Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyłączanie świadomości PSTRYK!
Infinite Unity napisał(a):A skąd wiadomo, że to świadomość ulega wyłączeniu a nie zdolność zapamiętywania?

Jest to wytłumaczone w artykule. Mózg pacjenta był drażniony w rejonie przedmurza, które to uważa się za fizjologiczne źródło świadomości. Stąd, można powiedzieć, ale nie z całą pewnością stwierdzić, że pacjentowi "wyłączano świadomość".


semele napisał(a):Bez ciała świadomość nie istnieje.

Tego nie wiemy. Niektórzy przyjmują, że świadomośc jest wypadkową działalności mózgu. Pogląd ten jest prawdziwy od strony fizjologicznej, ale nie wyczerpuje odpowiedzi na pytanie czym świadomość jest.

Że prowokacyjnie napiszę - wszytko jest materią. Zatem, czy człowiek przestaje istnieć, czy zmienia stan świadomości? 8)

Patafil napisał(a):Można wiedzieć co konkretnie? Chyba, że te wyimaginowane ,,medytacje'' to jakieś wielkie osiągnięcie. Duży uśmiech

PS. Zgodnie z ustaleniami psychologii ewolucyjnej, żadne medytacje nie istnieją, to tylko sztuczne, często chorobowe lub naćpane stany. Nasz mózg jest przystosowany do aktywności, a sen jest czymś w rodzaju restartu i czyszczenia.

PSS. To nie medytujące buddło stworzyło cywilizację naukowo-techniczną, tylko niecierpliwe białasy. Jak to możliwe?

Możesz podrzucić jakieś bezpośrednie odwołanie do literatury albo chociaż czasopisma naukowego, które porusza zagadnienia medytacji z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej, o którym napisałeś? No i powiedz mi jak to się ma do badań gałęzi badaczy z dziedzin nauk kognitywnych?
Mimo wszystko stany medytacyjne oraz praktyki buddyjskie nie są tak pogardzane przez naukowców jak to próbujesz sugerować. W ogóle pogarda u naukowca jest nie na miejscu, więc daruj sobie takie tanie zagrywki.
8)
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a):Możesz podrzucić jakieś bezpośrednie odwołanie do literatury albo chociaż czasopisma naukowego, które porusza zagadnienia medytacji z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej, o którym napisałeś? No i powiedz mi jak to się ma do badań gałęzi badaczy z dziedzin nauk kognitywnych?
Mimo wszystko stany medytacyjne oraz praktyki buddyjskie nie są tak pogardzane przez naukowców jak to próbujesz sugerować. W ogóle pogarda u naukowca jest nie na miejscu, więc daruj sobie takie tanie zagrywki.
Mnóstwo autorów pisze na te tematy, i prawdę mówiąc nie pamiętam. Może David Buss, Robert Wright albo Steven Pinker? W każdym razie jedno jest pewne: nie może to być zgodne z prawami ewolucji. Choćby z tego prostego powodu, że osobnicy oddający się ,,medytacjom'' dużo częściej stawaliby się przekąską drapieżników, więc gen za to odpowiedzialny nie miałby szansy się utrwalić w populacji. Potwierdza to fakt, że tradycja medytowania jest nieznana w świecie poza kulturami Dalekiego Wschodu. Zresztą czym dokładnie owe ,,medytacje'' różnią się od leżenia na kanapie i dłubania w nosie? Nazwą? To nic innego jak wylansowana w latach 60. moda na różne azjatyckie głupoty typu joga, fakirstwo, akupunktura itp. Kto chce niech wierzy...
Odpowiedz
Patafil napisał(a):Mnóstwo autorów pisze na te tematy, i prawdę mówiąc nie pamiętam. Może David Buss, Robert Wright albo Steven Pinker? W każdym razie jedno jest pewne: nie może to być zgodne z prawami ewolucji. Choćby z tego prostego powodu, że osobnicy oddający się ,,medytacjom'' dużo częściej stawaliby się przekąską drapieżników, więc gen za to odpowiedzialny nie miałby szansy się utrwalić w populacji.



Tylko zauważ, że wykształcenie się praktyki medytacyjnej jest własnie konsekwencją ewolucyjnego rozwoju gatunku ludzkiego, a nie współczesnym zaprzeczeniem biologicznych uwarunkowań. Przecież to wynika wprost z tego, że człowiek zaczął zauważać pewne zależności, a nie odwrotnie. Powstały pewne poglądy filozoficzne, które przekształciły się w praktyki religijne.

To tak samo mógłbym powiedzieć, że "homo informaticus" siedząc przed ekranem albo z tabletem w ręku nie upolowałby, ani nawet nie uciekłby przed drapieżnikami, bo nie zauważyłby kiedy został zjedzony, a kiedy odcięto by mu prąd to umarłby z głodu, bo nie wiedziałby co do gęby włożyć. I wstaw to sobie jako argument przeciwko cywilizacji. Przecież to rozumowanie kompletnie bez sensu :-D Pomieszanie przyczyny ze skutkiem.

Pierwszy z wymienionych, David Buss chyba nie napisał nic o medytacji? Ponoć zajmuje się on strategią doboru partnerów seksualnych w kontekście ewolucyjnym. Można to łączyć z medytacją, tylko on chyba tym się nie zajmował, he, he.

Robert Wright to dziennikarz, który kiedyś wykładał na Princeton, ale jego tematy dotyczyły ewolucji religii czy porównywania religii i ludzkiej natury. Ile to miało wspólnego z naukowym podejściem do medytacji trudno mi ocenic.

Najbardziej konkretny zawodnik z tej trójki to Steven Pinker. Nazwisko kojarzę, ale nie wem czy akurat z tym "Pinkerem" wcześniej się zetknąłem. Też nie widzę czy napisał on coś typowo o medytacji w ujęciu ewolucyjnym.

Cytat:Potwierdza to fakt, że tradycja medytowania jest nieznana w świecie poza kulturami Dalekiego Wschodu. Zresztą czym dokładnie owe ,,medytacje'' różnią się od leżenia na kanapie i dłubania w nosie? Nazwą? To nic innego jak wylansowana w latach 60. moda na różne azjatyckie głupoty typu joga, fakirstwo, akupunktura itp. Kto chce niech wierzy...

Twoje błędne wyobrażenia niczego nie potwierdzają. Na razie jedyne co potwierdzasz to brak wiedzy ze swojej strony.

Medytowałeś kiedyś albo poświęciłeś trochę czasu na "wgryzienie się" w tematykę? Piszesz, że medytacja wykształciła się tylko w kulturach azjatyckich. To nieprawda albo półprawda. Nieprawda, jeśli uświadomimy sobie, że praktyki medytacyjne rozwijały się w różnych religiach. Chrześcijaństwo ma bardzo długą tradycję medytacji i kontemplacji oraz przykłady mistyków, którzy praktykowali ezoteryczną formę duchowości. Co więcej, nadal są zakony, które medytację praktykują, a nawet robią to z buddystami. Zgroza! :lol2:

Półprawda, jeśli założyć, że praktyki medytacyjne przesiąkły do Europy z Azji. W takim wypadku można by powiedzieć, że kultura i cywilizacja europejska wiele zawdzięcza wpływom azjatyckim.

I taka ciekawostka. W niektórych więzieniach prowadzi się resocjalizację przy użyciu medytacji. Nieźle, co? Duży uśmiech

Poza tym, myślisz, że tzw. "wielcy filozofowie" pokroju Platona, Sokratesa, Epikura czy inni jak wynalazca Archimedes (żeby wspomnieć o kilku osobach czasów starożytnych nie sięgając do późniejszych) to goście, którzy nie medytowali? Oczywiście, że medytowali. Ich twórczośc dowodzi tylko, że dokonali tego pewnie niejednokrotnie w medytacyjnym stanie umysłu. A to nie jest nic magicznego. Skojarzenia z naćpanym hipisem siedzącym w swoim narkotykowym przymuleniu powinny być dalekie od wyobrażeń o medytacji. To tak nie działa 8)
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości