieram inaczej i co - nadal mieszczę się w zakresie słowa "ludzie". Nie ma znaczenia, czy ktoś bije mężczyznę czy kobietę. Nikogo nie wolno bić. Założenie, że bicie mężczyzn jest mniej złe (bo to wojownicy) a kobiet bardziej złe (bo są słabiutkie) to przejaw patriarchalnego myślenia.
Niezależnie od tego jak Ty to tego podchodzisz, istnieje silne społeczne tabu wobec publicznego poniewierania kobiet. To właśnie dzięki niemu PIS sra po nogach, gdyż niepolitycznie byłoby wyprowadzić Golędzinów przeciwko dziewczynom na ulicach. Z tego samego powodu rewolucję na Białorusi zrobiły kobiety i to po prawdziwych masakrach mężczyzn w pierwszych dniach demonstracji antyłukaszenkowskich. Nawet taki sk... nie odważył się otwarcie spacyfikować kobiet na ulicach, gdyż to bardzo źle wyglądałoby w TV.

Ze zdaniem "Nikogo nie wolno bić" zgadzam się w całej rozciągłości, ale powiedz, co jeśli jednak władza nie traktuje go poważnie? 
To nie ja proklamowałem stan wojny w kraju, zrobiły to polskie kobiety - "To jest wojna", a ja się z nimi zgadzam. Wojna to nie jest czas na roztrząsanie ideologicznych kwestii,  to jest czas by wygrać. A gdy wygramy, złożymy wspólnie patriarchat do grobu i postawimy mu świeczkę.

Rodica,


Cytat:A jakiś dowód na to, że większe jądra świadczą o większej skłonności do poligamii?
Na tej samej zasadzie można wywnioskowac, ze większe oczy oznaczają lepszy wzrok, a większe uszy lepszy słuch.  Może po prostu samice homo sapiens mają duże pochwy z których łatwo wypływa nasienie, bo muszą urodzić dziecko z duża głową,
Niewiele są warte te wszystkie hipotezy.
To proste, dymorfizm płciowy u gatunków mających poligamiczną strukturę rodzinną jest wynikiem konkurowania samców o prawo do kopulacji. Wygrywa ją największy i najsilniejszy, co utrwala tę cechę.

zobacz sama jak to wygląda u goryli:
[Obrazek: fototapety-zachodniej-goryl-nizinny-gori...la.jpg.jpg]
samiec może być dwa razy większy i masywniejszy od samic.

Z kolei większe jądra, to....więcej amunicji. Gdy do kopulacji dochodzi w cieniu rywali, warto zaaplikować dużą dawkę i mieć jeszcze trochę na zapas, gdyby trafiła się kolejna okazja.
Przykro mi, ale tak to w naturze wygląda, a my, ludzie, nie jesteśmy w tym względzie wyjątkiem.
Odpowiedz
Za Kotem,


wreszcie zadałeś ważne pytania, stwarzające możliwość posunięcia zagadnienia do przodu. Dojdę do nich za chwilę, póki co te mniej istotne. A i jeszcze jedno, widzisz, wiedzę o której pisałem możesz mieć na jeden klik w internecie, ja musiałem w tym celu przewertować setki książek i artykułów naukowych. Najtrudniejszym jest wyciąganie z tej wiedzy wniosków. Dla niektórych jest to zbyt trudne albo wręcz niemożliwe i to nie z powodu braku zdolności intelektualnych, ale niemożności pokonania utrwalonych paradygmatów.
Cytat:Biologia człowieka najbardziej jest przystosowana do "seryjnej monogamii", czyli jednego partnera naraz, ale niekoniecznie do końca życia. Zauważ, że ludzie, którzy dysponują absolutną swobodą ekonomiczną, jak gwiazdy szołbiznesu, niemal zawsze żyją według takiego modelu. Czasem się schodzą, czasem rozchodzą, od czasu do czasu nawet zdradzają, ale nie mają preferencji tworzenia haremów jak goryle albo bzykania się z kim popadnie jak szympansy, chociaż żaden zewnętrzny czynnik im tego nie utrudnia.

Masz rację pisząc o popularności monogamii seryjnej wśród mężczyzn(i kobiet) z pozycją, nie masz jej twierdząc, że dowodzi to preferowania przez nasz gatunek monogamii.  Takie zachowanie upowszechniło się ponieważ nasze prawo, zwyczaje i kultura, nie zezwalają na swobodę w tym zakresie. Lecz wszędzie tam, gdzie przestają ludzi krępować mężczyźni tworzą haremy młodych dziewcząt i kobiet. Przypomnij sobie ukazujące się co pewien czas informacje medialne o "przygodach" Polek z szejkami w krajach Zatoki, "bunga, bunga Berlusconiego, albo głośną sprawę Jeffreya Epsteina i jego godne rzymskich cezarów balangi:

sprawa Epsteina, czarna owca Windsorów

To nie są "wypadki przy pracy", patologia, tylko niestety typowa dla naszego gatunku norma zachowań. Dlatego mężczyźni ze wszystkich sił bronią przywilejów wynikających z patriarchatu, które im to umożliwiają.

Cytat: Czym się różni umiarkowana poligamia od umiarkowanej monogamii?
Ważniejszym jest, czym różni się umiarkowana poligamia, od ścisłej monogamii, gdyż między takimi opcjami się poruszamy.
Kocie, żeby wszystko było jasne, piszę to nie jako rewolucjonista dążący do obalenia monogamii i wprowadzenia wielożeństwa - odnoszę wrażenie, że właśnie tak to odbieracie. Chodzi mi o zrozumienie, w jaki sposób nasi przodkowie poradzili sobie z pionierskim wyzwaniem budowy cywilizacji i jaką cenę za to zapłacili? A także, dlaczego także my dziś musimy zmagać się ze skutkami wprowadzonych wtedy rozwiązań i dlaczego jest to takie trudne.


Cytat: To co było novum i przełomem w początkach cywilizacji to odgórnie wprowadzona norma kulturowa, którą ja nazywam pierwszą komuną - po jednej babie na każdego faceta. To naprawdę była rewolucja o dalekosiężnych skutkach, pozytywnych i negatywnych. Odczuwamy je do dziś.

Ale to naprawdę było daleko od początków cywilizacji, chyba że negujesz istnienie cywilizacji egipskiej lub babilońskiej.
To było na tysiące lat przed pojawieniem się wymienionych przez Ciebie cywilizacji - w przedziale 12 000 - 10 000 lat wstecz na obszarze nazywanym przez naukowców Żyznym Półksiężycem. To kolebka cywilizacji euroazjatyckiej uzupełniona o drugie "jądro kondensacji" w Chinach.

[Obrazek: 1200px-Fertile_Crescent.png]
To na tym obszarze lokowane były pierwsze stałe osady i uruchomiono na nim produkcję żywności.

Cytat:Wskaż więc najstarsze znane ci prawo zakazujące bigamii. Nie myl norm prawnych że statystycznymi. Większość kierowców na przykład ma tylko jeden samochód, i co z tego?
A Ty potrafisz wskazać takie prawo, oczywiście nie myląc norm prawnych ze statystycznymi? Oczko

Nie jestem pewny co do Kodeksu Hammurabiego, natomiast na pewno zakazywało bigamii prawo rzymskie.
Znacznie ciekawsze jest badanie artefaktów materialnych z pierwszych osad, takich jak Jerycho, czy Çatalhöyük w Turcji. Nie mamy przekazów pisanych z tych miejsc, ale rozkład pomieszczeń sugeruje funkcjonowanie w nich t/zw. rodziny nuklearnej.

Cytat:
Cytat:
Dla każdego samca w naturze ważnym jest, żeby samica urodziła jego potomstwo, a nie potomstwo konkurencji. Dla wielu z nich może to oznaczać ostateczny wyrok - pomimo starań zejdzie z tego padołu łez, na którym znalazł się z tego jednego, jedynego powodu, nie odniósłszy sukcesu, czyli nie zostawiając kopii swego DNA. Już to jest przepotężną motywacją do starań o monopolizację potencjału rozrodczego partnerki, czy partnerek. I takie zachowania powszechnie obserwujemy w przyrodzie.
W pewnym sensie. Tylko jak twoim zdaniem wilk, bóbr czy bocian samiec monopolizuje potencjał rozrodczy swojej partnerki? Bije ją i zamyka w morze, czy też może stara się być dla niej maksymalnie atrakcyjny? A gdyby, nie daj Boże, okazało się, że to drugie - to wyjaśnij mi, czemu jest to strata i krzywda dla samicy?
Bywa różnie a im więcej obserwacji spływa do nas z natury, tym bardziej możemy być nimi zszokowani.

Tajemnice ptasiego seksu
Zwierzęta dobierają się w pary według określonych i ważnych kryteriów i jeśli już do tego dochodzi a samiec spełnia wysokie oczekiwania samicy, dlaczego ma dziać jej się krzywda? Tym bardziej, że wymieniłeś gatunki monogamiczne - bóbr, wilk.
Ale zdarza się i tak, że po kopulacji samiec "zamurowuje" błotem kloakę samicy, albo nie opuszcza jej przez kilka dni na moment, goniąc konkurentów.
Możesz tego nie doceniać - ale to jest dla niego najważniejsza rzecz w życiu. 

Jeśli chodzi o nasz narodowy symbol - bociana, symbol wierności małżeńskiej, dopiero badania genetyczne pokazały, że gdy ptaki przylatują na wiosnę do rodzinnego gniazda obowiązuje zasada - kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli stały partner spóźnia się, drugi ptak przytuli każdego, a potem wspólnie broni gniazda przed prawowitym właścicielem.

Cytat:
Cytat:
Miałem zamieścić ten materiał na forum - ukazał się przejmujący testament niezwykłego człowieka, sir Davida Attenborough - pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego. Wzruszył mnie z wielu powodów, także dlatego, że posłużył się w nim takim samymi argumentami jakie ja wielokrotnie przedstawiałem na forum, choćby tym, że gdy przyszedłem na ten świat, było nas circa 3 mld osobników, dziś dobijamy do 8 mld. Mnie to Kocie przeraża, Attenborough'a także, a Ciebie?
Mnie nie, tak samo jak nie przeraża mnie to, że kiedyś nie było elektryczności, a teraz jest. Ale rozumiem mechanizm waszego lęku przed zmianami.
Te zmiany zapalą Ci ogień pod tyłkiem zanim się obejrzysz. Ale to Twoja sprawa i Twój problem.


Cytat:
Cytat: napisał(a):Zgoda, nie ma wśród łowców takiej potrzeby, ale tym co naprawdę decyduje, to brak zasobów. Oni natychmiast napotykali barierę rozrodczą w postaci wyeksploatowania środowiska, my odsuwamy ją na później, do tego produkując tyle żarcia, że możemy mnożyć się jak króliki.
Możemy. A tego nie robimy. Wciąż twoja teoria nie wyjaśnia poziomu przyrostu populacji w krajach rozwiniętych.
Czego nie możesz zrozumieć, wyraźnie napisałem - w cywilizacji wyrwaliśmy się spod działania mechanizmów naturalnych regulujących wielkość populacji i w ciągu życia jednego człowieka potroiliśmy ilość ludzi na planecie. Przyczyną tego jest w pierwszej kolejności zmechanizowana, wielkoprzemysłowa produkcja żywności. Nie dociera do nas fakt, że ta radosna twórczość ma konsekwencje. Nawet same odchody 8 mld ludzi to problem, nie wspominając o innych sprawach.

Kocie obejrzyj ten materiał, o mnie możecie wygadywać co chcecie, ale ten facet zasługuje na szacunek i poświecenie chwili uwagi:
A Life on Our Planet

całość na NETFLIXIE

Cytat:
Cytat:
I nie ma takiego powodu, po prostu to się parom przytrafia. Z tym, że o ile matka prawie zawsze zostaje przy takim dziecku, facet prawie zawsze je opuszcza.
No więc jaka jest korzyść dla mężczyzny w ograniczeniu prawa jego partnerki do usunięcia uszkodzonego płodu?
Dla konkretnego pojedynczego faceta nie musi być w tym żadnej korzyści, ale dla struktury reprezentującej męskie interesy - dla patriarchatu, byłoby to uszczuplenie męskiej władzy nad kobietami. A władza Kocie to sprawa śmiertelnie poważna, mężczyźni dla niej kłamią, kradną i mordują.

Męska władza mówi połowie społeczeństwa, nie pozwolimy wam na żadne wyjątki, gdyż gdy okażemy słabość i damy wam palec, zażądacie całej ręki - ot i masz swoje wytłumaczenie.

Cytat:
Cytat:
Cytat:A kobiety z elit nie wychodzą na swoje?
Wychodzą. Funkcjonując w patriarchacie mają na wyłączność faceta z wysoką pozycją i dzieci z nim choć tylko przez pewien czas.
No właśnie. Czyli patriarchat jest korzystny dla kobiet o wysokiej pozycji. I korzystny dla mężczyzn o wysokiej pozycji. Natomiast jest niekorzystny dla kobiet o niskiej pozycji. I jest niekorzystny dla mężczyzn o niskiej pozycji.
Poniekąd. Równie dobrze można powiedzieć, że dla ludzi z pozycją dobry jest każdy system i każdy ustrój społeczny. Korzystny, nie oznacza optymalny, nawet gdy mówimy o baaardzo wysokim poziomie:

żona emira Dubaju księżniczka Haya

Cytat:
Cytat:
Kocie rozpisujemy się o wielu szczegółowych kwestiach, staram się cierpliwie wyjaśniać je w miarę moich możliwości. Lecz meritum jest trochę poza naszym zasięgiem. Na naszych oczach upada porządek istniejący prawie 10 000 lat. Rozmawiajmy o tym, co po nim i jak uniknąć znanych już wad i słabości naszych struktur rodzinnych.
Toć przecie ja cały czas o tym. Aby uniknąć wad i słabości resztek patriarchatu trzeba mieć pojęcie, jaka grupa ma interes w utrzymaniu tych resztek, żeby jej działania móc sabotować i ograniczać jej wpływy. Jeżeli uznajesz, że ta grupa to "mężczyźni", to znaczy, że odjechałeś od rzeczywistości tak daleko, że nawet nie możesz już dostrzec, jak do ciebie macha.
I to jest to zasadnicze pytanie, dla którego warto było przechodzić przez całą masę mniej istotnych kwestii. Zacznę od tego, że patriarchat to nie wymyślony konstrukt, ale twarda rzeczywistość i nadal trzyma się mocno w większości ludzkich wspólnot. Nie mówimy o "resztkach", ale o poważnym i zdeterminowanym przeciwniku. A jakie grupy mają interes w jego utrzymywaniu? Mężczyźni z każdego rodzaju elit, twardo dzierżący władzę we wszystkich aspektach wspólnotowego życia. Wspiera ich w tym nasza natura, nakazująca facetom pięcie się po szczeblach karier i walka na noże z konkurentami o jak najwyższą pozycję. Poza tym nic się dla nich nie liczy, ani los ich bliskich, ani życie na Ziemi, napakowani testosteronem szczerzą kły i wysuwają pazury w kierunku przeciwników. Chcesz dowodów na prawdziwość powyższych tez?

Przyjrzyj się naszej i światowej polityce, indywiduum takim jak Kaczyński, Putin, Trump, czy nawet Johnson. Zobacz co wyrabia większość polskiego episkopatu. A gdy już to zrobisz, poczytaj materiały o tym, że z covidem najlepiej poradziły sobie kraje zarządzane przez kobiety.

Skoro ja odjechałem, to co kieruje wymienionymi mężczyznami?
Wybacz Kocie sarkazm, a czasem mocne słowo, ale jak mam inaczej przekonać Ciebie i innych, że Ziemia jest kulą i krąży wokół słońca?

Zacznijmy od podstaw - strukturalny patriarchat pojawił się na początku cywilizacji jako rozwiązanie problemu kontroli kobiecej seksualności, wynikającej z konieczności zapewnienia dziedziczenia majątków przez biologiczne potomstwo, uzupełniony monogamiczną strukturą rodzinną. I rozprzestrzenił się na całym obszarze występowania cywilizacji.
Jego zmierzch rozpoczął się ok. 150 lat temu w wyniku procesów emancypacyjnych w zamożnych społeczeństwach Zachodu. Było to możliwe dzięki osłabieniu jednego z filarów patriarchalnej władzy - religii monoteistycznych.
Wielkie wojny XX wieku zdziesiątkowały męskie populacje i wymusiły wejście kobiet do sfery publicznej z której nie dały się one wypchnąć po ich zakończeniu. Od zakończenia największej z nich II WŚ daje się zauważyć przyspieszona erozja systemu patriarchalnego i szturm kobiet na funkcje i zawody zastrzeżone wcześniej dla mężczyzn. Dziś trzecia fala feminizmu nie zadowala się już tylko dostępem do wykształcenia i pracy zawodowej ale domaga się zdemontowania elitarnego klubu wyłącznie męskiej władzy na najwyższych szczeblach zarządzania, dającej najwięcej wpływów i pieniędzy. Kobietom udało się bardzo wiele, było to możliwe także dzięki przemianom cywilizacyjnym, zwalniającym je z seryjnego macierzyństwa i ogromu pracy domowej, ale także, że zmian na rynku pracy. Z jednej strony początki globalizacji i szeroki przepływ pracowników, rosnąca automatyzacja, ale i zmniejszenie zapotrzebowania na żołnierzy, zdjęło z kobiet ciężar przygniatający je przez tysiące lat. A państwa nie mają już takiej jak dawniej determinacji, by je do tego zmuszać.
Jedynym wyjątkiem, który niestety wpływa na sytuację w naszym kraju jest Kościół Rzymsko Katolicki, największa organizacja patriarchalna na świecie. Ponieważ tradycyjny model rodziny z tradycyjnym podziałem ról i zatrzymanie kobiet w domach było podstawą jego funkcjonowania i dobrobytu, broni ich wszelkimi sposobami jak niepodległości. To jest wytłumaczenie aberracyjnego dążenia do zmuszania kobiet do rodzenia martwych płodów, czy szerzej fiksacji na punkcie seksu i antykoncepcji. Tłumaczy także absolutną sztywność doktryny i brak gotowości do jakichkolwiek ustępstw.

Jak widzisz, potrafiłem zrozumieć co nieco z otaczającej mnie rzeczywistości, Nie zgadzasz się z tym, wymyśl alternatywne wyjaśnienia.
Odpowiedz
exeter





Cytat:
Cytat:1. Na szczęście nie każdy. Chcesz widzieć mężczyzn jako wojowników, rycerzy na białych koniach, a mężczyźni są różni. Z niektórych nigdy nie będzie żadnego rycerza/ wojownika.
2. Co znaczy "swoja kobieta"? Kobiety nie są czyjeś, nie przynależą do nikogo. Same mogą i duża ich część chce bronić swoich praw, nie potrzebują rycerzy, co będą za nie nadstawiać piersi. Inną rzeczą jest wspieranie jakieś grupy nawet jeśli się do niej nie należy, inną protekcjonalne traktowanie członków tej grupy.
ad 1. Mam nadzieję, że się mylisz i w każdym pojawi się odruch obrony swojej kobiety.

Ja mam nadzieję, że ludzie generalnie wspierają swoich bliskich, niezależnie od ich płci. Wiem jednak, że nie zawsze tak jest. Kwantyfikatory "każdy", "żaden" powinny być stosowane ostrożnie, zwłaszcza gdy pisze się o swoich pobożnych życzeniach.


Cytat:ad. 2. "Swoja kobieta", to towarzyszka męskiego życia, często matka naszych dzieci. Przymiotnik "swoja" nie symbolizuje w moim rozumieniu aktu własności, raczej akt sojuszu i przymierza. Najważniejsze - moja gotowość walki za własną kobietę nie odbiera jej możliwości walki, jest raczej zaproszeniem do stanięcia, ramię, w ramię, przeciwko złu które nam zagraża.

"Swój" to zaimek dzierżawczy. Nawet jeśli ty sam w swojej głowie nadajesz mu inny odcień znaczeniowy niż ogólnie przyjęty, powinieneś zastanowić się, jakie znaczenie ma twoja wypowiedź dla ludzi innych niż ty. "Moja kobieta" ma zupełnie inny wydźwięk niż "moja żona", "moja dziewczyna" czy "moja partnerka". Pierwsze sugeruje prawo własności do, pozostałe określają relację.






Cytat:
Cytat:
Cytat:
Ja też tak zrobiłem, wdając się w pyskówkę z prolajferami pod budynkiem TK w dniu ogłoszenia orzeczenia.


I jaki był z pyskówki pożytek? Skoczyła ci adrenalina, może sobie ulżyłeś w złości, coś konkretnego do sprawy to wniosło? Tak tylko pytam, bo osobiście uważam, że pyskówki niczego nie wnoszą/ nie rozwiązują - tylko zaogniają sytuację. Już lepiej z jakimś transparentem pokojowo stanąć
Masz rację, nie pojechałem pod TK niczego załatwiać, gdyż nie było to w mojej mocy, pojechałem tam wykrzyczeć mój wkurw, tak samo jak dzień, dwa, później zrobiły to Polki jak kraj długi i szeroki.


Nie ma sensu wdawać się w pyskówki z prolajferami, nazistami czy homofobami. Strata czasu i dobrego samopoczucia (chyba że komuś pyskówki poprawiają nastrój).
Mam w rodzinie osobę, która głęboko przejmuje się politycznymi problemami w Polsce, a przy tym zdecydowanie popiera PO. O ile udział tej osoby w demonstracjach uważam za sensowny, to czas, który spędza na np. Facebooku na głupkowatych dyskusjach już nie. Wchodzi w jakieś durne profile wdając się w "dyskusje" i używając coraz gorszych epitetów. Wszelkie uwagi/ rady, że nie ma sensu krążyć po necie szukając treści, których się nie lubi, puszcza mimo uszu. I tak sympatyczna, życzliwa osoba w necie przemienia się czasem w bezsensownego krzykacza obrażającego innych.A wszystko w "imię wartości".

Prolajferzy nie są partnerami do dyskusji, nie w obecnej sytuacji politycznej w Polsce, nie kiedy zajmują tak uprzywilejowaną pozycję. Powinno się naciskać na władzę, nie na tych, którzy mają inne zdanie.


Cytat:Ze zdaniem "Nikogo nie wolno bić" zgadzam się w całej rozciągłości, ale powiedz, co jeśli jednak władza nie traktuje go poważnie?

Po tym zdaniu nie ma "ale", jest wyłącznie kropka. Czasem może być wykrzyknik.


Cytat:To nie ja proklamowałem stan wojny w kraju, zrobiły to polskie kobiety


Bez przesady. Na szczęście stanu wojennego jeszcze nie ma.


Cytat:Wojna to nie jest czas na roztrząsanie ideologicznych kwestii,  to jest czas by wygrać. A gdy wygramy, złożymy wspólnie patriarchat do grobu i postawimy mu świeczkę.


Ja jestem przeciwna wojnie w jakiejkolwiek postaci. Poza tym nie uważam, żeby cel uświęcał środki - żeby wygrana była ważniejsza niż ustalenie priorytetów.
Już dawno zapaliłam świeczkę patriarchatowi. Dlatego m.in. nikogo nie nazywam moim mężczyzną czy moją kobietą.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
exeter napisał(a): A i jeszcze jedno, widzisz, wiedzę o której pisałem możesz mieć na jeden klik w internecie, ja musiałem w tym celu przewertować setki książek i artykułów naukowych. Najtrudniejszym jest wyciąganie z tej wiedzy wniosków. Dla niektórych jest to zbyt trudne albo wręcz niemożliwe i to nie z powodu braku zdolności intelektualnych, ale niemożności pokonania utrwalonych paradygmatów.
O rany, jaki ty jesteś mądry i zdolny. Ja też mam zalety duchowe - np. wciąż mam do ciebie cierpliwość. Żądam oklasków.

Cytat:Masz rację pisząc o popularności monogamii seryjnej wśród mężczyzn(i kobiet) z pozycją, nie masz jej twierdząc, że dowodzi to preferowania przez nasz gatunek monogamii.  Takie zachowanie upowszechniło się ponieważ nasze prawo, zwyczaje i kultura, nie zezwalają na swobodę w tym zakresie.
Jaja sobie łaskawie robisz. Jakie to prawo zabrania utrzymywania stosunków z więcej niż jednym człowiekiem naraz?
Cytat:Lecz wszędzie tam, gdzie przestają ludzi krępować mężczyźni tworzą haremy młodych dziewcząt i kobiet. Przypomnij sobie ukazujące się co pewien czas informacje medialne o "przygodach" Polek z szejkami w krajach Zatoki, "bunga, bunga Berlusconiego, albo głośną sprawę Jeffreya Epsteina i jego godne rzymskich cezarów balangi:
Po pierwsze, wszyscy wyżej wymienieni są ludźmi cywilizowanymi, więc nielogiczne jest wnioskowanie o zachowaniu ludów przedrolniczych na podstawie zachowania Berlusconiego. Po drugie, wszyscy oni razem wzięci stanowią mniejszość w ogólnej populacji Bogatych i Wpływowych, którzy mogą sobie bimbać na obyczaje. Informacje medialne pojawiają się wtedy, kiedy jest do powiedzenia coś ciekawego, a więc niezwykłego. Kto by czytał informacje o tym, że jakiś znany i bogaty facet nie zdradza żony, a żona jego?
Cytat:To nie są "wypadki przy pracy", patologia, tylko niestety typowa dla naszego gatunku norma zachowań.
A dowodem na to, że to norma, są medialne informacje o wydarzeniach sensacyjnych? Należysz do ludzi, którzy uważają, że normalnym zachowaniem samolotu jest rozbijanie się?
Cytat:
Cytat: Czym się różni umiarkowana poligamia od umiarkowanej monogamii?
Ważniejszym jest, czym różni się umiarkowana poligamia, od ścisłej monogamii, gdyż między takimi opcjami się poruszamy.
A nie mogłeś od razu powiedzieć, że bijesz chochoła? W tym momencie jako pierwszy wspomniałeś o ścisłej monogamii, zjawisku w świecie przyrody niezwykle rzadkim.
Cytat:Kocie, żeby wszystko było jasne, piszę to nie jako rewolucjonista dążący do obalenia monogamii i wprowadzenia wielożeństwa - odnoszę wrażenie, że właśnie tak to odbieracie.
Twoje intencje są dla mnie zupełnie nieistotne. Chociaż owszem, przyznaję, że trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto mówi "homoseksualizm jest niezgodny z naturą" nie żywi żadnych negatywnych uczuć wobec LGBT. Ale może i tak być. Niezależnie od intencji, wzmacnia on narrację tych, którzy jednakże żywią. Tak samo, głosząc mitologię o nienaturalności monogamii, wzmacniasz prawicowy komunizm inceli, którzy uważają, że bez ustawowego nadzoru męska część ludzkości dzieli się na seksualnych potentatów i uciskany lud, który należy wyzwolić i rozdzielić kobiety po równo.
Cytat:Chodzi mi o zrozumienie, w jaki sposób nasi przodkowie poradzili sobie z pionierskim wyzwaniem budowy cywilizacji i jaką cenę za to zapłacili?
No tak, że zrezygnowali z naturalnej monogamii i zastąpili ją sztuczną.
Cytat:To było na tysiące lat przed pojawieniem się wymienionych przez Ciebie cywilizacji - w przedziale 12 000 - 10 000 lat wstecz na obszarze nazywanym przez naukowców Żyznym Półksiężycem. To kolebka cywilizacji euroazjatyckiej uzupełniona o drugie "jądro kondensacji" w Chinach.
Proszę więc o jakikolwiek szczątek dowodu, że w tych cywilizacjach istniał jakiś przymus monogamii.

Cytat:
Cytat:Wskaż więc najstarsze znane ci prawo zakazujące bigamii. Nie myl norm prawnych że statystycznymi. Większość kierowców na przykład ma tylko jeden samochód, i co z tego?
A Ty potrafisz wskazać takie prawo, oczywiście nie myląc norm prawnych ze statystycznymi? Oczko
Prawo Dioklecjana z roku 285. Więc raczej spory szmat czasu od początków cywilizacji.
Cytat:Nie jestem pewny co do Kodeksu Hammurabiego, natomiast na pewno zakazywało bigamii prawo rzymskie.
Znacznie ciekawsze jest badanie artefaktów materialnych z pierwszych osad, takich jak Jerycho, czy Çatalhöyük w Turcji. Nie mamy przekazów pisanych z tych miejsc, ale rozkład pomieszczeń sugeruje funkcjonowanie w nich t/zw. rodziny nuklearnej.
Tak samo, jak w społeczeństwie przedrolniczym. Non sequitur. Naprawdę nie widzisz tego, jak kręcisz się w kółko? Dowodem na nienaturalność monogamii jest nakaz monogamii, a dowodem na istnienie takiego nakazu jest fakt, że ludzie żyją w monogamii Duży uśmiech Czyli dowodem na nienaturalność zjawiska X jest występowanie zjawiska X Szczęśliwy
Cytat:Zwierzęta dobierają się w pary według określonych i ważnych kryteriów i jeśli już do tego dochodzi a samiec spełnia wysokie oczekiwania samicy, dlaczego ma dziać jej się krzywda? Tym bardziej, że wymieniłeś gatunki monogamiczne - bóbr, wilk.
No, bo człowiek należy do takiej właśnie kategorii. I w taki właśnie sposób samiec człowieka zapewnia sobie - a przynajmniej uprawdopodobnia - monopol kopulacyjny. Poprzez bycie szczególnie atrakcyjnym dla konkretnej samicy.
Cytat:Jeśli chodzi o nasz narodowy symbol - bociana, symbol wierności małżeńskiej, dopiero badania genetyczne pokazały, że gdy ptaki przylatują na wiosnę do rodzinnego gniazda obowiązuje zasada - kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli stały partner spóźnia się, drugi ptak przytuli każdego, a potem wspólnie broni gniazda przed prawowitym właścicielem.
Przypisywanie bocianom praworządności jest trochę mocno posuniętą antropomorfizacją. Właśnie ten, który zastąpi spóźnialskiego, jest "prawowitym" właścicielem. Nie wiem jednak, czego ten przykład według ciebie ma dowodzić.

Cytat:Czego nie możesz zrozumieć, wyraźnie napisałem - w cywilizacji wyrwaliśmy się spod działania mechanizmów naturalnych regulujących wielkość populacji i w ciągu życia jednego człowieka potroiliśmy ilość ludzi na planecie.
Czego nie możesz zrozumieć, wyraźnie napisałem - w cywilizacji wytworzyliśmy kulturowe mechanizmy regulujące wielkość populacji i dlatego w każdym wysoko rozwiniętym państwie przyrost naturalny wynosi około zera.

Cytat:Dla konkretnego pojedynczego faceta nie musi być w tym żadnej korzyści, ale dla struktury reprezentującej męskie interesy - dla patriarchatu, byłoby to uszczuplenie męskiej władzy nad kobietami.
No dzięki, że się że mną zgadzasz. Właśnie o tym cały czas nawijam - mężczyźni nie mają korzyści z patriarchatu.
Cytat:A władza Kocie to sprawa śmiertelnie poważna, mężczyźni dla niej kłamią, kradną i mordują.
Kobiety zaś, jak wiadomo, są w stanie kłamać jedynie na temat swojego wieku i innych babskich, niepoważnych bzdur.
Cytat:Męska władza mówi połowie społeczeństwa, nie pozwolimy wam na żadne wyjątki, gdyż gdy okażemy słabość i damy wam palec, zażądacie całej ręki - ot i masz swoje wytłumaczenie.
No było by to jakieś wytłumaczenie, tyle że kobiety już dawno wzięły sobie całą rękę, a fundamentaliści obu płci trzymają jeszcze tylko ten cholerny palec. Tylko w najdzikszych fantazjach można wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym Grupa Trzymająca Władzę myśli sobie "kurła, nie możemy dać kobietom praw prokreacyjnych, bo jak się rozbisurmanią, to zechcą jeszcze być sędziami, urzędnicami albo właścicielkami przedsiębiorstw, o, biada nam".
Cytat:Poniekąd. Równie dobrze można powiedzieć, że dla ludzi z pozycją dobry jest każdy system i każdy ustrój społeczny.
No nie. Dla ludzi z wysoką pozycją niedobry jest taki system, w którym pozycję łatwo stracić, bo hierarchia jest dynamiczna. Czyli merytokracja.


Cytat:I to jest to zasadnicze pytanie, dla którego warto było przechodzić przez całą masę mniej istotnych kwestii. Zacznę od tego, że patriarchat to nie wymyślony konstrukt, ale twarda rzeczywistość i nadal trzyma się mocno w większości ludzkich wspólnot. Nie mówimy o "resztkach", ale o poważnym i zdeterminowanym przeciwniku. A jakie grupy mają interes w jego utrzymywaniu? Mężczyźni z każdego rodzaju elit, twardo dzierżący władzę we wszystkich aspektach wspólnotowego życia. Wspiera ich w tym nasza natura, nakazująca facetom pięcie się po szczeblach karier i walka na noże z konkurentami o jak najwyższą pozycję. Poza tym nic się dla nich nie liczy, ani los ich bliskich, ani życie na Ziemi, napakowani testosteronem szczerzą kły i wysuwają pazury w kierunku przeciwników. Chcesz dowodów na prawdziwość powyższych tez?
Przyjrzyj się naszej i światowej polityce, indywiduum takim jak Kaczyński, Putin, Trump, czy nawet Johnson.
No przyjrzywam się. I widzę, że w świecie cywilizowanym takie indywidua stanowią mniejszość, na którą reszta patrzy w taki sposób, jak patrzy się na pijanego wujaszka na rodzinnej imprezie.
Cytat:Zobacz co wyrabia większość polskiego episkopatu.
A zobacz, co wyrabia większość episkopatu niemieckiego, austriackiego, włoskiego, belgijskiego, francuskiego, hiszpańskiego etc, etc. Skąd przekonanie, że polski episkopat ma cokolwiek wspólnego z normą cywilizacyjną, choćby tylko krajów katolickich?

Cytat:Skoro ja odjechałem, to co kieruje wymienionymi mężczyznami?
To, co każdymi innymi mężczyznami i kobietami u władzy - chęć jej utrzymania. Bardziej interesująca byłaby odpowiedź na pytanie, co kieruje kobietami, które w bezpośrednich i tajnych wyborach wyniosły ich na obecną pozycję.
Cytat:Wybacz Kocie sarkazm, a czasem mocne słowo, ale jak mam inaczej przekonać Ciebie i innych, że Ziemia jest kulą i krąży wokół słońca?
Radziłbym skoncentrować się najpierw na kulistości Ziemi, bo to można udowodnić nie odwołując się do jej ruchu, a ruch obiegowy zostawić sobie dopiero na czas, gdy już zaakceptuję kulistość Ziemi jako pewnik. Bo jak na razie, to udowadniasz kulistość Ziemi jej ruchem obiegowym, a jej ruch obiegowy uzasadniasz jej kulistością.

Cytat:Zacznijmy od podstaw - strukturalny patriarchat pojawił się na początku cywilizacji jako rozwiązanie problemu kontroli kobiecej seksualności, wynikającej z konieczności zapewnienia dziedziczenia majątków przez biologiczne potomstwo, uzupełniony monogamiczną strukturą rodzinną. I rozprzestrzenił się na całym obszarze występowania cywilizacji.
Nie. Nie dlatego. Nie ma żadnego powodu, dla którego dziedziczenie majątku byłoby dla mężczyzn czymś ważniejszym, niż dziedziczenie genów. Mężczyzna w społeczeństwie przedrolniczym ma dokładnie taką samą motywację do kontrolowania seksualności kobiety, co w społeczeństwie cywilizowanym. Natomiast to, czego mu brakuje, to możliwości - więc dla własnego zdrowia psychicznego lepiej, żeby dał sobie z tym spokój. Związek między patriarchatem a majątkiem oczywiście jest, ale zupełnie nie taki, jak wymyślasz. Po prostu majątek budowało się całymi pokoleniami, a ludzie w wieku, w którym normalnie ludzie dobierają się w pary, żadnym majątkiem nie dysponowali. Majątek mieli ich rodzice, toteż w zaawansowanej kulturze rolniczej o atrakcyjności potencjalnego partnera nie świadczyły już jego indywidualne cechy, ale jego rodzice. Oboje. A w związku z tym to rodzice - oboje - zaczęli decydować o partnerach dla swych dzieci, ignorując ich naturalne, biologiczne atraktory. Małżeństwo stało się czymś w rodzaju hodowli ludzi, i w interesie hodowcy - a więc rodziców, obojga - stało się dopilnowanie, żeby doszło do pokrycia właściwej samicy przez właściwego samca. W systemie patriarchalnym nie mężczyźni, ale matki i teściowe kontrolują seksualność młodej kobiety i robią to w swoim, kobiecym interesie.
Cytat:Jego zmierzch rozpoczął się ok. 150 lat temu w wyniku procesów emancypacyjnych w zamożnych społeczeństwach Zachodu. Było to możliwe dzięki osłabieniu jednego z filarów patriarchalnej władzy - religii monoteistycznych.
Jak zwykle mylisz przyczynę że skutkiem. Religie monoteistyczne, które zrosły się z patriarchatem, zostały osłabione właśnie dlatego, że osłabł patriarchat. Ten zaś osłabł dlatego, że w społeczeństwie industrialnym znowu, podobnie jak w paleolicie, indywidualne cechy człowieka zaczęły bardziej decydować o sukcesie materialnym, niż odziedziczony po wielu pokoleniach majątek.
Odpowiedz
znaLezczyni,

nieźle mi się od Ciebie dostało i niestety zasłużenie. Zawstydzony

Pomimo przyznania Ci racji jednak pozwolę sobie na nieśmiałą próbę polemiki. Napisałaś:

Cytat:Ja mam nadzieję, że ludzie generalnie wspierają swoich bliskich, niezależnie od ich płci. Wiem jednak, że nie zawsze tak jest. Kwantyfikatory "każdy", "żaden" powinny być stosowane ostrożnie, zwłaszcza gdy pisze się o swoich pobożnych życzeniach.
To jest prawda, tym niemniej uważam, że niecała, gdyż pomijasz niezwykle istotny w ludzkiej kulturze, przymus, obowiązek, czy jak chcesz to nazwać, obrony kobiet należących do swojej(tym razem poprawnie posłużyłem się tym zaimkiem? Duży uśmiech) grupy a zwłaszcza kobiety, czy kobiet szczególnie bliskich. Pisałem już o tym na forum, w interesie grupy jest posiadanie wielu płodnych kobiet, ilość mężczyzn ma drugorzędne znaczenie, znalazło to przełożenie na naszą kulturę, ale i być może zostało zakodowane na głębszym poziomie w męskich mózgach jako imperatyw. Słynna komenda z Titanica - "women first!", nie jest jak chcą niektórzy przejawem postawy szarmanckiej tylko tego o czym pisałem. 

Sorry...dokończę później.
Odpowiedz
exeter napisał(a): To jest prawda, tym niemniej uważam, że niecała, gdyż pomijasz niezwykle istotny w ludzkiej kulturze, przymus, obowiązek, czy jak chcesz to nazwać, obrony kobiet należących do swojej(tym razem poprawnie posłużyłem się tym zaimkiem? Duży uśmiech) grupy a zwłaszcza kobiety, czy kobiet szczególnie bliskich. Pisałem już o tym na forum, w interesie grupy jest posiadanie wielu płodnych kobiet, ilość mężczyzn ma drugorzędne znaczenie, znalazło to przełożenie na naszą kulturę
Cały czas piszesz o tej waszej kulturze. Skoro wasza kultura jest patriarchalna (w naszej, inaczej niż w waszej, ilość płodnych kobiet nie ma tak dużego znaczenia), to twoja krytyka patriarchatu wydaje się nieco mało wiarygodna. Może zanim zaczniesz wyzwalać kobiety z patriarchalnej kultury, sam byś się z niej wyzwolił?
Odpowiedz
Już jestem, musiałem pojechać z żoną do przychodni.

Kocie, za chwilę, muszę dokończyć odpowiadanie znaLezczyni.


Powtórzę, w interesie grupy jest dbanie o każdą płodną kobietę, obecność licznych mężczyzn ma znaczenie drugorzędne. To jest prosta konsekwencja naszej....unikalnej rozrodczości. Co równie istotne dla gatunku rozmnażającego się tak powoli utrata kobiety w ciąży, albo dziecka, jest niepowetowaną stratą. Utrata mężczyzny, nie. Wobec milionów lat funkcjonowania tych reguł musiało to przełożyć się na ludzką kulturę, ale i o wiele pierwotniejsze sterowanie naszymi zachowaniami przez ludzkie mózgi.
Dlatego uważam, że odruch obrony swojej kobiety przez mężczyznę jest jak najbardziej naturalny i właściwy. I nie mam wątpliwości, ze stał on za masowym uczestnictwem mężczyzn w protestach kobiet. I nie przykrywajmy go polityczną poprawnościa.

Cytat:"Swój" to zaimek dzierżawczy. Nawet jeśli ty sam w swojej głowie nadajesz mu inny odcień znaczeniowy niż ogólnie przyjęty, powinieneś zastanowić się, jakie znaczenie ma twoja wypowiedź dla ludzi innych niż ty. "Moja kobieta" ma zupełnie inny wydźwięk niż "moja żona", "moja dziewczyna" czy "moja partnerka". Pierwsze sugeruje prawo własności do, pozostałe określają relację.
Przekonałaś mnie i położywszy uszy po sobie byłem gotów do samokrytyki, lecz wpierw zajrzałem do źródła:

PWN słownik języka polskiego

i znalazłem to:
swój II pot. «ktoś bliski, należący do tego samego środowiska, do rodziny»

• swoja <

przyjmijmy, że użyłem tego zaimka w znaczeniu potocznym.  Oczko
Cytat:Nie ma sensu wdawać się w pyskówki z prolajferami, nazistami czy homofobami. Strata czasu i dobrego samopoczucia (chyba że komuś pyskówki poprawiają nastrój).
Mam w rodzinie osobę, która głęboko przejmuje się politycznymi problemami w Polsce, a przy tym zdecydowanie popiera PO. O ile udział tej osoby w demonstracjach uważam za sensowny, to czas, który spędza na np. Facebooku na głupkowatych dyskusjach już nie. Wchodzi w jakieś durne profile wdając się w "dyskusje" i używając coraz gorszych epitetów. Wszelkie uwagi/ rady, że nie ma sensu krążyć po necie szukając treści, których się nie lubi, puszcza mimo uszu. I tak sympatyczna, życzliwa osoba w necie przemienia się czasem w bezsensownego krzykacza obrażającego innych.A wszystko w "imię wartości".

Prolajferzy nie są partnerami do dyskusji, nie w obecnej sytuacji politycznej w Polsce, nie kiedy zajmują tak uprzywilejowaną pozycję. Powinno się naciskać na władzę, nie na tych, którzy mają inne zdanie.

Zgadzam się z każdym zdaniem z tego posta. Napisałaś bardzo trafne, prawdziwe uwagi. Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że nie planowałem z nikim pod TK dyskutować, był to rezultat przypadkowej sytuacji. Pojechałem tam wywalić swój gniew, który już tak podnosił mi ciśnienie, że podskakiwała pokrywka.

Cytat:
Cytat:
Ze zdaniem "Nikogo nie wolno bić" zgadzam się w całej rozciągłości, ale powiedz, co jeśli jednak władza nie traktuje go poważnie?

Po tym zdaniu nie ma "ale", jest wyłącznie kropka. Czasem może być wykrzyknik.
Dobrze, chodziło mi o pytanie, jak reagować na przemoc w wykonaniu władzy? Jest ono niezwykle aktualne w Mińsku, może być aktualne także u nas.


Cytat:
Cytat:
Wojna to nie jest czas na roztrząsanie ideologicznych kwestii,  to jest czas by wygrać. A gdy wygramy, złożymy wspólnie patriarchat do grobu i postawimy mu świeczkę.


Ja jestem przeciwna wojnie w jakiejkolwiek postaci. Poza tym nie uważam, żeby cel uświęcał środki - żeby wygrana była ważniejsza niż ustalenie priorytetów.
Już dawno zapaliłam świeczkę patriarchatowi. Dlatego m.in. nikogo nie nazywam moim mężczyzną czy moją kobietą.
Rozumiem zagrożenie dla spraw kobiet polegające na tym, że kolejny raz zostaną one odsunięte na boczną półkę i bardzo bym tego nie chciał. Sądzę, że tym razem do tego nie dojdzie.

Za to obawiam się by spory ideologiczne, o czystość rewolucyjnych ideałów, nie podzieliły nas i nie osłabiły. Ja bym ich w tym momencie nie uwypuklał, dbając o to, by mieć swoje reprezentantki w kluczowych gremiach.

A na koniec podzielę się odczuciem, chyba nigdy w III RP nie byliśmy tak blisko katastrofy patriarchalnego porządku, oby nie kazał nam długo czekać i wyciągnął kopytka. Uśmiech
Odpowiedz
Co do Johnsonów i Berlusconich - zauważcie, że tego rodzaju elita ma umiarkowaną odziedziczalność. Ich wnuki to spokojnie może być jakieś middle middle class, a nawet lump spod sklepu. Im nie opłaca się jakiś systemowy patriarchat, raczej wykorzystywanie dziur w istniejącym systemie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat,


Cytat:Co do Johnsonów i Berlusconich - zauważcie, że tego rodzaju elita ma umiarkowaną odziedziczalność. Ich wnuki to spokojnie może być jakieś middle middle class, a nawet lump spod sklepu. Im nie opłaca się jakiś systemowy patriarchat, raczej wykorzystywanie dziur w istniejącym systemie.
Uwierz, że ostatnią rzeczą o jakiej podczas "bunga, bunga" myślą, jest los ich wnuków.
Odpowiedz
Za Kotem,


Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):A i jeszcze jedno, widzisz, wiedzę o której pisałem możesz mieć na jeden klik w internecie, ja musiałem w tym celu przewertować setki książek i artykułów naukowych. Najtrudniejszym jest wyciąganie z tej wiedzy wniosków. Dla niektórych jest to zbyt trudne albo wręcz niemożliwe i to nie z powodu braku zdolności intelektualnych, ale niemożności pokonania utrwalonych paradygmatów.
O rany, jaki ty jesteś mądry i zdolny. Ja też mam zalety duchowe - np. wciąż mam do ciebie cierpliwość. Żądam oklasków.
Z całego serca gratuluję i podziwiam, nie spoczywaj na laurach i pracuj nad nimi. Uśmiech


Kocie, o książkach napisałem żeby wykazać, że macie o wiele prostszy niż dawniej dostęp do wiedzy, w tym, do wiedzy o ludzkiej naturze. Nie przekłada się to na jej zrozumienie. Ponieważ śledzę proces jej przyswajania, implementacji, od kilku dekad, mogę pokusić się o wyjaśnienie, skąd tak słabe wyniki i z czego bierze się opór wielu ludzi przed zaakceptowaniem wniosków płynących z wiedzy.
Uważam, że tak jak inne stworzenia w naturze podlegamy w młodości procesowi imprintingu - wdrukowywania istotnych biologicznie, czy kulturowo treści. Raz utrwalone są trudne do przełamania a czasem jest to wręcz niemożliwe.
To zjawisko odpowiada za trwałość memów religijnych, ale też może być przyczyną oporu przed przyjmowaniem nowych faktów burzących dotychczasowy obraz świata.

Cytat:
Cytat: napisał(a):Masz rację pisząc o popularności monogamii seryjnej wśród mężczyzn(i kobiet) z pozycją, nie masz jej twierdząc, że dowodzi to preferowania przez nasz gatunek monogamii.  Takie zachowanie upowszechniło się ponieważ nasze prawo, zwyczaje i kultura, nie zezwalają na swobodę w tym zakresie.
Jaja sobie łaskawie robisz. Jakie to prawo zabrania utrzymywania stosunków z więcej niż jednym człowiekiem naraz?
Takie, którego złamanie naraża delikwenta na spotkanie z gradem kamieni. Oczko

kamieniowanie kobiet

ale i u nas za bigamię możesz spędzić kilka lat w miłym miejscu odosobnienia.

Cytat:
Cytat:
Lecz wszędzie tam, gdzie przestają ludzi krępować mężczyźni tworzą haremy młodych dziewcząt i kobiet. Przypomnij sobie ukazujące się co pewien czas informacje medialne o "przygodach" Polek z szejkami w krajach Zatoki, "bunga, bunga Berlusconiego, albo głośną sprawę Jeffreya Epsteina i jego godne rzymskich cezarów balangi:
Po pierwsze, wszyscy wyżej wymienieni są ludźmi cywilizowanymi, więc nielogiczne jest wnioskowanie o zachowaniu ludów przedrolniczych na podstawie zachowania Berlusconiego. Po drugie, wszyscy oni razem wzięci stanowią mniejszość w ogólnej populacji Bogatych i Wpływowych, którzy mogą sobie bimbać na obyczaje. Informacje medialne pojawiają się wtedy, kiedy jest do powiedzenia coś ciekawego, a więc niezwykłego. Kto by czytał informacje o tym, że jakiś znany i bogaty facet nie zdradza żony, a żona jego?
Widzisz, sam sobie odpowiedziałeś - wymienieni panowie, i nie chodzi tylko o nich, gdyż przez ich imprezki przewinęły się setki wpływowych i bogatych, bimbali na konwenans i opinie innych ludzi. A posiadana pozycja im to umożliwiała. Czyli, jesteśmy w domu. Tylko presja otoczenia, z którą większość z nas musi się liczyć, powoduje, że nie zachowujemy się jak Berlusconi z Epsteinem, albo jak arabscy szejkowie. A na pewno nie wynika to z naszego wrodzonego przywiązania do monogamicznego związku. I żeby wszystko było jasne i żebyście nie wylewali na mnie pomyj, tak, są pary dochowujące sobie wierności, ale ich przypadek świadczy jedynie o tym, że z powodu uczucia do partnera gotowi jesteśmy zaprzeczyć swojej biologicznej naturze i postępować wbrew niej.


Cytat:
Cytat:
To nie są "wypadki przy pracy", patologia, tylko niestety typowa dla naszego gatunku norma zachowań.
A dowodem na to, że to norma, są medialne informacje o wydarzeniach sensacyjnych? Należysz do ludzi, którzy uważają, że normalnym zachowaniem samolotu jest rozbijanie się?
Nie opieram swojego przekonania na medialnych opisach sensacji, tylko na wiedzy. W tym na wiedzy o powszechności zdrady w związkach. Nie każdy jest Epsteinem i nie ściąga młodocianych modelek z drugiego końca świata, wystarczy koleżanka z pracy, albo sąsiadka. Możesz też przeprowadzić badania terenowe w t. zw. sanatoriach, albo po prostu w okresie urlopowym nad morzem - trzciny się cały czas trzęsą, a po sezonie zostaje na wydmach dywan z prezerwatyw. Oczko


Cytat:
Cytat:
Ważniejszym jest, czym różni się umiarkowana poligamia, od ścisłej monogamii, gdyż między takimi opcjami się poruszamy.
A nie mogłeś od razu powiedzieć, że bijesz chochoła? W tym momencie jako pierwszy wspomniałeś o ścisłej monogamii, zjawisku w świecie przyrody niezwykle rzadkim.
Zjawisko ścisłej monogamii nie jest czymś rzadkim w świecie przyrody. Za to było rzadkie w świecie ludzi, przed wprowadzeniem cywilizacji. Dopiero ona dysponowała narzędziami pozwalającymi narzucić ludziom ten model rodziny.

Bez prawa, zwyczaju i norm religijnych, ścisła monogamia, czyli - "i nie opuszczę Cię aż do śmierci", byłaby nie do utrzymania.
W gruncie rzeczy jest nie do utrzymania także z nimi - ponad polowa par w krajach Zachodu rozwodzi się.

Cytat:Twoje intencje są dla mnie zupełnie nieistotne. Chociaż owszem, przyznaję, że trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto mówi "homoseksualizm jest niezgodny z naturą" nie żywi żadnych negatywnych uczuć wobec LGBT. Ale może i tak być. Niezależnie od intencji, wzmacnia on narrację tych, którzy jednakże żywią. Tak samo, głosząc mitologię o nienaturalności monogamii, wzmacniasz prawicowy komunizm inceli, którzy uważają, że bez ustawowego nadzoru męska część ludzkości dzieli się na seksualnych potentatów i uciskany lud, który należy wyzwolić i rozdzielić kobiety po równo.
Nie interesują mnie przekonania motywowane ideologicznie, piszę o wiedzy na temat ludzkiej natury. Co z tą wiedzą zrobicie, to już nie zależy ode mnie.

Ciągle nie wygasła we mnie nadzieja, że ludzie mający wiedzę, użyją jej w dobrej sprawie, po to by lepiej, sprawiedliwiej organizować życie społeczne i zapewnić członkom wspólnoty tyle swobody, ile jest możliwe.

Cytat:
Cytat:
Chodzi mi o zrozumienie, w jaki sposób nasi przodkowie poradzili sobie z pionierskim wyzwaniem budowy cywilizacji i jaką cenę za to zapłacili?
No tak, że zrezygnowali z naturalnej monogamii i zastąpili ją sztuczną.
Lepiej bym tego nie ujął. Uśmiech


Cytat:
Cytat:
To było na tysiące lat przed pojawieniem się wymienionych przez Ciebie cywilizacji - w przedziale 12 000 - 10 000 lat wstecz na obszarze nazywanym przez naukowców Żyznym Półksiężycem. To kolebka cywilizacji euroazjatyckiej uzupełniona o drugie "jądro kondensacji" w Chinach.
Proszę więc o jakikolwiek szczątek dowodu, że w tych cywilizacjach istniał jakiś przymus monogamii.
Dowodem jest wiedza, że przed tym okresem nie było tego przymusu, z kolei wszystkie znane wielkie cywilizacje starożytności już go znały. Zmiana zaszła więc gdzieś pomiędzy, naturalnym kandydatem na jej umiejscowienie będą pierwsze stałe osady producentów żywności i okres pomiędzy 12 000, a 6 000 lat wstecz.


Tyle na razie. cdn
Odpowiedz
exeter napisał(a): dammy,

witaj, miło Cię poznać. Uśmiech

Czołem. Cała przyjemność po mojej stronie. Uśmiech

exeter napisał(a):
Cytat:Nie opłaca się. W ramach pierwotnych hord lepiej mieć po jednej panience i nie konkurować o nie za bardzo gdyż potrzebna była kooperacja. I piszę tu z punktu widzenia jednostki. Nadwyżek jakiś nie było by jeden przeciętny samiec mógł wykarmić i wybronić dwie samice. Oczywiście w teorii można było to obejść angażując synów i córki do pomocy w ramach klanu rodzinnego. Ale to nie to samo. Gdyż progenitura w końcu szła na swoje by zakładać swoje rodzinne stadka.
Opłaca się, pamiętając, że jest to "gra o tron", w której biorą udział także inni. Dlatego najwięcej potomstwa zawsze mieli najbystrzejsi i najbardziej bezwzględni. A do jakich rezultatów dochodzili? Niejaki Czyngis Chan niewolił kobiety w całej Azji, a dziś jego potomstwo w linii męskiej genetycy szacują na ok. 15 milionów. Dla takiego wyniku warto się postarać. Oczko

Nie opłaca się gdyż najważniejszym celem danego osobnika jest akceptacja ze strony hordy. Czyngis Chan niewolił kobiety nie należące do jego klanu. I robił to w czasach historycznych. Ludy Wielkiego Stepu w ramach swoich klanów powszechnie stosowały monogamię.

exeter napisał(a): Ideałem procesu rozrodczego dla każdego faceta jest sytuacja, gdy na planecie jest tylko on i 4 mld kobiet do
zapłodnienia.

To tylko teoryzowanie. Ludzie wykształcali swoje nawyki w relacji do określonych warunków bytowych. Przykłady ludów żyjących na poziomie paleolitu czyli Buszmenów i Aborygenów mówią co innego. Mamy kilka stanowisk mezolityczno-neolitycznych gdzie widzimy przejście ze zbieractwa i łowiectwa w rolnictwo i hodowlę. Jest to wiocha w okolicach Karaca Dağ odkryta w trakcie wykopalisk w Göbekli Tepe, najmłodsze stanowiska związane z kulturą natufijską i stanowiska z Mesa Verde. I nigdzie nie ma dowodów na powszechną poligamię.

exeter napisał(a):
Cytat:A ilość potomstwa kilku samic mających jednego samca jest większa od ilości potomstwa kilku dam mających po jednym "takim jednym"? Biologiczne markery niczego nie wskazują oprócz konkurencji między szczepami czy plemionami.

Oczywiście piszemy o stadium przedcywilizacyjnym.
Sorry, muszę zaprzeczyć. Bez znaczenia o jakim okresie rozwoju piszemy, gatunki o biologicznych skłonnościach do odmiennych struktur rodzinnych cechują konkretne wyróżniki, które nazwałem "markerami".

To przede wszystkim dymorfizm płciowy, ale tez bardzo ważny rozmiar jąder samców, jest jeszcze kilka innych o mniejszym znaczeniu - płeć mózgów, skłonność kobiet do orgazmów wielokrotnych itp.. I to one lokują nasz gatunek wśród gatunków umiarkowanie poligamicznych.

Co innego skłonności do skoków w bok, a co innego trwałe pożycie z jedną osobą. Już w paleolicie wykształciły się hordy ludzkie. O ile w ramach hordy mogło dojść czasem do rywalizacji o jedną panienkę o tyle taktyka jedni mają drudzy nie mają mogła rozbić taką hordę od środka. Seryjne zapładnianie samic mogło się odbywać na poziomie konfliktów między grupami, a nie w ramach jednej.

exeter napisał(a): Jest. Pisząc o monogamii, mamy na myśli jej ścisłą odmianę, gwarantowaną prawem, obyczajem i religijnymi nakazami. Można je było wprowadzić w cywilizacji, natomiast spróbuj wymusić ścisłą monogamię u Aborygenki albo Buszmenki i

zabronić jej odejścia do innego mężczyzny. Spróbuj też upilnować te panienki w buszu. Oczko

Odejście do innego mężczyzny to też może być oznaką monogamii. Trudno żeby ludy nie znające prawa wymyśliły jakieś prawo dotyczące ścisłej monogamii. Niemniej zachowania monogamiczne są wśród tych ludów dobrze uchwytne. Jeżeli jesteśmy "przy naturze ludzkiej" to nie wprowadzajmy późniejszych regulacji prawnych.

exeter napisał(a): Czyngis Chan jest tego doskonałym przykładem. Duży uśmiech

Czyngis niewolił kobiety wywodzące się spoza klanu. Poza tym był przedstawicielem cywilizacji, a nie ludów
pierwotnych.

exeter napisał(a): Pretekst był nieistotny, liczyła się możliwość zrealizowania biologicznego imperatywu rozmnożenia z jak największą ilością partnerek przez mężczyzn, którzy z różnych względów mogli sobie na to pozwolić. Tylko to ich ograniczało. a nie brak chęci.

Ale to właśnie efekt cywilizacji. Powstanie pionowych struktur i możliwość akumulacji dóbr.

exeter napisał(a): Jest powszechna w całym obszarze cywilizacji z zastrzeżeniem opisanym powyżej. Postaw sobie pytanie, które kiedyś ja sobie zadałem, co spowodowało tę powszechną zmianę na wszystkich kontynentach powodującą, że poligamię, bądź luźną monogamię, zastąpiono twardą monogamią. Jaka była tego przyczyna, a musiała być dla tamtych ludzi sprawą o zasadniczym znaczeniu wobec jej uniwersalności?

Trwała monogamia mogła być rezultatem rozwoju prawa, w którym skodyfikowano to co już znano wcześniej. Poligynia i poliandria to efekt różnych strategii wypracowanych w określonych warunkach naturalnych w ramach kultur. W najstarszym znanym kodeksie prawnym Urukaginy (XXIV w.p.n.e.) poligamia jest ściśle reglamentowana. Kobieta, która urodziła zdrowe dziecko w zasadzie problem ewentualnej bigamii miała z głowy.

kmat napisał(a):
dammy napisał(a): Nie opłaca się. W ramach pierwotnych hord lepiej mieć po jednej panience i nie konkurować o nie za bardzo gdyż potrzebna była kooperacja. I piszę tu z punktu widzenia jednostki.
Opłacały się skoki w bok. Wrobienie innego chłopa w bachora.

No tak, ale to nie jest poligynia.

kmat napisał(a): To jest ogólnie ciekawe, bo Europa zrobiła się monogamiczna na długo przed chrześcijaństwem. Na wschodzie kwitły haremy u ledwie wodzów plemiennych, a na zachodzie nawet cysorz rzymski miał jedną żonę.

Gdyż prawo rzymskie zostało dokoptowane w ramach prawa kanonicznego do chrześcijaństwa. Ekspansja prawa rzymskiego była kontynuowana jeszcze po upadku cesarstwa. W "Beowulfie" główny bohater ma na legalu dwie niewiasty, a cesarz już schrystianizowany mógł mieć tylko jedną.

kmat napisał(a):
dammy napisał(a): Wśród szympansów gdzie jest zbliżony jak u ludzi występuje nie zawsze trwała monogamia.
Daaaammy, jaka monogamia u szympansów. Promiskuityzm ze wskazaniem na dominującego samca.
dammy napisał(a): a u orangutanów trwała monogamia.
Nie. Orangutany to poligynia, ale bez haramów. Orangutany są terytorialne. Terytorium samca obejmuje terytoria kilku samic. Tak to bangla. Ścisła monogamia to u gibbonów.
W porządku. Na małpach się nie znam. Dzięki za poprawkę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości