Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przełom w walce kobiet z patriarchatem?
InspektorGadżet napisał(a): jako żądanie wprowadzenia kapłaństwa kobiet itd.
Aha. Czyli jeśli ktoś nie żąda wprowadzenia kapłaństwa kobiet, albo żąda tylko wprowadzenia kapłaństwa kobiet, to nie jest w Twojej definicji feministką? Mimo wszystko są katoliczki uważające się za feministki, które nie wpadają w Twoją definicję.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Mimo wszystko są katoliczki uważające się za feministki, które nie wpadają w Twoją definicję.
Powiedziałbym, że feministka, która uważa, że kobiety powinny być wyłączone ze struktur władzy w instytucji, do której należy, ma jakiś problem z definicją.
Odpowiedz
Niekapłan nie może być włączony do struktur władzy prosta sprawa
Przegram na pięści to wrócę po ciebie z Lolą #Nicky Santoro

"Get this through your head you Jew motherfucker, you. You only exist out here because of me. That's the only reason. Without me, you, personally, every fuckin' wise guy skell around'll take a piece of your fuckin' Jew ass. Then where you gonna go? You're fuckin' warned. Don't ever go over my fuckin' head again. You motherfucker, you." - Nicky do Franka
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Niekapłan nie może być włączony do struktur władzy prosta sprawa
Jak widać w kościele, do którego należy IG w świeckich radach parafialnych zasiadają (jak sama nazwa wskazuje) kapłani. Co to jest za wyznanie, nie mam pojęcia.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Nie żartuj. Nie rady parafialne decydują o tym, jak działa kościół, tylko biskupi. Władzę ma ten, kto podejmuje ostateczne decyzje, a nie ten, komu pozwala się pomagać w administracji.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Nie żartuj. Nie rady parafialne decydują o tym, jak działa kościół, tylko biskupi.
Wiadomo. Ale są to zawsze jakieś tam struktury. A ZaKotem uważa, że do żadnych struktur kobiety wstępu nie mają.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
No dobra - przyznaję, że do jakichś mają. Niemniej celem feminizmu jest zrównanie pozycji kobiet i mężczyzn, a nie zadowolenie z tego, że kobiety są traktowane znacznie lepiej, niż niewolnicy i mają tylko trochę mniej praw, niż mężczyźni. Dlatego zgadzam się z twierdzeniem Gadżeta, że feminizm jest sprzeczny z katolicyzmem (i prawosławiem pewnie też) - przynajmniej w jego obecnej postaci. Natomiast w przeciwieństwie do Gadżeta uważam, że religie potrafią się z biegiem czasu zmieniać, nie tracąc przy tym wcale swej tożsamości.
Odpowiedz
InspGadż

Ten passus  dotyczy już chrześciaństwa jako tako okrzepłego, we wcześniejszych wspólnotach panowała jeszcze większe postempactwo.
Podkreślenia moje


Cytat:Jednakże najbardziej innowacyjnym i cennym aspektem jest faktyczne docenienie wdowieństwa kobiet jako okazji do samodzielnościi emancypacji.
Ciekawy może tu być fakt, że Tertulian potrafi wykorzy
stać ten aspekt w swojej kampanii przeciwko ponownemu małżeństwu, skierowanej do żony (i innych kobiet): popiera decyzję o pozostaniu we wdowieństwie, zaprzeczając opinii jakoby kobieta potrzebowała męża, który by ją wspierał i chronił; niewolniczej sytuacji w małżeństwie przeciwstawia wolność, wynikającą z wdowieństwa.

Wdowieństwo kobiet staje się przede wszystkim idealną kondycją sprzyjającą wykonywaniu ważnych zadań na rzecz wspólnoty, na zlecenie samej wspólnoty.
Niektórzy w grupie kobiet zebranej wokół
Tabity, o której piszą Dzieje Apostolskie (9, 36-43), widzą już pewną formę wdowiej wspólnoty.
W każdym razie, począwszy od 1 Tm 5 aż
po Didascalia degli apostoli, traktat normatywny z III w. pochodzenia syryjskiego, coraz częściej mówi się o wdowach jako o prawdziwej kościelnej instytucji.
Wskazane zostają ich dokładne cechy: skończone co
najmniej 60 (później 50) lat, bycie zamężną tylko jeden raz, dowiedzenie dobrego wychowania dzieci i odmawiania sobie luksusu, bycie moralnie bez zarzutu.
Wydaje się, że były one wybierane przez biskupa i składały
ślub, być może obietnicę czystości, co jednak raczej nie było rytualnym poświęceniem ani też wprowadzeniem do grupy kleru.
Przypisywane
są im specjalne zadania. Początkowo mówi się o modlitwie i poście, o dziełach miłosierdzia, jak odwiedziny u chorych i więźniów – postawa ta wywierała ogromne wrażenie na poganach – oraz o pewnych
formach katechezy, takich jak przedślubne porady dla wiernych – kobiet i mężczyzn.
Później wdowy uzyskują możliwość nauczania moralnego
na poziomie podstawowym, dokładnie opisanym przez hierarchię, aby nie drażnić mentalności pogańskiej i nie być w sprzeczności z Pawłowym zakazem nauczania przez kobiety (1 Kor 14, 34-35; 1 Tm 2, 11-14).

Możliwe, że w pierwszym okresie i w niektórych środowiskach wdowy pełniły nawet ważniejsze funkcje i miały większą odpowiedzialność, pozwalające na większą samodzielność wobec biskupa oraz dające możliwość zbierania i rozdzielania funduszy, ponieważ w pewnym momencie wszystkie te rzeczy zostały im zakazane:
świadczą o tym
Didaskalia, które nawet zakazują kobietom udzielania chrztu, co każe myśleć, iż niektóre wdowy mogły to robić lub chciały to robić.

Jeszcze
Kościelne kanony apostołów (pochodzące z Egiptu, powstałe w III lub na pocz. IV wieku) mówią o wdowach, które pełnią rolę prorokiń lub pomocnic.
W pierwszych trzech wiekach konsekrowane wdowy cieszyły się wielkim prestiżem, nawet większym niż dziewice.
Często wspominają
o nich dokumenty obok członków hierarchii kościelnej, mają wyznaczone miejsca w kościele – obok biskupa, a pokutnicy klęczą przed nimi albo przed prezbiterami.
Symbolicznie reprezentują „ołtarz Boży”
.

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Salv...s11-40.pdf
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
zefciu
Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):1. Nie sądzę, żeby ktokolwiek w Polsce postulował dostępność aborcji na życzenie do 9 miesiąca ciąży, więc nie przesadzaj, proszę.
Ale nie mówimy o sytuacji w Polsce, tylko o generalnej zasadzie, jakoby osoba rozpoczynające pracę musiała się przygotować na ewentualne zmiany.

Jeśli chcesz posuwać sytuację do absurdu, to owszem. Jeśli ustawodawca nakaże wykonywać aborcję nawet bez zgody kobiety, to lekarz będzie miał taki obowiązek.
Poruszając się jednak w realiach, w których żyjemy (nie tylko w Polsce, ale i w Europie, gdzie czas wykonywania aborcji jest ograniczony) uważam, że jak najbardziej wybierając zawód trzeba być przygotowanym na zmiany w prawie.
Poza tym uważam, że każdy ginekolog powinien umieć wykonać bezpieczną dla kobiety aborcję, niezależnie od swoich przekonań. Jak ma się tego nauczyć nie wykonując aborcji?

Cytat:Chyba że lekarz uważa płód za pacjenta.

Lekarz może uważać płód za człowieka, nie za pacjenta. Pacjent ma imię i nazwisko i numerek. Płód tego nie ma.

InspektorGadżet

Cytat:
znalezczyni napisał(a): napisał(a):Chyba już o tym pisałam. Może z tobą siedzi kolega przy klawiaturze, ja piszę sama. Nie używaj liczby mnogiej pisząc o mnie/ do mnie, proszę
Zdajesz sobie sprawę z tego że im bardziej wymagasz o ludzi stosowania twojej maniery językowej, tym bardziej ich irytujesz i zyskujesz efekt odmienny od założonego? Chyba nie, skoro dalej to czynisz

Manierą jest pisanie o sobie w liczbie mnogiej lub trzeciej osobie liczby pojedynczej. Napiszę to jeszcze raz wyraźnie: wypowiadając się w swoim imieniu, używaj liczby pojedynczej. Tak samo odnosząc się do tego, co ja napisałam, używaj liczby pojedynczej. Mam nadzieję, że tym razem dotarło?
Liczba mnoga to (kiepski) chwyt erystyczny. Daruj sobie, proszę.

Cytat:Widać że nie wiesz co mówisz bo owy jest poprawna formą.

Wiem, co mówię. Owy to błąd.
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ow-nie-owy;14080.html
https://fil.ug.edu.pl/strona/15103/zaimek_ow_odmienia
https://www.ortograf.pl/watpliwosci-jezy...ow-czy-owy
Cieszę się, że mogłam pomóc ci w pracy nad poprawną polszczyzną.

Cytat:Rzekome bo nie ma czegoś takiego jak katolickie feministki
Oczywiście, zignorowałeś linki, które na twoje życzenie wstawiłam.


Jeśli jest coś, co mnie odpycha w rozmowie oprócz agresji, to buta połączona z tępotą wypowiedzi. Ignorujesz linki, nie zadajesz sobie trudu, żeby sprawdzić w necie o co chodzi
Moja wyszukiwarka pokazuje "catholic feminists" 20 000 000 wyników
"katolickie feministki" 531 000 wyników
Ale nie, ty tupniesz nogą i autorytatywnie stwierdzisz, że nie ma czegoś takiego, jak katolickie feministki. Wybacz, ale nie sposób z tobą rozmawiać na taki poważny temat - masz takie wąskie horyzonty, że podejrzewam poznawczego zeza.

kmat


Cytat:Ale czy my na pewno chcemy to wiedzieć?

Nie wiem. Chcecie wiedzieć, kmat?
Pytanie zadałam nie po to, żeby prowokować Rodicę do opisywania zwierzeń/ fantazji. Miałam nadzieję wzbudzić w niej refleksję nad tym, dlaczego pisząc (myśląc) o bardzo zwyczajnych sprawach przeskakuje w ekstremum. Miałam nadzieję też, że zauważy, że projektuje osobiste odczucie na innych.

ZaKotem

Cytat:Niemniej celem feminizmu jest zrównanie pozycji kobiet i mężczyzn, a nie zadowolenie z tego, że kobiety są traktowane znacznie lepiej, niż niewolnicy i mają tylko trochę mniej praw, niż mężczyźni. Dlatego zgadzam się z twierdzeniem Gadżeta, że feminizm jest sprzeczny z katolicyzmem (i prawosławiem pewnie też) - przynajmniej w jego obecnej postaci.

Wszystko zależy od definicji feminizmu.
Jeśli ktoś jest wewnątrz KK i pracuje nad docenieniem czy (czasami też, choć nie zawsze) zrównaniem roli kobiety i mężczyzny, moim zdaniem jak najbardziej ma prawo nazywać się feministą czy feministką - tym bardziej, że ludzie powinni sami mieć prawo do definiowania siebie w tej kwestii.

Przy okazji, ciekawa rozmowa z katolicką feministką, doktorką teologii, Elżbietą Adamiak.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka...istka.read
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni:
Cytat:Pytanie zadałam nie po to, żeby prowokować Rodicę do opisywania zwierzeń/ fantazji. Miałam nadzieję wzbudzić w niej refleksję nad tym, dlaczego pisząc (myśląc) o bardzo zwyczajnych sprawach przeskakuje w ekstremum. Miałam nadzieję też, że zauważy, że projektuje osobiste odczucie na innych.
Przepraszam, nie zrozumiałyśmy się.  Moją intencją  było wzbudzenie w Tobie refleksji, na temat tego,  dlaczego traktowanie  swoje ciała w tak utalitarny sposób uważasz za coś normalnego i  do jakiego absurdu można się posunąć podporządkowując swoje uczucia rozumowi.

Zawsze podchodzisz tak racjonalnie do spraw uczuciowych i seksualnych?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Cytat:Moją intencją  było wzbudzenie w Tobie refleksji, na temat tego,  dlaczego traktowanie  swoje ciała w tak utalitarny sposób uważasz za coś normalnego

Owszem, uważam za normalne traktowanie ciała w taki sposób, aby to przynosiło jemu (właścicielce) korzyść - w kontekście naszej rozmowy za zysk uważam satysfakcję z szeroko rozumianego życia seksualnego, pozytywne nastawienie do siebie (w tym całego własnego ciała), pozytywne nastawienie do płci przeciwnej (bądź własnej, jeśli jest się osobą homoseksualną). Dlaczego tak uważam? Bo sądzę, że człowiek jest sam(a) odpowiedzialny/a za własne szczęście, a pozytywny stosunek do własnej seksualności jest jednym z jego bardzo ważnych elementów.
Cytat:i  do jakiego absurdu można się posunąć podporządkowując swoje uczucia rozumowi.
Pewnie można posunąć się do absurdu - chociaż ja raczej sądzę, że można posunąć się do zaburzenia.
Cytat:Zawsze podchodzisz tak racjonalnie do spraw uczuciowych i seksualnych?
Kiedy o nich rozmawiam na forum, to na pewno. Zasadniczo jestem za równowagą, z lekką przewagą myślenia nad uczuciami.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Jeśli chcesz posuwać sytuację do absurdu, to owszem. Jeśli ustawodawca nakaże wykonywać aborcję nawet bez zgody kobiety, to lekarz będzie miał taki obowiązek.
Aha.
Cytat:Lekarz może uważać płód za człowieka, nie za pacjenta. Pacjent ma imię i nazwisko i numerek. Płód tego nie ma.
Aha. Czyli jak lekarz zobaczy na ulicy umierającego człowieka, to zanim udzieli mu pomocy, musi sprawdzić jego imię nazwisko i numerek.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
znalezczyni napisał(a):Napiszę to jeszcze raz wyraźnie: wypowiadając się w swoim imieniu, używaj liczby pojedynczej. Tak samo odnosząc się do tego, co ja napisałam, używaj liczby pojedynczej. Mam nadzieję, że tym razem dotarło?
Jak już mówiłem, nie będziesz mi mówić jak mam pisać, dotarło?
znalezczyni napisał(a):Cieszę się, że mogłam pomóc ci w pracy nad poprawną polszczyzną.
lubisz się dowartościowywać w ten sposób?
znalezczyni napisał(a):Ale nie, ty tupniesz nogą i autorytatywnie stwierdzisz, że nie ma czegoś takiego, jak katolickie feministki
Oczywiście że nie ma, kobieta nie może być księdzem i tyle. sprawa jest zamknięta
Przegram na pięści to wrócę po ciebie z Lolą #Nicky Santoro

"Get this through your head you Jew motherfucker, you. You only exist out here because of me. That's the only reason. Without me, you, personally, every fuckin' wise guy skell around'll take a piece of your fuckin' Jew ass. Then where you gonna go? You're fuckin' warned. Don't ever go over my fuckin' head again. You motherfucker, you." - Nicky do Franka
Odpowiedz
zefciu

Cytat:Aha. Czyli jak lekarz zobaczy na ulicy umierającego człowieka, to zanim udzieli mu pomocy, musi sprawdzić jego imię nazwisko i numerek.
Oczywiście, że nie musi. Nic nie pisałam o sprawdzaniu danych, tylko posiadaniu ich. Nawet fakt, że się ich (np. nazwiska) nie pamięta, nie oznacza, że się ich nie ma.


Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):Jeśli chcesz posuwać sytuację do absurdu, to owszem. Jeśli ustawodawca nakaże wykonywać aborcję nawet bez zgody kobiety, to lekarz będzie miał taki obowiązek.
Aha.
Tytułem wyjaśnienia: nie patrzę na sprawę od strony etyki, tylko obowiązywania prawa. Jeśli lekarz nie chciałby pracować w zakresie, jaki przewiduje dla niego jego stanowisko, nie powinien pracować w państwowej służbie zdrowia.

I jeszcze nadal tytułem wyjaśnienia: nigdzie nie napisałam, że jestem zwolenniczką wykonywania aborcji bez zgody kobiety.

InspektorGadżet
Cytat:Jak już mówiłem, nie będziesz mi mówić jak mam pisać, dotarło?
Witaj na mojej liście ignorowanych i żegnaj, już i tak za dużo czasu straciłam na pisanie do kogoś, kto nie umie dyskutować i nie chce się tego nauczyć.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Tytułem wyjaśnienia: nie patrzę na sprawę od strony etyki, tylko obowiązywania prawa. Jeśli lekarz nie chciałby pracować w zakresie, jaki przewiduje dla niego jego stanowisko, nie powinien pracować w państwowej służbie zdrowia.
Ja tylko zaznaczę, że przymusowe sterylizacje jeszcze nie tak dawno temu były legalne w takich krajach jak Szwecja czy Norwegia. Rozumiem, że wywaliłabyś z pracy lekarza, który odmawia wysterylizowania kobiety z mniejszości romani, bo Twoje święte prawo uznało ją za gorszą i niemającą prawa do rozmnażania się.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Cytat:Rozumiem, że wywaliłabyś z pracy lekarza, który odmawia wysterylizowania kobiety z mniejszości romani, bo Twoje święte prawo uznało ją za gorszą i niemającą prawa do rozmnażania się.
Myślę, że patrzysz od strony ogona sprawy, nie głowy. Uważam, że należy wpływać na tworzenie takiego prawa, które nie będzie uznawało nikogo za gorszego i zabraniało prawa do rozmnażania (przynajmniej zasadniczo, bo w ekstremalnych przypadkach może to mieć sens). Jeśli jednak prawo nakazuje lekarzowi jakieś działania, to powinien je wykonywać w państwowych placówkach. Jeśli zakres pracy nie odpowiada mu, pozostaje prywatna praktyka. Tak jest w każdym zawodzie. Świadek Jehowy nie zostaje generałem w wojsku.

I bardzo proszę nie posuwać sprawy dalej do absurdu (prawo nakazujące wydawanie Żydów, co byś zrobił). Żyjemy w konkretnych realiach, nikt nikogo przymusowo nie sterylizuje ani nie abortuje. Prywatne poglądy ginekologów nie powinny mieć wpływu na to, jaki zakres czynności wykonują w państwowych placówkach.
Zapytam jeszcze raz: czy lekarz Świadek Jehowy ma prawo odmówić wykonania transfuzji bądź podania krwiopochodnych leków?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
zefciu:
Cytat:Aha. Czyli jak lekarz zobaczy na ulicy umierającego człowieka, to zanim udzieli mu pomocy, musi sprawdzić jego imię nazwisko i numerek.
Lekarz powinien potrafić ocenić czy zaproponowana terapia, leczenie jest dla pacjenta bezpieczna i czy w jego stanie psychicznym, fizycznym nie spowoduje pogorszenia jego stanu zdrowia.
Zdeterminowana kobieta w ciąży, która bardzo chce się jej pozbyć może targnąć się na własne źycie albo próbować samodzielnie się jej pozbyć, co może stanowić zagrożenie dla jej źycia.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): I bardzo proszę nie posuwać sprawy dalej do absurdu (prawo nakazujące wydawanie Żydów, co byś zrobił). Żyjemy w konkretnych realiach, nikt nikogo przymusowo nie sterylizuje ani nie abortuje.
To nie są aż tak odległe realia, przymusowe sterylizacje w Europie w latach 70. W państwach uważanych powszechnie za nowoczesne.

znaLezczyni napisał(a): Uważam, że należy wpływać na tworzenie takiego prawa, które nie będzie uznawało nikogo za gorszego i zabraniało prawa do rozmnażania
Jakby Ci to powiedzieć... prolajferzy właśnie mówią, że dążą do tworzenia prawa, które nie będzie uznawało nikogo za gorszego i zabraniało prawa do życia na przykład ze względu na niepełnosprawność.

znaLezczyni napisał(a): Zapytam jeszcze raz: czy lekarz Świadek Jehowy ma prawo odmówić wykonania transfuzji bądź podania krwiopochodnych leków?
Oczywiście, że nie ma. Nie uważam, żeby ludzie mieli prawo odmówić czegokolwiek, czego zabrania im światopogląd, natomiast pewne rzeczy są tabu i powinny nim pozostać w naszym społeczeństwie, są to odbieranie życia i okaleczanie. Tak samo nie uważam, żeby każdy lekarz miał obowiązek pomagania w eutanazji, gdyby była w Polsce dozwolona, obrzezania dziecka na życzenie rodziców, a z kolei uważam, że ma obowiązek dokonać aborcji, gdy ciąża zagraża życiu kobiety. Przy czym wiem, że są to kwestie wrażliwe i zawsze będzie się dyskutować, jak daleko można posunąć się w odmowie tego czy tamtego. Natomiast Twoja uporczywa chęć zmuszania lekarzy do przeprowadzania aborcji dla zasady nie budzi mojej sympatii do Twojej osoby. Nie wystarczy Ci możliwość uzyskania świadczeń, do których masz prawo, chciałabyś jeszcze urządzać życie wszystkim lekarzom i wszystkim kobietom, które mają inne potrzeby niż Ty.
Zgadzam się z Rodicą, że przejawiasz bardzo utylitarne podejście.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Chciałam tylko zwrócić uwage,  że eutanazję można odłożyć w czasie, aborcję nie.
Im wcześniej jest przeprowadzona tym lepiej dla matki i zarodka. Mniejsze ryzyko powikłań i skutków psychicznych jakie niesie ze sobą ten zabieg. Nie ma czasu na rozmowę z psychologiem i zastanawianie się
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Im wcześniej jest przeprowadzona tym lepiej dla matki i zarodka. Mniejsze ryzyko powikłań i skutków psychicznych jakie niesie ze sobą ten zabieg. Nie ma czasu na rozmowę z psychologiem i zastanawianie się
Jeśli już o tym mowa, to rozmowa z psychologiem i zastanawianie się trwa zdaje się dość krótko. Przynajmniej w krajach, w których to funkcjonuje, na przykład w Danii lub Holandii.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości