Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lars von Trier
#1
"Jeden z najlepszych i najgłośniejszych filmów Larsa von Triera, pierwsza część nieformalnej trylogii "Złotego serca", której kolejnymi odsłonami są "idioci" oraz "Tańcząc w ciemnościach". Film nominowany do Oscara®, dwóch Złotych Globów i Złotej Palmy na festiwalu w Cannes uhonorowany m.in. trzema Europejskimi Nagrodami Filmowymi, Wielką Nagrodą Jury na festiwalu w Cannes oraz francuskim Cezarem.

"Przełamując fale" opowiada historię prostej dziewczyny Bess (w tej roli znakomita Emily Watson), która chcąc wymodlić zdrowie dla swojego sparaliżowanego męża (Stellan Skarsgard) decyduje się złożyć Bogu szczególną ofiarę."
free
http://vod.pl/przelamujac-fale,145469,w.html
o wpływie wiary na słabe osobowości - tak na ateiście zaanonsuję ten film

bardzo ciężki, świetny
[i]szkoda gadać [/i]
Odpowiedz
#2
baabcia napisał(a):"Jeden z najlepszych i najgłośniejszych filmów Larsa von Triera, pierwsza część nieformalnej trylogii "Złotego serca", której kolejnymi odsłonami są "idioci" oraz "Tańcząc w ciemnościach". Film nominowany do Oscara®, dwóch Złotych Globów i Złotej Palmy na festiwalu w Cannes uhonorowany m.in. trzema Europejskimi Nagrodami Filmowymi, Wielką Nagrodą Jury na festiwalu w Cannes oraz francuskim Cezarem.

"Przełamując fale" opowiada historię prostej dziewczyny Bess (w tej roli znakomita Emily Watson), która chcąc wymodlić zdrowie dla swojego sparaliżowanego męża (Stellan Skarsgard) decyduje się złożyć Bogu szczególną ofiarę."
free
http://vod.pl/przelamujac-fale,145469,w.html
o wpływie wiary na słabe osobowości - tak na ateiście zaanonsuję ten film

bardzo ciężki, świetny
Ja lubię melancholię.

http://www.filmweb.pl/film/Melancholia-2011-547745
Odpowiedz
#3
"Antychryst" jest dobry.
Spoiler!
Odpowiedz
#4
smutny miś napisał(a):"Antychryst" jest dobry.
Spoiler!

Melancholia jest wg mnie najlepszym jego filmem.
Podoba mi się scena z szałasem w którym chowają się - jest w tej scenie jakiś religijny wymiar.

Wiadomym jest, że szałas nie uchroni ale sama ułuda jest kojąca.
Odpowiedz
#5
semele napisał(a):scena z szałasem
Wzruszająca była ta scena, co? Ale jak dla mnie ten szałas nie jest odnalezieniem ochrony w kłamstwie, czyli końcem świadomości, tylko raczej świadomością końca. Szałas to nie barokowy kościół. Budują razem szałas i zamieszkują w nim na chwilę, ale cały czas mają świadomość nieuchronności nicości i braku jakiegokolwiek odkupienia potem. Nie popełniają samobójstwa, nie zaczynają wierzyć w Boga, nie dostają ataku histerii - zachowują przytomność. Powiedziałbym, że ten szałas to metafora takiej cywilizacji, która bierze na poważnie i wciela w życie chrześcijańską zasadę memento mori. Chrześcijaństwo, będąc w istocie religią żałośnie infantylną, nigdy tego nie zrobiło i zrobić nie mogło, jako że doszczętnie wyrugowało śmierć ze swojego obrazu świata.
Spoiler!
Odpowiedz
#6
smutny miś napisał(a):Wzruszająca była ta scena, co? Ale jak dla mnie ten szałas nie jest odnalezieniem ochrony w kłamstwie, czyli końcem świadomości, tylko raczej świadomością końca. Szałas to nie barokowy kościół. Budują razem szałas i zamieszkują w nim na chwilę, ale cały czas mają świadomość nieuchronności nicości i braku jakiegokolwiek odkupienia potem. Nie popełniają samobójstwa, nie zaczynają wierzyć w Boga, nie dostają ataku histerii - zachowują przytomność. Powiedziałbym, że ten szałas to metafora takiej cywilizacji, która bierze na poważnie i wciela w życie chrześcijańską zasadę memento mori. Chrześcijaństwo, będąc w istocie religią żałośnie infantylną, nigdy tego nie zrobiło i zrobić nie mogło, jako że doszczętnie wyrugowało śmierć ze swojego obrazu świata.
Spoiler!

Owszem ale ona głównie chciała ochronić dziecko- aby jego niepokój uciszyć . Jak inaczej to zrobić można?
Dla niego go zbudowała.
Odpowiedz
#7
Dziwny to jest film ta „Melancholia”, pierwsza część całkiem dobra, druga porażająco głupia, infantylna i oklepana. Mnie się z kolei podobało najbardziej to jak mówiły o tej loterii fasolkowej i ta blondyna mówi:
— 876 (czy ileś tam).
— But what does that prove?
— That I know things. And if I say we're alone, we're alone (czy jakoś tak)
normalnie tak mnie to rozchichotało że sraczki o mało nie dostałem. I to jeszcze wypowiedziane takim „głębokim”, „przejmującym” głosem przywodzącym na myśl te jebnięte babsztyle wróżące z kart w TV; debilizm i kpina z widza w jednym. Duży uśmiech

EDIT: Acha no i jeszcze to ciągłe powtarzanie tych kilku taktów z „Tristana” (oczywiście ze skompresowaną do granic wytrzymałości głośnością a jak), po prostu żenada. Ni przypiął ni przyłatał. Co to ma wspólnego ze scenariuszem tego filmu. To dobrze że pan Trier się zainteresował muzyką, niech sobie słucha gigantów takich jak Wagner, może kiedyś zechce się w tej dziedzinie trochę dokształcić i coś z ich dzieł zrozumie. Ale to nie znaczy żeby od razu w tak wulgarny sposób je wykorzystywać, jako tani podkład…
Odpowiedz
#8
Tego twórcy widziałem "Dogville" ciężki jest. Ciekawa koncepcja, trochę się ciągnie, ale nie wpływa to negatywnie na odbiór. Takie małe studium człowieka i małej społeczności przez niego stworzonej w relacji do jednostki pochodzącej spoza tej grupy. Dużo się tam dzieje.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości