Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy ktoś mógłby wyjaśnić...? (wątek zbiorczy)
INSTI napisał(a): Dziękuję za odpowiedzi, choć nie do końca mnie one przekonują.

Dlaczego o to pytam, otóż takie "opóźnianie" jest bardzo zauważalne i robi duże wrażenie, szczególnie gdy jest bardzo umiejętnie wykonywane, a to że jest "sexy", to właśnie sprawa zauważania tego przez nasz mózg - ale właściwe dlaczego to zauważanie występuje?

Wydaje mi się, że kluczowym pojęciem jest tu "napięcie". Jak napisał mój szanowny kolega, "klepanie z nut" jest nudne jak granie na katarynie albo odgrywanie "wlaz-kotka" na cymbałkach przez 6-letniego brzdąca ku radości rodziny. Technik dodawania napięcia do muzyki jest wiele, czasem jest to brakujący dźwięk, czasem to jest zmiana głośności i tempa, a czasem to jest właśnie to opóźnienie. Wiemy, że w tym momencie miał być ton, ale on nie następuje wtedy tylko pół taktu później. I ten moment czekania wywołuje w nas to napięcie, między taktem lewej ręki (która najczęściej pozostaje w rytmie), a spóźnioną ręką prawą. Prawa ręka jest przy tym jak kobieta, która się nie spieszy z wyjściem, która się drażni z (męskim) basem, która każe na siebie czekać, bo na koniec przcież "i tak zdąży". Tak mi się to przynajmniej kojarzy, jeżeli już dopytywać się, dlaczego taka modulacja jest sexy.



EDIT: Kiedyś przy innej okazji byłem na wykładzie, który dotyczył różnych technik rytmicznych w muzyce, i było tam o piątej symfonii (Betowena, oczywiście). Wykładowca stawiał tezę, że najważniejszą "nutą" w całej symfonii jest... pauza przed rozpoczęciem muzyki. Nie "ta-ta-ta-taaaa", ale ta ósemka pauzy, która sprawia, że zamiast taktu 2/4 mamy na początku de facto 3/8. I ta "brakująca nuta" właśnie tworzy napięcie, na której trzy ósemki i jedna półnuta wyzwalają swoją moc.

To tyle, powtarzam za ekspertem, dla mnie było to logiczne.

EDIT2: ten brak lepiej "słychać" w poniższej nowoczesnej wersji z podkładem rytmicznym:

Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Czyli emocja typu "oczekiwanie wydarzenia nieoczekiwanego", co przeżywać można tylko "w czasie rzeczywistym", czyli w "chwili bieżącej", stąd to co jest tej chwili najbliższe czasowo wysuwa się na pierwszy plan - i taka była moja koncepcja. Ale ta jedna emocja nie wystarcza, by np. każdy utwór muzyczny zawierający podobny zestaw elementów budujących napięcie został uznany za warty kolejnego odtworzenia, czyli aby się spodobał konieczne są inne wzbudzane przez ten utwór emocje.

I tu mam kolejną koncepcję, że najlepiej by było, aby wzbudzana była jak największa liczba emocji, w jak najszerszym zakresie, do tego niemal jednocześnie albo w bardzo krótkim czasie. Są np. tacy wokaliści i wokalistki, którzy w pojedyncze sekundy albo w jednej frazie potrafią przejść od płaczu do radości, od zwątpienia do nadziei, wyłącznie przez zmianę głosu, jego barwy, tonacji itp. Zresztą, orkiestra symfoniczna składa się nieprzypadkowo z bardzo różnych instrumentów, bo każdy instrument wzbudza u słuchacza inne emocje.

A dlaczego i jak to działa? Teoretyzując dalej - mózg nie ewoluował do przeżywania bardzo wielu czasem niemal skrajnych emocji w tej samej chwili, więc robi to co pewne produkty informatyczne, czyli zawiesza się na emocjach pokazując "niebieski ekran", a właściwie "niebiański ekran", bo jedyne co pozostaje, to świadomość, że są to emocje sztuczne wzbudzane na zasadzie "współodczuwania", a więc jedyną emocją którą mózg może wyprodukować jest "niebiańskie wrażenie artystyczne" - natomiast objawy czysto cielesne są bardzo powtarzalne, tzn. gęsia skórka i dreszcze, co np. można wyczytać w komentarzach przy utworach, które takowe "niebiańskie wrażenia artystyczne" wywołują.

To wyżej, to tylko "wymyślenie koła", czyli przemysłu rozrywkowego, ale z próbą amatorskiego odgadnięcia, dlaczego np. muzykoterapia w ogóle działa, czyli dlaczego jej skutkiem jest zrównoważenie emocji, może tak jak sugeruję wyżej, po ich zresetowaniu ze stanu "zawieszenia" jakie pojawia się podczas słuchania czegoś, co się bardzo podoba.
--------- Takie gdybadło ----------
Odpowiedz
INSTI napisał(a): Są np. tacy wokaliści i wokalistki, którzy w pojedyncze sekundy albo w jednej frazie potrafią przejść od płaczu do radości, od zwątpienia do nadziei, wyłącznie przez zmianę głosu, jego barwy, tonacji itp.

To posłuchaj sobie tego.
Lambert, Hendricks & Ross - „Twisted”   

 

Właśnie tu jest to, o czym mówimy. Ten wokal Ross jest jak pulsujący taniec na linie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
https://en.wikipedia.org/wiki/Stephen_Wiltshire

Czy mózg Stephena Wiltshire ma jakąś znacznie większą "moc obliczeniową" i pamięć niż przeciętny ludzki mózg, czy to tylko skutek "przekierowania" standardowej mocy obliczneniowej i pamięci w inne miejsce? Jego IQ nie jest za wysoki, o ile ma ten parametr jakikolwiek tutaj znaczenie.

Sprawa pokrewna - znane są przypadki ludzi, którzy po urazach mózgu nabrali nieznanych im dotąd zdolności, od artystycznych po nauki ścisłe - właściwie to jakim cudem?
--------- Takie gdybadło ----------
Odpowiedz
A co powiesz o człowieku, który praktycznie nie miał mózgu (90% jego mózgoczaszki wypełniał płyn rdzeniowy) a mimo to funkcjonował całkiem normalnie?

https://www.cbc.ca/radio/asithappens/as-...-1.3679125
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): A co powiesz o człowieku, który praktycznie nie miał mózgu (90% jego mózgoczaszki wypełniał płyn rdzeniowy) a mimo to funkcjonował całkiem normalnie?

https://www.cbc.ca/radio/asithappens/as-...-1.3679125

Czy to długo oczekiwany dowód, że człowiek istotnie wykorzystuje tylko 10% mózgu? A tyle się mówiło, że to bujda, a tu patrz!
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
A na ile mit o 10% został obalony? Czytając o tym można sądzić, że za pomocą poszlak i niemal prywatnych opinii, ale to tak tylko z bardzo pobieżnej lektury.
--------- Takie gdybadło ----------
Odpowiedz
INSTI napisał(a): A na ile mit o 10% został obalony?


Cytat:Mit dziesięciu procent” najprawdopodobniej wywodzi się z początku XX w., kiedy to jeden z pionierów psychologii William James ogłosił, że – jego zdaniem – człowiek wykorzystuje jedynie niewielką część swojego potencjału intelektualnego – właśnie ok. 10%.
Jednak James w ogóle przy tym nie odnosił się do mózgu. Dopiero osoby, które powielały i modyfikowały jego ideę, wypaczyły jej sens.
W świetle wyników współczesnych badań ludzie zdrowi raczej wykorzystują swoje mózgi w 100% – zważywszy na to, w jaki sposób w ogóle mózg pracuje. Różne zadania aktywują bowiem mniej lub bardziej różne jego obszary – czasem mniejsze, a czasem większe – jednak żadna ze struktur mózgu nie jest „uśpiona” przez cały czas. Przyjrzyjmy się bliżej najistotniejszym argumentom obalającym ten mit:
  • Z badań mózgu wynika, że nawet drobne uszkodzenia w bardzo różnych rejonach mózgu człowieka mogą wpływać niekorzystnie na jego funkcjonowanie poznawcze (choć na szczęście w wielu przypadkach z czasem mózg – dzięki tzw. neuroplastyczności – jest w stanie do pewnego stopnia skompensować sobie te uszczerbki). Tymczasem gdybyśmy nie używali 90% mózgu, większość urazów nie miałaby żadnego efektu.
  • Gdyby znaczna część mózgu nie była nam do niczego potrzebna, uległaby… zanikowi. Wynika to z naszej wiedzy o mechanizmach ewolucji oraz neuroplastyczności. Mózg zużywa bowiem bardzo duże – w porównaniu z resztą ciała – ilości energii i zasobów (stanowi jedynie ok. 2% masy ciała, a zużywa ok. 20% energii). Gdyby większość mózgu była nam zbędna, większe szanse przetrwania mieliby ludzie o mniejszych, bardziej ekonomicznych mózgach, co doprowadziłoby w toku naturalnej selekcji do eliminacji zbyt dużych mózgów. Ponadto wiemy, że nieużywane komórki i połączenia w mózgu mają tendencję do ulegania zanikowi; gdybyśmy więc nie używali 90% tego organu, doświadczalibyśmy jego rozległej degeneracji.
  • Nowoczesne badania pozwalające na tzw. neuroobrazowanie (m.in. funkcjonalny rezonans magnetyczny – FMRI) pozwalają niezbicie stwierdzić to, o czym już wspomnieliśmy wyżej – że w zdrowym mózgu aktywne (nawet we śnie) są wszystkie jego rejony, choć nie wszystkie jednocześnie w takim samym stopniu (istotny jest tutaj rodzaj zadania, nad którym pracuje mózg).
Wygląda więc na to, że dysponująca zdrowym mózgiem osoba, wbrew mitowi, wykorzystuje go w 100%. Czy jednak znaczy to, że w równym stopniu wykorzystuje jego potencjał? Nad tym możemy już dyskutować.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Cytat:Wygląda więc na to, że dysponująca zdrowym mózgiem osoba, wbrew mitowi, wykorzystuje go w 100%. Czy jednak znaczy to, że w równym stopniu wykorzystuje jego potencjał? Nad tym możemy już dyskutować.
Zakładam niechlujne tłumaczenie z angielskiego albo niechlujny tekst źródłowy, dlatego w obu zdaniach użyto słowa tego samego słowa "wykorzystuje", przez co drugie zdanie zaprzecza pierwszemu.
--------- Takie gdybadło ----------
Odpowiedz
Raczej nie zaprzecza.
W pierwszym wypadku chodzi o czysto fizyczną aktywność mózgu, a w drugim potencjał poznawczy,a to dwie różne parafie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Czy ktoś wie, dlaczego większość filmów na FB jest obrócona na lewą stronę?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Czy ktoś wie, dlaczego większość filmów na FB jest obrócona na lewą stronę?

Zależy czy chodzi CI o to, że są obrócone względem oryginalnego filmu czy po prostu o zwykłe filmy kręcone telefonem, które już w oryginale wyglądają jak lustrzane odbicie.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Czy ktoś wie, dlaczego większość filmów na FB jest obrócona na lewą stronę?
Jeśli film jest kręcony kamerą do selfie, to jest to naturalne. Ludzie są przyzwyczajeni do oglądania swojego oblicza w lustrze, dlatego kamery do selfie właśnie tak ich pokazują i tak robią filmy.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Jeśli film jest kręcony kamerą do selfie, to jest to naturalne. Ludzie są przyzwyczajeni do oglądania swojego oblicza w lustrze, dlatego kamery do selfie właśnie tak ich pokazują i tak robią filmy.

To jest jakieś wytłumaczenie ale widziałem dziesiątki filmów, które raczej nie były robione z pozycji selfie i były lustrzanym odbiciem.
Ogólnie to wygląda dziwnie i raczej przed wrzuceniem do sieci powinno się odwracać do prawilnej pozycji.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
zefciu napisał(a): Jeśli film jest kręcony kamerą do selfie, to jest to naturalne. Ludzie są przyzwyczajeni do oglądania swojego oblicza w lustrze, dlatego kamery do selfie właśnie tak ich pokazują i tak robią filmy.

To jest jakieś wytłumaczenie ale widziałem dziesiątki filmów, które raczej nie były robione z pozycji selfie i były lustrzanym odbiciem.
Ogólnie to wygląda dziwnie i raczej przed wrzuceniem do sieci powinno się odwracać do prawilnej pozycji.

Czasem to wynik... nagrywania ekranu. Często kradzione filmiki z serwisów czy mediów społecznościowych są nagrywane fajnym sprzętem z dobrego ekranu. Stąd masz nawet lustrzane odbicia napisów.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): To jest jakieś wytłumaczenie ale widziałem dziesiątki filmów, które raczej nie były robione z pozycji selfie i były lustrzanym odbiciem.
Ogólnie to wygląda dziwnie i raczej przed wrzuceniem do sieci powinno się odwracać do prawilnej pozycji.

Nagrania z komóry są puszczane na socjalne media bez większej obróbki ponad skrócenie, nie te czasy. A mam wrażenie, że selfie-kamera jest stosowana tam przez większość czasu.


Fanuel napisał(a): Czasem to wynik... nagrywania ekranu. Często kradzione filmiki z serwisów czy mediów społecznościowych są nagrywane fajnym sprzętem z dobrego ekranu. Stąd masz nawet lustrzane odbicia napisów.

Wydaje mi się, że niektórzy próbują w ten sposób oszukać maszynowe odnajdywanie skradzionych filmów. Czasem obserwuję też manipulowanie szybkością odtwarzania i podobne efekty, zupełnie bezsensowne jeżeli chodzi o oglądanie, ale jeżeli chodzi o maskowanie piracenia, to ma sens.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Np. na oficjalnych kanałach YT artystów muzycznych filmiki nagrywane smartfonami są bardzo często odwrócone, od transmisji na żywo po wrzucenie czegoś wcześniej nagranego. Zauważają to ewentualnie parający się "reakcjami" np. gdy zaczynają wchodzić w aspekty sprzętowo-techniczne, ale jest to tylko zauważanie "technicznej cechy" nagrania bez wyrażania zdziwienia faktem odwrócenia obrazu. A zwykli oglądacze filmików do tego dawno przywykli i bardzo rzadko jest to jakkolwiek komentowane.
"Klimat umiarkowany o nieumiarkowanych zmianach"
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Wydaje mi się, że niektórzy próbują w ten sposób oszukać maszynowe odnajdywanie skradzionych filmów.

To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.
Tym bardziej, że najczęściej występuje w rozmaitych „składankach”.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości