Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Władza metapolityczna w historii.
#1
Jak twierdzi Alain de Benoist, obok tradycyjnej władzy politycznej, dającej rządzącym kontrolę nad materialnymi sprawami poddanych, istnieje również władza metapolityczna, dająca posiadającym ją podmiotom kontrolę nad intelektualnym, duchowym i kulturowym życiem poddanych. Często używanym określeniem na drugi rodzaj władzy według de Benoist jest "rząd dusz" czy też, w prostackiej wersji, "pranie mózgu".

W demokratycznej współczesności, tak ujęta władza metapolityczna należy w przeważającej mierze do współpracujących z demokratycznymi politykami mediów, dziennikarzy, "ekspertów", "autorytetów moralnych", pisarzy, poetów. Gdzieś na marginesie tego wszystkiego orbituje jeszcze Kościół.

Co sądzicie o takim ujęciu? Osobiście uważam je za w miarę trafne - przekonanie, jakoby szary człowiek posiadał własny mózg i potrafił myśleć za siebie, to mit współczesnej metapolityki :] Jednak z drugiej strony, takie pojmowanie spłyca sprawę: dominujące w danej epoce trendy intelektualne i wszelkie inne to wypadkowa wielu innych procesów, a nie wyłącznie efekt czyjejś aktywnej pracy nad materiałem ludzkim.

A jak to wszystko wyglądało w historii? Kto, kiedy i w jaki sposób sprawował władzę nad duszami i umysłami swoich poddanych bądź miał takie ambicje? Dobrze by było, gdybyśmy odeszli nieco od XX w., a przynajmniej od totalitaryzmów, bo tu sprawa jest oczywista.
Odpowiedz
#2
No właśnie w przypadku totalitaryzmów sprawa nie jest taka oczywista. Gdyby faktycznie była, to system komunistyczny nie upadłby po niecałych 90 latach istnienia, a przynajmniej nie upadłby przez czynniki wewnętrzne.
Jeśli chodzi o władzę intelektualną (mentalną), bo chyba o niej mamy tu dyskutować, to z pewnością można o niej mówić w przypadku różnego rodzaju sekt w rozumieniu ogólnym, a nie potocznym. Sektę w rozumieniu ogólnym możemy zdefiniować jako zespół osób intelektualnie zależnych od określonych dogmatów i/lub sposobu myślenia przywódcy(przywódców). W tym sensie sektami są niektóre partie polityczne o charakterze wodzowskim (dawniej - PZPR, KPZR, NSDAP, a z przykładów współczesnych - PO, PiS, SLD), instytucje i zbory religijne jak Kościół katolicki, zbory denominacji protestanckich, kościoły prawosławne, gminy wyznaniowe etc. Często również do tego rodzaju sekt można zaliczyć niektóre firmy, korporacje i instytucje rządowe oraz międzynarodowe.
Jest to bardzo ogólne rozumienie pojęcia "sekta" i niekoniecznie pejoratywne, np. członkowie rządu z definicji uzależniają swój sposób myślenia od sposobu myślenia premiera, bo to on wyznacza i kieruje procesem decyzyjnym praktycznie w każdej sprawie (przynajmniej tak jest w Polsce), ale na nim ciąży też największa polityczna odpowiedzialność.

Teraz pomówmy o mediach. Czy model mediów współpracujących z danymi ugrupowaniami politycznymi może utworzyć sekty na bazie swoich słuchaczy, czytelników, widzów itp.? Tutaj odpowiedź jest jasna - tak. Często w sektach (rozumianych j.w.) podstawowym instrumentem manipulowania umysłami członków jest kreowanie rzeczywistości, np. Kościół katolicki używa dogmatów religijnych jako sposobu kreowania rzeczywistości, KPZR ideologii marksistowskiej, a media używają sztuczek socjotechnicznych, aby naświetlać fakty korzystne dla ugrupowania politycznego, z którym współpracują, a pomijać te niekorzystne lub kreować ich inny obraz. Praktycznie nie istnieją media "bezstronne", tak samo jak nie ma bezstronnych sędziów - mediami kierują ludzie inteligentni, często o sprecyzowanych poglądach, którzy identyfikują się z jakimś porządkiem społecznym, więc starają się go narzucić swoim odbiorcom, co jest jak najbardziej zrozumiałe.

Niestety, obecnie w Polsce dominują media lewicowe, eurooptymistyczne, prosocjalne i często skrajnie stronnicze jak Fakty i mity (paszkwil Ruchu Palikota) czy Gazeta Polska Codziennie (przybudówka medialna PiSu).

Imho, najlepszym modelem polityczno-społeczno-medialnym jest model bipolarny, obecnie obowiązujący w USA - zgodny z równowagą Nasha. Dzięki takiemu systemowi główne media są podzielone praktycznie po równo na te "prawicowe" i "lewicowe", co daje w efekcie ciekawszą i bardziej merytoryczną debatę publiczną.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#3
Hastur napisał(a):Jak twierdzi Alain de Benoist, obok tradycyjnej władzy politycznej, dającej rządzącym kontrolę nad materialnymi sprawami poddanych, istnieje również władza metapolityczna, dająca posiadającym ją podmiotom kontrolę nad intelektualnym, duchowym i kulturowym życiem poddanych. Często używanym określeniem na drugi rodzaj władzy według de Benoist jest "rząd dusz" czy też, w prostackiej wersji, "pranie mózgu".

W demokratycznej współczesności, tak ujęta władza metapolityczna należy w przeważającej mierze do współpracujących z demokratycznymi politykami mediów, dziennikarzy, "ekspertów", "autorytetów moralnych", pisarzy, poetów. Gdzieś na marginesie tego wszystkiego orbituje jeszcze Kościół.

Co sądzicie o takim ujęciu? Osobiście uważam je za w miarę trafne - przekonanie, jakoby szary człowiek posiadał własny mózg i potrafił myśleć za siebie, to mit współczesnej metapolityki :] Jednak z drugiej strony, takie pojmowanie spłyca sprawę: dominujące w danej epoce trendy intelektualne i wszelkie inne to wypadkowa wielu innych procesów, a nie wyłącznie efekt czyjejś aktywnej pracy nad materiałem ludzkim.

A jak to wszystko wyglądało w historii? Kto, kiedy i w jaki sposób sprawował władzę nad duszami i umysłami swoich poddanych bądź miał takie ambicje? Dobrze by było, gdybyśmy odeszli nieco od XX w., a przynajmniej od totalitaryzmów, bo tu sprawa jest oczywista.
W pewnych kręgach wymyślono już wcześniej definicję tego zjawiska, i nazwano je "Katedrą" (skojarzenia całkiem poprawne).

http://unqualified-reservations.blogspot...ified.html

Katedra jest tym, co dziś pełni po części rolę, którą KrK pełnił w średniowieczu. Czyli właśnie "rząd dusz".

Tutaj są z bardzo grubsza spisane "dogmaty" Katedry, jednocześnie będące dobrą definicją pogladów lewaka czy kulturowego marksisty:
http://occamsrazormag.wordpress.com/2013...or-perish/

A co do odejścia od XX wieku, no cóż, przedział między średniowieczem a XX wiekiem to czas walki o rząd dusz. Najpierw KrK go powoli traci, pojawia się wiele pomniejszych frakcji kontrolujących różne części świata i społeczeństwa w tym względzie, a następnie większość z nich ginie w mniej lub bardziej spektakularny sposób.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#4
Dywersyjny bełkot służący odwracaniu uwagi.

Kiedy spojrzeć na rzeczywistość od strony teorii cywilizacji i uwzględnić podział na władzę duchową i świecką to wszelkie "metapolityki" rozwieją się niczym mary, którymi faktycznie są.
Od czasu sporu o inwestyturę w Europie te dwa aspekty władzy były podzielone co spowodowało powstanie warunków rozwoju, ale tarcia trwały. Władza duchowa zawsze miała zakusy na fundamentalizację życia zbiorowego i podporządkowanie sobie władzy świeckiej. Świecka robiła dokładnie to samo, tyle że z przeciwnym zwrotem dążąc do totalitaryzmu.
Oba te skrajne stany nie są specjalnie zdrowe dla ludzi pod ich panowaniem i to powinno być jasne dla każdego.

Odpowiedz
#5
Zachodnie Chrześcijaństwo tym się wyróżniało, że na Tronie nie stawiano Ołtarza i odwrotnie.
Inne cywilizacje nie znały takiego podziału ról.

Humanitas też nie zna. Duży uśmiech
Odpowiedz
#6
Cywilizacja hinduska też zna taki podział.
Odpowiedz
#7
Podział zna, ale rozdziału nie zna.
Tam wszyscy rządzący są z ustalonej religią kasty i Tron jest Ołtarzowi podporządkowany.

Odpowiedz
#8
A gdzie 'baza' i 'nadbudowa'?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#9
idiota napisał(a):Podział zna, ale rozdziału nie zna.
Tam wszyscy rządzący są z ustalonej religią kasty i Tron jest Ołtarzowi podporządkowany.
Kasty są zabronione w hinduskiej konstytucji. Tak tylko przypominam.
Jaki tron? To republika.
Jakiemu ołtarzowi? Jest tam wielobóstwo.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#10
Nonkonformista napisał(a):Jaki tron? To republika.
Polska też republika, a przepychanki tron-ołtarz nadal różne pisopalikoty próbują rozpętać.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#11
Nonkonformista napisał(a):Kasty są zabronione w hinduskiej konstytucji. Tak tylko przypominam.
Jaki tron? To republika.
Jakiemu ołtarzowi? Jest tam wielobóstwo.
Te humanista, ty zawsze wszystko tak dosłownie i rozumujesz?
Odpowiedz
#12
Xeo95 napisał(a):Te humanista, ty zawsze wszystko tak dosłownie i rozumujesz?

Słusznie, z tym, że to "rozumowanie" jest słowem nieco na wyrost. Uśmiech
Odpowiedz
#13
Nonkonformista napisał(a):Kasty są zabronione w hinduskiej konstytucji. Tak tylko przypominam.
Strasznie się tą konstytucją napisaną przez jakiegoś niskokastowca tam przejmują...

Ja rozumiem, że nasz nonkonformistyczny wolnomyśliciel łyka wszelką propagandę jak gęś kluski, jednak to już zwyczajnie śmieszne jest.

Odpowiedz
#14
@BW: ja mu grzecznie wytknąłem błąd a ty zaczynasz mu bez.sensu dogryzac. Napisz mu na PW jeśli nie możesz się powstrzymać.

@Idiota: no tak, bo jak formalnie zlikwidowano stan szlachecki to w świadomości ludzkiej podziały stanowe z miejsca znikły...
Odpowiedz
#15
Jeszcze mi Xeo95 będzie gębę zamykał...
I tak od początków "fizykizmu" jestem prawie cały czas zbanowany, a teraz ograniczony do działu "historia".

Nonkonf jest już dobrze znany z gorliwej obrony wszystkiego co nie-chrześcijańskie. Gorliwej i głupawej. Tyle.
Odpowiedz
#16
No i dobra. A gdyby nie było tej "władzy metapolitycznej" czy dążeń do władzy "ołtarza" bądź "tronu"? Myśleliście o tym? Nietzsche pisał że "arystokracja" (ci na szczycie którzy tworzą wartości), istnieje nie tylko dla samej siebie, ale również dla tych poniżej, ponieważ nadaje ich życiu znaczenia. Wiadomo że ta "władza metapolityczna" będzie się starała zaszczepić ludziom jakieś wartości, jakieś cele, punkty odniesienia. Co pozostałoby bez tej całościowej wizji (religijnej czy świeckiej)? Konsumenci skupieni na swoich naturalnych smakach i gustach. A nawet te smaki i gusta nie byłyby znowu takie naturalne, bo reklama i merchandising odpowiednio by prały mózgi.

Pytanie zatem nie powinno - moim zdaniem - dotyczyć tego, czy taka "władza metalopityczna" istnieje, bo istnieje i zawsze będzie istnieć. Rozchodzi się raczej o jej formę, o to co ona niesie, jakie treści, wartości, cele.

Zbiorowości ludzkie nie moga istnieć ani funkcjonowac bez żadnych punktów odniesienia.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#17
Nonkonformista napisał(a):Kasty są zabronione w hinduskiej konstytucji. Tak tylko przypominam.
Jaki tron? To republika.
Jakiemu ołtarzowi? Jest tam wielobóstwo.

Widać, że z żadnym Hindusem nigdy nie rozmawiałeś dłużej. Ja znam jednego, który mieszka z moim kumplem w akademach. Gość jest niezwykle rozgarnięty, ale jak wyjeżdża do rodziny w Indiach, to znów wtapia się w tamtejszą codzienność, która zakorzeniona jest w myśleniu magicznym i rytualnym ludów prymitywnych, z ich świętymi zwierzętami, miejscami, rzekami i... kastami. Uważa, że w Europie po prostu "nie działa" hinduski porządek, dlatego mówi np., że nie wierzy w europejskie duchy, ani w to, że europejscy starcy mogą rzucać zaklęcia i przewidywać przyszłość.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#18
Idiota napisał(a):Dywersyjny bełkot służący odwracaniu uwagi.
Nom. Jak nie patrzyłeś, zajebałem Ci fuzekle. Mwahaha!
Cytat:Kiedy spojrzeć na rzeczywistość od strony teorii cywilizacji i uwzględnić podział na władzę duchową i świecką to wszelkie "metapolityki" rozwieją się niczym mary, którymi faktycznie są.
Od czasu sporu o inwestyturę w Europie te dwa aspekty władzy były podzielone co spowodowało powstanie warunków rozwoju, ale tarcia trwały. Władza duchowa zawsze miała zakusy na fundamentalizację życia zbiorowego i podporządkowanie sobie władzy świeckiej. Świecka robiła dokładnie to samo, tyle że z przeciwnym zwrotem dążąc do totalitaryzmu.
Oba te skrajne stany nie są specjalnie zdrowe dla ludzi pod ich panowaniem i to powinno być jasne dla każdego.
Czyli obie gałęzie władzy spierały się de facto o to coś, co dla potrzeb tego tematu zostało określone nazwą władzy metapolitycznej. Nie za bardzo rozumiem co Ci się właściwie nie podoba.
Wilk napisał(a):Pytanie zatem nie powinno - moim zdaniem - dotyczyć tego, czy taka "władza metalopityczna" istnieje, bo istnieje i zawsze będzie istnieć.
Oczywiście. Nawet w anarchizmie czy innym libertarianizmie istniałaby tego typu władza, sprawowana kolektywnie przez wszystkie te podmioty, które ów ustrój wcieliłyby w życie i starałyby się zapobiegać jego ponownej ewolucji w państwowość.
Odpowiedz
#19
exodim napisał(a):Widać, że z żadnym Hindusem nigdy nie rozmawiałeś dłużej. Ja znam jednego, który mieszka z moim kumplem w akademach. Gość jest niezwykle rozgarnięty, ale jak wyjeżdża do rodziny w Indiach, to znów wtapia się w tamtejszą codzienność, która zakorzeniona jest w myśleniu magicznym i rytualnym ludów prymitywnych, z ich świętymi zwierzętami, miejscami, rzekami i... kastami. Uważa, że w Europie po prostu "nie działa" hinduski porządek, dlatego mówi np., że nie wierzy w europejskie duchy, ani w to, że europejscy starcy mogą rzucać zaklęcia i przewidywać przyszłość.

Wporzo koleś Uśmiech
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#20
Xeo95 napisał(a):Te humanista, ty zawsze wszystko tak dosłownie i rozumujesz?
Nie wszystko, ale jak to inaczej rozumieć.
Co jest tu ołtarzem? A co tronem?
Tronem władza prezydencka, a ołtarzem bo ja wiem... kapłan Sziwy albo Wisznu. Zaraz, zaraz... ale dlaczego Sziwy albo Wisznu? Kapłan innego bóstwa nie może być?
I że co? Prezydent słucha kapłana Sziwy w podejmowaniu państwowych decyzji? Nie bądźmy śmieszni.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości