To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wybory Prezydenckie w USA 2024
Tyle dobrego, że Trump ostatnio zainteresował się podbojem piasków bitumicznych Wenezueli i już nie grozi podbojem terenów swych sojuszników w NATO (Danii i Kanady).
Odpowiedz
Mejza mać!
Podobno Zjednoczone Emiraty Arabskie umieściły 2 miliardy dolarów w prywatną krypto-firmę Donalda Trumpa, a Trump w zamian za to pozwolił Emiratom na dostęp do najlepszych chipów AI.
https://www.nytimes.com/2025/09/15/us/po...berty.html

Jeśli to prawda, to mamy największy skandal korupcyjny w historii USA. Skandal, który swą skalą przebija o lata świetlne inne skandale.
Odpowiedz
I jeszcze Indie dołączyły do ćwiczeń Zapad... Eh... Nacisk Trumpa na New Delhi ma razie same złe skutki. Dzięki Trumpowi Modi ma w kraju poparcie, by się kumać z Klubem Autokratów, a Modi chciałby być autokratą...

EDIT: Dziwne, że nie skleiło mi postów.
Odpowiedz
https://krytykapolityczna.pl/gospodarka/...jska-rope/

Ciekawe ujęcie tematu.
Cytat:Kto w największym stopniu dołożył się do tego uderzenia w rosyjski sektor paliwowy? Zdecydowanie Unia Europejska, która przed wojną była absolutnie kluczowym odbiorcą rosyjskich surowców. Jeszcze w styczniu 2022 roku codziennie kupowała paliwa z Rosji warte niespełna 600 mln euro, tym samym odpowiadała za aż ok. 60 proc. rosyjskiego eksportu paliw. Drugie Chiny kupowały codziennie paliwa warte niespełna 200 mln euro (ok. jednej piątej eksportu Rosji), czyli trzy razy mniej niż UE. W pierwszej połowie września 2025 roku państwa członkowskie UE kupowały codziennie z Rosji paliwa warte ledwie niecałe 30 mln euro. Mowa więc o ograniczeniu zakupów surowców energetycznych od Federacji Rosyjskiej o 95 proc. To mało?
(...)
Trump dobrze wie, że Europa ograniczyła niemal cały import paliw z Rosji, ale zamiast na te 95 proc. utracone przez Kreml, zwraca uwagę na te 5 proc., które Putinowi się ostały, dobrze przy tym wiedząc, że na straży tej resztki stoją jego dwaj mali agenci, Orbán i Fico

Przy czym należy pamiętać, że EU ograniczając import surowców z Rosji ponosiła koszty a USA pośrednio i bezpośrednio na tym zarabia. Coraz bardziej jestem przekonany, że te całe warunki Trumpa są wyłącznie po to aby nic nie robić, umyć ręce a winę zwalić na EU. Co dla nas jest bardzo złą wiadomością
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
I znowu celnie o Trumpie a raczej o błędach polskiej prawicy odnośnie relacji z nim

https://krytykapolityczna.pl/kraj/trump-...-interesy/


Cytat:Po pierwsze, nie wiedzieć czemu uznaje, że swoista wspólnota sprzeciwu wobec lewactwa będzie skutecznym gwarantem wspólnoty interesów geostrategicznych. Tymczasem oczywiście nic takiego nie ma miejsca. Trump może być tak samo jak Matecki, Tarczyński albo inny polski prawicowy polityk utytłany po łokcie w nienawiści do lewackiego „obcego”, ale to nie znaczy, że swoich polskich „sojuszników” będzie traktował jako partnerów, a nie popychadła.

Po drugie, nie da się Polski, niczym jakiejś wyspy, wyciągnąć z Europy i traktować inaczej niż Niemców, Szwedów, Francuzów czy Włochów. Mentalnie może i PiS-owcom blisko do USA (stąd te płacze nad wczoraj ledwie jeszcze znanym Kirkiem), ale geopolitycznie Polska będzie dzieliła los całej Europy.

Tymczasem polska prawica jest z tą Europą skłócona i znowu – jedyne sojusze, jakie chce zawierać, to z prawicowymi partiami, często, głupia sprawa, prorosyjskimi.

(...)
Co jednak najbardziej zabawne (i przykre jednocześnie), to fakt, iż polska prawica powoli chyba sobie zaczyna zdawać sprawę z tego, że ich „prawicowi” sojusznicy z punktu widzenia polskiej racji stanu są, oględnie mówiąc, dość mało sprzyjający. Tyle że wycofać się już za bardzo nie można. W końcu tyle się tłumaczyło, jak to Zachód, zamiast się zbroić, maluje, ha, ha, kredkami na asfalcie, podczas gdy Donald Trump ze swoją potęgą militarno-ekonomiczną to ho ho, rozwiąże sprawy bardzo szybko.


W skrócie - wtopili po uszy z tym Trumpem, ale zaangażowali się na tyle, że teraz pozostaje udawać, że wcale nie plują tylko deszcz pada.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
Tutaj trzeba oddzielić dwa zjawiska.

Prawdą jest, że PiS (i w jakimś stopniu Konfederacja) funkcjonuje w jakimś trumpowskim afekcie, co nawet można częściowo zrozumieć i wytłumaczyć bliskością światopoglądową. Trzeba jednak przyznać, że ten afekt idzie zbyt daleko np. skandowanie "Trump, Trump,..." w sejmie było jednak brakiem odpowiedzialności.

Drugim zjawiskiem jest dbałość o dobre relacje z USA. USA są trudnym partnerem i relacja jest bardzo niesymetryczna. W takiej sytuacji często trzeba znosić rozmaite upokorzenia i robić dobrą minę do złej gry. Niemniej jednak nie widzę innej możliwości* niż budowę bezpieczeństwa Polski w oparciu o własne środki, współpracę z państwami międzymorza i jak największe zaangażowanie amerykańskie. Rzecz jasna z zachodnią Europą też należy w miarę możliwości współpracować.    

Te dwa zjawiska są w większości przypadków bardzo silnie powiązane – szczególnie ze względu na osobowość obecnego prezydenta USA.

* Zresztą to jest w istocie dosyć prosty problem empiryczny. Gdyby zachodnia Europa dysponowała potencjałem ekonomicznym, militarnym oraz wolą polityczną, żeby skuteczne zatrzymać rosyjski imperializm na Ukrainie, to cała środkowa i wschodnia cześć kontynentu nie musiałaby oglądać się na pomoc amerykańską i obawiać się humorów Trumpa. Skoro jednak zajmujemy się tutaj Trumpem i dyskutujemy na temat tego, co robią Amerykanie i czego nie chcą zrobić, to pokazuje, że to oni odgrywają w tej całej sprawie kluczową rolę.
Odpowiedz
(19.09.2025, 10:13)Slup napisał(a): gry. Niemniej jednak nie widzę innej możliwości* niż budowę bezpieczeństwa Polski w oparciu o własne środki, współpracę z państwami międzymorza
Międzymorze nie ma żadnego sensu, skoro Węgry i Słowacja są otwarcie antypolskie, a władzę w Czechach i Rumunii w każdej chwili może zdobyć opcja antypolska (Babisz w Czechach i Simion w Rumunii). Dużo lepszymi, wiernymi, praworządnymi (ważne w kontekście szacunku do NATO) i pewnymi sojusznikami przeciw Moskwie są Skandynawowie, Ukraińcy i Pribałtowie. Tym bardziej, że Skandynawowie mają świetne: soft power, high-tech i bogactwo, a Szwecja ma dodatkowo silny przemysł zbrojeniowy (SAAB, BAE Systems itd.).
Skandynawia, Pribałtyka i Ukraina powinny być najbliższym kręgiem obronnym Polski. Drugim kręgiem powinna być Europa Zachodnia i Kanada (bo jest w NATO), a dopiero trzecim kręgiem trumpowe Stany i reszta Zachodu.
Odpowiedz
(19.09.2025, 10:13)Slup napisał(a): * Zresztą to jest w istocie dosyć prosty problem empiryczny. Gdyby zachodnia Europa dysponowała potencjałem ekonomicznym, militarnym oraz wolą polityczną, żeby skuteczne zatrzymać rosyjski imperializm na Ukrainie, to cała środkowa i wschodnia cześć kontynentu nie musiałaby oglądać się na pomoc amerykańską i obawiać się humorów Trumpa. Skoro jednak zajmujemy się tutaj Trumpem i dyskutujemy na temat tego, co robią Amerykanie i czego nie chcą zrobić, to pokazuje, że to oni odgrywają w tej całej sprawie kluczową rolę.

I to jest w sumie najlepsze podsumowanie. Zwolennicy "porzucenia USA na rzeczy Europy" mają problem taki, że sama Europa cały czas ogląda się na USA bo sama nie ma zdolności. A więc nie jest to żadna alternatywa.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
(19.09.2025, 10:53)Kontestator napisał(a):
(19.09.2025, 10:13)Slup napisał(a): * Zresztą to jest w istocie dosyć prosty problem empiryczny. Gdyby zachodnia Europa dysponowała potencjałem ekonomicznym, militarnym oraz wolą polityczną, żeby skuteczne zatrzymać rosyjski imperializm na Ukrainie, to cała środkowa i wschodnia cześć kontynentu nie musiałaby oglądać się na pomoc amerykańską i obawiać się humorów Trumpa. Skoro jednak zajmujemy się tutaj Trumpem i dyskutujemy na temat tego, co robią Amerykanie i czego nie chcą zrobić, to pokazuje, że to oni odgrywają w tej całej sprawie kluczową rolę.

I to jest w sumie najlepsze podsumowanie. Zwolennicy "porzucenia USA na rzeczy Europy" mają problem taki, że sama Europa cały czas ogląda się na USA bo sama nie ma zdolności. A więc nie jest to żadna alternatywa.

Jakoś Holandia w ogóle nie oglądała się na USA, gdy strącała rosyjskie drony nad Polską. Empiria udowodniła, kto broni Polskę, a kto tylko pisze Caps Lockiem na Truth Social.

Podczas pierwszych godzin Operacji Barbarossa żołnierze ZSRR nie stawiali oporu, bo czekali na rozkaz Stalina i bali się reagować bez zgody swego dyktatora. Jak widać było, Europa nie musiała czekać na zgodę wielmożnego Trumpa, by obronnie zareagować. Uśmiech
Odpowiedz
(19.09.2025, 10:13)Slup napisał(a): Drugim zjawiskiem jest dbałość o dobre relacje z USA. USA są trudnym partnerem i relacja jest bardzo niesymetryczna. W takiej sytuacji często trzeba znosić rozmaite upokorzenia i robić dobrą minę do złej gry. Niemniej jednak nie widzę innej możliwości* niż budowę bezpieczeństwa Polski w oparciu o własne środki, współpracę z państwami międzymorza i jak największe zaangażowanie amerykańskie. Rzecz jasna z zachodnią Europą też należy w miarę możliwości współpracować.    

Problem w tym, że my nie mamy żadnej relacji asymetrycznej bo taką relację to ma na przykład UK czy Izrael. My mamy jak to Sikorski określił "robienie laski Amerykanom". Jeżeli w kuluarach słychać, że kontrowersyjne zakupy w USA takie jak te 96 śmigłowców Apache są pewnego rodzaju rodzajem łapówki dla USA na zasadzie "jak wydamy kasę to oni nas będą bronić" to nie wiem czy się śmiać, czy pakować walizki i spier....lać z kraju.

Dodatkowo jakiekolwiek próby dyskusji nad wiarygodnością sojuszniczą USA oraz nad tym jaki interes mają USA aby angażować się w konflikt z Rosją po naszej stronie" były ucinane jako podważanie jedności sojuszniczej. Przed Trumpem nieco uspokajał mnie argument, że brak reakcji to rozpad NATO a na to nie mogą sobie USA pozwolić jeżeli chcą być globalnym hegemonem. Po Trumpie ten argument stracił wiele na znaczeniu, bo mam wrażenie, że rozpad NATO Trumpa raczej by nie zmartwił a być może nawet ucieszył.

Więc po pierwsze mimo prób zachowania poprawnych relacji z USA powinniśmy być wobec nich bardziej asertywni niż w ostatnich 20 latach, po drugie wypadałoby mieć jakiś plan B na wypadek gdyby USA nie chciały lub nie mogły nam pomóc. Tymczasem cała nasza klasa polityczna od prawa do lewa nawet boi się wyartykułować takie pytanie bo jeszcze ktoś w USA usłyszy i się obrazi. Więc o czym my mówimy?




Cytat:* Zresztą to jest w istocie dosyć prosty problem empiryczny. Gdyby zachodnia Europa dysponowała potencjałem ekonomicznym, militarnym oraz wolą polityczną, żeby skuteczne zatrzymać rosyjski imperializm na Ukrainie, to cała środkowa i wschodnia cześć kontynentu nie musiałaby oglądać się na pomoc amerykańską i obawiać się humorów Trumpa. Skoro jednak zajmujemy się tutaj Trumpem i dyskutujemy na temat tego, co robią Amerykanie i czego nie chcą zrobić, to pokazuje, że to oni odgrywają w tej całej sprawie kluczową rolę.

Ekonomicznie Europa może nakryć Rosję czapkami, militarnie nie jest też aż tak źle jak niektórzy twierdzą. Główny problem jest zatem w woli politycznej. I tutaj widząc co się dzieje powinniśmy zachować zwiększoną ostrożność w stosunku do USA utrzymując z nimi w miarę poprawne relacjie oraz znacznie mocniej naciskać na naszych europejskich partnerów w kwestiach bezpieczeństwa.


(19.09.2025, 10:53)Kontestator napisał(a): I to jest w sumie najlepsze podsumowanie. Zwolennicy "porzucenia USA na rzeczy Europy" mają problem taki, że sama Europa cały czas ogląda się na USA bo sama nie ma zdolności. A więc nie jest to żadna alternatywa.

A kto konkretnie chce porzucenia USA na rzecz Europy? Zazwyczaj jest to chochoł który ślepo zapatrzeni w USA próbują odwrócić uwagę, od tego, że Trump to dla nas jest jednak ogromny problem bo na cholerę nam zdolności, jeżeli ktoś nie ma ochoty aby z nich korzystać.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
Tacy Finowie są tak zaawansowani technologicznie, że od 2028 roku mają brać surowiec z... Księżyca:
https://cyfrowa.rp.pl/globalne-interesy/...lki-wyscig
A Węgry (lub jak to mówi dr Napierała - Wągry)? Co one mają? Heh.
Jak chcemy ugrofińskiego sojusznika, to Finlandia jest o wiele lepszym bratankiem niż Węgry.
Międzymorze między bajki trzeba włożyć.
Odpowiedz
(19.09.2025, 10:57)Ayla Mustafa napisał(a): Jakoś Holandia w ogóle nie oglądała się na USA, gdy strącała rosyjskie drony nad Polską.

To postawienie sprawy na głowie. To, że holenderscy piloci strzelali do dronów nad Polską wynika z wypracowanych w NATO procedur. Piloci nie pytali się nawet swoich polityków w Holandii czy Polsce o zgodę. A ryzyko przecież było ogromne. Rakieta mogłaby nie trafić i uderzyć w jakiś dom zabijając naszych obywateli. Widać, że piloci nie bali się podjąć takiej decyzji a więc jest na to zgoda.

(19.09.2025, 11:13)DziadBorowy napisał(a): oraz znacznie mocniej naciskać na naszych europejskich partnerów w kwestiach bezpieczeństwa.

Polska bez USA nie ma możliwości naciskania na "europejskich partnerów". Najlepiej o tym świadczy kwestia Nord Stream 2. Niemcy mieli kompletnie w czterech literach nasze protesty. Realnie budowa była blokowana jedynie gdy Trump wprowadził na niego sankcje, które później zdjął Biden.

Tak samo zwiększenie wydatków na obronność do 5%. Gdy tylko Duda wspomniał o 3.5% to były od razu śmiechy i komentarze, że nierealne. Znowu to USA musiało wymusić na Europie. Tak samo jeśli chodzi o odejście od rosyjskich surowców. Tego niestety nie udało się Trumpowi zrobić w pierwszej kadencji pomimo, że pamiętamy jak groził Merkel, że nie może być tak, że USA będzie bronić Europy gdy ta uzależnia się od surowców z Rosji. Tutaj znowu musimy liczyć na to, że Trump zmusi Europę do podpisania dużych wieloletnich kontraktów bo nie wierzę, że po jakimś pokoju Europa nie wróci do prowadzenia biznesu z Rosją.

Polska bardzo często ma interes w tym aby USA zwyczajnie Europie w czymś dowaliło. I aby Europę sobie podporządkowało. Sam fakt, że nawet w artykułach jakieś podałeś to mówi się, że to USA łatwiej może spacyfikować Węgry, Słowację czy Turcję niż Europa.

No i jak teraz wszyscy panikują bo do władzy doszedł Trump. To co by było gdyby Polska nastawiła się na Europę a do władzy dojdzie AfD, które przyjaźń z Rosją ma wpisane praktycznie do swojego programu. Albo Front Narodowy w Francji.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
(19.09.2025, 11:13)DziadBorowy napisał(a): Problem w tym, że my nie mamy żadnej relacji asymetrycznej bo taką relację to ma na przykład UK czy Izrael. My mamy jak to Sikorski określił "robienie laski Amerykanom". Jeżeli w kuluarach słychać, że kontrowersyjne zakupy w USA takie jak te 96 śmigłowców Apache są pewnego rodzaju rodzajem łapówki dla USA na zasadzie "jak wydamy kasę to oni nas będą bronić" to nie wiem czy się śmiać, czy pakować walizki i spier....lać z kraju.

Dodatkowo jakiekolwiek próby dyskusji nad wiarygodnością sojuszniczą USA oraz nad tym jaki interes mają USA aby angażować się w konflikt z Rosją po naszej stronie" były ucinane jako podważanie jedności sojuszniczej.  Przed Trumpem nieco uspokajał mnie argument, że brak reakcji to rozpad NATO a na to nie mogą sobie USA pozwolić jeżeli chcą być globalnym hegemonem. Po Trumpie ten argument stracił wiele na znaczeniu, bo mam wrażenie, że rozpad NATO Trumpa raczej by nie zmartwił a być może nawet ucieszył.

Więc po pierwsze mimo prób zachowania poprawnych relacji z USA powinniśmy być wobec nich bardziej asertywni niż w ostatnich 20 latach, po drugie wypadałoby mieć jakiś plan B  na wypadek gdyby USA nie chciały lub nie mogły nam pomóc. Tymczasem cała nasza klasa polityczna od prawa do lewa nawet boi się wyartykułować takie pytanie bo jeszcze ktoś w USA usłyszy i się obrazi. Więc o czym my mówimy?

Tutaj jest przyjętych kilka tez, których po prostu nie przyjmuję. Nie odrzucam ich też. Jestem agnostykiem.
1. Zakup Apachów był łapówką, co ma wynikać z kuluarowych rozmów.
2. Sugestia (może nie wyartykułowana wprost), że USA mogą nie mieć interesów w powstrzymywaniu rosyjskiego imperializmu.
3. Rozpad NATO ma ucieszyć Trumpa.
Zgadzam się, że przyjęcie tych  tez rzeczywiście stanowi silną podstawę do sceptycyzmu podobnego do Twojego.

Jak to jest z energią atomową? Wygląda, że można było tylko kupić technologię amerykańską? Francuzi i Koreańczycy podobno nie są już obecnie zainteresowani inwestycjami zagranicznymi.

(19.09.2025, 11:13)DziadBorowy napisał(a): Ekonomicznie Europa może nakryć Rosję czapkami, militarnie nie jest też aż tak źle jak niektórzy twierdzą. Główny problem jest zatem w woli politycznej. I tutaj widząc co się dzieje powinniśmy zachować zwiększoną ostrożność w stosunku do USA utrzymując z nimi w miarę poprawne relacjie  oraz znacznie mocniej naciskać na naszych europejskich partnerów w kwestiach bezpieczeństwa.

Tak. To główny powód dla którego Ukraińcy i Zelensky (a wraz z nimi my wszyscy w tej części Europy) jesteśmy niejako skazani na znoszenie kaprysów amerykańskiej administracji i jej proputinowskich sympatii (w tym momencie wyrażanych głównie za pomocą gestów).

(19.09.2025, 11:13)DziadBorowy napisał(a): A kto konkretnie  chce porzucenia USA na rzecz Europy?  Zazwyczaj jest to chochoł który ślepo zapatrzeni w USA próbują odwrócić uwagę,  od tego, że Trump to dla nas jest jednak ogromny problem bo na cholerę nam zdolności, jeżeli ktoś nie ma ochoty aby z nich korzystać.

Trump nie jest pierwszym prezydentem amerykańskim, który sprawia nam problemy. Obama i jego reset z Rosją były chyba poważniejszym kłopotem (sprowokowały Putina do aneksji Krymu). Młodszy Bush też był problematyczny, a jego ojciec (chyba jako wiceprezydent) namawiał Ukraińców, żeby nie opuszczali ZSRR. Przykłady można mnożyć.
Odpowiedz
(19.09.2025, 12:12)Slup napisał(a): Przykłady można mnożyć.

No chociażby Biden i zdjęcie sankcji z Nord Stream 2
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
(19.09.2025, 12:04)Kontestator napisał(a):
(19.09.2025, 11:13)DziadBorowy napisał(a): oraz znacznie mocniej naciskać na naszych europejskich partnerów w kwestiach bezpieczeństwa.

Polska bez USA nie ma możliwości naciskania na "europejskich partnerów". Najlepiej o tym świadczy kwestia Nord Stream 2. Niemcy mieli kompletnie w czterech literach nasze protesty. Realnie budowa była blokowana jedynie gdy Trump wprowadził na niego sankcje, które później zdjął Biden.


Jeżeli jest tak jak piszesz to tym bardziej nie mamy możliwości naciskania na USA i uzyskania od nich czegokolwiek. Co właśnie obserwujemy w praktyce.
A to jednak takie Niemcy i Francja mają większy interes w angażowaniu się w teoretyczną wojnę z Rosją niż trumpowske Stany.



Cytat:Tak samo zwiększenie wydatków na obronność do 5%. Gdy tylko Duda wspomniał o 3.5% to były od razu śmiechy i komentarze, że nierealne. Znowu to USA musiało wymusić na Europie. Tak samo jeśli chodzi o odejście od rosyjskich surowców. Tego niestety nie udało się Trumpowi zrobić w pierwszej kadencji pomimo, że pamiętamy jak groził Merkel, że nie może być tak, że USA będzie bronić Europy gdy ta uzależnia się od surowców z Rosji. Tutaj znowu musimy liczyć na to, że Trump zmusi Europę do podpisania dużych wieloletnich kontraktów bo nie wierzę, że po jakimś pokoju Europa nie wróci do prowadzenia biznesu z Rosją.

I w zasadzie to jest jedyna korzyść z tego, że Trump wygrał wybory. A co do tych interesów z Rosją to przypominam, że to administracja Trumpa jawnie zapowiada, że chce do nich wrócić jak tylko wojna się skończy. Ostatnio ogłosili to dzień po tym gdy spadły na nas Rosyjskie drony. Więc nie mam zielonego pojęcia skąd przekonanie, że Trump będzie tu wymuszał cokolwiek na Europie. Fakty są takie, że w tym momencie to Europa deklaruje koniec biznesów z Rosją i w dużej mierze to zrobiła albo robi a Trump mówi o busines as usual jak tylko wojna się skończy.

Cytat:No i jak teraz wszyscy panikują bo do władzy doszedł Trump. To co by było gdyby Polska nastawiła się na Europę a do władzy dojdzie AfD, które przyjaźń z Rosją ma wpisane praktycznie do swojego programu. Albo Front Narodowy w Francji.

Jest to oczywiście problem. W skrajnym scenariuszu możemy mieć przecież zarówno u władzy MAGA, Le Pen jak i AFD. Natomiast rozdrobnienie Europy jest tu akurat siłą. Wszędzie na raz proputinowska prawica do władzy nie dojdzie. Najbezpieczniej dla nas wygląda tu kierunek skandynawski.

(19.09.2025, 12:12)Slup napisał(a): 1. Zakup Apachów był łapówką, co ma wynikać z kuluarowych rozmów.
2. Sugestia (może nie wyartykułowana wprost), że USA mogą nie mieć interesów w powstrzymywaniu rosyjskiego imperializmu.
3. Rozpad NATO ma ucieszyć Trumpa.

Co do punktów 2 i 3 nie potrafię ich uzasadnić oprócz tego, że to jedno z możliwych tłumaczeń zachowania Trumpa.

Co do 1.
Wydaliśmy kolosalne pieniądze na sprzęt, odnośnie którego:
a) nie stać nas na jego utrzymanie
b) nie jest to rzecz pierwszej potrzeby
c) jego przydatność na polu walki zdominowanym przez drony jest dyskusyjna
d) nie będziemy w stanie wykorzystać pełni jego właściwości
e) nawet wojsko jest mocno sceptyczne odnośnie tego zakupu
f) są znacznie pilniejsze potrzeby w naszej armii.

Tutaj jakiś rodzaj "zakupu wasalnego" to jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi i nie tylko mi do głowy.

Cytat:Jak to jest z energią atomową? Wygląda, że można było tylko kupić technologię amerykańską? Francuzi i Koreańczycy podobno nie są już obecnie zainteresowani inwestycjami zagranicznymi.

Być może to też był element robienia laski amerykanom, ale tu nie słyszałem większych zastrzeżeń co do wyboru dostawcy technologii. Być może po prostu USA nie będzie mogło nam tak łatwo tej elektrowni "wyłączyć" jak może to mieć miejsce w przypadku uzbrojenia. I zaznaczam, że nie chodzi tu o żadne tam bzdurne kody źródłowe, ale o zwyczajną blokadę na części zamienne, jeżeli chcielibyśmy tego uzbrojenia użyć inaczej niż chcą USA.



Cytat:Trump nie jest pierwszym prezydentem amerykańskim, który sprawia nam problemy. Obama i jego reset z Rosją były chyba poważniejszym kłopotem (sprowokowały Putina do aneksji Krymu). Młodszy Bush też był problematyczny, a jego ojciec (chyba jako wiceprezydent) namawiał Ukraińców, żeby nie opuszczali ZSRR. Przykłady można mnożyć.

Problemem nie jest Trump. Problemem są ludzie głosujący na Trumpa. Samego Trumpa można by traktować jako epizod. W wiarygodność USA uderza to, że ludzie, którzy Trumpa wybrali nie znikną magicznie za 3,5 roku ze sceny. Patrząc na to szerzej to Obama nie był większym problemem bo przynajmniej nie zgłaszał roszczeń terytorialnych wobec innych państw NATO.,
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
(19.09.2025, 12:28)DziadBorowy napisał(a): Co do 1.
Wydaliśmy kolosalne pieniądze na sprzęt, odnośnie którego:
a) nie stać nas na jego utrzymanie
b) nie jest to rzecz pierwszej potrzeby
c) jego przydatność na polu walki zdominowanym przez drony jest dyskusyjna
d) nie będziemy w stanie wykorzystać pełni jego właściwości
e) nawet wojsko jest mocno sceptyczne odnośnie tego zakupu
f) są znacznie pilniejsze potrzeby w naszej armii.

Tutaj jakiś rodzaj "zakupu wasalnego" to jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi i nie tylko mi do głowy.

Wobec twierdzeń od a)-f) również zachowuję powściągliwość.

(19.09.2025, 12:28)DziadBorowy napisał(a): Problemem nie jest Trump. Problemem są ludzie głosujący na Trumpa. Samego Trumpa można by traktować jako epizod. W wiarygodność USA uderza to, że ludzie, którzy Trumpa wybrali nie znikną magicznie za 3,5 roku ze sceny.

Pogubiłem się. Ten cały wątek jest przecież głównie o tym, co Trump zrobił, co powiedział, a czego nie powiedział i nie zrobił.

(19.09.2025, 12:28)DziadBorowy napisał(a): Patrząc na to szerzej to Obama nie był większym problemem bo przynajmniej nie zgłaszał roszczeń terytorialnych wobec innych państw NATO.,

W tej chwili nie mam takiej pewności. Nie mogę jednak wykluczyć, że moje zdanie ulegnie zmianie.
Odpowiedz
(19.09.2025, 17:49)Slup napisał(a): Wobec twierdzeń od a)-f) również zachowuję powściągliwość.

No to ja tylko wyjaśnię, że nie chodzi o sam zakup AH64 ale o ich absurdalnie dużą ilość. Tymczasem nawet nie kupiliśmy dużych śmigłowców transportowych, które zarówno w USA jak i UK pracują wraz z Apachami jako system, przez co Apache będą musiały operować ze stałych baz co niweluje jedną z ich głównych zalet czyli możliwość operowania blisko frontu oraz częstego zmieniania miejsca lokalizacji. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Poważne wątpliwości są nawet czy jesteśmy w stanie wyszkolić wystarczającą liczbę pilotów przed zaplanowanym końcem dostaw.

Cytat:Pogubiłem się. Ten cały wątek jest przecież głównie o tym, co Trump zrobił, co powiedział, a czego nie powiedział i nie zrobił.

Trump to objaw choroby a nie jej przyczyna. Jak na kolejną kadencję wygra taki Vance to będzie dla nas lepiej czy gorzej? Wygranej Trumpa nie da się zrzucić wyłącznie na błędy demokratów. Najwidoczniej na polityków tego typu w USA jest spore zapotrzebowanie.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
No ta mozliwosc operowania helicopterow Apache w bliskosci frontu to sie bardzo zmienila razem z rozwojem przenosnych wyrzutni rakietowych skutecznych do 5 km, tak samo jak zakup Abramsow nie bardzo ma sens jezeli drony Lancet ( ostatnia wersja ) maja zasieg do 100 km. Te pieniadze zostaly wydane bez wielkiego sensu, bo glownie nalezalo inwestowac w bron defensywna, a nie ofensywna czyli obrona przeciwlotnicza, drony i artyleria + zapasy amunicji.

Ale to dygresja. Przez wiekszosc mego zycia czyli od lat 50 tych do moze 2008r Stany pracowaly nad tym zeby:
1. Nie dopuscic do wspolpracy Niemiec i Rosji. ( "NATO purpose is to keep Americans in, Russians out and Germans down" Lord Ismay ).
2. Przekonac panstwa Europejskie ze Amerykanie sa najlepsza gwarancja bezpieczenstwa Zachodniej Europy przed napascia sovietska, a pozniej rosyjska. To sie roznie udawalo i Francja i GB staraly sie miec wlasny potencjal militarnego odstraszania.

I nagle ich cele sie zmienily kiedy okazalo sie ze koszt utrzymania swiatowego mocarstwa przewyzsza ich mozliwosci ( specjalnie po kryzysie finansowym 2008r i Covidzie ) i Stany zaczely poganiac swoich europejskich sojusznikow do "wziecia odpowiedzialnosci za obrone swoich panstw" co stoi w 180 stopni opozycji do ich dotychczasowej polityki. Nie dziwota ze panstwa europejskie nawet w obliczu napasci Rosji na Ukraine nie kwapily sie by ciac wlasne wydatki socjalne, zeby zaczac nastepny wyscig zbrojen z Rosja, bo specjalnie dla panstw demokratycznych bedzie to niezwykle niepopularne i bolesne. Ale panstwa europejskie maja mozliwosci gospodarcze dla odtworzenia swego przemyslu zbrojeniowego - potrzebne sa tylko panstwowe zamowienia ktore w Niemczech, Francji, GB zaczely byc wlasnie realizowane. Panstwa Skandynawskie zmodernizowaly swoje sily zbrojne znacznie wczesniej.
Dlatego tak wazne moim zdaniem dla Polski jest zaciesnienie wspolpracy gospodarczo wojskowej z tymi panstwami jak i z Rumunia, tworzac kordon aliantow gotowy do wzajemnej pomocy wojskowej w razie rosyjskiego ataku ( a na razie do wspomagania Ukrainy w jej wojnie z Rosja ).

Druga kadencja Trumpa to jakas parodia tego co dzieje sie w Rosji, Chinach i innych "miekkich" dyktaturach europejskich, a marzenia polskiej prawicy o Stanach jako sojuszniku na ktorym mozna polegac to sa wlasnie tylko marzenia. Inna rzecz ze kadencja Trumpa skoczy sie szybciej niz Rosja bedzie gotowa do nastepnej wojny, ale Vance wcale lepszy nie bedzie. Troche to przypomina alternatywna historie pod tytulem "co by bylo gdyby elekcje w latach 40 tych zeszlego wieku wygral nie Rooswelt, tylko Lindberg - zwolennik hitlerowskiech Niemiec."
Odpowiedz
Słyszeliście, że Trump zakończył wojnę między Aberbejdżanem a Albanią? Oczko
https://www.independent.co.uk/news/world...11556.html
Pogarsza mu się szybciej niż Bidenowi, a przed nami jeszcze ponad 3 lata tej "jazdy".
Odpowiedz
Ogólnie dowcip polega na tym, że nie a się stworzyć międzynarodówki nacjonalistycznej. Nie przy założeniu, że stosunki międzynarodowe polegają na tym, że każdy każdego rucha w dupę. A to jest kamień węgielny nacjonalizmu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości