Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kościół otwarty — co się stało?
zefciu napisał(a): Dobra bercie, ale to jest wyjaśnienie personalne, najmniej satysfakcjonujące. „Ktoś wzion i zdecydował”. Tylko że nie ma tutaj wyjaśnienia, czemu zdecydował akurat tak, czemu wcześniej decydował inaczej, a także — dlaczego akurat on był władny decydować.

No dobra, jeżeli szukasz wyjaśnienia, to dla mnie jasna jest data wyniesienia na stolicę piotrową niedawno zmarłego B16. Do tego momentu w polskim KRK była labilna równowaga, którą obie strony szanowały z obawy, że jak zaczną zbyt mocno na niej szarpać, to się zawali na niekorzyść obojga. Wybór kard. Ratzingera był jednak potężnym wiatrem w żagle frakcji konserwatywnej. Nagle konserwatywni nie byli toruńczycy ale piusowcy z frakcji modlących się po łacinie. Nagle pocztówki do autorki paszkwilów na temat Harry Pottera stały się dokumentami równymi encyklikom i bullom papieskim. Nagle lawinowo wzrosła liczba aktywnych egzorcystów, a ludzie jak Posacki czy Amorth zyskali autorytet równy Ojcom i Nauczycielom Kościoła.


Labilna równowaga runęła na rzecz konserwatwnej rewolucji wewnątrz kościelnej. Która jako pierwsze uzurpowała sobie prawo do jedynej słusznej wykładni spuścizny po JP2. Można dziś twierdzić, że tzw. "pokolenie JP2" to była wydmuszka, ale to tylko pół prawdy. Jakaś część aktywnych katolików czuła się tym "Prawdziwym Pokoleniem JP2", legitymując swoje działania w konserwatywnej części nauczania papieża Polaka, który, przy wszystkich swoich (licznych) wadach miał jedną zaletę, że potrafił utrzymywać obie kościelne frakcje w pewnej równowadze. Patrz wyżej, kwestia piusowców, których pacfikował przez większość swojego pontyfikatu (podobnie jak pacyfikował "teologię wyzwolenia"). B16, jak wiadomo, podjął jakieś dialogi z piusowcami, które teoretycznie nie doprowadziły do niczego. Praktycznie były sygnałem, że z piusowcami można gadać, z tymi "wyzwoleniowcami" nadal nie.


Jak wiadomo, obecnie niemiłościwie panujący Franciszek też był papabile w 2005. Mogę sobie wyobrazić, że w równoległym uniwersum w 2005 roku nastąpił zwrot progresywny i dziś QQ/IG na forum ateisty by zawodził, co się stało z tym starym dobrym kościołem toruńskim, dlaczego pozwala się rozwodnikom chodzić do komunii i czemu w Watykanie będzie niedługo jakiś kongres dialogu ekumenicznego z protestantami i prawosławiem, pardon, heretykami i schizmatykami, na którym zostaną podjęte jakieś daleko idące deklaracje, już dziś określane jako "Sobór Watykański Trzeci". Ale cóż, stało się inaczej, dzban się zbił i mleko rozlało.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Osiris napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a):  Ze mną ksiądz podczas spowiedzi to rozmawiał jak już byłem dorosły i to się tylko pytał o pracę i inne tego typu bzdety
A z masturbacji się spowiadałeś? Że tak zapytam z ciekawości, jeśli można.

Chuj cie to obchodzi z czego się spowiadałem 

Trzymam sztamę z ziomkami z parafi, dziadek był kiedyś w mafii
W Kościele nie daje na tace bo pięć lat siedziałem w pace
Wożę się na 19 calowych felach, co weekend robię ostry melanż
Nasza parafia rządzi
XDD
DB napisał(a):A i owszem. Dane statystyczne są. Wystarczy wpisać odpowiednią frazę w google

Dawaj te dane A nie wysyłasz innych do Googla
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Trzymam sztamę z ziomkami z parafi, dziadek był kiedyś w mafii
W Kościele nie daje na tace bo pięć lat siedziałem w pace
Wożę się na 19 calowych felach, co weekend robię ostry melanż
Nasza parafia rządzi
XDD

Paczka mych ziomków nie jest szlachetna
Ksiądz Stryczek? Ten herezjarcha?
Wyślemy go na jego nazwisko
STRYCZEK, KURWA, MASZ AWIZKO
Nasza parafilia rządzi!
Znany w sieci też jako qwertyuiop i kacolek.
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Labilna równowaga runęła na rzecz konserwatwnej rewolucji wewnątrz kościelnej.
Przepraszam bardzo, ale to chyba lekka przesada. Żadnej rewolucji nie było, co najwyżej część hierarchów zamiast wypowiadać się medialnie za pomocą okrągłych słówek postawiła, po unii z Pisem na bardziej jednoznaczny, czarno-biały, polityczny przekaz. Do tego mający dużo do powiedzenia bp Pieronek czy Życiński odeszli z tego świata a Rokita, który ogłosił powstanie kościoła łagiewnickiego odpłynął z polityki. Zmieniła się narracja również ponieważ w dzisiejszych mediach nie ma za bardzo miejsca na wyważone, zniuansowane i pozbawione ostatecznego potępienia komentarze ks. Bonieckiego. Liczy się jedyna "Prawda", ustalenie kto jest wrogiem i krucjata. Słowo "pojednianie" nie ma prawa bytu gdyż Kościół przecież prowadzi świętą wojnę przeciw lewackości.

InspektorGadżet napisał(a): Chuj cie to obchodzi z czego się spowiadałem 
Nie chuj tylko z ciekawości, jak napisałem. I sam z siebie napisałeś konkretnie o jakie rzeczy się pytał ksiądz więc co jest dziwnego w zapytaniu czy może powiedziałeś mu o masturbacji. Niektórzy księża lubią takie historie.
Odpowiedz
Osiris napisał(a): ... gdyż Kościół przecież prowadzi świętą wojnę przeciw lewackości.

Paradne, bo przecież Mistrzu wg mnie spełniał wszelkie kryteria bycia lewakiem ówczesnego Bliskiego Wschodu.
Pewnie dogadałby się z Gretą.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Trzymam sztamę z ziomkami z parafi, dziadek był kiedyś w mafii
W Kościele nie daje na tace bo pięć lat siedziałem w pace
Wożę się na 19 calowych felach, co weekend robię ostry melanż
Nasza parafia rządzi
XDD
Nie no, zajebisty z ciebie ziomal. Brakuje tylko wersu o mastrubacji i wszystko spięło by się piękną klamrą.

Sofeicz napisał(a): Paradne, bo przecież Mistrzu wg mnie spełniał wszelkie kryteria bycia lewakiem ówczesnego Bliskiego Wschodu.
Pewnie dogadałby się z Gretą.
Mistrzu może tak ale polskiemu Kościołowi przecież nie za bardzo po drodze z Franciszkiem.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Dlaczego w ogóle należy wmawiać ludziom, dzieciom, że w samogwałcie nie ma nic złego, skoro one czują że jest?  Ja się czuję gwałcona mentalnie przez ludzi, którzy tak twierdzą.  Wolalabym rozmawiać z księdzem na ten temat niż z jakaś głupią babą, która uważa, że to normalne.
Tej psycholożce nie chodziło  chyba aby nie rozmawiać.  Raczej rozmawiać  we właściwym czasie i umiejętnie.

zefciu napisał(a):
geranium napisał(a): Katolicyzm to chyba jedyna religia gdzie jest ten rodzaj spowiedzi?
Ten czyli jaki? Prawosławie też ma spowiedź „na ucho”.
Też mają takie kratki dla popa?
„W okopach nie ma ateistów” – to nie jest argument przeciwko ateizmowi; to argument przeciwko okopom…...
Autor: James Morrow
Odpowiedz
geranium napisał(a): Też mają takie kratki dla popa?
Nie. Mają analogion, czyli pulpit dla rocka. Nad tym pulpitem pochyla się penitent dla folka. Kapłan nakrywa mu głowę epitrachilem, czyli stułą dla funka i słucha jego spowiedzi dla techna.
https://www.orthphoto.net/photo.php?id=1...id_jezyk=1
[Obrazek: 116092.jpg]
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
Osiris napisał(a):
bert04 napisał(a): Labilna równowaga runęła na rzecz konserwatwnej rewolucji wewnątrz kościelnej.
Przepraszam bardzo, ale to chyba lekka przesada. Żadnej rewolucji nie było, co najwyżej część hierarchów zamiast wypowiadać się medialnie za pomocą okrągłych słówek postawiła, po unii z Pisem na bardziej jednoznaczny, czarno-biały, polityczny przekaz. Do tego mający dużo do powiedzenia bp Pieronek czy Życiński odeszli z tego świata a Rokita, który ogłosił powstanie kościoła łagiewnickiego odpłynął z polityki. Zmieniła się narracja również ponieważ w dzisiejszych mediach nie ma za bardzo miejsca na wyważone, zniuansowane i pozbawione ostatecznego potępienia komentarze ks. Bonieckiego. Liczy się jedyna "Prawda", ustalenie kto jest wrogiem i krucjata. Słowo "pojednianie" nie ma prawa bytu gdyż Kościół przecież prowadzi świętą wojnę przeciw lewackości.

Może z zewnątrz to tak nie wyglądało, jak od wewnątrz. Może ateiści od zawsze byli bardziej wyczuleni na "aktywnych konserwatywnych", więc po zmianie wiatrów nie widzieli żadnej zmiany, a tylko potwierdzeni tego, co od zawsze uważali. Ze tamte ugodowe sygnały to była zasłona dyman, pic i fotomontaż, a konserwa od zawsze rządziła. Nie mogę Ci odmówić takiego punktu widzenia, ale pozwolę sobie mieć odmienny. Dla mnie "aktywni progresywni" byli szczerzy w swoich dążeniach. Tak jak Franciszek, przy wszystkich jego (licznych) słabościach był szczery w dążeniu do zreformowania katolickiego podejścia do spraw rodziny i nie tylko. Możesz to sobie nazwać "rewolucją pałacową", jeżeli bardziej pasuje, ale dla mnie ten ogień zmian przeszedł przez wszystkie poziomy. Na katolik.pl to nie hierarchia zdecydowała o zmianie profilu na ultra konserwatywny. Był to efekt ugodowości takich jak ja i nieprzejedniania takich jak, no właśnie. Ba, nawet tam w małej skali to właśnie ksiądz Maroń był tym, który trzymał labilną równowagę między obiema frakcjami. I też jego odejście zadecydowało o zmianie frontów.

Możesz mi zarzucać, że moja interpretacja wynika z tych powyższych osobistych doświadczeń. A możesz uznać, że właśnie te osobiste doświadczenia uzupełniają to, co wiesz z gazet i portali na temat zmian w KRK. Bo gazety i portale referują tylko o zmianach od księży-celebrytów wzwyż. Co najwyżej zachaczając o jakieś kwestie szeregowych katolików. Natomiast właśnie kwestia zaangażowanych laików jest najczęściej pomijana, jakby nie istnieli, co najwyżej ci zaangażowani politycznie (Cejrowski, RAZ, TT, Hołownia) są czasem wspominani. Ale też na zasadzie, jakby byli wyjątkami od reguły. Ale na jednego Cejrowskiego i Hołownię przypadają masy takich QQ i takich bertów, którzy w różny sposób byli zaangażowani w ten KRK . Jakaś część pewnie nadal jest.


Cytat:
InspektorGadżet napisał(a): Chuj cie to obchodzi z czego się spowiadałem 
Nie chuj tylko z ciekawości, jak napisałem.

Masturbacja to generalnie chujowa sprawa. Może nie-z-ręcznie jest o tym rozmawiać.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Masturbacja to generalnie chujowa sprawa. Może nie-z-ręcznie jest o tym rozmawiać.

Zawsze można się obrzezać jak Krzysztof Pomazaniec-Obrzezaniec, bo wtedy trudniej o przyjemność w grzechu Onana Barbarzyńcy.

Poniżej ja wychodzący z kościoła po opowiedzeniu lokalnemu księdzu o zwaleniu kapucyna (jestem sigma-czadem):
[Obrazek: 1200x0.jpg]
"Księżuniu, nie uciekaj jeszcze. Przypomniało mi się coś. Wracaj!"

Formułki też są ważne:
https://mobile.twitter.com/voguetony/sta...72?lang=en
Znany w sieci też jako qwertyuiop i kacolek.
Odpowiedz
Osiris napisał(a):Niektórzy księża lubią takie historie

Narazie to ty chcesz wiedziec otakich rzeczach. Lubisz słuchać o zapędach erotycznych dorosłych mężczyzn?

MM napisał(a):Paczka mych ziomków nie jest szlachetna
Ksiądz Stryczek? Ten herezjarcha?
Wyślemy go na jego nazwisko
STRYCZEK, KURWA, MASZ AWIZKO
Nasza parafilia rządzi!

Na imię mam Inspektor i jestem w bardzo biały
Myślałeś że czaisz czaczę ale nie tym razem
Umowę jedyną jaką mam to mam z Bogiem
Biorę wszystko o co proszę, jestem prosem
Zawijam Latynoskę jakbym miał na imię Jose
Ty siedzisz z albinosem z mysim włosem
Pamiętaj że Jezus nam ufa
Odpowiedz
geranium:
Cytat:Tej psycholożce nie chodziło chyba aby nie rozmawiać. Raczej rozmawiać we właściwym czasie i umiejętnie.
Co to znaczy umiejętnie? Księża rozmawiają w ten sposób, od czasu do czasu się zdarza ale jest to poważne niuporzadkowanie wewnętrzne, mogące doprowadzić nawet do dewiacji.
Natomiast ci wyszkoleni pedagodzy twierdzą, że to zdrowe i naturalne, czyli robią pranie mozgu w skutek którego tracisz dobrowolność.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
bert04 napisał(a): No dobra, jeżeli szukasz wyjaśnienia, to dla mnie jasna jest data wyniesienia na stolicę piotrową niedawno zmarłego B16. Do tego momentu w polskim KRK była labilna równowaga, którą obie strony szanowały z obawy, że jak zaczną zbyt mocno na niej szarpać, to się zawali na niekorzyść obojga.
Nie. Ta równowaga była sztucznie podtrzymywana, bo jednak Wojtyła był z tych otwartych. Gdy go zabrakło, skończyła się protekcja. Toruń od dawna był silniejszy od Łagiewników, ale nie mógł iść na pełną konfrontację bo papa by się wkurzył. Konserwatywny skręt Ratzingera najwyżej przyśpieszył pewne procesy.
Łagiewniki po prostu przestały być potrzebne. Po upadku komuny toczyło się to chwilę siłą rozpędu przez sentyment do splotu kościoła i opozycji za PRLu, ale w końcu brakło paliwa. Sentyment wygasł i oferta kościoła dla progresywistów zaczęła trafiać w próżnię, bo progresywiści już jej nie potrzebowali. Starsi wymarli albo poodchodzili, młodsi nie przyszli. Do tego sama formuła Łagiewników stała się zbyt archaiczna. Dla radykałów zbyt liberalna, dla liberałów zbyt radykalna, bo ci za bardzo sprogresywnieli.
Zresztą podobne procesy przydarzą się i Toruniowi. Przyszła prawica nie będzie miała twarzy Kaczyńskiego, tylko kogoś w typie Memcena. Kogoś, kto stwierdzi, że jest katolikiem kulturowym, ale do kościoła nie chodzi, bo w sumie jest niewierzący.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Nie. Ta równowaga była sztucznie podtrzymywana, bo jednak Wojtyła był z tych otwartych.

Pytanie kluczowe jest "otwarty na co"? I w zależności od tematu odpowiedź może być różna. W kwestiach około-seksualnych był odpowiedzialny za ucementowanie średniowiecznego zakazu regulacji poczęć w nowoczesno brzmiącej otoczce słownej, coś gdzie nawet Ratzinger był bardziej otwarty. Na pewno był otwarty na dialog ekumeniczny, czyli z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, do pewnego stopnia też na dialog interreligijny, ale już dialogom z prądami około-komunistycznymi mówił stanowcze silentio. Pod jego patronatem kwitły różne formy aktywności młodzieży i dorosłych, czy to osławione oazy, czy neokatechumenat. Natomiast aktywistów tęskniących za mszami po łacinie wywalał na zbity pysk. Dziś wielu próbuje sprowadzić ten długoletni pontyfikat do jakiejś jednej formuły, jednego przymiotnika. Ale to byłoby zbyt proste. "Otwarty", cóż, takie heisenbergowo otwarty.

Cytat:Gdy go zabrakło, skończyła się protekcja. Toruń od dawna był silniejszy od Łagiewników, ale nie mógł iść na pełną konfrontację bo papa by się wkurzył. Konserwatywny skręt Ratzingera najwyżej przyśpieszył pewne procesy.
Łagiewniki po prostu przestały być potrzebne.

A komu potrzebny był Toruń? I do czego? Przecież poza krótką fazą 2005-2007 od roku 1989 do 2015 nie rządziła żadna partia związana z tym środowiskiem. A Kościół i tak dostawał kokosy, fundusze, konkordaty i przywileje. Więc sam KRK nie potrzebował(by) Torunia do sojuszy z władzą. Może fundusze? Ale te przecież, podobnie jak ojdyr, były poza kontrolą episkopatu jako całości i biskupów jako jednostek, zakon redemptorystów jest eksterytorialny. I jak przy tym jesteśmy, właśnie JP2 jako jedyny miał w ręku skuteczne narzędzia, żeby utemperować ojca przedsiębiorcę, właśnie dlatego, że redemptoryści podlegają generałowi zakonnemu, a ten papieżowi. Ale to dygresja.

Cytat:Po upadku komuny toczyło się to chwilę siłą rozpędu przez sentyment do splotu kościoła i opozycji za PRLu, ale w końcu brakło paliwa. Sentyment wygasł i oferta kościoła dla progresywistów zaczęła trafiać w próżnię, bo progresywiści już jej nie potrzebowali.

Którzy progresywiści nie potrzebowali? Mam wrażenie, że piszesz o jakichś niewierzących progresywistach z gatunku Kuronia, czyli niewierzących sympatyzujących. Ci owszem, przekonali się, że Łagiewnik to też Kościół, choć może ten kompromisowy. Ale na kompromisach się zrazili. Ale jak przy kompromisach jesteśmy to przypomnę, że sztandarowy kompromis tego czasu, czyli prawo aborcyjne, było przez długi czas podtrzymywane przez obie strony i że nieliczni zwolennicy jego rozluźnienia byli pacyfikowani przez większość, która chciała utrzymać ten labilny stan. Gdybyś miał rację, to strona progresywna jako pierwsza wypowiedziałaby ten kompromis, który jak nic innego określa stan światopoglądowy w Polsce. Ale oboje wiemy, że było odwrotnie. Właśnie Ci ludzie potrzebowali Łagiewnika, a jak go zabrakło, dalej nieśli jego ideolo, mimo że już nie było dla kogo. Bo po drugiej stronie Toruń już dawno zwarł szeregi i czekał na okazję powrotu do władzy tych, na których zawiesił nadzieje na zwycięstwo w tej walce o rząd dusz.

Cytat:Starsi wymarli albo poodchodzili, młodsi nie przyszli. Do tego sama formuła Łagiewników stała się zbyt archaiczna. Dla radykałów zbyt liberalna, dla liberałów zbyt radykalna, bo ci za bardzo sprogresywnieli.

Zdarzały się owszem wybryki pokroju ruchu Palikota, ale nawet one były raczej fluktuacjami w morzu zwolenników różnych form kompromisu. A do Palikota ciągnęli wtedy ci, którzy i tak mieli wyrąbane na KRK . Twierdzenie, że aktywni katolicy, albo nawet ci szeregowi katolicy nie potrzebowali już Łagiewnika mija się z prawdą. To dopiero po uwaleniu kompromisu aborcyjnego zadeklarowani katolicy (płci obojga z przewagą tej żeńskiej) wyszli na czarne marsze.

Cytat:Zresztą podobne procesy przydarzą się i Toruniowi. Przyszła prawica nie będzie miała twarzy Kaczyńskiego, tylko kogoś w typie Memcena. Kogoś, kto stwierdzi, że jest katolikiem kulturowym, ale do kościoła nie chodzi, bo w sumie jest niewierzący.

No widzisz, ja jestem wierzący a do kościoła też nie chodzę. Nie dlatego, że jestem jakiś "niepraktykujący". Ale dlatego, że już nie potrafię się w nim odnaleźć, w tym przez duże "K". I nadal twierdzę, że to ten Kościół właśnie się zmienił, pozbywając się tej jego części, w której potrafiłem się odnaleźć przedtem.

To nie jest tak, że "oferta Kościoła trafiała w próżnię", jak piszesz wyżej. To jest tak, że KRK ograniczył swoją ofertę, likwidując wszelakie oazy, wszelakie Tygodniki Powszechne, wszelakie podejrzane formy otwartego dialogu. Zamieniając to na, cytując x. Tischnera, dialog dupy z kijem. I sorry, w takim dialogu potrafią się odnaleźć tylko ci, co identyfikują się z kijem. A ja nie mam ochoty na bycie tą drugą stroną.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Może z zewnątrz to tak nie wyglądało, jak od wewnątrz. Może ateiści od zawsze byli bardziej wyczuleni na "aktywnych konserwatywnych", więc po zmianie wiatrów nie widzieli żadnej zmiany, a tylko potwierdzeni tego, co od zawsze uważali. Ze tamte ugodowe sygnały to była zasłona dyman, pic i fotomontaż, a konserwa od zawsze rządziła. Nie mogę Ci odmówić takiego punktu widzenia, ale pozwolę sobie mieć odmienny. Dla mnie "aktywni progresywni" byli szczerzy w swoich dążeniach. Tak jak Franciszek, przy wszystkich jego (licznych) słabościach był szczery w dążeniu do zreformowania katolickiego podejścia do spraw rodziny i nie tylko. Możesz to sobie nazwać "rewolucją pałacową", jeżeli bardziej pasuje, ale dla mnie ten ogień zmian przeszedł przez wszystkie poziomy. Na katolik.pl to nie hierarchia zdecydowała o zmianie profilu na ultra konserwatywny. Był to efekt ugodowości takich jak ja i nieprzejedniania takich jak, no właśnie. Ba, nawet tam w małej skali to właśnie ksiądz Maroń był tym, który trzymał labilną równowagę między obiema frakcjami. I też jego odejście zadecydowało o zmianie frontów.
Masz rację w tym sensie, że z punktu widzenia katolika otwartego zmiany propagowane przez Kościół łagiewnicki były znaczące i zrewolucjonizowałyby cały system. Natomiast z zewnątrz, dla ateisty wygląda to trochę jak kosmetyka. Niemniej osobiście zdecydowanie wolałbym widzieć w tym miejscu osoby o podejściu pojednawczym niż to, z czym mamy teraz do czynienia. 

Cytat:Możesz mi zarzucać, że moja interpretacja wynika z tych powyższych osobistych doświadczeń. A możesz uznać, że właśnie te osobiste doświadczenia uzupełniają to, co wiesz z gazet i portali na temat zmian w KRK. Bo gazety i portale referują tylko o zmianach od księży-celebrytów wzwyż. Co najwyżej zachaczając o jakieś kwestie szeregowych katolików. Natomiast właśnie kwestia zaangażowanych laików jest najczęściej pomijana, jakby nie istnieli, co najwyżej ci zaangażowani politycznie (Cejrowski, RAZ, TT, Hołownia) są czasem wspominani. Ale też na zasadzie, jakby byli wyjątkami od reguły. Ale na jednego Cejrowskiego i Hołownię przypadają masy takich QQ i takich bertów, którzy w różny sposób byli zaangażowani w ten KRK ™. Jakaś część pewnie nadal jest.
Ciekawi mnie jakie w rzeczywistości były proporcje pomiędzy oboma nurtami (od wierchuszki po szeregowych księży) gdyż mam wrażenie, że kościół łagiewnicki jakoś zbyt szczególnie silny nigdy nie był po śmierci JP2, a i w czasie jego pontyfikatu nie było dla mnie jasne, czy Wojtyła tego Rydzyka popiera czy nie. Dlatego też trudno jest rozgraniczyć oba prądy skoro z góry nie było jednoznacznych deklaracji.

bert04 napisał(a): Masturbacja to generalnie chujowa sprawa. Może nie-z-ręcznie jest o tym rozmawiać.
Pewnie, to tylko takie żarty między nami ziomalami.
Odpowiedz
Osiris napisał(a): Ciekawi mnie jakie w rzeczywistości były proporcje pomiędzy oboma nurtami (od wierchuszki po szeregowych księży) gdyż mam wrażenie, że kościół łagiewnicki jakoś zbyt szczególnie silny nigdy nie był po śmierci JP2, a i w czasie jego pontyfikatu nie było dla mnie jasne, czy Wojtyła tego Rydzyka popiera czy nie. Dlatego też trudno jest rozgraniczyć oba prądy skoro z góry nie było jednoznacznych deklaracji.

Podstawowy problem tkwi w różnicy organizaji tych dwóch frakcji. "Kościół toruński" od początku miał wyraźnie zdefiniowany rdzeń, jak sama nazwa wskazuje, będący konglomeratem medialno-przedsiębiorczym ojca dyrektora. Poza własnym koncernem na serio nie pamiętam, żeby wewnątrz Kościoła ktoś publicznie deklarował - wtedy - jego wsparcie. Za to pamiętam liczne wyrazy niezadowolenia czy nawet oburzenia z jego działalności. Na czele z prymasem Glempem, który powołał zespół do jego kontroli, w 1997 wystosował publiczny list do generała redemptorystów na jego temat a w 2002 zakazał działania na terenie swojej archidiecezji. W roku 2007 list potępiający Radio Maryja za antysemickie wypowiedzi podpisało 700, słownie siedmiuset, katolickich intelektualistów. Takich i innych deklaracji nie brakowało.... aż zaczęło ich brakować. Poparcie dla Radia Maryja w tym czasie nie było deklarowane, raczej można je było obserwować w akcjach, efektach, wynikiach. To, że jakiś biskup był "toruński" strasznie rzadko dało się określić bezpośrednio. Także dziś to nie jest żadna relacja bezpośrednia, raczej sieć sojuszy i kontaktów.

Łagiewnik z drugiej strony nigdy nie dorobił się jakiejś centralnej organizacji dachowej, za to był przez długi czas hiperaktywny, a nawet nadreprezenotwany medialnie. Pieronek wtedy wychylał się z lodówki, pytany czy nie, na każdy temat miał opinię i deklarację. Był jeszcze prymas Glemp, był Zyciński, jest jeszcze Nycz. Tak sobie byli do roku 2005 dosyć umocnieni w hierarchii, do tego była jeszcze seria biskupów "neutralnie sprzyjających". A po po roku 2005? Dziwisz jeszcze z rozpędu dostał Kraków, wtedy trudno było go przyporządkować, ale potem Gocłowskiego w Gdańsku zastąpił Głódź 2008. I potem już było z górki, jak tylko otwierał się jakiś wakat czy jakaś emerytura, to za każdym razem na miejsce łagiewnickiego lub neutralnego zajmował mniej neutralny lub toruński. Może tylko Nycz jest wyjątkiem od reguły. Jeszcze w 2012 liczbę biskupów mianowanych prze B16 określano na 23, niby nie powala to, ale było to ponad 20% ze 107 aktywnych biskupów nie-seniorów <1>. Proces ten tylko częściowo został przyhamowany po 2013, jak widać po Jędrzejewskim. I wiem, że z perspektywy nie-katolika to jest wymiana wśród "kandydatów trzeciego wieku", ale taka już jest kadra biskupia, poza nielicznymi wyjątkami, i ta wymiana na pewnych decydujących stanowiska miała miejsce. Tak jak miejsce miała też zmiana stosunku do Radia Maryja i spokrewnionych inicjatyw.

Zresztą, biskupi nie potrzebują TV Trwam jak mają TVP. I jeżeli w czasie mszy transmitowanej z częstochowy politycy występują z ambony, no to przecież win win dla wszystkich zainteresowanych. Biskupi nie potrzebują redemptorysty z Torunia jak mają wsparcie na Nowogrockiej i Woronicza. Dlateg trudno dziś mówić o "kościele toruńskim", on też stał się pewnym przeżytkiem, jako instytucja istnieje nadal ale w KRK był raczej katalizatorem przemian niż ich autorem.

<1> https://deon.pl/kosciol/w-polsce-jest-13...ich,202932
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Bert04 napisał(a):No widzisz, ja jestem wierzący a do kościoła też nie chodzę. Nie dlatego, że jestem jakiś "niepraktykujący". Ale dlatego, że już nie potrafię się w nim odnaleźć, w tym przez duże "K". I nadal twierdzę, że to ten Kościół właśnie się zmienił, pozbywając się tej jego części, w której potrafiłem się odnaleźć przedtem

Albo rybka albo pipka. Albo wierzę że Bóg nakazauje składać ofiarę w Niedzielę i chodzę do Kościoła mimo że nie zgadzam się z czymś tam. Albo niewierze w Boga i do Kościoła nie chodzę

B4 napisał(a):był Zyciński

Jest legendarna już praca doktorska co to dowodzi że Józek był bardziej ateistą niż człowiekiem wierzącym. Niestety nikt nie ma do niej dostępu. Zresztą jemu zarzucano wielokrotnie współpracę z SB. Coś może być na rzeczy

B4 napisał(a):Zresztą, biskupi nie potrzebują TV Trwam jak mają TVP. I jeżeli w czasie mszy transmitowanej z częstochowy politycy występują z ambony, no to przecież win win dla wszystkich zainteresowanych

Tępa propaganda. Mój wujek ogląda TVP Info i jak siedzę u niego to nigdy nie widziałem żeby poseł nadawał z ambony
Odpowiedz
Rodica napisał(a): geranium:
Cytat:Tej psycholożce nie chodziło  chyba aby nie rozmawiać.  Raczej rozmawiać  we właściwym czasie i umiejętnie.
Co to znaczy umiejętnie? Księża rozmawiają w ten sposób, od czasu do czasu się zdarza ale jest to poważne  niuporzadkowanie wewnętrzne, mogące doprowadzić nawet do dewiacji.
Natomiast ci wyszkoleni pedagodzy twierdzą, że to zdrowe i naturalne, czyli robią pranie mozgu w skutek którego tracisz dobrowolność.
Myślę, że  myślą  różnie.  Raczej tego nie polecają.

https://parenting.pl/jak-prawidlowo-rozm...i-o-seksie

Ja w mlodosci czytalam książki. Był taki Kozakiewicz.

Członek Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa i Towarzystwa Planowania Rodziny. Popularyzował antykoncepcję, bronił legalności aborcji, praw homoseksualistów i chorych na AIDS. Popierał legalizację miękkich narkotyków. W 1995 był jednym z założycieli oraz honorowym prezesem Stowarzyszenia Otwarte Drzwi, pozarządowej organizacji działającej na rzecz osób wykluczonych społecznie.

 
„W okopach nie ma ateistów” – to nie jest argument przeciwko ateizmowi; to argument przeciwko okopom…...
Autor: James Morrow
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Tępa propaganda. Mój wujek ogląda TVP Info i jak siedzę u niego to nigdy nie widziałem żeby poseł nadawał z ambony

To sobie kup krople na oczy.
Tu masz Richarda na ambonie w kampanii wyborczej.

[Obrazek: NzA3NzY3YRsgUThJdkhsDmMJbBMwEWJYNBF0WHYL...E3dZPh1jTg]

A tutaj pani Emilewicz na Jasnej Górze

[Obrazek: z26052796Q,Wicepremier-Jadwiga-Emilewicz...bony-n.jpg]

Wystarczy 5 minut pogooglać
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
No dwa przykładu w ciągu 8 lat rządów PiS. Strszane
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości