Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Książki z dzieciństwa
#41
Neuromanta napisał(a):A znasz tego autora co napisał powieść o przeklętej wsi koło Guciowa? Kiedyś czytałem, książka fajna. A to taki regionalny autor wydawał bodaj w Fabryce Słów.
http://horror.com.pl/books/recka.php?id=586
Strach się bać. Byłam niedawno w Guciowie. Dobrze, że nie wiedziałam o żadnych przeklętych wsiach w okolicy. Duży uśmiech
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#42
Jakbyś był tak dobry i zeskanował to w zamian mógłbym Ci wysłać parę e-booków :-D A mam dość obszerny księgozbiór...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#43
Neuromanta napisał(a):Jakbyś był tak dobry i zeskanował to w zamian mógłbym Ci wysłać parę e-booków :-D A mam dość obszerny księgozbiór...
Nie wiem czy dam radę, boję się, że proces skanowania rozwali mi tą książeczkę. Ale spróbuję. Ewentualnie.... mogę Ci ją podesłać pocztą, przeczytasz i odeślesz z powrotem.
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#44
O właśnie! Darda. Czytałem obie jego książki i mnie się bardzo podobały. Kawał dobrej wciągającej rozrywki. A jeśli już mowa o dobrej rozrywce i to takiej z dzieciństwa to polecam wszystkie cykle i książki Andre Norton. Pół życia spędziłem na ich czytaniu. No i jeszcze Przygody Fafryda i Szarego Kocura, Fritza Leibera. Z książek mało co jeszcze pamiętam ale dobre wrażenie pozostało. Taki typ awanturniczego fantasy, lekki i zabawny.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#45
http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,11452...BoxKultTxt
Odpowiedz
#46
najpierw Joanna Chmielewska, teraz Niziurski Smutny
Odpowiedz
#47
Iselin napisał(a):Pamiętacie jakieś ulubione książki z dzieciństwa?

Robur Zdobywca Verne'a, Księga Dżungli, Conan (wszystko co było dostępne), jakaś książka z polskimi legendami ale nie pamiętam tytułu, Mitologia Parandowskiego, Thorgal (komiksy też można?), i niezliczona masa tytułów których nie pamiętam.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#48
Dzieci z Bullerbyn i Baśnie braci Grimm.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nic więcej nie pamiętam.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#49
Dobre i te Dzieci z Bullerbyn. Teraz można czytać tę książkę tak jak książkę historyczną.
Skandynawia rysująca się w Dzieciach z Bullerbyn nie przypomina już tego co ukazują nam o jej obrazie doniesienia, wieści i informacje, które tutaj dochodzą.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#50
Właściwie wszystko Astrid Lindgren, a szczególnie "Ronja córka rozbójnika" i "Bracia Lwie Serce"
Muminki.
Bracia Grimm.
Charles Perrault.
Mnóstwo książek z bajkami ludowymi różnych narodów.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#51
jeszcze bajki "Wężowa królewna" - moje pierwsze bajki i od razu pogańskie Uśmiech
do tej pory pamiętam, że Żmij to król węży
Odpowiedz
#52
"Przygody Sindbada żeglarza"
"Ferdynand Wspaniały"
"Baśnie Indonezji" - występował tam ptak Garuda i ostatnio okazało się, że linie lotnicze Indonezji zwą się Garuda.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#53
Ferdynanda uwielbiałem jako szkrab, mama mi czytała, potem jak już byłem dorosły to sobie jeszcze raz przeczytałem sam Uśmiech
Odpowiedz
#54
Wilk napisał(a):Robur Zdobywca Verne'a, Księga Dżungli, Conan (wszystko co było dostępne), jakaś książka z polskimi legendami ale nie pamiętam tytułu, Mitologia Parandowskiego, Thorgal (komiksy też można?), i niezliczona masa tytułów których nie pamiętam.
Thorgal! Wspaniały komiks. Przynajmniej pierwsze części, bo późniejsze zawiłe intrygi w tropikalnych krajach były już mniej ciekawe, chociaż ich dużym plusem była obecność Kriss de Valnor. Czytałam też "Szninkla", który ewidentnie nie jest dla dzieci i przy pierwszym czytaniu w dość wczesnym wieku nie kumałam, o co chodzi w niektórych scenach.

Rojza Genendel napisał(a):Właściwie wszystko Astrid Lindgren, a szczególnie "Ronja córka rozbójnika" i "Bracia Lwie Serce"
Muminki.
Bracia Grimm.
Charles Perrault.
Mnóstwo książek z bajkami ludowymi różnych narodów.
Jeśli chodzi o Astrid Lindgren, najmniej leżała mi słynna Pippi. Oprócz klasycznych baśni miałam też taki zbiór, chyba nazywał się "Baśnie polskie", były tam opowieści napisane przez literatów. Niektóre bardzo dobre. Był też taki zbiorek, nie pamiętam tytułu, baśni napisanych prze dzieci. Wszystkie działy się w Tatrach, a większość kończyła się źle.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#55
Iselin napisał(a):Thorgal! Wspaniały komiks. Przynajmniej pierwsze części, bo późniejsze zawiłe intrygi w tropikalnych krajach były już mniej ciekawe, chociaż ich dużym plusem była obecność Kriss de Valnor.

a czytałaś osobną serię poświęconą tylko Kriss? (tzn. na razie wyszły cztery zeszyty, z czego czytałem trzy pierwsze).

Polecam też serię poświęconą Louve. To chyba najlepsza z tych osobnych serii thorgalowych (są jeszcze "młodzieńcze lata", a albumy Thorgala od albumu "ja Jolan" można potraktować jako poświęcone już tylko Jolanowi).

Iselin napisał(a):Czytałam też "Szninkla", który ewidentnie nie jest dla dzieci i przy pierwszym czytaniu w dość wczesnym wieku nie kumałam, o co chodzi w niektórych scenach.

Szninkiel jest dosyć ponury.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#56
Wilk napisał(a):a czytałaś osobną serię poświęconą tylko Kriss? (tzn. na razie wyszły cztery zeszyty, z czego czytałem trzy pierwsze).

Polecam też serię poświęconą Louve. To chyba najlepsza z tych osobnych serii thorgalowych (są jeszcze "młodzieńcze lata", a albumy Thorgala od albumu "ja Jolan" można potraktować jako poświęcone już tylko Jolanowi).
Warto? Z reguły dość sceptycznie podchodzę do ciągnięcia w nieskończoność jakiegoś pomysłu. Najczęściej książkom i filmom bardzo źle robi, jeśli autor nie wie, kiedy przestać.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#57
Iselin napisał(a):Warto?

Cóż, to zalezy od gustu. Jedni to krytykują, innym się podoba. Mnie się podobają historie Kriss i Louve, młodzieńczych lat nie miałem okazji czytać, a historyjki o Jolanie jakoś mi nie podchodzą.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#58
Wilk napisał(a):Szninkiel jest dosyć ponury.
Ponury, ponury - ale aż kipi w nim od wszelkich alegorii i odniesień. Swoją drogą chciałbym zobaczyć film na podstawie "Szninkla" - z całą tą brutalnością, mrokiem i fatalizmem jaki ten komiks zawiera.

J'on to taki swoisty "Jezus Chrystus" - też zostaje posłańcem JEGO, czyni "cuda" (nieważne, że za pomocą małego "cybantu") w końcu zostaje "skazany" przez swoich pobratymców i wydany Trójce na śmierć.

Ulubiona scena - gdy J'on dobiera się do G'wel na tratwie a tu nagle deszcz zaczyna padać. Obydwoje wiwatują, że w końcu zaspokoją pragnienie, że ON (taki bóg) ich w końcu wysłuchał, bo płynęli po morzu ileś czasu bez deszczu, ale J'on w duchu dodaje - "....mógł przynajmniej z godzinę poczekać...." Duży uśmiech
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#59
Dzieci z Bullerbyn, Baśnie braci Grimm, Baśnie Andersena, wiersze Tuwima.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#60
Marcin_77 napisał(a):Ulubiona scena - gdy J'on dobiera się do G'wel na tratwie a tu nagle deszcz zaczyna padać. Obydwoje wiwatują, że w końcu zaspokoją pragnienie, że ON (taki bóg) ich w końcu wysłuchał, bo płynęli po morzu ileś czasu bez deszczu, ale J'on w duchu dodaje - "....mógł przynajmniej z godzinę poczekać...." Duży uśmiech
To była właśnie jednak z tych scen, których jako małe dziecko nie rozumiałam Duży uśmiech
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości