Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przełom w walce kobiet z patriarchatem?
Iselin napisał(a): Ale ja nie mówię, żeby komuś zakazać protestów. Pod względem formalnym te lekarki były zresztą jak najbardziej kryte. Uważam, że pod względem etycznym zachowały się okropnie wobec swoich pacjentów
Na takiej zasadzie to nieetycznie zachowuje się lekarz, który idzie na urlop w sytuacji, gdy brakuje zastępcy (a to, że brakuje, to w polskiej służbie zdrowia sytuacja zwyczajna, nadzwyczajne jest, jak nie brakuje). Z tego, że od lekarzy zależy ludzkie życie w ogóle nie wynika, że powinni mieć oni mniej praw, niż normalni ludzie, a powszechnie widuje się takie dziwaczne wnioski.
Cytat:i nie mają żadnego moralnego prawa, żeby opowiadać, że protestują w imieniu moim czy wszystkich kobiet.
To inna sprawa. Też uważam, że nie mają. Ale czy tak opowiadają? Chyba bardzo nieliczne.
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): A przykładów rzekomych nierówności jak nie było tak nie ma
Bo nie o przykładach nierówności jest ten wątek. Twoje zaś użycie pierwszej osoby liczby mnogiej sugerowało, że istnieje w tym wątku jakaś grupa ludzi, która czeka na te przykłady, a druga strona im odmawia ich podania. Na to zwróciła uwagę Znalezczyni.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Na takiej zasadzie to nieetycznie zachowuje się lekarz, który idzie na urlop w sytuacji, gdy brakuje zastępcy (a to, że brakuje, to w polskiej służbie zdrowia sytuacja zwyczajna, nadzwyczajne jest, jak nie brakuje). Z tego, że od lekarzy zależy ludzkie życie w ogóle nie wynika, że powinni mieć oni mniej praw, niż normalni ludzie, a powszechnie widuje się takie dziwaczne wnioski.
To nie jest kwestia akurat lekarza. Taką samą chamówą byłoby gdyby korepetytor odwołał ostatnią lekcję przed czyimś ważnym egzaminem. Demonstrowanie to nie to samo co urlop czy pogrzeb w rodzinie. To raczej ten sam kaliber co lekarz biorący urlop w dzień operacji, bo musiał iść na roraty. Też ważna potrzeba duchowa dla niektórych.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Nie zgadzam się z tobą, Iselin. Uważam prawo do protestów za jedną z podstawowych wartości demokracji.
No i to twoje uważanie może być twoje jednostkowe.
Może wystąpić w czasie i przestrzeni taka demokracja, która demokratycznie zakaże protestów jakichkolwiek, kiedykolwiek. To też jest demokracja.
Może wystąpić taka demokracja, która zmienia Konstytucję zwykłą większością głosów z dnia na dzień kilka razy w miesiącu. Ba - może być demokracja bez Konstytucji. To też jest demokracja.
Może być demokracja z władzą sądowniczą sterowaną przez władzę ustawodawczą. Ba - może być demokracja w ogóle bez władzy sądowniczej, w której wyroki zapadają w referendum - dla usprawnienia, lokalnym (temu daj milion dolarów, temu zrób karę śmierci, temu odbierz prawa wyborcze). To też jest demokracja.

To tak jak z teizmami - jedne mogą mówić 'zabij wszystkich ludzi rozszczepialnymi atomami' a inne 'nie zabijaj żadnej istoty żywej'. To wszystko są teizmy.
Dlatego jeśli próbujesz za czymś stawać, to staraj się być bardziej preceyzyjna, bo to, że w twoim słowniku coś coś znaczy, nie oznacza, że w powszechnym obiegu i w oficjalnym jęzuku to to znaczy.

No i jeszcze od innej strony - Uważam prawo do protestów za jedną z podstawowych wartości demokracji. Nawet jeśli przyjęlibyśmy, że prawo do protestów to jedno z podstawowych praw zdrowej/praworządnej/postępowej demokracji, to nie oznacza to, że jest ono bezwzględne, prawda? Nie można przecież protestować np. znienacka na środku autostrady, bo sprowadza to niebezpieczeństwo w ruchu lądowym, prawda? Regulują to ustawy, które nie są sprzeczne z Konstytucją, nie łamią one tej demokratycznej zasady, którą tak cenisz, a jedynie wkładają ją w pewne praktyczne ramy.

Nasza obecna Konstytucja w Artykule 57 przewiduje dalsze obostrzenia - dopuszcza wprowadzenie nawet całkowitego zakazu zgromadzeń na mocy ustawy (np. podczas jednego ze stanów wyjątkowych - Art. 228 . - wprost mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela), czego Parlament nie zrobił, więc Rząd próbujący to egzekwować łamie Konstytucję.

I teraz zagwozdka - czy osoby ze Strajku Kobiet krzyczą, żeby Władza Wykonawcza wzięła odpowiedzialność i wprowadziła stan wyjątkowy w Polsce, żeby legalnie wprowadzić zakaz zgromadzeń? Czy osoby ze Strajku Kobiet krzyczą, żeby Władza Wykonawcza nie łamała Konstytucji zabraniając zgromadzeń? Czy osoby ze Strajku Kobiet krzyczą, żeby Władza Ustawodawcza nie uchwaliła ustawą tego typu zakazów?
Jeśli nie, to dlaczego? Może, odważna sugestia, osoby te mają głęboko w odwłoku prawo i po prostu chcą, żeby ludzie władzy robili to, co oni krzyczą, nawet jeśli to będzie bezprawne, a jedynie żeby było bezprawne na ich korzyść?

znaLezczyni napisał(a): Masz oczywiście prawo do własnej opinii, sądzę jednak, że posuwasz się w niej za daleko, jeśli piszesz, że nie życzysz sobie, żeby ktoś protestował.
Dopiero co jedną osobę prostowałaś, że sobie własne myśli dośpiewała do tego, co rzeczywiście napisałaś, a sama robisz to samo.
Iselin napisała, że sama by nie poszła protestować, a nie że nie chce, żeby nikt nie prostestował, a nawet jeśli nie chce, to nie napisała, że sankcjami powinno się to innym uniemożliwić.
Iselin napisała, że nie życzy sobie, żeby protestujący nie wycierali sobie buziuni reprezentacją i nie protestowali w jej imieniu, tak jak pewnie ty byś sobie nie życzyła, żeby w twoim imieniu (kobiety/mężczyźni, koloru skóry takiego i takiego, BMI takiego i takiego, zamiłowania takiego i takiego, wykształcenia takiego i takiego - albo i całkiem odmiennego etc.) ktoś protestował podnosząc hasła lub kierując ruchy społeczno-polityczne, z których kierunkiem się nie zgadzasz.

Tak trudno to zrozumieć? No chyba nie. O co więc chodzi?

ZaKotem napisał(a):
Cytat:i nie mają żadnego moralnego prawa, żeby opowiadać, że protestują w imieniu moim czy wszystkich kobiet.
To inna sprawa. Też uważam, że nie mają. Ale czy tak opowiadają? Chyba bardzo nieliczne.
Nie muszą wyrażać tego explicite, że o wszystkie kobiety chodzi.

No a jeśli rzeczywiście tylko nieliczne mają na celu 'obronę praw kobiet' a chodzi im o obronę 'to moja macica - Julki', 'to moja macica - Krystynki', 'to moja macica, anonima i mojej teściowej - Kasi', no to wtedy mamy tu do czynienia ze sprytną propagandą i rozlanym szeroko kłamstwem, które w postulatach (to nie to samo co plakaty - bo na tych jest 'moja macica') sugeruje co innego, a w przekazie ma co innego.
No chyba że o inne opcje chodzi:
- wolnościuszki lewoskrętne mają problem z komunikacją,
- prawuszki zrozumieć nie potrafią prostego przekazu.
"Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna."
(Weatherby Swann)

The first to plead is adjudged to be upright,
until the next comes and cross-examines him.

(Proverbs 18:17)
Odpowiedz
Tworzenie przepisow prawa ma ogromny wplyw na gospodarkę, świadomosć obywateli i mentalność. Więc  sa to kwestie bardzo istotne.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Przede wszystkim niepokojąca jest ta mentalność. Zazwyczaj ludzie mają jakieś poczucie, że pewnych rzeczy się nie robi, nawet jeśli wolno, bo są bardzo niefajne wobec innych. Tutaj te hamulce puszczają i coraz częściej słyszymy, że jakieś akcje są tak niesamowicie ważne, że usprawiedliwiają wszelkiego rodzaju demolki czy stwarzanie zagrożenia. Uwierzę w te szumne hasła "nie można żałować budynków, kiedy zagrożone są prawa człowieka", kiedy mówiące to osoby zaczną smarować "jebać PiS" na własnych domach i garażach, a nie cudzych.

ZaKotem napisał(a): To inna sprawa. Też uważam, że nie mają. Ale czy tak opowiadają? Chyba bardzo nieliczne.
Środowiska feministyczne przecież opierają się na narracji, że reprezentują interesy wszystkich kobiet. A kobiety, które mają inne zdanie, według nich na pewno nie doszły do niego same, tylko zostały otumanione przez patriarchat. Na forum coś podobnego robi Exeter.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Elbrus napisał(a): No i to twoje uważanie może być twoje jednostkowe.
Może wystąpić w czasie i przestrzeni taka demokracja, która demokratycznie zakaże protestów jakichkolwiek, kiedykolwiek. To też jest demokracja.
Może wystąpić taka demokracja, która zmienia Konstytucję zwykłą większością głosów z dnia na dzień kilka razy w miesiącu. Ba - może być demokracja bez Konstytucji. To też jest demokracja.
Może być demokracja z władzą sądowniczą sterowaną przez władzę ustawodawczą. Ba - może być demokracja w ogóle bez władzy sądowniczej, w której wyroki zapadają w referendum - dla usprawnienia, lokalnym (temu daj milion dolarów, temu zrób karę śmierci, temu odbierz prawa wyborcze). To też jest demokracja.
No właśnie niby tak, ale jednak nie do końca. Bo o ile „demokracja” etymologicznie to rzeczywiście każdy ustrój, gdzie rządzi jakiś demos, to w dzisiejszych czasach słowo to jest jednak węższe. Powszechnie zatem uważa się, że obecnie, aby uznać dany ustrój za demokrację musi być jeszcze spełnione kilka warunków:
  • Istnienie systemu checks and balances.
  • Praworządność (niekoniecznie u podstawy musi być Ustawa Zasadnicza, Zjednoczone Królestwo jest uznawane za demokrację).
  • Wolność wypowiedzi i powszechny dostęp do informacji.
  • Poszanowanie praw mniejszości.

Cytat:No i jeszcze od innej strony - Uważam prawo do protestów za jedną z podstawowych wartości demokracji. Nawet jeśli przyjęlibyśmy, że prawo do protestów to jedno z podstawowych praw zdrowej/praworządnej/postępowej demokracji, to nie oznacza to, że jest ono bezwzględne, prawda? Nie można przecież protestować np. znienacka na środku autostrady, bo sprowadza to niebezpieczeństwo w ruchu lądowym, prawda? Regulują to ustawy, które nie są sprzeczne z Konstytucją, nie łamią one tej demokratycznej zasady, którą tak cenisz, a jedynie wkładają ją w pewne praktyczne ramy.
No i? Prawem obywatela jest możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb. Nie można jednak jeść na środku autostrady. Co z tego wynika?
Cytat:Jeśli nie, to dlaczego? Może, odważna sugestia, osoby te mają głęboko w odwłoku prawo i po prostu chcą, żeby ludzie władzy robili to, co oni krzyczą, nawet jeśli to będzie bezprawne, a jedynie żeby było bezprawne na ich korzyść?
Co prawda Elbrus jedzie po autostradzie legalnie 140 na godzinę, ale gdyby to nie była autostrada, to by łamał prawo, a przecież jemu zależy tylko na tym, żeby jechać. Tak się składa, że akurat tutaj to prostestujący są „w prawie” a P** prawo jawnie łamie. Więc zarzuty w rodzaju „ale przecież protestujący mogliby też łamać i co wtedy?” nie mają sensu.

Inna sprawa, że wprowadzenie stanu wyjątkowego teraz byłoby nieuzasadnione.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Elbrus napisał(a): Jeśli nie, to dlaczego? Może, odważna sugestia, osoby te mają głęboko w odwłoku prawo i po prostu chcą, żeby ludzie władzy robili to, co oni krzyczą, nawet jeśli to będzie bezprawne, a jedynie żeby było bezprawne na ich korzyść?
Z prawem jest ten drobny myk, że go od paru lat realnie nie ma. Władza wypowiedziała tę umowę społeczną. Trudno mieć w odwłoku coś, czego właściwie już nie ma.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
zefciu napisał






Cytat:
Cytat: napisał(a):Przepraszam, źle się wyraziłam. Owszem, zrobiła i dla kobiet i dla mężczyzn. Nie zrobiła nic dla wyrównania pozycji obu płci.
A nie uważasz, że ogólny wzrost niezależności obywateli przekłada się na wyrównanie pozycji obu płci?



Nie. A w każdym razie niekoniecznie.







Cytat:
Cytat:Nie widzę tego. Oczywiście, to iż tego nie widzę, nie oznacza, że tego nie ma - zaprezentujesz jakieś dane, żebym mogła to zobaczyć?
Jeśli chodzi LGBT, pierwsze z brzegu:
https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_174_17.PDF
Dziękuję za dane. Rzeczywiście, istnieje nieznaczna poprawa stosunku ogółu społeczeństwa do osób homoseksualnych, co jest dobre. Większość liczb nie ma jednak stałej tendencji wzrostowej (czy spadkowej). Całościowo w ostatnich dwudziestu pięciu latach tolerancja wobec osób homoseksualnych nieznacznie wzrosła, a brak akceptacji nieznacznie spadł. Widać jednak po 2005 roku wzrost niechęci, a potem spadek, więc wzrost akceptacji nie jest stały od 2005 roku. 

Cieszy mnie to, że lekko się poprawia - martwi mnie jednocześnie, że zmiany są tak powolne. Mieszkając w UK jestem na etapie, w którym małżeństwa osób homoseksualnych są legalne, tak samo adopcja dzieci - dlatego fakt, że ktoś toleruje istnienie homoseksualizmu, nie jest dla mnie jeszcze powodem, żeby się naprawdę cieszyć.



Poza tym opinię swoją opieram na rozmowach z rodziną i znajomymi w Polsce. Oczywiście, lepiej opinię budować na danych niż wrażeniu z kontaktu z pojedynczymi osobami, dlatego jeszcze raz dziękuję za dane, które podałeś. Wrażenie jednak pozostaje - wśród osób, których opinie słyszałam, były zarówno osoby młode jak i mocno starsze, mieszkające w dużych miastach, z Warszawą włącznie, jak i w małym miasteczku. Tak się złożyło, że nie znam obecnie nikogo, kto mieszkałby w Polsce na wsi. Poziom wykształcenia i stopień zamożności różny. Ogromna większość tych osób deklaruje się jako osoba przyjazna homoseksualizmowi, po czym następuje "ale" - nie dla małżeństw (ogromna większość), nie dla adopcji (tylko jedna osoba nie dała zdecydowanej opinii "nie", wahała się). Większość osób uważała żądania grup LGBT (dla mnie żądania jak najbardziej oczywiste) za za daleko idące, a sposób domagania się swoich podstawowych praw za niewłaściwych.



W czasach w których żyjemy, w Unii Europejskiej cieszenie się z tego, że nieznacznie wzrasta tolerancja wobec zjawiska, które i tak przecież występuje, niezależnie od tej tolerancji, to moim zdaniem nieporozumienie. Choć rzeczywiście dobrze jest, że sytuacja jest nieco lepsza niż moje wrażenie, że nic się nie poprawia.




Iselin napisała:





Cytat:Pod względem formalnym te lekarki były zresztą jak najbardziej kryte. Uważam, że pod względem etycznym zachowały się okropnie wobec swoich pacjentów i nie mają żadnego moralnego prawa, żeby opowiadać, że protestują w imieniu moim czy wszystkich kobiet.




Nie protestowały w twoim imieniu, ale protestowały w swoim, czyli w imieniu kobiet. Jak górnicy protestują w imieniu górników, to można założyć, że znajdzie się jeden lub więcej, któremu nie będzie odpowiadał fakt czy forma protestu.





Cytat:Poza nie podoba mi się wpajanie ludziom, że kwestia aborcji jest jakaś wyjątkowa i w związku z tym usprawiedliwione są rzeczy, które normalnie uważamy za naganne, na przykład dezorganizowanie życia pacjentom albo narażanie czyjegoś zdrowia i życia.



Na swój sposób jest wyjątkowa - to kolejny krok odebrania ludziom, głównie kobietom, praw o decydowaniu o swojej rozrodczości. Inne kroki zostały przyjęte milcząco, przy aborcji nazbierało się i wybuchło.



Protesty (jak i marsze, pielgrzymki, obchody Bożego Ciała) zazwyczaj utrudniają życie jakiejś grupie ludzi. Taka ich specyfika. A lekarzom czy lekarkom nie powinno odbierać się ich podstawowych obywatelskich praw (wiem, nie mówisz o formalnym odbieraniu, tylko braku etyki) z powodu wykonywanego zawodu. Co więcej, właśnie lekarze powinni protestować - całkowity zakaz aborcji dotknie ich bardziej niż inne grupy zawodowe. Ginekolodzy będą musieli decydować, czy łamać prawo i dokonywać nielegalnych aborcji.







Elbrus 






Cytat:No i to twoje uważanie może być twoje jednostkowe.

Może wystąpić w czasie i przestrzeni taka demokracja, która demokratycznie zakaże protestów jakichkolwiek, kiedykolwiek. To też jest demokracja.




Nie, to już nie jest demokracja. Można demokratycznie przegłosować zakaz jakichkolwiek protestów, ale w momencie wejścia przepisu w życie demokracja się kończy.






Cytat:Może być demokracja z władzą sądowniczą sterowaną przez władzę ustawodawczą.




Nie, nie może być. Współczesna europejska demokracja zakłada trójpodział władzy - dlatego obecną sytuację w Polsce można uznać za poważne naruszenie zasad demokracji, jeśli nie jej brak.






Cytat:Czy osoby ze Strajku Kobiet krzyczą, żeby Władza Wykonawcza nie łamała Konstytucji zabraniając zgromadzeń? Czy osoby ze Strajku Kobiet krzyczą, żeby Władza Ustawodawcza nie uchwaliła ustawą tego typu zakazów?

Jeśli nie, to dlaczego? Może, odważna sugestia, osoby te mają głęboko w odwłoku prawo i po prostu chcą, żeby ludzie władzy robili to, co oni krzyczą, nawet jeśli to będzie bezprawne, a jedynie żeby było bezprawne na ich korzyść?




Chyba cię nie rozumiem. Pytasz mnie, co krzyczą ludzie ze Strajku Kobiet? Pewnie różne rzeczy krzyczą. Oczywiście, że chcą, żeby władza zrobiła to, czego chcą - ale nie dlatego, że mają prawo w odwłoku, ale dlatego, że chcą zmiany prawa.






Cytat:Iselin napisała, że sama by nie poszła protestować, a nie że nie chce, żeby nikt nie prostestował, a nawet jeśli nie chce, to nie napisała, że sankcjami powinno się to innym uniemożliwić.


Gdzie napisałam, że Iselin chce, żeby usankcjonować zakaz protestów?






Cytat:Dopiero co jedną osobę prostowałaś, że sobie własne myśli dośpiewała do tego, co rzeczywiście napisałaś, a sama robisz to samo.




Jeśli ja sobie dośpiewuję, to u ciebie jakieś arie operowe.






Cytat:No a jeśli rzeczywiście tylko nieliczne mają na celu 'obronę praw kobiet' a chodzi im o obronę 'to moja macica - Julki', 'to moja macica - Krystynki', 'to moja macica, anonima i mojej teściowej - Kasi', no to wtedy mamy tu do czynienia ze sprytną propagandą i rozlanym szeroko kłamstwem, które w postulatach (to nie to samo co plakaty - bo na tych jest 'moja macica') sugeruje co innego, a w przekazie ma co innego.




Trudno domagać się prawa wyboru tylko dla siebie. Albo jest ono dla wszystkich, albo dla nikogo. A jeśli macica Kasi nie chce być broniona, bo nie chce w żadnym wypadku dokonywać aborcji, to Kasia aborcji nie dokona. Będzie miała wybór, którego teraz nie ma nikt.



exeter



Proszę, nie obrażaj się i nie odchodź z forum - mnie twoja obecność tutaj cieszy - tylko proszę nie traktuj rozmów tak osobiście.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Nie protestowały w twoim imieniu, ale protestowały w swoim, czyli w imieniu kobiet.
Zaczynasz pisać jak Exeter. Wyobraź sobie, że jestem kobietą tak samo jak Ty czy te lekarki.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Cytat:Zaczynasz pisać jak Exeter.


Niezależnie od twoich intencji, nie odbieram tego jako przytyk :)


Cytat:Wyobraź sobie, że jestem kobietą tak samo jak Ty czy te lekarki.


Wyobraź sobie, że wyobrażam sobie ;)
Protestujące zaś kobiety protestują w swoim imieniu, czyli w imieniu kobiet, bo chyba prawa do identyfikowania się jako (protestujące) kobiety nie odbierasz im. Pisałam już wcześniej, że protestowanie w imieniu jakieś grupy nie oznacza, że sto procent grupy z protestem musi się zgadzać czy zgadza się. Było w poprzednim poście. Protestowały pielęgniarki w imieniu pielęgniarek, a znam takie, które z protestem nie zgadzały się. Nie słyszałam jednak, żeby ktoś odbierał protestującym prawo do protestowania w imieniu pielęgniarek.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Będzie miała wybór, którego teraz nie ma nikt.
Ciekawa sprawa z tym wyborem. Ja na przykład cieszę się, że mam WYBÓR w kwestii wieku emerytalnego. Jeśli nic się nie zmieni, to za 19 lat w zależności od stanu zdrowia i rynku mogę przejść na emeryturę, dalej prowadzić, działalność lub prowadzić działalność jako emerytka, płacąc tylko składkę zdrowotną. Trzy różne opcje. Natomiast Ty sama pisałaś, że chciałabyś ten wybór odebrać, bo uważasz, że wiesz lepiej, co jest dobre dla wszystkich kobiet. Interesujące jest to, że ruchy lewicowo-feministyczne usiłują urządzać innym życie na wielu różnych płaszczyznach, a o "wyborze" mówią tylko w kwestii prawa do usunięcia swojego dziecka.

znaLezczyni napisał(a): Protestowały pielęgniarki w imieniu pielęgniarek, a znam takie, które z protestem nie zgadzały się. Nie słyszałam jednak, żeby ktoś odbierał protestującym prawo do protestowania w imieniu pielęgniarek.
To jest już kwestia tego, na ile te protestujące mogą być uznawane za reprezentację pielęgniarek. Tak samo z protestami kobiet. Według Twojej logiki kobiety idące w marszach życia też demonstrują w imieniu kobiet, nawet jeśli pewne grupy kobiet się z tym nie zgadzają.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Cytat:Natomiast Ty sama pisałaś, że chciałabyś ten wybór odebrać, bo uważasz, że wiesz lepiej, co jest dobre dla wszystkich kobiet.


Taka jest moja opinia. Uważam, że jest to generalnie lepsze dla kobiet. Nie oczekuję, że wszyscy będą mieli takie samo zdanie i akceptuję to, że stan faktyczny jest odmienny od tego, co chciałabym. Tak działa demokracja - masz prawo do własnej opinii, decyduje większość. Co więcej, rozumiem dlaczego ktoś ze mną się nie zgadza i daję innym prawo do wyrażania swojej opinii, jak również do decydowania na równi ze mną.


Cytat:Interesujące jest to, że ruchy lewicowo-feministyczne usiłują urządzać innym życie na wielu różnych płaszczyznach, a o "wyborze" mówią tylko w kwestii prawa do usunięcia swojego dziecka.


Oj, nie tylko, nie tylko.
Poza tym jak odnosisz się do tego, co ja piszę, nie uderzaj, proszę w dzwon "ruchów lewicowo-feministycznych". Ja nie jestem żadnym ruchem ani w żadnym ruchu nie jestem zrzeszona. Feministką jestem praktyczną, poprzez wybory w życiu. Poglądy mam umiarkowanie lewicowe. Ale ja to ja, nie żaden ruch.


Cytat:Według Twojej logiki kobiety idące w marszach życia też demonstrują w imieniu kobiet, nawet jeśli pewne grupy kobiet się z tym nie zgadzają.

Uważam, że bronią praw płodów. Ale jeśli te kobiety uważają, że bronią praw kobiet - nie zabraniam im tak myśleć czy mówić. Chociaż osobiście uważam, że kobietom szkodzą, uznaję ich prawo do określania siebie i swoich protestów.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Nie, nie może być. Współczesna europejska demokracja zakłada trójpodział władzy - dlatego obecną sytuację w Polsce można uznać za poważne naruszenie zasad demokracji, jeśli nie jej brak.
Tu warto przywołać nieco zapomniany termin ochlokracja. Podejmowanie decyzji wolą większości to niekoniecznie musi być demokracja. Potrzebne są jeszcze reguły prawne, w których się to odbywa.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
znalezczyni napisał(a):W czasach w których żyjemy, w Unii Europejskiej cieszenie się z tego, że nieznacznie wzrasta tolerancja wobec zjawiska, które i tak przecież występuje

Pedofilia, kazirodztwo, morderstwa też występują i co w związku z tym?
Przegram na pięści to wrócę po ciebie z Lolą #Nicky Santoro

"Get this through your head you Jew motherfucker, you. You only exist out here because of me. That's the only reason. Without me, you, personally, every fuckin' wise guy skell around'll take a piece of your fuckin' Jew ass. Then where you gonna go? You're fuckin' warned. Don't ever go over my fuckin' head again. You motherfucker, you." - Nicky do Franka
Odpowiedz
Przepraszam za offtop, odpisuję tylko dlatego, żebyś nie poczuł się zignorowany przez jaśnie panią ;)

Wysil się na jakiś poważny argument, proszę, bo nie będę tutaj odnosiła się do zdań, które nie są w temacie, a poza tym były przerabiane na forum wielokrotnie. Jeszcze raz zasugeruję ci zapoznanie się z zawartością forum, zanim zabierzesz głos.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
No tak, zgodnie z logiką jaśnie pani mamy akceptować homo. bo jako zjawisko występuje w społeczeństwie. Tylko że nie ma tu żadnego wynikania. Argument o zerowej wartości
Przegram na pięści to wrócę po ciebie z Lolą #Nicky Santoro

"Get this through your head you Jew motherfucker, you. You only exist out here because of me. That's the only reason. Without me, you, personally, every fuckin' wise guy skell around'll take a piece of your fuckin' Jew ass. Then where you gonna go? You're fuckin' warned. Don't ever go over my fuckin' head again. You motherfucker, you." - Nicky do Franka
Odpowiedz
exeter napisał(a): Nie oczekiwałem, żebyś zmieniła swoje poglądy na temat aborcji, tylko żebyś potępiła ten akt politycznego wandalizmu, tymczasem doczekałem się od Ciebie potępienia protestujących przeciwko temu. Cóż, nie ukrywam, byłem rozczarowany, ale to już mój problem. 
 
Potępiłam akt politycznego wandalizmu dawno w rozmowie z Tobą i nawet Gawain Ci na to zwracał uwagę. Kłamiesz, i to nie pierwszy raz. Poza tym nie potępiam "protestujących", tylko konkretne zachowania w ramach protestów. Nic mi nie wiadomo, żeby wszyscy protestujący tak się zachowywali. Manipulujesz. Też nie pierwszy raz.
exeter napisał(a): Natomiast kobiety wychodzące na ulice i domagające się poszerzenia zakresu tych praw, działają w interesie wszystkich kobiet, także przeciwniczek prawa do przerywania ciąży.
Ciekawa logika. Jeśli ktoś czegoś nie potrzebuje, to walka o to jest w jego interesie... wszystko jasne.
exeter napisał(a): Jeśli zaś chodzi o identyfikowanie się z kobiecym interesem, akceptuję to, że są kobiety pragnące ograniczenia innym kobietom ich praw i swobód, l
Są kobiety chcące chronić życie, nie ma to nic wspólnego z jakąś złośliwą chęcią ograniczana cudzych swobód (przynajmniej w większości przypadków).
exeter napisał(a): Pisanie „J***ć PIS” na budynkach kościelnych, było dostarczeniem wiadomości bezpośrednio do adresata,
A wyjaśnisz nam jeszcze czym było pisanie po pomnikach i prywatnych budynkach? Poza tym, że było wyrazem lekceważenia czyjejś pracy i własności?
exeter napisał(a): Przy czym najważniejsze jest to, że demolek dokonywanych przez protestujących przeciwko władzy nie da się przyrównać,
Whataboutyzm.
exeter napisał(a): Gdyż prawo do wyboru jest obiektywnie czymś dobrym, a jego brak, złym.
Serio? Prawo wyboru, czy chce się palić gazem, czy śmierdzącymi śmieciami też jest czymś dobrym?
exeter napisał(a): Ponieważ Cię lubię, proszę żebyś się nad tym zastanowiła.
 
I jeszcze jedno, wytłumacz swoim „pieskom”, że nie muszą mnie obszczekiwać i szarpać za nogawki, nie jestem zainteresowany pisaniem na tym forum.
Nie mam żadnych piesków i nie mówię ludziom, co mają pisać. Daję im prawo wyboru. A za Tobą i Twoimi deklaracjami akurat nie przepadam. Nie znoszę tego oślizgłego, manipulatorskiego sposobu dyskusji.

znaLezczyni napisał(a): Oj, nie tylko, nie tylko.
Poza tym jak odnosisz się do tego, co ja piszę, nie uderzaj, proszę w dzwon "ruchów lewicowo-feministycznych". Ja nie jestem żadnym ruchem ani w żadnym ruchu nie jestem zrzeszona. Feministką jestem praktyczną, poprzez wybory w życiu. Poglądy mam umiarkowanie lewicowe. Ale ja to ja, nie żaden ruch.
Przepraszam, że nie sprecyzowałam. Odnoszę się tu raczej do wiodących środowisk ogólnie, bardziej niż do Ciebie osobiście.
A faktem jest, że lewica ma silne tendencje do ograniczania cudzych wyborów, co zresztą nie zawsze jest złe, bo żyjemy w społeczeństwie i nasze wybory mają wpływ na innych.
znaLezczyni napisał(a): Ale jeśli te kobiety uważają, że bronią praw kobiet - nie zabraniam im tak myśleć czy mówić. Chociaż osobiście uważam, że kobietom szkodzą, uznaję ich prawo do określania siebie i swoich protestów.
Te kobiety mówią dość często, że bronią praw tych kobiet, które jeszcze nie zdążyły się urodzić. Poza tym zwracają uwagę, że narracja mówiąca, że dziecko jest częścią macicy kobiety, a faceci mają się nie wtrącać, powoduje, że mężczyźni mniej poczuwają się do odpowiedzialności za swoje dzieci.
Poza tym uważają, że swobodne prawo do aborcji jest przede wszystkim w interesie mężczyzn, którzy chcą uniknąć odpowiedzialności i przywołują postacie sufrażystek, które również były tego zdania, na przykład Alice Paul.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): No tak, zgodnie z logiką jaśnie pani mamy akceptować homo. bo jako zjawisko występuje w społeczeństwie.
Mam wielu przyjaciól homo i nie rozumiem o co ci biega.
Co ja mam do ich seksualności?
Normalni ludzie, pracują, zarabiają, kłócą się - jak wszyscy.
Dlaczego miałbym w ogóle zastanawiać się nad jakąkolwiek 'akceptacją'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Trudno jest uwierzyć w jakieś czyste i szlachetne intencje obrońców zycia. Gdyby faktycznie bronili godności ludzkiej, broniliby jej na każdym etalie życia a nie tylko do momentu rozwiązania.
Bardziej do mnie przemawia to, że ich ukrytym celem jest postawienie się na piedestale, jako ucieleśnienie wszelkich cnot moralnych, wzór szlachetności i chęć bycia elitą. Przywództwo na spoleczeństwem, które powinno ich calować wiadomo gdzie. A prawo oparte na ich widzimisię to  usankcjonowana przemoc.
Zreszta nie da się bronic na razie praw płodu i kobiety, i każdy człowk potrafiący logicznie myślec musi to dostrzec.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości