Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zarobki
#61
jeahwe napisał(a):tylko w polsce. w dojrzalszych gospodarkach takie "prawo" nie ma racji bytu.
A jakoś uzasadnisz tę tezę, czy tak sobie tylko pieprzysz?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#62
zefciu napisał(a):Masz rozumieć, że zależność między zarobkami a motywacją oraz zależność między motywacją a produktywnością nie jest prostą zależnością liniową.
Kiedy większa motywacja nie przekłada się na większą produkcyjność?
Pytam bo widocznie ty wiesz. Mi wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nie da się stwierdzić o ile wzrośnie produkcyjność po zwiększeniu zarobków jeżeli najpierw tych zarobków nie zwiększymy. Droga eksperymentu.
zefciu napisał(a):Dzięki rynkowi.
Wiedziałem, że udzielisz takiej odpowiedzi. Otóż się mylisz. Dzięki rynkowi znamy jedynie widełki. Na tej podstawie opracowywane są np. przez instytucje badawcze rynku pracy tabele z wartościami od najniższej do najwyższej.
A wartość konkretnej pracy nie jest zależna jedynie od stanowiska ale także od indywidualnego charakteru danego przedsiębiorstwa. Szeregu jego cech. I tą wartość szacuje nie tabela widełek, nie zefciu lecz konkretny pracodawca.
zefciu napisał(a):Pracodawca nie funkcjonuje w próżni, tylko na rynku. Nie może tej wartości wyznaczyć dowolnie, ale tak by było to najbardziej opłacalne. Rynek eliminuje tych przedsiębiorców, którzy wyliczyli tę wartość błędnie.
To po co za przeproszeniem pitolisz lumberowi o katolickich przedsiębiorcach, którzy wdrażając swoje katolickie wartości we własne firmy mają się dobrze trzymać?
Stanowisko takiego przedsiębiorcy napewno nie jest tożsame ze stanowiskiem wyrażającym się w słowach "tylko i tylko tyle na ile jest to konieczne".
zefciu napisał(a):Działa w warunkach rynkowych. W krajach, w których nie ma w pełni wolnego rynku istnieje jednak rynek w niektórych dziedzinach gospodarki.
I znowu terminologiczna plątanina.
1. W warunkach rynkowych tzn. w warunkach np. naszych.
Gospodarka rynkowa nie istniała jedynie np. w ZSRR.
2. W krajach gdzie nie ma wolnego rynku istnieje rynek w niektórych dziedzinach? Przecież wolny rynek to jedynie specyficzny rodzaj rynku.
Rynek istnieje z powodzeniem bez tzw. wolnego rynku. To tak jakbyś twierdził, że w schronisku dla zwierząt gdzie nie ma pudli, psy występują tylko w niektórych zagrodach. :roll:
zefciu napisał(a):Wyjaśnisz o czym piszesz, czy będziesz krzyczał na mnie?
Prosze bardzo. Powrót do postu nr. 36.
http://www.ateista.pl/showpost.php?p=591...stcount=36
Baptiste napisał(a):Dowody?
Napisałeś ,że wolny rynek poprawia tutaj sytuację. Czym jest to tutaj? Znalazłeś je w tych moich słowach:

"Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony."


Na to co powyżej odpowiedziałeś lakonicznie "prawo popytu i podaży". Chciałbym wiedzieć, czemu o nim napisałeś.

zefciu napisał(a):A konkretnie czego nie wiem? Słyszałem. Ale teza "nie ma złych strategii" nadal jest absurdalna.
No to uściślijmy-najpopularniejszych strategii i ich konsekwencji.

zefciu napisał(a):Masz jakieś argumenty przeciwko moim tezom, czy z braku takowych będziesz mnie wyzywał od ignorantów i wysyłał do książek?
Chwila, chwila. Zbyt górnolotnie piszesz o tych "tezach". Przypomnijmy jak one brzmiały:
zefciu napisał(a):Paulo Coelho
zefciu napisał(a):Istnieją różne strategie w szachach. Wszystkie są korzystne. Niektóre dla przeciwnika.

Ten tani sarkazm raczysz nazywać jakimiś tezami i jeszcze się oburzać?
O tempora mores...
zefciu napisał(a):Jakoś kiedy potrzeba pana od płytek co położy te płytki równo i przyjdzie punktualnie, to wszyscy się pod ziemię chowają.
A to już ploty ludowe czy może wpływ osobistego, niemiłego doświadczenia?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#63
zefciu napisał(a):To ciekawe, że sam nie założysz zakładu, nie zaoferujesz ludziom stówy więcej i nie wygrasz z nimi na rynku?

Jestem za głupi + nie mam kapitału Uśmiech

Cytat:Każdy myślący dalekowzrocznie człowiek stara się jakieś tam kwalifikacje zdobyć. I to nie musi być inżynier mikroprocesorów. Dobry kafelkarz może w Polsce przebierać w zamówieniach.

Na czarno pracując można dać radę. Ale tak legalnie to ciężko już jest, nawet jak jesteś dobry.

Cytat:A może Ty wróć na łono KRK i załóż?


Nie mogę. Moralność mam podobną do katolickiej, ale w Boga ni chuja ni uwierzę. Ten świat jest zbyt kurewski, żeby mógł go stworzyć dobry Bóg.

Cytat:Im dalej, tym mniej niewykwalifikowany pracownik będzie potrzebny. Więc jeśli ktoś nie chce zdobywać kwalifikacji, to trudno.

Kwalifikacje kosztują. Nawet gdyby robotnik chciałby podnieść kwalifikacje, to za 1200 PLN może sobie co najwyżej pozwolić na opłacenie czynszu i jedzenia.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#64
Baptiste napisał(a):Kiedy większa motywacja nie przekłada się na większą produkcyjność?
Np. wtedy, gdy ktoś osiągnie kres produktywności. Uważasz, że jak brukarzowi dasz odpowiednią sumę, to będzie kładł płytki z prędkością naddwiękowym?
Cytat:Pytam bo widocznie ty wiesz. Mi wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nie da się stwierdzić o ile wzrośnie produkcyjność po zwiększeniu zarobków jeżeli najpierw tych zarobków nie zwiększymy. Droga eksperymentu.
No właśnie - a rynek rozstrzyga które podejście jest lepsze. Trochę już wiadomo z doświadczenia oczywiście.
Cytat:Wiedziałem, że udzielisz takiej odpowiedzi. Otóż się mylisz. Dzięki rynkowi znamy jedynie widełki.
Trochę czepialscy jesteśmy prawda? Przecież nie twierdzę, że znamy te kwoty co do grosza. Poza tym każda sytuacja jest indywidualna.
Cytat:A wartość konkretnej pracy nie jest zależna jedynie od stanowiska ale także od indywidualnego charakteru danego przedsiębiorstwa. Szeregu jego cech. I tą wartość szacuje nie tabela widełek, nie zefciu lecz konkretny pracodawca.
Przerabialiśmy ten argument.
Cytat:To po co za przeproszeniem pitolisz lumberowi o katolickich przedsiębiorcach, którzy wdrażając swoje katolickie wartości we własne firmy mają się dobrze trzymać?
Bo uważam, że chrześcijańska etyka to nie jest coś nierealnego i nierealizowalnego.
Cytat:1. W warunkach rynkowych tzn. w warunkach np. naszych.
Np.
Cytat:2. W krajach gdzie nie ma wolnego rynku istnieje rynek w niektórych dziedzinach? Przecież wolny rynek to jedynie specyficzny rodzaj rynku.
Nawet rynek z pewnym zakresem interwencjonizmu jest w stanie ustalać ceny.
Cytat:Rynek istnieje z powodzeniem bez tzw. wolnego rynku. To tak jakbyś twierdził, że w schronisku dla zwierząt gdzie nie ma pudli, psy występują tylko w niektórych zagrodach. :roll:
Przepraszam, ale odpłynąłeś z tą analogią w abstrakcję dla mojego umysłu nieosiągalną.
Cytat:Prosze bardzo. Powrót do postu nr. 36.
http://www.ateista.pl/showpost.php?p=591...stcount=36
Nie widzę tutaj "załączonej" żadnej konkretnej sytuacji.
Cytat:Na to co powyżej odpowiedziałeś lakonicznie "prawo popytu i podaży". Chciałbym wiedzieć, czemu o nim napisałeś.
Ponieważ na zasadzie bilansu popytu i podaży ustalane są ceny.
Cytat:No to uściślijmy-najpopularniejszych strategii i ich konsekwencji.
Uffffff
Cytat:Chwila, chwila. Zbyt górnolotnie piszesz o tych "tezach". Przypomnijmy jak one brzmiały:
Na obie złośliwości sobie zasłużyłeś.
Cytat:Ten tani sarkazm raczysz nazywać jakimiś tezami i jeszcze się oburzać?
O tempora mores...
Przecież nie tylko te złośliwości pisałem. Widzę jednak, że stosujesz popularną w internetach metodę - obrazić się na interlokutora.
Cytat:A to już ploty ludowe czy może wpływ osobistego, niemiłego doświadczenia?
Jedno i drugie Uśmiech

lumberjack napisał(a):Jestem za głupi
No to dlaczego dyktujesz innym co "powinni"
Cytat:+ nie mam kapitału Uśmiech
Ale inni mają.
Cytat:Kwalifikacje kosztują. Nawet gdyby robotnik chciałby podnieść kwalifikacje, to za 1200 PLN może sobie co najwyżej pozwolić na opłacenie czynszu i jedzenia.
A nikt nie mówi, że zawsze jest łatwo. Ale za czym to ma być argument?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#65
zefciu napisał(a):Jakoś kiedy potrzeba pana od płytek co położy te płytki równo i przyjdzie punktualnie, to wszyscy się pod ziemię chowają.

zefciu napisał(a):Np. wtedy, gdy ktoś osiągnie kres produktywności. Uważasz, że jak brukarzowi dasz odpowiednią sumę, to będzie kładł płytki z prędkością naddwiękowym?

Musisz w takim razie zacząć szukać glazurnika a nie brukarza. Ten to może co najwyżej położyć Tobie ładny taras bądź chodniczek.

No i kwestia tego jaka kwotę proponujesz.

A co do otwarcia własnej firmy to w warunkach wolnorynkowych nie potrzebujesz tylko kapitału, umiejętności ale i znajomości, szczęścia etc.

Miałem okazję pracować u całkowitego buca, który zdecydowanie wiedział mniej niż jego pracownicy (bywało tak, że czasami wiedzieliśmy dokładnie, że coś jest spieprzone a szef przychodził i kciuki w górze "świetna robota" :lol2Uśmiech ale miał znajomości i dzięki temu dostawał najlepsze fuszki. Młode firmy nie mają łatwo na rynku pomimo, że mogą często świadczyć lepsze usługi niż stare firmy albo chociażby tej samej jakości bo przecież stare firmy składają się często z tych samych pracowników co później otwierają własne działalności.
Odpowiedz
#66
zefciu napisał(a):No to dlaczego dyktujesz innym co "powinni"

A co, nie mogę? Pracodawcy nie powinni traktować swoich pracowników jak bambusów z plantacji bawełny. Tak samo jak nie powinno się nikogo okradać z uczciwie zarobionych pieniędzy. Jedno i drugie jest nieuczciwym postępowaniem względem drugiej osoby.

Cytat:Ale inni mają.

A po co im taki ja, skoro sami sobie potrafią ogarnąć hajs? Zresztą ludzie to takie bydlaki, że jakbym komuś bogatemu opowiedział o jakimś fajnym pomyśle na biznes, to bym dostał kopa w dupę, a pomysł zrealizowałby bogacz sam, beze mnie.

Cytat:A nikt nie mówi, że zawsze jest łatwo. Ale za czym to ma być argument?

Tylko i wyłącznie za tym, że nie każdy ma kiepską pracę z własnej winy i że nie każdy może się z takiego impasu wydostać.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#67
Kontestator napisał(a):Miałem okazję pracować u całkowitego buca, który zdecydowanie wiedział mniej niż jego pracownicy (bywało tak, że czasami wiedzieliśmy dokładnie, że coś jest spieprzone a szef przychodził i kciuki w górze "świetna robota" :lol2Uśmiech ale miał znajomości i dzięki temu dostawał najlepsze fuszki. Młode firmy nie mają łatwo na rynku pomimo, że mogą często świadczyć lepsze usługi niż stare firmy albo chociażby tej samej jakości bo przecież stare firmy składają się często z tych samych pracowników co później otwierają własne działalności.
W warunkach wolnorynkowych ludzie wszystko wiedzą, za wszystko są odpowiedzialni, nie oszukują, godzą się na warunki, jakie zastali, gdyż jak jest źle, to ich wina... ogólnie takie rzeczy jak wyżej opisałeś, nie występują Oczko
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#68
Co do znajomości często też "starzy wyjadacze" mają ciekawe rabaty na towary w hurtowniach o których może pomarzyć początkująca firma. Bo np. pracują ze sobą od lat i często są kolegami wręcz pomagającymi sobie eliminować konkurencję.

Wolny rynek wcale też nie powoduje, że jakość usług się zwiększa. Czasami wręcz przeciwnie i firmy bardziej dbające o jakość są przegrane.

Założenia ideologów wolnego rynku są takie, że wszyscy są racjonalni i świetnie poinformowani. Oczywiście to bullshitt. Nie raz jako pracownik musiałem odwalać fuszerki z polecenia bo "ustalone z towarem" i a to się czegoś da mniej, a to gorszej jakości etc.

Natomiast znajomy jednoosobowy przedsiębiorca, który naprawdę odwala świetną robotę i zwraca uwagę na szczegóły, które sam uważam za przesadę kolejną zimę bierze kredyt na przezimowanie.

Oczywiście większość ludzi nie ma pojęcia nawet, że ktoś odwalił fuszerkę. Niektórzy kompletnie nie wiedzą, że np. mają krzywo włożone płytki. Serio. I wcale się nie dziwię. Mechanik samochodowy też może mi wcisnąć kit bo po prostu się na tym nie znam.

To tyle jeśli chodzi o wolny rynek w praktyce. I tak jak piszę lumberjack nie każdy ma kiepską pracę z własnej winy i że nie każdy może się z takiego impasu wydostać. Bo wcale nie wystarczy być pracowity i mieć umiejętności a nawet ten kapitał(a przecież ile kto posiada kapitału jest niezależne od danej osoby). Często potrzebne są odpowiednie znajomości, szczęście i charakter (aby oszukiwać ludzi z premedytacją).
Odpowiedz
#69
zefciu napisał(a):Np. wtedy, gdy ktoś osiągnie kres produktywności. Uważasz, że jak brukarzowi dasz odpowiednią sumę, to będzie kładł płytki z prędkością naddwiękowym?
Jak poznać możliwości produkcyjne brukarza nie stosując eksperymentu?
zefciu napisał(a):Trochę czepialscy jesteśmy prawda? Przecież nie twierdzę, że znamy te kwoty co do grosza. Poza tym każda sytuacja jest indywidualna.
I właśnie z powodu tej indywidualności pisanie o tym iż rynek wycenia wartość pracy Jana Kowalskiego w firmie X jest błędem.
zefciu napisał(a):Bo uważam, że chrześcijańska etyka to nie jest coś nierealnego i nierealizowalnego.
Może i tak sobie uważasz, ale jednocześnie pisząc o największej opłacalności jako warunkowi sukcesu na rynku sam sobie przeczysz.
Najlepsza opłacalność to sytuacja, z cyklu "tylko i tylko tyle ile potrzeba".
Etyka chrześcijańska nie jest kompatybilna z rynkowym wyścigiem szczurów, ponieważ jej wartością nie jest zysk materialny.
A jak sam napisałeś:
"W żadnym przypadku jednak nie wpadniesz na pomysł, by wydawać więcej na to, co możesz mieć za mniej."
Chyba jednak nie wierzysz zbytnio w etykę chrześcijańską. Choć może wierzysz w kalwińską, purytańską.
zefciu napisał(a):Nawet rynek z pewnym zakresem interwencjonizmu jest w stanie ustalać ceny.
Rynek zawsze to robi o ile ceny nie są urzędowo regulowane.
zefciu napisał(a):Przepraszam, ale odpłynąłeś z tą analogią w abstrakcję dla mojego umysłu nieosiągalną.
Zatem pomogę ci przekroczyć ograniczenia twojego umysłu.
Mamy worek A. To jest rynek. W tym worku zawarte jest b,c,d.
D to nasz wolny rynek.
Wolny rynek jest tylko podzbiorem zbioru A czyli rynku.
zefciu napisał(a):Nie widzę tutaj "załączonej" żadnej konkretnej sytuacji.
Baptiste:
"Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony. "
Zefciu:
"No oczywiście. Jest to argument za tym, że wolny rynek poprawia tu sytuację. "
Dowód-
lakoniczna odpowiedź w formie słów "prawo popytu i podaży".
zefciu napisał(a):Ponieważ na zasadzie bilansu popytu i podaży ustalane są ceny.
Aha, a jak to ma się w odniesieniu do tych moich słów, które dopiero co przytoczyłem:
"Z resztą to też nie do końca racja, że tak jest najlepiej. Napewno wydajniejszy pracownik to pracownik zadowolony. "

zefciu napisał(a):Na obie złośliwości sobie zasłużyłeś.
I vice versa.
zefciu napisał(a):Przecież nie tylko te złośliwości pisałem.
Oh, oczywiście, że nie tylko o tym pisałeś. Ale warto zważać na szyk dyskusji. O swoich domniemanych tezach zacząłeś pisać w odniesieniu do moich słów o strategiach rynkowych, zaś twoim jedynym komentarzem do akurat tego fragmentu był jedynie ten tani sarkazm.
zefciu napisał(a):Jedno i drugie Uśmiech
Aha, czyli można olać.
Kontestator napisał(a):Co do znajomości często też "starzy wyjadacze" mają ciekawe rabaty na towary w hurtowniach o których może pomarzyć początkująca firma.
Coś o tym wiem. Warto przy tym dodać ,że skrzętnie to ukrywają (ci wyjadacze) przed swoimi klientami przedstawiając im faktury na ceny bez rabatów a samemu płacąc faktury po rabatach. Różnica trafia do nich. :lol2:
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#70
Baptiste napisał(a):Coś o tym wiem. Warto przy tym dodać ,że skrzętnie to ukrywają (ci wyjadacze) przed swoimi klientami przedstawiając im faktury na ceny bez rabatów a samemu płacąc faktury po rabatach. Różnica trafia do nich. :lol2:

Dokładnie tak jak piszesz Uśmiech
Odpowiedz
#71
Ale, co wy tu mówicie o podwyższaniu kwalifikacji takiego robotnika bądź przebranżawianiu się...gdzie później owo doświadczenie , staż w tym zawodzie zdobędzie? z tym jest problem. Niekiedy ktoś ma kwalifikacje, a doświadczenia brak.I koło się zamyka. A na jakie zawody teraz jest popyt?
Odpowiedz
#72
rozpixelowana88 napisał(a):A na jakie zawody teraz jest popyt?

Bardzo ogólnie:
1) pracownicy fizyczni
2) finansiści
3) inżynierowie (szczególnie informatycy)
Odpowiedz
#73
Swoją drogą jako, że zawsze dosyć dobrze się uczyłem namawiano mnie do pójścia do liceum, studia etc. Wybrałem jednak inaczej niż większość moich rówieśników i zostałem stolarzem :p Oprócz tego zatrudniałem się potem jako pomocnik na budowach. Wykończeniówki, elewacje, kostka etc.

Teraz studiuję zaocznie budownictwo. Raczej lata praktyki mi się przydadzą bo już miałem sytuację gdzie kierownik po politechnice nie potrafił wyliczyć ile metrów sześciennych betonu zamówić. Uśmiech Narażając się na śmieszność i konsekwencje. Niektóre rzecze trzeba zalać na raz (ławy, wieńce, stropy etc.).

Muszę przyznać, że nie mam żadnych problemów ze znalezieniem w miarę dobrze płatnej pracy. Nawet jak w tym roku zmieniałem pracę (bez uprzedniej gwarancji, że znajdę gdzieś indziej) to byłem bezrobotnym 5 dni. Prawdopodobnie też od przyszłego roku otwieram własną działalność(przynajmniej nikt nie będzie żerował na mojej robocie) bo zleceń jest masa a sprzętu sobie trochę nakupowałem (rusztowania, zagęszczarki itp.).

Dlatego osobiście będę może w mniejszości ale polecam bycie pracownikiem fizycznym. Oczywiście ktoś kto nigdy nie pracował fizycznie może na początku mieć ciężko ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ja przynajmniej nie uważam swojej pracy za ciężkiej to nie tak, że przychodzę o 17 zmęczony i nic już mi się nie chcę. Nawet pomocnik często zarobi więcej niż socjolog w urzędzie.

Ważna jest też znajomość języka. Otwiera to wtedy inne rynki. Często zdarzają się fajne oferty np. ze Skandynawii. I wtedy zarobić to 10tys. na miesiąc to nie problem.
Odpowiedz
#74
Zależy gdzie się mieszka i u kogo pracuje. I czy jest się dobrym, sprawnym pracownikiem. Ja bym tego raczej nie polecał. Przynajmniej w branży elektrycznej. W moim regionie jest wielu ludzi po elektrotechnice, wiele firm i szału nie ma jeśli chodzi o zarobki - zarabia się od 1 300 do 2 300 w zależności od tego ile roboty w danym miesiącu było. A przecież są jeszcze branże w których dużo zależy od pory roku, bo tacy np. brukarze mają zawsze do dupy w zimę. Chyba, że się biorą w tym czasie za jakieś remonty.

Cytat:Ja przynajmniej nie uważam swojej pracy za ciężkiej to nie tak, że przychodzę o 17 zmęczony i nic już mi się nie chcę.

Ale zawsze taki wytrzymały jesteś? Bo ja czasem wracam do domu zajechany jak dupa cwela.

Cytat:Nawet pomocnik często zarobi więcej niż socjolog w urzędzie.

Ale taki np. pomocnik brukarza jak i sam brukarz będą mieli w przyszłości (w sumie mają już w teraźniejszości) problemy z kolanami i kręgosłupem, a urzędas czego się nabawi? Mam kolegę glazurnika, 30-parę lat chłopak a kolana w tragicznym stanie, jak u jakiegoś starego dziadka.

Teraz pracuję przy montowaniu dużych banerów reklamowych na ścianach budynków i widzę, że można dobrze zarobić, ale praca jest niebezpieczna, bo na dużych wysokościach a w zimę dochodzi jeszcze niska temperatura, która nic a nic nie pomaga. Nikogo bym do takiej pracy raczej nie zachęcał. Trzeba też pamiętać, że robotnik musi jeść odpowiednio więcej (a co za tym idzie - więcej wydawać na konsumpcję) niż robol umysłowy, a jeśli o tym zapomni, to nie będzie za dobrze wyglądał ani zbyt dobrze się czuł. Mój źle odżywiający się kolega, chudy jak patyk, jak wraca z roboty to idzie od razu spać. Taki silny jest.

Ja bym pracy fizycznej na dłuższą metę nie polecał. Chyba, że jako hobby. Sam zmieniam pracę od stycznia (na biurową i w ciepełku - mimo, że mniej będę zarabiał, to już się nie mogę doczekać).
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#75
lumberjack napisał(a):Sam zmieniam pracę od stycznia (na biurową i w ciepełku - mimo, że mniej będę zarabiał, to już się nie mogę doczekać).
Super Uśmiech Chciałbym abyś po spokjnej pracy nie zapomniał o wysiłku fizycznym w postaci ćwiczeń Oczko
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#76
Bardzo dobry filmik - tak właśnie powinno być. W sensie, że powinien być powszechny przepływ informacji między pracownikami i żeby informacje odnośnie danej firmy (w tym przypadku chodzi o firmę Mediacraft) były dostępne dla każdego.

Ku przestrodze lub dla zachęty (informacje o firmie mogą być przecież zarówno negatywne jak i pozytywne).

ps.

Zawsze myślałem, że te youtubery to dobry hajs koszą, a tu kolejne rozczarowanie.


[video=youtube]watch?v=UQCyy_3-j5A[/video]
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#77
lumberjack napisał(a): Zawsze myślałem, że te youtubery to dobry hajs koszą, a tu kolejne rozczarowanie.

Ale koleś opisuje jakieś zupełne frajerstwo. Okres wypowiedzenia 1,5 roku? I to jeszcze za jakieś chujowe pieniądze. Czy oni w ogóle liczyli te swoje pensje i czas pracy? Albo nadal ściemnia.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#78
Żarłak napisał(a): Ale koleś opisuje jakieś zupełne frajerstwo.

Ale w jakim sensie frajerstwo?

Chodzi ci o to, że frajerstwem są warunki na jakich ludzie godzą się u kogoś pracować? Mnie tam już nic nie zdziwi skoro np. w Warszawie w TVNie oferują dziennikarzom 1800 na rękę na śmieciówkach.

A ja kiedyś z kolei przepracowałem tydzień w firmie śmieciarskiej gdzie za cały tydzień pracy (plus co drugą sobotę) wypłacano 300 zł tygodniówki. I wielu ludzi tak pracowało.

I nadal wielu ludzi pracuje na bardzo chujowych warunkach, a najlepsze (albo najgorsze) są te wszystkie klauzule poufności stosowane przez korporacje po to, żeby ludzie nie gadali między sobą o zarobkach dzięki czemu jest możliwy większy wyzysk. Kumpel pracuje w jednej z firm telekomunikacyjnych i mówi, że za to samo co on robi za 2 800 na umowie o pracę, inne osoby, z krótszym stażem, dostają 1 600 zł i są zatrudniane przez agencje pośrednictwa pracy. I dopiero jeśli wytrzymają bądź przetrwają (bo co jakiś czas są zwolnienia) dwa czy tam trzy lata, to przechodzą na lepszą umowę, ale i tak jeszcze parę lat musi minąć, żeby dobili do wyższych stawek, o które trzeba się upominać (no ale to chyba akurat wszędzie jest normalny stan rzeczy).

Żarłak napisał(a): Albo nadal ściemnia.

Może być i tak, ale nie zdziwiłbym się gdyby mówił prawdę.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#79
Cytat:I nadal wielu ludzi pracuje na bardzo chujowych warunkach, a najlepsze (albo najgorsze) są te wszystkie klauzule poufności stosowane przez korporacje po to, żeby ludzie nie gadali między sobą o zarobkach dzięki czemu jest możliwy większy wyzysk.

Akurat tego nie mogą robić, zabranianie ludziom rozmowy o swoich zarobkach to łamanie prawa pracy.

https://kadry.infor.pl/kadry/hrm/komunik...zeniu.html
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#80
cobras napisał(a): Akurat tego nie mogą robić, zabranianie ludziom rozmowy o swoich zarobkach to łamanie prawa pracy.

O, a mój znajomek robi w takiej jednej firmie telekomunikacyjnej i mówił mi, że tam taki zakaz rozmowy o wynagrodzeniu obowiązywał (czy też obowiązuje).
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości