Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Książki z dzieciństwa
#61
Marcin_77 napisał(a):Ponury, ponury - ale aż kipi w nim od wszelkich alegorii i odniesień. Swoją drogą chciałbym zobaczyć film na podstawie "Szninkla" - z całą tą brutalnością, mrokiem i fatalizmem jaki ten komiks zawiera.

Wolałbym żeby nakręcili Thorgala. Albo Yansa.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#62
Ciekawy jestem jak mogłaby wyglądać ekranizacja Thorgala. No i czy byłoby to kino hollywoodzkie, francuskie czy jakieś jeszcze inne? To przecież niebagatelne znaczenie ma dla tego czym ta ekranizacja by się stała.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#63
FlauFly napisał(a):Ciekawy jestem jak mogłaby wyglądać ekranizacja Thorgala. No i czy byłoby to kino hollywoodzkie, francuskie czy jakieś jeszcze inne? To przecież niebagatelne znaczenie ma dla tego czym ta ekranizacja by się stała.
Byle to nie była ekipa od "Wiedźmina" :twisted:
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#64
Wilk napisał(a):Wolałbym żeby nakręcili Thorgala. Albo Yansa.
Nie, nie, tego jest za dużo, a każdy "wykrojony" z tych wszystkich tomów scenariusz zdawałby się kaleki.
Mi się właśnie marzy ekranizacja "Szninkla" zrobiona przez dobre studio, z rozmachem ale również z zawartym klimatem komiksu. Tak jak i sam komiks - film mógłby zostać podzielony na 3 części - "Misja", "Wybraniec" i "Sąd".

"Thorgala" bardzo lubiłem, do czasu. Po prostu w pewnym momencie wizja człowieka na którego co chwila zwalają się wszystkie "plagi egipskie" i który na minutę nie może na dupie usiąść, żeby zaraz coś jemu albo jego rodzinie się nie przytrafiło zmęczyła mnie. No i Rosiński zaczął gubić ten swój styl graficzny, jakieś akwarelki, chuje-muje....
Z "Thorgala" najbardziej cenię "Łuczników" i mini-cykl o Krainie Qa.

Komiksy. Pominę oczywistości takie jak Tytus, Kajko i Kokosz czy te wariactwa Baranowskiego. Pamiętam świetnie rysowanego "Domana" - na motywach "Starej Baśni" ale w klimatach conanowskich niemalże. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z dobrym wojakiem Szwejkiem gdy dostałem od taty wydrukowany na żółtym (!) papierze komiks na podstawie powieści Haszka.
"Pilot śmigłowca" - mniej znany niż Żbik czy Kloss, ale też fajny, akcja dzieje się w środowisku pilotów cywilnych śmigłowców. Byłoby jeszcze lepiej gdyby nie fatalnie narysowane kilka tomów.
"Superman 50 lat - komiks" - pierwsze polskie wydanie komiksu o przygodach Człowieka Ze Stali - przypuszczam, że jakieś "półlegalne", rysunki czarno-białe.
"Komiks Fantastyka" - coś niesamowitego w latach PRL, w tej serii ukazały się takie perełki jak pierwsze "Yansy", nasz rodzimy "Funky Koval" (do dziś kocham ten komiks), impresjonistyczny "Rork" czy futurystyczna "Wieczna Wojna".
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#65
Przypomniała mi się taka książka "Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata" Kossak-Szczuckiej. Zawsze bardzo podobały mi się nazwy występujących tam stworów: kanapony, igi-igi, żernik.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#66
Iselin napisał(a):Przypomniała mi się taka książka "Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata" Kossak-Szczuckiej. Zawsze bardzo podobały mi się nazwy występujących tam stworów: kanapony, igi-igi, żernik.
Szczęśliwa era sprzed papugowania angielszczyzny. Dziś byłyby to pewnie jakieś couche, smajlingi albo inne dziadostwa. Ja lubiłem czytać Karola Maya w dzieciństwie. Niestety tytułów książek już nie pamiętam.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#67
Nonkonformista,

Cytat: Ja lubiłem czytać Karola Maya w dzieciństwie. Niestety tytułów książek już nie pamiętam.
Jak można nie pamiętać?Uśmiech Trzy tomy Winnetou, dwa Old Surehanda, Skarb w Srebrnym Jeziorze. Te na pewno, a chyba jeszcze kilka innych, czytanych od "deski, do deski", a właściwie, do zdezelowanych od wielokrotnego używania okładek.
Gdy mój syn miał kilka lat i chciałem mu je przybliżyć, okazało się, że na niego już nie działały, a i ja nie byłem w stanie przebić się przez nie, zniechęcony infantylnością mayowskiej wizji świata.


Iselin,

odpowiadając na Twoje pytanie o lektury z dzieciństwa, podpisuję się pod propozycjami poprzedników - to była i Astrid Lindgren i Alfred Szklarski i Ludwik Kern, oczywiście Juliusz Verne, także "Kaktusy".Uśmiech
Ale opowiem o innej książce, która czytana we wczesnej młodości wywarła na mnie ogromne wrażenie. Napisana przez austriackiego paleontologa, prof. Augustę i genialnie ilustrowana przez czeskiego malarza i grafika Zdenka Buriana, wywołała u mnie trwałe zainteresowanie tą tematyką:
[Obrazek: 313008_big.jpg]
Wymusiłem na rodzicach zakup wszystkich książek tej pary autorów, wydanych w Polsce i do dziś moje wyobrażenia świata dawno żyjących zwierząt i prehistorycznych ludzi, pokrywają się z ich obrazem stworzonym przez Zdenka Buriana.
Odpowiedz
#68
Pamiętam tą książkę - faktycznie grafiki tego gościa były rewelacyjne. Klimatem biły na głowę współczesne wypasione dinozaury renderowane w 3d.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#69
Pamiętają starsze zgredy komiksy ,,Relax''? Wydawane od 1976 r. do 1980? Albo ,,Alfy'', wydawane 1977-1979 publikacje poświęcone SF, komiksy+krótkie nowelki? A pamięta ktoś zamieszczane w ww. wydawnictwach komiksy dwojga węgierskich autorów, nie pamiętam nazwisk, jak np. ,,Wehikuł czasu'' (zerżnięty z głośnego filmu z 1960 r.), czy też historię o ukrytych miastach Inków? Wyrzuciłem to wszystko na śmietnik jako relikt komuny, a obecnie żałuję...
Odpowiedz
#70
Dziad Borowy,

Cytat:faktycznie grafiki tego gościa były rewelacyjne. Klimatem biły na głowę współczesne wypasione dinozaury renderowane w 3d.
Rzeczywiście. Do tego wówczas nie miały konkurencji w postaci TV.Uśmiech
Potrafiłem godzinami gapić się na grafiki Buriana.
https://lh5.googleusercontent.com/TZ0gMY...1d-1e2rIJS
Do dziś mam w domu dwa albumowe wydawnictwa pary Augusta, Burian, jedno, poświęcone dawnym zwierzętom, drugie, prehistorycznym ludziom, ale książka o której pisałem, była detektywistyczną rekonstrukcją wydarzeń których ślady znajdujemy w zapisie kopalnym w postaci skamieniałych kości i innych artefaktów. Genialnie ilustrowaną przez Zdenka Buriana. Będąc młodym chłopakiem nie mogłem się od nich oderwać.

Oto jedno z nich - słynne asfaltowe jeziorko koło Los Angeles w którym swój koniec znalazło wiele zwierząt. I scena z tygrysem szablastym i młodym mastodontem:
http://2.bp.blogspot.com/-x7xyANp1PkM/T8...n_1941.JPG
Odpowiedz
#71
Patafil napisał(a):A pamięta ktoś zamieszczane w ww. wydawnictwach komiksy dwojga węgierskich autorów, nie pamiętam nazwisk, jak np. ,,Wehikuł czasu'' (zerżnięty z głośnego filmu z 1960 r.), czy też historię o ukrytych miastach Inków? Wyrzuciłem to wszystko na śmietnik jako relikt komuny, a obecnie żałuję...
Tych węgierskich komiksów było w pewnym czasie w Polsce sporo - przypomnę takie tytuły jak "Akcja labirynt" (drukowana w Relaxie), "Miasto milczących rewolwerów", "Jankes na dworze Króla Artura", "Old Shatterhand & Winnetou" i jeszcze kilka innych.
Rysowane były taką specyficzną "niewyraźną", momentami wręcz niestaranną (albo miała robić wrażenie takiej) kreską.
ALFA była bardzo specyficznym magazynem. Przede wszystkim ten klimat - S-F lat 80-tych. Zaczynał tam zdaje się Rosiński, pamiętam też komiksową adaptację "Wojny Światów" Wellsa bardzo fajnie narysowaną.
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości