Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Złodziej" zwany papieżem Franciszkiem
#1
Jako, że na forum jest wiele przedstawicieli sekty uważającej pomimo absurdu tego twierdzenia, że z jakiegoś powodu podatki to kradzież a wielu z nich też darzy często wręcz zahaczając o jakąś psychopatologie dziwną miłością Kościół Katolicki tym bardziej chciałbym zapoznać wszystkich z pracami nowego papieża niejakiego Franciszka I. Franc już w pierwszej swojej encyklice wyraził swoją opinię na temat panującego kapitalizmu, podatków, własności prywatnej, redystrybucji dochodów czy nierównościach społecznych.

Cytujemy pierwsza papieską encyklikę Evangelii Gaudium (mój komentarz pogrubiony)

Kapitalizm i absolutna własność prywatna:
[i]53. Podobnie jak przykazanie Ťnie zabijajť ustala jasne granice dla zabezpieczenia wartości ludzkiego życia, dzisiaj musimy powiedzieć Ť„nie” dla ekonomii wykluczenia i nierówności społecznejť. Ta ekonomia zabija. Nie może tak być, że nie staje się wiadomością dnia fakt, iż z wyziębnięcia umiera starzec zmuszony żyć na ulicy, natomiast staje się nią spadek na giełdzie o dwa punkty. To jest wykluczenie. Nie można dłużej tolerować faktu, że wyrzuca się żywność, gdy ludzie cierpią głód. ( mój komentarz: a do tego prowadzi absolutna własność prywatna. Kto chce może wyrzucić swoje jedzenia nawet przed oczami żebraka. Produhon nazywał to szaleństwem posiadania) To jest nierówność społeczna. Dzisiaj wszystko opiera się na grze i rywalizacji, a prawo sprzyja silniejszym, więc możny pożera słabszego. W wyniku tej sytuacji wielkie masy ludności są wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez dróg wyjścia. Samego człowieka uważa się za dobro konsumpcyjne, którego można użyć, a potem je wyrzucić. Daliśmy początek kulturze Ťodrzuceniať, którą wprost się promuje...
54. W tym kontekście niektórzy bronią jeszcze pewnych teorii Ťzbytkuť, zakładających, że każdy wzrost ekonomiczny, któremu sprzyja wolny rynek, sam w sobie jest zdolny tworzyć większą sprawiedliwość i uczestnictwo społeczne w świecie. Opinia ta, nigdy nie potwierdzona przez fakty, wyraża prostoduszną i naiwną ufność w dobroć dzierżących w ręku władzę ekonomiczną i w uświęcone mechanizmy panującego systemu ekonomicznego. Tymczasem wykluczeni nadal czekają. W celu utrzymania stylu życia wykluczającego innych, albo żeby móc entuzjazmować się tym egoistycznym ideałem, rozwinęła sie globalizacja obojętności. Nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się niezdolni do współczucia wobec krzyku boleści innych, nie płaczemy już wobec dramatu innych, ani nie interesuje nas troska o nich, tak jakby odpowiedzialność za to nie dotyczyła nas. Kultura dobrobytu pozbawia nas wrażliwości i tracimy spokój, jeśli rynek ofiaruje coś, czego jeszcze nie kupiliśmy, podczas gdy zrujnowane życie tych wszystkich ludzi z powodu braku możliwości wydaje nam się zwykłym spektaklem nie odbierającym nam w żaden sposób spokoju...
55. Światowy kryzys, dotykający finanse i ekonomię, ujawnia własny brak równowagi, a przede wszystkim poważny brak ukierunkowania antropologicznego (mój komentarz: O czym często mówiłem. Zadaniem ekonomii jest dostarczanie dobrobytu dla wszystkich. Własność prywatna może być narzędziem do celu ale nie celem w samym sobie. Podobnym narzędziem są podatki redystrybucyjne. Natomiast celem dobrobyt i szczęście dla wszystkich).

56. Podczas gdy zyski niewielu ludzi rosną w sposób przekraczający oczekiwania, stanowiący większość oddalają się coraz bardziej od dobrobytu tej szczęśliwej mniejszości. Tego rodzaju brak równowagi rodzi się z ideologii broniących absolutnej autonomii rynków i spekulacji finansowych. Dlatego negują prawo kontroli ze strony państw, powołanych do czuwania nad obroną dobra wspólnego(mój komentarz: a więc wszyscy libertarianie chcący zabronić interwencjonizmu państwowego). Odradza się nowa niewidoczna tyrania, czasem wirtualna, narzucająca w sposób jednostronny i nieubłagany swoje prawa i reguły. Ponadto, dług i jego obsługa oddalają kraje od praktycznych możliwości ich ekonomii, a obywateli od ich realnej możliwości nabywczej. Do tego wszystkiego dochodzi rozpowszechniona korupcja oraz egoistyczne unikanie płacenia podatków, (mój komenatrz: tak tutaj złodziej papież uważa, że niemorlane jest unikanie płacenia podatków. Dziwne jeśli podatki to kradzież.) które przyjęły rozmiary światowe. Żądza władzy i posiadania nie zna granic.W tym systemie, który zmierza do wchłonięcia wszystkiego, by zwiększyć zyski, cokolwiek jest kruche, jak środowisko, pozostaje bezbronne wobec interesów ubóstwianego rynku, stających się absolutną regułą.
57. W tym sensie zachęcam ekspertów finansowych oraz rządzących różnymi krajami do rozważenia słów jednego z mędrców starożytności: ŤNie dzielić się własnymi dobrami z ubogimi znaczy okradać ich i pozbawiać życia. Posiadane przez nas dobra nie są naszymi, ale ich dobramiť (przyp. 55).

59.Oskarża się o przemoc ubogich i najbiedniejszą ludność (mój komenatrz: podobnie jak większość forumowych wolnorynkistów uważających biednych za śmiecie), ale bez równych szans różne formy agresji i wojny znajdą żyzną glebę, która wcześniej czy później doprowadzi do wybuchu. Gdy społeczność – lokalna, krajowa czy światowa – pozostawia na peryferiach część siebie, nie będzie programów politycznych ani sił porządkowych czy bezpieczeństwa, które mogłyby w sposób nieograniczony zapewnić spokój. Nie będzie tak nie tylko dlatego, że nierówność społeczna prowokuje do gwałtownej reakcji wykluczonych przez system, ale ponieważ system społeczny i ekonomiczny jest niesprawiedliwy u korzeni. Podobnie jak dobro zmierza do komunikowania się, tak i zło, na które wyrażamy zgodę, czyli niesprawiedliwość, ma tendencję do rozszerzania swej siły szkodzenia i milczącego podważania podstaw jakiegokolwiek systemu politycznego i społecznego, nawet jeżeli wydaje się trwały. Jeśli każde działanie ma swoje konsekwencje, zło zagnieżdżone w strukturach jakiegoś społeczeństwa zawiera zawsze potencjał rozkładu i śmierci. Od zła wpisanego na trwałe w niesprawiedliwe struktury społeczne nie można oczekiwać lepszej przyszłości. Jesteśmy dalecy od tak zwanego Ťkońca historiiť, ponieważ warunki zrównoważonego i pokojowego rozwoju nie są jeszcze odpowiednio określone i realizowane.

60. Mechanizmy aktualnej ekonomii sprzyjają wygórowanej konsumpcji, ale okazuje się, że nieokiełznany konsumizm w połączeniu z nierównością społeczną podwójnie niszczy tkankę społeczną. W ten sposób nierówność społeczna wcześniej czy później rodzi przemoc, której nie zaradzi nigdy ucieczka do zbrojeń. Służy ona tylko do oszukania tych, którzy żądają większego bezpieczeństwa, tak jakbyśmy dzisiaj nie wiedzieli, że zbrojenie i represja połączona z przemocą zamiast przynieść rozwiązania, stwarzają nowe i jeszcze gorsze konflikty.

WŁASNOŚĆ PRYWATNA
189. Solidarność jest spontaniczną reakcją człowieka uznającego społeczną funkcję własności i powszechne przeznaczenie dóbr jako rzeczywistości poprzedzających własność prywatną. Prywatne posiadanie dóbr usprawiedliwione jest przez ich strzeżenie i pomnażanie, tak by lepiej mogły służyć dobru wspólnemu, stąd solidarność należy przeżywać jako decyzję zwrócenia ubogiemu tego, co mu się należy. Przekonania te i rzeczywiste praktykowanie solidarności otwierają drogę do innych przemian strukturalnych i czynią je możliwymi. Zmiana w strukturach nie prowadząca do nowych przekonań i postaw sprawi, że te same struktury wcześniej czy później staną się skorumpowane, ociężałe i nieskuteczne.
190. Czasem chodzi o słuchanie krzyku całych ludów, najbardziej ubogich ludów ziemi, ponieważ Ťpokój opiera się nie tylko na poszanowaniu praw człowieka, ale również na poszanowaniu praw ludówť (przyp. 154). Godne ubolewania jest to, że nawet prawa człowieka mogą być używane do zaciekłego usprawiedliwiania indywidualnych praw lub praw bogatszych ludów. Szanując niezależność oraz kulturę każdego narodu, trzeba zawsze pamiętać, że planeta należy do całej ludzkości i że sam fakt, że ktoś urodził się w miejscu posiadającym mniejsze zasoby albo mniej rozwiniętym, nie usprawiedliwia faktu, że niektóre osoby żyją poniżej godności. Trzeba powtórzyć, że Ťbardziej uprzywilejowani są zobowiązani wyrzekać się niektórych swoich praw, aby tym swobodniej udzielać swych dóbr na rzecz drugichť (przyp. 155). Aby mówić właściwie o naszych prawach, powinniśmy znacznie poszerzyć spojrzenie i otworzyć uszy na wołanie innych ludów lub innych regionów naszego kraju. Potrzebujemy wzrastać w solidarności, aby Ťpozwoliła ona wszystkim narodom stać się twórcami własnego losuť (przyp. 156) , podobnie jak Ťkażdy człowiek jest powołany do rozwijania samego siebieť (przyp. 157) .

191. W każdym miejscu i okolicznościach, zachęcani przez pasterzy chrześcijanie wezwani są do słuchania krzyku ubogich, jak stwierdzili trafnie biskupi brazylijscy: ŤPragniemy przyjmować codziennie radości i nadzieje, strapienia i smutki ludu brazylijskiego, zwłaszcza ludności na peryferiach miast i na terenach wiejskich – bez ziemi, bez dachu nad głową, bez chleba, bez zdrowia – pozbawionej swoich praw. Kiedy widzimy ich nędzę, słyszymy ich wołania i znamy ich cierpienie, jest dla nas skandalem fakt, że istnieje żywność wystarczająca dla wszystkich i że głód jest wynikiem złej dystrybucji dóbr i dochodów. Problem staje się poważniejszy w kontekście powszechnego marnotrawstwať (przyp. 158).

192. Pragniemy jednak więcej, nasze marzenia wznoszą się wyżej. Nie mówimy tylko o zapewnieniu wszystkim pokarmu lub Ťgodnego utrzymaniať, ale żeby cieszyli się Ťdobrobytem, nie wyłączając żadnego dobrať (przyp. 159). Zakłada to edukację, dostęp do opieki zdrowotnej, a zwłaszcza pracę, ponieważ to w pracy wolnej, kreatywnej, zakładającej uczestnictwo i solidarnej, człowiek wyraża i powiększa godność swojego życia. Sprawiedliwy zarobek pozwala na odpowiedni dostęp do innych dóbr przeznaczonych do wspólnego użytku.

Ekonomia i dystrybucja dochodów
202. Nie można zwlekać z koniecznym zaradzeniem strukturalnym przyczynom ubóstwa, nie tylko ze względu na wymogi pragmatyczne, aby uzyskać rezultaty i wprowadzić ład w społeczeństwie, ale żeby je uzdrowić z choroby, która czyni je kruchym i niegodnym i która prowadzi tylko do nowych kryzysów. Plany pomocy, stawiające czoło niektórym pilnym potrzebom, trzeba traktować jedynie jako prowizoryczne odpowiedzi. Dopóki nie rozwiąże się radykalnie problemów ludzi ubogich, rezygnując z absolutnej autonomii rynków oraz spekulacji finansowych i podważając strukturalne przyczyny nierównowagi (przyp. 173), nie rozwiąże się problemów świata i ostatecznie żadnego problemu. Nierównowaga stanowi korzeń społecznych chorób.

203. Godność każdej osoby ludzkiej oraz dobro wspólne to kwestie, które powinny nadawać kształt całej polityce ekonomicznej, a czasem wydają się one dołączonymi z zewnątrz załącznikami, by uzupełnić plan polityczny pozbawiony perspektyw i programów prawdziwego i integralnego rozwoju. Ileż słów stało się niewygodnych dla tego systemu! Naprzykrzamy się, gdy mówimy o etyce, naprzykrzamy się, gdy mówimy o światowej solidarności, naprzykrzamy się, gdy mówimy o dystrybucji dóbr, naprzykrzamy się, gdy mówimy o obronie miejsc pracy, naprzykrzamy się, gdy mówimy o godności ludzi słabych, naprzykrzamy się, gdy mówimy o Bogu domagającym się zaangażowania na rzecz sprawiedliwości.

204. Nie możemy już dalej pokładać ufności w ślepych siłach i w niewidzialnej ręce rynku. Wzrost równowagi wymaga czegoś więcej niż wzrost gospodarczy, chociaż go zakłada; wymaga decyzji, programów, mechanizmów i procesów specyficznie ukierunkowanych na lepszą dystrybucję dochodów, stwarzanie miejsc pracy, integralną promocję ubogich wykraczającą poza czystą opiekuńczość. Jestem daleki od proponowania nieodpowiedzialnego populizmu, ale ekonomia nie może już dłużej uciekać się do środków będących nową trucizną, gdy pragnie się powiększyć dochody, redukując rynek pracy i powiększając w ten sposób liczbę nowych wykluczonych.

218. Pokój społeczny nie może być pojmowany jako irenizm albo jako zwykły brak przemocy, uzyskany przez dominację jednej strony nad innymi. Podobnie fałszywym pokojem byłby taki, który służyłby jako usprawiedliwienie organizacji życia społecznego, która tłumi i pozornie uspokaja najuboższych, aby ci, którzy cieszą się większymi dobrami, mogli zachować swój beztroski styl życia, natomiast inni muszą sami walczyć o przetrwanie. Słusznych postulatów społecznych związanych ze sprawiedliwym podziałem dóbr, włączeniem społecznym ubogich i prawami człowieka nie można tłumić pod pozorem budowania zgody Ťprzy stolikuť lub kruchego pokoju jedynie dla uprzywilejowanej mniejszości. Godność osoby ludzkiej i dobro wspólne są ponad spokojem tych, którzy nie chcą się wyrzec swoich przywilejów. Gdy te wartości są naruszane, potrzebny jest prorocki głos.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/evange...ranciszka/
Odpowiedz
#2
Kontestator napisał(a):. Franc już w pierwszej swojej encyklice wyraził swoją opinię na temat panującego kapitalizmu, podatków, własności prywatnej, redystrybucji dochodów czy nierównościach społecznych.


Dlatego też z dużym sceptycyzmem podchodzę do napływających z lewa zachwytów nad nowym papieżem. Na szczęście gość jest ekspertem od wiary a nie od ekonomi Oczko
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#3
No i m.in. chyba moralności katolickiej. Nazywając dziki kapitalizm niemoralnym a podatki redystrybucje jak najbardziej za moralne pomaga sprawie. Takim libertarianom trudniej będzie przekonać katolików, że podatki to "kradzież" np.

Gość akurat w sprawie ekonomii ma 100% rację.
Odpowiedz
#4
Kontestator napisał(a):No i m.in. chyba moralności katolickiej. Nazywając dziki kapitalizm niemoralnym a podatki redystrybucje jak najbardziej za moralne pomaga sprawie. Takim libertarianom trudniej będzie przekonać katolików, że podatki to "kradzież" np.


Wystarczy pokazać ile pieniędzy musi na ich pensje wydać pracodawca a ile zostaje im na czysto w kieszeniach i porównać z jakością usług jakie otrzymują za odebrane im pieniądze. Może to wydawać się śmieszne ale sporo ludzi w Polsce myśli, że płaci 18% podatku plus VAT od reszty.


Gdyby podatki nie wynosiły tak jak u nas 50% dochodów a wpływy z nich dobrze były wydawane to faktycznie przekonać do tej tezy byłoby ciężko.

A papież może cwaniakować - jemu emerytura z ZUS nie grozi Duży uśmiech

Cytat:Gość akurat w sprawie ekonomii ma 100% rację.
Twoim zdaniem oczywiście.
Nie zauważyłem aby w tej encyklice miał zastosowanie dogmat o nieomylności.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#5
Kontestator napisał(a):Takim libertarianom trudniej będzie przekonać katolików, że podatki to "kradzież" np.
Chyba każdy libertarianin (o ile nie jest anarchistą) pisząc o tym, że podatek jest kradzieżą sam automatycznie określa się mianem zwolennika złodziejstwa.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#6
Kontestator napisał(a):No i m.in. chyba moralności katolickiej. Nazywając dziki kapitalizm niemoralnym a podatki redystrybucje jak najbardziej za moralne pomaga sprawie. Takim libertarianom trudniej będzie przekonać katolików, że podatki to "kradzież" np.

Gość akurat w sprawie ekonomii ma 100% rację.

Wystarczy im zwrócić uwagę, że ceny są mocno związane z kosztami zatrudnia, więc jeśli podatki to prawie dwa razy tyle co zarabiają (licząc VAT), to ceny są takie jakby zarabiali dwa razy więcej.

Tak więc zmniejszając podatki nawet jeśli ŻADEN pracodawca nie podniesie pensji będą zarabiać 2x więcej, bo ceny spadną (taka biedronka zawsze wykorzysta okazję, a reszta pójdzie jej śladem przy obniżaniu cen).

Nie trzeba tutaj się kompletnie odwoływać do rozumowania o kradzieży i innych tego typu rzeczy. Wystarczy pokazać pokazać ludziom, że to właśnie socjalizm powoduje biedę.

Zresztą twoje rozumowanie jest błędne, bo mało kto twierdzi, że podatki to kradzież. Kradzieżą są podatki redystrybucyjne, a nie wszystkie.

Podatek na policję, wojsko, sądy czy inne rzeczy, które mają sens tylko istniejąc jako państwowe nie są kradzieżą.

Trafią się oczywiście jacy anarchiści tutaj też, ale to pewnie tylko kilku.
Odpowiedz
#7
Papież komunistą ??
Odpowiedz
#8
DziadBorowy napisał(a):i porównać z jakością usług jakie otrzymują za odebrane im pieniądze.

Porównać do czego? Najpierw musiałbyś udowodnić, że alternatywa np. prywatna służba zdrowia będzie dla tego człowieka lepsza. Prawdopodobnie wcale nie będzie mieć dostępu. Ja wolę czekać w kolejce niż nie mieć możliwości czekania.

Inna sprawa to fakt, że pracownicy płacą za wysokie podatki. Wyższe powinny być podatki dochodowe np. parę szczebli, ostatni 90% dla najwięcej zarabiających. I te pieniądze powinny iść na wspomniane usługi.

fertenbitenhiy napisał(a):Wystarczy im zwrócić uwagę, że ceny są mocno związane z kosztami zatrudnia, więc jeśli podatki to prawie dwa razy tyle co zarabiają (licząc VAT), to ceny są takie jakby zarabiali dwa razy więcej.

Aha to ciekawa matematyka. No tak jeśli np. zlikwidujemy podatki to taki pracownik będzie miał 2 razy więcej jakaż prosta matematyka ale czekaj... A co z usługami, które były za te podatki świadczone? Ano właśnie je będzie trzeba tak czy siak wykupić i prawdopodobnie będą znacznie droższe (wystarczy porównać służbę zdrowia USA i państw europejskich).

I tyle zostanie z 2 razy więcej pieniędzy. :lol2:

fertenbitenhiy napisał(a):Kradzieżą są podatki redystrybucyjne, a nie wszystkie

Oczywiście, że nie są. Dlatego papież uważa, że wręcz polityka redystrybucyjna musi być koniecznie prowadzona. I oczywiście podatki na wojsko, policję, sądy, straż pożarną, służbę zdrowia to wszystko podatki redystrybucyjne.
Odpowiedz
#9
Cytat:Aha to ciekawa matematyka. No tak jeśli np. zlikwidujemy podatki to taki pracownik będzie miał 2 razy więcej jakaż prosta matematyka ale czekaj... A co z usługami, które były za te podatki świadczone? Ano właśnie je będzie trzeba tak czy siak wykupić i prawdopodobnie będą znacznie droższe (wystarczy porównać służbę zdrowia USA i państw europejskich).

I tyle zostanie z 2 razy więcej pieniędzy.

Wiesz ja płacę na ZUS (nie dostanę emerytury, bo jestem młody i zdecydowanie to zbankrutuje zanim dożyję wieku emerytalnego) i służbę zdrowia razem coś około 1000 zł, bo część pensji mam jako umowa o pracę a reszta inne umowy (bo tak taniej i można). Z czego w ciągu ostatniego roku byłem dokładnie 2 raz publicznie u lekarza z pierdołą. Tak więc przestań gadać od rzeczy, ok?

Poza tym nikt nie mówi o likwidacji podatków, bo długi trzeba spłacić.

No, ale to koniec mojej dyskusji na ten temat z tobą, bo
1. to offtop,
2. jesteś zatwardziałym socjalistą widzę, a takich jak ty się nie przekonuje tylko ignoruje lub skazuje jeśli byli u władzy i popełnili zbrodnie (Tusk i Rostowski).

Edit:
Tak przy okazji w dupie mam papieża. Może się iść powiesić klecha.
Odpowiedz
#10
Swoją drogą papież napisał już też książkę w której odnosi się do kwestii gospodarczych i m.in. neoliberalizmu.

Wypływa z tego inna zasada, która ukierunkowuje działalność ludzką: człowiek jest
podmiotem, początkiem i celem wszystkich działań politycznych, gospodarczych,
społecznych: każdy człowiek, cały człowiek i wszyscy ludzie - jak nam mówią Paweł VI i Jan
Paweł II.
Dlatego nie możemy odpowiedzieć zgodnie z prawdą na wyzwanie wykorzenienia
wykluczenia i ubóstwa, jeśli ubodzy są nadal przedmiotami, odbiorcami działania państwa i
innych organizacji w sensie paternalistycznym i wspomagającym, a nie podmiotami, gdzie
państwo i społeczeństwo rodzą warunki społeczne, które wspierają i troszczą się o ich prawa
oraz pozwalają im być budowniczymi ich własnego losu.
W encyklice „Centesimus annus” Jan Paweł II zwrócił uwagę na konieczność
odrzucenia „tego typu mentalności, która ubogich - ludzi i narody - traktuje jako ciężar i jako
dokuczliwych natrętów, roszczących sobie pretensje do użytkowania tego, co wytworzyli
inni”. „Ubodzy domagają się - pisze papież - prawa do uczestnictwa w użytkowaniu dóbr
materialnych i chcą, aby wykorzystano ich zdolność do pracy w budowaniu świata
sprawiedliwszego i szczęśliwszego dla wszystkich”.
Idąc tą drogą, należy stwierdzić, że kwestia społeczna, jaką jest zadł użenie społeczne,
stała się radykalnie zagadnieniem antropologicznym.
Ponieważ ponad logiką wymiany na gruncie parametrów i ich słusznych form, w
których przejawia się rynek, istnieje coś, co należy do człowieka dlatego, że jest człowiekiem,
ze względu na przysługującą mu godność. „To, co należy się człowiekowi, musi gwarantować
możliwość przeżycia i wniesienia czynnego wkładu w dobro wspólne ludzkości”.
W tym znaczeniu „w imię sprawiedliwości i prawdy nie wolno dopuścić do tego, aby
podstawowe ludzkie potrzeby pozostały niezaspokojone i do wyniszczenia z tego powodu
ludzkich istnień. Konieczne jest też udzielenie ludziom potrzebującym pomocy w
zdobywaniu wiedzy, we włączaniu się w system wzajemnych powiązań, w rozwinięciu
odpowiednich nawyków, które pozwolą im lepiej wykorzystać własne zdolności i zasoby”.

Przyczyny wzrostu ubóstwa i wykluczenia
Wykluczenie społeczne uderza w sam korzeń przynależności do społeczeństwa, w
którym się żyje, dlatego że nie jest się już nisko w hierarchii, na peryferiach lub bez władzy,
ale że się jest poza nim. Wykluczeni, wobec których mamy dług, są nie tylko „wyzyskiwani”,
ale też „zbędni” i „niechciani”.
Kultura obecna pragnie proponować style bycia i życia przeciwne przyrodzie i
godności istoty ludzkiej. Dominujący element idoli władzy, bogactwa i przelotnej
przyjemności przemienił się, ponad wartością osoby, w najwyższą normę funkcjonowania i
ostateczne kryterium w organizacji społecznej.
Kryzys gospodarczo-społeczny i późniejszy wzrost ubóstwa ma swe przyczyny w
polityce inspirowanej formami neoliberalizmu, uważającymi gwarancje i prawa rynku za
bezwzględne parametry ze szkodą dla godności osoby i narodów.
W tym kontekście
powtarzamy przekonanie, że utrata poczucia sprawiedliwości i brak poszanowania innych
zaostrzyły się i doprowadziły nas do sytuacji nierówności.
Skutkiem tego wszystkiego jest skupienie bogactw fizycznych, walutowych i
informacyjnych w rękach niewielu, co prowadzi do wzrostu nierówności i wykluczenia.

„Analizując dogłębniej tę sytuację, odkrywamy, że ubóstwo to nie jest przypadkowym
etapem, lecz jest wytworem sytuacji i struktur gospodarczych, społecznych i politycznych,
chociaż istnieją też inne przyczyny biedy”.
Ubóstwo to, mówi nam Jan Paweł II, znajduje w naszych krajach w wielu
przypadkach swój początek i przyczyny w mechanizmach, które jako naznaczone nie
prawdziwym humanizmem, lecz materializmem, tworzą na płaszczyźnie międzynarodowej
bogatych jeszcze bogatszymi kosztem ubogich, którzy stają się coraz biedniejsi.
Rzeczywistość ta wymaga osobistego nawrócenia i głębokich zmian struktur, które
uznają prawomocne dążenia narodów do prawdziwej sprawiedliwości społecznej.
Zadłużenie społeczne i sprawiedliwość społeczna
Sobór Watykański II powiedział nam, że „zbytnie nierówności gospodarcze i
społeczne wśród członków czy ludów jednej ludzkiej rodziny wywołują zgorszenie i
sprzeciwiają się sprawiedliwości społecznej, równości, godności osoby ludzkiej oraz
pokojowi społecznemu i międzynarodowemu”.

Począwszy od pierwszej połowy XX wieku, pojęcie sprawiedliwości społecznej
zadomowiło się w refleksji społecznego nauczania Kościoła. Stwierdza on, że stanowi ona
[sprawiedliwość społeczna] prawdziwy i właściwy rozwój sprawiedliwości ogólnej, w
ścisłym powiązaniu z kwestią społeczną, i że dotyczy ona aspektów społecznych,
politycznych, gospodarczych, przede wszystkim zaś strukturalnego wymiaru zagadnień i
struktur pokrewnych (por. Kompendium społecznej nauki Kościoła [KSNK], 202). Benedykt
XVI w „Deus Caritas est” stwierdza, że „sprawiedliwość jest celem, a więc również
wewnętrzną miarą każdej polityki”.
Sprawiedliwość społeczna zakazuje, aby jedna klasa wykluczała inną z udziału w
dobrach. Wymaga, aby bogactwa, których stale przybywa dzięki rozwojowi
gospodarczo-społecznemu, były rozprowadzane między wszystkie osoby i klasy ludzi, tak
aby mogły służyć wspólnemu użytkowaniu przez wszystkich, do czego bardzo zachęcał Leon
XIII, czyli - innymi słowy - aby zachowywać swobodny dostęp do wspólnych dóbr całej
ludzkości.

Sprawiedliwość społeczna ma na celu dobro wspólne, które obecnie polega głównie
na obronie praw człowieka, które - według KSNK (388-398) - stanowią obiektywną normę,
fundament prawa pozytywnego i winny być uznane, szanowane i wspierane przez władzę,
jako że są wcześniejsze niż państwo, są wrodzone osobie ludzkiej. To zaś - w odniesieniu do
zagadnienia zadłużenia społecznego - ma na celu wymiar wspólnotowy. „Chrześcijańska
wizja społeczeństwa politycznego przywiązuje największe znaczenie do wartości wspólnoty,
czy to jako organizacyjnego wzorca współżycia, czy to jako stylu życia codziennego”
(KSNK, 392).
Działalność polityczno-gospodarcza, rozwój integralny a zadłużenie społeczne
Ubóstwo wymaga od nas uświadomienia sobie jego „wymiaru społecznego i
gospodarczego”, gdy jest to przede wszystkim problem ludzki. Ma on imiona i nazwiska,
dusze i oblicza. Przyzwyczailiśmy się do życia z wykluczonymi i bez równości społecznej;
jest to poważny brak moralny, który pogarsza godność człowieka oraz kompromituje zgodę i
pokój społeczny.
Istnieje wzajemny związek między rozwojem ludzkim a zadłużeniem społecznym. Nie
chodzi o pojęcie rozwoju ograniczonego do wymiarów gospodarczych, ale o rozwój
całościowy, który zakłada ekspansję wszystkich zdolności człowieka. Im mniejszy rozwój,
tym większe zadłużenie społeczne. Dlatego rozwój i równość winny wychodzić sobie
naprzeciw razem, a nie oddzielnie, a gdy nierówność staje się miejscem wspólnym lub
codzienną atmosferą życia politycznego, wówczas z płaszczyzny politycznej oddala się walka
o równość szans, malejąc aż do zaniku, aż do zwykłej walki o przetrwanie.
Działalność gospodarcza nie może rozwiązać wszystkich problemów społecznych,
rozszerzając bez miary logikę rynkową. Winna być podporządkowana osiągnięciu dobra
wspólnego, co nakłada współodpowiedzialność przede wszystkim wspólnoty politycznej.
Dlatego należy mieć na uwadze, że oddzielanie zarządzania gospodarczego, któremu
odpowiadałoby wyłącznie wytwarzanie bogactw, od działania politycznego, które pełniłoby
rolę osiągania sprawiedliwości za pomocą redystrybucji, jest przyczyną poważnych
nierówności.

Nauka społeczna Kościoła głosi, że można utrzymywać prawdziwie ludzkie stosunki
przyjaźni i uspołecznienia, solidarności i wzajemności również w ramach działalności
gospodarczej, a nie tylko poza nią lub „po” niej. Sektor gospodarczy nie jest z natury ani
etycznie neutralny, ani nieludzki, ani antyspołeczny. Jest działaniem człowieka i właśnie
dlatego, że jest ludzki, winien się wyrażać i instytucjonalizować etycznie.
Papież Paweł VI, odnosząc się do korzystania z kapitału, wzywał do poważnej oceny
szkód, jakie transfer kapitałów za granicę wyłącznie w imię korzyści osobistych może
spowodować we własnym kraju. Jan Paweł II zwracał uwagę, że w danych, bezwzględnie
niezbędnych warunkach gospodarczych i stabilizacji politycznej decyzja o inwestowaniu, to
znaczy proponowania narodowi szansy nadania wartości własnej pracy, jest jednocześnie
wyznaczana przez działanie chęci pomagania i przez zaufanie Opatrzności, która ukazuje
ludzkie cechy decydenta.
Papież Benedykt XVI w swym liście społecznym „Caritas in veritate” powtarzał, że
wszystko to podtrzymuje swoją wartość w naszych czasach, mimo że rynek kapitałowy został
mocno zliberalizowany
, a współczesna mentalność technologiczna może prowadzić do
myślenia, że inwestowanie jest jedynie czynnością techniczną, a nie ludzką czy etyczną. Nie
można zaprzeczać, że pewien kapitał może uczynić coś dobrego, gdy inwestuje się go za
granicą zamiast we własnej ojczyźnie. Należy jednak pamiętać o więzach sprawiedliwości,
biorąc pod uwagę także to, jak się tworzył ów kapitał, i straty, jakie pociąga za sobą dla osób
to, że nie ma dla nich zatrudnienia w miejscach, gdzie się narodził.
Należy unikać tego, aby wykorzystanie zasobów finansowych było uzasadniane
spekulacjami i przeradzało się w pokusę szukania wyłącznie natychmiastowych korzyści,
zamiast długofalowego utrzymywania przedsiębiorstwa, jego właściwego służenia
rzeczywistej gospodarce i wspieraniu we właściwy sposób inicjatyw gospodarczych również
w krajach wymagających rozwoju.
Niegodne jest jednak przemieszczanie kapitału jedynie w celu wykorzystania
szczególnie korzystnych warunków lub, co gorsza, aby wykorzystywać, bez wnoszenia do
społeczności miejscowej rzeczywistego wkładu na rzecz narodzin tam mocnego systemu
produkcyjnego i społecznego, będącego niezbędnym czynnikiem stabilnego rozwoju.
Moglibyśmy powiedzieć, że kapitał również ma ojczyznę.
W tym sensie konieczność państwa aktywnego, przejrzystego, skutecznego i
działającego na rzecz wspierania polityki publicznej, jest nową formą opcji na rzecz naszych
najuboższych i wykluczonych braci.
Potwierdzenie i umocnienie preferencyjnej opcji miłości na rzecz ubogich (Dokument
z Aparecidy, 396), wypływającej z naszej wiary w Jezusa Chrystusa (por. DI, 3; DA,
393-394) „wymaga, abyśmy pomagali w palących potrzebach, a zarazem abyśmy
współpracowali z innymi organizmami i instytucjami, aby organizować struktury
sprawiedliwsze. Wzajemnie wymagane są nowe struktury, aby wspierały prawdziwe
współżycie”
Odpowiedz
#11
Kontestator napisał(a):1.)Inna sprawa to fakt, że pracownicy płacą za wysokie podatki. Wyższe powinny być podatki dochodowe np. parę szczebli, ostatni 90% dla najwięcej zarabiających. I te pieniądze powinny iść na wspomniane usługi.



2.)Aha to ciekawa matematyka. No tak jeśli np. zlikwidujemy podatki to taki pracownik będzie miał 2 razy więcej jakaż prosta matematyka ale czekaj... A co z usługami, które były za te podatki świadczone? Ano właśnie je będzie trzeba tak czy siak wykupić i prawdopodobnie będą znacznie droższe (wystarczy porównać służbę zdrowia USA i państw europejskich).

I tyle zostanie z 2 razy więcej pieniędzy. :lol2:

1.) To po co lepiej zarabiac? Po co dązy do poprawy swojego losu? Po co w ogole pracowac? 100% zarobku dostanie ten co co zarabia najmniej - czyli nic - sama korzysc. Kontestator bedzie mi wyplacał pensje, a ja bede pił sobie piwko pod sklepem.

2.) minus działka na kawior i cygara...

W ogole to komuchem to strasznie pachnie.

Poza tym jesli jest takie totalne zobojetnienie na los ludzki to dlaczego w wiadomosciach ów ludzki los codzien pokazują ? Mało ze w tv to w radio tez !! I w gazetach, i internecie i w ogłoszeniach, i twarza w twarz ludzie miedzy soba gadaja !!
Odpowiedz
#12
Tronik napisał(a):1.) To po co lepiej zarabiac? Po co dązy do poprawy swojego losu? Po co w ogole pracowac? 100% zarobku dostanie ten co co zarabia najmniej - czyli nic - sama korzysc. Kontestator bedzie mi wyplacał pensje, a ja bede pił sobie piwko pod sklepem.

Za picie piwa Tronik nic nie dostanie. Nikt nigdy nie mówił, że osoba bezrobotna pobierająca np. zasiłek nie będzie miała obowiązków.

Do tego taki Kontestator woli pracować i płacić podatki. Nawet jakby istniało coś takiego jak gwarantowany dochód podstawowy to Kontestator by pracował chociażby dlatego, że lubi robić to co robi.

Założenie, że ludzie pracują tylko dla pieniędzy jest błędne. Znam osoby, które mają dosyć kasy aby do końca życia pić piwo pod sklepem i nie pracować. Dlaczego jednak pracują?

Podobne aspirację mogą mieć często osoby biedne jednak nie znajdujące się na tak uprzywilejowanej pozycji.

Swoją drogą Kontestator wolałby być milionerem i płacić 90% podatku dochodowego niż biedakiem nie płacącym podatków. To jasne i logiczne.

Tronik napisał(a):Poza tym jesli jest takie totalne zobojetnienie na los ludzki to dlaczego w wiadomosciach ów ludzki los codzien pokazują ?

A kto mówił, że jest kompletne zobojętnienie? Owszem kapitalizm jest systemem niemoralnym, który skłania ludzi do chciwości i wyzyskiwania słabszych od siebie. Jednak są ludzie którym się to nie podoba stąd np. socjalizm.

fertenbitenhiy napisał(a):Z czego w ciągu ostatniego roku byłem dokładnie 2 raz publicznie u lekarza z pierdołą.

To bardzo dobrze. Służba zdrowia jest potrzebna ludziom chorym a nie zdrowym. Obyś nigdy nie musiał korzystać z pomocy lekarza. Ja przez ostatnie 8 lat nie musiałem i chętnie płacę podatki, które pomagają utrzymać służbę zdrowia z której korzystają inni.

To się nazywa życie w społeczeństwie.
Odpowiedz
#13
Kontestator napisał(a):Swoją drogą Kontestator wolałby być milionerem i płacić 90% podatku dochodowego niż biedakiem nie płacącym podatków. To jasne i logiczne.

Zatem kontestator nie bylby milionerem tylko 100 000-kiem.

I są osoby mowiące o gwarantowanym dochodzie np. Ikonowicz i Grodzkie

Pozatym dlaczego mialbym byc milionerem i płacic 90% podatku? Czy mie lepiej zarabiac 900 000 i płacic dajmy na to 80% ?? WIecej mi zostanie w kieszeni.
Odpowiedz
#14
Widzisz nawet nie rozumiesz jak działa podatek dochodowy a dyskutujesz. 90% od kwoty przekraczającej powiedzmy 1mln. A więc jeżeli zarobisz 1mln i 1 zł to zapłacisz 90% a więc 90gr.

Reszta będzie rozliczana już według innych szczebelek.
Odpowiedz
#15
Kontestator napisał(a):Aha to ciekawa matematyka. No tak jeśli np. zlikwidujemy podatki to taki pracownik będzie miał 2 razy więcej jakaż prosta matematyka ale czekaj... A co z usługami, które były za te podatki świadczone? Ano właśnie je będzie trzeba tak czy siak wykupić i prawdopodobnie będą znacznie droższe (wystarczy porównać służbę zdrowia USA i państw europejskich).

I tyle zostanie z 2 razy więcej pieniędzy. :lol2:

Jak na razie prywatne ubezpieczenie medyczne, które zapewniałoby mi poczucie bezpieczeństwa mógłbym mieć za mniejszą kwotę niż odprowadzam do NFZ. Oczywiście nie obejmuje wszystkiego, ale nie jest znacząco różne w ograniczeniach od limitów NFZ w państwówce.

Wpłacając to co oddaję ZUSowi na konto miałbym znacznie lepszą emeryturę, niż ta którą być może dostanę na stare lata.

No ale muszę oddać państwu połowę dochodów i nie stać mnie ani na oszczędzanie na emeryturę ani na ubezpieczenia zdrowotne. W razie potrzeb zmuszony jestem chodzić prywatnie do lekarzy specjalistów bo w państwówce kolejki są na kilka miesięcy a nawet lat. I powoli godzę się z tym, że będę musiał pracować aż do śmierci - bo emerytury albo nie będzie albo będzie na takim poziomie, że nie wystarczy mi na życie. Wszystko dzięki cudownym zdobyczom socjalizmu.


Ps. Powyżej nie uwzględniłem, że sam proces redystrybucji czyli droga, którą pokonują moje pieniążki z wypłaty zanim dotrą powiedzmy do szpitala, który ma mnie leczyć pochłania wg różnych źródeł od 10 do 20% środków. Czysty interes. Zabierzemy Ci 100 złotych na leczenie a w zamian za to jak się rozchorujesz przeznaczymy z tego 80 złotych na Twojego lekarza Duży uśmiech
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#16
DziadBorowy napisał(a):Ps. Powyżej nie uwzględniłem, że sam proces redystrybucji czyli droga, którą pokonują moje pieniążki z wypłaty zanim dotrą powiedzmy do szpitala, który ma mnie leczyć pochłania wg różnych źródeł od 10 do 20% środków.

Dlatego wspomnialem o dzalce na kawior i cygara.

Kontestator napisał(a):Widzisz nawet nie rozumiesz jak działa podatek dochodowy a dyskutujesz. 90% od kwoty przekraczającej powiedzmy 1mln. A więc jeżeli zarobisz 1mln i 1 zł to zapłacisz 90% a więc 90gr.

Reszta będzie rozliczana już według innych szczebelek.

90% z kwoty przekraczającej milion to:

90% * 100 001 = 900 009

Jaka k*rwa złotówka ??
Odpowiedz
#17
Tronik napisał(a):90% z kwoty przekraczającej milion to:

90% * 100 001 = 900 009

Jaka k*rwa złotówka ??

Nie. 90% kwoty przekraczającej milion to:

90% * 1 = 0,9
Odpowiedz
#18
To ja dzis zarabiam jakies 300 000 000 miesiecznie.....
Odpowiedz
#19
Wylicz mi jaki podatek zapłaciłbyś w Polsce gdybyś zarabiał 120tys.

Podatek dochodowy w Polsce wygląda tak:
OD 0 DO 85 528ZŁ PODATEK WYNOSI 18%
OD 85 528 ZŁ DO NIESKOŃCZONOŚCI PODATEK WYNOSI 32%
Odpowiedz
#20
Kontestator napisał(a):Wylicz mi jaki podatek zapłaciłbyś w Polsce gdybyś zarabiał 120tys.

Podatek dochodowy w Polsce wygląda tak:
OD 0 DO 85 528ZŁ PODATEK WYNOSI 18%
OD 85 528 ZŁ DO NIESKOŃCZONOŚCI PODATEK WYNOSI 32%


18% * 120 000 = 21 600

O jeju, walnołem się !! Za szybko napisalem.

32% 120 000 = 38 400
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości