18.06.2020, 15:26
Moim ulubionym epizodem z wędrówki po pustyni jest 31 rozdział Księgi Liczb. Izraelici napadają Madianitów, za karę, za to, że część ich kobiet uwiodła Żydów i zachęciła do pogańskiego kultu. Izraelici pokonują wroga, wybijają mężczyzn, darowują życie kobietom i dzieciom. Donoszą o tym Mojżeszowi, a on się denerwuje, jak to tak. I nakazuje wybić również wszystkie dzieci płci męskiej oraz kobiety, które obcowały z mężczyzną, wolno zostawić tylko dziewice na seksniewolnice, pardon, "żony drugorzędne". To zadaje kłam lubianemu przez apolegetów stwierdzeniu "Prawo Mojżeszowe było okrutne dlatego, że było dostosowane do mentalności dzikich koczowników i tamtych czasów, nie dało się od razu zmienić Izraelitów". Wygląda na to, że Izraelici sami z siebie byli zdolni do litości, tyle, że tej litości im zabraniał Mojżesz - głos Boga (a później, podczas podboju Kanaanu sam Bóg). To nie jest tak, że Izraelici koniecznie chcieli mordować wszystko, co się rusza, bo "takie to były czasy", a Bóg wcale tego nie chciał - z własnej inicjatywy byli gotowi oszczędzać bezbronnych, to Mojżesz/Bóg im tego zabraniali.

