Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obraza uczuć religijnych - postać w książce
#21
piotr35 napisał(a):Nie przegiął, bo nie ma ani jednego dowodu na historyczność Jezusa.
To tylko mit.

Głównym problemem chrześcijaństwa jest brak jakichkolwiek wzmianek o tym doniosłym wydarzeniu wśród licznych historyków, którzy żyli i tworzyli dokładnie w tym samym czasie, a których pismami moglibyśmy wypełnić małą bibliotekę. NIC tam nie ma o epokowym Jezusie. NIC.
Najzabawniejszym cudem mitycznego Jezusa byłoby to, że jednak kiedyś ewentualnie żył, może nawet nauczał tłumy, ale nikt tego wśród jemu współczesnych nie zauważył.

Z tego powodu nazywa się to wiarą, a nie wiedzą.
Nadal uważam, że przegiął. A że źródeł – tych najbliższych, jeśli chodzi o chronologię – uważam za naturalną kolej rzeczy. No bo kto tam wtedy, prócz nielicznych, pisał i czytał? No bo kim był ów prowincjusz ze zniewolonego narodu? No bo kto poważny poważnie traktował czyjeś hochsztaplerstwo? Dlatego Jezus naturalnie, powiedzmy, mógł przejść bez echa w dziejopisarskim rzemiośle ówczesnych. Natomiast późniejsze wzmianki świadczą już o niemałym oddziaływaniu nauk Nazarejczyka. Tacyta i Swetoniusza jedynie wspomnę, Flawiusza nie pomijając…

PS Gdzie w annałach mowa o Zeusie?
Odpowiedz
#22
Nonkonformista napisał(a):Różne są koncepcje, motyla noga!
Jedni uważają, że istniał, inni że nie istniał.
Onfray na przykład uważa, że nie istniał i ja się ku temu przychylam. O Jezusie mówią Ewangelie i jeszcze kilka źródeł, które są fałszerstwami.

No właśnie – różne koncepcje są… I o ile dobrze wiem, to tzw. teoria mitu Jezusa jest w głębokiej defensywie. Nie ufam też filozofii (zwłaszcza tej najnowszej), która – ex definitione – historycznością Jezusa zajmować się nie może…
Odpowiedz
#23
motyle oko napisał(a):A że źródeł – tych najbliższych, jeśli chodzi o chronologię – uważam za naturalną kolej rzeczy. No bo kto tam wtedy, prócz nielicznych, pisał i czytał?
W czasach życia mitycznego Jezusa żyło i pisało o tych czasach minimum 40 historyków, o których wiemy i których dzieła (spora biblioteka) zachowały się do dnia dzisiejszego. NIC nie piszą o Jezusie m.in.:
* Filon z Aleksandrii, który opisywał różne sekty żydowskie z tamtego okresu,
* Plutarch, autor Żywotów sławnych mężów z okresu życia Jezusa,
* Justus z Tyberiady, historyk żydowski z Galilei, żył w I w. n.e.
* Pliniusz Starszy (23-79)
* Marcjalis (43-103)
* Plutarch (50-120)
* Juwenal (55-130)
pomimo tego, że notują o wiele mniej istotne wydarzenia.

Wikipedia podaje źródła, albo raczej osoby, które żyły dużo, dużo później niż mityczny Jezus. Z jemu współczesnych NIKT o nim nie napisał. NIKT. Nie wydaje ci się to dziwne ?

motyle oko napisał(a):Tacyta i Swetoniusza jedynie wspomnę, Flawiusza nie pomijając

Zacznijmy od Józefa Flawiusza (37-94 n.e.), żydowskiego historyka, który w "Dawnych dziejach Izraela" wspomina o Jezusie jako o bracie Jakuba Sprawiedliwego. Ale Józef Flawiusz nie wie nic o tym by Jakub Sprawiedliwy był synem Józefa. Jego zwrot „brat Jezusa, zwanego Chrystusem" jest raczej zwykłą wstawką (fałszerstwem), a przynajmniej jego druga część, Orygenes bowiem i inni autorzy cytujący Flawiusza przed Euzebiuszem (przypuszczalny autor-fałszerz tej wstawki) nic nie wiedzą i nie piszą na ten temat. Świadczy to o tym, że wpisano to do zapisków Flawiusza później. O Józefie nic nie wie również autor ewangelii Marka, który nazywa Jezusa „cieślą" (Mk 6.3), a nie synem cieśli, czy synem Józefa.

Gdy Tacyt (około 55-120 n.e.) rzekomo pisał o chrześcijanach, istniały już chrześcijańskie ewangelie, sekta chrześcijańska występowała już w całym Imperium. To z pism chrześcijan czerpał o nich swoją wiedzę. Wcześniej, gdy nie było pism chrześcijańskich, kronikarze rzymscy nie wiedzieli NIC o Jezusie, który miał zostać podobno skazany przez Poncjusza.
Istnieje jednak faktyczna wątpliwość co do autentyczności tego fragmentu Tacyta. Najnowsi religiolodzy przypuszczają na ogół, że fragment dotyczący prześladowań pierwszych chrześcijan nie wyszedł spod pióra Tacyta, lecz został dodany do tekstu jego Roczników znacznie później przez kopistów chrześcijańskich. Po prostu nazwa „chrześcijanie" nie była jeszcze znana za panowania Nerona (54-68 n.e.), a wyznawcy Jezusa, uważani przez Rzymian za jedną z licznych sekt judaistycznych, nazywali siebie wówczas esseńczykami, nazarejczykami, ebionitami, narodem świętym, Bożym itp. Pierwsze wiarygodne nazwy „chrześcijanie" pojawiły się w drugiej połowie II w., długo po śmierci Tacyta, który tej nazwy nie mógł użyć, bowiem jeszcze w jego czasach nie istniała. Proste i logiczne.

Jeśli chodzi o Swetoniusza, to chyba najlepiej opisał to Reinach:
"Może tu idzie o jakiegoś nieznanego Żyda, imieniem Chrestus; nawet jeśli idzie o Jezusa, ta pobieżna wzmianka nie uczy nas niczego, gdyż Jezus musiałby wtedy żyć jeszcze dwadzieścia lat po swym wstąpieniu do nieba, aby móc podżegać. :mrgreen:
Badacze, znając rzetelność Swetoniusza, nie mogli wprost uwierzyć, że ten dobrze we wszystkim poinformowany historyk, mógł pomylić się i napisać, że Jezus jeszcze wówczas żył i podżegał chrześcijan w Rzymie, wydaje się to być mało prawdopodobnym.
Możliwe jest raczej, że dopisał to jakiś katolicki kopista (na takie manipulacje mamy dzisiaj bardzo wiele dowodów), bo sam Swetoniusz nie wiązał osoby Chrestosa z Chrystusem chrześcijan twierdząc, że w czasach Nerona chrześcijanie byli wyznawcami „nowego zabobonu” oraz twierdząc, że „Chrestos” żył w czasach wypędzenia Żydów. Jednak należy zauważyć, że Swetoniusz korzysta tylko z zapisków (sam nie jest świadkiem tych wydarzeń), które nie mówią zbyt wiele o „Chrestosie” (chrześcijaństwo w 49 r. w Rzymie było zjawiskiem zupełnie nowym i nieznanym), stąd pewnie użycie przez niego określenia „jakiegoś Chrestosa” ("impulsore Chresto") oznaczającego, że sam Swetoniusz poza sugestywnym „Chrestos” kompletnie nic o tym rzekomym podżegaczu nie wiedział. Możemy się tylko z pewną dozą niepewności domyślać, że chodziło o spory Żydów na tle rodzącego się chrześcijaństwa."

Nie ma żadnych pozabiblijnych źródeł o mitycznym Jezusie.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#24
Nonkonformista napisał(a):O Jezusie mówią Ewangelie i jeszcze kilka źródeł, które są fałszerstwami.

Więc jakie to są te inne źródła, i dlaczego miałyby być fałszerstwem. Tylko bez onfrejowania. Konkrety.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#25
Tak, to znowu ja.
Do tablicy, z okazji pojawienia się na tejże tematu Jezusa hist, wywołał mnie na priv jeden z użytkowników tego forum.

Ponieważ pisałem już na temat historyczności (tj Jego istnienia lub nieistnienia) Jezusa wiele, i tematy te się ostały na forum, teraz ograniczę się do podania stosownych linków i kilku słów streszczenia.Uśmiech

Idiotyzmy autorstwa duetu: Agnosiewicz-Deschner, które to z takim zapałem powiela nasz najlepszy forumowy spamer, kopiuj wklej trzydzieści pięć razy to samo; obnażyłem tutaj.
W zalinkowanym wpisie, znajdziecie drodzy czytelnicy informację, o co chodziło Tacytowi i Swetoniuszowi.
W tym samym temacie, w dość swobodnej dyskusji z PanemZielonym, we wpisach nr 104 i 106 znajdziecie też małe co nieco o Testimonium Flavianum.


Teraz dla leniwych, w punktach małe resume.
1. Rzeczywiście nie istnieje żadne rzymsko-greckie źródło potwierdzające istnienie Jezusa z Nazaretu.
2. Testimonium Flavianum rzeczywiście zostało sfałszowane przez chrześcijan (tj paulinistówOczko), ale tylko częściowo. Najprawdopodobniej sam Józef F. wyprodukował wersję neutralną ( znaną z Agappiosa) jak i również negatywną.
3. Talmud - to kwestia zbyt obszerna i skomplikowana aby pisać tutaj, ale rzeczywiście w Avoda Zara 16b-17a Jezus historyczny, Jezus z krwi i kości zostaje przywołany.
4. Kwestionują powyższe dwa punkty (nr 2 i 3) jedynie kompletni amatorzy. Owszem mają do tego prawo, tylko samo zakwestionowanie niczego w gruncie rzeczy nie zmienia w temacie istnienia, lub nie istnienia, takiej osoby jak Jezus. Brak świadectw nie jest dowodem na nieistnienie.


Tłumacze dlaczego.

Otóż nie ma żadnych zewnętrznych tj z poza żydowskiego "kręgu" świadectw na istnienie Elishy ben Abujah czy Szymona syna Yohaja.
Ten pierwszy to redaktor większej części Miszny, żyd b. pobożny - ale do czasu. To również apostata. Nawraca się na epikureizm. Stąd ksywka Aher, vel Akher.
Drugi to pierwszy kabalista świata, również mesjanista i nieprzejednany zelota. Pomimo że z faryzeuszami z domu Hilela (którzy przetrwali wojenną depopulację) wybitnie mu było nie po drodze, odcisnął swe piętno na judaizmie rabinicznym, który de facto stworzyli właśnie hilelici.

To by było na tyle.
Gdyby ktoś miał naprawdę dobre argumenty, lub poważne pytania, a nie typowe irRacjonalistyczno-deschnerowskie pierdololo, to zapraszam do zalinkowanego tematu, bo ten zdaje się nie przetrwać.Duży uśmiech
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#26
@piotr35

Ślicznie dziękuję za obszerny wykład, który miał na celu udowodnienie tezy, iż Jezus nie był postacią historyczną, ale argumenty w nim zawarte nadal mnie nie przekonują. We wcześniejszym poście, co być może umknęło Twojej uwadze, napisałem, że dziejopisarstwo było takim exclusive dobrem. Ludzie, którzy uprawiali to rzemiosło, koncentrowali się wyłącznie na postaciach nietuzinkowych – takich, które błyszczały niepowtarzalnym światłem na firmamencie ówczesnego życia społecznego. Rzadko kiedy byli świadkami wydarzeń, które opisywali; powtarzali po prostu to, co usłyszeli. A wiarygodność tego, co zapisywali, przepuszczali przez filtr swoich wierzeń, poglądów, sympatii etc. Kogo z nich mógł obchodzić jakiś Jezus? Przecież reprezentował on naród zniewolony, z pogardą traktowany przez triumfatorów. Dla swoich, czyli Żydów, także był solą w oku, jako że nie był prawowierny. A do tego jedni i drudzy traktowali go jako niespełna rozumu, ponieważ eksponował swoje koneksje z Bogiem. Czy ktoś taki mógł zwrócić uwagę poważnych dziejopisarzy – ludzi żyjących na najwyższych szczeblach drabiny społecznej, no i szanujących się przy tym bardzo? Kto poważny poważnie miałby potraktować tego samozwańca i szarlatana – Jezusa? Przecież takich Jezusów było w owych czasiech bez liku; ba – bez liku było ich przed Jezusem i po nim też; dzisiaj mamy ich także bez liku. Słyszałeś, na przykład, o Siergieju Toropie? Choć właściwie nie ma to większego znaczenia, ponieważ dzisiaj, dzięki sprawnym mediom, w try miga odnajdziemy każdą prawie informację.
W takim oto świetle blakną argumenty, iż brak zapisów o Jezusie u współczesnych mu potwierdzają jego niehistoryczność. Powtórzę – kim był, aby tę uwagę na niego zwrócić? Natomiast późniejsze już wzmianki – Tacyt czy Swetoniusz – świadczyć mogą z powodzeniem o tym, że odegrał on niebagatelną rolę w życiu religijnym nie tylko swojego narodu. Wzmianki te są, oczywiście, lakoniczne, no i podane w kontekście jego wyznawców. Ale są. I to, co za życia Jezusa przeszło bez echa, zaczyna kiełkować poprzez działalność jego uczniów i naśladowców. I to jako pierwsi odnotowują Tacyt i Swetoniusz.
Nie wierzę też w totalną mistyfikację pierwszych chrześcijan. Te setki kanonicznych i niekanonicznych pism, choć nie są one dokumentami o wartości historycznej, traktują o jednym, konkretnym człowieku. To niemożliwe, aby taką wielorakością szczegółów obdarzyć jakąś fikcję. Historia nie zna ani jednego takiego przypadku. W podróbki u Tacyta także trudno jakoś uwierzyć. Chrześcijanie zostali u niego przedstawieni w negatywnych zdecydowanie konfiguracjach, narrację cechuje ogromna niechęć czy wręcz obrzydzenie wobec nowej sekty. A nomenklatura? Nie znalazłem potwierdzenia dla Twoich uwag, że nazwa „chrześcijanie” powstała dopiero w 2. połowie II w. A jeżeli została ona użyta w „Dziejach Apostolskich”, należy uważać, że była w powszechnym użyciu przed ich napisaniem.
Kolega Marlow wyjaśnił wyżej, jak rzecz się miała ze Swetoniuszem. Dodam od siebie, że jego uwaga odnosząca się do chrześcijan wyraźnie podszyta jest ignorancją w kwestii Żydów, no i permanentnym poczuciem wyższości wobec sekciarskiego nowinkarstwa. To takie jakby machnięcie ręką.
Rekapitulując: nie zostałem przekonany, że Jezus na jednej szali z Zeusem stoi.
Odpowiedz
#27
@Motyle_oko

Nie spodziewaj się odpowiedzi od piotra35.Użytkownik ten nie zwykł odnosić się do argumentów niewygodnych dla wklejanych przez niego tez. Zasadniczo jedyne co zobaczysz to kolejna porcja skopiowanych skądś tekstów luźno związanych z tematem lub nawet zupełnie nie na temat Uśmiech
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#28
Cytat:Natomiast późniejsze już wzmianki – Tacyt czy Swetoniusz – świadczyć mogą z powodzeniem o tym, że odegrał on niebagatelną rolę w życiu religijnym nie tylko swojego narodu.
To są fałszerstwa, czyli nadal brak dowodów.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#29
Nonkonformista napisał(a):To są fałszerstwa, czyli nadal brak dowodów.
„Atoli nie pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby ją więc usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy wiarę tę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań, ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu. A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt, ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów [albo przeznaczeni na pastwę płomieni i] gdy zabrakło dnia, palili się, służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzysko w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał. Stąd, chociaż ci ludzie byli winni i zasługiwali na najsurowsze kary, budziła się ku nim litość, jako że nie dla pożytku państwa, lecz dla zadośćuczynienia okrucieństwu jednego człowieka byli traceni”.


Zdumiewające zaiste były motywy tych fałszerzy-chrześcijan… Siebie jako sromotę ukazywać, bez dopowiedzenia zresztą, na czym sromota owa polegać by miała… Na masochizm też zakrawa stawianie siebie w jednym rzędzie z wszelkim innym plugastwem pogańskim… To urąga logice.
Tak czy inaczej – dla mnie sprawa Jezusa historycznego jest oczywista, a zestawienie go z Zeusem – przegięciem.
Odpowiedz
#30
motyle oko napisał(a):Powtórzę – kim był, aby tę uwagę na niego zwrócić? Natomiast późniejsze już wzmianki – Tacyt czy Swetoniusz – świadczyć mogą z powodzeniem o tym, że odegrał on niebagatelną rolę w życiu religijnym nie tylko swojego narodu
Nie kim był, tylko jaką rolę odegrała w historii postać wymyślona przez Pawła z Tarsu, który ten mit na użytek Rzymian wymyślił i upublicznił, bo początek chrześcijaństwu dał właśnie Paweł z Tarsu, który w dodatku był najprawdopodobniej rzymskim agentem do specjalnych poruczeń, jak byśmy to dzisiaj ładnie ujęli. Zwykłym szpiegiem mającym przeciwdziałać zbliżającemu się powstaniu Żydów przeciw okupującemu ich kraj Rzymowi, które i tak nastąpiło.

Wymyślony przez Pawła Jezus stał się Chrystusem, potem Jezusem Chrystusem, dodatkowo stał się założycielem religii do której nigdy nie należał, o której nigdy nie miał najmniejszego pojęcia. Stał się on (nie wiedząc o tym) założycielem religii będącej w konkurencji z religią jego przodków, tej samej religii żydowskiej, której nigdy nie przestał być zazdrosnym zwolennikiem i jej pilnym wyznawcą :
Mateusz 15.24
"Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela"
Mateusz 10.6
"Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela"

Oczywiście Krk ignoruje etyczny wymiar tych fragmentów pisma (zawsze wybiera tylko to, co mu jest akurat potrzebne). Jest wręcz przeciwnie, aby Krk mógł zbudować swoją bazę teologiczną, przeciwstawił się on judaizmowi, do którego należał mitologiczny Jezus.

Pewien ksiądz i profesor napisał nawet :
"Jezus obwieszczał przybycie Królestwa, ale to Kościół przybył"
za co został zresztą ekskomunikowany przez Watykan.

Zamiast zapowiadanego Królestwa nadeszła za to nowa instytucja, czyli kościół chrześcijański, którego doktryny nie mają nic wspólnego z przepowiedniami mitologicznego Jezusa i z wyznawaną przez niego religią.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#31
Bardzo mi się podoba, jak piotr35 tworzy zlepek antychrześcijańskich "faktów" nawet nie zastanawiając się, czy trzymają się one kupy. Właśnie dowiedzieliśmy się, że co prawda Jezus nie istniał, ale ten nieistniejący Jezus głosił prawdy sprzeczne z ortodoksyjnym chrześcijaństwem. Duży uśmiech
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#32
To jest chwilami jakaś groteska. Ten cytat, który przytoczył w swoim poście Piotr:
piotr35 napisał(a):Pewien ksiądz i profesor napisał nawet :
"Jezus obwieszczał przybycie Królestwa, ale to Kościół przybył"
wrzuciłem w Google, aby sprawdzić, czy można znaleźć o nim więcej informacji.

I jakie jest jedyne źródło, oprócz forum ateista, które pojawia się w wynikach?

Otóż jest to wypowiedź Piotra Duży uśmiech Pochodząca z forum peb.pl, na którym Piotr również dowodził nieistnienia Jezusa.

Reszta wklejki jest z jakiegoś darmowego forum, na którym znajduje się całe bite 5 wątków:
http://veritas-forum.conceptforum.net/t7...ema-jezusa

piotr35 napisał(a):Paweł z Tarsu, który w dodatku był najprawdopodobniej rzymskim agentem
No coś Ty. Paweł z Tarsu nie był żadnym rzymskim agentem. On był Jaszczurem z Oriona. To tylko reptiliańska propaganda próbuje odwrócić uwagę od faktu, że Reptilianie wymyślili i rozpropagowali religie, aby wzbudzać w ludziach strach przed piekłem. Oto dowód:
http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=27...44#p775944


Piotrze, z Tobą permanentnie jest ten sam problem - nie podajesz źródeł, ani nie sprawdzasz, czy informacje, które przyjmujesz i powielasz mają jakiekolwiek poparcie w faktach. Wygląda na to, że uwierzysz we wszelkie brednie, byle tylko uderzały w Kościół. Choćby na forum o feng-szujach napisali, że ulubionym daniem papieża są Pigmeje smażeni na masełku, Ty od razu w to uwierzysz i zaczniesz kopiować po forach.

Zerowy racjonalizm w kwestii religii i Kościoła.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#33
Soul33 napisał(a):To jest chwilami jakaś groteska. Ten cytat, który przytoczył w swoim poście Piotr wrzuciłem w Google, aby sprawdzić, czy można znaleźć o nim więcej informacji
I jakie jest jedyne źródło, oprócz forum ateista, które pojawia się w wynikach?

Otóż bardzo prosto można, jeśli naturalnie potrafi sie korzystać z Google. Inteligentnie, a nie tylko z samą wiarą i modlitwą i naturalnie wielkimi klapkami na oczach.

Tym razem w ramach miłości bliźniego swego pomogę:
tym katolickim księdzem był Alfred Loisy (1857-1940), katolicki teolog i historyk, wykładowca w Collčge de France, modernista, ekskomunikowany w 1908 roku z papieskim pouczeniem "Vitandus" ("należy unikać").

To słynne zdanie pochodzi z jednej z jego kilkudziesięciu książek, wydanej jeszcze przed ekskomuniką L’évangile et l’église (Paris 1902)
W oryginale:
"Jésus annonçait le royaume, et c’est l’Église qui est venue" - "Jezus obwieszczał przybycie Królestwa, ale to Kościół przybył"

Soul33 - zanim następnym razem udowodnisz innym swoja ignorancję, najpierw zapytaj, a dopiero potem sie ośmieszaj.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#34
Oczywiście tego, w jaki sposób nieistniejąca osoba mogła coś głosić, piotr35 nam nie wyjaśni.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#35
zefciu napisał(a):Oczywiście tego, w jaki sposób nieistniejąca osoba mogła coś głosić, piotr35 nam nie wyjaśni.

Bo jest to tak oczywiste dla każdego myślącego choć minimalnie czlowieka, ze obrazą jest wyjaśnianie takiego trywializmu. Dla ciebie jak zwykle jednak zrobię wyjątek i mam nadzieje, ze twoja inteligencja za bardzo nie ucierpi na uczeniu sie z tak prostackiego wyjaśnienia banalnej rzeczywistości. Reszta naturalnie nie musi czytać, bo to tylko dla Zefcia, na osobiste żądanie.

Tylko dla Zefcia:
Mityczny Jezus przemawiając do czytelników piórem swojego wynalazcy Szawła z Tarsu, czyli faktycznego twórcy chrześcijaństwa, robi to dokładnie w taki sam sposób, jak Harry Potter przemawia do czytelników piórem swojej twórczyni Joanne K. Rowling.
Poniał?
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#36
piotr35 napisał(a):Tylko dla Zefcia:
Mityczny Jezus przemawiając do czytelników piórem swojego wynalazcy Szawła z Tarsu, czyli faktycznego twórcy chrześcijaństwa, robi to dokładnie w taki sam sposób, jak Harry Potter przemawia do czytelników piórem swojej twórczyni Joanne K. Rowling.
Poniał?
No i jak zwykle napisałeś coś, ale nie przemyślałeś. Kto jak kto bowiem, ale na św. Paweł Apostoł na pewno głosił naukę uniwersalną. Ty zaś przed chwilą twierdziłeś, że Jezus takowej nauki nie głosił. Na pewno więc św. Paweł Apostoł nie mógł wynaleźć takiego właśnie Jezusa.

To jest fascynujące, jak potrafisz przyjmować dwa sprzeczne poglądy, byle tylko oba dopierdalały chrześcijaństwu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#37
zefciu napisał(a):Na pewno więc św. Paweł Apostoł nie mógł wynaleźć takiego właśnie Jezusa

:wall:
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#38
piotr35 napisał(a):tym katolickim księdzem był Alfred Loisy (1857-1940)
...
To słynne zdanie pochodzi z jednej z jego kilkudziesięciu książek, wydanej jeszcze przed ekskomuniką L’évangile et l’église (Paris 1902)
W oryginale:
"Jésus annonçait le royaume, et c’est l’Église qui est venue" - "Jezus obwieszczał przybycie Królestwa, ale to Kościół przybył"
No i dzięki za źródło. Właśnie tego często brakuje. Natomiast o całkowite wymyślanie Cię nie podejrzewam. Po prostu w polskojęzycznym Internecie nic nie ma o tym cytacie - to wszystko.

Zatem pozostajemy jeszcze z poniższymi pytaniami:
  • Czy tłumaczenie jest poprawne i czy jesteś jego autorem?
  • Czy faktycznie za ten cytat został ekskomunikowany?
Z Wikipedii wynika, że ekskomunikowany został za różne swoje poglądy, a nie za to zdanie.

O tłumaczenie z francuskiego natomiast zapytam innych.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#39
piotr35 napisał(a):Tylko dla Zefcia:
Mityczny Jezus przemawiając do czytelników piórem swojego wynalazcy Szawła z Tarsu, czyli faktycznego twórcy chrześcijaństwa, robi to dokładnie w taki sam sposób, jak Harry Potter przemawia do czytelników piórem swojej twórczyni Joanne K. Rowling.
Poniał?


Ja mam małe pytanko: nadal podtrzymujesz zdanie, że Jezus (Joszua) z krwi i kości nie istniał, i że w całości został wykreowany przez przez Pawła z Tarsu, tak jak Harry Potter przez J.K.rowling?Duży uśmiech

Zadowolę się w zupełności odp postaci "tak" lub "nie".
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#40
Soul33 napisał(a):O tłumaczenie z francuskiego natomiast zapytam innych.

Tłumaczenie jest OK, poza słowem "ale" - tam jest "i", a nie "ale". Zdanie pozostawia więc niewielkie pole do interpretacji, bo reszta zdania wskazuje na intencje o których świadczyłoby użycie słowa "ale".
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości