Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Eutanazja
#41
No to wszystko ok:]
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#42
Eutanazji nie popieram. Kiedyś wydawało mi sie, ze popieram, ale nie znajduję obiektywnych mozliwości odróżnienia eutanazji od kryptonazji.

Po pierwsze. Będąc nieuczalnie chorym starałabym się mimo wszystko dotrwać do końca (w tym sensie, ze sam bym sobie życia nie skracał). Podobnie, nie byłbym w stanie skrócić zycie innej osobie. A już tym bardziej obciążyć sumienie trzeciej osoby, która miałaby skracać moje życie.

Zwróćmy uwagę, ze pomysł eutanazji zrodził się w głowach ludzi zdrowych, a nie tych leżących na łożu śmierci, których dotyczy.
To beer or not to beer? That's a question.
Odpowiedz
#43
Jesteś pewien?
egoista
Odpowiedz
#44
Nie będąc nieuleczalnie chorym nie da się w pełni przewidzieć jakbyśmy się zachowali. Można domniemywać, ale to czcze gadanie, eutanazja powinna być nierozstrzygnięta gdyż każdy przeżywa swoją chorobę w inny sposób i inne emocje nim targają. Nie da się zastosować jednego prawa do takiej róznorodności jaką jest ludzka psychika.
Sama empatia połączona z obiektywizmem jest stratą czasu.
Np. czy porusza was śmierć jednej osoby z którą byliście blisko, widzieliście jak ginie?? Posługując się empatią mogę sobie wyobrazić , że doznasz wielu negatywnych i silnych emocji.
Teraz odpowiedz mi na pytanie. Czy śmierć 6 mln Żydów na dzień dzisiejszy robiłaby na tobie takie samo wrażenie??
Raczej nie. Lecz co było bardziej okrutne??(wiadomo)patrząc obiektywnie.
Dla jednostki bardziej okrutna była śmierć tej jednej osoby.
Co ma z tym wspólnego eutanazja??
Oceniamy ją obiektywnie i na sucho , a każdy kto ocenia ją z położenia nieuleczalnie chorego zakłada , że wszyscy się z nim/nią zgadzają.(a przeważnie tak nie jest bo są wyjątki)

Trochę namieszałem nachaosiłem. Jeżeli tak to super Szczęśliwy
i tak nikt tego nie będzie czytał o_0
Odpowiedz
#45
jakbym dowiedział się, że jestem nieuleczalnie chory i mam przed sobą pół roku życia w tym ostatnie dwa miesiące konania w męczarniach, to przeżyłbym te cztery najlepiej jak potrafię, a potem zakończył w jakiś godny sposób swoje życie.

tą samą możliwość chciałbym mieć gdy będę np. sparaliżowany. nie chcę być zmuszany do bolesnego leczenia bez nadzieji wyleczenia tylko dlatego, że prawodawcy wierzą w Boga. Bóg nie usprawiedliwia moich cierpień ani nie nadaje im sensu, nie powinien zatem nawet jako fikcja w głowach decydentów kierować w jakikolwiek sposób moim życiem.

dlatego jestem za eutanazją.
Odpowiedz
#46
DarkWater napisał(a):zakończył w jakiś godny sposób swoje życie.
bardzo dziwi mnie zawsze używanie w tym zwrocie słowa "godny"...
wszak nie chodzi tu o umarnięcie w jakiś inny sposób - hardziej czy śmielej (to nie ma tu nic do rzeczy) ale o uczynienie agonii jak najmniej dolegliwej.

DarkWater napisał(a):Bóg nie usprawiedliwia moich cierpień ani nie nadaje im sensu, nie powinien zatem nawet jako fikcja w głowach decydentów kierować w jakikolwiek sposób moim życiem.
sorry Winnetou!
nacza religia jest sprytniejsza niż ty bo mówi że
a) nasz bóg jest prawdziwy i nie tylko wgłowny.
b) nadaje sens twemu cierpieniu bo jak zahaczył o nasze strony to sam niewąsko pocierpiał ( tak że wartość funkcji cierpienia boga nieskończenie przewyższa sumę skalarną od wartości funkcji cierpienia opisanej na zbiorze ludzi)
więc masz przerąbane i najlepiej się nawróć!
baj!

Odpowiedz
#47
XXy napisał(a):bardzo dziwi mnie zawsze używanie w tym zwrocie słowa "godny"...
wszak nie chodzi tu o umarnięcie w jakiś inny sposób - hardziej czy śmielej (to nie ma tu nic do rzeczy) ale o uczynienie agonii jak najmniej dolegliwej.
to nie dokońca. można się przecież zaćpać na śmierć. wyjdzie na to samo, drgawki we własnych wymiotach. wolałbym mimo wszystko aby innym pozostało jakieś lepsze wspomnienie po mnie, np. że do końca życia byłem wesoły, dowcipny i sympatyczny, a nie jakąś wyjącą organiczną masą.
XXy napisał(a):nadaje sens twemu cierpieniu bo jak zahaczył o nasze strony to sam niewąsko pocierpiał ( tak że wartość funkcji cierpienia boga nieskończenie przewyższa sumę skalarną od wartości funkcji cierpienia opisanej na zbiorze ludzi)
przysięgam, jakbym miał znowu wierzącym to byłbym heretykiem. co to za Bóg którego można skopać ciężkim buciorem?
istnieje tyle gorszych rodzajów śmierci niż na krzyżu...
Odpowiedz
#48
XXy napisał(a):to sam niewąsko pocierpiał ( tak że wartość funkcji cierpienia boga nieskończenie przewyższa sumę skalarną od wartości funkcji cierpienia opisanej na zbiorze ludzi)
Co jest kłamstwem, bo nie jeden tylko jezus na krzyzu skonał.
Odpowiedz
#49
Al-Rahim napisał(a):Co jest kłamstwem, bo nie jeden tylko jezus na krzyzu skonał.
można by mu zafundować przykładowo wielomiesięczne śledztwo inkwizycyjne zakończone publicznym spaleniem na stosie albo ugotowaniem.

gdyby jednak był wszechmogącym Bogiem... wyobraź sobie wszechmocnego gościa, który stworzył świat: ktoś wbija mu gwoździa... co to by było dla niego? swędzenie? łaskotanie?
Odpowiedz
#50
Xenotym napisał(a):Będąc nieuczalnie chorym starałabym się mimo wszystko dotrwać do końca
Jak będziesz już obłożnie chory (nie życzę) i bezgranicznie cierpiący, to wróć może do tej myśli.
Bądź, kim jesteś, a nie kim nie jesteś, bo jeśli nie jesteś tym, kim jesteś, stajesz się tym, kim nie jesteś.

http://wolneforum.phorum.pl/
Odpowiedz
#51
Al-Rahim napisał(a):Co jest kłamstwem, bo nie jeden tylko jezus na krzyzu skonał.
ależ tu nie chodzi o to co na krzyżu tylko o mistyczną krew koga obmywającą świat z grzechu!

też nie wiem o co chodzi... Smutny

Odpowiedz
#52
XXy napisał(a):ależ tu nie chodzi o to co na krzyżu tylko o mistyczną krew koga obmywającą świat z grzechu!
aha. pisałem po prostu że "jezusowe cierpienie" było kiedyś na porządku dziennym i spotykało wielu przestępców.
XXy napisał(a):też nie wiem o co chodzi... Sad
katolicy też nie.
Odpowiedz
#53
Al-Rahim napisał(a):pisałem po prostu że "jezusowe cierpienie" było kiedyś na porządku dziennym i spotykało wielu przestępców.
trywialne...

Odpowiedz
#54
Jack Kevorkian wolny!

http://wiadomosci.onet.pl/1546614,12,item.html

Kontrowersyjny lekarz Jack Kevorkian, osławiony "Doktor Śmierć", który pomagał nieuleczalnie chorym w popełnieniu samobójstwa na ich życzenie, opuścił rano po ośmiu latach więzienie w amerykańskim stanie Michigan. 79-letni obecnie Kevorkian asystował w sumie przy ponad 130 samobójstwach udostępniając nieuleczalnie chorym specjalną skonstruowaną przez siebie maszynę, która po naciśnięciu guzika podawała truciznę.

8 lat gnidy trzymaly tego wspanialego czlowieka w wiezieniu...

edit: wlasnie przeczytalem ze Kevorkian sam jest smiertelnie chory Smutny
http://perdurabo10.tripod.com/jamesdonah...id327.html
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#55
Jedna mila informacja dzis, to wlasnie to, ze Kevorkian juz jest wolny.

Osobiscie uwazam, ze kazdy, kto tylko tego chce, powinien nosic przy sobie jakis medalion albo sygnet z cyjankiem. O ile dalby rade ruszyc reka, sam by sobie skrocil zycie, a nie liczyl na katolickie "milosierdzie" i w konsekwencji meczarnie calymi latami...
Null pointer exception
Odpowiedz
#56
Ktoś chce się zabić, proszę bardzo. Życie każdego człowieka należy do jego samego, więc nie widzę problemu... Ja bym się chyba nie zabijał, bo jestem zbyt ciekawy przyszłości...
Odpowiedz
#57
A poza tym to co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie:
http://wiadomosci.onet.pl/1617829,12,item.html
Ja bym to nazwal eutanazja Uśmiech
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#58
Eutanazja w Watykanie?
i tak nikt niczego się nie dowie. w końcu ogłoszą, że było zupełnie inaczej, nikt tego nie sprawdzi i się skończy.

pamiętam jednak, że sam miałem takie wrażenie, iż odmówił dalszego leczenia i chciał zostać w domu, żeby umrzeć w końcu.
Odpowiedz
#59
Niedawno był w TVP dość rozsądny program na ten temat - Pryzmat
Odpowiedz
#60
Wczoraj natomiast byl program na ten temat u Lisa
Ankieta internetowa na dzis dzien (3.02.09) wskazuje TAK 56% NIE 34% NIE MAM ZDANIA 10%. Podczas programu ankieta sms-owa wskazywala okolo 75% TAK i 25% NIE.

Czyżby szykowała nam się jedna z pierwszych w naszej młodej demokracji debat publicznych a nie episkopatowo-rządowych na tego typu temat? Bardzo mnie cieszy, że Polacy nie są wcale takimi zacofanymi kościelnymi pachołkami jakimi ich malują. Tylko się cieszyć. Pozostaje czekać aż ktoś będzie miał odwagę te sprawy poprowadzić do końca. Wciąż jeszcze do takich programów zapraszają księży i inne mądrale ale tabu pomału się przełamuje, topnieje.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości