Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Odejście od wiary a etyka
#21
Wydaje mi się, że Quinque próbuje w prawie boskim szukać rozwiązania problemu „is-ought” Hume’a. Problem w tym, że z nakazu boskiego też, samo przez się, takie rozwiązanie nie wynika. Potrzebujemy jeszcze dodatkowych czynników. Generalnie możemy iść dwiema ścieżkami:
  • Bóg tak każe. Bóg jest wszechmocny, należy słuchać wszechmocnej osoby. Zatem należy wypełniać przykazania. Takie rozumowanie może jednak wzbudzać bunt.
  • Bóg tak każe. Bóg jest wszechwiedzący i wie, co jest dla nas dobre. Zatem dobrym jest wypełnianie przykazań.

Tak czy siak jednak, nawet jeśli uznajemy istnienie Boga i jakieś przykazania, które daje, to z samych tych faktów nie wynika, że nie powinniśmy się przeciwko tym przykazaniom zbuntować.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#22
zefciu napisał(a): Wydaje mi się, że Quinque próbuje w prawie boskim szukać rozwiązania problemu „is-ought” Hume’a. Problem w tym, że z nakazu boskiego też, samo przez się, takie rozwiązanie nie wynika. Potrzebujemy jeszcze dodatkowych czynników. Generalnie możemy iść dwiema ścieżkami:
  • Bóg tak każe. Bóg jest wszechmocny, należy słuchać wszechmocnej osoby. Zatem należy wypełniać przykazania. Takie rozumowanie może jednak wzbudzać bunt.
  • Bóg tak każe. Bóg jest wszechwiedzący i wie, co jest dla nas dobre. Zatem dobrym jest wypełnianie przykazań.

Tak czy siak jednak, nawet jeśli uznajemy istnienie Boga i jakieś przykazania, które daje, to z samych tych faktów nie wynika, że nie powinniśmy się przeciwko tym przykazaniom zbuntować.

IMO dylemat Eutyfrona ładnie pokazuje, że już na tak wczesnym etapie rozwoju europejskiej cywilizacji mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem zinternalizowanej moralności, uwewnętrznionego poczucia czy przekonania o tym, co jest dobre i co złe. I stąd już Platon (a prawdopodobnie przed nim Sokrates) mieli problem z religijną legitymizacją moralności. Bo faktycznie, mając własne przekonania i poczucie nt. tego, co dobre, żadne z tych dwóch rozwiązań może nie być satysfakcjonujące.

Ja się przychylam do poglądu prof. Bogdana Dziobkowskiego (filozofa z UW zajmującego się przede wszystkim filozofią analityczną), że filozofowie raczej zastają pewną moralność i próbują ją legitymizować (podobnie czynili z nauką, np. Kant w swojej "Krytyce czystego rozumu" czy z matematyką Frege i Russell), chociaż ona tego nie potrzebuje- działa bez pomocy tych legitymizacji, którymi na co dzień nie przejmują się moralne podmioty.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
#23
Osiris napisał(a):Nie wiem na czym opierasz tą pewność. Lesiu nigdy nie był blisko religijności osobistej.

Ech
Daniel Trocholepszy napisał(a):Najobszerniejsze świadectwo o wierze Leszka Kołakowskiego znajduje
się w jego rozmowie ze Zbigniewem Mentzlem: „Jestem po stronie chrześcijaństwa, ale nie jestem po jego stronie wojowniczy. Nie uczestniczę też naprawdę
w chrześcijańskiej liturgii, chociaż ją lubię – lubię mszę trydencką, mszę łacińską
starą, no ale nie uczestniczę w mszach, nie chodzę do spowiedzi. Instytucję spowiedzi doceniam, bo myślę, że jest ważną rzeczą, żeby ludzie mieli poczucie, iż
potrafią stawić czoło własnej grzeszności, to jest ważne. [...] Zbigniew Mentzel:
Czy mimo to mógłbyś powiedzieć o sobie, że jesteś chrześcijaninem? Leszek
Kołakowski: w jakimś sensie ogólnym, którego jednak nie potrafię zdefiniować,
tak. Jestem przywiązany do tradycji chrześcijańskiej, do wielkiej siły Ewangelii,
Nowego Testamentu. Uważam to za fundament naszej kultury. Ale nie tylko. Mam
poczucie, że dla mnie samego jest to bardzo ważne. A więc w jakimś luźnym sensie
mógłbym się chwalić, że jestem chrześcijaninem”. W cytowanym wywiadzie Kołakowski przechodzi do swoich przemyśleń eschatologicznych. Odniesienie do rzeczywistości ostatecznej wieńczy metafizyczną koncepcję Kołakowskiego, której jednak nie możemy traktować jako filozoficznego żartu: „Kompletna i krótka metafizyka. Innej nie będzie. Innej nie będzie”. W tym krótkim tekście opisuje dom, który wspiera się na czterech węgłach: Rozumie, Bogu, Miłości i Śmierci. „Śmierć jest końcem tej czasowości, w której byliśmy zanurzeni w życiu naszym, i być może, jak się domyślamy, wejściem w inną czasowość, o której nic nie wiemy (prawie nic)” Zdradza tu swoje przekonanie o istnieniu rzeczywistości życia pozagrobowego, a także jakiejś minimalnej możliwości poznawania tej rzeczywistości.

Osiris napisał(a):Umysł miał sprawny do końca życia więc szanse na jego przejście na katolicyzm wynosiły zero.

O proszę, kolejny przykład dziecinady w twoim wykonaniu
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#24
Ja podbijam pytanie do zefcia o powód popełnienia tego wątku, na razie wszedł offtop a ciekaw jestem co mogłoby wyniknąć, gdybyśmy trzymali się tematu
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#25
InspektorGadżet napisał(a): Ech
Daniel Trocholepszy napisał(a):Najobszerniejsze świadectwo o wierze Leszka Kołakowskiego znajduje
się w jego rozmowie ze Zbigniewem Mentzlem: „Jestem po stronie chrześcijaństwa, ale nie jestem po jego stronie wojowniczy. Nie uczestniczę też naprawdę
w chrześcijańskiej liturgii, chociaż ją lubię – lubię mszę trydencką, mszę łacińską
starą, no ale nie uczestniczę w mszach, nie chodzę do spowiedzi. Instytucję spowiedzi doceniam, bo myślę, że jest ważną rzeczą, żeby ludzie mieli poczucie, iż
potrafią stawić czoło własnej grzeszności, to jest ważne. [...] Zbigniew Mentzel:
Czy mimo to mógłbyś powiedzieć o sobie, że jesteś chrześcijaninem? Leszek
Kołakowski: w jakimś sensie ogólnym, którego jednak nie potrafię zdefiniować,
tak. Jestem przywiązany do tradycji chrześcijańskiej, do wielkiej siły Ewangelii,
Nowego Testamentu. Uważam to za fundament naszej kultury. Ale nie tylko. Mam
poczucie, że dla mnie samego jest to bardzo ważne. A więc w jakimś luźnym sensie
mógłbym się chwalić, że jestem chrześcijaninem”. W cytowanym wywiadzie Kołakowski przechodzi do swoich przemyśleń eschatologicznych. Odniesienie do rzeczywistości ostatecznej wieńczy metafizyczną koncepcję Kołakowskiego, której jednak nie możemy traktować jako filozoficznego żartu: „Kompletna i krótka metafizyka. Innej nie będzie. Innej nie będzie”. W tym krótkim tekście opisuje dom, który wspiera się na czterech węgłach: Rozumie, Bogu, Miłości i Śmierci. „Śmierć jest końcem tej czasowości, w której byliśmy zanurzeni w życiu naszym, i być może, jak się domyślamy, wejściem w inną czasowość, o której nic nie wiemy (prawie nic)” Zdradza tu swoje przekonanie o istnieniu rzeczywistości życia pozagrobowego, a także jakiejś minimalnej możliwości poznawania tej rzeczywistości.
Przecież to potwierdza to, co napisałem. Kołakowski jest przywiązany do tradycji i kultury. Nie potwerdza że jest katolikiem, chrześcijaniniem czuje się tylko w luźnym sensie. W ogóle nigdzie nie twierdzi, że wierzy w Boga, tylko ktoś inny twierdzi, że Leszek jest przekonany o istnieniu życia pozagrobowego. 


Cytat:O proszę, kolejny przykład dziecinady w twoim wykonaniu

Dziecinadą jest bajdurzenie, że ktoś na pewno stałby się katolikiem gdyby tylko trochę dłużej pożył.
Odpowiedz
#26
O proszę, i minusik z zemsty poleciał. Nawet się tego spodziewałem. Śmieszny jesteś

Osiris napisał(a):Przecież to potwierdza to, co napisałem. Kołakowski jest przywiązany do tradycji i kultury. Nie potwerdza że jest katolikiem, chrześcijaniniem czuje się tylko w luźnym sensie.

Oczywiście niczego takiego nie potwierdza. Wyraźnie pisałeś "Lesiu nigdy nie był blisko religijności osobistej" a prawda jest taka że jednak był

Osiris napisał(a):Nie potwerdza że jest katolikiem

Nigdzie nie pisałem że jest

Osiris napisał(a):W ogóle nigdzie nie twierdzi, że wierzy w Boga,

Ani nigdzie nie powiedział że nie wierzy

Osiris napisał(a):tylko ktoś inny twierdzi, że Leszek jest przekonany o istnieniu życia pozagrobowego.

Mówi wyraźnie o przejściu do innej czasowości

Osiris napisał(a):Dziecinadą jest bajdurzenie

Dziecinadę odstawiasz tylko i wyłącznie ty

"Patrzta Lesiu był zdrowy na umyśle dlatego nie mógłby zostać katolikiem bo nimi zostają tylko chorzy umysłowo"

Przekaz jest jasny. komiczne i wzbudzające żałość zarazem
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#27

InspektorGadżet napisał(a): O proszę, i minusik z zemsty poleciał. Nawet się tego spodziewałem. Śmieszny jesteś
Zasłużyłeś za gdybanie.

Cytat:Oczywiście niczego takiego nie potwierdza. Wyraźnie pisałeś "Lesiu nigdy nie był blisko religijności osobistej" a prawda jest taka że jednak był

Nie był - dla mnie religijność (chrześcijańska) musi zawierać w sobie wiarę w Boga. Czy Kołakowski wierzył w Boga?

Cytat:Ani nigdzie nie powiedział że nie wierzy

Ty twierdzisz, że był religijny więc na tobie jest ciężar udowodnienia jego wiary w Boga. 

Cytat:Mówi wyraźnie o przejściu do innej czasowości

Jakby chciał powiedzieć o chrześcijańskim niebie to by powiedział. 

Cytat:"Patrzta Lesiu był zdrowy na umyśle dlatego nie mógłby zostać katolikiem bo nimi zostają tylko chorzy umysłowo"

Przekaz jest jasny. komiczne i wzbudzające żałość zarazem

Przekaz jest taki: zdrowy na umyśle Kołakowski nie nawróciłby się pod koniec życia na katolicyzm skoro przez całe życie tego nie zrobił. Twoje interpretacje są śmieszne.


PS: pytanie do osobnika o imieniu Elbrus. Zamiast rzucać minusa (co mi absolutnie wisi) miałbyś chociaż trochę odwagi cywilnej by napisać komentarz na forum i obronić go własnymi argumentami. Chciałbym się dowiedzieć, gdzie istnieje takie pojęcie religijności, które nie wymaga wiary w jakieś bóstwo.
Odpowiedz
#28
Napiszę to jeden jedyny raz

Uważam że na podstawie tego co mówił i pisał L.K. można stwierdzić że raczej w Boga lub jakąś jego emanację wierzył. Natomiast tego nie wiem. Uważam też (z zastrzeżeniem że gdyby znalazł odpowiedniego kapłana) że w końcu przeszedłby na katolicyzm/chrześcijaństwo. Możliwe jest też że pod koniec życia uwierzył w Boga(wie tylko o tym Lesiu i Bóg). Notabene warto zaznaczyć że nawet na lewicy panuje przekonanie że Leszek się nawrócił, ja jestem ostrożniejszy z takimi tezami

Osiris napisał(a):Chciałbym się dowiedzieć, gdzie istnieje takie pojęcie religijności, które nie wymaga wiary w jakieś bóstwo.

Boguś Wolniewicz zadeklarowany prawak i ateista. bardzo religijny. Zresztą też chyba Zbysiu Mikołejko podobnie robi. Poza tym masz choćby Buddyzm albo szatanizm

ps;
Osiris napisał(a):Przekaz jest taki: zdrowy na umyśle Kołakowski nie nawróciłby się pod koniec życia na katolicyzm skoro przez całe życie tego nie zrobił. Twoje interpretacje są śmieszne.

Sorry, ale zważywszy na twoją twórczość raczej moja interpretacja jest bliższa temu co chciałeś przekazać
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#29
InspektorGadżet napisał(a): Boguś Wolniewicz zadeklarowany prawak i ateista. bardzo religijny.
No nie! To się nie nazywa „religijność”, tylko klerykalizm. O ile nie można być religijnym ateistą, o tyle ateistyczni klerykałowie, jak pokazuje przykład Wolniewicza – czasami się pojawiają. Są to ludzie, u których myślenie w podwójnych standardach (ja będę sobie wolnomyślicielem, ale motłoch musi mieć religijną pałkę, co by się nie rozłaził) stało się uświadomione, zaakceptowane i zinternalizowane.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#30
InspektorGadżet napisał(a): Napiszę to jeden jedyny raz

Uważam że na podstawie tego co mówił i pisał L.K. można stwierdzić że raczej w Boga lub jakąś jego emanację wierzył. Natomiast tego nie wiem. Uważam też (z zastrzeżeniem że gdyby znalazł odpowiedniego kapłana) że w końcu przeszedłby na katolicyzm/chrześcijaństwo. Możliwe jest też że pod koniec życia uwierzył w Boga(wie tylko o tym Lesiu i Bóg). 
Zadziwia mnie jedna rzecz. Filozof takiej skali co Kołakowski w zasadzie całe życie wypowiadał się o religii i  Bogu. I ani razu przez kilkadziesiąt lat nie powiedział: wierzę w Boga. I ty mimo tego twierdzisz, że wierzył. Sam oceń jak rzetelna jest twoja ocena. 

Cytat:Boguś Wolniewicz zadeklarowany prawak i ateista. bardzo religijny. Zresztą też chyba Zbysiu Mikołejko podobnie robi. Poza tym masz choćby Buddyzm albo szatanizm
Na czym polegała religijność Woniewicza bo nie za bardzo rozumiem. Chyba mamy nieporozumienie w kwestii definicji.

Cytat:Sorry, ale zważywszy na twoją twórczość raczej moja interpretacja jest bliższa temu co chciałeś przekazać
Czyli ty wiesz lepiej co ja miałem na myśli i chciałem przekazać. To by się zgadzało z twoim podejściem do wiary Kołakowskiego. On nigdy tego nie stwierdził ale ty i tak wiesz, że on wierzył.
Odpowiedz
#31
Jest jak najbardziej rzetelna. Powiedział że jest w jakiś sensie chrześcijaninem

Osiris napisał(a):Na czym polegała religijność Woniewicza bo nie za bardzo rozumiem.

Np. na uczestnictwie we Mszach
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#32
InspektorGadżet napisał(a): Jest jak najbardziej rzetelna. Powiedział że jest w jakiś sensie chrześcijaninem
Dyskutujemy religijność Kołakowskiego a nie to, czy uważał się za chrześcijanina czy nie.

Oto definicja PWN. Do której pasuje postawa Kołakowskiego?

1) w teologii chrześc. cnota moralna polegająca na okazywaniu Bogu należnej mu czci poprzez kult wewn. (adoracja, ufność, miłość), a także przez kult zewn. (sakramenty, modlitwa, asceza);

2) w psychologii i socjologii religii postawa człowieka lub grupy społ. wobec dogmatów, nakazów i zwyczajów rel. obowiązujących w danej religii, która manifestuje się poprzez przyswojenie tych zasad

Cytat:Np. na uczestnictwie we Mszach

Twierdzisz, że Wolniewicz uczestniczył aktywnie we mszy, czyli modlił się, klękał przed krzyżem itd? Ja na przykład lubiłem odwiedzać kościoły i bazyliki podczas podróży przez Włochy i nawet przesiedziałem w jednej światyni na mszy. Czy to znaczy, że jestem religijny?
Odpowiedz
#33
InspektorGadżet napisał(a): No widzisz, Tak samo mówił chyba jeszcze wtedy ateista (a na pewno były komunista) Leszek Kołakowski. Uważał że lepiej żeby jednak był

Kurna mordo - ja też uważam, że lepiej by było gdyby był. Naprawdę chciałbym, żeby był ktoś kto ukarze ludzi, którym dobrze się żyje, a którzy popełnili masę okropieństw. Chciałbym też żyć wiecznie i móc fajnie spędzać czas ze zmarłymi bliskimi. Ale życie to nie je bajka.

Osiris napisał(a): Na czym polegała religijność Woniewicza bo nie za bardzo rozumiem. Chyba mamy nieporozumienie w kwestii definicji.

InspektorGadżet napisał(a): Jest jak najbardziej rzetelna. Powiedział że jest w jakiś sensie chrześcijaninem

On deklaruje sympatię wobec wartości chrześcijańskich. Na antenie Radia Maryja czy tam TV Trwam bronił chrześcijańskiej postawy odnośnie eutanazji czy aborcji. Zdarzyło mnie się kilka razy posłuchać jego wykładów.

Ładnie i trafnie krytykował lewactwo. Ten żółwik ma łeb jak sklep - tego odmówić mu nie można. Lubię go ze względu na jasność i schludność wywodów. To jest właśnie dobry przykład jak należy uprawiać filozofię - rozjaśnianie, a nie zamącanie.

Osiris napisał(a): Zadziwia mnie jedna rzecz. Filozof takiej skali co Kołakowski w zasadzie całe życie wypowiadał się o religii i Bogu.

Jedna dygresja. Jakiej skali filozofem był Kołakowski? Uśmiech Bo tak szczerze - w życiu nie czytałem czegokolwiek co by mnie skłoniło do takiego myślenia o nim. Jak dla mnie był on bardzo dobrym historykiem filozofii - jego książki to dobre i trafne streszczenia filozofii innych ludzi. A żeby on sam coś wybitnego dojebał, to nie zauważyłem.

zefciu napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a): Boguś Wolniewicz zadeklarowany prawak i ateista. bardzo religijny.
No nie! To się nie nazywa „religijność”, tylko klerykalizm. O ile nie można być religijnym ateistą, o tyle ateistyczni klerykałowie, jak pokazuje przykład Wolniewicza – czasami się pojawiają. Są to ludzie, u których myślenie w podwójnych standardach (ja będę sobie wolnomyślicielem, ale motłoch musi mieć religijną pałkę, co by się nie rozłaził) stało się uświadomione, zaakceptowane i zinternalizowane.

Jest jeszcze ciekawe zjawisko w drugą stronę. Zadeklarowany teista, który pisze jak niewierzący vide Józef Maria Bocheński. Kiedy się czyta jego "Sto zabobonów" to ma się nieodparte wrażenie, że książkę pisał ateista.

Cytat:DIALOG. Wyrażenie greckie, znaczące to samo co “rozmowa”, “dyskusja”, niekiedy z naciskiem na lepsze poznanie jakiegoś przedmiotu, jako celem. Dialog nie ma więc sam w sobie nic szczególnie tajemniczego ani “filozoficznego”. Niestety niektórzy egzystencjaliści zrobili z dialogu prawdziwy zabobon. Według nich dialog jest w życiu ludzkim czymś zasadniczym, “głębokim” i niezmiernie ważnym. Jeden taki filozof powiada, że praca ludzka jest dialogiem, jako że ludzie rozmawiają w czasie pracy. Równie dobrze mógłby twierdzić, że palenie fajki jest dialogiem, skoro ludzie przy paleniu fajki rozmawiają. Szczególnie rozpowszechniony zdaje się być zabobon, zgodnie z którym religia byłaby dialogiem. To twierdzenie jest o tyle zadziwiające, że Bóg rozmawiał być może z Abrahamem i z prorokami, ale jako żywo nie rozmawia ze zwykłymi wierzącymi. Jeśli więc religia jest dialogiem, to chyba tego samego rodzaju, co rozmowa dziada z obrazem w piosence polskiej: “przemówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu”. Chodzi więc o oczywisty zabobon.

http://100-zabobonow.blogspot.com/2008/04/dialog.html

Podobnie z Pilastrem jest. Niby teista, ale jak się go czyta, to ma się wrażenie, że jest to cyniczny materialista; pragmatyk-utylitarysta, który "wierzy" tylko dlatego, że tak sobie wyliczył, że to mu się opłaca.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#34
LJ napisał(a):Kurna mordo - ja też uważam, że lepiej by było gdyby był. Naprawdę chciałbym, żeby był ktoś kto ukarze ludzi, którym dobrze się żyje, a którzy popełnili masę okropieństw. Chciałbym też żyć wiecznie i móc fajnie spędzać czas ze zmarłymi bliskimi. Ale życie to nie je bajka.

Niedawno mówiłeś że niebo to chujnia 





LJ napisał(a):on deklaruje sympatię wobec wartości chrześcijańskich. Na antenie Radia Maryja czy tam TV Trwam bronił chrześcijańskiej postawy odnośnie eutanazji czy aborcji. Zdarzyło mnie się kilka razy posłuchać jego wykładów.

To akurat było odnośnie Lesia. Ale Boguś rzeczywiście tak robił mówił też że największą wadą lewactwa jest głupota. W ogóle mówił też że na pogrzebie tylko on śpiewał pieś "Przyjdź Królowo"

LJ napisał(a):
Jedna dygresja. Jakiej skali filozofem był Kołakowski?

Nie wiem. Przez wielu jest uważany za wielkiego polskiego filozofa

LJ napisał(a):
Bocheński

On za młodu był ateistą. No ale zarzucano mu że w swoich dziełach mało pisał o Bogu. Innym przykładem jest abp. Życiński, jeden ksiądz nawet napisał pracę doktorską w której twierdził że Życiński był ateistą. No bo jak można powiedzieć o ludziach którzy się modlą za ofiary wojny "spęd na żwirowisku"? Chociaż ja bym Józka nie nazwał ateistą 
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#35
lumberjack napisał(a): Jedna dygresja. Jakiej skali filozofem był Kołakowski? Uśmiech Bo tak szczerze - w życiu nie czytałem czegokolwiek co by mnie skłoniło do takiego myślenia o nim. Jak dla mnie był on bardzo dobrym historykiem filozofii - jego książki to dobre i trafne streszczenia filozofii innych ludzi. A żeby on sam coś wybitnego dojebał, to nie zauważyłem.

Na studiach kazali mi czytać jego tekst o konserwatyzmie i nihilizmie jako formach próby ucieczki od odpowiedzialności i samodzielnego poszukiwania prawdy i dobra. Tekst był okej. Żadna genialna nowa idea, ale... okej. Tyle. Na tym forum są nieraz bardziej wnikliwe, przełomowe i lepiej uargumentowane myśli.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#36
lumberjack napisał(a): Jedna dygresja. Jakiej skali filozofem był Kołakowski? Uśmiech Bo tak szczerze - w życiu nie czytałem czegokolwiek co by mnie skłoniło do takiego myślenia o nim. Jak dla mnie był on bardzo dobrym historykiem filozofii - jego książki to dobre i trafne streszczenia filozofii innych ludzi. A żeby on sam coś wybitnego dojebał, to nie zauważyłem.

To przeczytaj 
file:///C:/Users/ts/Downloads/Ko%C5%82akowski%20Leszek%20-%20Bajki%20r%C3%B3%C5%BCne.%20Opowie%C5%9Bci%20biblijne%20(1).pdf
A jak czytałeś, to przeczytaj jeszcze raz. Nie to, że się z nim zgadzam - nie zgadzam się - mam zupełnie odmienne podejście do tych tematów. Ale nie zaprzeczę - inspiruje jak cholera, a mało jest takich w moich doświadczeniach.
Odpowiedz
#37
lumberjack napisał(a): On deklaruje sympatię wobec wartości chrześcijańskich. Na antenie Radia Maryja czy tam TV Trwam bronił chrześcijańskiej postawy odnośnie eutanazji czy aborcji. Zdarzyło mnie się kilka razy posłuchać jego wykładów.

Ładnie i trafnie krytykował lewactwo. Ten żółwik ma łeb jak sklep - tego odmówić mu nie można. Lubię go ze względu na jasność i schludność wywodów. To jest właśnie dobry przykład jak należy uprawiać filozofię - rozjaśnianie, a nie zamącanie.
Zgadzam się (choć nie do końca jeśli chodzi o tą krytykę lewactwa) jednak jest jedną rzeczą być przychylnym chrześcijańskim postawie i ideom a całkiem inną uważać chrześcijaństwo za prawdę objawioną, co chyba jest elementem religijności, którą tak Kołakowskiemu usilnie próbuje narzucić InspektorGadżet. Podobny problem spotkał ostatnio sławnego filozofa Jordana Petersona, który w zasadzie powtarza argumenty Leszka. Natomiast sam zapytany czy wierzy w zmartwychwstanie Jezusa i istnienie Boga,  nie był w stanie wydusić sensownej odpowiedzi. To chyba różni człowieka religijnego od niereligijnego i tego dotyczył spór. 

Cytat:Jedna dygresja. Jakiej skali filozofem był Kołakowski? Uśmiech Bo tak szczerze - w życiu nie czytałem czegokolwiek co by mnie skłoniło do takiego myślenia o nim. Jak dla mnie był on bardzo dobrym historykiem filozofii - jego książki to dobre i trafne streszczenia filozofii innych ludzi. A żeby on sam coś wybitnego dojebał, to nie zauważyłem.

No sam przecież napisałeś wyżej, że miał łeb jak sklepUśmiech    Lubię go z podobnych powodów natomiast z wieloma jego poglądami się nie zgadzam. Pisząc o skali Kołakowskiego bardziej miałem na myśli jego sławę i poważanie jakim się cieszy. Chodziło mi o to, że filozof tak znany i wypowiadający się na najważniejsze tematy nieprzypadkowo unika deklaracji w kwestii tego, czy jest wierzący czy nie. Brak odpowiedzi jest również odpowiedzią i chociaż nie oznacza, że Kołakowski był na pewno ateistą to pokazuje, że nie był przekonany do idei chrześcijańskiego Boga. Bo jaka wierząca osoba nieprzymuszona unika takiego oświadczenia?

Cytat:Jest jeszcze ciekawe zjawisko w drugą stronę. Zadeklarowany teista, który pisze jak niewierzący vide Józef Maria Bocheński. Kiedy się czyta jego "Sto zabobonów" to ma się nieodparte wrażenie, że książkę pisał ateista.
Trzeba też wziąć pod uwagę czasy i otoczenie w jakich obraca się dana osoba. Kołakowski na przykład znał i przyjaźnił się z Karolem Wojtyłą i odzwiedzał go jego rezydencji. Nie zawsze można powiedzieć czy napisać wprost co się myśli z uwagi na ludzi których się zna, szczególnie papieża. Natomiast Marek Edelman, który znał Leszka twierdził, że jest on na pewno ateistą i był zdziwiony że ludzie chcą z niego robić katolika.

InspektorGadżet napisał(a): To akurat było odnośnie Lesia. 

Akurat odnośnie Lesia to rozumiem, że odpuszczasz temat i uznajesz, że Lesio jednak religijny nie był.
Odpowiedz
#38
Wykazałem na podstawie cytatu że jakąś tam wiarę wykazywał

Osiris napisał(a):1) w teologii chrześc. cnota moralna polegająca na okazywaniu Bogu należnej mu czci poprzez kult wewn. (adoracja, ufność, miłość), a także przez kult zewn. (sakramenty, modlitwa, asceza);

Zacznijmy od tego że to ty twierdziłeś o coś o religijności Lesia nie ja. Po drugie, pisałeś o tym że był blisko religijnej osoby a nie że był religijny. A to różnica. No ale skoro tak cie razi to że Lesiu nie spełnia definicji osoby religijnej to mogę go określić jako osobę w pewien sposób wierzącą. Dla mnie to obojętne

Aha, mnie to zwisa i powiewa czy Lesiu był katolikiem czy nie. Jakby był ateistą to nawet lepiej dla nas
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#39
InspektorGadżet napisał(a): Wykazałem na podstawie cytatu że jakąś tam wiarę wykazywał
Wybacz ale mi umknęło - czyżby chodziło o to zdanie na temat życia pozagrobowego? Gdzie napisał: "Śmierć jest końcem tej czasowości, w której byliśmy zanurzeni w życiu naszym, i być może, jak się domyślamy, wejściem w inną czasowość". To jest rzeczywiście stanowcza deklaracja wiary Duży uśmiech
Ja też mogę powiedzieć, że być może istnieje życie pozagrobowe. Przecież nikt tego nie wie na sto procent więc kto wie. Czyli co, też jestem wierzący? 

Cytat:Zacznijmy od tego że to ty twierdziłeś o coś o religijności Lesia nie ja. 

Kłamstwo. Oto, co napisałeś wczoraj cytując mnie: "Wyraźnie pisałeś "Lesiu nigdy nie był blisko religijności osobistej" a prawda jest taka że jednak był"
Cytat:Po drugie, pisałeś o tym że był blisko religijnej osoby a nie że był religijny. A to różnica. No ale skoro tak cie razi to że Lesiu nie spełnia definicji osoby religijnej to mogę go określić jako osobę w pewien sposób wierzącą. Dla mnie to obojętne
Jak ci jest to obojętne, to po co w ogóle prowadzisz dyskusję? I co to znaczy "w pewien sposób wierzący"? 
Cytat:Aha, mnie to zwisa i powiewa czy Lesiu był katolikiem czy nie. Jakby był ateistą to nawet lepiej dla nas
Teraz ci zwisa ponieważ nie masz argumentów.
Odpowiedz
#40
Osiris napisał(a):Gdzie napisał:

Tam gdzie mówił że w pewnym sensie jest chrześcijaninem

Osiris napisał(a):Kłamstwo. Oto, co napisałeś wczoraj cytując mnie: "Wyraźnie pisałeś "Lesiu nigdy nie był blisko religijności osobistej" a prawda jest taka że jednak był"

Bo ty tak twierdziłeś. Ale niech ci będzie że Lesiu nie spełnia definicji osoby religijnej. Zaorałeś prawka
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości