To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy ktoś mógłby wyjaśnić...? (wątek zbiorczy)
Brakuje mi pojęcia z zakresu filmu. I nie umiem określić o co chodzi i czy czegoś nie pokićkałem, bo pamiętam, że ma własną nazwę i jakąś dykteryjkę. Otóż jest sobie w filmie osoba czy postać i nie wiadomo w zasadzie po co. I to ma chyba swoją nazwę właśnie. Albo coś mi się pokręciło. Ale nurtuje mnie to już tak bardzo, że ani określić czy zawęzić obszaru nie mogę a odpowiedź jest dalekaaaa....
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nic nie jest po nic - w filmie występują np. statyści robiący za przypadkowych przechodniów etc.
Stosowane jest też pojęcie „sztafaż” określające pojawiające się w tle postacie ludzi czy zwierząt ożywiające scenę.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztafa%C5%BC
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ano właśnie a mi chodzi o obiekt, wokół którego dzieje się fabuła filmu i to ma swoją nazwę i nie mogę sobie jej przypomnieć. Nie daje mi to spokoju kompletnie, jak jakaś nerwica natręctw.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Leitmotif?
Odpowiedz
Ewentualnie „oś fabuły” - tą osią może być jakaś postać albo obiekt czy jakieś miejsce.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
(21.11.2023, 22:18)INSTI napisał(a): Leitmotif?

(21.11.2023, 23:31)Sofeicz napisał(a): Ewentualnie „oś fabuły” - tą osią może być jakaś postać albo obiekt czy jakieś miejsce.

No właśnie nie XD To obiekt. Jak walizka, kolia czy ktokolwiek czy cokolwiek innego. To się przeplata non stop w osi fabularnej. I ni cholery nie kojarzę jak to się nazywało i czym dokładnie było. I zonk, męczy jak diabli. Jakbym miał zator w mózgu.
Sebastian Flak
Odpowiedz
No to właśnie
Cytat:leitmotiv [wym. lajtmotiw], lejtmotyw
 - element treści, stylu lub kompozycji dzieła przewijający się przez cały utwór
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
No właśnie element a tu chodzi o konkretny przedmiot czy osobę. Miało to swoją nazwę i coś mi się brzmieniowo kojarzy z gerrymanderingiem.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Może chodzi o Macguffina? Tylko jego definicja jest trochę inna.
Odpowiedz
(22.11.2023, 07:53)Christoff napisał(a): Może chodzi o Macguffina? Tylko jego definicja jest trochę inna.

Królu złoty! Otóż to! Pisałem że nie pamiętam definicji ? Jakbym pamiętał słowo czy definicję to bym odtworzył ścieżkę skojarzeń w Google i w końcu na to trafił, sęk w tym, że była jakaś mglista fatamorgana znaczeń i nie mogłem wpaść o kij chodzi.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Czyli inaczej nazwana „oś fabuły” Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
MacGuffin to jest coś, co bohater ma zdobyć. Coś co nadaje motywację bohaterom, ale samo w sobie jest nieistotne. Np. Złote Runo, Święty Graal, Sokół Maltański itp. Wiemy, że bohaterom na tym zależy, ale nam już nie bardzo. Teoretycznie mógłby być czymkolwiek innym i nie zmieniłoby to istotnie historii.
Odpowiedz
Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
(23.11.2023, 00:10)Sofeicz napisał(a): Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm.
No nie. MacGuffin jest czymś bardziej specyficznym, niż „oś fabuły”. I jest to określenie trochę pejoratywne (jak jakiś latynizm deus ex machina). MacGuffin jest MacGuffinem tylko wtedy, gdy można by go było zastąpić czymś zupełnie innym i nie miałoby to na fabułę wpływu.
Odpowiedz
Co do MacGuffina, to Zefciu ma słuszność:

Opis na angielskiej stronie agregującej motywy literackie i inne występujące w... praktycznie wszędzie.

Aha, i ostrzeżenie. Nie klikać linków na stronie do innych motywów, nie dlatego, że ściągną Ci wirusa, tylko że nie da się potem z tego wygrzebać  Duży uśmiech .
"Carl nie chciał po prostu wierzyć: on chciał wiedzieć."
- Ann Druyan
Odpowiedz
Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".

Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.
Odpowiedz
(23.11.2023, 14:16)zefciu napisał(a):
(23.11.2023, 00:10)Sofeicz napisał(a): Jak zwał, tak zwał ale to jest właśnie „oś fabuły”.
Ale zawsze lepsiejszy jest jakiś anglicyzm.
No nie. MacGuffin jest czymś bardziej specyficznym, niż „oś fabuły”. I jest to określenie trochę pejoratywne (jak jakiś latynizm deus ex machina). MacGuffin jest MacGuffinem tylko wtedy, gdy można by go było zastąpić czymś zupełnie innym i nie miałoby to na fabułę wpływu.

Czasem zamiast opisu można dać przykład. Osią fabuły może być "losy Kmicica w czasach Potopu". Po czym należy rozbudować część, kto zacz ten Kmicic i czemu tak tuła się po Rzeczypospolitej i jej granicach jak jakiś Babinicz. Macguffin natomiast to walizka z Pulp Fiction. Nic nie wiemy o tym, co jest w tej walizce. Wiemy, że grupa młodych gangsterów ukradła to Marcellusowi Wallacowi, co nie skończy się dobrze dla nich, pośrednio doprowadzi do zapaskudzenia auta masą mózgową, wizytą pana Wolfa u Jimmiego Dimmiego, nawróceniem Julesa i do pewnego stopnia Pumpkina i Hunney Bonney. Wszelakie spekulacje, czy w tej walizce były narkotyki, złoto czy może dusza Marcellusa są obojętne dla fabuły, wiadomo tylko, że walizka ma wielką wartość i że losy wielu osób odmienią się przez nią. Macguffin w chyba najczystszej formie.

(24.11.2023, 18:13)INSTI napisał(a): Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".

Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.


Nie wiem, czy istnieje jedno określenie, doczytałem się paru, głównie synkopa i rubato. Typowe jest to dla jazzu, głównie swingu, może tam dorobiło się ujednoliconego określenia.
Odpowiedz
(24.11.2023, 18:13)INSTI napisał(a): Coś z muzyki - istnieje takie pojęcie jak "linia melodyczna", czyli coś co niemal intuicyjnie wyczuwamy, gdy ktoś mówi lub śpiewa, czyli nasz mózg jakby "przewiduje" jak wspomniana linia melodyczna przebiega, i oczekuje, że osoba śpiewająca będzie po tej linii podążać - a pytanie dotyczy efektu, kiedy to ma się wrażenie, że osoba śpiewająca przez większość utworu lekko spóźnia się względem "oczekiwanej" przez nas linii melodycznej, oczywiście to spóźnienie jest potem kompensowane bez jakiegoś "przyspieszania", bo wystarczy skrócić przerwy między słowami, a potem wrócić do "opóźniania".

Ciekawi mnie, czy to jest realne opóźnienie, czy może złudzenie czymś spowodowane, i czy ma to jakąś nazwę i definicję.

To jest realne zjawisko - czysto mechaniczne wykonanie utworu dla słuchacza jest monotonne i mało sexy.
To się nazywa modulacja agogiczna, a np. w jazzie masz swing czyli „coś co się ma albo nie ma”.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Dziękuję za odpowiedzi, choć nie do końca mnie one przekonują.

Dlaczego o to pytam, otóż takie "opóźnianie" jest bardzo zauważalne i robi duże wrażenie, szczególnie gdy jest bardzo umiejętnie wykonywane, a to że jest "sexy", to właśnie sprawa zauważania tego przez nasz mózg - ale właściwe dlaczego to zauważanie występuje? Trochę kręci mi się w głowie przy próbie zrozumienia tego i nie wiem, czy myślę jakkolwiek logicznie, bowiem mam wrażenie, że w codziennym życiu preferujemy jednak częściej to, co dzieję się wcześniej, więc nie lubimy wszelkich spóźnień, tak jak w sporcie wygrywają ci, którzy przybiegają na metę wcześniej, albo zazdrościmy tym, którzy mogli coś zrobić wcześniej od nas - zatem zwykle to co zadziało się wcześniej dominuje i wygrywa w naszej psychice z tym, co jest opóźnione względem czasu zegarowego.

Jednak w tym przypadku, czyli śpiewania, jest jakby na odwrót, osoba śpiewająca lekko się spóźnia, ale przez to zaczyna dominować nad grającą w tle muzyką i w ogóle w całym utworze ustawia się jakby na pierwszym miejscu, mimo w sporcie by przegrała, no ale to nie sport, choć tutaj wspólną cechą jest rozrywkowy charakter. Owszem, w meczu piłki nożnej ważny jest wynik końcowy, ale ten kto wcześniej strzela bramkę, jak to się określa: "ustawia mecz".

Chyba, że jest tak, że jeżeli coś na nas robi pozytywne wrażenie, to psychika chce to mieć jak najbliżej momentu w którym mózg "aktualnie rejestruje rzeczywistość", czyli bez odwoływania się do pamięci sprzed chwili, to jakby mierzenie czasu od tyłu, czyli coś jest później względem zegara, ale wcześniej względem czasu bieżącego.
Odpowiedz
To „modulacyjne” podejście w muzyce, dotyczy nie tylko tempa ale i innych elementów, np. intonacji.
Mechaniczne granie czy śpiewanie „po nutach” brzmi koszmarnie i amatorsko.
Zauważ, że np skrzypek, kiedy gra jakąś długą nutę stosuje delikatne wibrato, przez co dźwięk zyskuje na głębi.
Podobnie śpiewacy stosują to wibrato, a gitarzyści (szczególnie bluesowi) też cały czas modulują napięcie strun poprzez szybkie przesuwanie ich w poprzek gryfu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości