Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przełom w walce kobiet z patriarchatem?
Skoro jest tak jak piszesz, to 'męskie geny niefrasobliwości' powinny już dawno zostać wyeliminowane z puli.
To dlaczego tak wielu kolesiów wciąż skacze na główkę do pustego basenu?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz:
Dlaczego uważasz,źe wszystko jest zakodowane w genach?
Bardzo dużo ludzi ma nieświadome tendencje samobójcze.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Skoro jest tak jak piszesz, to 'męskie geny niefrasobliwości' powinny już dawno zostać wyeliminowane z puli.
To dlaczego tak wielu kolesiów wciąż skacze na główkę do pustego basenu?
Bez przesady z tym "dawno". Antykoncepcja jest popularna dopiero od kilku pokoleń i to nie w każdym środowisku. Od niedawna też upowszechnia się pogląd, że dzieci należy wychowywać, a nie tylko wypuszczać na podwórko i bić jak nabroją. Nacisk selekcyjny faworyzujący strategię monogamiczną dopiero się rozpoczął.

Należy też zauważyć, że w każdej populacji poligamicznej "męska niefrasobliwość" nieodłącznie idzie w parze z "damską kontraktowością", bo skoro jedna tylko strona ryzykuje, to rozsądnie będzie domagać się od drugiej wynagrodzenia za ryzyko. Wspomniany nacisk selekcyjny redukuje oba zjawiska.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Wręcz przeciwnie, w moim środowisku nie ma kobiet, które zadają się z facetami, którzy nawet w minimalnym stopniu nie poczuwają się za ewentualną ciąże. Dlatego, nie rozumiem robienia z nich ofiar męskiej przemocy.
No ja też nie rozumiem, dlaczego robisz z każdej rozdziewiczanej dziewicy ofiarę męskiej przemocy. Zatem jeśli Ty sama siebie nie rozumiesz, to ciężko, żeby Ci inni wyjaśnili, dlaczego robisz to co robisz. To jest jednak forum dyskusyjne, a nie diagnostyczne.
Cytat:Skoro, kobieta zadaje się z takim osobnikiem, musi mieć duży problem z selekcją,  wyjątkowo mały rozumek, mikroskopijny wręcz, a potem jest na tyle bezczelna, że rości sobie jakieś prawa do jego opieki nad dzieckiem.
No i fajnie, użyłaś sobie, okazałaś swoją wyższość nad jakimiś tam chochołami… Tylko co z tego wynika dla dyskusji?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Skoro jest tak jak piszesz, to 'męskie geny niefrasobliwości' powinny już dawno zostać wyeliminowane z puli.
To dlaczego tak wielu kolesiów wciąż skacze na główkę do pustego basenu?
Bez przesady z tym "dawno". Antykoncepcja jest popularna dopiero od kilku pokoleń i to nie w każdym środowisku. Od niedawna też upowszechnia się pogląd, że dzieci należy wychowywać, a nie tylko wypuszczać na podwórko i bić jak nabroją. Nacisk selekcyjny faworyzujący strategię monogamiczną dopiero się rozpoczął.

Należy też zauważyć, że w każdej populacji poligamicznej "męska niefrasobliwość" nieodłącznie idzie w parze z "damską kontraktowością", bo skoro jedna tylko strona ryzykuje, to rozsądnie będzie domagać się od drugiej wynagrodzenia za ryzyko. Wspomniany nacisk selekcyjny redukuje oba zjawiska.
To było trochę niemądre pytanie retoryczne.
Równie mądrze mógłbym spytać "dlaczego dotąd błona dziewicza nie została usunięta z genotypu/fenotypu?"
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Iselin napisała:


Cytat:Ja na przykład zauważyłam, że lekarze i inne osoby będące entuzjastami aborcji na żądanie, mają bardzo małą empatię do poronień na wczesnym etapie ciąży, co raczej nie zachęca niektórych do chodzenia do nich.

Jeśli klauzula sumienia coś komuś uniemożliwia, to powinno się to po prostu rozwiązać, na przykład tworząc ogólnodostępną bazę placówek, w których się aborcję wykonuje.


Nie wiem, nie robiłam/ czytałam badań na temat empatii lekarzy - entuzjastów aborcji (zresztą, byłabym tutaj ostrożna ze słowem "entuzjasta") i ich empatii. Generalnie z moich doświadczeń ze służbą zdrowia wynika opinia, że lekarze mieli niewiele empatii i nie traktowali pacjentów osobowo, ale być może to się zmieniło. Nie mieszkam już od dawna w Polsce i może teraz lekarze dzielą się na te dwie kategorie, które wymieniłaś. Śmiem wątpić, no ale cóż.

Wykonywanie aborcji jest częścią pracy ginekologa. Jeśli komuś sumienie nie pozwala, powinien wybrać inną specjalizację. Ewentualnie prowadzić wyłącznie prywatną praktykę, bo zatrudnienie w państwowej placówce powinno zobowiązywać go do wykonywanie świadczeń dokonywanych w tej placówce. Lista "dostępnych placówek" może być spisem prywatnych miejsc, bo państwowe nie powinny mieć prawa odmawiania świadczeń.


Cytat:Mam wrażenie, że feministkom często nie zależy po prostu na tym, żeby mieć dostęp do aborcji, tylko boli je, że kobiety o innych poglądach też mogą mieć prawo do odpowiadającego im lekarza.

Tutaj, do czego jeszcze będę się odnosiła, kolejny raz odnosisz się do kwestii niestety nieracjonalnie. Stworzyłaś w swojej głowie chochoła o nazwie feministki i niestety w tym momencie dyskusja z tobą przestaje być możliwa. Zamiast odnosić się do faktów, dyskutujesz ze swoimi uprzedzeniami.
Kim są owe mityczne, pochodzące z twojej głowy, feministki? Nie wiem, bo bardzo łatwo jest sprawdzić, że istnieją feministki, które są przeciwne aborcji.
https://www.ffnvc.org/
https://en.wikipedia.org/wiki/Anti-abortion_feminism

Istnieją feministki chrześcijańskie (ba, nawet katolickie) i muzułmańskie.

Przypisywanie generalnie feministkom jednolitych poglądów, jakichś ukrytych, złośliwych celów jest po prostu krótkowzroczne. Niemądre.


Cytat:Mnie chyba najbardziej razi w tych wszystkich feministycznych ruchach to zacietrzewienie ideologiczne.

Pogrubienie ode mnie. Takie zdanie ze słowem "wszystkie" nadaje się niestety do kosza, nie do dyskusji.

Najczęściej stosowanym słownym chochołem jest chyba lewak, potem pisior, dalej ekoterrorysta rękę w rękę z feministką, gej z piórkiem wiadomo gdzie i imigrant - leń i terrorysta. Wiem, że wygodnie jest mieć klapki na oczach i świat widzieć w czarno-białych barwach. Mam nadzieję jednak, że tak jak potrafisz to zrobić w innych tematach, tak i w kwestii feministek klapki z oczu zdejmiesz.

Rodica

Czytałam w ostatnich dniach twoje liczne wypowiedzi w tym temacie. Trudno było mi uwierzyć, że w dwudziestym pierwszym wieku ktoś może myśleć w tak szablonowy, krzywdzący zarówno kobiety jak i mężczyzn, sposób. Pozwolisz, że odniosę się do kilku zdań.


Cytat:A co do potrzeb sekualnych młodych kobiet to bardzo wiele z nich źałuje tego, w jaki sposób straciły dziewictwo, np. poprzez namową chłopaka z którym wcale nie planowały przyszłości ani niczego powaźnego, Ale potrzebne byłyby badania statystyczne pod tym kątem.
Owszem, potrzebne byłyby dane statystyczne, bo inaczej jak możesz formułować tak generalizującą wypowiedź bez nich?


Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która żałowałaby sposobu, w jaki utraciła dziewictwo. Nawet jeśli nie był to stosunek marzeń, to raczej nikt nie płakał nad rozlanym mlekiem. Jeśli przedstawisz dane statystyczne, to oczywiście będę musiała zweryfikować swoją dotychczasową opinię.


Cytat:Jak chcesz poznać prawdziwe marzenia kobiet, poczytaj sobie harlequiny.

To chyba był żart?


Cytat:Dziewice w ogóle mają opory, przed wkladaniem sobie do pochwy czegokolwiek, nawet tamponów. To tak, jakbyś sugerował, że ktoś, kto nigdy nie palił, odczuwa potrzebę palenia.

Pewnie są i takie co mają - mnóstwo nie ma. Próbowałam znaleźć dokładne dane statystyczne dot. wieku osób stosujących tampony. Jedyne, które udało mi się na szybko znaleźć, były na stronie, na której trzeba się rejestrować/ płacić, więc sobie odpuściłam. Znalazłam za to dane o tamponach w szkołach (nie tylko collegach) w UK oraz mnóstwo stron po polsku i angielsku o tym, jakie tampony są dostosowane do jakiego wieku. Znam też bardzo młode dziewczyny, które tampony stosują.
Poza tym mając takie teorie, zdziwiłabyś się pewnie faktem, że owszem, są i takie dziewice, które wkładają sobie coś do pochwy po to, żeby przygotować się do pierwszego stosunku. Niektóre robią to same, niektóre z kimś, z kim chcą w przyszłości ten stosunek odbyć.

zefciu


Cytat:Tzn. może tacy są, ale jednak porno dla mężczyzn jest co do zasady inne, niż porno dla kobiet.
Nie przesadzałabym z tą zasadą. Tu, jak we wszystkim innym, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Niektórzy wolą soft, niektórzy wręcz przeciwnie.


Rodica


Cytat:Kobiety w relacjach z płcią przeciwną, pomijając psychopatki z genami MAOA -L, poszukują przede wszystkim więzi i uczucia.


Tu pojechałaś ohydnym patriarchatem, fuj. A podobno brzydzisz się nim.
Kobieta ma być uczuciowa, chcieć więzi, a jak chce się z kimś tylko bzyknąć dla funu, to jest psychopatką.
Obawiam się, że to ty niewiele wiesz o przeciętnej kobiecej seksualności i sile seksualnych potrzeb kobiet.


Cytat:Dlatego, zazwyczaj kiedy rozpoczynają swoją przygodę z seksem,  mają bardzo duże problemy z osiąganiem tak zwanej przyjemności seksualnej. Wiąźe, się to z tym, źe przeźywają seks na sposób duchowy, emocjonalny.


Daj, proszę, jakieś dane, bo tego nie da się czytać. Jako kobieta stanowczo protestuję przeciwko szerzeniu takich  krzywdzących kobiety stereotypów.


Cytat:Kandydata na męża nie spotyka się zazwyczaj w wieku 16,17, 18,19 lat, czasem nawet i później, a do tego czasu, dziewice mają chłopaków z którymi się miziają. W ten sposób poznają swoje potrzeby i określają oczekiwania w stosunku do przyszłego męża. Zdarza się jednak tak, źe dziewczyna jest namawiana do seksu, wbrew swojej woli, bo przecież on już tak długo z nią jest, źe coś mu się należy.

Coś ci się pomyliło z tym wiekiem inicjacji.
https://www.fpa.org.uk/factsheets/sexual-behaviour
https://www.swps.pl/278-cp-import/badani...ej-modziey
https://medmiasto.pl/zachowania-seksualn...-z-badania

Zwróciłabym uwagę zwłaszcza na ten fragment ze strony powyżej linkowanej jako ostatnia


Cytat:Dziewczynki przodują w inicjacji
Wzrost ten dotyczy tylko dziewcząt, wyniósł prawie pięć punktów procentowych (z 13,7% do 18,5%; p=0,003), przy równoczesnym zmniejszeniu się tego odsetka u chłopców (z 20% do 16%; p=0,259). We wszystkich wcześniejszych cyklach badań HBSC częstość odbycia inicjacji seksualnej u 15-letnich chłopców była większa niż u dziewcząt, różnice te stopniowo zmniejszały się i w 2014 roku nastąpiło odwrócenie tych proporcji.
Na tendencję wzrostową mógł wpłynąć fakt, że w próbie wylosowanej do badań w 2014 roku znaleźli się też uczniowie I klas szkół ponadgimnazjalnych, ankietowani na początku roku szkolnego (11,5% zakwalifikowanych do 15-latków), których nie było cztery lata wcześniej. Porównując młodzież z III klas gimnazjum i I klas szkół ponadgimnazjalnych, zauważa się wzrost częstości odbycia inicjacji seksualnej z 15,1% do 21,3% u chłopców oraz z 17,6% do 23,3% u dziewcząt. Różnica w organizacji badań i doborze próby częściowo tłumaczy wzrost odsetka dziewcząt po inicjacji seksualnej, ale nie tłumaczy spadku tego odsetka u chłopców.

Gros ludzi nie czeka z rozpoczęciem współżycia do czasu znalezienia partnera na życie.
Chyba że uważasz, że wszystkie te młode dziewczyny zostały zmanipulowane, by nie rzec zgwałcone, przez swoich partnerów - nie miały ochoty, ale ktoś to na nich wymusił. Niestety, jeśli tak uważasz, to wygląda to raczej na (znowu niestety) projekcję.


Cytat:W typowo samczy sposób zrzucasz całą odpowiedzialność na kobiety a one są z natury bardzo podatne na emocjonalne manipulacje, jeśli dodatkowo nikt jej nie nakładł do głowy, że powinna być ostrożna to niestety może dać się namówić czy zaszantaźować.
Czasem ktoś, komu nakładli ostrożność do głowy, ma ją na tyle mocno wbitą, że przełożyła się ona na niechęć do płci przeciwnej (jeśli są hetero) o samego seksu.



Cytat:A ja Ci tłumaczę, źe rozdziewiczenie boli i leje się krew, więc raczej kobiety same go nie inicjują.

Różnie to bywa, czasem boli, czasem niespecjalnie, a i krwi czasem też nie ma w ogóle. Wiele zależy od tego, na ile kobieta (dziewczyna) jest przygotowana, teoretycznie i praktycznie.

Jak ktoś sobie chce poczytać opinie młodych ludzi o pierwszym razie, to znalazłam takie forum i temat
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=685198

Co do inicjacji, to też muszę się z tobą nie zgodzić. I choć nie uważam tego za najlepszą motywację, to są kobiety, którym wiek zaczyna doskwierać i inicjują współżycie głównie po to, żeby dziewictwa się pozbyć.


Cytat:Kobieta sama nie podejmie takiej decyzji, jeśli nie jest pewna, źe chce z tym facetem być na dobre i złe, i źe on chętnie wyskakuje z kasy.
Pojechałaś.



Cytat:A korzyści z rozdziewiczenia przez faceta, który nie jest chętny do ponoszenia odpowiedzialności nie ma źadnych.
Ależ oczywiście, że jest korzyść. Pozbyło się dziewictwa, zdobyło nowe doświadczenie.

I jakiej odpowiedzialności oczekiwałabyś od mężczyzny po stosunku? Ma klękać i się oświadczać?

Zaprawdę, powiadam, nikt tak na forum nie popiera patriarchatu jak Rodica.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Wykonywanie aborcji jest częścią pracy ginekologa. Jeśli komuś sumienie nie pozwala, powinien wybrać inną specjalizację.
Czyli facet, który wybierał specjalizację w Polsce w czasach kompromisu miał obowiązek wtedy przewidzieć, że kiedyś będzie w Polsce dopuszczalna aborcja na życzenie do 9 miesiąca (prawdopodobnie nie będzie, ale kto zagwarantuje) i zrezygnować?
Cytat:Nie przesadzałabym z tą zasadą. Tu, jak we wszystkim innym, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Niektórzy wolą soft, niektórzy wręcz przeciwnie.
Myślę, że rację tutaj ma Julia Serano z koncepcją inklinacji. Tak jak prawdą jest, że mężczyźni są z zasady wyżsi, niż kobiety, a jednak zdarza się, że kobieta jest wyższa od mężczyzny, tak też prawdą jest, że mężczyźni z zasady wolą wizualne porno, a kobiety harlekiny (co potwierdza rynek), a jednak zdarzają się osoby różnych płci, z różnymi upodobaniami.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Cytat:Czyli facet, który wybierał specjalizację w Polsce w czasach kompromisu miał obowiązek wtedy przewidzieć, że kiedyś będzie w Polsce dopuszczalna aborcja na życzenie do 9 miesiąca (prawdopodobnie nie będzie, ale kto zagwarantuje) i zrezygnować?


Czyli mężczyzna lub kobieta, którzy wybrali specjalizację w czasach kompromisu, nadal powinni być gotowi do wykonywania aborcji w ramach kompromisu, a nie do powoływania się na klauzulę sumienia. Jeśli dostępność aborcji zostanie zwiększona, powinni być gotowi do jej przeprowadzania jej w szerszym zakresie albo ograniczenia się do prywatnej praktyki.
Analogicznie, nauczyciele biologii powinni być gotowi do prowadzenia rzetelnych lekcji na temat rozmnażania, nawet jeśli w czasach, kiedy wybierali zawód takich lekcji nie było albo ich zakres był węższy.





Cytat:Tak jak prawdą jest, że mężczyźni są z zasady wyżsi, niż kobiety, a jednak zdarza się, że kobieta jest wyższa od mężczyzny, tak też prawdą jest, że mężczyźni z zasady wolą wizualne porno, a kobiety harlekiny (co potwierdza rynek), a jednak zdarzają się osoby różnych płci, z różnymi upodobaniami.


Nie wiem. Jeśli ktoś przedstawi mi twarde dane, będę musiała się z nimi zgodzić, natomiast w tej chwili nie zgadzam się. Chociaż więcej kobiet niż mężczyzn czyta harlekiny, to zdecydowanie więcej kobiet ogląda wizualne, niekoniecznie fabularne porno, niż czyta harlekiny.



https://fightthenewdrug.org/survey-finds...ce-a-week/

https://www.covenanteyes.com/pornstats/

https://www.bustle.com/articles/166802-w...the-answer



Tezę tę stawiam po szybkim przejrzeniu trzech stron ze statystykami.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Kim są owe mityczne, pochodzące z twojej głowy, feministki? Nie wiem, bo bardzo łatwo jest sprawdzić, że istnieją feministki, które są przeciwne aborcji.
https://www.ffnvc.org/
https://en.wikipedia.org/wiki/Anti-abortion_feminism
Dzięki za linki. Jesteś w zasadzie pierwszą osobą, która podaje konkrety.
Mówiąc "feministki" z reguły mam na myśli lewicowe, organizacje, dość hałaśliwie domagające się aborcji na żądanie i mające za złe innym kobietom inne poglądy. Sporo z nich nawet kompletnie nie rozumie takiego zjawiska jak wspomniane przez Ciebie feministki katolickie. Mam wrażenie, że wielu ludzie ma właśnie takie skojarzenia, bo trudno te ugrupowania, o których piszesz, nie są bardzo znane.

znaLezczyni napisał(a): Wykonywanie aborcji jest częścią pracy ginekologa. Jeśli komuś sumienie nie pozwala, powinien wybrać inną specjalizację. Ewentualnie prowadzić wyłącznie prywatną praktykę, bo zatrudnienie w państwowej placówce powinno zobowiązywać go do wykonywanie świadczeń dokonywanych w tej placówce. Lista "dostępnych placówek" może być spisem prywatnych miejsc, bo państwowe nie powinny mieć prawa odmawiania świadczeń.
Absolutnie się nie zgadzam. Aborcja może być dozwolona i na żądanie, natomiast nie to zwykły zabieg ani część pracy ginekologa. I właśnie to mam do zarzucenia tym feministkom, o których pisałam powyżej. Wpajanie ludziom poglądu, że aborcja to taki sam zabieg jak każdy inny. Zastanawiam się, jak osoby inteligentne i wykształcone mogą nie odróżniać odebrania życia ludzkiej istocie od cytologii. Zacietrzewienie ideologiczne jest chyba jedyną odpowiedzią.
Zresztą w PRL-u panowało właśnie takie podejście i w związku z tym mało brakowało, a nie pisałabym na tym forum, bo byłam właśnie trudną, zagrażającą życiu ciążą, a takie się wtedy w zasadzie z automatu usuwało. Na moje szczęście akurat szpital był w remoncie i moja mama trafiła do innych lekarzy, dla zabicie kilkumiesięcznego płodu nie było "częścią pracy ginekologa", tylko chciało im się poszukać, jak uratować nas obie. Dlatego nie życzę sobie, żeby osoby wyskakujące na ulicę z krzykiem, żeby odebrać takim lekarzom prawo wykonywania zawodu, opowiadały, że robią to "w imieniu kobiet". Jestem kobietą, jakby ktoś nie wiedział.
Inna sprawa, że jest to mało realny postulat.


Nawiasem mówiąc, lekarze wcale nie wykonują wszystkich możliwych zabiegów związanych ze specjalizacją. Kiedyś chodziłam do gina, który był bardzo dobrym onkologiem, za to sam przyznawał, że jest kiepski w prowadzeniu ciąży i starał się tego unikać.

znaLezczyni napisał(a): Znam też bardzo młode dziewczyny, które tampony stosują.
Ja stosowałam w dość młodym wieku.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
znalezczyni napisał(a):Wykonywanie aborcji jest częścią pracy ginekologa. Jeśli komuś sumienie nie pozwala, powinien wybrać inną specjalizację. Ewentualnie prowadzić wyłącznie prywatną praktykę, bo zatrudnienie w państwowej placówce powinno zobowiązywać go do wykonywanie świadczeń dokonywanych w tej placówce. Lista "dostępnych placówek" może być spisem prywatnych miejsc, bo państwowe nie powinny mieć prawa odmawiania świadczeń

Tylko później nie podnoście argumentu w dyskusjach o religiach w stylu "moje podatki idą na kręgi wyznaniowe". Skoro chcecie zmuszać ludzi do
- płacenia podatków na działania niezgodnego z swoim sumieniem
- postępowania wbrew sobie

znalezczyni napisał(a):Istnieją feministki chrześcijańskie (ba, nawet katolickie)
Na czym polega owy katolicki feminizm? XD. To znaczy domyślam się ale chcę wiedzieć co masz na myśli pisząc "katolickie feministki"

znalezczyni napisał(a):Najczęściej stosowanym słownym chochołem jest chyba lewak, potem pisior, dalej ekoterrorysta rękę w rękę z feministką, gej z piórkiem wiadomo gdzie i imigrant - leń i terrorysta

Ciekawe że nie wymieniłas prawka faszysty/ksenofoba/nacjonalisty I nazisty
Przegram na pięści to wrócę po ciebie z Lolą #Nicky Santoro

"Get this through your head you Jew motherfucker, you. You only exist out here because of me. That's the only reason. Without me, you, personally, every fuckin' wise guy skell around'll take a piece of your fuckin' Jew ass. Then where you gonna go? You're fuckin' warned. Don't ever go over my fuckin' head again. You motherfucker, you." - Nicky do Franka
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Czyli mężczyzna lub kobieta, którzy wybrali specjalizację w czasach kompromisu, nadal powinni być gotowi do wykonywania aborcji w ramach kompromisu, a nie do powoływania się na klauzulę sumienia.
A to owszem.
Cytat:Jeśli dostępność aborcji zostanie zwiększona, powinni być gotowi do jej przeprowadzania jej w szerszym zakresie
A to już jest wątpliwe. Czy (nawiązując do literatury) strażak, który zostanie powołany do palenia książek powinien wzruszyć ramionami i powiedzieć „no tak, prawo się zmieniło, bywa”, czy też raczej protestować.
Cytat:Analogicznie, nauczyciele biologii powinni być gotowi do prowadzenia rzetelnych lekcji na temat rozmnażania, nawet jeśli w czasach, kiedy wybierali zawód takich lekcji nie było albo ich zakres był węższy.
A tutaj nie ma analogii. Nie ma niczego „obiektywnie rzetelnego” w takim, lub innym prawie aborcyjnym.
Cytat:Nie wiem. Jeśli ktoś przedstawi mi twarde dane, będę musiała się z nimi zgodzić
Twarde dane mamy, jak już zwróciłem uwagę, na rynku. Istnieje wizualne porno dla kobiet, ale jest przytłoczone przez to adresowane do mężczyzn. Istnieją harlequiny dla mężczyzn, ale są przytłoczone przez te adresowane do kobiet. Być może jednak źle ten rynek interpretuję.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): A to owszem.
Akurat klauzula sumienia obowiązywała także podczas kompromisu.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): Akurat klauzula sumienia obowiązywała także podczas kompromisu.
Wiem. Ale ten konstrukt prawny miał swoje wady i bywał nadużywany. Dlatego ewentualnie jestem w stanie zgodzić się ze Znalezczynią w tej kwestii. Natomiast nie jestem – w kwestii takiej, że każdy zawodowiec powinien przewidzieć ewentualnie możliwe zmiany prawne i się w każdej sytuacji grzecznie dostosować.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Wiem. Ale ten konstrukt prawny miał swoje wady i bywał nadużywany. Dlatego ewentualnie jestem w stanie zgodzić się ze Znalezczynią w tej kwestii. Natomiast nie jestem – w kwestii takiej, że każdy zawodowiec powinien przewidzieć ewentualnie możliwe zmiany prawne i się w każdej sytuacji grzecznie dostosować.
Ja zgodzę się, że nie powinien być nadużywany, do czego rzeczywiście niestety dochodziło. Na przykład w przypadku ciąży pozamacicznej czy innych stanów zagrażających życiu. Natomiast nie zgodzę się, że usunięcie kilkunastotygodniowego albo dwudziestotygodniowego zarodka czy płodu to taki zwykły element pracy ginekologa.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
znaLezczyni:
Cytat:Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która żałowałaby sposobu, w jaki utraciła dziewictwo. Nawet jeśli nie był to stosunek marzeń, to raczej nikt nie płakał nad rozlanym mlekiem. Jeśli przedstawisz dane statystyczne, to oczywiście będę musiała zweryfikować swoją dotychczasową opinię.
Żadna nie żałowała, że nie poczekała z tym, aż pozna przyszłego męża?

Cytat:Poza tym mając takie teorie, zdziwiłabyś się pewnie faktem, że owszem, są i takie dziewice, które wkładają sobie coś do pochwy po to, żeby przygotować się do pierwszego stosunku. Niektóre robią to same, niektóre z kimś, z kim chcą w przyszłości ten stosunek odbyć.
Niektóre sobie wkładają butelki do odbytu, albo uprawiają seks analny, żeby nie naruszyć błony dziewiczej,  tylko czy takie zachowanie nie jest właśnie skutkiem manipulacji.

Pytanie mam jeszcze odnośnie tamponów,  czy naprawdę kiedy pierwszy raz je stosowałaś, nie miałaś obaw, źe możesz się przez przypadek rozdziewiczyć? To akurat jest możliwe.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Iselin


Cytat:Mówiąc "feministki" z reguły mam na myśli lewicowe, organizacje, dość hałaśliwie domagające się aborcji na żądanie i mające za złe innym kobietom inne poglądy

Ze swojej strony będę wdzięczna, jeśli będziesz precyzyjnie określać w swoich wypowiedziach, które konkretnie feministki masz na myśli. "Zrzeszone lewicowe" nadal jest określeniem zbyt szerokim. Wystarczy użyć google, żeby do tego wniosku dojść - i piszę to ja, która (jak wielokrotnie deklarowałam) jestem niezrzeszona, niezainteresowana żadnymi ruchami, falami, organizacjami feministycznymi.
Mimo swego braku zainteresowania powyższymi zauważam, jak bardzo szerokim pojęciem jest feminizm, szczerze więc cieszy mnie, że i ty zaczynasz to zauważać.


Cytat:Sporo z nich nawet kompletnie nie rozumie takiego zjawiska jak wspomniane przez Ciebie feministki katolickie.



Może rozumieją, może nie -  może po prostu uważają, że ten inny odłam feminizmu bardziej szkodzi kobietom, niż pomaga (i zapewne vice versa).


Cytat:Wpajanie ludziom poglądu, że aborcja to taki sam zabieg jak każdy inny. Zastanawiam się, jak osoby inteligentne i wykształcone mogą nie odróżniać odebrania życia ludzkiej istocie od cytologii. Zacietrzewienie ideologiczne jest chyba jedyną odpowiedzią.

Przewrotnie zabawne jest, że pisząc o zacietrzewieniu ideologicznym sama ideologizujesz aborcję :)
Jeśli dla kogoś pigułka poronna czy wykonana we wczesnej fazie aborcja jest odebraniem życia ludzkiej istocie, to jest. Pogódź się jednak, proszę,  z tym, że dla niektórych nie jest. A nazywanie wczesnofazowej aborcji odebraniem życia ludzkiej istocie jest ideologizowaniem tejże.

InspektorGadżet


Cytat:Skoro chcecie zmuszać ludzi do


Chyba już o tym pisałam. Może z tobą siedzi kolega przy klawiaturze, ja piszę sama. Nie używaj liczby mnogiej pisząc o mnie/ do mnie, proszę.


Cytat:Na czym polega owy katolicki feminizm?

Ów, nie owy. Widać, że w LIteraki nigdy nie grałeś ;)
Katolicki feminizm to połączenie docenienia roli kobiety i jej możliwości spełniania się oraz wartości katolickich.
https://www.americamagazine.org/faith/20...embrace-it
https://www.przewodnik-katolicki.pl/Arch...zagrozenie

zefciu


Cytat:A to już jest wątpliwe. Czy (nawiązując do literatury) strażak, który zostanie powołany do palenia książek powinien wzruszyć ramionami i powiedzieć „no tak, prawo się zmieniło, bywa”, czy też raczej protestować.


Idąc tokiem myślenia, że w danym zawodzie obowiązuje wyłącznie to prawo, które obowiązywało w momencie wyboru zawodu (bądź jeszcze ściślej, w momencie podpisywania umowy o pracę) doszlibyśmy do absurdu. I nie uważam, żeby zawód lekarza był tutaj wyjątkowy.


Cytat:Istnieje wizualne porno dla kobiet, ale jest przytłoczone przez to adresowane do mężczyzn.
Gros porno jest adresowane do, a w każdym razie oglądane, przez obie płcie. Coraz bardziej popularne staje się oglądanie porno razem, w ramach gry wstępnej.

I z danych, które przedstawiłam wcześniej, wynika, że mimo większej popularności literatury romantycznej wśród kobiet niż mężczyzn, to jednak porno jest bardziej popularne wśród kobiet niż literatura romantyczna.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Przewrotnie zabawne jest, że pisząc o zacietrzewieniu ideologicznym sama ideologizujesz aborcję Uśmiech
Jeśli dla kogoś pigułka poronna czy wykonana we wczesnej fazie aborcja jest odebraniem życia ludzkiej istocie, to jest. Pogódź się jednak, proszę,  z tym, że dla niektórych nie jest. A nazywanie wczesnofazowej aborcji odebraniem życia ludzkiej istocie jest ideologizowaniem tejże.
Nie, to jest akurat nauka. A ideologia to pogląd na to, czy, na jakim etapie i pod jakimi warunkami życie tej istocie można odebrać. Akceptuję bardzo różne poglądy na ten temat, bo sprawa nie jest prosta, natomiast kilka z nich zdecydowanie nie budzi mojej sympatii, w tym z jednej strony Ordo Iuris, a z drugiej zakrzykiwanie faktu, że jest to dylemat etyczny, a nie zwykły zabieg i chęć wymuszania na każdym ginekologu.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Rodica


Cytat:
Cytat:Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która żałowałaby sposobu, w jaki utraciła dziewictwo. Nawet jeśli nie był to stosunek marzeń, to raczej nikt nie płakał nad rozlanym mlekiem. Jeśli przedstawisz dane statystyczne, to oczywiście będę musiała zweryfikować swoją dotychczasową opinię.
Żadna nie żałowała, że nie poczekała z tym, aż pozna przyszłego męża?


Nie znam żadnej takiej. Zapewne jakieś żałujące gdzieś są, natomiast sądzę, że wzorzec seks=małżeństwo odchodzi do lamusa. Tradycyjnie rozumiane małżeństwo ewoluuje w seryjną monogamię, seks przestaje być zarezerwowany dla stałego związku. Oczywiście, nadal będą ludzie wyznający teorię "jeden partner w życiu do śmieci", "seks po ślubie" - i dobrze. Nie widzę powodu, żeby komukolwiek bronić takich przekonań/ zachowań. Są to jednak przekonania/ zachowania coraz rzadsze.


Cytat:
Cytat:Poza tym mając takie teorie, zdziwiłabyś się pewnie faktem, że owszem, są i takie dziewice, które wkładają sobie coś do pochwy po to, żeby przygotować się do pierwszego stosunku. Niektóre robią to same, niektóre z kimś, z kim chcą w przyszłości ten stosunek odbyć.
Niektóre sobie wkładają butelki do odbytu, albo uprawiają seks analny, żeby nie naruszyć błony dziewiczej,  tylko czy takie zachowanie nie jest właśnie skutkiem manipulacji.

Normalnie jakbym Hłaskę czy innego Kosińskiego czytała.
Ja o zupie, ty o (literalnie) dupie.
Co ma wkładanie sobie butelki do odbytu z przygotowywaniem się do pierwszego stosunku? Zechcesz wytłumaczyć swoje skojarzenia, proszę?


Cytat:Pytanie mam jeszcze odnośnie tamponów,  czy naprawdę kiedy pierwszy raz je stosowałaś, nie miałaś obaw, źe możesz się przez przypadek rozdziewiczyć? To akurat jest możliwe.
No i co z tego? Utrata błony dziewiczej wskutek używania tamponów nie równa się utracie dziewictwa czy nabraniu doświadczania w życiu seksualnym. A jeśli przy okazji używania tamponu błona się naderwie i ułatwi to pierwszy stosunek, tym lepiej dla dziewczyny i jej życia seksualnego.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): No i co z tego? Utrata błony dziewiczej wskutek używania tamponów nie równa się utracie dziewictwa czy nabraniu doświadczania w życiu seksualnym. A jeśli przy okazji używania tamponu błona się naderwie i ułatwi to pierwszy stosunek, tym lepiej dla dziewczyny i jej życia seksualnego.
Mam wrażenie, że straszenie naderwaniem błony rozpowszechniło się głównie w Internecie, dopiero do niedawna o tym czytam. Kiedyś chyba aż tyle osób tego tak nie roztrząsało, zwłaszcza że tampon jest niewielki. Zresztą osobiście nie widzę sensu przywiązywania takiej wagi do błony, której zresztą część kobiet w ogóle nie ma.

znaLezczyni napisał(a): Ze swojej strony będę wdzięczna, jeśli będziesz precyzyjnie określać w swoich wypowiedziach, które konkretnie feministki masz na myśli. "Zrzeszone lewicowe" nadal jest określeniem zbyt szerokim. Wystarczy użyć google, żeby do tego wniosku dojść - i piszę to ja, która (jak wielokrotnie deklarowałam) jestem niezrzeszona, niezainteresowana żadnymi ruchami, falami, organizacjami feministycznymi.
Mimo swego braku zainteresowania powyższymi zauważam, jak bardzo szerokim pojęciem jest feminizm, szczerze więc cieszy mnie, że i ty zaczynasz to zauważać.
Nawet zauważam, a nie "zaczynam", tylko akurat tu rozmawiamy o sytuacji w Polsce i konkretnych zjawiskach i ugrupowaniach, dlatego nie zamierzam bez przerwy podkreślać, że nie mam na myśli niszowych grup, nie mających szczególnie związku z tym, o czym piszemy. Precyzowanie wszystkiego w każdej wypowiedzi dość znaczenie utrudnia dyskusję, o ile nie czyni jej niemożliwą. Poza tym nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że Twój zwyczaj upominania ludzi, że piszą w sposób, który Ci nie odpowiada, jest dość irytujący. Piszą tu ludzie tak samo dorośli jak Ty, a Ty nie jesteś wychowawczynią nikogo z nas, o ile mi wiadomo.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
znaLezczyni:
Cytat:Nie znam żadnej takiej. Zapewne jakieś żałujące gdzieś są, natomiast sądzę, że wzorzec seks=małżeństwo odchodzi do lamusa. Tradycyjnie rozumiane małżeństwo ewoluuje w seryjną monogamię, seks przestaje być zarezerwowany dla stałego związku. Oczywiście, nadal będą ludzie wyznający teorię "jeden partner w życiu do śmieci", "seks po ślubie" - i dobrze. Nie widzę powodu, żeby komukolwiek bronić takich przekonań/ zachowań. Są to jednak przekonania/ zachowania coraz rzadsze.
Tradycyjne małżeństwo niekoniecznie musi ewoluwoać w seryjną monografia,  wszystko zależy od tego, czy partner odpowiada twoim wymaganiom czy nie, lub czy spotkasz kogoś bardziej odpowiedniego.

Nawiązując do moich wcześniejszych tez, na ich poparcie mogę  Ci przedstawić artykuł, z konserwatywnego czasopisma francuskiego. https://www.google.com/amp/s/amp-sante.l...differents.
Wynika z niego, że dość duży odsetek kobiet żałuje, że straciła dziewictwo z nieodpowiednim partnerem lub zbyt wcześnie poszła do łóżka. Dla odmiany,  męskie pretensje skupiają się głównie wokół tego, że mieli zbyt ubogie źycie seksualne, stracili okazję na seks lub mieli nieatrakcyjne partnerki.
Czyli można na tej podstawie, wyciagnąć wniosek, że około 50 % kobiet, nie podjęła decyzji o współżyciu w sposób w pełni świadomy i dobrowolny, musiały istnieć jakieś czynniki, wewnętrzne lub zewnętrzne, które wywierały wpływ na ich zachowanie.

Cytat:Normalnie jakbym Hłaskę czy innego Kosińskiego czytała.
Ja o zupie, ty o (literalnie) dupie.
Co ma wkładanie sobie butelki do odbytu z przygotowywaniem się do pierwszego stosunku? Zechcesz wytłumaczyć swoje skojarzenia, proszę?
Za bardzo, nie rozumiem, tego przygotowywania się do pierwszego seksu, zaczynając od dupy strony.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości