Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
zabójstwo z litości a katolicyzm
#1
Jako składnik pewnej kwestii moralnej potrzebuję omówić zagadnienie dobijania z litości na wojnie, z punktu widzenia katolicyzmu. Inicjując wątek chciałbym przypomnieć, że to czy coś jest moralne w katolicyzmie czy nie, nie jest kwestią "widzimisię". Katolicyzm jest skodyfikowany, posiada system prawny, który może być przedmiotem studiów, nie jest to rzecz trywialna. Nie mam zaś przekonania jak ta religia zapatruje się na dobijanie rannych w czasie wojny. W trakcie konkretnych działań opieka medyczna może nie być łatwo dostępna, człowiek może zaś stanąć przed wyborem dobić czy nie. Wybucha granat, kolega leży z jelitami na zewnątrz brzucha, a to co wiemy o możliwym nadejściu pomocy to tyle, że jest to kwestia wielu godzin. Człowiek raczej umrze, choć nie od razu. Czy jest moralne zabić czy nie - z katolickiego punktu widzenia? Wojen było w historii wiele, ktoś gdzieś kiedyś musiał temat szeroko dyskutować. Raczej jednak nie jest to opisane we współczesnym Katechizmie KK. Ktoś ma jakieś sugestie? Ale bez "widzimisię", bo i mnie coś się widzi, ale interesuje mnie czy istnieje zapis konkretnego paragrafu w tej kwestii.
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."
Odpowiedz
#2
ρσм& napisał(a):Jako składnik pewnej kwestii moralnej potrzebuję omówić zagadnienie dobijania z litości na wojnie, z punktu widzenia katolicyzmu. Inicjując wątek chciałbym przypomnieć, że to czy coś jest moralne w katolicyzmie czy nie, nie jest kwestią "widzimisię". Katolicyzm jest skodyfikowany, posiada system prawny, który może być przedmiotem studiów, nie jest to rzecz trywialna. Nie mam zaś przekonania jak ta religia zapatruje się na dobijanie rannych w czasie wojny. W trakcie konkretnych działań opieka medyczna może nie być łatwo dostępna, człowiek może zaś stanąć przed wyborem dobić czy nie. Wybucha granat, kolega leży z jelitami na zewnątrz brzucha, a to co wiemy o możliwym nadejściu pomocy to tyle, że jest to kwestia wielu godzin. Człowiek raczej umrze, choć nie od razu. Czy jest moralne zabić czy nie - z katolickiego punktu widzenia? Wojen było w historii wiele, ktoś gdzieś kiedyś musiał temat szeroko dyskutować. Raczej jednak nie jest to opisane we współczesnym Katechizmie KK. Ktoś ma jakieś sugestie? Ale bez "widzimisię", bo i mnie coś się widzi, ale interesuje mnie czy istnieje zapis konkretnego paragrafu w tej kwestii.

Jest taki cytat biblijny na ten temat. jak go znajdę to przyślę.
znalazłam cos takiego na przykład:

http://www.gotquestions.org/Polski/Bibli...nazji.html
Odpowiedz
#3
ρσм& napisał(a):Nie mam zaś przekonania jak ta religia zapatruje się na dobijanie rannych w czasie wojny.
Zapatruje się tak samo jak na dobijanie w jakichkolwiek innych okolicznościach.
ρσм& napisał(a):Raczej jednak nie jest to opisane we współczesnym Katechizmie KK. Ktoś ma jakieś sugestie? Ale bez "widzimisię", bo i mnie coś się widzi, ale interesuje mnie czy istnieje zapis konkretnego paragrafu w tej kwestii.
KKK 2277
"Eutanazja bezpośrednia, niezależnie od motywów i środków, polega na położeniu kresu życiu osób upośledzonych, chorych lub umierających. Jest ona moralnie niedopuszczalna.
W ten sposób działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból, stanowi zabójstwo głęboko sprzeczne z godnością osoby ludzkiej i z poszanowaniem Boga żywego, jej Stwórcy. Błąd w ocenie, w który można popaść w dobrej wierze, nie zmienia natury tego zbrodniczego czynu, który zawsze należy potępić i wykluczyć."

KKK 2279
"Nawet jeśli śmierć jest uważana za nieuchronną, zwykłe zabiegi przysługujące osobie chorej nie mogą być w sposób uprawniony przerywane. (...)"
"Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna."
(Weatherby Swann)

The first to plead is adjudged to be upright,
until the next comes and cross-examines him.

(Proverbs 18:17)
Odpowiedz
#4
Elbrus napisał(a):"Eutanazja bezpośrednia, niezależnie od motywów i środków, polega na położeniu kresu życiu osób upośledzonych, chorych lub umierających. Jest ona moralnie niedopuszczalna.
W ten sposób działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból, stanowi zabójstwo głęboko sprzeczne z godnością osoby ludzkiej i z poszanowaniem Boga żywego, jej Stwórcy. Błąd w ocenie, w który można popaść w dobrej wierze, nie zmienia natury tego zbrodniczego czynu, który zawsze należy potępić i wykluczyć."

Godność osoby? Dobre sobie! Takie myślenie należy jak najprędzej zneutralizować. Cierpienie nie jest żadną wartością. Cierpiące zwierzęta, których nie można uratować, się usypia. Dlaczego w imię jakichś wydumanych racji ma się tego nie robić z człowiekiem?
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#5
http://www.zaufaj.com/pismo-swiete/191-d...uela-.html
Odpowiedz
#6
Nonkonformista napisał(a):
Godność osoby? Dobre sobie! Takie myślenie należy jak najprędzej zneutralizować. Cierpienie nie jest żadną wartością. Cierpiące zwierzęta, których nie można uratować, się usypia. Dlaczego w imię jakichś wydumanych racji ma się tego nie robić z człowiekiem?

Bóg tak chciał, tego nie przeskoczysz. Można powiedzieć, że w kręgu uznających te wartości - OK. W sytuacji, gdy z jelitami leży jakiś mista nihilista - podejrzane etycznie. A jeśli to ma wpływać na ogólne prawo w czasie pokoju, no cóż... Przemarsze anti-choice traktować ostrą amunicją Duży uśmiech
Odpowiedz
#7
Odpowiedz
#8
IX napisał(a):http://pl.wikipedia.org/wiki/Mizerykordia

Uśmiech

No właśnie Mizerykordia.. Kult życia i interpretacja tego życia który obecnie funkcjonuje w Kościele jest mi dość dobrze znany. Natomiast mam wrażenie, że w dawnych wiekach inaczej to się kształtowało. Ciekawe jak na mizerykordię zapatrywali się ówcześni teologowie katoliccy. Może ktoś wie?
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."
Odpowiedz
#9
Katolicyzm,aż do niedawnych czasów, nie był kultem życia.
Tym pogańskim wirusem zarazili się w KRK jakoś niedawno - po II wojnie chyba.
A w każdym razie kultem życia doczesnego nigdy nie był, bo to co naprawdę ważne ma się Katolikowi zdarzyć po śmierci.
Tu jest to dobrze, po staremu powiedziane:

A tu jeszcze krótki artykulik o tym co w tej sprawie miał do powiedzenia Akwinata:
http://www.chinmed.com/praktyka/prakt_ar...akwinu.htm

Odpowiedz
#10
katolik na wojnie? hm...
Odpowiedz
#11
Frejr napisał(a):katolik na wojnie? hm...
No tak. Jest powiedzenie, że 'w okopach nie ma ateistów'. Coś w tym jest.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#12
Stoik napisał(a):Bóg tak chciał....

W moim prywatnym rankingu najgłupszych sentencji wymyślonych przez Homo S. ta zajmuje poczesne miejsce. Może nawet pierwsze.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Sofeicz napisał(a):W moim prywatnym rankingu najgłupszych sentencji wymyślonych przez Homo S. ta zajmuje poczesne miejsce. Może nawet pierwsze.
Mi się jeszcze jedna podoba: Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich Uśmiech
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#14
Nonkonformista napisał(a):No tak. Jest powiedzenie, że 'w okopach nie ma ateistów'. Coś w tym jest.
To oznacza, że przerażeni wizją śmierci ludzie zwracają się do Boga, nieważne czy w Niego wcześniej wierzyli. Ja sam, mimo ewentualnych najszczerszych chęci, nigdy bym tego nie zrobił, jako że zbyt mocno wierzę w naukę. A ta wyraźnie mówi: jeżeli twój wróg dysponuje taką a taką ilością artylerii, taką a taką ilością broni maszynowej, taką a taką ilością samolotów, to tyle a tyle naszych musi zginąć.
Odpowiedz
#15
Patafil napisał(a):To oznacza, że przerażeni wizją śmierci ludzie zwracają się do Boga, nieważne czy w Niego wcześniej wierzyli. Ja sam, mimo ewentualnych najszczerszych chęci, nigdy bym tego nie zrobił, jako że zbyt mocno wierzę w naukę. A ta wyraźnie mówi: jeżeli twój wróg dysponuje taką a taką ilością artylerii, taką a taką ilością broni maszynowej, taką a taką ilością samolotów, to tyle a tyle naszych musi zginąć.
Lepiej od razu się poddać.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#16
Nonkonformista napisał(a):Jest powiedzenie, że 'w okopach nie ma ateistów'. Coś w tym jest.

W okopach nie ma ateistów, bo nie muszą zabijać by dojść własnych racji, bo nie ma tez w tych okopach boga, a ateiści nie biorą udziału w wojnach religijnych.

Gdy widzisz w okopach tyle krwi i cierpienia, to wierzący musi dojść do wniosku, ze jego bóg to kawał sadysty i drania, którego ktoś wymyślił właśnie w związku ze strachem przed śmiercią.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#17
Nonkonformista napisał(a):Lepiej od razu się poddać.
Niekoniecznie, bo jeżeli MY dysponujemy przewagą w zakresie uzbrojenia, to - mimo nieuchronnych strat - jesteśmy skazani na sukces. Czysta matematyka. Tak przynajmniej rozumowali ateiści czasów II wojny, no i się w końcu nie pomylili.
Odpowiedz
#18
Patafil napisał(a):Niekoniecznie, bo jeżeli MY dysponujemy przewagą w zakresie uzbrojenia, to - mimo nieuchronnych strat - jesteśmy skazani na sukces. Czysta matematyka. Tak przynajmniej rozumowali ateiści czasów II wojny, no i się w końcu nie pomylili.
W takiej sytuacji owszem.
Ja odnosiłem się do naszego romantyzmu i beznadziejnej walki o wszystko, gdy zostało się z samym królem, a przeciwnik ma chociaż hetmana, to zwycięstwo mającego tylko króla nie jest możliwe. Na tej samej zasadzie rozumowali Czesi.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#19
Patafil napisał(a):Niekoniecznie, bo jeżeli MY dysponujemy przewagą w zakresie uzbrojenia, to - mimo nieuchronnych strat - jesteśmy skazani na sukces. Czysta matematyka. Tak przynajmniej rozumowali ateiści czasów II wojny, no i się w końcu nie pomylili.

Kto był tym ateistą w czasie II wojny światowej?


piotr35 napisał(a):W okopach nie ma ateistów, bo nie muszą zabijać by dojść własnych racji, bo nie ma tez w tych okopach boga, a ateiści nie biorą udziału w wojnach religijnych.

Gdy widzisz w okopach tyle krwi i cierpienia, to wierzący musi dojść do wniosku, ze jego bóg to kawał sadysty i drania, którego ktoś wymyślił właśnie w związku ze strachem przed śmiercią.

Jednak ateiUśmiechści to pacyfiści.
Odpowiedz
#20
semele napisał(a):Kto był tym ateistą w czasie II wojny światowej?
Miałem na myśli tych wszystkich strategów, taktyków i logistyków, którzy, owszem, bardzo chętnie powołują się na ,,pomoc boską'', ale wiedzą dobrze, że Bóg jest po stronie silniejszych batalionów, jak to trafnie ujął Napoleon.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości