Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Superbohaterowie
#41
bez mocy jest Punisher.

I większość watchmenów Duży uśmiech
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
#42
Cytat:Kapitan Ameryka i Superman odgrywają w swoich uniwersach analogiczną rolę, moim skromnym zdaniem. Są uosobieniem cnót wszelakich i "staroświeckiego" kodeksu moralnego.

Superman? Serio? Chyba nie widziałeś tego - http://superdickery.tumblr.com/
Kilka przykładów:

[Obrazek: tumblr_mbbeu0Fq1a1rxfffwo1_400.jpg]

[Obrazek: tumblr_m75bs1wPO31rtzp83o1_500.jpg]
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#43
Asterix i Obeliks Uśmiech
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#44
@cobras

Wyobraź sobie, że o tym wiedziałem Uśmiech. Jednak nie w tym rzecz co tam się kiedyś czasem w komiksach działo, raczej chodzi o to co sobą dane postacie tak w ogólności reprezentują. Przeczytaj artykuł, który podałem w artykule rozpoczynającym. Aha, no i gdyby nie to, że taki wzorzec Supermana o jakim mówię nie istniał w świadomości wielu Amerykanów, to nie istniałyby takie wyspecjalizowane blogi do "dekonstrukcji" mitu Supermana Oczko. Zresztą, to głównie jakieś dziwactwa ze Srebrnej Ery.

Zresztą to o czym tutaj mówisz dosyć dobrze pokazali tutaj: http://www.newsarama.com/17745-the-10-wo...r-did.html

Wiadomo, Superman czasami był przezywany (głównie przez Batmana) "Big Blue Boy Scout" na znak jego nieodłącznego idealizmu i świętoszkowatości, choć w niektórych wersjach w jakiś sposób nie odpowiada mu ten przydomek.

Podobnie Batman nazywany bywa "Dark Knight", ale jak w Srebrnej Erze ubierał różowy strój to taki "Dark" już raczej nie był Język.

EDIT Aha, no i jeszcze Ty chyba nie widziałeś tego: http://captainamericabeingajerk.tumblr.com/ Oczko
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#45
666gonzo666 napisał(a):bez mocy jest Punisher.
Punisher to gość. Zawsze go bardziej lubiłem od tych "harcerzyków" pokroju Supermana czy Batmana - on rozprawiał się ze złem konkretnie - kulka w łeb - nie bawił się w jakąś "etykę" i "humanitaryzm".
W którymś numerze "Batmana" tenże spotkał się z Punisherem i nawet pobili się o to czy należy zabijać bandytów czy odstawiać ich policji Uśmiech
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#46
Swoją drogą Batman i Superman też o coś się pobili i też w deszczu:
[Obrazek: 34ov94x.jpg]
A ja poznałem nowych superbohaterów.
Nie jest to Liga Sprawiedliwości, niemniej też współpracują z Robinem(Batman gdzieś się zawieruszył):
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#47
manas napisał(a):Swoją drogą Batman i Superman też o coś się pobili i też w deszczu:
[Obrazek: 34ov94x.jpg]
Że jak? Nietoperek zajebał Clarkowi, że aż ten się zwalił do tyłu? Przecież logicznie rzecz biorąc to obrazek powinien wyglądać tak, że Batman kurczowo trzyma się za złamaną rękę krzycząc "Ty chuju! Złamałem sobie rękę ty czerwono-niebieski skurwysynie!!" a Superman niedbale strzepuje jakiś pyłek z policzka.
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#48
Wiem, że to nie logiczne, lecz wcześniej i o wiele poważniej przyłożył mu Muhammad Ali:
[Obrazek: superman_ali_17.jpg]
[Obrazek: 03-444x600.jpg]
Dziwne to bardzo, człowiek twardy jak stal a każdy go tłucze...
To już bardziej logiczne jest jakby dostał od Lobo:
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#49
Cytat:A ja poznałem nowych superbohaterów.
Nie jest to Liga Sprawiedliwości, niemniej też współpracują z Robinem(Batman gdzieś się zawieruszył):

To jest właśnie przecież druga co do ważności ekipa superbohaterów w DC Oczko. I właśnie nie ma tam Batmana, bo ta wersja Teen Titans jaka pojawia się w tej kreskówce bazuje na tej wersji komiksowej, gdzie Robin chciał być bardziej niezależny i stworzył swój zespół, złożony z pomocników innych superbohaterów oraz tych z młodych, którzy żadnych mentorów nie mieli.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#50
Co do walki Batmana i Supermana, to można obejrzeć sobie tutaj (uwaga, kto całego filmu nie oglądał, lepiej sobie nie psuć wrażenia):
Spoiler!

Ekranizacja komiksu The Dark Knight Returns od Franka Millera. Mam, polecam, tak samo jak The Killing Joke. A z Kaznodziei najbardziej podobał mi się Święty od morderców.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#51
Jeśli chodzi o ekranizacje batmanowych historii Franka Millera, to "Batman: Year One", moim zdaniem, wyszedł lepiej niż "Dark Knight Returns" mimo, że to z komiksów zdecydowanie wolę ten drugi? Dlaczego? Ponieważ w tym pierwszym niezrezygnowano z monologów wewnętrznych, które są bardzo istotnym elementem opowiadanych historii, a w tym drugim już tak. Moim zdaniem, to bardzo mocno obniżyło poziom filmu, zamiast być bardzo ambitną filmową opowieścią, stał się po prostu dobrym filmem i niewiele ponadto.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#52
Grim napisał(a):Ekranizacja komiksu The Dark Knight Returns od Franka Millera. Mam, polecam, tak samo jak The Killing Joke. A z Kaznodziei najbardziej podobał mi się Święty od morderców.
Czy "The Killing Joke" nie ukazał się w PL gdzieś około 1992 pod nazwą "Zabójczy Żart"?
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#53
Marcin_77 napisał(a):Czy "The Killing Joke" nie ukazał się w PL gdzieś około 1992 pod nazwą "Zabójczy Żart"?

Tak http://pl.wikipedia.org/wiki/Batman:_Zab..._%C5%BCart chociaż ja mam zdaje się angielską wersję.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#54
Grim napisał(a):Tak http://pl.wikipedia.org/wiki/Batman:_Zab..._%C5%BCart chociaż ja mam zdaje się angielską wersję.
Aaaaa.. to świetny komiks.
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#55
Marcin_77 napisał(a):Punisher to gość. Zawsze go bardziej lubiłem od tych "harcerzyków" pokroju Supermana czy Batmana - on rozprawiał się ze złem konkretnie - kulka w łeb - nie bawił się w jakąś "etykę" i "humanitaryzm".
W którymś numerze "Batmana" tenże spotkał się z Punisherem i nawet pobili się o to czy należy zabijać bandytów czy odstawiać ich policji Uśmiech

podobno batman w latach 30 też lubił zabijać Duży uśmiech
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
#56
Punisher, Ares, Wolverine, Ash Williams, Thor, Vegeta...

Jednak superłotrzy są o niebo bardziej interesujący

Ras al Ghul, Bane, Doctor Doom, Lex Luthor, Apocalypse, Vandal Savage, Kraven Łowca, Grendel (Hunter Rose), Darth Vader, Baron Helmut Zemo, Doomsday, Imperiex Prime, Thanos, Anti Monitor...
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#57
Subiektywny przegląd interesujących dzieł z obrębu gatunku "superhero" FlauFly'ego

Watchmen - Strażnicy
Niezaprzeczalny numer 1 wśród opowieści o superbohaterach, historia stworzona przez chyba największego twórcę komiksów kręgu angloamerykańskiego. Opowieść, która ukazała się w latach '80 i zrewidowała tradycje opowieści superbohaterskich w zasadzie od ich zarania do czasów ówczesnych oraz dodała nowe wątki, wzbogaciła treść i odważyła się wypowiadać na poważniejsze tematy. Dla tych, którzy nie znają fabuły, albo nigdy nie słyszeli jakiejś choćby pobieżnej jej zajawki: alternatywna historia USA w których zaraz po pojawieniu się pierwszych komiksów o superbohaterach pojawili się pierwsi prawdziwi superbohaterowie, pozbawieni mocy (poza jednym, niemalże wszechmocnym, który pojawił się nieco później), ale pełni chęci do walczenia ze złem oraz o tym wszystkim co się stało potem. Wszechstronna analiza mitu superbohaterskiego, na swój sposób jego gloryfikacja, a zarazem doszczętna krytyka. Wszystko zaś upakowane w ciekawej fabule, bardziej refleksyjnej jednak, aniżeli stawiającej na akcję.
Polecam dokładnie wszystkim, bo cóż tutaj się nie znalazło? Poza tematyką superbohaterską, która stanowi oś wydarzeń i refleksji mamy także atmosferę Zimnej Wojny, rozważania o ptakach, czasie, szkatułkowy komiks w komiksie z alternatywnej linii czasowej, gdzie komiksowi superbohaterowie stali się nieatrakcyjni na tle gazetowych informacji o prawdziwych bohaterach, gdzie miast nich popularni stały się raczej opowieści o piratach.

Dark Knight Returns - Mroczny Rycerz Powraca
Komiks, który często wzmiankowany jest obok wyżej omawianego, jako jeden z dwóch, który odmienił oblicze komiksu amerykańskiego, a może raczej superbohaterskiego. Jest to na swój sposób, przynajmniej moim zdaniem, najpełniejsze i najbardziej dogłębne ujęcie postaci Batmana jakie powstało (a przynajmniej nie natrafiłem na nic co mogłoby do niego sięgać). To wszystko zaś pomimo, że zawsze był to komiks "poza kanonem", czyli reprezentujący alternatywną wersję świata wobec tej "oficjalnej" wydawanej na łamach tasiemcowatych komiksów miesięcznych. Dla mnie to był komiks od którego tak naprawdę zacząłem swoją przygodę z komiksami o Batmanie i doskonale sprawdza się w roli wprowadzenia do mitologii Batmana, co może wydawać się dziwne, zważywszy na fakt, że opowiada o starym Bruce'ie Wayne'ie, który po 10 latach niezakładania kaptura postanawia wrócić i naprawić Gotham. Mogłoby się wydawać, że to opowieść przede wszystkim dla tych, którzy znają jego wcześniejsze historie, ale wcale tak być nie musi. Komiks stał się prekursorem dla bardziej mrocznych, psychologicznych opowieści z Największym Detektywem w roli głównej.

Marvels
Żeby nie było zbyt jednostronnie, podam coś z wydawnictwa Marvel. Komiks ten opowiada o superbohaterach (konkretnie o tych znanych z Marvela) z perspektywy zwykłego człowieka, ze swoimi zwykłymi życiowymi problemami i wpływem superbohaterów na takie życie. Warte polecenia również ze względu na malarskie kadry Alexa Rossa, który ma specyficzny sposób ilustracji komiksów.

Kingdom Come
Już wcześniej wspominałem o tym komiksie. Opowiada on alternatywne dzieje świata DC, gdy rodzą się kolejne generacje superbohaterów, a właściwie superistot, potomków znanych superbohaterow, którzy pozbywają się niemalże całkowicie dotychczasowych superłotrów, ale zarazem odrzucają ideowość swoich poprzedników i zaczynają walczyć pomiędzy samymi sobą. Superman, który wcześniej odszedł na emeryturę, ze względu na osłabnięcie zaufania społecznego do niego i jego generacji bohaterów, postanawia powrócić i przywrócić porządek zakładając nową wersję Ligii Sprawiedliwych. Swoje własne plany snują również dawni złoczyńcy, a także skupieni wokół Batmana dawni bohaterowie bez supermocy. Komiks ten, podobnie jak poprzedni, namalowany jest przez Alexa Rossa. Scenariusz do niego pisał Mark Waid, który moim zdaniem, bardzo dobrze rozumie postać Supermana i historia staje się po części studium postaci Supermana, a po części takowym studium całego Uniwersum DC. Warto przeczytać, zwłaszcza przez tych, którzy trochę lepiej orientują się w tymże uniwersum.

Irredeemable
Scenariusz do tego komiksu napisał również Mark Waid i choć nie opowiada on bezpośrednio, ani o Uniwersum DC, ani tym bardziej o Supermanie, to można wyczuć w nim wielką fascynację tym bohaterem scenarzysty. Opowiada ta historia o kolejnym "klonie" Supermana, czyli kolejnym superbohaterze, który jest niewiarygodnie potężny, posiada laserowy wzrok, potrafi latać i nosi obcisłe wdzianko. Czyżbyśmy skądś to znali? Ależ oczywiście, taką autor przyjmuje konwencję, że główny bohater, jak i inni otaczający go bohaterowie są do szczętu sztampowi, a to wszystko po to, żeby kontrastowali z, już nie tak sztampową, historią superbohaterską. Otóż nasz szlachetny bohater, uwielbiany przez wszystkich, wzorzec dobroci, pewnego dnia, bez żadnego wyraźnego sygnału wcześniejszego, zaczyna mordować całe miasta, a nawet państwa stając się tym samym największym masowym mordercą w historii. Spójrzcie na ten obrazek, jest bardzo wymowny:

[Obrazek: irredeemable1.jpg]

Wszystkie powyższe komiksy (może najmniej w tym drugim przypadku) w pewnym stopniu rozwijają motyw, który na tv tropes nazwali jako "Beware The Superman", polecam swoją drogą zarówno tę witrynę, jak i konkretnie to hasło: http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Ma...heSuperman

Varia

Wspomnę tu jeszcze o dwóch komiksach, których klasyfikacja do nurtu superbohaterskiego może być nieco sporna, lecz z pewnych względów uważam je za pewną, dosyć odległą, ale jednak wciąż, wariację na temat.

V jak Vendetta
Kolejny komiks Alana Moore'a w tym zestawieniu. Opowiada o totalitaryzmie i anarchizmie, o ideach, które są kuloodporne (a to na swój sposób wydaje mi się w tym kontekście motyw mocno superbohaterski) i wojnie. Myślę, że wielu o tym komiksie, albo chociaż filmie na nim opartym (nie oglądałem) słyszało. Maska głównego bohatera, podobizna Guya Fawkesa, osławiona poza granicami UK za sprawą tegoż właśnie komiksu oraz działań ruchu Anonymous. Naprawdę warto przeczytać.

Sandman
Historia o jednym z Nieskończonych, samym Śnieniu. Cóż można ciekawego opowiedzieć o uosobieniu snu? Istocie niemalże omnipotentnej (z naciskiem na niemalże)? Otóż można wiele, można nawet stworzyć wielką opowieść, epopeję o opowieściach samych w sobie. Intrygujące i monumentalne. Jeden z pierwszych komiksów amerykańskich po które sięgnąłem, a który zdecydowanie zachęcił mnie do dalszych eksploracji tego zakamarka świata komiksowego. Uważany często za jeden z najambitniejszych komiksów. Dla mnie to jest zresztą swoista mitologia, struktura, rama na którą można nakładać wszelkie opowieści. Poza tym, to jest komiks dzięki któremu uwierzyłem, że Szekspir napisał, między innymi, "Sen nocy letniej", na zamówienie potężnego mecenasa.

EDIT

@Rothein

Trochę mnie zbiłeś z pantałyku. Jednak faktycznie, często to superłotrzy są postaciami, które trzymają poziom opowieści i nadają jej kolorytu.

EDIT2

Nie wiem czy czytałeś Watchmen, ale jeśli czytałeś, to co w takim razie myślisz o takich postaciach jak Rorschach czy Komediant?
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#58
Wilk napisał(a):Vegeta...
Co jak co, ale Vegeta to faktycznie intrygująca postać. Obok piccolo to chyba najlepiej skonstruowana postać dragon ball.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#59
Zaciekawiłeś mnie tym Marvels, choć Metropolis gdzie mowa o supermanie też jest ilustrowane przez pewnego malarza.
Pozostałe komiksy też zapowiadają się ciekawie - poczytam.
Chociaż do tej pory za kwintesencję historii Batmana uznawałem komiks, który powstał na kanwie filmu z Jackiem Nicholsonem w roli Jokera.
Uwielbiam ten komiks!
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#60
Masz na myśli "Killing Joke" ("Zabójczy Żart" w polskiej wersji) Alana Moore'a? Jak zwykle Moore napisał dobrą opowieść, choć sam już później ją krytykował.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości