Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zarobki
#81
Cytat:O, a mój znajomek robi w takiej jednej firmie telekomunikacyjnej i mówił mi, że tam taki zakaz rozmowy o wynagrodzeniu obowiązywał (czy też obowiązuje).
To niech to zgłosi do PIP. Może jakiś mandacik (z 200 zł xD) firma dostanie.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#82
ZaKotem napisał(a): Wychowywać samotnie trójkę dzieci na pewno jest ciężko, ale znów: większość Polaków w takiej sytuacji nie ma tych sześciu tysięcy. A zazwyczaj nawet połowy tego. Więc tak: wobec ogółu Polaków wychowujących samotnie trójkę dzieci ci z nich, którzy mają zarobki 6k, są w komfortowej sytuacji.

https://businessinsider.com.pl/twoje-pie...ow/stylzhb

Cytat:wśród pracujących na umowę o pracę lub zlecenie Polaków powyżej 24. roku życia aż 34 proc. badanych zarabia jedynie 2-3 tys. zł netto, a 19 proc. mniej niż 2 tys. zł. Ta informacja po raz kolejny przypomina, że najczęściej pojawiająca się w przestrzeni publicznej kwota przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw jest dla większości Polaków ciągle niedostępna - zaznaczono. Z opracowania wynika również, że średnią krajową lub więcej zarabia jedynie ok. 17 proc. Polaków.

Zarobki w Polsce

Dziennik wskazuje, że 17 proc. badanych nie ma nawet oszczędności, by utrzymać się z nich przez tydzień. "Kolejne 19 proc. nie przeżyłoby z oszczędności miesiąca, a 22 proc. kwartału. To przedstawia Polskę, jako kraj generalnie niskich oszczędności, gdzie 36 proc. społeczeństwa nie może sobie pozwolić nawet na miesięczne bezrobocie frykcyjne, które czasem ma miejsce przy okazji zmiany pracy" - wskazano.

Prawie 60% ludzi nie ma oszczędności starczających na więcej niż trzy miechy naprzód

Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - z jakiego to powodu tak jest. Ja też nie zarabiam dużo, a jakoś potrafię zawsze coś odłożyć. Ciekawe czy część tych ludzi żyje na pokaz z niepotrzebnie wyśrubowanym standardem życia.

Tak czy srak wychodzi na to, że większości ludzi żyje się nie za łatwo, niezbyt bezpiecznie. I to mimo tych pincetplusów. Albo za dużo wydają.
Odpowiedz
#83
lumberjack napisał(a): Prawie 60% ludzi nie ma oszczędności starczających na więcej niż trzy miechy naprzód

Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - z jakiego to powodu tak jest. Ja też nie zarabiam dużo, a jakoś potrafię zawsze coś odłożyć. Ciekawe czy część tych ludzi żyje na pokaz z niepotrzebnie wyśrubowanym standardem życia.
Moim zdaniem sporo pochłaniają podróże. Ja praktycznie nigdzie nie jeżdżę na wakacje, urlop, a moi znajomi, rodzina z tych, których na to stać, pozwalają sobie na krótsze lub dłuższe wycieczki, najczęściej zagraniczne kilka razy do roku. W ten sposób sobie tłumaczę, czemu ja nie narzekam na brak oszczędności przy porównywalnych dochodach, mimo że wcale jakoś specjalnie nie oszczędzam. Na hobby starcza.
Odpowiedz
#84
lumberjack napisał(a): Prawie 60% ludzi nie ma oszczędności starczających na więcej niż trzy miechy naprzód

Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - z jakiego to powodu tak jest. Ja też nie zarabiam dużo, a jakoś potrafię zawsze coś odłożyć. Ciekawe czy część tych ludzi żyje na pokaz z niepotrzebnie wyśrubowanym standardem życia.

Tak czy srak wychodzi na to, że większości ludzi żyje się nie za łatwo, niezbyt bezpiecznie. I to mimo tych pincetplusów. Albo za dużo wydają.

A to nie oczywiste? Ludzie, w większości, po otrzymaniu pensji wydają ją. I dlatego pieniędzy nie mają. Dzień po wypłacie to święto bogactwa a potem się biduje. Nieliczna reszta dostaje hajs na konto i najpierw płaci za co trzeba, a potem wybierają hajs na bieżące potrzeby. Jak coś zostaje to odkładają na czarną godzinę albo jakiś cel. Tym pierwszym non stop brakuje. To takie dziwne?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#85
Gawain, ale na co oni te pieniądze wydają? Mnie to ciekawi.
Odpowiedz
#86
towarzyski.pelikan napisał(a): Gawain, ale na co oni te pieniądze wydają? Mnie to ciekawi.

Znam na przykład pary młodych ludzi zarabiających po około 3000, którzy biorą kredyty na 30 lat żeby zbudować dom. Bo 30-latki planujący dziecko nie mogą mieć przecież małego taniego mieszkania, muszą mieć wymarzony dom na całe życie, z kredytem na całe życie.
Odpowiedz
#87
Ja to nawet jestem w stanie zrozumieć, że ktoś chce mieć dom, ale z opisu Gawaina wynika (tak mi się wydaje),, że jemu chodzi o takie osoby co przepindalają pieniądze na coś mniej sensownego niż kredyt na dom z prawdziwego zdarzenia. To by rozwiązywało moją zagadkę, czemu koleżanki z pracy tak pilnują dnia wypłaty i są szczerze uradowane, kiedy wypłata jest na koncie. Mnie to zwisa, czy wypłata przyjdzie 25 czy 30. Wcześniej uznawałem, że to żart z tym "wypłata już dawno wydana" ale po wpisie Gawaina nabrałem podejrzeń, że osoby zarabiające powyżej średniej krajowej i nie posiadający dzieci żyją od pierwszego do pierwszego.
Odpowiedz
#88
No właśnie wygląda na to, że nie tym razem.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#89
towarzyski.pelikan napisał(a): Ja to nawet jestem w stanie zrozumieć, że ktoś chce mieć dom, ale z opisu Gawaina wynika (tak mi się wydaje),, że jemu chodzi o takie osoby co przepindalają pieniądze na coś mniej sensownego niż kredyt na dom z prawdziwego zdarzenia. To by rozwiązywało moją zagadkę, czemu koleżanki z pracy tak pilnują dnia wypłaty i są szczerze uradowane, kiedy wypłata jest na koncie. Mnie to zwisa, czy wypłata przyjdzie 25 czy 30. Wcześniej uznawałem, że to żart z tym "wypłata już dawno wydana" ale po wpisie Gawaina nabrałem podejrzeń, że osoby zarabiające powyżej średniej krajowej i nie posiadający dzieci żyją od pierwszego do pierwszego.

Coś w tym jest, w moim 13 osobowym zespole (10 kobiet) wszystkie już 20-tego (mam wyplatę na koniec miesiąca) pytają kiedy dokładnie bedzie wypłata. Pytam co to za różnica, przecież 1-2 dni róznicy nie ma żadnego znaczenia... Otóż dla nich ma, bo bywa, że ostatniego dnia zostaje im 20 pln w kieszeni. I to są ludzie zarabiający 3,5-4k netto, niektórzy z własnościowymi mieszkaniami po babci.
Odpowiedz
#90
Może któraś z forumowych kobiet nam pomoże rozwiązać zagadkę, na co kobiety mogą wydawać te grube hajsy? Nie mam odwagi zapytać o to w pracy, bo temat zbyt delikatny.
Odpowiedz
#91
Glownie na ciuchy, kosmetyki i fryzjera, zycie towarzyskie wlacznie z jedzeniem i piciem w lokalach.
Piwo w sklepie kosztuje srednio $1.50, a w knajpie $5.50, nigdy nie wyobrazalem sobie ile ludzie sa w stanie wydac w knajpie dopuki nie zaczalem tam pracowac.
Odpowiedz
#92
Gawain napisał(a): A to nie oczywiste? Ludzie, w większości, po otrzymaniu pensji wydają ją. I dlatego pieniędzy nie mają. Dzień po wypłacie to święto bogactwa a potem się biduje. Nieliczna reszta dostaje hajs na konto i najpierw płaci za co trzeba, a potem wybierają hajs na bieżące potrzeby. Jak coś zostaje to odkładają na czarną godzinę albo jakiś cel. Tym pierwszym non stop brakuje. To takie dziwne?

Tak. Z mojej perspektywy (mentalnie jestem trochę żydowski) jest to dziwne, żeby tak wydawać na pierdoły.

Krak napisał(a): Otóż dla nich ma, bo bywa, że ostatniego dnia zostaje im 20 pln w kieszeni. I to są ludzie zarabiający 3,5-4k netto, niektórzy z własnościowymi mieszkaniami po babci.

Smutne to. Szkoda, że ludzie którzy mają na tyle inteligencji, umiejętności i pracowitości, żeby zarobić te 4k miesięcznie nie mają na tyle inteligencji, żeby odpowiednio spinać swój budżet. Byle co im w życiu się przydarzy i od razu będą musieli po kredyt lecieć.

Adam M. napisał(a): Glownie na ciuchy, kosmetyki i fryzjera, zycie towarzyskie wlacznie z jedzeniem i piciem w lokalach.

Ciuchy to najgłupszy sposób wydawania pieniędzy. Nie ma chyba żadnej innej branży, w której tak mocno przepłaca się za produkt. Na zwykłą szmatę da się logo dolcze i gabany albo innego supreme i od razu wartość rośnie o kilka/kilkanaście tysi.

[Obrazek: funny-fashion-memes-904-5c3c9851f0db4__700.jpg]

Adam M. napisał(a): kosmetyki

Tego też nie ogarniam. Tyle kasiory idzie na te wszystkie hektolitry mazideł, które nie pomagają i fluidów, które wręcz szkodzą.

Mało praktyczne te wydatki. Ja to se kupię przecinarkę do cięcia płytek pod kątem 45 stopni albo szlifierkę z regulowanymi obrotami i to mi się zwróci z nawiązką. A kremik? Na co komu kremik?
Odpowiedz
#93
Słuchaj no, Żydzie pociągający za sznurki tego forum, porównuj jabłka z jabłkami, albo zderzysz się z pytaniem. jak się robi pilling szlifierką i po co. Aż tak szkodliwe warunki pracy? Język

Krym na co komu, to z kolei Putina pytaj. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#94
ErgoProxy napisał(a): Słuchaj no, Żydzie pociągający za sznurki tego forum

To forum jest nabite tyloma ogarniętymi ludźmi, że nie trzeba żadnych sznurków ciągać.

ErgoProxy napisał(a): porównuj jabłka z jabłkami, albo zderzysz się z pytaniem. jak się robi pilling szlifierką i po co.

O tak się robi:



Żaden kremik nie da ci tego, co ci da szlifierka kątowa.
Odpowiedz
#95
towarzyski.pelikan napisał(a): Może któraś z forumowych kobiet nam pomoże rozwiązać zagadkę, na co kobiety mogą wydawać te grube hajsy? Nie mam odwagi zapytać o to w pracy, bo temat zbyt delikatny.

https://kobieta.onet.pl/co-piata-osoba-p...ci/qxpy520

To nie tylko kobiety. Ogólnie są to głupie dzieci zamożnych rodziców, przyzwyczajeni do tego, że pieniądze "zawsze są". Nikt ich nie nauczył, że żeby w wieku 50+ mieć kasiorę, a nie długi, wcześniej trzeba trochę oszczędzać.
Odpowiedz
#96
ZaKotem napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): Może któraś z forumowych kobiet nam pomoże rozwiązać zagadkę, na co kobiety mogą wydawać te grube hajsy? Nie mam odwagi zapytać o to w pracy, bo temat zbyt delikatny.

https://kobieta.onet.pl/co-piata-osoba-p...ci/qxpy520

To nie tylko kobiety. Ogólnie są to głupie dzieci zamożnych rodziców, przyzwyczajeni do tego, że pieniądze "zawsze są". Nikt ich nie nauczył, że żeby w wieku 50+ mieć kasiorę, a nie długi, wcześniej trzeba trochę oszczędzać.


Zakotem - nie zgadzam się (a przynajmniej, póki jakiegoś szerszego zestawienia nie zobacze). Z moich doświadczeń, czyli zwykły dowód anegdotyczny, wynika, że ludzie biedni są często mniej racjonalni w wydatkach, mniej skłonni do negocjacji przy większych zakupach, myślący mniej perspektywicznie.. Dzieciaki ludzi zamożnych czy nawet przeciętniaków nawet jak dużo wydają to zauważyłem, że często są bardziej sprytne w poszukiwaniu dodatkowych zajęć i źródeł dochodu (wśród niepełnoletnich w McDonaldzie wcale nie królują najbiedniejsi!). Zresztą nie bez powodu mówi się, że biedę się dziedziczy.
Zgodnie z tym co kiedyś powiedział Radosław Pastusiak, z którym mialem wycenę przedsiębiorstw: "jeżeli ktoś z Państwa już teraz nie jest w stanie odłozyć z 1.000 pln choćby 10 pln na koniec miesięca, to gwarantuje, że z 10.000 nie odłoży nawet 1.000".
Odpowiedz
#97
To prawda, zeby w wieku lat 50 miec kasiore to trzeba zaczac odkladac w wieku lat nastu.
Niestety w Polsce brak zupelnie jakiegokolwiek przedmiotu uczacego o ekonomii, bankowosci i finansach czyli o wspolczesnym zyciu. Nie na poziomie panstwa, ale na poziomie jednostki co sporpwadza sie do glownego pytania:
- jak sie nie dac wyrolowac bankom i instytucjom kredytowym a moc swiadomie korzystac z systemu?
A drugie to koniecznosc i nauka oszczedzania.
Chcesz miec jakas niezaleznosc finansowa na emeryturze, pamietaj ze musisz miec w wieku emerytalnym milion na koncie.
Odpowiedz
#98
Krak napisał(a): Zakotem - nie zgadzam się (a przynajmniej, póki jakiegoś szerszego zestawienia nie zobacze). Z moich doświadczeń, czyli zwykły dowód anegdotyczny, wynika, że ludzie biedni są często mniej racjonalni w wydatkach, mniej skłonni do negocjacji przy większych zakupach, myślący mniej perspektywicznie..
A to owszem, ale biedni nie mają zdolności kredytowej, więc przynajmniej się nie zadłużają. Po prostu biedne głupki nie umieją wyjść z biedy. Natomiast głupek startując z poziomu średniej klasy potrafi zbiednieć, przy entuzjastycznej pomocy banków. Jest to zresztą słuszne i sprawiedliwe.
Odpowiedz
#99
ZaKotem napisał(a):
Krak napisał(a): Zakotem - nie zgadzam się (a przynajmniej, póki jakiegoś szerszego zestawienia nie zobacze). Z moich doświadczeń, czyli zwykły dowód anegdotyczny, wynika, że ludzie biedni są często mniej racjonalni w wydatkach, mniej skłonni do negocjacji przy większych zakupach, myślący mniej perspektywicznie..
A to owszem, ale biedni nie mają zdolności kredytowej, więc przynajmniej się nie zadłużają. Po prostu biedne głupki nie umieją wyjść z biedy. Natomiast głupek startując z poziomu średniej klasy potrafi zbiednieć, przy entuzjastycznej pomocy banków. Jest to zresztą słuszne i sprawiedliwe.

O naiwności... A te wszystkie vivusy, providenty i bociany to dla kogo są? Nie dla tych poczciwych biednych nieboraczków? To właśnie dla nich bo tak samo jak wszyscy chcą czerpać z życia więcej niż by pozwalały dochody, ale zwykły bank często im pożyczki nie da.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości