Ankieta: Czy zamierzasz się zaszczepić na koronawirusa.
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak. Jak tylko będzie możliwość.
69.57%
16 69.57%
Nie wiem. Poczekam trochę i będę obserwował przebieg szczepień.
21.74%
5 21.74%
Nie zamierzam się szczepić.
8.70%
2 8.70%
Razem 23 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
COVID. Bezpieczeństwo szczepionki.
#41
To działa trochę jak sekta.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#42
Tylko ja mam takie sygnały, że antyszczepionkowcy to nie tylko jakieś dziwne meandry internetu i „wiedza” znikąd. Już od kolejnej osoby w krótkim czasie usłyszałem, że szczepień nie tylko na covida, ale także na grypę odradził nie jakiś randomowy typ z internetu tylko znajomy lekarz z przychodni. I, że to lekarze przed tym przestrzegają, bo „w tym wieku to już więcej szkody jak pożytku”, „bo to niezbadane jest” , itp.

No i jak tu dyskutować jak pojawia się autorytet zawodowy? Ja już zostałem kilkukrotnie z tego powodu skrytykowany (wyraziłem chęć zaszczepienia), nie jako osoba, która zbyt mocno ufa rządowi, tylko jako osoba, która ignoruje zalecenia medyczne lekarzy... Niezdecydowany
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#43
Baptiste napisał(a): Tylko ja mam takie sygnały, że antyszczepionkowcy to nie tylko jakieś dziwne meandry internetu i „wiedza” znikąd. Już od kolejnej osoby w krótkim czasie usłyszałem, że szczepień nie tylko na covida, ale także na grypę odradził nie jakiś randomowy typ z internetu tylko znajomy lekarz z przychodni. I, że to lekarze przed tym przestrzegają, bo „w tym wieku to już więcej szkody jak pożytku”, „bo to niezbadane jest” , itp.
Kiedyś był wujek z MON i ciocia z Sanepidu, teraz jest znajomy lekarz. A jak podrążysz, to zapewne okaże się, że tak naprawdę jest to znajomy lekarz znajomego. A w zasadzie znajomy lekarz znajomego znajomego i nikt tego lekarza nie widział na oczy.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#44
Albo to jakiś Czarnecki, lekarz od Zębitów, któreku zabroniono wykonywać zawód i głosi mundrosci na YT.

Iselin napisał(a): To działa trochę jak sekta.

Ja zauważyłem, że pośród Ludu panuje przekonanie, że "Natura dobra, Chemija Zua" a im mniejsza i bardziej zamknięta grupa tym powielanie bredni w myśl arkadyjskiego mitu, "kurła, kiedyś to było", większe. I z reguły jest tak, że ludzie owi nie mają żadnych kompetencji do oceny ryzyka, więc stosując heurystyki na których bazuje ich obraz świata, trzymają się kurczowo swoich wyborów. Ja przestałem tłumaczyć cokolwiek, bo antywacki pospolite najwyżej przytakną a i tak niezmieni to ich obrazu świata. Moim zdaniem kluczowe są dwie kwestie, jedna to strach przed nieznanym i niezrozumianym, druga to strach przed... igłą i bólem. I mnie się wydaje, że to drugie jest nawet powszechniejsze, bo w pierwszym wypadku działa autorytet nauki, w drugim nie działa nic, a i do tego nikt się nie przyzna. Zastrzyk to coś równie strasznego jak owe sondy analne kosmitów, albo nasienie Aliena, które wynijdzie z ciał, kolejnych Ripleyi.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#45
Iselin napisał(a): Kiedyś był wujek z MON i ciocia z Sanepidu, teraz jest znajomy lekarz. A jak podrążysz, to zapewne okaże się, że tak naprawdę jest to znajomy lekarz znajomego. A w zasadzie znajomy lekarz znajomego znajomego i nikt tego lekarza nie widział na oczy.
Nie pisałbym o tym gdyby na lekarza powoływał się jakiś nieznany mi internetowy dyskutant.
Sądzę, że lekarze w swej masie tak jak wszyscy są zróżnicowani i nie prezentują jednolitego stanowiska, co potem jest wykorzystywane jako argument z autorytetu zawodowego.

W sumie nawet się specjalnie nie dziwię, dlaczego bowiem starsza emerytka miałaby nie wierzyć lekarzowi z przychodni? Nie poszła do niego jako antyszczepionkowiec, to autorytet lekarza nakierował ją w takim kierunku, któremu zawsze sprzyja dość naturalna obawa przed nieznanym.

Kiedyś byłem na wizycie medycznej u specyficznej, starszej Pani doktor pochodzącej z zza granicy, najprawdopodobniej z Gruzji.
Na sam koniec wizyty zagadała mnie zupełnie z innej beczki schodząc na temat...czakr i energii wewnętrznych, opowiadając przy tym o jakiejś płycie DVD, którą posiada na ten temat. Zaproponowała wypożyczenie tejże płyty.
Co do samej wizyty nie miałem żadnych zastrzeżeń jeśli chodzi o kompetencje Pani doktor oraz podejście do pacjenta. Wszystko w najlepszym porządku. Ot stwierdziłem w myślach, że po prostu każdy może mieć jakieś swoje dziwactwa, nawet osoba o dużej wiedzy.
Nie inaczej może być ze stosunkiem do szczepień, także w tym środowisku.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#46
Iselin napisał(a): Kiedyś był wujek z MON i ciocia z Sanepidu, teraz jest znajomy lekarz. A jak podrążysz, to zapewne okaże się, że tak naprawdę jest to znajomy lekarz znajomego. A w zasadzie znajomy lekarz znajomego znajomego i nikt tego lekarza nie widział na oczy.


Niekoniecznie. O poziomie wiedzy części lekarzy, zwłaszcza tych rodzinnych nie mam najlepszego zdania. A głupoty, które jeden taki na temat szczepionki naopowiada zrobią więcej zamieszania, niż 10 lekarzy przekonujących do szczepienia.

Zresztą mamy tu u nas lokalnie takiego pana ordynatora celebrytę, który mniej więcej od początku pandemii zajmuje się wypisywaniem bzdur na temat covida. Ostatnio jakiś list otwarty na temat szczepionki wysmażył w którym straszy, że szczepiona może zmodyfikować genom i zaszkodzić przyszłym pokoleniom. W dodatku wrzucił to na FB, a tam ten post został usunięty jako szerzenie dezinformacji na temat pandemii. Co lokalnym foliarzom oczywiście dodało wiatru w żagle bo "wielkie korporacje tuszują prawdę o szczepionce" a ten pan ordynator został niemal męczennikiem za sprawę.

Więc obawiam się, że lekarze o których pisze Baptiste niestety jak najbardziej istnieją. Pewnie to ci sami co przepisują leki homeopatyczne i od których można usłyszeć, że siedzący tryb życia wcale nie jest niezdrowy bo oni przecież siedzą w gabinecie i nic im nie jest (jak to od jednej pani doktor się dowiedziałem wspominając o bólu pleców)
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#47
Baptiste napisał(a): Kiedyś byłem na wizycie medycznej u specyficznej, starszej Pani doktor pochodzącej z zza granicy, najprawdopodobniej z Gruzji.
Na sam koniec wizyty zagadała mnie zupełnie z innej beczki schodząc na temat...czakr i energii wewnętrznych, opowiadając przy tym o jakiejś płycie DVD, którą posiada na ten temat. Zaproponowała wypożyczenie tejże płyty.
Co do samej wizyty nie miałem żadnych zastrzeżeń jeśli chodzi o kompetencje Pani doktor oraz podejście do pacjenta. Wszystko w najlepszym porządku. Ot stwierdziłem w myślach, że po prostu każdy może mieć jakieś swoje dziwactwa, nawet osoba o dużej wiedzy.
Nie inaczej może być ze stosunkiem do szczepień, także w tym środowisku.

No różni są. Psu moich rodziców weterynarz (Polak) chciał całkiem na serio podawać homeopatię na kulawą nogę.

Jeśli są lekarze po studiach polecający homeopatię lub czakry, to nic mnie nie zdziwi; może są i antyszczepionkowcy.

A tutaj zarąbisty filmik od łebskiego* kolesia:



I jeszcze jeden:



*" jestem absolwentem Akademii Medycznej, na kierunku analityka medyczna (medycyna laboratoryjna), diagnostą laboratoryjnym. Pracuję w zakładzie patomorfologii i cytologii klinicznej. Zdobyłem wiele nagród i wyróżnień, m.in.: nagrodę Rektora AM oraz prezesa KIDL za osiągnięcia w nauce. Nieodpłatnie odpowiadam na pytania związane ze zdrowiem (pro publico bono). "
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#48
DziadBorowy napisał(a): Niekoniecznie. O poziomie wiedzy części lekarzy, zwłaszcza tych rodzinnych nie mam najlepszego zdania. A głupoty, które jeden taki na temat szczepionki naopowiada zrobią więcej zamieszania, niż 10 lekarzy przekonujących do szczepienia.

Zresztą mamy tu u nas lokalnie takiego pana ordynatora celebrytę, który mniej więcej od początku pandemii zajmuje się wypisywaniem bzdur na temat covida. Ostatnio jakiś list otwarty na temat szczepionki wysmażył w którym straszy, że szczepiona może zmodyfikować genom i zaszkodzić przyszłym pokoleniom. W dodatku wrzucił to na FB, a tam ten post został usunięty jako szerzenie dezinformacji na temat pandemii. Co lokalnym foliarzom oczywiście dodało wiatru w żagle bo  "wielkie korporacje tuszują prawdę o szczepionce" a ten pan ordynator został niemal męczennikiem za sprawę.

Więc obawiam się, że lekarze o których pisze Baptiste niestety jak najbardziej istnieją. Pewnie to ci sami co przepisują leki homeopatyczne i od których można usłyszeć, że siedzący tryb życia wcale nie jest niezdrowy bo oni przecież siedzą w gabinecie i nic im nie jest (jak to od jednej pani doktor się dowiedziałem wspominając o bólu pleców)

No niestety.
Wczoraj moja ślubna była u naszego lekarza rodzinnego ze złamanym po upadku ziobrem.
Była w lekkim szoku, bo pan doktor (poza tym bardzo sympatyczny człek) zaczął pleść bzdury o światowych spiskach covidowych.
Sam maseczki nie nosi, bo i po co.
Polska Panie, Polska!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#49
Z tego, co piszecie, wynika, że jest gorzej niż myślałam. Nie żebym uważała, że każdy lekarz jest kompetentny, ale to jest zadziwiające.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#50
Ogólnie mam wrażenie, że polscy lekarze nie są w ogóle kształceni z zakresu interakcji personalnych z pacjentem.
Być może to propaganda ale kiedy oglądam zagramaniczne produkcje o sprawach medycznych, to lekarze są pomocni, cierpliwi i informują pacjenta o wszelkich aspektach kuracji.
Natomiast polscy dzielą się (wg mnie oczywiście) na trzy grupy podstawowe:
1. "mruk-specjalista" - obsługuje skomplikowaną aparaturę ale nic się od niego nie dowiesz poza zdawkowym "tak, nie, wszystko jest w opisie, do widzenia",
2. "bardzo ważny pan profesor-despota" - traktuje wszystkich, jak opóźnionych w rozwoju pańszczyźnianych chłopów (z reguły ma krzaczaste brwi, dłuższe włosy i tubalny, nieznoszący sprzeciwu głos).
3. "doktorek-śmieszek" - sypiący jak z rękawa sprośnymi lub wisielczymi wicami (szczególnie dotyczy ginekologów i urologów).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#51
Sofeicz napisał(a): Ogólnie mam wrażenie, że polscy lekarze nie są w ogóle kształceni z zakresu interakcji personalnych z pacjentem.
Być może to propaganda ale kiedy oglądam zagramaniczne produkcje o sprawach medycznych, to lekarze są pomocni, cierpliwi i informują pacjenta o wszelkich aspektach kuracji.
No co Ty, przecież w Leśnej Górze jest super Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#52
Ja myślę, że to nie kwestia kształcenia tylko bagażu doświadczeń.
To tak jak z konsultantem w call center. Możesz mu nakłaść do głowy milion dobrych rad jak prawidłowo rozmawiać z klientem, ale po np. dwóch latach takiej pracy i tysiącach odebranych połączeń od najróżniejszych ludzi takie dobre rady mogą sobie pójść w piach.
Pielęgniarkom też na różnych szkoleniach wbijają do głowy komunikację z pacjentem. Kilka lat w zawodzie i nawet największy milusiński może stać się kimś zupełnie innym.
To schemat znany z wielu branż i zawodów. Teoria mija się z praktyką. W miarę wzrostu wkurwu rośnie znieczulica a spada empatia.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#53
Niby tak, ale zauważ, że szarlatani i znachorzy jakoś tej umiejętności kontaktu z pacjentem nie tracą mimo lat doświadczeń. Pewnie dlatego, że jest to ich jedyna realna umiejętność, na której opiera się ich zarobek. Dopóki jednak popyt na lekarzy będzie tak znacząco przewyższać podaż, nie będą oni mieli żadnej motywacji do uczenia się tej pożytecznej umiejętności, i dotyczy to w takim samym stopniu lekarzy państwowych, co prywatnych. Jak ci się nie podoba, to na twoje miejsce czeka dziesięciu innych pacjentów.
Odpowiedz
#54
Szarlatani i znachorzy zarabiają na tym aby przychodzili do nich ludzie. Zauważ, że często lekarz, który w publicznym systemie służby zdrowia nie wykazuje się żadnymi zdolnościami w kwestii kontaktu z pacjentami podczas wizyt prywatnych, które świadczy magicznie ich nabiera.

Natomiast wygadywania bzdur na temat epidemii i szczepionek bagażem doświadczeń wytłumaczyć się nie da. Tu już muszą być elementarne braki w posiadanej wiedzy.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#55
Był u mnie we wsi dochtór, który złamaną nogę leczył homeopatią. Konkurencja założyła spółdzielnię lekarską pod wdzięczną nazwą Lege Artis.

DziadBorowy napisał(a): Natomiast wygadywania bzdur na temat epidemii i szczepionek bagażem doświadczeń wytłumaczyć się nie da. Tu już muszą być elementarne braki w posiadanej wiedzy.
To nie jest brak wiedzy tylko kibel w głowie. Ci ludzie mają wiedzę, tylko ją świadomie ignorują.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#56
Jest jakaś nowa "rewelacja". Podobno między pierwszą a drugą dawką szczepionki nie można przyjmować żadnych leków. Ktoś wie, skąd to się wzięło i co na ten temat mówią eksperci?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#57
Nic takiego nie znalazłem. Pewnie jak zwykle kolejny wackowy humbug.
Co do dzialań ubocznych, to:

Cytat:Z danych wynika, że ok. 84 proc. zaszczepionych uczestników testów zgłosiło ból w miejscu wstrzyknięcia; 63 proc. odczuwało zmęczenie; 55 proc. - ból głowy; 38 proc. - ból mięśni; 32 proc. miało dreszcze; 23 proc. - ból stawów; a 14 proc. - gorączkę.
Wymienione objawy występowały częściej po podaniu drugiej dawki i utrzymywały się ok. dzień do dwóch dni.
I tak właśnie działają szczepionki.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#58
Sofeicz napisał(a): Nic takiego nie znalazłem. Pewnie jak zwykle kolejny wackowy humbug.
Pewnie tak. Ciekawe, czy zaraz wszyscy zaczną to powtarzać.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#59
Iselin napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Nic takiego nie znalazłem. Pewnie jak zwykle kolejny wackowy humbug.
Pewnie tak.  Ciekawe, czy zaraz wszyscy zaczną to powtarzać.

O, na pewno. Dzisiaj na fejsie trafiłem na serię artów o szczepionkach i takich bredni to ja już dawno nie widziałem. Geniusze, którzy nie potrafią komunikatywnie pisać wydalali z siebie serie majaków o negatywnym wydźwięku w stosunku do "trucizny". A zmienianie DNA jest na czele bredni, często są jakieś linki nawet. Jak zajrzałem, to się okazało, że nawet nie na temat, ale były słowa klucze to się wszystko zgadzało... Żeby ten darwinizm społeczny działał jak należy to bym ich wszystkich samym sobie zostawił i się nie przejmował. Eh.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#60
Gawain napisał(a): Żeby ten darwinizm społeczny działał jak należy to bym ich wszystkich samym sobie zostawił i się nie przejmował. Eh.
Gdyby to było takie proste...
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości