Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chrześcijanin powinien być antysocjalistą
#21
idiota napisał(a):To, że chcę taki mieć nie oznacza,że pożądam tego właśnie.
Jeżeli chcesz taki mieć, to znaczy że pożądasz tego właśnie. Nie słyszałeś nigdy o zasadzie tożsamości, wielki logiku z dupy? Już pomijam niestosowność publicznego manifestowania pożądania wibratora, ale jak widać przestał ci już wystarczać ten w miarę subtelny kryptogejowski awatar, na którym kolorowo ubrany mężczyzna czule ściska w rękach dwa falliczne obiekty, a jakaś nieprecyzowana istota (symbolizująca analną chuć) ściąga mu spodnie. Uznałeś, że czas na dobitniejszy coming out, no cóż.
A że chrześcijaństwo nie jest socjalistyczne, tylko kapitalistyczne i prawicowe to wiadomo od dawna, bo Marks, Rothbard, Engels i Weber o tym pisali. Wiadomo jednak, że np. lewak Vattimo też jest chrześcijaninem, a także wielu innych lewaków. Žižek tłumaczy to tak: chrześcijaństwo jest w istocie (do istoty prawicowcy nie mają dostępu) ateizmem, więc może harmonijnie współbrzmieć z lewactwem:
Cytat:The message of Christ is: I'm dying but my death
itself is good news. It means you are alone, left to your freedom, be in the Holy Ghost, Holy Spirit, which is just the community of believers. It's wrong to think that the second coming will be that Christ as a figure will return somehow. Christ is already here when believers form an emancipatory collective. This is why I claim that the only way really to be an atheist is to go through Christianity. Christianity is much more atheist than the usual atheism which can claim there is no God and so on but none the less retains a certain trust into the 'Big Other', this 'Big Other' can be called natural necessity, evolution or whatever. We humans are none the less reduced to a position within a harmonious whole of evolution or whatever, but the difficult thing to accept is again - that there is no 'Big Other'.
No point of reference which guarantees meaning.
Nie wiadomo tylko kto to jest ten Michalkiewicz. Obstawiam, że to piłkarz albo jakiś krewny Marysi Sokołowskiej. Hehe.
Odpowiedz
#22
pilaster napisał(a):Pilaster zawsze twierdził, ze PIS nie ma z chrześcijaństwem nic wspólnego i jest partią antychrześcijańską.

Ale nigdy nie przypuszczał, ze wsparcia w tym poglądzie udzieli mu Smok Eustachy. Uśmiech
Widzę, że pełnisz funkcję zdegenerowanego propagandzisty zwyrodniałego reżimu. Zajmij się kreowaniem socjału przez Tuska.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#23
semele napisał(a):Co to znaczy w socjalizmie : cudzymi?

No nie moimi własnymi Uśmiech

Te niby wspólne są hmm... raczej tak średnio wspólne Oczko

Sofeicz napisał(a):Ale tak bywało.
W drapieżnych czasach Łodzi przemysłowej działali na tej zasadzie baptyści czescy (np. zakłady Horaka), którzy w swoich fabrykach wprowadzali to, co dzisiaj nazywa się "fair business".
Szanowali i uczyli pracowników, zakładali im kasy pomocowe itp.
To było realne przeniesienie zasad ich wiary na grunt realny.
I te firmy miały zdecydowanie mniej strajków i lokautów niż cała reszta.

No, o takie cuś mi właśnie chodzi. Tylko martwi mnie jedna rzecz - że to było dawno, a teraz takie podejście nie jest powszechne. Znaczy to chyba tyle, że jest nieopłacalne i że tego typu firmy nie wygrają konkurencji z typowymi gównofirmami, w których pracownik jest mało szanowanym, łatwo wymienialnym zasobem.

Kontestator napisał(a):Czy tam gdzie rządziły partie chadeckie nie było podatków? Chrześcijaństwo nie tworzy prawa w państwie. A dla niektórych (chorych na jakichś radykalny indywidualizm niemożliwy do zrealizowanie w społeczństwie) najwidoczniej istnienie prawa to już jakiś przymus. Łatwo wtedy sobie pozwolić na taką dobrowolność jeżeli nie ma się żadnej realnej władzy. Bo tam gdzie chrześcijanie władzę sprawowali, podatki i nakazy jak najbardziej istniały.

Były podatki. Ja nie jestem przeciw podatkom i państwu. Jestem przeciw nadmiernym podatkom i przeciw państwu urzędniczo rozbuchanemu do granic absurdu. Chcę płacić podatki, ale jeśli jest ich tyle, że nie opłaca mi się założenie własnej firmy, to jestem przeciw systemowi, który stwarza takie skrajnie niedogodne warunki.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#24
lumberjack napisał(a):Chcę płacić podatki, ale jeśli jest ich tyle, że nie opłaca mi się założenie własnej firmy, to jestem przeciw systemowi, który stwarza takie skrajnie niedogodne warunki.
To akurat bardzo względne kryterium. Tobie się teraz nie opłaca. Innym się opłaca (firmy istnieją i powstają nowe). Po teoretycznej obiżce podatków być może tobie zaczęłoby się opłacać ale panu Kazikowi nadal jeszcze nie.
A to wszystko dlatego, że opłacalność prowadzenia firmy zależy w dużej mierze nie tylko od wysokości danin państwowych ale także indywidualnych umiejętności oraz sytuacji na rynku krajowym, lokalnym, kwestii lokalowych (czy wynajem, czy nie, jeśli tak to za ile). Jest tego od groma.
Zawsze się znajdzie ktoś komu nie będzie się opłacać prowadzić firmy, nawet gdyby podatki nie istniały.
Jeśli chodzi o aktualną sytuację krajową to uważam, że CIT nie jest wygórowany, problemem jest ZUS (dla firm osiągających małe dochody).
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#25
<&> napisał(a):Wynikanie jest, Idioto, ale tak jak "Cogito ergo sum", wbrew Kartezjuszowi, nie mogło mieć sensu w izolacji od reszty jego systemu wiedzy, tak i mój post jest tylko czubkiem góry lodowej i nie napisał bym go bez swoich dotychczasowych doświadczeń ze Smokiem. Renee jest zrozumiały, bo podzielamy z nim podstawy jego słynnego stwierdzenia. Moich doświadczeń jednak nie dzielimy ze sobą.

Potraktuj mój post tak, jakbym głośno pomyślał. Nie musisz znać całości moich myśli na temat, ale znasz wnioski, do których w nich doszedłem. Nie zamierzam ich wyprowadzać jeszcze raz w całości na forum, abyś być może zobaczył rzecz tak, jak ja ją widzę i przyznał mi rację; szczególnie, że to była odpowiedź na Smocze wyziewy, wcale nie adresowana do Ciebie.
Przeszlismy zatem do czubkow. Wniosek, ze socjalizm gra i to pozadaniem blizniego jest smialy
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#26
Kontestator napisał(a):Ale X przykazanie nic nie mówi o odebraniu ale o pożądaniu. Samo pożądanie już jest złe.
"Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego"

Tutaj chodzi o pożądanie konkretnych rzeczy lub osób należących do bliźniego. Pożądanie jest tutaj bezpośrednio związane z odebraniem. Jeżeli pożądasz moją żonę albo osła, to żeby spełnić swoje pożądanie, to musisz mi odebrać(choćby na chwilę) żonę albo osła. Nie pójdziesz do sklepu i nie kupisz sobie żony bliźniego, bo jest tylko jedna. Tak samo z osłem i niewolnikiem i innymi rzeczami należącymi do bliźniego.

Proceder odebrania ucina się w samym zarodku po przez uznanie pożądania cudzej rzeczy za grzech.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#27
lumberjack napisał(a):No nie moimi własnymi Uśmiech

Te niby wspólne są hmm... raczej tak średnio wspólne Oczko



No, o takie cuś mi właśnie chodzi. Tylko martwi mnie jedna rzecz - że to było dawno, a teraz takie podejście nie jest powszechne. Znaczy to chyba tyle, że jest nieopłacalne i że tego typu firmy nie wygrają konkurencji z typowymi gównofirmami, w których pracownik jest mało szanowanym, łatwo wymienialnym zasobem.



Były podatki. Ja nie jestem przeciw podatkom i państwu. Jestem przeciw nadmiernym podatkom i przeciw państwu urzędniczo rozbuchanemu do granic absurdu. Chcę płacić podatki, ale jeśli jest ich tyle, że nie opłaca mi się założenie własnej firmy, to jestem przeciw systemowi, który stwarza takie skrajnie niedogodne warunki.

Średnio wspólne, bo rozkradane. tu się sprawdza, że człowiek jednak pożąda nie tylko osła bliźniego swego;-)

Kapitaliści jak inni ludzie różnią się od siebie jeden woli kupić pióro z kości mamuta, inny wydać trochę kasy na przedszkole dla dzieci kobiet pracujących w jego firmie.
Nie musi to iść w parze z jakimś tam konkretnym światopoglądem.
Odpowiedz
#28
Smok Eustachy napisał(a):Przeszlismy zatem do czubkow. Wniosek, ze socjalizm gra i to pozadaniem blizniego j
est smialy

Proponuję zacząć od mojego pierwszego postu w temacie, a po nim przejść do trzeciego, skoro ten, który dla ciebie (a przecież nieadresowany do ciebie) był łatwy do skwitowania niemerytoryczną uwagą, już wyeksploatowałeś. Tak będzie uczciwie.

No chyba, że po raz kolejny prowokujesz tylko, nie zamierzając wziąć udziału w żadnej dyskusji.
"Tak bowiem wyglądają spory między idealistami, solipsystami i realistami. Jedni atakują normalną formę wyrazu tak, jakby atakowali jakąś tezę; drudzy bronią jej, jakby konstatowali fakty, które każdy rozsądny człowiek musi uznać."
Odpowiedz
#29
lumberjack napisał(a):No, o takie cuś mi właśnie chodzi. Tylko martwi mnie jedna rzecz - że to było dawno, a teraz takie podejście nie jest powszechne. Znaczy to chyba tyle, że jest nieopłacalne i że tego typu firmy nie wygrają konkurencji z typowymi gównofirmami, w których pracownik jest mało szanowanym, łatwo wymienialnym zasobem.
Na krótka metę - tak.
Ale na dłuższą taki upokarzany pracownik jest mniej wydajny, nie identyfikuje się z firmą, kombinuje na boku, potrafi coś zepsuć po złości.
To nie jest dobre podejście - znam kilka firm, gdzie o tych sprawach się myśli i wprowadza różne zachęty i bonusy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#30
Smutny Miś napisał(a):Jeżeli chcesz taki mieć, to znaczy że pożądasz tego właśnie.
No i widzimy jasno, że socjaliści faktycznie nie są w stanie odróżnić zdobycia takiego samego samochodu jak sąsiad od ukradnięcia mu jego samochodu.
A nawet bardziej jeszcze - nie są w stanie zrozumieć,że da się mieć taki jak sąsiad samochód bez ukradnięcia mu jego samochodu.
No cóż, to wiele tłumaczy z ich postawy żądania tzw. redystrybucji, czyli,mówiąc zwykłym językiem, zinstytucjonalizowanej kradzieży.
Cytat:Nie słyszałeś nigdy o zasadzie tożsamości, wielki logiku z dupy?
To jest zwyczajnie głupie...
Cytat:uż pomijam niestosowność publicznego manifestowania pożądania wibratora, ale jak widać przestał ci już wystarczać ten w miarę subtelny kryptogejowski awatar, na którym kolorowo ubrany mężczyzna czule ściska w rękach dwa falliczne obiekty, a jakaś nieprecyzowana istota (symbolizująca analną chuć) ściąga mu spodnie. Uznałeś, że czas na dobitniejszy coming out, no cóż.
Kontestator nie ma takiego awatara...

Odpowiedz
#31
Hans Żydenstein napisał(a):"Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego"

Tutaj chodzi o pożądanie konkretnych rzeczy lub osób należących do bliźniego. Pożądanie jest tutaj bezpośrednio związane z odebraniem. Jeżeli pożądasz moją żonę albo osła, to żeby spełnić swoje pożądanie, to musisz mi odebrać(choćby na chwilę) żonę albo osła. Nie pójdziesz do sklepu i nie kupisz sobie żony bliźniego, bo jest tylko jedna. Tak samo z osłem i niewolnikiem i innymi rzeczami należącymi do bliźniego.

Proceder odebrania ucina się w samym zarodku po przez uznanie pożądania cudzej rzeczy za grzech.
Są to słuszne uwagi. Niestety KK za rzadko mówi o tych oczywistościach. Natomiast ateiści dają dla pożądania milczące pozwolenie. Dalej nie wiem, o co chodzi z tymi grami, więc się skupię na kuszeniu.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#32
Istotą kapitalizmu nie jest posiadanie takiego samego wibratora czy samochodu ale lepszego!
Oczywiście, zgniłego kapitalizmu;-)
Odpowiedz
#33
Smok Eustachy napisał(a):Socjalizm tu jest potraktowany jako złamanie X przykazania - pożądanie rzeczy bliźniego. I słusznie. Wyraźnie widać, że ateizm jest tu w opozycji, bo takową pożądliwość z chęcią zaaprobuje. Ciekawe, że myśl konserwatywno-libaralna u nas jest kojarzona z JKM prawie wyłącznie.

To teraz jeszcze trza przypomnieć kapitalistom o "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i wielu, wielu innych naukach. Uśmiech Dla mnie kapitalizm i socjalizm to dwugłowa bestia. Mieszanie do tego religii jest co najmniej niesmaczne. Ale żyjemy w czasach ciemności, kiedy nawet świętych przywódców religijnych, mesjaszy, i bogów przerabia się na plastikowe kukły którymi żonglują spocone od liczenia mamony łapska socjalucha albo burżuja. Odrażające. :x
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#34
Wilk napisał(a):To teraz jeszcze trza przypomnieć kapitalistom o "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i wielu, wielu innych naukach.

Niezbyt sympatyczna nauka, jeżeli chodzi o ludzi, którzy brzydzą się własną osobą.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#35
idiota napisał(a):No cóż, to wiele tłumaczy z ich postawy żądania tzw. redystrybucji, czyli,mówiąc zwykłym językiem, zinstytucjonalizowanej kradzieży.


Według jakiego systemu moralnego podatki to kradzież?

Własność/posiadanie to nie jakiś naturalny stosunek pomiędzy osobą a obiektem/przedmiotem. Ale porozumienie (pomiędzy członkami społeczeństwa) w sprawie powstrzymania się od ingerowania w uznaną i społecznie rozpoznawaną (a więc po opodatkowaniu) wzajemną własność.

Dodatkowo rząd w demokratycznym państwie jest zależny od woli ludu. My wybieramy czy chcemy płacić podatki czy też nie. Sądząc po porażkach wszelkich liberalnych inicjatyw widzimy, że ludzie jak najbardziej udzielają przyzwolenia na bycie opodatkowanymi. Przecież nic nie powstrzymuje libertariańskich partii od zwycięstwa a skoro ludzie jednak na nich nie głosują wychodzi na to, że nie czują się okradani.

Jeżeli czułbym się okradany od razu głosowałbym na kogoś kto chce mnie przed tą kradzieżą obronić.

Po prostu zdecydowana większość ludzi nie podziela durnych, liberalnych przekonań moralnych.

lumberjack napisał(a):Były podatki. Ja nie jestem przeciw podatkom i państwu. Jestem przeciw nadmiernym podatkom i przeciw państwu urzędniczo rozbuchanemu do granic absurdu.

Również jestem przeciwny takiemu państwu.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#36
Baptiste napisał(a):A to wszystko dlatego, że opłacalność prowadzenia firmy zależy w dużej mierze nie tylko od wysokości danin państwowych ale także indywidualnych umiejętności oraz sytuacji na rynku krajowym, lokalnym, kwestii lokalowych (czy wynajem, czy nie, jeśli tak to za ile). Jest tego od groma.

Jednym z niewymienionych tutaj czynników jest w moim przypadku niechęć do harowania jak wół i do spędzania całego życia w pracy.

Cytat:To akurat bardzo względne kryterium. Tobie się teraz nie opłaca. Innym się opłaca (firmy istnieją i powstają nowe).

Ale jakim kosztem? Jakim nakładem sił i jakim nakładem czasu? Jasne, że się da prowadzić obecnie firmę tak, żeby się to opłacało. Ale to nie dla mnie. Ja chcę sobie kończyć pracę o 15 albo 16 i żyć na luzie bez zbędnego stresu. A nie zapierdalać do późnych godzin w stresie i świadomości, że muszę najpierw zdążyć zaspokoić państwowego głodomora w postaci ZUSu i podatków, a dopiero po tym reszta kasy będzie moja. Nie pozwolę na to, żeby mnie to państwo zajechało jak dupę cwela. Państwo nie chce sprawić, żebym mógł sobie pracować legalnie i na spokojnie - łaski bez, ja sobie poradzę.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#37
lumberjack napisał(a):Ale jakim kosztem? Jakim nakładem sił i jakim nakładem czasu?
To już wszystko sprawa tylko i wyłącznie indywidualna.
Wystarczy już sama różnica w kapitale początkowym i lokalizacji aby wyodrębnić różnicę twoją i konkurenta. Wyobraź sobie, że pan Y otwiera firmę i musi pójść po kredyt na otworzenie działalności, np. na zakup sprzętu, samochodu, itp.
A pan X nie musi bo dostaje kasę od rodziców. Pan Y musi wyłożyć kasę na wynajem lokalu, pan X już takowym dysponuje. Pan Y żyje w słabym regionie, pan X w prężnym i rozwijającym się.
Kto ma większe szanse na to aby kończyć pracę o 16.00, mieć czas na rodzinę, sport czy tv?
W takiej sytuacji dla pana Y danina państwowa będzie wyglądać jak pirania wyrywająca kawały mięsa, dla pana X jak uciążliwa (lecz do przeżycia) "końska mucha". Oczko
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#38
Kontestator napisał(a):Według jakiego systemu moralnego podatki to kradzież?
Erystyka. Nieuprawniona generalizacja. Nie mówimy o podatkach co do zasady a o rozbestwionej biurwokracji.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#39
Baptiste
Masz tutaj w pełni rację i weź sobie teraz wyobraź - czyż nie piękniej byłoby sprawić, ażeby obciążenia państwowe były na takim poziomie, żeby pan Y odczuwał je jako uciążliwą końska muchę, a pan X jako muszkę owocówkę? A byłoby to możliwe, przynajmniej w jakimś tam stopniu. "Tylko" trzeba by wprowadzić oszczędności, o czym zresztą sam założyłeś temat.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#40
lumberjack napisał(a):"Tylko" trzeba by wprowadzić oszczędności, o czym zresztą sam założyłeś temat.
Oszczędności o jakich pisałem ja lub część użytkowników to w gruncie rzeczy kropla w morzu potrzeb. Tak samo jak demagogiczne gadanie o limuzynach ministrów i ich wydatkach na telefony. To razi po oczach, ale w zasadzie nic więcej.
Owszem, grosz do grosza będzie kokosza, ale wystarczy spojrzeć na strukturę wydatków budżetowych, żeby wiedzieć iż:
1) Poważne ograniczenie wydatków musiałoby naruszyć system rent i emerytur. Bardzo drażliwy temat.
2) Bardzo jaskrawa jest tematyka obsługi długu publicznego (spłacania zobowiązań przez państwo). To pożera gros wydatków na cele związane z finansami.

Gadanie o zasiłkach dla bezrobotnych, pomocy z mopsu, orlikach, kulturze czy sporcie nie poruszy sedna, które byłoby konieczne aby mówić o takich oszczędnościach, które pozwoliłyby w sposób naprawdę znaczący obniżyć wszelakie podatki i świadczenia.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości