21.06.2020, 02:51
Taka ciekawostka - Ezd 9
O co idzie - wracający z Babilonu Żydzi zaczęli się mieszać z ludami zastanymi. Ciekawe jest zdanie: "9,1 Po dokonaniu tego zbliżyli się do mnie książęta z tymi słowami: «Lud izraelski, kapłani i lewici nie trzymali się z dala od narodów tych krain, jak i od ich okropności, mianowicie z dala od Kananejczyków, Chetytów, Peryzzytów, Jebusytów, Ammonitów, Moabitów, Egipcjan i Amorytów, 2 lecz spośród córek ich wzięli dla siebie i dla synów swoich żony, tak że ród święty zmieszał się z narodami tych krain; a książęta i zwierzchnicy przodowali w tym wiarołomstwie»1." Kananejczycy, Chetyci, Peryzzyci, Jebusyci i Amoryci to prawie pełna lista ludów ponoć zamieszkujących Kanaan przed inwazją Jozuego, z nazw pojawiających się częściej niż raz brakuje bodajże tylko Hiwwitów (Anakitów i Refaitów pomijam, bo to mityczne olbrzymy). Kananejczycy w tym okresie mogli być tylko Fenicjanami (pytanie czy kiedykolwiek byli kimś więcej), Chetyci Syro-Hetytami z północnej Syrii, Amoryci pewnie Syryjczykami (Amurru długo robiło w Mezopotamii za generyczne określenie Lewantu), Peryzzyci to nazwa oznaczająca wieśniaków, Jebusyci to enigma, nie ma śladu, żeby Jerozolima kiedykolwiek nosiła nazwę Jebus, już listy z Amarna nazywają ją Uru-Salim.
Hipoteza: To co zastali Izraelici po wyjściu z Egiptu, to tylko metafora tego, co zastali Żydzi po powrocie z Babilonu. Czyli resztki niewysiedlonych Izraelitów przemieszane z okolicznymi ludami (Jebusyci mogli być wręcz frakcją Judejczyków, którzy w czasie wygnania tak wyewoluowali, że wracający już ich nie rozpoznali jako swoich). Narracja biblijna zrobiła zaś z nich mitycznych nieczystych tubylców aby utrzymać Żydów w separacji od nich. A opisy pogromów to mokre sny w temacie, co frakcja Ezdrasza chciała z nimi zrobić.
Co realnie mogło dziać się w okolicach późnego brązu i żelaza. Po upadku Średniego Państwa Egipt znalazł się pod kontrolą przybyłych z Lewantu Hyksosów. Z czasem dynastia z Teb ich wypędziła. Uciekinierzy nawiali do Judei, jednak Egipcjanie ich tam doszli i rozbili. Może to jakieś echo Józefa i wyjścia z Egiptu?
Za nowego Państwa Egipt ze zmiennym szczęściem kontrolował Lewant. Po regionie błąkali się utożsamiani z Hebrajczykami Habiru, opisywani jako coś pomiędzy Kozakami i Cyganami, przynajmniej częściowo miejscowego pochodzenia. Stosunki z Egiptem mieli zasadniczo złe. W chwilach słabości faraonów wyrastali na wielką siłę, w okresie amarneńskim wręcz dominowali w Lewancie. Może echa tego to źródło mitu o podboju?
Potem kolejni faraonowie wzięli wszystko za mordę, jakieś grupy Habiru zabłąkane do Delty zostają zniewolone. Echo niewoli egipskiej?
Dominacji Egiptu rzucają wyzwanie Ludy Morza, koalicja ludów mykeńskiej Grecji, zachodniej Anatolii i chyba Italii. Egipt jakoś to pacyfikuje, osiedla na południowym wybrzeżu Palestyny, jeden z LM zwany Peleset to ewidentnie przodkowie Filistynów choć w międzyczasie się z semityzowali (Biblia jest świadoma ich egejskiego pochodzenia). Zwraca też uwagę, że Danici, dziwnie podobni do Denjen (jeden z LM) i homeryckich Danaów w bardzo archaicznej Pieśni Debory są opisani jako żeglarze. Także mykeński tytuł wanaks - król dziwnie przypomina biblijnych Anakitów. Nawet Lewitom dorabiano mykeńskie etymologie.
Potem są wieki ciemne. Brak źródeł, a gdy się wreszcie pojawiają to mamy Izrael i Judę. Gdzieś w tym czasie ten etniczny tygielek musiał się transformować w historycznych Izraelitów, ale szczegóły to enigma.
O co idzie - wracający z Babilonu Żydzi zaczęli się mieszać z ludami zastanymi. Ciekawe jest zdanie: "9,1 Po dokonaniu tego zbliżyli się do mnie książęta z tymi słowami: «Lud izraelski, kapłani i lewici nie trzymali się z dala od narodów tych krain, jak i od ich okropności, mianowicie z dala od Kananejczyków, Chetytów, Peryzzytów, Jebusytów, Ammonitów, Moabitów, Egipcjan i Amorytów, 2 lecz spośród córek ich wzięli dla siebie i dla synów swoich żony, tak że ród święty zmieszał się z narodami tych krain; a książęta i zwierzchnicy przodowali w tym wiarołomstwie»1." Kananejczycy, Chetyci, Peryzzyci, Jebusyci i Amoryci to prawie pełna lista ludów ponoć zamieszkujących Kanaan przed inwazją Jozuego, z nazw pojawiających się częściej niż raz brakuje bodajże tylko Hiwwitów (Anakitów i Refaitów pomijam, bo to mityczne olbrzymy). Kananejczycy w tym okresie mogli być tylko Fenicjanami (pytanie czy kiedykolwiek byli kimś więcej), Chetyci Syro-Hetytami z północnej Syrii, Amoryci pewnie Syryjczykami (Amurru długo robiło w Mezopotamii za generyczne określenie Lewantu), Peryzzyci to nazwa oznaczająca wieśniaków, Jebusyci to enigma, nie ma śladu, żeby Jerozolima kiedykolwiek nosiła nazwę Jebus, już listy z Amarna nazywają ją Uru-Salim.
Hipoteza: To co zastali Izraelici po wyjściu z Egiptu, to tylko metafora tego, co zastali Żydzi po powrocie z Babilonu. Czyli resztki niewysiedlonych Izraelitów przemieszane z okolicznymi ludami (Jebusyci mogli być wręcz frakcją Judejczyków, którzy w czasie wygnania tak wyewoluowali, że wracający już ich nie rozpoznali jako swoich). Narracja biblijna zrobiła zaś z nich mitycznych nieczystych tubylców aby utrzymać Żydów w separacji od nich. A opisy pogromów to mokre sny w temacie, co frakcja Ezdrasza chciała z nimi zrobić.
Co realnie mogło dziać się w okolicach późnego brązu i żelaza. Po upadku Średniego Państwa Egipt znalazł się pod kontrolą przybyłych z Lewantu Hyksosów. Z czasem dynastia z Teb ich wypędziła. Uciekinierzy nawiali do Judei, jednak Egipcjanie ich tam doszli i rozbili. Może to jakieś echo Józefa i wyjścia z Egiptu?
Za nowego Państwa Egipt ze zmiennym szczęściem kontrolował Lewant. Po regionie błąkali się utożsamiani z Hebrajczykami Habiru, opisywani jako coś pomiędzy Kozakami i Cyganami, przynajmniej częściowo miejscowego pochodzenia. Stosunki z Egiptem mieli zasadniczo złe. W chwilach słabości faraonów wyrastali na wielką siłę, w okresie amarneńskim wręcz dominowali w Lewancie. Może echa tego to źródło mitu o podboju?
Potem kolejni faraonowie wzięli wszystko za mordę, jakieś grupy Habiru zabłąkane do Delty zostają zniewolone. Echo niewoli egipskiej?
Dominacji Egiptu rzucają wyzwanie Ludy Morza, koalicja ludów mykeńskiej Grecji, zachodniej Anatolii i chyba Italii. Egipt jakoś to pacyfikuje, osiedla na południowym wybrzeżu Palestyny, jeden z LM zwany Peleset to ewidentnie przodkowie Filistynów choć w międzyczasie się z semityzowali (Biblia jest świadoma ich egejskiego pochodzenia). Zwraca też uwagę, że Danici, dziwnie podobni do Denjen (jeden z LM) i homeryckich Danaów w bardzo archaicznej Pieśni Debory są opisani jako żeglarze. Także mykeński tytuł wanaks - król dziwnie przypomina biblijnych Anakitów. Nawet Lewitom dorabiano mykeńskie etymologie.
Potem są wieki ciemne. Brak źródeł, a gdy się wreszcie pojawiają to mamy Izrael i Judę. Gdzieś w tym czasie ten etniczny tygielek musiał się transformować w historycznych Izraelitów, ale szczegóły to enigma.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.

