Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak powinna wyglądać szkoła XXI wieku?
honorata.mączka napisał(a): Uważam, że szkoła powinna uczyć najważniejszych wartości, którymi są bohaterstwo, wiara w samorozwój, szacunek i patriotyzm.Obowiązkiem nauczycieli jest przekazywanie godnych wzorców zachowań oraz tłumaczenie i analizowanie błędnych. Kadra pedagogiczna ma za zadanie wspierać swoich uczniów i pomagać im uporać się z ich trudnościami. Co więcej, nauczyciele powinni uczyć młode osoby posługiwania się ojczystym językiem i odzwyczajać ich od używania zapożyczeń  z innych krajów.

Użyłaś w powyższej wypowiedzi co najmniej sześciu zapożyczeń z innych krajów - głównie śródziemnomorskich, ale i z Iranu udało ci się ściągnąć. Takich miałaś kiepskich nauczycieli? Ja nie użyłem ani jednego (poza nazwą własną).
Odpowiedz
https://www.polityka.pl/jamyoni/1921278,...R7RXk3kSBM

Art o tym jak szkodliwe jest sprowadzanie wymogów do średniej i dlaczego wszyscy na tym tracą.

Cytat:Istnieją dwa konkurencyjne podejścia do rozwoju. Jedno zaleca koncentrację na doskonaleniu słabych stron i zaniedbywaniu mocnych (w myśl zasady – po co poprawiać coś, co jest dobre). Alternatywne zakłada nieustanną pracę nad zaletami i ignorowanie niedociągnięć, o ile w rozwoju nie przeszkadzają. Pierwsze podejście dominuje; zdanie: „Oparcie się na swoich mocnych stronach to skuteczniejsza metoda niż próba poprawienia słabych” za słuszne uznało zaledwie 24 proc. respondentów z Japonii i Chin, 38 proc. z Wielkiej Brytanii i Kanady oraz 41 proc. z USA w sondażu cytowanym przez Marcusa Buckinghama i Donalda Cliftona w inspirującej książce „Teraz odkryj swoje silne strony”.

Jak wynika z interesującego badania przeprowadzonego przez Instytut Gallupa, podobnie uważa przytłaczająca większość rodziców. Mieli oni za zadanie wyobrazić sobie, że ich dziecko otrzymało w szkole następujące oceny: bardzo dobrą z języka ojczystego i nauk społecznych, dostateczną z biologii, niedostateczną z matematyki. Następnie odpowiadali na pytanie: „Której z tych ocen poświęciłbyś najwięcej czasu podczas rozmowy z twoją córką lub synem”. Prawie 80 proc. wskazało na najgorszą notę. I tak to wygląda w praktyce: „Świetnie, że dostałeś piątki, ale ta pała z matematyki…”, i zaczyna się kazanie. Powszechnym odruchem rodziców jest przymuszanie swoich latorośli do ślęczenia nad przedmiotami, w których są słabsze. Tymczasem przymusowa odsiadka nad książkami lub karne korepetycje są niczym wyrok. Potencjalne koszty to spadek samooceny dziecka wynikający z nadmiernego skupiania się na aspektach, w których niedomaga, i zaprzepaszczenie talentu. Co gorsza, w obszarach, do których dziecko nie ma predyspozycji, nawet duży wysiłek może przynieść niewielkie postępy. Owszem, podciągnie się, ale raczej nie wyskoczy powyżej przeciętnej. Przy okazji najczęściej przejmuje od opiekunów życiową filozofię „łatania dziur”. Gdy podrośnie i zostanie nauczycielem, menedżerem lub prezesem firmy, również będzie przywiązywać większą uwagę do ludzkich niedociągnięć – regularnie im je wytykać i skąpo wyrażać uznanie.

Może jednak niwelowanie słabości i pozostawienie silnych stron w spokoju jest bardziej efektywne? Może w ten sposób można swoje umiejętności bardziej zrównoważyć?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Trudno określić jak powinna wyglądać szkoła w XXI wieku. Na pewno na chwilę obecną materiału do przerobienia w polskich szkołach jest bardzo dużo, co jest utrapieniem zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli. Wiedza ogólna jest z pewnością bardzo ważna, ale myślę, że niektóre przedmioty powinny zostać usunięte lub mieć zmieniony system oceniania.
Odpowiedz
https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/...eCompleted

Cytat:Jak oddzielić wpływ uwarunkowań genetycznych od inwestycji w kapitał ludzki?

Z pomocą przychodzi wykorzystanie danych o bliźniętach i badania dotyczące rodzeństw i dzieci adoptowanych. Paul Bingley (duński Uniwersytet w Aarhus), Lorenzo Cappellari (włoski Katolicki Uniwersytet Najświętszego Serca) oraz Konstantinos Tatsiramos (Uniwersytet Luksemburski) przeprowadzili badanie na populacji bliźniąt i ich dzieci w Danii – ich praca dowodzi, że na edukację i zarobki największy wpływ ma sposób, w jaki otoczenie (rodzice) kształtują potencjał dzieci. Oczywiście geny mają wpływ na inteligencję, ale znacznie mniejszy, niż się początkowo wydawało. O przetestowanie siły tej zależności pokusiło się 50 naukowców, analizując różnice w inteligencji ponad jednego miliona osób z różnych krajów. Choć istnieje ponad 1 tys. różnych genów wpływających na wyniki edukacyjne, to wszystkie razem odpowiadają za niewiele więcej niż 11–13 proc. zróżnicowania szkolnych wyników.Jakie są inne czynniki, niezwiązane z genami, które kształtują perspektywy edukacyjne? W klasycznym badaniu z lat 90. Betty Hart i Todd Risley pokazali, że trzyletnie dzieci rodziców z wyższym wykształceniem znają o połowę więcej słów niż dzieci osób ze średnim wykształceniem i prawie dwukrotnie więcej niż dzieci beneficjentów pomocy społecznej. Wykształceni rodzice zdecydowanie częściej chwalili dzieci, podczas gdy niewykształceni zazwyczaj je krytykowali, co według naukowców mogło mieć znaczący wpływ na postępy dzieci.

Jonathan Guryan (Uniwersytet Chicagowski), Erik Hurst (Uniwersytet Chicagowski), Melissa Kearney (Uniwersytet Maryland), analizując dane z American Time Use Survey (ankieta dotycząca wykorzystania czasu, w tym pracy, wypoczynku, opieki nad dziećmi i innych czynności domowych, przeprowadzana przez Biuro Statystyki Pracy, Bureau of Labor Statistics), wykazali, że matki z wyższym wykształceniem spędzały średnio o 4,5 godziny tygodniowo więcej ze swoimi pociechami niż kobiety ze średnim lub podstawowym wykształceniem. Co prawda autorzy nie wskazują, w jaki dokładnie sposób te dodatkowe godziny miałyby wpływać na wiedzę i przyszłe zarobki dzieci, ale podkreślają, że może to być jeden z istotnych kanałów przekazywania statusu edukacyjnego. Pomimo poświęcania czasu dzieciom lepiej wykształcone kobiety spędzały też więcej godzin w pracy w porównaniu do pozostałych matek.

Wychodzi na to, że im wyższy rozwój cywilizacji tym wpływ genów na sukces niższy. Najzabawniejsze jest to, że ta paskudna majątkowa przewaga jest po prostu sprawiedliwa.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Gościu fajnie znęca się nad decyzjami rządu, ale też bardzo dużo i ciekawie gada o systemie edukacji zdalnej jako alternatywy dla szkolnictwa stacjonarnego. Alternatywy nie tylko w czasach pandemii.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Trwająca epidemia pokazuje, dowodzi w zasadzie, że szkolnictwo pod kątem organizacji jest do niczego. Dwie dekady XXI wieku niewiele zmieniły w polskich szkołach. Żeby nauczyciele musieli sami dbać o sposób dotarcia do ucznia, a dyrekcje nie potrafiły zorganizować jednorodnej platformy do edukowania pokazuje, że jest źle. Tak samo widać, że ministerstwo ds edukacji nie jest potrzebne, bo w zasadzie nic sensownego nie zrobiło. I wygląda na to, że deforma Zalewskiej w niczym nie pomogła, co nikogo nie powinno dziwić.

Wyniki w rankingu TIMSS.


Cytat:W międzynarodowym badaniu wiedzy i umiejętności z matematyki i nauk przyrodniczych TIMSS polscy uczniowie klas IV szkoły podstawowej, jeśli chodzi o osiągnięcia matematyczne zajęli 26 miejsce wśród 58 krajów biorących udział w badaniu, a jeśli chodzi o nauki przyrodnicze - miejsce 16.

BKR
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Cytat:jeśli chodzi o osiągnięcia matematyczne zajęli 26 miejsce wśród 58 krajów biorących udział w badaniu, a jeśli chodzi o nauki przyrodnicze - miejsce 16.
Ale to źle czy dobrze?

Matma - mocna trója
Przyroda - czwórka
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Trwająca epidemia pokazuje, dowodzi w zasadzie, że szkolnictwo pod kątem organizacji jest do niczego. Dwie dekady XXI wieku niewiele zmieniły w polskich szkołach. Żeby nauczyciele musieli sami dbać o sposób dotarcia do ucznia, a dyrekcje nie potrafiły zorganizować jednorodnej platformy do edukowania pokazuje, że jest źle. Tak samo widać, że ministerstwo ds edukacji nie jest potrzebne, bo w zasadzie nic sensownego nie zrobiło. I wygląda na to, że deforma Zalewskiej w niczym nie pomogła, co nikogo nie powinno dziwić.

Wyniki w rankingu TIMSS.

Zorganizowanie jednolitej platformy raczej nie leży w gestii dyrekcji szkół. Bo co one mogą w tym zakresie? Miała być jakaś rządowa platforma dla wszystkich, ale ponieważ to nie był przelew 500 złotych na konto to oczywiście te orły nie dały rady ogarnąć sprawy.

Co do spadku w rankingach to znowu mają szczęście, bo szkody wyrządzone przez deformę Zalewskiej zostaną zamaskowane przez nauczanie zdalne. Które mogło wyglądać inaczej, gdyby szkołom pozwolono odejść od modelu pruskiego. Tymczasem jak na ironię deforma Zalewskiej wprowadziła jeszcze więcej elementów tego modelu, Czyli większy nacisk na "drodzy uczniowie zapamiętajcie to co wam mówię, bo jak nie to na kolejnej lekcji dostaniecie z tego jedynkę" . Reformy PO powoli to zaczynały ograniczać - PIS oczywiście musiał iść w drugą stronę no bo jak wchodzić w trzecią dekadę XXI wieku bez pamięciówki na temat żołnierzy wyklętych oraz dziedzictwa JPII? No jak?

Stach się bać jak będzie polska szkoła wyglądała po kilku latach zarządzania nią przez pana Czarnka.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Zorganizowanie jednolitej platformy raczej nie leży w gestii dyrekcji szkół. Bo co one mogą w tym zakresie?

Zasadniczo powinien to ogarnąć minister, skoro już jest, ale dyrektorzy też mogliby się między sobą dogadać, gdyby chcieli. Z drugiej strony rozumiem ich niechęć/strach przed taką inicjatywą, bo mogłoby się okazać, że wielkim nakładem sił i środków stworzyli coś chociaż w miarę działającego, a tu wjeżdża minister czy tam inna małopolska kurator oświaty i oświadcza pod jakimś kuriozalnym pretekstem, że to lewactwo jest, dyrektorzy będą pociągnięci do odpowiedzialności, a każdy nauczyciel korzystający z tego będzie miał dyscyplinarkę.

DziadBorowy napisał(a): Stach się bać jak będzie polska szkoła wyglądała po kilku latach zarządzania nią przez pana Czarnka.

Uczniowie nauczą się nienawidzić JPII czy Wyklętych, a nie tylko żartować z nabożnego stosunku części społeczeństwa do tych zjawisk. W sumie chyba najgorsze jest, że deforma Zalewskiej i deformy Czarnka trafiają do ogromnej rzeszy rodziców, którzy wręcz oczekują, że szkoła będzie "taka jak kiedyś", a chociaż najdrobniejsze odstępstwo od paradygmatu bezmyślnego wkuwania na pamięć komentują klasycznymi "może niech w ogóle przestaną się uczyć, przecież wszystko jest w internecie" albo "nie dziwne, że kolejne pokolenia są coraz głupsze, skoro nie chce im się uczyć". Przeżyłem swoisty szok gdy na grupie teoretycznie kierowanej do rodziców i nauczycieli sprzeciwiających się modelowi pruskiemu takie były reakcje na zakwestionowanie sensu wkuwania na pamięć tabliczki mnożenia. Skoro takie odrębne odstępstwo od modelu 3xz spotkało się z taką gwałtowną reakcją to co dopiero gdyby ogólnie chcieć odejść od modelu pruskiego...
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Uczniowie nauczą się nienawidzić JPII czy Wyklętych, a nie tylko żartować z nabożnego stosunku części społeczeństwa do tych zjawisk.
No nie wiem - czy ktoś w Polsce nienawidzi powstańców listopadowych czy styczniowych? A byłoby za co. Nudne klepanie w szkole jednak wdrukowuje pewne wzorce, szczególnie w przypadku uczniów, którzy nie są wcale zainteresowani tematem i tylko wkują, żeby nie zaliczyć pały. Czyli większości przyszłych wyborców.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Cytat:jeśli chodzi o osiągnięcia matematyczne zajęli 26 miejsce wśród 58 krajów biorących udział w badaniu, a jeśli chodzi o nauki przyrodnicze - miejsce 16.
Ale to źle czy dobrze?

Matma - mocna trója
Przyroda - czwórka

Niby pogorszyło się. Zlecenie wykonane przez Zalewską wydaje się dawać korzystne skutki dla reżimu.


DziadBorowy napisał(a):
Żarłak napisał(a): Trwająca epidemia pokazuje, dowodzi w zasadzie, że szkolnictwo pod kątem organizacji jest do niczego. Dwie dekady XXI wieku niewiele zmieniły w polskich szkołach. Żeby nauczyciele musieli sami dbać o sposób dotarcia do ucznia, a dyrekcje nie potrafiły zorganizować jednorodnej platformy do edukowania pokazuje, że jest źle. Tak samo widać, że ministerstwo ds edukacji nie jest potrzebne, bo w zasadzie nic sensownego nie zrobiło. I wygląda na to, że deforma Zalewskiej w niczym nie pomogła, co nikogo nie powinno dziwić.

Wyniki w rankingu TIMSS.

Zorganizowanie jednolitej platformy raczej nie leży w gestii dyrekcji szkół. Bo co one mogą w tym zakresie? Miała być jakaś rządowa platforma dla wszystkich, ale ponieważ to nie był przelew 500 złotych na konto  to oczywiście te orły nie dały rady ogarnąć sprawy.

Oczywiście można trzymać się dupokryjki i ograniczać do - rząd nie dał, nie zrobił, przeszkodził - to nic nie robimy. Tylko tak się niewiele zmieni na lepsze, a jeśli to wolno, do tego postawa ta utrudnia tworzenie społeczeństwa obywatelskiego (więc lepiej dla reżimu), no i "zarządzanie" na poziomie ministerialnym jest raz że nieefektywne, a dwa całkowicie zbędne. Trzy, centralizacja może skutkować tym z czym mamy obecnie do czynienia - skorumpowanym niszczycielem jakim była Zalewska czy skorumpowanym talibem jakim jest Czarnek.
Na cholerę minister ma się tym zajmować?
Wrzucić to w domenę samorządową i społeczną połączoną z sektorem pozarządowym, a ministerstwu i kuratoriom pozostawić nadzór, koordynację państwowych egzaminów i jednolitość dokumentów oraz możliwość kontroli wraz z organizacjami pozarządowymi.

Cytat:Co do spadku w rankingach to znowu mają szczęście, bo szkody wyrządzone przez deformę Zalewskiej zostaną zamaskowane przez nauczanie zdalne.

Zawsze mogą odwalić standardową gebelisiadę, ale z tego co rozumiem, ranking bazuje na wynikach sprzed nauczania zdalnego. Przygotowywany co 4 lata.

Cytat:Które mogło wyglądać inaczej, gdyby szkołom pozwolono odejść od modelu pruskiego. Tymczasem jak na ironię deforma Zalewskiej wprowadziła jeszcze więcej elementów tego modelu, Czyli większy nacisk na "drodzy uczniowie zapamiętajcie to co wam mówię, bo jak nie to na kolejnej lekcji dostaniecie z tego jedynkę" . Reformy PO powoli to zaczynały ograniczać - PIS oczywiście musiał iść w drugą stronę no bo jak wchodzić w trzecią dekadę XXI wieku bez pamięciówki na temat  żołnierzy wyklętych oraz dziedzictwa JPII? No jak?

Stach się bać jak będzie polska szkoła wyglądała po kilku latach zarządzania nią przez pana Czarnka.


Te wyniki są lampką ostrzegawczą.

Na marginesie, interesujące jest porównywanie krajów. Wyraźnie widać podział na regiony.
Raport
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Uczniowie nauczą się nienawidzić JPII czy Wyklętych, a nie tylko żartować z nabożnego stosunku części społeczeństwa do tych zjawisk.
No nie wiem - czy ktoś w Polsce nienawidzi powstańców listopadowych czy styczniowych? A byłoby za co. Nudne klepanie w szkole jednak wdrukowuje pewne wzorce, szczególnie w przypadku uczniów, którzy nie są wcale zainteresowani tematem i tylko wkują, żeby nie zaliczyć pały. Czyli większości przyszłych wyborców.
A jakie to dzieła tychże powstańców każe się czytać jako lekturę?
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
@Żarłak, Socjopapa

Ale jak Wy to widzicie, że dyrektorzy szkół gdzie często brakuje kasy na papier toaletowy do kibli, własnym sumptem organizują jednolitą platformę dla wszystkich?

Nawet na szczeblu samorządowym byłoby to trudne bo podstawówkami zarządza gmina a szkołami ponadpodstawowymi powiat. Przypominam, że nie mówimy jak być powinno ale jak jest. A jest tak, że dyrektor w zasadzie ma słuchać co mu karze robić kuratorium i samorząd prowadzący szkołę, a jego rola kierownicza ograniczona jest do tego aby nadzorować, że polecenia kuratorium i samorządu zostaną wykonane.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): @Żarłak, Socjopapa

Ale jak Wy to widzicie, że dyrektorzy szkół gdzie często brakuje kasy na papier toaletowy do kibli, własnym sumptem organizują jednolitą platformę dla wszystkich? 

Nawet na szczeblu samorządowym byłoby to trudne bo podstawówkami zarządza gmina a szkołami ponadpodstawowymi powiat.  Przypominam, że nie mówimy jak być powinno ale jak jest. A jest tak, że dyrektor w zasadzie ma słuchać co mu karze robić kuratorium i samorząd prowadzący szkołę, a jego rola kierownicza ograniczona jest do tego aby nadzorować, że polecenia kuratorium i samorządu zostaną  wykonane.

Oczywiście nic nie zrobi się samo i od razu, a w obecnej epidemicznej sytuacji oczekiwałbym powzięcia pewnych działań oddolnej organizacji oraz pewnego rodzaju wypowiedzenia posłuszeństwa (do czego potrzebne jest społ.obywatelskie, które w PL nie istnieje). Czyli wychodzi na to, że "niedasie", ale ja mogąc przedstawić swoją skromną opinię sprzeciwiam się właśnie tym "niedasiom" i proponuję żeby zastanowić się: "co może się udać" i jak to osiągnąć. A realnym zagrożeniem jest to, oprócz obniżonej jakości edukacji z powodów obiektywnych, jest zagrożenie z powodów ideologicznych, które pełźnie, ale nie musi się zrealizować tudzież można je zminimalizować nie pozostając obojętnym.
Sami dyrektorzy nic nie zrobią. Rodzice muszą się bardziej zaangażować przynajmniej: sprzeciwiać szkodliwym działaniom ministerstwa, lobbować w samorządach lokalnych na rzecz porozumień międzygminnych (które pomogą wypracować wspólny oddolny ruch na rzecz naprawy szkolnictwa) oraz szukać i wspierać specjalistów pośród organizacji pożytku publicznego (też samemu będąc w nie zaangażowanym).

Bo wiele wskazuje na to, że centraliści zmierzają do zagłodzenia samorządności brakiem dotacji. Trzeba powiedzieć temu stop, bo bez sprzeciwu przejmą jeden z ostatnich sektorów na który mają obecnie ograniczony wpływ.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
https://krytykapolityczna.pl/nauka/analf...1608731618

Cytat:No dobra, cwaniaki. A więc wierzycie, że Ziemia jest kulą? I w dodatku kręci się dookoła własnej osi? To jak wyjaśnicie to!

Osoba stojąca na równiku każdej doby zatacza pełen krąg – 40 000 km. Daje to prędkość: 40 000 km / 24 h czyli 1 666,(6) km/h.

A słyszeliście kiedyś o sile odśrodkowej?! Wyobraźcie sobie teraz dziecko na karuzeli, która przyspiesza i przyspiesza, aż wreszcie nasz malec osiąga prędkość ponad półtora tysiąca kilometrów na godzinę. Dobrze wiecie, co by się stało! Siła odśrodkowa wyrzuciłaby dzieciaka z karuzeli. Tymczasem stojąc na „równiku” pędzimy z zawrotną prędkością i w ogóle tego nie odczuwamy. (A tak w ogóle, to na biegunie, gdzie nie działa siła odśrodkowa, powinniśmy się czuć wyraźnie ciężsi.)

Ten popularny wśród zwolenników Płaskiej Ziemi argument stanowi dobry punkt wyjścia do zastanowienia się nad zjawiskiem analfabetyzmu matematycznego (innumeracy) i jego roli w budowaniu i podtrzymywaniu poglądów pseudonaukowych. Analfabetyzm matematyczny nie powinien być mylony z dyskalkulią. To nie kondycja psychologiczna, a społeczna. Polega na tym, że znaczna część społeczeństwa, mimo iż posiada pewną podstawową wiedzę z zakresu matematyki, nie wykorzystuje jej w codziennym życiu. Najgorsze jest to, że często robimy to z premedytacją!

Analfabetyzm matematyczny jako źródło plemiennej tożsamości
Wielokrotnie zwracałem tu uwagę na pożytki, jakie nowoczesnemu społeczeństwu mogą przynieść nauki humanistyczne. Zdania nie zmieniłem. Dalej uważam, że dobrze przygotowani kulturoznawcy i socjolożki mają mnóstwo do zrobienia, a gościa, który chwali się, że ostatnia książka, jaką przeczytał, to Dzieci z Bullerbyn, uważam za młotka.

Ale bądźmy sprawiedliwi. Równie żałosny jest zadowolony z siebie humanista, który z dumą oświadcza, że nie odróżnia pierwiastka od pierwiosnka i przekonany jest, że różniczka to wyniczek odejmowanka. I nie chodzi wcale o to, żeby znać się na wszystkim.

Problem zaczyna się tam, gdzie odpuszczamy sobie myślenie, a nawet jesteśmy dumni z własnej ignorancji, bo to na niej budujemy swoją plemienną tożsamość. Na takie właśnie źródło matematycznego analfabetyzmu zwraca uwagę John Allen Paulos, autor wydanej prawie dwie dekady temu, klasycznej już książki Innumeracy. Mathematical Illiteracy and Its Consequences (w wersji polskiej Analfabetyzm matematyczny i jego skutki).

...

W ramach projektu, nad którym właśnie pracuję, analizuję teorie pseudonaukowe między innymi pod tym kątem. Nie miejsce tu na referowanie szczegółowych wyników badań (które zresztą wciąż jeszcze są w toku), ale z z porównania sporych zbiorów z różnych dziedzin (medycyna „alternatywna”, teorie spiskowe, Płaska Ziemia, ale także mity pseudohistoryczne) wyłania się ciekawy obraz. Obiekty matematyczne traktowane są przez twórców i odbiorców teorii spiskowych bardzo podobnie do tego, jak osoby nieznające pisma traktowały zapis. Fetyszyzowanie samego aktu pisania i nośnika, przypisywanie zapisanym słowom magicznej mocy i traktowanie ich jako relikwii czy amuletów – to wszystko w pewnej formie odnajdujemy w pseudonaukowym funkcjonowaniu matematyki.

Polecam całość.
Sebastian Flak
Odpowiedz
honorata.mączka napisał(a): Uważam, że szkoła powinna uczyć najważniejszych wartości, którymi są bohaterstwo, wiara w samorozwój, szacunek i patriotyzm.Obowiązkiem nauczycieli jest przekazywanie godnych wzorców zachowań oraz tłumaczenie i analizowanie błędnych. Kadra pedagogiczna ma za zadanie wspierać swoich uczniów i pomagać im uporać się z ich trudnościami. Co więcej, nauczyciele powinni uczyć młode osoby posługiwania się ojczystym językiem i odzwyczajać ich od używania zapożyczeń  z innych krajów.

Chcialem jeszcze raz wrocic do tego cytatu Honoraty, bo sadze ze duza czesc polskiego spoleczenstwa tak wlasnie uwaza. Co calkowicie kloci sie z moim wyobrazeniem nowoczesnej szkoly, ktore przede wszystkim powinna uczyc uczenia sie a nastepnie uczyc przedmiotow niezbednych dla czlowieka w przyszlosci. W tym wzgledzie jez. polski i historia sa wazne ale nie najwazniejsze.
W dodatku zaczalem sobie zadawac pytanie czy mozna nauczyc wiary w samorozwoj, bohaterstwa, szacunku i patriotyzmu? Jak mozna nauczyc wiary w cokolwiek, lub bohaterstwa? Czy uczenie szacunku jest zawsze pozytywne? Same pytania a odpowiiedzi brak.
PS. Gawain dzieki za ciekawy artykul.
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): W dodatku zaczalem sobie zadawac pytanie czy mozna nauczyc wiary w samorozwoj, bohaterstwa, szacunku i patriotyzmu? Jak mozna nauczyc wiary w cokolwiek, lub bohaterstwa? Czy uczenie szacunku jest zawsze pozytywne? Same pytania a odpowiiedzi brak.

Można. Trzeba robić to o czym napisałeś, że szkoła powinna się zajmować. Im lepiej poinformowani obywatele, tym więcej szacunku i patriotyzmu na co dzień.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): @Żarłak, Socjopapa

Ale jak Wy to widzicie, że dyrektorzy szkół gdzie często brakuje kasy na papier toaletowy do kibli, własnym sumptem organizują jednolitą platformę dla wszystkich? 

Nawet na szczeblu samorządowym byłoby to trudne bo podstawówkami zarządza gmina a szkołami ponadpodstawowymi powiat.  Przypominam, że nie mówimy jak być powinno ale jak jest. A jest tak, że dyrektor w zasadzie ma słuchać co mu karze robić kuratorium i samorząd prowadzący szkołę, a jego rola kierownicza ograniczona jest do tego aby nadzorować, że polecenia kuratorium i samorządu zostaną  wykonane.
Ale właśnie dlatego wymaga to zbiorowego wysiłku, a nie na zasadzie, że jeden coś zrobi, a reszta się łaskawie przypnie. Jak się złożą wszystkie szkoły choćby z województwa plus jakieś organizacji pozarządowe (a zainteresowanych jest sporo) to kasa się zbierze. Skoro coś takiego jak Khan Academy mogło powstać oddolnie to ogarnięcie jakiejś nieskomplikowanej platformy dla jednego kraju powinno być do ogarnięcia. 

Zresztą, z tego co czytam, to więcej jest strachu i przyzwyczajenia dyrektorów niż faktycznych ograniczeń i batów na nich.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Zresztą, z tego co czytam, to więcej jest strachu i przyzwyczajenia dyrektorów niż faktycznych ograniczeń i batów na nich.

Socjo, czy u nas powstała kiedyś jakaś oddolna i trwała inicjatywa? Przy czym przez kiedyś rozumiem ostatnie 50 lat, bo wcześniej to się całkiem gęsto zdarzały. Na jakiejkolwiek niwie by nie operować najlepsze pomysły rozbijają się o zachowawczość, pieniądze i różnice zdań. Pisałem wielokrotnie, że skuteczna, nowoczesna nauka jest dość niskokosztowa, bo zasady uczenia się wymagają jedynie cierpliwości i wyuczenia kilku nawyków. U nas nowoczesna nauka musi być droga, bo nowoczesność kojarzy się z komputerami, tablicami interaktywnymi itp. badziewiem a te raczej tanie nie są. I skuteczne też nie. W takiej sytuacji nie powstanie nigdy nic spektakularnego. Tutaj mamy inicjatywę nauczania matmy przez Internet:


https://www.wirtualny-nauczyciel.pl

A tutaj wyniki zbiórki na chyba najuczciwszych zasadach jakie mogą być:

https://mosaico.ai/projects/virtualteacher

Cytat:Virtual Teacher
1 zł cena tokena
11 inwestorów
Projekt zakończony - 250 000 zł minimalny/ 250 000 zł maksymalny cel zbiórki

Postęp zbiórki - 13 930,69 zł (5.57%)

Zdobyliśmy 1 mln zł grantu z Platform startowych! Środki ze zbiórki zostaną wykorzystane na wkład własny.

https://rarr.rzeszow.pl/aktualnosci/kole...HgFsHROyxU

Edukacja jest jednym z najważniejszych obszarów ludzkości. Pozwala nam rosnąć, rozwijać się! Uważamy, że szkoły nie wykorzystują pełnego potencjału uczniów. Zajęcia w dużych grupach nie pozwalają dostosować się do jednostki, a przecież każdy z nas jest inny, wymaga podejścia bazującego na jego indywidualnych predyspozycjach i poziomie wiedzy! Dodatkowo, esencją edukacji jest umiejętność samodzielnego-logicznego myślenia.

Co w szkołach jest praktycznie niemożliwe do osiągnięcia.
Aż 78% gimnazjalistów spotkało się z sytuacją, w której nauczyciel wymagał od nich rozwiązania zadania tylko wskazaną przez niego metodą. Z taką sytuacją do czynienia miało również 58% uczniów klasy maturalnej. Doprowadza to do sytuacji, gdzie uczeń zmuszony jest uczyć się na pamięć, co długofalowo nie przynosi, żadnych korzyści: wiedza zostaje “wyuczona”, użyta, po czym zapomnienia. Konsekwencją powyższych jest coraz szybciej rosnący rynek korepetycji prywatnych.

Wg badań CBOS z lat 2017-2020 około 1,35 mln uczniów w Polsce korzysta z pomocy indywidualnego wsparcia. W bardzo wielu wypadkach nie jest powodem ich słaba dedukcja, czy zdolności, lecz słabej jakości wiedza wyniesiona ze szkolnych zajęć. Zajęcia z korepetytorem są lepsze, gdyż gwarantują indywidualne podejście. Lecz ceny za godzinną lekcję to wydatek rzędu: 50-60 zł. Daje to bardzo wysoki koszt dodatkowy ok. 500 zł miesięcznie, przy założeniu dwóch lekcji w tygodniu.

Ostatnie miesiące bardzo dotkliwie zweryfikowały rzeczywistość edukacyjną. Rodzic dodatkowo musiał zostać nauczycielem. Co po długiej przerwie w edukacji oraz oczywiście pracy etatowej było/jest trudnym zadaniem! Doświadczyliśmy braku jakichkolwiek narzędzi pozwalających w wystarczającym stopniu przenieść offline-ową rzeczywistość szkolną do online-u. Mimo prób używania niedostosowanych do tego narzędzi, jako substytutów wynik jak pokazują wypowiedzi uczniów w całej Polsce, nie jest zadowalający. Wciąż ciężko powiedzieć, jak nowy rok szkolny będzie wyglądał. Pewne jest to, że musimy najszybciej jak to możliwe dostosować się do nowej rzeczywistości. Nie dotyczy to tylko Polski, dotyczy to całego świata!

Czyli platformy do nauki są. Jest np. osławiony MateMaks, który tworzy świetne filmiki, ale to są projekty, które nie obijają się o uszy nawet zainteresowanym. Problemem jest mentalność i tego się nie zmieni, nie zmieniając edukacji, a edukacji się nie zmieni nie zmieniając mentalności więc mamy zaklęty krąg.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Problemem jest mentalność [...]

No właśnie o tym piszę - wiele można zrobić, ale trzeba zarzucić szablony myślowe i chcieć.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości