Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zarobki
#1
Piszę to z perspektywy osoby, która się nigdy w tajniki ekonomii nie zagłębiała.

Rozumiem, że niektóre firmy mogą mieć naprawdę problemy finansowe; wiem, że czasami mają płacone za wyświadczone usługi z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Mogą mieć wiele różnych innych problemów, których nie ma co tutaj przytaczać. W każdym razie te problemy mogą odbić się zarówno na pracodawcy jak i na pracowniku. Piszę to po to, żeby nie być oskarżonym o niechęć do wszystkich tzw. "prywaciarzy", bo rozumiem, że być jednym z nich to nie jest lekki kawałek chleba.

Ale część prywaciarzy jak najbardziej zasługuje na pogardę. Chodzi mi o tych wszystkich, którzy żerują na dużym bezrobociu i proponują swoim pracownikom 1200 PLN, mimo że ich firmy i tak i tak zarabiałyby na siebie, gdyby pracownicy mieli np. po 1600 PLN. Smutne jest to, że szefowie wolą sobie kupić jakąś nową super brykę niż płacić podwładnym tyle, żeby nie musieli się tak bardzo martwić o wiązanie końca z końcem. Denerwuje mnie to, że niektórzy pracodawcy mają taką chujową żydowską (a raczej polską) naturę, że nie chcą chociaż trochę ulżyć swoim pracownikom. Denerwuje mnie to, że ludzie ze strachu przed utratą pracy nisko się cenią i godzą się na wszystkie chujowe zagrywki. Na przykład na zmianę umów z całego etatu na pół etatu i na niepłacenie za urlopy - nie usprawiedliwia tego, żaden kryzys, gdy np. właściciel firmy poleciał sobie w międzyczasie z żoną do Peru na urlop. Ale nikt na takie traktowanie nie zaprotestuje, bo się boi, "bo na jego miejsce zawsze może pójść sto innych osób". Bo ludzie mają rodziny i są tak zdesperowani by cokolwiek mieć, że sami zaproponują najgorsze zarobki dla samych siebie. Aż mi głowa opadła gdy mój kolega na poważnie i z wielką dumą powiedział mi (pochwalił się!), że gdyby jego żona na cały etat pracowała to by zarabiała może i nawet tę minimalną krajową. Ale żebyście słyszeli z jaką dumą to mówił :/ Co najmniej jakby to była wygrana miliona w totka.

I jak myślicie - czy jest jakieś dobre wyjście z tej sytuacji? Bo podwyższenie pensji minimalnej jest bronią obosieczną - poprawi los tych pracowników, którzy mogliby rzeczywiście otrzymywać większe wypłaty, ale uderzy w tych właścicieli, których firmy naprawdę w danej chwili kiepsko przędą.

Gdyby coś odwrotnego zrobić i usunąć pensję minimalną to, krwiopijcy zeszliby pewnie nawet poniżej 1200 PLN. Tylko kurde nie piszcie proszę, że jakby był wolny rynek to firmy wyzyskujące pracowników przestałyby istnieć na rzecz tych bardziej troskliwych i lepiej płacących. Jeśli bezrobocie jest wysokie, to pracodawca nie znający wstydu wykorzysta to. I skoro takie pijawki radzą sobie w obecnych warunkach to tym bardziej poradzą sobie w jeszcze bardziej dogodnych. Byleby był wysoki poziom bezrobocia.

Czy pracodawców nie mogłoby ruszyć trochę sumienie? Według mnie problemami w Polsce nie są tylko durne prawo i podatki, to także w dużej mierze kwestia mentalności, podejścia do człowieka. I teraz pytanie - czy da się, a jeśli tak to jak ją zmienić?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#2
Pieniądz jest tyle wart ile możemy za niego kupić. Tak więc nie ma różnicy czy zarabiasz 1000 zł czy 5000 zł jeśli stać cię na dokładnie to samo.

Koszta pracy przekładają się na ceny. Więc jeśli pracodawca musi na pracownika wydać 2x tyle ile pracownik realnie zarabia (opodatkowanie w Polsce to ~50%) to ceny są takie jakby pracownik zarabiał 2x tyle.

Unijne limity produkcji np. mleko, cukier w Polsce byłby dużo tańsze gdyby nie te limity.

Tak więc zmniejszyć opodatkowanie i zlikwidować limity, a ceny spadną. Nawet jeśli chciwy pracodawca nie podniesie pensji nawet o 1 zł, to pracownik będzie bogatszy.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#3
Jedyna na to rada to obniżyć bezrobocie. Przy takim na poziomie 5-6% pracodawca musi zacząć troszczyć się o pracownika. Jak ktoś zarabia 1000 złotych na zlecenie ale wie, że albo to albo kolejny rok na bezrobociu to na ten 1000 złotych się zgodzi. Jak wie, że gdy odejdzie nową pracę będzie miał w ciągu miesiąca to już będzie mniej chętny na tak marną pensję.

Jako liberał gospodarczy uważam, że pracodawca, który płaci swoim pracownikom (nie liczę jakiegoś roznoszenia ulotek i tym podobnych mało wartych płac - ale normalne roboty) grosze a sam kupuje sobie nowe auto lub jedzie na wakacje za 30 tys to kawał buca. Mi by było wstyd płacić komuś powiedzmy 6 złotych za godzinę. Jednak nie sądzę aby dało się to zwalczyć kolejnymi regulacjami prawnymi. Przy takim bezrobociu jak mamy tylko powiększy to szarą strefę. I bezrobocie jeszcze bardziej zwiększy - własnie przez upadek tych firm, które nie mogą sobie pozwolić płacić więcej.

Zresztą, wydaje mi się, że takich pracodawców dużo nie ma (chociaż oczywiście się zdarzają), wśród znajomych, którzy pracują za marne pensje większość jest zatrudniona w firmach, które marnie przędą i sami przyznają, że na podwyżki nie ma szans bo po prostu firma nie wyrabia. Kolejna sprawa to małe firmy. Tutaj zarobki przedsiębiorców to raczej 2-3 tys złotych na miesiąc a nie 20-30 jak to się przyjęło często uważać.

Tutaj aby to zmienić trzeba by zwiększyć wydajność pracy (gospodarki). Tak jak pisałem w innym temacie zbyt dużo mamy firm które zajmują się produkcją mało wartościowych dóbr i usług. Mówiąc ogólnie w Polsce zamiast samochodów i komputerów produkujemy raczej dżemy i jabłka.


Pamiętaj też o kosztach pracy. Ot taka minimalna krajowa 1600 złotych brutto. Pracownik widzi z tego 1100 złotych - pracodawca widzi 2000 które musi wydać aby taką pensję zapłacić.


PS. Jakie bezrobocie macie w Radomiu?
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#4
W Radomiu jest 22%-owe bezrobocie. Co rok wyjeżdża stąd 2000 ludzi w wieku produkcyjnym, a nikt raczej w zamian nie przyjeżdża. Kiedyś rodziło się tu ponad 2000 dzieci, teraz około 1600 rocznie. Ogólnie wszystko tu ma tendencje spadkową, malejącą, kurczącą się. Bezrobocie też, no bo jak ludzie jadą za granicę i nie odwiedzają UP w odpowiednim terminie, to tracą status bezrobotnego.

Cytat:Jednak nie sądzę aby dało się to zwalczyć kolejnymi regulacjami prawnymi. Przy takim bezrobociu jak mamy tylko powiększy to szarą strefę.

No właśnie. Na bucowatość nie ma sposobu, ale przez tą bucowatość to ja nie wiem kto tu będzie jeszcze mieszkał tak za dwadzieścia czy trzydzieści lat.

Cytat:Tutaj aby to zmienić trzeba by zwiększyć wydajność pracy (gospodarki).

Jak?

fertenbitenhiy napisał(a):Tak więc zmniejszyć opodatkowanie i zlikwidować limity, a ceny spadną. Nawet jeśli chciwy pracodawca nie podniesie pensji nawet o 1 zł, to pracownik będzie bogatszy.

No ale kto ci zmniejszy podatki? Politycy tego przecież nie zrobią.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#5
lumberjack napisał(a):Jak?


Stawiać na innowacyjność, przemysł wysokich technologii, wysoko opłacalne usługi itp. Ale to robota na lata i nie ma tu prostych rozwiązań Smutny
Problemem jest też paradoksalnie brak wykwalifikowanych pracowników. Mało kto potrafi dobrze Worda obsługiwać nie mówiąc już o bardziej skomplikowanych sprawach.*

Cytat:W Radomiu jest 22%-owe bezrobocie. Co rok wyjeżdża stąd 2000 ludzi w wieku produkcyjnym, a nikt raczej w zamian nie przyjeżdża

22%? Ja pierdziu ... U nas jest koło 11% a rynek pracy ledwie zipie. Nie myślałeś też aby wyjechać? Z Warszawy na weekendy mógłbyś spokojnie wracać do domu. Bo chyba nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie coś z robotą się u Was poprawi.



*słyszałem historię od gościa który prowadził jakąś rekrutację, że w ogłoszeniu było "bardzo dobra znajomość pakietu OFFice". Na kilkadziesiąt podań, które przyszły tylko kilka z nich miało odstępy zrobione za pomocą "tabulatorów". Reszta była równana spacją ...
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#6
lumberjack napisał(a):No ale kto ci zmniejszy podatki? Politycy tego przecież nie zrobią.

Trzeba wybrać takich, którzy zmniejszą. Jest kilku. No, ale lud woli socjalistyczne bajki o bogatych prywaciarzach wyzyskiwaczach.

DziadBorowy napisał(a):22%? Ja pierdziu ... U nas jest koło 11% a rynek pracy ledwie zipie. Nie myślałeś też aby wyjechać? Z Warszawy na weekendy mógłbyś spokojnie wracać do domu. Bo chyba nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie coś z robotą się u Was poprawi.

U nas podobnie robią, jeno zamiast warszawy to do Berlina i na czarno. W sumie 45 km pociągiem to nie taki straszny dojazd. No, ale ile można kanalizację, schody czy ogrody robić. Nie mówiąc już o kobietach zajmujących się podcieraniem obsranych, starych niemieckich dup.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#7
Piszę to z perspektywy osoby, która się nigdy w tajniki ekonomii nie zagłębiała.

Rozumiem, że niektóre gospodarstwa domowe mogą mieć naprawdę problemy finansowe; wiem, że czasami mają płacone pensje z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Mogą mieć wiele różnych innych problemów, których nie ma co tutaj przytaczać. W każdym razie te problemy mogą odbić się zarówno na pracodawcy jak i na pracowniku. Piszę to po to, żeby nie być oskarżonym o niechęć do wszystkich, bo rozumiem, że nikomu nie jest lekko.

Ale część osób jak najbardziej zasługuje na pogardę. Chodzi mi o tych wszystkich, którzy żerują na klęsce urodzaju i kupują chleb za 2 PLN, mimo że ich rodziny i tak i tak by się wyżywiły, gdyby kupowali ten sam chleb za 10 PLN. Smutne jest to, że głowy rodzin wolą sobie iść do teatru, niż płacić sklepikarzom tyle, żeby nie musieli się tak bardzo martwić o wiązanie końca z końcem. Denerwuje mnie to, że niektóre głowy rodzin mają taką chujową żydowską (a raczej polską) naturę, że nie chcą chociaż trochę ulżyć sklepikarzom, rolnikom i piekarzom. Denerwuje mnie to, że ludzie ze strachu przed bankructwem sklepu nisko się cenią i godzą się na wszystkie chujowe zagrywki. Na przykład na organizowanie promocji w swoim sklepie - nie usprawiedliwia tego, żaden kryzys, gdy np. ktoś z takie rodziny poleciał sobie w międzyczasie z żoną do Peru na urlop. Ale nikt na takie traktowanie nie zaprotestuje, bo się boi, "bo na na miejscu jego sklepu zawsze może stanąć inny". Bo ludzie mają rodziny i są tak zdesperowani by cokolwiek mieć, że sami zaproponują najniższe ceny w swoim własnym sklepie.

Cytat:Tylko kurde nie piszcie proszę, że jakby był wolny rynek to firmy wyzyskujące pracowników przestałyby istnieć na rzecz tych bardziej troskliwych i lepiej płacących.
Dobrze - nie napiszę tego.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#8
zefciu napisał(a):Ale część osób jak najbardziej zasługuje na pogardę. Chodzi mi o tych wszystkich, którzy żerują na klęsce urodzaju i kupują chleb za 2 PLN, mimo że ich rodziny i tak i tak by się wyżywiły, gdyby kupowali ten sam chleb za 10 PLN.


To oczywiste i niejako zrozumiałe, że każdy minimalizuje swoje koszty tak jak może. Ja pisałem raczej o sytuacji w której lepszą analogią był by gość podjeżdżający jaguarem pod piekarnię i kupujący chleb z przed dwóch dni za połowę ceny. Rozumiem jakie są mechanizmy rynkowe i nie chcę broń boże przy nich grzebać i "chronić pracowników" gdyż nic dobrego z tego nie wyjdzie, jednak ciężko mi mieć podziw czy szacunek dla kogoś komu biznes idzie świetnie a oferuje stawkę 5 złotych na godzinę, za pracę bardziej skomplikowaną niż roznoszenie ulotek czy też cieciowanie w budce przy bramie. (zwłaszcza, że na dłuższą metę takie podejście wcale nie musi być dla niego opłacalne). Tak jak np. ktoś kto zarabia xx tysięcy złotych kupujący w sklepie najpodlejsze parówki za 3 złote za kilo na ogół nie zostanie uznany za zaradnego tylko za sknerę i stanie się obiektem kpin.
No i jeżeli pracodawca nie wypłaca pensji pracownikom na czas a sam w tym jedzie powiedzmy na drogą wycieczkę - to inaczej jak bucem nazwać go nie można. Tak jak pisałem nie jest to jednak na szczęście jakaś powszechna norma.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#9
DziadBorowy napisał(a):22%? Ja pierdziu ... U nas jest koło 11% a rynek pracy ledwie zipie. Nie myślałeś też aby wyjechać? Z Warszawy na weekendy mógłbyś spokojnie wracać do domu. Bo chyba nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie coś z robotą się u Was poprawi.

Myślałem o tym. I o wyjeździe do Niemiec. Ale jestem uparty, jeszcze trochę tu powalczę. Bardzo możliwe, że będę tzw. ładowaczem śmieci Uśmiech Śmierdząca, ale dobrze płatna robota, za kilka dni będę wiedział na czym stoję.

Ferten
Cytat:Trzeba wybrać takich, którzy zmniejszą. Jest kilku. No, ale lud woli socjalistyczne bajki o bogatych prywaciarzach wyzyskiwaczach.

No właśnie. W demokracji tacy, którzy coś by mogli poprawić nigdy nie dojdą do władzy.

Zefciu
Cytat:Ale część osób jak najbardziej zasługuje na pogardę. Chodzi mi o tych wszystkich, którzy żerują na klęsce urodzaju i kupują chleb za 2 PLN, mimo że ich rodziny i tak i tak by się wyżywiły, gdyby kupowali ten sam chleb za 10 PLN. Smutne jest to, że głowy rodzin wolą sobie iść do teatru, niż płacić sklepikarzom tyle, żeby nie musieli się tak bardzo martwić o wiązanie końca z końcem. Denerwuje mnie to, że niektóre głowy rodzin mają taką chujową żydowską (a raczej polską) naturę, że nie chcą chociaż trochę ulżyć sklepikarzom, rolnikom i piekarzom. Denerwuje mnie to, że ludzie ze strachu przed bankructwem sklepu nisko się cenią i godzą się na wszystkie chujowe zagrywki. Na przykład na organizowanie promocji w swoim sklepie - nie usprawiedliwia tego, żaden kryzys, gdy np. ktoś z takie rodziny poleciał sobie w międzyczasie z żoną do Peru na urlop. Ale nikt na takie traktowanie nie zaprotestuje, bo się boi, "bo na na miejscu jego sklepu zawsze może stanąć inny". Bo ludzie mają rodziny i są tak zdesperowani by cokolwiek mieć, że sami zaproponują najniższe ceny w swoim własnym sklepie.

Dobre Duży uśmiech Ale rodziny by się nie wyżywiły kupując chleb po 10 zł. Nie przy zarobkach głowy rodziny w wysokości 1200 na rękę. I to raczej też nie tacy ludzie chodzą do teatru.

Cytat:Dobrze - nie napiszę tego.

To czemu teraz tak się nie dzieje? Przecież nawet w warunkach niewolnorynkowych ludzie woleliby w lepszej firmie niż w gorszej.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#10
lumberjack napisał(a):Myślałem o tym. I o wyjeździe do Niemiec. Ale jestem uparty, jeszcze trochę tu powalczę. Bardzo możliwe, że będę tzw. ładowaczem śmieci Uśmiech Śmierdząca, ale dobrze płatna robota, za kilka dni będę wiedział na czym stoję.


Pracowałem tak w UK. Jedna z fajniejszych robót jakie miałem. Czas szybko leci, człowiek ciągle w trasie i co najważniejsze nie przynosi się roboty do domu, zero stresu, nie masz szefa ciągle nad głową. Tylko Ty śmieciarka i lista koszy do opróżnienia Język
I nie śmierdzi tak jak się wydaje, że będzie śmierdziało. Prosto po robocie po zdjęciu ubrania roboczego (zazwyczaj kamizelka odblaskowa lub kurtka) spokojnie mogłem iść do sklepu i nikt za mną nosem nie pociągał. Tylko uważaj na strzykawki i inne gówno (w UK było tego sporo, głównie po narkomanach).

Natomiast w warunkach Polskich z tego co wiem możesz liczyć na bonusy w postaci fantów znalezionych w koszach (czasem całkiem fajne rzeczy ludzie wyrzucają) oraz fuch zlecanych przez ludzi. Jak śmieciarka ma zgniatarkę to nie jedno "poza systemem" się w niej zmieściOczko

Cytat:To czemu teraz tak się nie dzieje? Przecież nawet w warunkach niewolnorynkowych ludzie woleliby w lepszej firmie niż w gorszej.
Większa podaż pracy niż popyt na nią.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#11
lumberjack napisał(a):Dobre Duży uśmiech Ale rodziny by się nie wyżywiły kupując chleb po 10 zł.
Zależy jakie. Ale nie o to chodzi. Jeśli masz więcej pieniędzy, to je wydajesz na więcej dóbr. W przypadku firmy - inwestujesz. W przypadku osoby prywatnej - zwiększasz standard życia. W żadnym przypadku jednak nie wpadniesz na pomysł, by wydawać więcej na to, co możesz mieć za mniej.
Cytat:To czemu teraz tak się nie dzieje?
Dzieje. Ludzie z lepszymi kwalifikacjami wybierają sobie lepszych pracodawców. Ludzie z gorszymi mają już mniejszy wybór. Tak czy siak granica "wyzysku" jest relatywna. Dla rolnika z Burkina Faso nasz "wyzyskiwany" i "pracujący za głodową pensję" robol jest krezusem.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#12
fertenbitenhiy napisał(a):U nas podobnie robią, jeno zamiast warszawy to do Berlina i na czarno. W sumie 45 km pociągiem to nie taki straszny dojazd. No, ale ile można kanalizację, schody czy ogrody robić. Nie mówiąc już o kobietach zajmujących się podcieraniem obsranych, starych niemieckich dup.
Nie tylko kobiety podcierają niemieckie dupy.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#13
Nonkonformista napisał(a):Nie tylko kobiety podcierają niemieckie dupy.

W większości. Facetów raczej rzadko zatrudniają do opieki.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#14
fertenbitenhiy napisał(a):W większości. Facetów raczej rzadko zatrudniają do opieki.
To prawda, ale mówiono mi, że tendencja zaczyna się odwracać.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#15
Nonkonformista napisał(a):To prawda, ale mówiono mi, że tendencja zaczyna się odwracać.

Moja ciotka pracuje przy tym od lat i nie słyszałem o facecie w tym zawodzie.

Poza tym kto zatrudni do tego faceta? Poza nielicznymi faceci nie są odpowiedni do tego typu rzeczy.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#16
fertenbitenhiy napisał(a):Moja ciotka pracuje przy tym od lat i nie słyszałem o facecie w tym zawodzie.

Poza tym kto zatrudni do tego faceta? Poza nielicznymi faceci nie są odpowiedni do tego typu rzeczy.
Bzdura. Co znaczy nieodpowiedni? Że nie będą potrafili zająć się dziadkiem z Parkinsonem? Sam jestem żywym dowodem, że nie masz racji. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#17
Nonkonformista napisał(a):Bzdura. Co znaczy nieodpowiedni? Że nie będą potrafili zająć się dziadkiem z Parkinsonem? Sam jestem żywym dowodem, że nie masz racji. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.

Wybacz, ale nie jesteś raczej typowym przedstawicielem płci męskiej z racji na swój homoseksualizm, który z automatu stawia cię w mniejszości.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#18
Zajmowanie się chorymi wymaga jednak siły fizycznej, a statystyczny facet jest silniejszy niż statystyczna kobieta.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#19
fertenbitenhiy napisał(a):Wybacz, ale nie jesteś raczej typowym przedstawicielem płci męskiej z racji na swój homoseksualizm, który z automatu stawia cię w mniejszości.
No niby tak! Jak na polskie warunki zarabiam wcale nieźle, ale jeśli chodzi o niemieckie, to lipa. Na szczęście mam tutaj darmowe zakwaterowanie i wyżywienie.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#20
Iselin napisał(a):Zajmowanie się chorymi wymaga jednak siły fizycznej, a statystyczny facet jest silniejszy niż statystyczna kobieta.

Z racji tej siły fizycznej znajdzie też szybciej robotę przy przysłowiowej łopacie. Spytaj się faceta co woli Oczko Gwarantuje ci, że łopatę niż gówno starego Niemca.
Pracy fizycznej na czarno nie brakuje.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości