Ankieta: Zagłosuję na:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Andrzeja Dudę
11.76%
4 11.76%
Rafała Trzaskowskiego
29.41%
10 29.41%
Szymona Hołownię
29.41%
10 29.41%
Władysława Kosiniaka-Kamysza
11.76%
4 11.76%
Roberta Biedronia
2.94%
1 2.94%
Krzysztofa Bosaka
11.76%
4 11.76%
Stanisława Żółtka
2.94%
1 2.94%
Marka Jakubiaka
0%
0 0%
Waldemara Witkowskiego
0%
0 0%
Mirosława Piotrowskiego
0%
0 0%
Pawła Tanajno
0%
0 0%
Razem 34 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wybory Prezydenckie 2020
Największym zagrożeniem dla PIS jest... PIS. Realne oddanie sterów przez pana Kaczyńskiego będzie jak spuszczenie z łańcucha wygłodniałych psów. Namaszczenie któregokolwiek w żaden sposób nie zagwarantuje temu człowiekowi posłuchu i autorytetu, jaki posiada wódz. Moim zdaniem, mamy dzisiaj kwartet takich ambitnych wilczków: Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin. Jako pierwsi odpadną pan Gowin i Morawiecki, najmocniejszą pozycję wydaje się mieć pan Duda, natomiast najmocniej będzie gryzł - bez wątpienia - pan Ziobro. Będzie ciekawie, kiedy nadejdzie ten dzień.

No, chyba że wzorem wyborów prezydenckich sprzed 5 lat, jako następca pojawi się taki, na którego dzisiaj zębów nie ostrzy sobie żaden z powyższych. Ale ten scenariusz najtrudniej mi sobie wyobrazić.
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
Sebrian napisał(a): Największym zagrożeniem dla PIS jest... PIS. Realne oddanie sterów przez pana Kaczyńskiego będzie jak spuszczenie z łańcucha wygłodniałych psów. Namaszczenie któregokolwiek w żaden sposób nie zagwarantuje temu człowiekowi posłuchu i autorytetu, jaki posiada wódz. Moim zdaniem, mamy dzisiaj kwartet takich ambitnych wilczków: Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin. Jako pierwsi odpadną pan Gowin i Morawiecki, najmocniejszą pozycję wydaje się mieć pan Duda, natomiast najmocniej będzie gryzł - bez wątpienia - pan Ziobro. Będzie ciekawie, kiedy nadejdzie ten dzień.

No, chyba że wzorem wyborów prezydenckich sprzed 5 lat, jako następca pojawi się taki, na którego dzisiaj zębów nie ostrzy sobie żaden z powyższych. Ale ten scenariusz najtrudniej mi sobie wyobrazić.
Zapomniałeś o dzierżycielu teczek papieżu religii smoleńskiej Antonim i naj(w/m)ierniejszych Sasinach i innych Brudzińskich. Ale to prawda, dlatego wszyscy tak wyczekują zejścia (tylko ze sceny politycznej oczywiście) Jarosława K., które sprawi, że może w końcu ten pierdolnik się rozpadnie.
Odpowiedz
Iselin napisał(a):
Adam M. napisał(a): Czy nie odpowiadal ci Trzaskowski czy jego korzenie ( PO ).?Ja tez obserwuje i mam mieszane uczucia, choc zadnego glosu nie oddalem.
Jedno i drugie.
Przecież to złodzieje, sługusy Angeli i Sorosa oraz kryptopedofile niewpisujący zegarków Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Do tego mało wiarygodni, ignoranccy, podobnie jak pisiory chętni do poreżimowania sobie i traktujący wyborców przedmiotowo, ale za to nieco mniej zdolni w kwestii psucia zabawek które trafiły w ich ręce Uśmiech
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Sebrian napisał(a): Moim zdaniem, mamy dzisiaj kwartet takich ambitnych wilczków: Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin.
Tylko Ziobro z tej bandy jest istotny. Reszta to w istocie najemnicy zatrudnieni przez stare PC-ty na śmieciówce. Realnie konflikt rozegra się między pretendentem Ziobrą a wewnętrznym kręgiem tych wszystkich Lipińskich, Brudzińskich i Płaszczaków. Skończy się pewnie rozpadem - Ziobro wymontuje część aparatu (w tym Androniego i Becię) i radykalny elektorat, oraz przytuli narodowców. Zakon PC zachowa część aparatu, elektorat socjalny i kontrolę nad Srebrną, zapewne bez nadprezesa się ucywilizuje i stanie bezideowym centrum. Może jednak się zdarzyć, że PC straci i elektorat socjalny i wyleci z polityki, wtedy zrobi się z tego takie PC, niby partia, ale naprawdę to firma.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Cytat:"Jutro ktoś zadzwoni do Dudy i sprzeda mu garnki za 10 tys. zł...."

sesesese Szczęśliwy O matko Szczęśliwy


zefciu napisał(a):
Cytat:a dodatkowo znaleźć sposób na odbicie młodych i części miast.
A jak to może zrobić? Bo ja nie mam pomysłów.


Trzeba przeanalizować, ale gdybym miał co do czegoś pewność 99%, to nie dawałbym tego na wyciągniętej dłoni.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): A jak to może zrobić? Bo ja nie mam pomysłów.


Trzeba przeanalizować, ale gdybym miał co do czegoś pewność 99%, to nie dawałbym tego na wyciągniętej dłoni.


Aha. Ale żeby to się udało, to PiS mógłby rozbić opozycję zupełnie i podzielić się na mniejsze partyjki tworząc własne przybudówki.
Ale może da się to załatwić poprzez zakombinowanie przy ordynacji.




Na pewno muszą zrobić to co powiedział Gowin:

Cytat:„Musimy podjąć próbę zasypania podziałów w kraju. Testem – w pierwszej kolejności dla rządzących, ale także dla opozycji – będzie wypracowanie minimum polskiej racji stanu” – mówi Jarosław Gowin, lider Porozumienia i były wicepremier.

W rozmowie z Bogusławem Chrabotą przekonuje, że Zjednoczona Prawica potrzebuje nowego otwarcia na te grupy społeczne, które w wyborach opowiedziały się za opozycją.

„Wygraliśmy, ale niewielką różnicą głosów. Dlatego będę namawiał Jarosława Kaczyńskiego do postawienia na następujące priorytety: po pierwsze gospodarka, po drugie nowy zielony ład, po trzecie mocny polski głos w debatach o przyszłości UE” – mówi Jarosław Gowin.
/RP


Dlatego Duda po wyborach był taki pojednawczy w swoich wypowiedziach. Ale dalej będą antagonizować oponentów, by grać nastrojami społecznymi i "totalną opozycją".
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Pan prezydent Duda odnośnie doniesień, że pan Ziobro przenosi karnie prokuratorów, z którymi ma nie po drodze, bo między innymi podejmują niewygodne dla władzy śledztwa do placówek oddalonych o kilkaset kilometrów, często na drugi koniec Polski, stwierdził, że jak im źle to mogą zmienić sobie zawód bo przecież nie muszą być prokuratorami.

No cóż - prezydentem też nikt nie musi być - zwłaszcza jeżeli do tego ewidentnie się nie nadaje.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
Jednak Agata byłaby lepszym prezydentem od Adriana. Przynajmniej nie otwiera gęby.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Zgadzam się. Następnego już nie będziemy musieli wybierać, bo nie będzie wyboru.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Aby nie tworzyć nowego tematu, mam pytanie:

Jacy ludzie najlepiej nadają się na władców? (nie chodzi mi o znanych, czy nieznanych ludzi tylko o typ ludzi, typ charakteru, poziom inteligencji, poziom wiedzy moralnej itp.).

Jaki człowiek rokuje jako dobry władca i czuć emanację pewności przy wybieraniu go na władcę? 

Jeżeli władca to nie prezydent de facto - to nic, i tak proszę o odpowiedzi.
Odpowiedz
legend napisał(a): Jacy ludzie najlepiej nadają się na władców?

Na pewno nie ci, którzy pchają się do rządzenia. Taki paradoks.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Nie do końca. Lider jednak powinien mieć silną wolę, przebicie i zdolności przywódcze. A tacy zwykle chcą przewodzić.
Zresztą - ważniejsze pytanie to: jacy ludzie najlepiej nadają się na szare eminencje Uśmiech
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Nie do końca. Lider jednak powinien mieć silną wolę, przebicie i zdolności przywódcze. A tacy zwykle chcą przewodzić.

Takie małe Hitlerki jebane Uśmiech

Nie wiem, pewnie masz rację. Ja mam z kolei zamiłowanie do anarchii i awersję do Hitlerków. Może i mają jakieś zdolności by przewodzić społeczeństwu, ale najczęściej wykorzystują je by tylko samemu sobie zrobić dobrze. Władza i wpływy to narkotyki służące rządzącym do realizacji ich własnych egoistycznych celów.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
kmat napisał(a): Nie do końca. Lider jednak powinien mieć silną wolę, przebicie i zdolności przywódcze. A tacy zwykle chcą przewodzić.
Zresztą - ważniejsze pytanie to: jacy ludzie najlepiej nadają się na szare eminencje Uśmiech
Żadnych liderów i przywódców. Każdy taki ma ciągotki dyktatorskie, jest przekonany o własnej wyjątkowości i prędzej czy później kończy się to nieciekawie. Potrzeba urzędnika i biurokraty, który ma upodobanie do porządkowania rzeczy i nie zależy mu tak bardzo na sprawowaniu władzy. Oczywiście to science fictionUśmiech
Odpowiedz
legend napisał(a): Aby nie tworzyć nowego tematu, mam pytanie:

Jacy ludzie najlepiej nadają się na władców? (nie chodzi mi o znanych, czy nieznanych ludzi tylko o typ ludzi, typ charakteru, poziom inteligencji, poziom wiedzy moralnej itp.).

Jaki człowiek rokuje jako dobry władca i czuć emanację pewności przy wybieraniu go na władcę? 
Na władców najlepiej nadają się ludzie, którzy potrafią służyć innym, potrafią słuchać, mają zdolność szerokiego spojrzenia na rzeczywistość, kojarzenia faktów, widzenia "do przodu", umiejętność dobierania sobie odpowiednich współpracowników, czyli takich, którzy będą działać w tym samym duchu. Ludzie, którzy szczerze i otwarcie komunikują prawdę, są transparentni  pod względem charakteru, nie zabiegają o względy innych, zawsze dotrzymują danego słowa i potrafią przyznać się do błędu.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Czyli wypisz-wymaluj antonim wzorca naszego polityka Oczko Chociaż jedno trzeba przyznać - część z nich potrafi służyć i słuchać. Takiego jednego, starszego pana.
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
Z biegiem czasu już wiemy, że "zamiana" kandydata KO na prezydenta RP nie skończyła się wygraną wyborów przez nie-Dudę. Z początku kandydatem KO była Małgorzata Kidawa-Błońska - kandydatka kulturalna, lecz niezbyt lotna umysłowo. "Zamiana" kandydatów była spowodowana przełożeniem daty wyborów, co pozwoliło na dodanie nowych kandydatów i utrzymaniem tych starych (no chyba, że się wycofają, tak jak zrobiła MKB). Ale chwila... Czy ta zamiana była czymś oczywistym? Teoretycznie powinien rozstrzygnąć o tym legalny Sąd Najwyższy. W Polsce izbę, która miałaby się tym zajmować udaje pisowska tzw. izba kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych. Zatem ciężko tu o jakąś niezależność od PiS. Ale zanim jakiś sąd czy parasąd się wypowiedział politycy PiSu wszem i wobec głosili, że można dać nowego kandydata. Tak. Politycy pisu chcieli dać możliwość innym siłom politycznym zgłoszenia nowego kandydata, czyli teoretycznie im pomogli - do niczego nie zmusili - dali możliwość, zgodnie z którą inne stronnictwa mogą podjąć deczyję zgodną ze swoim interesem. Właśnie. Ze SWOIM interesem. Nie z interesem Polski czy pod kątem moralności.
W czasie bojkotu wyborów przez MKB i jej miałkiej kampanii, wynik sondażowy MKB szorował daleko poza szansami na drugą turę. Gdyby MKB była utrzymana jako kandydatka KO, można śmiało założyć, że do drugiej tury wszedłby Szymon Hołownia lub może Władysław Kosiniak-Kamysz. W tej sytuacji zrozumiała jest decyzja PiSu. PiS wiedział, że KO (Platforma Obywatelska) boi się, że zostanie zastąpiona jako główna siła opozycyjna (np. przez Ruch Hołowni) albo się poważnie osłabi, jeżeli kandydatka KO nie wejdzie do drugiej tury, tym bardziej, gdy zaliczy blamaż. KO zagrała więc na swój interes i zastąpili MKB Rafałem Trzaskowskim. Trzaskowski wszedł do drugiej tury i potem przegrał z Dudą. KO (PO) jest dalej główną siłą opozycyjną. Nikt nie wetuje ustaw PiSu. Kaczyński ma usłużny bezpiecznik dla swego bezprawia do 2025 roku... Ale co jakby do drugiej tury wszedł Hołownia albo WKK?
Z racji tego, że frekwencja w wyborach prezydenckich w Polsce (w 2020 68,18% w drugiej turze) jest od lat wyższa niż w (ważniejszych przecież) wyborach parlamentarnych w 2019 61,74% można wywnioskować, że:
- część z ponad 6% dorosłych Polaków niezbyt rozumie, kto naprawdę rządzi w Polsce - kierują się płytką analogią (może też w związku z popkulturowym ustrojem USA) plemienia, gdzie jedna osoba musi być na szczycie i podejmować decyzje,
- inna część z tych ponad 6% traktuje wybory prezydenckie jak wybory na celebrytę narodu i głosując kieruje się "fajnością" kandydata,
- inna część nie ma jakichś sprecyzowanych poglądów gospodarczych albo światopoglądowych, więc głosuje na "konkretnego człowieka" na podstawie tego "jak mu z oczu patrzy" i traktuje to jak wskaźnik jakości potencjalnego rządzenia,
- inna część ma jakąś awersję do systemu partyjnego czy komitetowego, która nie pozwala na głosowanie w wyborach parlamentarnych, ale pozwala na głosowanie w tych na Prezydenta RP.
Ponad 6% Polaków to sporo. Zastanówmy się na kogo zagłosowali w drugiej turze. W tym aspekcie najlepiej uwagę zwrócić na sondaże (bliżej niesprecyzowanego) zaufania do polityków, bo tam mamy kryterium "fajności" potencjalnego "pierwszego celebryty narodu". A od miesięcy, to właśnie Hołownia i WKK mieli wskaźniki zaufania na podobnym poziomie co Duda, a przy tym wyraźnie wyższe niż Trzaskowski. Hołownia i WKK mieli także najniższe wskaźniki braku zaufania. Można więc założyć, że Hołownia i WKK zdobyliby więcej wyborców mniej obeznanych z realiami polityki niż Trzaskowski. Nie jest to zaskoczeniem. Hołownia i WKK wydają się mniej wywyższać niż kojarzony z elitami Trzaskowski i są jak na polityków bardzo kulturalni i skłonni do kompromisów. Ponadto Hołownia ma doświadczenie sceniczne (co zaprocentowało już Reaganowi, a ostatnio Trumpowi i Zełeńskiemu) i jest człowiekiem błsykotliwym i oczytanym. Hołownia i WKK wydają się też być rodzinni i mają lepszy kontakt ze starszymi wyborcami. Poza tym Hołownia lepiej zwabiłby elektorat "partiosceptyczny".
Inną ważną sprawą jest balast Trzaskowskiego w postaci wywodzenia się z PO. PO niesie balast bardziej lub mniej prawdziwych pomyłek swych rządów i jest kojarzone z polaryzacją "popisową". Ponadto PO jest od lat obiektem ostrych ataków różnych mediów (np. TVP). Bezradność mediów pisowskich wobec Hołowni, gdyż ten nie rządził nigdzie i nie miał "umoczonych" współpracowników, ujawniała się w tym, że TVP potrafiło tylko puszczać w kółko fragment jak Hołownia płakał. Na Trzaskowskiego i PO z kolei mieli ogrom materiału.
Warto też zwrócić uwagę na poglądy. W społeczeństwie rozkładają się one z zasady zgodnie z rozkładem Gaussa, więc elektorat centrum jest największy i niezwykle ważny, zwłaszcza w drugiej turze. Racjonalnym wydaje się, by w walce o 50% + 1 głos starać się jak najbardziej zbliżyć się do centrum bez tracenia wystarczającej mobilizacji swych skrajnych wyborców. Moim zdaniem w tym przypadku nie było obawy, że Hołownia lub WKK swymi zbytnimi centrowymi poglądami stracą wyborców skrajnie opozycyjnych, bo sama walka przeciwko PiSowi wystarczająco ich moblizuje (poza tym centrystów jest i tak sporo więcej niż wyborców radykalnych). Hołownia ponadto potrafi (tak jak i Kosiniak-Kamysz) znaleźć pole porozumień z wieloma osobami, a przy WKK można byłoby wykorzystać analogię z historii, kiedy to PSL walczyło z autorytaryzmami sanacji, a potem z komunistami po II WŚ. Hołownia i WKK byli bardziej strawni dla wyborcy wahającego się między Dudą a kandydatem opozycji. Trzaskowski bardziej kojarzy się z Zachodem i wielkimi miastami, a Hołownia i WKK pozycjonują się jako bardziej religijni niż Trzaskowski, co sprawia, że wydają się być bliżsi poglądami do Dudy. Ponadto Hołownia i PSL nie są tak agresywni wobec PiSu jak KO (PO). Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi byłoby też łatwiej w drugiej turze przekonać do siebie wyborców PSL z wyborów parlamentarnych w 2019 roku, którzy w przeważającej większości poparli Dudę w drugiej turze.
Sondaże co do drugiej tury pokazywały wyrównane wyniki WKK, Hołowni i Trzaskowkiego w potencjalnym starciu z Dudą. Przewidywania mieściły się w granicach błędu statystycznego. Ciekawie sytuacja toczy się dziś z Hołownią, którego Ruch Polska 2050 stopniowo rośnie w sondażach. Można przeto założyć, że jeżeli Hołownia zwróciłby uwagę większej liczby osób, dzięki dostaniu się do drugiej tury, to tylko by zyskiwał poparcie.
Trzaskowski był dzięki PO za silny, by nie wejść do drugiej tury, ale za słaby, żeby wygrać drugą turę. Ja z kolei popierałem Hołownię przed pierwszą turą. Moim zdaniem Hołownia w drugiej turze pewnie, by wygrał (szacuję, że na 80%), a WKK miałby trochę większe szanse niż Duda (szacuję, że prezes PSL miałby z 70% szans na wygraną). Nie zweryfikujemy jednak tego i winą należy obarczyć decydentów w KO (PO). Platforma, według mnie, znowu wybrała swój własny interes, zamiast dobra Polski. Powinni utrzymać bowiem kandydaturę MKB, ale nie traktować jej zbytnio poważnie, potem pozwolić zdobyć jej kilka % głosów, a w drugiej turze mobilizować dla Hołowni, który przed manewrem z Trzaskowskim był na drugim miejscu w sondażach (po tym jak wyborcy opozycji zaczęli porzucać poparcie od WKK na rzecz Hołowni).
Lepszym wyborem niż popieranie Trzaskowskiego byłoby też poparcie dla WKK jako kandydata polskiej sekcji Europejskiej Partii Ludowej.
Jeżeli decydenci w KO (PO) wcale nie wybrali swego interesu, ale po prostu źle zanalizowali sytuację, to też należy im się bura, tyle że za głupotę. Gra toczyła się o podstawowe wartości (praworządność, zachodni kurs Polski), więc najważniejszym celem powinno było być przejęcie prezydentury przez jakiegokolwiek prounijnego demokratę.
Smutny
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Też tak myślę. Hołownia ma unikalny talent takiego nawijania makaronu na uszy, że każdy słyszy co chce. Przecież on jednocześnie wysysał elektorat z Lewicy i Konfederacji. Aczkolwiek złoty wiek chyba się mu skończył, po powrocie Tuska KO odbiła dużą część elektoratu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Też tak myślę. Hołownia ma unikalny talent takiego nawijania makaronu na uszy, że każdy słyszy co chce. Przecież on jednocześnie wysysał elektorat z Lewicy i Konfederacji. Aczkolwiek złoty wiek chyba się mu skończył, po powrocie Tuska KO odbiła dużą część elektoratu.

E tam. Efekt Powrotu Króla. U nas mesjanizm jest mocno zakorzeniony to i efekt widać. Natomiast na Tuska nigdy beton pisowski nie zagłosuje a na Holownię może. Dlatego po upadku Sauro... to znaczy Jarka, elektorat PiSu przejmie albo coś lewicowego w stylu starego SLD albo Pl2077 czy jak im tam. Po prostu Hołownia jest czysty i w dodatku bardziej swój niż Tusk. Znaczy się z dzisiejszego punktu widzenia beton PiS nie ma na kogo głosować poza PiSem. A że w PiS sytuacja dziwnieje z dnia na dzień to należy się spodziewać kradzieży elektoratu. Bo na milion procent oni pójdą zagłosować. Pytanie tylko na kogo. Przecież prawdziwych Polaków już nie ma...
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości