Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zarobki
#21
fertenbitenhiy napisał(a):Z racji tej siły fizycznej znajdzie też szybciej robotę przy przysłowiowej łopacie. Spytaj się faceta co woli Oczko Gwarantuje ci, że łopatę niż gówno starego Niemca.
Pracy fizycznej na czarno nie brakuje.
Po co pracować na czarno, gdy można już legalnie? Frajerzy pracują na czarno.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#22
fertenbitenhiy napisał(a):Z racji tej siły fizycznej znajdzie też szybciej robotę przy przysłowiowej łopacie. Spytaj się faceta co woli Oczko Gwarantuje ci, że łopatę niż gówno starego Niemca.
Pracy fizycznej na czarno nie brakuje.
To niech znajduje. Czy ja komuś bronię znajdować pracę przy łopacie?
Przed chwilą napisałeś, że faceci nie zajmują się chorymi, bo się nie nadają i nikt ich nie zatrudni.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#23
Iselin napisał(a):To niech znajduje. Czy ja komuś bronię znajdować pracę przy łopacie?
Przed chwilą napisałeś, że faceci nie zajmują się chorymi, bo się nie nadają i nikt ich nie zatrudni.

Bo to prawda też ^^ Kobieta ma wystarczająco siły na takie rzeczy, więc siła tutaj nie ma znaczenia. No i też wchodzi w grę zwyczaj. Przyjęło się raczej kobietą oferować taką robotę. Słusznie lub nie.

Edit:
Poza tym facet to raczej nie ideał pielęgniarki wbrew temu co gender socjologowie chrzanią.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#24
Cytat:Poza tym facet to raczej nie ideał pielęgniarki wbrew temu co gender socjologowie chrzanią.
Prawie w każdym niemieckim Altersheimie pracują faceci, którzy są chętniej przyjmowani do pracy niz kobiety. Nie tylko ze względu na potrzebną w tym zawodzie fizyczna sile, ale także ze względu na obojętniejszy, nie tak uczuciowy stosunek do pacjentów.
Jeśli szef ma do wyboru: facet albo kobieta, będzie wolał zatrudnić faceta, zwłaszcza do obsługi męskich pensjonariuszy domu, bo niektórzy nie chcą się rozbierać np. do mycia przed kobietą.
Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, co przynoszą badania gender, albo bzdury wypisywane przez katolickich lepiejwiedzacych.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#25
Ogólnie przyjęło się oferować kobietom pracę związaną z opieką lub nauczaniem. Niekoniecznie słusznie. Pewne znaczenie ma tu niestety przekonanie, że kobieta nie musi porządnie zarabiać, a te zawody z reguły nie są jakoś świetnie płatne.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#26
Iselin napisał(a):Ogólnie przyjęło się oferować kobietom pracę związaną z opieką lub nauczaniem. Niekoniecznie słusznie. Pewne znaczenie ma tu niestety przekonanie, że kobieta nie musi porządnie zarabiać, a te zawody z reguły nie są jakoś świetnie płatne.
Pewne znaczenie ma przekonanie, że faceta cholera trafi przy pewnych rodzajach pracy. Nikt nie mówi, że praca przy opiece czy nauczaniu musi być gorzej płatna, niż kopanie rowu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#27
Tak swoją drogą był tutaj jakiś czas temu dokument o tym dlaczego pomimo rządowych nacisków w Szwecji większość techników to nadal faceci, a pielęgniarek to kobiety. Po prostu facetów taka praca nie kręci, dlatego też się nie nadają. Spytaj się wszystkich znajomych facetów o pracę jako nauczyciel, opiekun czy coś takiego. Nawet przy dobrych zarobkach.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#28
zefciu napisał(a):Nikt nie mówi, że praca przy opiece czy nauczaniu musi być gorzej płatna, niż kopanie rowu.
Praca w niemieckim domu starców jest dużo lepiej płatna nie tylko od kopania rowów, ale także od murowania, tynkowania, czy kafelkowania.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#29
fertenbitenhiy napisał(a):Po prostu facetów taka praca nie kręci, dlatego też się nie nadają.
A dlaczego miałaby kręcić, skoro przyjęło się, że się do tego nie nadają i mnóstwo ludzi święcie w to wierzy?
A żeby było zabawniej, to zdarza się w niektórych zawodach czy sytuacjach, że ludzie wykonują te niby nienadające się dla nich zajęcia dużo chętniej właśnie tam, gdzie żadnych rządowych nacisków nie ma Duży uśmiech
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#30
zefciu napisał(a):Zależy jakie. Ale nie o to chodzi. Jeśli masz więcej pieniędzy, to je wydajesz na więcej dóbr. W przypadku firmy - inwestujesz. W przypadku osoby prywatnej - zwiększasz standard życia. W żadnym przypadku jednak nie wpadniesz na pomysł, by wydawać więcej na to, co możesz mieć za mniej.
Chyba, że jest się chrześcijaninem i ma się na uwadze coś więcej niż tylko zysk. Oczywiście pomijając heretyckie odłamy kalwińskie i tym podobny syf.

Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony. To pracownik stabilniejszy (nie ucieknie gdy tylko będzie miał okazję). A niektórzy latami zdobywali wiedze i umiejętności. Pracodawca często przekonuje się o tym jak dotkliwa może być utrata takiego pracownika dopiero gdy go straci. Niedawno kumpel miał sytuację taką, że szef prosił go aby popracował (już po wypowiedzeniu) chociaż do końca roku czyli okresu najtrudniejszego w jego branży. Nie przemyślał, że wdrożenie nowego pracownika do pracy będzie go kosztować zawalonym sezonem.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#31
Baptiste napisał(a):Chyba, że jest się chrześcijaninem i ma się na uwadze coś więcej niż tylko zysk. Oczywiście pomijając heretyckie odłamy kalwińskie i tym podobny syf.
A to inna bajka. Ciężko jednak, żeby np. SA była chrześcijaninem.
Cytat:Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony.
No oczywiście. Jest to argument za tym, że wolny rynek poprawia tu sytuację.
Cytat:To pracownik stabilniejszy (nie ucieknie gdy tylko będzie miał okazję). A niektórzy latami zdobywali wiedze i umiejętności.
J. w.
Cytat:Pracodawca często przekonuje się o tym jak dotkliwa może być utrata takiego pracownika dopiero gdy go straci.
Oj już tak nie broń tych pracodawców przed samymi sobą.
Cytat:Niedawno kumpel miał sytuację taką, że szef prosił go aby popracował (już po wypowiedzeniu) chociaż do końca roku czyli okresu najtrudniejszego w jego branży. Nie przemyślał, że wdrożenie nowego pracownika do pracy będzie go kosztować zawalonym sezonem.
A to już głupota szefa - w warunkach wolnorynkowych - nieracjonalne zachowanie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#32
@DziadBorowy

Już rozmawiałem z kilkoma pracownikami, to podobnie mówili Uśmiech

zefciu napisał(a):Zależy jakie. Ale nie o to chodzi. Jeśli masz więcej pieniędzy, to je wydajesz na więcej dóbr. W przypadku firmy - inwestujesz. W przypadku osoby prywatnej - zwiększasz standard życia. W żadnym przypadku jednak nie wpadniesz na pomysł, by wydawać więcej na to, co możesz mieć za mniej.

Ale to "coś" to w tym przypadku nie chleb czy jakiś inny przedmiot, lecz podmiot - człowiek, który np. ma rodzinę.

Cytat:Dzieje. Ludzie z lepszymi kwalifikacjami wybierają sobie lepszych pracodawców. Ludzie z gorszymi mają już mniejszy wybór.

Chodzi mi o coś innego, a mianowicie - czemu te gorzej traktujące pracowników firmy nie są wypierane przez te, które traktują ich lepiej. Jest raczej tak jak pisze DziadBorowy - przerost podaży nad popytem. Sporo zakładów pracy w Radomiu bazuje wręcz na tym - mają dużą rotację pracowników i się wcale tym nie przejmują, bo wiedzą że ich nigdy nie zabraknie - pomimo złego traktowania i niskiej wypłaty.

Baptiste napisał(a):Chyba, że jest się chrześcijaninem i ma się na uwadze coś więcej niż tylko zysk.

Właśnie w takich momentach trochę przykro mi, że polskie chrześcijaństwo jest takie... prowizoryczne. Ciekawe jak by wyglądały zakłady pracy kierowane przez katolików z prawdziwego zdarzenia, kierujących się w swojej działalności nauką społeczną KrK. Ciekawe czy wytrzymałyby konkurencję.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#33
lumberjack napisał(a):Ale to "coś" to w tym przypadku nie chleb czy jakiś inny przedmiot, lecz podmiot - człowiek, który np. ma rodzinę.
Sprzedawca i producent chleba nie mają rodziny?
Cytat:Chodzi mi o coś innego, a mianowicie - czemu te gorzej traktujące pracowników firmy nie są wypierane przez te, które traktują ich lepiej.
A skąd wnioskujesz, że nie są?
Cytat:Jest raczej tak jak pisze DziadBorowy - przerost podaży nad popytem.
To nic nie znaczy. Praca pracy nierówna. Są branże, gdzie jest wręcz odwrotnie.
Cytat:Sporo zakładów pracy w Radomiu bazuje wręcz na tym - mają dużą rotację pracowników i się wcale tym nie przejmują, bo wiedzą że ich nigdy nie zabraknie - pomimo złego traktowania i niskiej wypłaty.
No i? Skoro to takie zyskowne, to czemu tych zakładów nie ma więcej?
Cytat:Właśnie w takich momentach trochę przykro mi, że polskie chrześcijaństwo jest takie... prowizoryczne. Ciekawe jak by wyglądały zakłady pracy kierowane przez katolików z prawdziwego zdarzenia, kierujących się w swojej działalności nauką społeczną KrK. Ciekawe czy wytrzymałyby konkurencję.
Z pewnością by wytrzymały i wytrzymują. Czasem tylko nie wytrzymają (jak ongiś Optimus Kluski) zainteresowania rządu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#34
zefciu napisał(a):A to inna bajka. Ciężko jednak, żeby np. SA była chrześcijaninem.
A zatem odwołuję się tutaj do członków organu kolegialnego.
zefciu napisał(a):No oczywiście. Jest to argument za tym, że wolny rynek poprawia tu sytuację. J. w. Oj już tak nie broń tych pracodawców przed samymi sobą. A to już głupota szefa - w warunkach wolnorynkowych - nieracjonalne zachowanie.
Nie wolny rynek a rynek.
I nie musi niczego poprawiać ponieważ jak sam zauważyłeś decyzje podejmowane na rynku bardzo często nie są racjonalne.
Zaistnienie wolnego rynku nie sprawi, że firmy przestaną upadać. A ich upadki będą się właśnie łączyć z nietrafionymi decyzjami.

Ale ja napisałem to co napisałem w odniesieniu do kierunku jaki wyznaczył lumber zakładając temat. Tzn. do nurtu kładącego nacisk na powinność zachowania świadomego podmiotu, a nie na przewidywalny wynik rachunku ekonomicznego.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#35
Baptiste napisał(a):A zatem odwołuję się tutaj do członków organu kolegialnego.
Członkowie tegoż organu dysponują pieniędzmi akcjonariusza. To trochę lewicowa koncepcja filantropii za cudzą kasę.
Cytat:I nie musi niczego poprawiać
Rynek w ogóle niczego nie musi. Podobnie jak i grawitacja nie "musi" przyciągać. Po prostu przyciąga i tyle.
Cytat:Zaistnienie wolnego rynku nie sprawi, że firmy przestaną upadać. A ich upadki będą się właśnie łączyć z nietrafionymi decyzjami.
No właśnie o to chodzi.
Cytat:Ale ja napisałem to co napisałem w odniesieniu do kierunku jaki wyznaczył lumber zakładając temat. Tzn. do nurtu kładącego nacisk na powinność zachowania świadomego podmiotu, a nie na przewidywalny wynik rachunku ekonomicznego.
A to już jest fałszywa dychotomia. Nie da się prowadzić przedsiębiorstwa bez rachunku ekonomicznego.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#36
zefciu napisał(a):Członkowie tegoż organu dysponują pieniędzmi akcjonariusza. To trochę lewicowa koncepcja filantropii za cudzą kasę.
Akcjonariusz nie jest posiadaczem określonej kasy lecz akcji. Te zmieniają swoją wartość. Akcjonariusz ma dosyć ograniczone możliwości wpływania na losy spółki i nieliczne narzędzia (takie jak walne zgromadzenie) wiele tutaj nie zmieniają. Z tym musi się liczyć każda osoba.
A zagwarantowanie większej kasy dla pracowników w przypadku notowania wzrostów nie jest też oczywiście żadną filantropią.

zefciu napisał(a):Rynek w ogóle niczego nie musi. Podobnie jak i grawitacja nie "musi" przyciągać. Po prostu przyciąga i tyle.
Dowody?
Napisałeś ,że wolny rynek poprawia tutaj sytuację. Czym jest to tutaj? Znalazłeś je w tych moich słowach:

"Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony."

Jakie prawo analogiczne do prawa grawitacji przedstawia wolny rynek?

Ja tylko z góry dodam, że to wszystko brzmi jak bełkot. Wolny rynek to nie żadne prawo ekonomiczne, nie żaden mechanizm, lecz stan. Już samo to wskazuje, że lekko mówiąc "coś" tu nie gra.
zefciu napisał(a):A to już jest fałszywa dychotomia. Nie da się prowadzić przedsiębiorstwa bez rachunku ekonomicznego.
Żadna dychotomia.
Ja uważam (tylko i aż), że nie da się być człowiekiem opierając swoje działanie wyłącznie na rachunku ekonomicznym. Wiem jednak, że tzw. wolnorynkowcy reagują alergicznie na każde zjawisko potępiania pewnych zachowań odnoszących się do przedsiębiorców. I w sumie nie wiem dlaczego, bo to wygląda tak jak gdyby przedsiębiorcy mieli być ich nośnikiem wolnego rynku co rzecz jasna wygląda dziwnie biorąc pod uwagę to jak wiele niewolnorynkowych praw było i jest inicjowanych przez tę grupę.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#37
Baptiste napisał(a):Akcjonariusz nie jest posiadaczem określonej kasy lecz akcji. Te zmieniają swoją wartość. Akcjonariusz ma dosyć ograniczone możliwości wpływania na losy spółki i nieliczne narzędzia (takie jak walne zgromadzenie) wiele tutaj nie zmieniają. Z tym musi się liczyć każda osoba.
Co nie daje moralnego prawa zarządowy, by działał na szkodę spółki.
Cytat:A zagwarantowanie większej kasy dla pracowników w przypadku notowania wzrostów nie jest też oczywiście żadną filantropią.
No jeśli jest biznesowo uzasadnione, to nie jest. Ale nie o tym mówimy.
Cytat:Dowody?
Prawa popytu i podaży.
Cytat:Ja tylko z góry dodam, że to wszystko brzmi jak bełkot. Wolny rynek to nie żadne prawo ekonomiczne, nie żaden mechanizm, lecz stan. Już samo to wskazuje, że lekko mówiąc "coś" tu nie gra.
Dobrze - więc po prostu rynek.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#38
zefciu napisał(a):Co nie daje moralnego prawa zarządowy, by działał na szkodę spółki.
Ciekawe. Dopiero co przyznałeś iż zadowolony pracownik to pracownik wydajny. Czy można to nazwać działaniem na szkodę spółki?
Czym jest w zasadzie szkoda? Szkoda to zysk mniejszy od możliwego?
Jeśli tak to należy uznać, że każdy pracodawca, który wypłaca pracownikom więcej niż wynosi pensja minimalna działa na szkodę firmy.
Czego to się człowiek nie dowie. :roll:
zefciu napisał(a):Prawa popytu i podaży.
Czego na załączonym przykładzie dowodzi prawo popytu i podaży oraz jaki ma ono związek z wolnym rynkiem?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#39
zefciu napisał(a):Sprzedawca i producent chleba nie mają rodziny?

Mają. No i ten ich towar też oczywiście nie powinien być sprzedawany ze stratą dla nich. Powinni z tego móc normalnie żyć.

Cytat:A skąd wnioskujesz, że nie są?

Hmm... bo są, istnieją od lat i jakoś nie upadają. Piszę głównie w kontekście Radomia.

Cytat:To nic nie znaczy. Praca pracy nierówna. Są branże, gdzie jest wręcz odwrotnie.

A więc inaczej - pomówmy o branżach, w których są potrzebni ludzie bez większych kwalifikacji, do prostych prac fizycznych. Do pracy na produkcji.

Cytat:No i? Skoro to takie zyskowne, to czemu tych zakładów nie ma więcej?

Jest kupa zakładów.

http://www.radom.pl/page/1139,tarnobrzes...czna-.html

Takie firmy jak Trendglass, Toho czy Zbyszko mają właśnie za nic zwykłych pracowników na produkcji, rządzi zastraszanie, z byle powodu można stracić pracę, w której i tak nie zarobisz więcej niż 1200 na rękę.

Cytat:Z pewnością by wytrzymały i wytrzymują.

To fajnie. Mam nadzieję, że jacyś katolicy przyjadą w końcu i do Radomia i założą tu dobrze prosperujące biznesy.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#40
lumberjack napisał(a):Hmm... bo są, istnieją od lat i jakoś nie upadają. Piszę głównie w kontekście Radomia.
Należy zwrócić uwagę na to, że istnieje wiele strategii rynkowych. Nie ma lepszych i gorszych, są tylko źle realizowane.
Nie każda rzecz jasna musi być bardzo korzystna dla wszystkich-i dla firmy i dla konsumenta i dla pracownika.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości