Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy magia w światach fantasy jest wyrazem tęsknoty za elitaryzmem?
#1
Czy magia w światach fantasy jest wyrazem tęsknoty za elitaryzmem?

W systemie Dungeons & Dragons istnieje (lub istniało do wersji 3.5, która to była ostatnią z którą się zapoznałem) rozróżnienie na dwa rodzaje magii: magię mistyczną i magię objawień. Z wyborem jednej z tych opcji wiąże się szereg konsekwencji taktycznych i strategicznych zarządzania postacią (na poziomie mechaniki), ale mi bardziej zależy teraz by przybliżyć wyjaśnienie czym te rodzaje magii są na płaszczyźnie fabularnej, bowiem ten podział działań magicznych jest bardzo wygodny jako podstawa pewnej tezy, którą będę próbował udowodnić. A więc magia objawień różni się od magii mistycznej tym, że jest pewnego rodzaju darem - łaską - zesłaną przez bóstwo, któremu dana postać służy. Posługujący się magią mistyczną natomiast korzystają z pewnego obecnego w świecie potencjału mocy magicznych nazywanego Splotem - znajdującego się wprawdzie pod opieką bogini Mystry, ale niewymagającego zaangażowania w jej kult, będącego raczej bezosobowym prawem rzeczywistości bądź rezerwuarem mocy magicznej, z którego skorzystać może każdy zdolny do tego mag.

Podział na magię otrzymaną "z łaski" i "z talentu" nie jest wyłącznie domeną DnD, a ja nie chciałbym aby wyniesione z operujących tą mechaniką settingów rozumienie magii zdominowało dyskusję. Sięgam po ten przykład wyłącznie ze względu na jego przejrzystość, ponieważ podział tej natury, mimo że niejednokrotnie zaciemniony i odkształcony, cechuje magię wielu światów fantasy. Dalej, w obrębie tego podziału interesuje mnie jedna tylko odnoga - magia mistyczna, która dzięki brakowi świadomych pośredników - bogów, smoków etc. - jest w dużym stopniu zbliżona do nauki/techniki znanej nam z realnego świata bądź literatury sci-fi. Dla kontrastu magia objawień, jako skutek relacji maga z jakimś nadludzkim, potężnym bytem, jest zbliża posługującego się nią do postaci kapłana/proroka, jaką przedstawia chociażby Biblia.

Na początku chciałbym poczynić pewne zastrzeżenie: słowo "magia" jest terminem bardzo wieloznacznym, jako, że mnogość autorów przedstawia w obrębie fantastyki cały arsenał magicznych środków jak i tworzy często bardzo różniące się interpretacje tego zjawiska. Pisząc tutaj "magia" nie odwołuję się do żadnego konkretnego, dużego nazwiska, które się tym terminem posługuje. W istocie uważam, że naprawdę duże nazwiska, autorzy oryginalnych i nierzadko pomysłowych systemów zasługują na odrębną analizę; pisząc o magii w światach fantasy odnoszę się do powszechnych na jej temat wyobrażeń, do magii, którą najłatwiej określić mianem "generyczna". Tego rodzaju rozumienie magii dominuje raczej w "pulpowej" odmianie fantastyki.

Wspomniałem, że magia mistyczna wykazuje pewne podobieństwo do technologii. Podobieństwo to stanie się bardziej jasne, jeśli wpierw zastanowimy się, czym jest technologia. Za Wikipedią to "metoda przygotowania i prowadzenia procesu wytworzenia lub przetwarzania jakiegoś dobra (także informacji)", jednak na mój użytek wygodniejsze będzie nieco bardziej potoczne ujęcie przedmiotu. Technologia otacza nas bez przerwy; używamy jej rozmawiając przez telefon, przygotowując obiad, zamieszczając bezprzedmiotowe eseje w internecie; jej obecność oznacza dla nas możliwość wykonania pewnej czynności, która w przypadku jej nieistnienia byłaby niemożliwa lub kosztowała nas wiele (czasami zbyt wiele) wysiłku. Technologia jest "ułatwiaczem" i "umożliwiaczem". Przechodząc teraz do rozważania, czym jest magia mistyczna, łatwo zauważyć, że dziedzina jej działań w znacznym stopniu pokrywa się z technologią. Magia też jest "ułatwiaczem" i "umożliwiaczem", efektywnie pozwalając wykonać niemożliwe bez technologii czynności.

Poniekąd więc magia jest formą technologii; używa jedynie odmiennych surowców i źródeł energii. Jednakże gdyby cała odmienność tych dziedzin sprowadzała się do tego tylko jednego, najprawdopodobniej nie potrzebowalibyśmy innego niż "technologia" słowa na określenie magii, bowiem już w ramach tego pierwszego terminu mieści się różnorodność ze względu na te dwa czynniki, e.g. technologia obróbki stali korzysta z całkowicie innych zasobów i procesów niż technologia animacji cząsteczkowej. Ponieważ jednak rozróżnienie to czynimy, rozsądnym wydaje się założyć, że magię i technologię różnić musi coś jeszcze, coś względem nich samych zewnętrznego, skoro, jak się okazało, co do istoty są one tożsame. Tym czymś jest społeczny kontekst i ich wpływ na kształtowanie się struktury społecznej światów, w których występują. Najłatwiej chyba to wychwycić przyglądając się jak tworzona jest magia, a jak technologia; kto nimi dysponuje, kto je dystrybuuje (i w jaki sposób), a kto nimi zarządza; dla kogo one są dostępne i jakie możliwości dają tym, którzy potrafią z nich korzystać.

Między magią a technologią okazuje się istnieć jedna fundamentalna różnica, zawarta nie w mechanizmach, dzięki którym może zmieniać świat zewnętrzny, ale w sposobach w jakie może być dystrybuowana pomiędzy innych niż magowie ludzi. Właściwością technologii jest, że jest niezależna od swojego twórcy, a raz stworzone rozwiązanie można dowolnie kopiować, rozprowadzać, sprzedawać; jeżeli rozwiązanie jest dobre będzie działać niezależnie tego, kto będzie chciał go użyć. Nie w przypadku magii. W jej zastosowaniach nieodzownym komponentem jest mag, pełniąc w procesie (rytuale?) magicznym różne, zależne od mechaniki uniwersum funkcje: sterującego przebiegiem procesu, źródła energetycznego, przekaźnika lub dowolną inną, jaką autor danego dzieła określi. Używając nowoczesnego języka powiedzielibyśmy, że gdy technologia jest produktem, magia staje się usługą, choć obydwie mogą realizować dokładnie te same cele. Oznacza to, że magia, w przeciwieństwie do technologii, nigdy nie trafia pod strzechy; zawód maga, jako wymagający wielu talentów i ponadprzeciętnej inteligencji, obiera niewielka część populacji, co przekłada się na ograniczoną dostępność usług magicznych, a to z kolei przyczynia się do wywyższenia pozycji magów względem innych zawodów.

Na planie społecznym mag staje się więc postacią wyjątkową; niezależnie, czy w danym uniwersum przypada średnio jeden na wioskę, hrabstwo, czy królestwo, jako jedyny dysponent "technologii magicznej", której nie można kopiować, przechowywać czy w ogóle otrzymać bez jego pośrednictwa, staje się równorzędny władcom odpowiadającego mu szczebla - starszego wioski, hrabiego, króla - i innym reprezentantom elity, pomiędzy którymi wymienić można dostojników kościoła, bogatych kupców, posiadaczy ziemskich itd. Spotykający maga awans społeczny poprzez zawód nie byłby możliwy w przypadku naukowca, technika bądź badacza: ich praca przynosi najlepsze efekty prowadzona w ramach większych instytucji, a oni sami rzadko pozostają dysponentami swoich własnych dokonań przez dłuższy czas. Oczywiście za swoją pracę i szczególne osiągnięcia mogą otrzymywać rozliczne gratyfikacje, zarówno w formie materialnej jak i szacunku społecznego; jednakże ponieważ, jak już wspomniałem, raz wytworzona technologia może obyć się bez swojego autora, nie istnieje ciągły popyt na jego obecność w życiu publicznym i zawodowym, a tym samym jego pozycja jest znacznie niższa niż nieustannie rozchwytywanego maga.

Jak wspomniałem wcześniej, proces zaspokojenia popytu na ułatwienia technologiczne jest sumą szeregu pomniejszych procesów, w których udział, ze względu na ich zróżnicowane pod względem kompetencji wymagania, bierze grupa ludzi, z których każdy posiada potrzebne do zrealizowania danego podprocesu umiejętności. To znaczy: naukowcy opracowują podstawy teoretyczne zagadnienia, technicy przekładają je na konkretne rozwiązania, producenci wdrażają te rozwiązania do produkcji, a hurtownicy i handlarze detaliczni rozprowadzają je, zaspokajając popyt. Oczywiście poszczególne przypadki mogą się pod tym względem różnić; jednak co jest istotne, zaspokajanie popytu dokonuje się zawsze w wyniku współpracy co najmniej paru osób. Konsekwencją tego jest, że każda z biorących udział w przedsięwzięciu osób może zostać wymieniona na inną bez dużych reperkusji dla całej struktury; a wpływ pojedynczej, autonomicznej jednostki na kształt działalności całej grupy jest niewielki. W tej sieci społeczno-ekonomicznych zależności ginie indywidualizm i autonomia poszczególnych jednostek, a wpływ na kierunki, którymi podąża "branża" mają w większym stopniu bezosobowe siły, takie jak mechanizmy rynku i polityki, niż wola konkretnej jednostki.

Zupełnie odwrotnie jest w przypadku reprezentantów magii, którzy poprzez skupienie w jednym ręku wszystkich potrzebnych do efektywnej dystrybucji "technologii magicznej" funkcji, łączą charakterystyczny dla naukowca/badacza indywidualizm i nonkonformizm, z siłą i możliwościami mniej lub bardziej zorganizowanych grup ludzi. Mag ma wolę i osobowość, zdolne wywrzeć na jego decyzjach odnoście stosowania magii wpływ większy niźli wspomniane uprzednio mechanizmy rynku i polityki; w przeciwieństwie do podążającej za obserwowanymi trendami grupy ludzi, mag ma możliwość autonomicznego i świadomego kreowania kształtu swojego otoczenia. Ten transfer mocy decyzyjnej od bezosobowych i zaledwie fragmentarycznie kontrolowalnych sił do posiadających pewna autonomię jednostek jest charakterystyczny dla różnić pomiędzy zwyczajowo kojarzącą się z elitaryzmem władzą monarszą a egalitarystyczną władzą demokratyczną, która, będąc uzależniona od nastrojów społecznych i obowiązującego prawa, jest w swych decyzjach dalece mniej autonomiczna od tej pierwszej.

Mag staje się więc równy królom w dwójnasób. Raz, dzięki charakterystyce usług, które świadczy, a które zapewniają mu wysoką pozycję ze względu na wąską do nich dostępność, a dwa, poprzez właściwą monarchom niezależność w podejmowanych decyzjach. Postać maga tym samym najłatwiej odnajduje się w uniwersach typowo średniowiecznych bądź renesansowych. Struktura społeczna oraz struktura władzy tych okresów, dzięki łączącemu je z magią elitaryzmowi, jest dla niej naturalnym przyczółkiem, z którego magowie z rzadka jedynie robią wycieczki w bardziej egalitarystyczne uniwersa. Jednak to nie motywacje samych magów wydają mi się interesujące, ale przyczyny sięgania przez autorów fantastyki po elitarystyczny koncept jakim jest magia. I nie, nie jest to wcale konieczne, by utwór fantasy musiał zawierać w sobie magię, by móc tytułować się tym mianem. Wiele uznanych dzieł z gatunku w ogóle nie podejmuje tematu magii lub spokojnie mogłoby się bez niej obejść. Dlatego też ciekaw jestem Waszej odpowiedzi na zadane w tytule wątku pytanie: czy magia w światach fantasy jest wyrazem tęsknoty za elitaryzmem?
Laws are formed by the arrogant and presumptuous, and our work here is a message to them that such arrogance will always be questioned by those with minds and wills of their own. Nefris of Thay
Odpowiedz
#2
Najpierw trochę o elitaryzmie we współczesnym świecie technologii: trafnie stwierdziłeś, że technologia to produkt, a magia to usługa, jednak moim zdaniem trochę za bardzo uszczupliłeś rolę wizjonerów i jednostek genialnych w społeczeństwie. O ile proces technologiczny (wytwórczy) odbywa się z udziałem szerokiego grona osób, to wybitny koncept czy zamysł rodzi się najczęściej w głowie jednostki. I właśnie takie jednostki jak np. Adrian Newey, Steve Jobs, magnaci finansjery i złóż (powiedzmy "wybitni ekonomiści"), najwybitniejsi prawnicy, lekarze, hackerzy itd. to współcześni "magowie" - osoby, które cechuje tak duża różnica względem innych przedstawicieli ich zawodów, że zawsze będą cieszyć się popytem na swoje usługi.

Aryman napisał(a):Czy magia w światach fantasy jest wyrazem tęsknoty za elitaryzmem?
Sięgając do korzeni współczesnego fantasy osadzonego w średniowieczu, w którym występuje magia w jakiejś postaci (pomijając może romantyczne baśnie, które były zazwyczaj jedynie restauracją starych legend i mitów), a więc do klasyki tolkienowskiej, możemy zauważyć, że nie było tam w ogóle czegoś co później w DnD znane jest jako magia mistyczna. Jedyny rodzaj magii występujący w Śródziemiu to, w nomenklaturze współczesnej, magia objawiona i iście elitarna*. Można również dostrzec wyraźną tendencje do rozdzielenia magii na dwa człony: magię światła i magię mroku. Taki podział nie powinien dziwić, gdyż Tolkien starał się przedstawić swój świat w typowo baśniowy, zero-jedynkowy sposób (nie jest to, rzecz jasna, sprzeczne z możliwością "wymiany" stron przez bohaterów, a wręcz pożądane - Tolkien bawi się koncepcją pierścienia, który jest symbolem pokusy zła). Czy to świadczy o tęsknocie autora za elitaryzmem? Szczerze w to wątpię. Tolkien opierał się na starych legendach, mitach i baśniach (opierał się, a nie jak romantyczni poprzednicy, którzy powielali je w zresztą bardzo podobnym świecie przedstawionym), które z kolei, jako owoce średniowiecznego i starożytnego pisarstwa, nawiązywały do czasów ówczesnych, w których elitaryzm był czymś powszechnym (haha, ale wyszedł cymbał logiczny, ale rozumiecie o co chodzi?).

Btw. świetnie czytało mi się twój artykuł. Może zacznij blogować?

*edit: pomińmy magię elficką, która łączyła się bardziej z miejscem niż osobą maga (poza tym wśród elfów nie była elitarna)
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#3
exodim napisał(a):Najpierw trochę o elitaryzmie we współczesnym świecie technologii: trafnie stwierdziłeś, że technologia to produkt, a magia to usługa, jednak moim zdaniem trochę za bardzo uszczupliłeś rolę wizjonerów i jednostek genialnych w społeczeństwie. O ile proces technologiczny (wytwórczy) odbywa się z udziałem szerokiego grona osób, to wybitny koncept czy zamysł rodzi się najczęściej w głowie jednostki. I właśnie takie jednostki jak np. Adrian Newey, Steve Jobs, magnaci finansjery i złóż (powiedzmy "wybitni ekonomiści"), najwybitniejsi prawnicy, lekarze, hackerzy itd. to współcześni "magowie" - osoby, które cechuje tak duża różnica względem innych przedstawicieli ich zawodów, że zawsze będą cieszyć się popytem na swoje usługi.

Oczywiście, jednak na drugim krańcu szali można postawić tych, którzy mimo, że niewątpliwie mieli swój udział w rozwoju technologii podobnych gratyfikacji się nie doczekali, np. Tim Paterson, Nikola Tesla, Antonio Meucci, Johann Gutenberg. Struktura funkcjonowania magii (czyli to, że jest ona świadczoną usługą) sprawia, że przypadek umierającego w nędzy naukowca jest nader rzadki. To nie jest sytuacja zero-jedynkowa - nasz świat nie jest tak do końca zegalitaryzowany, ale uważam, że gdyby rolę technologii odgrywała w nim magia, byłby niewątpliwe zegalitaryzowany mniej.

exodim napisał(a):Btw. świetnie czytało mi się twój artykuł. Może zacznij blogować?

Dzięki, wielokrotnie miałem takie plany, zazwyczaj jednak padały ofiarą przyrodzonego braku systematyczności i okresowego braku czasu. Może kiedyś Oczko
Laws are formed by the arrogant and presumptuous, and our work here is a message to them that such arrogance will always be questioned by those with minds and wills of their own. Nefris of Thay
Odpowiedz
#4
W gnozie starożytnej i hermetyzmie elitarność pochodzić miała od pierwiastka duchowego w człowieku i polegać na dostępie do wiedzy (gnosis) zamkniętej (hermetyczną), natomiast dziś, w czasach egalitaryzmu neognoza ma dwa nurty - otwarty i powszechnościowy oraz zamknięty i elitarny właśnie, gdzie rolę pierwiastka duchowego odgrywają zdolności matematyczne.

Odpowiedz
#5
Cała teoria opiera się na założeniu że we współczesnej technologii nie ma tej formy elitaryzmu. A jak najbardziej można ją znaleźć - zarówno po stronie wybitnych naukowców i inżynierów jak już wspomniano, jak i pod drugiej, choć mniej "rzadkiej" formie wiedzy technicznej. Każdy głupi umie użyć kalkulatora, ale mało kto potrafi np. konserwować czy pilotować odrzutowiec. Ba, można się nawet zdziwić jak wiele osób nie umie sobie poradzić ze zdychającym windowsem na domowym komputerze, nie wspominając nawet o wymianie kości pamięci czy dysku.

Takie umiejętności techniczne są całkiem analogiczne do pomniejszego maga w świecie fantasy, bo bez ludzi posiadających te umiejętności (oczywiście w obu wypadkach podaż\popyt ma znaczny wpływ na status jednych i drugich) technologia bardzo szybko staje się bezużytecznym złomem.

Z ciekawostek, Adeptus Mechanicus z WH40k jest interesującą syntezą koncepcji maga i kapłana z fantasy z jednej strony, i naukowca z drugiej.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości