Liczba postów: 12,432
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
Brakuje mi pojęcia z zakresu filmu. I nie umiem określić o co chodzi i czy czegoś nie pokićkałem, bo pamiętam, że ma własną nazwę i jakąś dykteryjkę. Otóż jest sobie w filmie osoba czy postać i nie wiadomo w zasadzie po co. I to ma chyba swoją nazwę właśnie. Albo coś mi się pokręciło. Ale nurtuje mnie to już tak bardzo, że ani określić czy zawęzić obszaru nie mogę a odpowiedź jest dalekaaaa....
Sebastian Flak
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
Nic nie jest po nic - w filmie występują np. statyści robiący za przypadkowych przechodniów etc.
Stosowane jest też pojęcie „sztafaż” określające pojawiające się w tle postacie ludzi czy zwierząt ożywiające scenę.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztafa%C5%BC
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 12,432
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
Ano właśnie a mi chodzi o obiekt, wokół którego dzieje się fabuła filmu i to ma swoją nazwę i nie mogę sobie jej przypomnieć. Nie daje mi to spokoju kompletnie, jak jakaś nerwica natręctw.
Sebastian Flak
Liczba postów: 133
Liczba wątków: 1
Dołączył: 05.2023
Płeć: nie wybrano
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
Ewentualnie „oś fabuły” - tą osią może być jakaś postać albo obiekt czy jakieś miejsce.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 12,432
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
(21.11.2023, 22:18)INSTI napisał(a): Leitmotif?
(21.11.2023, 23:31)Sofeicz napisał(a): Ewentualnie „oś fabuły” - tą osią może być jakaś postać albo obiekt czy jakieś miejsce.
No właśnie nie XD To obiekt. Jak walizka, kolia czy ktokolwiek czy cokolwiek innego. To się przeplata non stop w osi fabularnej. I ni cholery nie kojarzę jak to się nazywało i czym dokładnie było. I zonk, męczy jak diabli. Jakbym miał zator w mózgu.
Sebastian Flak
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
No to właśnie
Cytat:leitmotiv [wym. lajtmotiw], lejtmotyw
- element treści, stylu lub kompozycji dzieła przewijający się przez cały utwór
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 12,432
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
No właśnie element a tu chodzi o konkretny przedmiot czy osobę. Miało to swoją nazwę i coś mi się brzmieniowo kojarzy z gerrymanderingiem.
Sebastian Flak
Liczba postów: 900
Liczba wątków: 5
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
127
Płeć: nie wybrano
Może chodzi o Macguffina? Tylko jego definicja jest trochę inna.
Liczba postów: 12,432
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
(22.11.2023, 07:53)Christoff napisał(a): Może chodzi o Macguffina? Tylko jego definicja jest trochę inna.
Królu złoty! Otóż to! Pisałem że nie pamiętam definicji ? Jakbym pamiętał słowo czy definicję to bym odtworzył ścieżkę skojarzeń w Google i w końcu na to trafił, sęk w tym, że była jakaś mglista fatamorgana znaczeń i nie mogłem wpaść o kij chodzi.
Sebastian Flak
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
Czyli inaczej nazwana „oś fabuły”
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
MacGuffin to jest coś, co bohater ma zdobyć. Coś co nadaje motywację bohaterom, ale samo w sobie jest nieistotne. Np. Złote Runo, Święty Graal, Sokół Maltański itp. Wiemy, że bohaterom na tym zależy, ale nam już nie bardzo. Teoretycznie mógłby być czymkolwiek innym i nie zmieniłoby to istotnie historii.
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
(23.11.2023, 00:10)Sofeicz napisał(a): Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm. No nie. MacGuffin jest czymś bardziej specyficznym, niż „oś fabuły”. I jest to określenie trochę pejoratywne (jak jakiś latynizm deus ex machina). MacGuffin jest MacGuffinem tylko wtedy, gdy można by go było zastąpić czymś zupełnie innym i nie miałoby to na fabułę wpływu.
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 3
Dołączył: 08.2020
Reputacja:
8
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Ciężko powiedzieć
Co do MacGuffina, to Zefciu ma słuszność:
Opis na angielskiej stronie agregującej motywy literackie i inne występujące w... praktycznie wszędzie.
Aha, i ostrzeżenie. Nie klikać linków na stronie do innych motywów, nie dlatego, że ściągną Ci wirusa, tylko że nie da się potem z tego wygrzebać  .
"Carl nie chciał po prostu wierzyć: on chciał wiedzieć."
- Ann Druyan
Liczba postów: 133
Liczba wątków: 1
Dołączył: 05.2023
Płeć: nie wybrano
24.11.2023, 18:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2023, 18:14 przez INSTI.)
Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".
Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 97
Dołączył: 01.2016
Reputacja:
892
Płeć: nie wybrano
24.11.2023, 19:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2023, 19:43 przez bert04.)
(23.11.2023, 14:16)zefciu napisał(a): (23.11.2023, 00:10)Sofeicz napisał(a): Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm. No nie. MacGuffin jest czymś bardziej specyficznym, niż „oś fabuły”. I jest to określenie trochę pejoratywne (jak jakiś latynizm deus ex machina). MacGuffin jest MacGuffinem tylko wtedy, gdy można by go było zastąpić czymś zupełnie innym i nie miałoby to na fabułę wpływu.
Czasem zamiast opisu można dać przykład. Osią fabuły może być "losy Kmicica w czasach Potopu". Po czym należy rozbudować część, kto zacz ten Kmicic i czemu tak tuła się po Rzeczypospolitej i jej granicach jak jakiś Babinicz. Macguffin natomiast to walizka z Pulp Fiction. Nic nie wiemy o tym, co jest w tej walizce. Wiemy, że grupa młodych gangsterów ukradła to Marcellusowi Wallacowi, co nie skończy się dobrze dla nich, pośrednio doprowadzi do zapaskudzenia auta masą mózgową, wizytą pana Wolfa u Jimmiego Dimmiego, nawróceniem Julesa i do pewnego stopnia Pumpkina i Hunney Bonney. Wszelakie spekulacje, czy w tej walizce były narkotyki, złoto czy może dusza Marcellusa są obojętne dla fabuły, wiadomo tylko, że walizka ma wielką wartość i że losy wielu osób odmienią się przez nią. Macguffin w chyba najczystszej formie.
(24.11.2023, 18:13)INSTI napisał(a): Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".
Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.
Nie wiem, czy istnieje jedno określenie, doczytałem się paru, głównie synkopa i rubato. Typowe jest to dla jazzu, głównie swingu, może tam dorobiło się ujednoliconego określenia.
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
(24.11.2023, 18:13)INSTI napisał(a): Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".
Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.
To jest realne zjawisko - czysto mechaniczne wykonanie utworu dla słuchacza jest monotonne i mało sexy.
To się nazywa modulacja agogiczna, a np. w jazzie masz swing czyli „coś co się ma albo nie ma”.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 133
Liczba wątków: 1
Dołączył: 05.2023
Płeć: nie wybrano
26.11.2023, 14:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2023, 14:06 przez INSTI.)
Dziękuję za odpowiedzi, choć nie do końca mnie one przekonują.
Dlaczego o to pytam, otóż takie "opóźnianie" jest bardzo zauważalne i robi duże wrażenie, szczególnie gdy jest bardzo umiejętnie wykonywane, a to że jest "sexy", to właśnie sprawa zauważania tego przez nasz mózg - ale właściwe dlaczego to zauważanie występuje? Trochę kręci mi się w głowie przy próbie zrozumienia tego i nie wiem, czy myślę jakkolwiek logicznie, bowiem mam wrażenie, że w codziennym życiu preferujemy jednak częściej to, co dzieję się wcześniej, więc nie lubimy wszelkich spóźnień, tak jak w sporcie wygrywają ci, którzy przybiegają na metę wcześniej, albo zazdrościmy tym, którzy mogli coś zrobić wcześniej od nas - zatem zwykle to co zadziało się wcześniej dominuje i wygrywa w naszej psychice z tym, co jest opóźnione względem czasu zegarowego.
Jednak w tym przypadku, czyli śpiewania, jest jakby na odwrót, osoba śpiewająca lekko się spóźnia, ale przez to zaczyna dominować nad grającą w tle muzyką i w ogóle w całym utworze ustawia się jakby na pierwszym miejscu, mimo w sporcie by przegrała, no ale to nie sport, choć tutaj wspólną cechą jest rozrywkowy charakter. Owszem, w meczu piłki nożnej ważny jest wynik końcowy, ale ten kto wcześniej strzela bramkę, jak to się określa: "ustawia mecz".
Chyba, że jest tak, że jeżeli coś na nas robi pozytywne wrażenie, to psychika chce to mieć jak najbliżej momentu w którym mózg "aktualnie rejestruje rzeczywistość", czyli bez odwoływania się do pamięci sprzed chwili, to jakby mierzenie czasu od tyłu, czyli coś jest później względem zegara, ale wcześniej względem czasu bieżącego.
Liczba postów: 21,715
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
26.11.2023, 22:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2023, 22:20 przez Sofeicz.)
To „modulacyjne” podejście w muzyce, dotyczy nie tylko tempa ale i innych elementów, np. intonacji.
Mechaniczne granie czy śpiewanie „po nutach” brzmi koszmarnie i amatorsko.
Zauważ, że np skrzypek, kiedy gra jakąś długą nutę stosuje delikatne wibrato, przez co dźwięk zyskuje na głębi.
Podobnie śpiewacy stosują to wibrato, a gitarzyści (szczególnie bluesowi) też cały czas modulują napięcie strun poprzez szybkie przesuwanie ich w poprzek gryfu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
|