Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wojna Rosyjsko-Ukraińska 2022
To są właśnie ci bogatsi z Moskwy i Petersburga. Jeszcze bogatsi jeżdżą do Turcji i Europy. 68% rosjan nigdy nigdzie nie było. Dlatego powinno się wprowadzić całkowity ban na wizy dla ruskich. Już na sam ten pomysł jest wielki raban i lament. Właśnie to ich najbardziej by zabolało. Niech spierdalają se wspierać putina na wakacjach na Syberii.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Pierdolisz w tym sensie, że mieszasz "zmienianie celów" i "klęska przy osiągnięciu celów". Jeżeli przegram w szachy, mam też ogłosić, że zmieniłem cele i chciałem zająć drugie miejsce? Czy gdybym tak twierdził, odpowiedziałbyś mi, że pierdolę?

Sorry, za dosadny język, ale koledzy zaczęli. Bajeczka o "zmienianiu celów" jest taką samą częścią zasłony dymnej ruskiej propagandy, jak "gest dobrej woli" przy ewakuacji z Wyspy Wężów. Nie powtarza się tego. Teraz idź i nie grzesz więcej.
No nie, wyjaśniam co miałem na myśli. Początkowo celem wojskowym Putina było zajęcie całej Ukrainy a gdy stało się jasne, że to się nie uda strategia została zmodyfikowana. Wcale nie stwierdziłem, że ruscy nie ponieśli klęski - oczywiście, że tak się stało z pierwszą ofensywą i dlatego musieli dostosować się do sytuacji. Nie odnosiłem się w ogóle do tego, co putinowa propaganda wurzuca w swoich mediach. 

Cytat:Pardon, mój błąd, miałem na myśli rok 1940 po zajęciu Francji, kiedy to owszem, kontynuacja wojny kosztowała Brytanię. Łodzie podwodne nazistów zatapiały brytyjskie jednostki nieomal od początku a armia kontynentalna była o krok od unicestwienia. Hitler w tamtym czasie jeszcze nie zaatakował żadnych terenów brytyjskich a środowiska appeasementowe jeszcze nie do końca ucichły. Mimo to Brytole zdecydowali się na krew, znój, łzy i pot.
Stanowisko Churchilla zapewne odegrało dużą rolę a także fakt, że potęga niemiecka zachwiała równowagą na kontynencie. Anglicy zawsze chyba kierowali się takim podejściem: jeśli ktoś się za bardzo wychylał to starali się temu zapobiec. Nieprzewidywalność Hitlera też nie dawała nadziei na rozwiązanie kompromisowe. 

Cytat:Mam oczywiście bardzo wybiórcze relacje z mediów socjalnych, przefiltrowane przez stronę ukraińską, więc daleko im od reprezantywności. Są to gorzkie żale ruskich influencerów po skasowaniu im upieniężniania na instagramie, są to wylewy bluzgów na własną rodzinę w Ukrainie, że przez tych banderowców ktoś tam nie może kupić maskary. Są to inne relacje potwierdzające pewien stereotyp, jak bardzo materialne jest to społeczeństwo, które za lodówkę czy pralkę potrafi zabijać, a za brak hamburgera czy szafy z ikei będzie ziało nienawiścią.

Wiem, że to tylko wrażenie, ale czym innym są wrażenia na temat Niemców? Przecież te wszystkie obawy, że Niemcy pójdą na barykady przez podrożenie gazu to na razie czysta spekulacja oparta głównie na propagandzie AfD i pewnych panikarskich relacjach prasowych. Niemcy (ludzie) są zdolni do poświęceń, może nie za dużych, ale zo zależy od motywacji, w czasie kryzysu imigranckiego na serio społeczeństwo tutaj przejęło dużo ciężarów od przeciążonego państwa. Niestety, ich stosunek do Ukrainy jest może bardziej chłodny, ale nie oznacza to, że sprawa jest przesądzona. To zależy w dużym stopniu od tego, jaki obraz medialny tej wojny będzie się utrzymywał tutaj.
Masz rację, nikt tak naprawdę nie wie jak zareagują Rosjanie czy Niemcy na przedłużającą się wojnę i wynikające z tego niedogodności. Tym bardziej, że dzisiaj media społecznościowe (czyli w pewnym stopniu społeczeństwo) wywiera o wiele większą presję na władze w krajach demokratycznych niż w kiedyś. Gdyby politycy niemieccy zdecydowali się po cichu dogadać z Putinem pewnością opinia publiczna nie zostawiłaby na nich suchej nitki. 


Cytat:Stalin wbrew pozorom bardzo uważał na nastroje ludu, a jego polityka represyjna miała właśnie tymi nastrojami sterować. Przykładowo te wszystkie procesy pokazowe były właśnie po to, żeby przekonać opinię publiczną do swoich racji i do tego, że działa zgodnie z prawem. To różni Stalina od takiego prezydenta Filipin, któremu nic nie robi, że łamie prawo.
To fakt, obaj wykorzystują machinę propagandową na wielką skalę.

lumberjack napisał(a): https://www.bbc.com/news/blogs-echochambers-27403003
https://www.bbc.com/news/av/business-21194519

Nie wiem czy "tak" ważną, ale na pewno ważną. Donbas to bogactwo przeróżnych złóż surowców.
To ciekawe, osobiste powiązanie Bidena z Ukrainą rzeczywiście nadaje nowy wymiar współpracy między tymi krajami.

Kontestator napisał(a): Często słyszę to twierdzenie jako prawdę objawioną ale niby skąd wiadomo do jakich wyrzeczeń gotowi są Rosjanie? Ja widzę, uciekających w popłochu Rosjan, w wielokilometrowych korkach, płaczących, że Krym jest taki ładny i teraz nie mogą sobie bezstresowo spędzać tam wakacji.

Słyszy się też o tym, że sami Rosjanie to tak średnio się na front pchają. Zdjęcia ich oddziałów jak się ogląda to zadziwia nadreprezentacja żołnierzy z zdecydowanie niesłowiańską urodą. Wydaje się, że Ci ze słowiańską to tylko na paradach na Placu Czerwonym.
To wyjdzie w praniu czyli na zimę gdyż wtedy zostanie przetestowana cieprliwość Rosjan i Zachodu. A że tam dużo niezadowolonych jest to jest oczywiste, przecież ciągle mieszka tam prawie 145 milionów ludzi.
Odpowiedz
Sofeicz
Cytat:Co z tobą DLW? Jaka propaganda ukraińska?
Normalna. Zgodna ze swoim słownikowym znaczeniem.
Cytat:My już siedzimy po uszy w tym konflikcie. Całe szczęście, że mamy ten ukraiński bufor.
To prawda, przy granicy zawsze lepiej mieć ukraiński bufor niż ruską satelitę. Ale przed kremlowskimi zakusami realnie chronią nas nie ukraińskie bufory a przynależność do UE i NATO. I uprzedzając heheszki – zastanów się dlaczego Rosja napadła na Ukrainę, a nie na Estonię, choć jej armia liczy tylko 6000 ludzi, a dla blisko 30% estońskich obywateli rosyjski jest językiem ojczystym…

ErgoProxy
Pomyliłeś adres i datę. Ze swoją odrazą i morałami powinieneś był pójść nie do mnie i nie dzisiaj, ale na Ukrainę i jakieś 20-30 lat temu. O tym jak Rosja patrzy na Polskę i jaką rolę przypisała nam i innym narodom nad którymi chce panować nie musisz mnie pouczać. Polacy w swojej większości do której i ja się zaliczam, ale również, a może przede wszystkim, Litwini, Łotysze i Estończycy, pamiętali to dobrze i dlatego po upadku ZSRR zrobili wszystko co było w ich mocy by jak najszybciej wyrwać się z rosyjskiej strefy wpływów i poprzez wejście do NATO i UE związać się trwałymi sojuszami z Zachodem. Ukraińcy, choć im, oprócz całego dobrodziejstwa sowieckiego inwentarza w postaci strzałów w potylicę i wywózek w bydlęcych wagonach Rosja zafundowała jeszcze Hołodomor, jakoś pamiętać o tym nie chcieli i zamiast stawać na głowie by wyrwać się z rosyjskiej strefy wpływów to przez dwadzieścia lat migdalili się z Kremlem. Pamiętasz, kto zakładał Wspólnotę Niepodległych Państw, czy mam przypomnieć? Pamiętasz co Tymoszenko i Juszczenko zrobili z kapitałem Pomarańczowej Rewolucji? Ukraina sprzedała swoją dziejową szansę na życie w europejskim pokoju i dobrobycie za co jej lud mógł cieszyć się tanim ciepłem i paliwem z rosyjskich surowców, a nieskrępowane unijnym prawem elity mogły się bez przeszkód bogacić. Więc nie opowiadaj mi tu teraz bajek, że jest to jakieś przedmurze chroniące Europę  przed moskiewską nawałą, bo to gówno prawda. Ukraina jest dziś jak konik polny z bajki de la Fontaine’a. Sama sobie zgotowała ten los i gorzko płaci za błędy sprzed ćwierć wieku.  A zanim zarzucisz, że obwiniam ofiarę, to się zastanów dlaczego bomby i rakiety spadają dziś na Charków, a nie na Talin, czy Rygę. Ale nie bój się, nie będziemy jak mrówka. Bo nie taki jest interes i racja stanu Rzeczpospolitej. Jak już pisałem Sofeiczowi lepiej mieć przy granicy ukraiński bufor od ruskiego satelity, a jeszcze lepiej mieć za sąsiada zamożne państwo, z którym łączą nas dobre stosunki. Dlatego będziemy dziś  leczyć ich rannych, karmić ich uchodźców, szkolić ich rekrutów  oraz wysyłać im broń nie pytając o zapłatę, a jak się to wszystko skończy, to pomożemy im odbudować kraj nawet, jeśli będziemy musieli przez to zacisnąć pasa – choć na to kompletnie nie zasługują, a i nie ma żadnej gwarancji, że i tym razem znowu tego wszystkiego nie przepierdolą. Ale dopóki Rosja nas, albo naszych sojuszników z NATO nie zaatakuje, to nie będziemy walczyć. Bo to nie jest nasza wojna. I dla wszystkich lepiej będzie żeby tak zostało.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Pamiętasz co Tymoszenko i Juszczenko zrobili z kapitałem Pomarańczowej Rewolucji? Ukraina sprzedała swoją dziejową szansę na życie w europejskim pokoju i dobrobycie za co jej lud mógł cieszyć się tanim ciepłem i paliwem z rosyjskich surowców, a nieskrępowane unijnym prawem elity mogły się bez przeszkód bogacić. Więc nie opowiadaj mi tu teraz bajek, że jest to jakieś przedmurze chroniące Europę przed moskiewską nawałą, bo to gówno prawda.

Jedno nie wyklucza drugiego. Dali ciała, że się nie ogarnęli w porę, a teraz są przedmurzem.

Dwa Litry Wody napisał(a): Dlatego będziemy dziś leczyć ich rannych, karmić ich uchodźców, szkolić ich rekrutów oraz wysyłać im broń nie pytając o zapłatę, a jak się to wszystko skończy, to pomożemy im odbudować kraj nawet, jeśli będziemy musieli przez to zacisnąć pasa – choć na to kompletnie nie zasługują

A tego bym nie powiedział. Że głupio zaprzepaścili szansę to racja, ale to nie sprawia, że nie zasługują na pomoc. Jakbyś pojechał sam na wiejską dyskotekę, na której nikogo nie znasz i by cię zaczęły chłopy prać, to i tak zasługujesz na pomoc, mimo swej niefrasobliwości.

Dwa Litry Wody napisał(a): a i nie ma żadnej gwarancji, że i tym razem znowu tego wszystkiego nie przepierdolą.

To jest dokładnie tak samo jak przy wejściu z kimś w związek - nigdy nie masz gwarancji, że będzie dobrze; że się nie rozpadnie etc. Ale mimo wszystko próbować trzeba aby mieć w życiu jakieś frukty. Mnie się wydaje, że po tym wszystkim co się wydarzyło dla Ukrainy nie ma już odwrotu z obranej ścieżki.

Dwa Litry Wody napisał(a): Ale dopóki Rosja nas, albo naszych sojuszników z NATO nie zaatakuje, to nie będziemy walczyć.

Mnie się wydaje, że powinniśmy koniecznie zacząć walczyć gdyby obrona Ukrainy się załamała. Powinniśmy wtedy prewencyjnie na terenie Ukrainy zatrzymać ruskich jak najdalej od naszego kraju. Może nawet nie w ramach NATO, ale Polska, Czechy, Słowacja powinny wysłać armie wspomagające Ukrainę.

Dwa Litry Wody napisał(a): Bo to nie jest nasza wojna. I dla wszystkich lepiej będzie żeby tak zostało.

Nasza czy nie nasza, tak czy srak wkurwia mnie jak ktoś obok nas morduje, gwałci, kradnie etc. Nieudzielenie pomocy to współudział w przestępstwie.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Cytat:Ukraińcy, choć im, oprócz całego dobrodziejstwa sowieckiego inwentarza w postaci strzałów w potylicę i wywózek w bydlęcych wagonach Rosja zafundowała jeszcze Hołodomor, jakoś pamiętać o tym nie chcieli i zamiast stawać na głowie by wyrwać się z rosyjskiej strefy wpływów to przez dwadzieścia lat migdalili się z Kremlem. Pamiętasz, kto zakładał Wspólnotę Niepodległych Państw, czy mam przypomnieć? Pamiętasz co Tymoszenko i Juszczenko zrobili z kapitałem Pomarańczowej Rewolucji? Ukraina sprzedała swoją dziejową szansę na życie w europejskim pokoju i dobrobycie za co jej lud mógł cieszyć się tanim ciepłem i paliwem z rosyjskich surowców, a nieskrępowane unijnym prawem elity mogły się bez przeszkód bogacić. Więc nie opowiadaj mi tu teraz bajek, że jest to jakieś przedmurze chroniące Europę  przed moskiewską nawałą, bo to gówno prawda. Ukraina jest dziś jak konik polny z bajki de la Fontaine’a. Sama sobie zgotowała ten los i gorzko płaci za błędy sprzed ćwierć wieku.


No i co z tego?
Nie ma chyba kraju (poza Białorusią) tak przeżartego do szpiku przez Sowiety, jak Ukraina.
I nie porównuj jej z Pribałtiką, bo to inne bajki, inne języki, inne dziedzictwo.

To że Ukraina obudziła się później niż inne demoludy i wykonała po drodze kilka piruetów nie oznacza, że nie ma prawa iść tą drogą.
Właściwie to powtarzasz kremlowską propagandę, że to są zrośnięte bliźniaki i Ukraina (jak Rosja) jest genetycznie niezdolna do budowy normalnego państwa.
Sukces Ukrainy doprowadziłby do niechybnej erozji Kacapstwa, jako takiego.
Oby.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Sukces Ukrainy doprowadziłby do niechybnej erozji Kacapstwa, jako takiego.
Oby.

Mam takie przeczucie - jak to się mówi - kobiecą intuicję Język że po sukcesie Ukrainy Białoruś też zechciałaby się oderwać.

Mieszkałem w hotelu robotniczym w jednym pokoju z Białorusinami - nienawidzą Łukaszenki jak jakiejś najgorszej łachudry. Pamiętam jak bardzo narzekali na biedę, chujowe zarobki, bardzo kiepską jakość życia. Oni tam wszyscy nienawidzą ruskiego miru.

Pamiętam jak narzekali że wszędzie są tylko państwowe przedsiębiorstwa i zakłady pracy a to dlatego aby ludzie byli zdani na łaskę bądź niełaskę dyktatora i jego aparatu władzy/ucisku.

A potem cholera wie - może efekt domina? Kazachstan już się odrywa przy wsparciu Turcji albo Chin. Azerbejdżan już się nie boi atakować Armenii będącej pod protektoratem rosji (to akurat negatywna konsekwencja obecnej sytuacji politycznej - szkoda Armenii).
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Lumberjack
Cytat:Jedno nie wyklucza drugiego. Dali ciała, że się nie ogarnęli w porę, a teraz są przedmurzem.
O tym czy się ogarnęli dowiemy się po wojnie. A nawet jeśli Ukrainę nazwiemy przedmurzem, to murem i tak pozostaje NATO.
Cytat:A tego bym nie powiedział. Że głupio zaprzepaścili szansę to racja, ale to nie sprawia, że nie zasługują na pomoc. Jakbyś pojechał sam na wiejską dyskotekę, na której nikogo nie znasz i by cię zaczęły chłopy prać, to i tak zasługujesz na pomoc, mimo swej niefrasobliwości.
Ujmę to w ten sposób – jeśli z własnej nieprzymuszonej woli, świadomy niebezpieczeństwa robiłem coś głupiego i wpakowałem się w tarapaty, to nie mam moralnego prawa od nikogo żądać pomocy, a jedyne na co zasługuję to politowanie. Ale to nie znaczy, że potrzebującym nie należy pomagać. Należy, bo fortuna kołem się toczy i jak mawiał mój nauczyciel niemieckiego – „raz na wozie, raz nawozem”. Nie wiem w jakiej  geopolitycznej sytuacji znajdzie się Polska za ćwierć wieku, zwłaszcza jak będzie dalej szła ścieżką po której od 7 lat prowadzą nas dobrozmienni wstawacze z kolan. Wolałbym jednak by w razie czego ktoś podał nam pomocną dłoń, tak jak dzisiaj Zachód podaje Ukrainie – nawet jeśli nie będziemy na to zasługiwać.
Cytat:To jest dokładnie tak samo jak przy wejściu z kimś w związek - nigdy nie masz gwarancji, że będzie dobrze; że się nie rozpadnie etc. Ale mimo wszystko próbować trzeba aby mieć w życiu jakieś frukty.
Niby tak. Ale jedne związki rokują lepiej a inne gorzej, a do tanga trzeba dwojga. 
Cytat:Mnie się wydaje, że po tym wszystkim co się wydarzyło dla Ukrainy nie ma już odwrotu z obranej ścieżki.
Oby. Zobaczymy po wojnie.
Cytat:Mnie się wydaje, że powinniśmy koniecznie zacząć walczyć gdyby obrona Ukrainy się załamała. Powinniśmy wtedy prewencyjnie na terenie Ukrainy zatrzymać ruskich jak najdalej od naszego kraju. Może nawet nie w ramach NATO, ale Polska, Czechy, Słowacja powinny wysłać armie wspomagające Ukrainę
Innymi słowy powinniśmy napaść na Federację Rosyjską dając jej pretekst do dowolnych działań odwetowych i wyrzekając się przy tym parasola ochronnego NATO (przypominam, że to sojusz obronny). Świetny pomysł.O matko A mówiąc już całkiem poważnie zgłosiłbyś się na ochotnika do udziału w takiej wojnie?
Cytat:Nieudzielenie pomocy to współudział w przestępstwie.
Z tym to do Orbana proszę.

Sofeicz
Cytat:I nie porównuj jej z Pribałtiką, bo to inne bajki, inne języki, inne dziedzictwo.
Po pierwsze, nie ma żadnej Pribałtiki – jest Litwa, Łotwa i Estonia. To tak w kontekście powtarzania kremlowskiej propagandy.
Po drugie, ziemie na których powstała współczesna Litwa, Łotwa i Estonia znajdowały się pod rosyjskim panowaniem od XVIII, a zatem trafiły pod berło carów tylko nieznacznie później, niż ziemie dzisiejszej Ukrainy.
Po trzecie, podobnie jak Ukraina państwa te weszły w skład ZSSR pozostając tam aż do rozpadu Sojuza.
Po czwarte, po rozpadzie ZSSR na Łotwie i w Estonii, podobnie jak na Ukrainie znalazła się spora grupa obywateli (co najmniej 25%) identyfikujących się językowo lub etnicznie z Rosją.
Myślę więc, że jednak jest co porównywać.
Cytat:Właściwie to powtarzasz kremlowską propagandę, że to są zrośnięte bliźniaki i Ukraina (jak Rosja) jest genetycznie niezdolna do budowy normalnego państwa.
To nie ja powiedziałem, że „Nie ma chyba kraju (poza Białorusią) tak przeżartego do szpiku przez Sowiety, jak Ukraina.”
Cytat:To że Ukraina obudziła się później niż inne demoludy i wykonała po drodze kilka piruetów nie oznacza, że nie ma prawa iść tą drogą.
Ależ ma. Niechże sobie idzie. Możemy i powinniśmy jej w tym pomagać. Ale jej nie wyręczymy.
Cytat:Sukces Ukrainy doprowadziłby do niechybnej erozji Kacapstwa, jako takiego. Oby.
I wszystkim wyszłoby to na dobre. Zwłaszcza Rosji.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): A mówiąc już całkiem poważnie zgłosiłbyś się na ochotnika do udziału w takiej wojnie?

Dopóki nie znajdę się realnie w takiej sytuacji moje deklaracje są gówno warte. Mogę napisać, że nie, a może poszedłbym na wojnę. Mogę napisać, że poszedłbym na wojnę, a może bym stchórzył gdyby przyszło co do czego.

Dwa Litry Wody napisał(a): Innymi słowy powinniśmy napaść na Federację Rosyjską

Hmm... gdybym był ruskiem uważającym, że Ukraina to część Federacji Rosyjskiej, to bym się zgodził.

Jednak z mojej perspektywy nasza armia na terenie zachodniej Ukrainy pomagająca w obronie przed ruskim agresorem nie dokonuje na rosji żadnej napaści.

Dwa Litry Wody napisał(a): i wyrzekając się przy tym parasola ochronnego NATO (przypominam, że to sojusz obronny). Świetny pomysł.O matko

A ty byś pozwolił na to by ruska armia przetoczyła się przez całą Ukrainę ruchając i mordując wszystko co żywe. Smutne to.

https://twitter.com/bayraktar_1love/stat...6258962437

Cytat:It is reported that after today's explosions in Crimea, queues formed at the Simferopol railway station

W linku filmik.

Koniec wakacji balasy.

[Obrazek: 19222929bae5240Zapraszam_wypierdala.jpg]
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz


Wczoraj w internecie pojawił się wywiad dziennikarki śledczej z żołnierzami, którzy brali udział w inwazji. To co powiedział jeden z nich wywołało sensację. Tak od mniej więcej 11 minuty. Warto posłuchać.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Dziś i wczoraj ponoć dużo ataków w okolicy Symferopolu, ale też w innych częściach Krymu. Jak to możliwe że nagle głębokie/dalekie terytoria Krymu są w zasięgu armii ukraińskiej? Bardzo mnie ciekawi czym Ukraińcy tak napirdalają?
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Osiris napisał(a): No nie, wyjaśniam co miałem na myśli. Początkowo celem wojskowym Putina było zajęcie całej Ukrainy a gdy stało się jasne, że to się nie uda strategia została zmodyfikowana. Wcale nie stwierdziłem, że ruscy nie ponieśli klęski - oczywiście, że tak się stało z pierwszą ofensywą i dlatego musieli dostosować się do sytuacji. Nie odnosiłem się w ogóle do tego, co putinowa propaganda wurzuca w swoich mediach. 

Wyjaśnijmy sobie więc do końca: "strategia" to nic innego, jak sposób osiągania celów. Strategia się zmieniła i nadal zmienia w zależności od okoliczności. Cele się nie zmieniły, nawet te maksymalne nadal pozostają. Tekst o "zmianie celów" jest językowo mylący, dlatego należy się go wystrzegać.

Cytat:Stanowisko Churchilla zapewne odegrało dużą rolę a także fakt, że potęga niemiecka zachwiała równowagą na kontynencie. Anglicy zawsze chyba kierowali się takim podejściem: jeśli ktoś się za bardzo wychylał to starali się temu zapobiec. Nieprzewidywalność Hitlera też nie dawała nadziei na rozwiązanie kompromisowe. 

To nie do końca się zgadza. U Hitlera było wiadomo, że rozwiązania kompromisowe nie działają. Punktem zwrotnym był 15 marca 1939, kiedy Hitler złamał porozumienie monachijskie. Przekładając to na dzisiejszą wojnę, tzw. porozumienia mińskie były ekwiwalentem Monachium (przy wszystkich różnicach). A 24.02.2022 pokazał, że Putin żadnych kompromisów nie chce. Nawet Niemcy to zrozumieli, choć trudno im zaakceptować tę smutną prawdę a część nadal żyje w krainie iluzji. Chyba Sofeicz twierdził wyżej, że "real-polityka" będzie szukać kompromisów i rozejmów. Niestety dla niego, "real-polityka" mija się z rzeczywistością, wbrew nazwie, i politycy akceptujący rzeczywistość wiedzą, że w tej wojnie Putinowi kompromisu dać nie wolno, bo to będzie tylko odroczenie konfliktu i pozwolenie na dojście do sił i ponowne zaatakowanie. Mam nadzieję, że takich polityków będzie więcej, niż myślących odmiennie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Dziś i wczoraj ponoć dużo ataków w okolicy Symferopolu, ale też w innych częściach Krymu. Jak to możliwe że nagle głębokie/dalekie terytoria Krymu są w zasięgu armii ukraińskiej? Bardzo mnie ciekawi czym Ukraińcy tak napirdalają?
Pewnie HIMARS-ami albo Krabami. Oglądam Historię Realną, gdzie Zychowicz zaprasza ciekawych gości i tam mówiono, jak świetna i śmiercionośna to broń.
"Nosić swój krzyż? Fatalnie nieprzenośny obiekt.". J. Cortazar, Gra w klasy.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Dziś i wczoraj ponoć dużo ataków w okolicy Symferopolu, ale też w innych częściach Krymu. Jak to możliwe że nagle głębokie/dalekie terytoria Krymu są w zasięgu armii ukraińskiej? Bardzo mnie ciekawi czym Ukraińcy tak napirdalają?
Ukraińcy gadali o ataku na Chersoń. No to Rosjanie najwyraźniej skierowali tam obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą z Krymu. Doszły z zachodu himarsy i inne cuda mogące Krym sięgnąć. A że Krym niebroniony to sięgnęli.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a):
lumberjack napisał(a): Dziś i wczoraj ponoć dużo ataków w okolicy Symferopolu, ale też w innych częściach Krymu. Jak to możliwe że nagle głębokie/dalekie terytoria Krymu są w zasięgu armii ukraińskiej? Bardzo mnie ciekawi czym Ukraińcy tak napirdalają?
Ukraińcy gadali o ataku na Chersoń. No to Rosjanie najwyraźniej skierowali tam obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą z Krymu. Doszły z zachodu himarsy i inne cuda mogące Krym sięgnąć. A że Krym niebroniony to sięgnęli.

Z tego co wiem na Krymie jest mnóstwo S400 od 2018. Po ostatnich "zaprószeniach ognia przez papierosy" mieli zwiększyć.

Czytałem bardzie słożoną teorię*. Ukraińcy mieli nękać Rosjan rakietami przeciw systemom p-lot (AGM 88 Harm), które prowokują do ujawnienia się stacji radarowych i potem je niszczą. W decydującym dniu SZU miały pozorować, że to jest taki kolejny nalot, RF profilaktycznie wyłączyli radary i w tym momencie spadły rakiety. Pułapka z podwójnym blefem. Nie wiem czy to teoria prawdziwa, przeczą jej powtarzające się ataki. Dlatego jest też druga teoria, że SZU są w posiadaniu rakiet, które po prostu przebijają się przez S400.

W każdym razie bądź wybuchy na Krymie są idealnie zgrane nie tylko z sezonem urlopowym (gdyby te ataki były w marcu, to Putler mógłby je zamieść pod dywan, teraz filmy krążą w mediach socjalnych a spanikowani turyści, jak przebiją się przez most krymski, rozniosą złe wieści). Jest też idealnie zgrany z otwartymi w Rosji targami militarnymi, gdzie Putin chwalił się swoimi najdoskonalszymi brońmi. Taka Turcja, która zakupiła S400 (ryzykując przy tym sankcje amerykańskie, przykładowo blokadę na F35) teraz nie asygnowała drugiej fazy kontraktu, inne państwa też się pewnie wstrzymają. Mniej rubli w kasie Kremla.

(*Nie wiem, czy tę teorię wyczytałem tutaj czy na instagramie czy na innym portalu, piszę na szybko i nie sprawdzam wątku wstecz, więc jeżeli to było tutaj to sorry autorowi za powtarzanie)

PS:

[Obrazek: m4blwus4sbh91.jpg?width=960&crop=smart&a...dddffc7e2a]

They had a lucky strike outta there...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Po drugie, ziemie na których powstała współczesna Litwa, Łotwa i Estonia znajdowały się pod rosyjskim panowaniem od XVIII, a zatem trafiły pod berło carów tylko nieznacznie później, niż ziemie dzisiejszej Ukrainy.

Estonia wyraźnie wcześniej. Formalnie o ponad 70 lat. Faktycznie jeszcze 15 lat szybciej. Natomiast reszta krajów prawie w tym samym czasie z zastrzeżeniem, że zach. część Ukrainy trafiła w łapy Austriaków.

Ale sytuacji Ukrainy i państw bałtyckich w czasach carskiej Rosji nie da się porównać. To tereny Ukrainy zdobyte na Osmanach stały się terenem masowej kolonizacji przez rosyjskich chłopów gdy na terenie obecnych państw bałtyckich na obszarach wiejskich nie była prowadzona. To na Ukrainie rozbijano kościół unicki i prowadzono zdecydowaną akcję rusyfikacji gdy tym czasem zarówno kościół protestancki jak i katolicki zachowały jakiś minimum swobody. Jeszcze wobec zupełnej odrębności tamtejszych języków w takiej sytuacji rusyfikacja nadbałtyckich terenów była niemożliwa. Ukraińcy mieli z tym trudniej. Tym bardziej, że polskie władze Galicji odmówiły wprowadzenia języka ukraińskiego jako jednego z języków wykładowych na Uniwersytecie Lwowskim. I ogólnie zniechęcając do siebie Ukraińców.

Dwa Litry Wody napisał(a): Po trzecie, podobnie jak Ukraina państwa te weszły w skład ZSSR pozostając tam aż do rozpadu Sojuza.

Zapomniałeś, że w latach 1918-1939 Litwa, Łotwa i Estonia były niepodległe i to był czas konsolidacji ich ruchów narodowych? A co było na Ukrainie? Stalin zafundował hołodomor. I niszczenie kultury ukraińskiej. Do tego doszły ogromne straty ludzkie na Ukrainie podczas DWS. Po wojnie wszystkie cztery republiki związkowe doświadczyły potężnej imigracji Rosjan, ale Ukraina nie była w stanie w przeciwieństwie do krajów bałtyckich wykształcić w takim stopniu swojej kultury w opozycji do rosyjskiej. Po prostu po wojnie Ukraina była mocno wykrwawiona i przodkowie wielu Ukraińców byli pochodzenia z całego ZSRR. Toteż hasła o jedności ludów ruskich trafiały nierzadko na podatny grunt. Zwłaszcza, że Ukraina dostała w dodatku od Chruszczowa Krym.

Dwa Litry Wody napisał(a): Po czwarte, po rozpadzie ZSSR na Łotwie i w Estonii, podobnie jak na Ukrainie znalazła się spora grupa obywateli (co najmniej 25%) identyfikujących się językowo lub etnicznie z Rosją.

Tylko, że odrębność kulturowa Litwinów, Łotyszy i Estończyków była utrwalona natomiast Ukraińcy byli w tej materii niejednolici.

Dwa Litry Wody napisał(a): Ujmę to w ten sposób – jeśli z własnej nieprzymuszonej woli, świadomy niebezpieczeństwa robiłem coś głupiego i wpakowałem się w tarapaty, to nie mam moralnego prawa od nikogo żądać pomocy, a jedyne na co zasługuję to politowanie.

Masz w pełni prawo jeśli jesteś celem agresji mającej na celu zniszczenie, ew. upodlenie Ciebie. Mówimy tu o agresji kosztującej dziesiątki tys ludzi życie, godność i dorobek materialny, a także integralność i niezawisłość ich państwa. A nie o wojence politycznej czy gospodarczej. Znajdź proporcje.

Dwa Litry Wody napisał(a): Niby tak. Ale jedne związki rokują lepiej a inne gorzej, a do tanga trzeba dwojga.

No i?

Dwa Litry Wody napisał(a): Ależ ma. Niechże sobie idzie. Możemy i powinniśmy jej w tym pomagać. Ale jej nie wyręczymy.

Przecież jej nie wyręczamy. Ukraińcy giną, są ograbiani, kobiety gwałcone, ludzie wywożeni. Czy ktoś ponosi takie ofiary jak Ukraina? Czy Ukraińcy domagają się by ktoś za nich coś zrobił czy tylko pomocy? Izolację i sankcje traktuję jako formę pomocy. Zaciśnięcie pasa to nie nadstawianie karku. Zaczynasz pisać bzdury jak gąska w tym temacie.
Odpowiedz
dammy napisał(a): Ale sytuacji Ukrainy i państw bałtyckich w czasach carskiej Rosji nie da się porównać. To tereny Ukrainy zdobyte na Osmanach stały się terenem masowej kolonizacji przez rosyjskich chłopów gdy na terenie obecnych państw bałtyckich na obszarach wiejskich nie była prowadzona. To na Ukrainie rozbijano kościół unicki i prowadzono zdecydowaną akcję rusyfikacji gdy tym czasem zarówno kościół protestancki jak i katolicki zachowały jakiś minimum swobody. Jeszcze wobec zupełnej odrębności tamtejszych języków w takiej sytuacji rusyfikacja nadbałtyckich terenów była niemożliwa. Ukraińcy mieli z tym trudniej. Tym bardziej, że polskie władze Galicji odmówiły wprowadzenia języka ukraińskiego jako jednego z języków wykładowych na Uniwersytecie Lwowskim. I ogólnie zniechęcając do siebie Ukraińców.

Uzupełnijmy to. Rosyjska penetracja Ukrainy poczyna się co najmniej w XVII, jej oficjalnym momentem była tzw. ugoda perejesławska. A jej powodem była wcześniejsza unia brzeska i próby skatolicyzowania prawosławia na tym terenie. Pod pretekstem chronienia Ukrainy przed wpływami Moskwy stała się samospełniającą przepowiednią i wepchęła Ukrainę w łapy Moskwy. Nie całą, nie od razu, ale Sicz Zaporoska jako główna siła polityczna regionu ciążyła ku Moskwie i miała poczucie, że tam dostanie nieco więcej autonomii. W ramach Polski tej autonomii nie miała wcale, w ramach Rosji - miała do czasu likwidacji przez Katarzynę II. Także później w 20-leciu międzywojennym, w ramach Polski była podzielona na województwa, w ramach ZSRR była Ukraińską SSR. Ostatnią szansą na ustanowienie partnerskich stosunków z narodem ukraińckim był rok 1710, próba odnowienia suwerenności i tzw. konstytucja Filipa Orlika. No ale tak się nie stało.

Są powody, dla których spora część Ukraińców miała przez lata ciągoty pro-wschodnie, mimo wszystko. Jako Polacy nie mamy prawa ich zrzucać na karb "głupoty hohołów" czy na samą perfidie rusyfikacji i sowietyzacji, mieliśmy też udział w tych antyzachodnich fobiach. Dlatego nasza odpowiedzialność jest inna, niż odpowiedzialność takich Estończyków.

Cytat:Zapomniałeś, że w latach 1918-1939 Litwa, Łotwa i Estonia były niepodległe i to był czas konsolidacji ich ruchów narodowych? A co było na Ukrainie? Stalin zafundował hołodomor. I niszczenie kultury ukraińskiej.

Wspomnijmy, że przedtem była krótka faza renesansu kultury i języka ukraińskiego pod egidą władz socjalistycznych w latach 20-tych. Potem przyszedł Stalin i wszystko zniszczył. Częścią składową tzw. odwilży Chruszczowa było zrzucanie wszystkich win na Stalina, jakaś część Ukraińców to kupowała. W końcu przedtem był szefem ich republiki właśnie (EDIT: Chruszczow, nie Stalin). I Krym dorzucił.

Cytat:
Dwa Litry Wody napisał(a): Po czwarte, po rozpadzie ZSSR na Łotwie i w Estonii, podobnie jak na Ukrainie znalazła się spora grupa obywateli (co najmniej 25%) identyfikujących się językowo lub etnicznie z Rosją.

Tylko, że odrębność kulturowa Litwinów, Łotyszy i Estończyków była utrwalona natomiast Ukraińcy byli w tej materii niejednolici.

Sprawdziłem na szybkiego, rosyjskojęzycznych Ukraińców było przed wybuchem wojny około 45%, ale jako etniczni Rosjanie identyfikowali się 30%. W zaokrągleniu. Czyli 15% to byli etniczni Ukraińcy zrusyfikowani językowo. Na instagramie czytam sporo historii takich zrusyfikowanych etnicznych Ukraińców, którzy dopiero teraz odkrywają, że ich rodzice jeszcze umieli po ukraińsku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Z tego co wiem na Krymie jest mnóstwo S400 od 2018. Po ostatnich "zaprószeniach ognia przez papierosy" mieli zwiększyć.

Ponoć ruscy nie będą oficjalnie przyznawać się do tych ostatnich porażek, bo to by oznaczało kompromitację ich zbrojeniówki. Ponoć te S400 są w stanie tak naprawdę przechwytywać tylko radzieckie rakiety, a ze wszystkim co nowsze mają już problem. Ogólnie to już chyba żaden kraj nie kupi od ruskich tego systemu.

Nonkonformista napisał(a): Pewnie HIMARS-ami albo Krabami. Oglądam Historię Realną, gdzie Zychowicz zaprasza ciekawych gości i tam mówiono, jak świetna i śmiercionośna to broń

Ale jedno i drugie ma zasięg po kilkadziesiąt km, a baza w Symferopolu jest oddalona 200km od linii frontu. Albo zaczęli używać jakichś przerobionych Neptunów albo dostali ATACMSy do Himarsów. Albo jakieś akcje dywersyjne lokalnej partyzantki w co wątpię - ona może być odpowiedzialna za podanie koordynatów dla rakiet.

Co ciekawe już 4 bazy wojskowe rozwalono w ciągu kilku ostatnich dni. W Sewastopolu, Dzynkjuju czy jakoś tak, Symferopolu, a wczoraj w Melitopolu. Tak jakby ruskie systemy przeciwrakietowe były bezradne.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Wczoraj był przeprowadzony największy cyberatak od 2007. Na wszystkie państwowe instytucje oraz duże prywatne firmy. W Estonii. To był atak ddos. Zapewne zemsta ruskich za ban na wizy.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Ten atak był odwetem za usunięcie pomnika ACz w postaci czołgu T34.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ponoć ruscy nie będą oficjalnie przyznawać się do tych ostatnich porażek, bo to by oznaczało kompromitację  ich zbrojeniówki. Ponoć te S400 są w stanie tak naprawdę przechwytywać tylko radzieckie rakiety, a ze wszystkim co nowsze mają już problem.

Jest jeszcze śmieszniej. S-400 i HIMARS-y to nieomal rówieśnicy, rozwijane w latach 90-tych, weszły w życie na początku milenium. Przy czym oboje bazują na jeszcze starszych konstrukcjach (S-200, 300 i 350 kontra M 270) z lat 80-tych. Także większość amunicji do Himarsów jest z przełomu tysiącleci, oprócz, no właśnie. ATACMS, te 300-kilometrowe, były po raz pierwszy wykorzystywane w 1991, w wojnie w zatoce perskiej. Tak, ruski najnowocześniejszy sprzęt nie radzi sobie z rakietami które są starsze niż większość żołnierzy służących na froncie.

Edit to add: Taka ciekawostka, USA w 2007 roku wstrzymały produkcję ATACMS-ów, gdyż rakiety już wyprodukowane zalegały w magazynach. Obecnie tylko jest wymiana głowic i elektroniki, ale w zasadzie mówimy trochę o systemie z demobilu. Oczywiście należałoby się teraz spytać, kiedy system S-400 wszedł do użytku. Dobre pytanie. A odpowiedź na nie brzmi: 6 sierpnia 2007...

Cytat:Ogólnie to już chyba żaden kraj nie kupi od ruskich tego systemu.

A te które kupiły albo jak Turcja kasują następne partie, albo jak Syria realizują, jak nieskuteczne to jest przy ostrzale z Izraela.

Cytat:Ale jedno i drugie ma zasięg po kilkadziesiąt km, a baza w Symferopolu jest oddalona 200km od linii frontu. Albo zaczęli używać jakichś przerobionych Neptunów albo dostali ATACMSy do Himarsów. Albo jakieś akcje dywersyjne lokalnej partyzantki w co wątpię - ona może być odpowiedzialna za podanie koordynatów dla rakiet.

Co ciekawe już 4 bazy wojskowe rozwalono w ciągu kilku ostatnich dni. W Sewastopolu, Dzynkjuju czy jakoś tak, Symferopolu, a wczoraj w Melitopolu. Tak jakby ruskie systemy przeciwrakietowe były bezradne.

Ukraina ma własny przemysł zbrojeniowy i czytałem teorię, że właśnie przerobili jakąś własną rakietę na platformę HIMARS-ów, w końcu to uniwersalny system. Ale właśnie poziom tajemnicy i różnych tam zasłon dymnych skłania mnie ku tezie, że lokalne oddziały miały co najmniej znaczący udział, jeżeli nie w pełni wykonały ten atak. I dlatego milczą, żeby nie naprowadzić nawet na ślad tropu. Już wtedy, jak dron lub drony zaatakowały stanowisko dowódcze floty, miały być odpalone z terenu Krymu właśnie.

No chyba że Gawain z jego teoriami o broni laserowej ma rację i to USA strzela sobie do baz rosyjskich z satelitów, ale to już trochę SF.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości