Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Straszna pedofilii hydra
#41
Wilk napisał(a):I niejeden by ją kupił za jabola albo dwa.

Ilu takich znasz którzy by kupili albo sprzedali?
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#42
Wilk napisał(a):A pięciu innych małolatów którzy zaczęli pić w młodym wieku skończyło w domu wychowawczym, przytułku, albo na śmietniku.
Do czego zmierzasz? Przyznam szczerze, że nie mam znajomego, który nie miałby jakichś doświadczeń z alkoholem przed 15 rokiem życia. Dodam, że każdy z nich jest na studiach.

Cytat:Dajmy im też kokainę i heroinę - na pewno znajdzie jakiś smark, który już od dziecka do przedwczesnej śmierci zapodawał sobie takie koktajle. A co tam, swoboda i wolność przede wszystkim. Szczęśliwy Małolaty niech piją, kurwią się, i wciągają albo kłują - to droga do ich i naszej świetlanej przyszłosci :rotfl:
Najwyraźniej opacznie zrozumiałeś mój post. Moi rodzice wiedzieli, że w gimnazjum i liceum piję sobie czasem piwo. No i co w tym złego? Alkoholikiem najczęściej zostają osoby z przesuniętą na lata po dorastaniu inicjacją alkoholową (poczytaj sobie choćby badania National Institute on Alcohol Abuse, jak znajdę artykuł to podlinkuję).
Zauważ, że bardzo wielu rdzennych mieszkańców Ameryki zmarło przez alkoholizm, właśnie dlatego, że nikt z nich nie miał z alkoholem styczności w fazie dorastania.

Cytat:ciekawostka: kiedy miałem 20 lat zakochała się we mnie taka fajna blondynka. Fajna i fizycznie w pełni rozwinięta. I co zrobiłem? Olałem ją, zająłem się dziewczyna w moim wieku. A przecież mogłem wykorzystać sytuację, laska podobała mi się. Nie opierałbym się gdyby ona miała 20 lat a ja 30 albo i więcej. Ale piętnastka? Naszych tubylczych inteligentów nie stać nawet na takie skrupuły. Smutny
No i mogłeś taką dorastającą duszyczkę doprowadzić do załamania Oczko

Żartuję, oczywiście, ale nie wiem co ta ciekawostka ma wspólnego z meritum naszej dyskusji. Jeszcze w XIX/XX wieku 15-latka bardzo często wychodziła za mąż za nawet 40-letniego mężczyznę i nikt w tym nie widział problemu.
Powiem ci, Wilk, że konserwatysta z ciebie taki, jak ze mnie jasnowidz, bo koniec końców okazało się, że podążasz schematem myślenia wytyczonym przez socjalistycznych przedstawicieli emancypacji, którzy na przełomie wieków głosili radykalny indywidualizm kobiety i jej prawo do awansu społecznego, czytaj robienia kariery (stąd m.in. postulat o podwyższeniu wieku współżycia do nienaturalnie wysokiego).
Odpowiedz
#43
exodim napisał(a):Jeszcze w XIX/XX wieku 15-latka bardzo często wychodziła za mąż za nawet 40-letniego mężczyznę i nikt w tym nie widział problemu.
A dzieci często zamiast się uczyć cały dzień pomagały w polu i też nikt nie widział w tym problemu. I co z tego? Teraz mamy wiek XXI.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#44
Ależ, Iselin, panowie rywalizują tu o to, kto jest prawdziwym (większym?) konserwatystą, kto na tę etykietkę naprawdę zasługuje. Nie o dobro dzieci tu chodzi, ale właśnie o powrót do tego, "co było i nikt nie widział problemu". ;]
"Tak bowiem wyglądają spory między idealistami, solipsystami i realistami. Jedni atakują normalną formę wyrazu tak, jakby atakowali jakąś tezę; drudzy bronią jej, jakby konstatowali fakty, które każdy rozsądny człowiek musi uznać."
Odpowiedz
#45
DziadBorowy napisał(a):Ilu takich znasz którzy by kupili albo sprzedali?

Znalazłoby się kilku.

exodim napisał(a):Do czego zmierzasz? Przyznam szczerze, że nie mam znajomego, który nie miałby jakichś doświadczeń z alkoholem przed 15 rokiem życia. Dodam, że każdy z nich jest na studiach.

Ja znam wielu, a jeszcze wiecej nie znam ale widzę na codzień takich, których alkohol doprowadził do ruiny, a zaczynali w bardzo młodym wieku. Dodam że sam mogłem być jednym z takich osobników. Na szczęście ja się opamiętałem. Ludzie jakich znam pochodzą z bardzo róznych środowisk, i naprawdę widzę to, co innym zdaje się umykać bo kręcą się w jednym tylko środowisku: recydywiści, samotne 20 paroletnie letnie matki z trojgiem dzieci, każde z innym ojcem, pijaków, niedawno zmarł na śmietniku jeden z takich bezdomnych alkoholików którego znałem osobiście (poznałem go kiedy jeszcze był normalny). Miał 26 lat, i przed zgonem zdążył dwukrotnie odwiedzić więzienie. Z drugiej strony, studia nie są żadną granica za którą nie można się stoczyć. Alkohol jest dla ludzi, ale granice też są dla ludzi.

exodim napisał(a):Jeszcze w XIX/XX wieku 15-latka bardzo często wychodziła za mąż za nawet 40-letniego mężczyznę i nikt w tym nie widział problemu.
Powiem ci, Wilk, że konserwatysta z ciebie taki, jak ze mnie jasnowidz, bo koniec końców okazało się, że podążasz schematem myślenia wytyczonym przez socjalistycznych przedstawicieli emancypacji, którzy na przełomie wieków głosili radykalny indywidualizm kobiety i jej prawo do awansu społecznego, czytaj robienia kariery (stąd m.in. postulat o podwyższeniu wieku współżycia do nienaturalnie wysokiego).

O różnicy pomiędzy rolą żony a rolą worka do dupczenia pisałem w innym temacie (koniec z obroną pedofilii chyba). Ktoś inny (Craig Frazer) również to zauważył:

"All modern culture is focused on pornographic usage of all terminology and themes. Women are sexualised objects that should be brutally subjugated to hundreds of cocks from all different angles, the female flesh is meat only fit for promiscuous devouring, yet simultaneously every woman is acceptable the way she is, and to contradict the narrative of “individual liberty” commands the most vitriolic hatred from every sphere of the community. Woman is dualistically a new feminist goddess who cannot be touched lest the wrath of the herd come upon ye, and also a soulless lump of flesh fit only to be a dumpster for the spunk of thralls."

My, konserwy, nie chcemy ani kurew (młodocianych czy nie), ani "wyemancypowanych feministek". Chcemy kobiet. Temat pilastera nie dotyczy młodych kobiet wchodzacych w role żon, tylko młodych kobiet będących przedmiotem seksualnych żądz i obsesji. Na to nie możemy się zgodzić. Absolutnie.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#46
Wilk napisał(a):Na to nie możemy się zgodzić. Absolutnie.

Nie jestem konserwą, ale pod tym tekstem Wilka absolutnie mogę się podpisać wszystkimi kończynami.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#47
Wilk napisał(a):My, konserwy, nie chcemy ani kurew (młodocianych czy nie), ani "wyemancypowanych feministek". Chcemy kobiet. Temat pilastera nie dotyczy młodych kobiet wchodzacych w role żon, tylko młodych kobiet będących przedmiotem seksualnych żądz i obsesji. Na to nie możemy się zgodzić. Absolutnie.
Jestem za tym, żeby kobiety i mężczyźni się wypowiadali i decydowali o swoim życiu, a nie jakieś konserwy Oczko
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#48
Wilk napisał(a):"Woman is dualistically a new feminist goddess who cannot be touched lest the wrath of the herd come upon ye, and also a soulless lump of flesh fit only to be a dumpster for the spunk of thralls."
Nie wiem, na jakiej zasadzie wg autora tych słów miałoby to się dziać ale coś podobnego można zauważyć w Danii. Pisali o tym w Newsweeku 15/2013 (można go znaleźć gdzieś w sieci). Dania jest kolebką wyzwolenia seksualnego, a feminizm odniósł tam bardzo duże sukcesy. Jednak w ostatnich czasach pojawił się w ich telewizji podobno popularny program, w którym kobiety w różnym wieku stawały przed facetami siedzącymi na kanapie, rozbierały się do naga i wyginały na wszystkie strony, a oni komentowali, co widzą.

Takiego uprzedmiotowienia kobiet w Polsce w popularnych mediach nie można by się spodziewać i mam nadzieję, że tak pozostanie. Czytając pomyślałem wtedy, że takie "wyzwolenie" mogą sobie zabrać i wsadzić w rzyć aż po rękojeść.

Interesujące są też wyniki raportu Durex sprzed kilku lat nt. seksualności na świecie - wyzwolona Dania przoduje w kategoriach romansów pozamałżeńskich i spotkań na jedną noc. A w kategorii liczby stosunków seksualnych rocznie Dania zajmuje 3. miejsce w Europie - od końca.
Może wynikać to m.in. ze słabej trwałości związków (stąd też problem z dzietnością). Niemniej na pierwszy rzut oka nie jest to spodziewany skutek wyzwolenia seksualnego.


DziadBorowy napisał(a):Ilu takich znasz którzy by kupili albo sprzedali?
A ilu znasz takich, którzy trzymają zabite dzieci w beczkach i wersalkach? W wielomilionowym społeczeństwie znajdzie się miejsce na mnóstwo różnych patologii. Nie oznacza to, że należy zalegalizować własnoręczną eutanazję niemowlaków i pochówek domowymi sposobami.

Pilaster, po co ludzie mieliby zgadzać się na kontakty seksualne swoich dzieci z jakimiś starymi chłopami? Podawałeś kiedyś przykład "Słowików", gdzie rodzice ignorowali plotki dotyczące molestowania ze względu na prestiż związany z przynależnością do chóru. Problem jednak polega na tym, że u ludzi istnieje pewna skłonność do mobilizowania dzieci do osiągania sukcesów, a w tym tkwi także podejmowanie ryzyka. Zatem w bardzo prestiżowym chórze mogą znajdować się rodzice stanowiący już skrajne wychylenie rozkładu, czyli krzywdzący dzieci swoimi chorymi ambicjami. Wcale też ich zachowanie nie oznacza, że świadomie godzili się na wykorzystywanie dzieci. Ryzyko polega właśnie na ignorowaniu możliwych konsekwencji. Żaden alpinista w trakcie wspinaczki nie rozmyśla, jak to będzie leciał w dół obijając się o skały albo zamarzał na śmierć.

Zatem ci rodzice nie powinni stanowić przykładu normalności, tylko można się raczej spodziewać, że stanowią coś przeciwnego.


exodim napisał(a):Alkoholikiem najczęściej zostają osoby z przesuniętą na lata po dorastaniu inicjacją alkoholową (poczytaj sobie choćby badania National Institute on Alcohol Abuse, jak znajdę artykuł to podlinkuję).
Wspominałeś kiedyś o tym. Może podawałeś wtedy też link? W każdym razie najpierw należy sprawdzić, czy i jakie czynniki różniły porównywane grupy.

Z obserwacji podejrzewam, że późna inicjacja alkoholowa może korelować ze słabą socjalizacją (skutkującą brakiem okazji). Natomiast niskie umiejętności społeczne wiążą się z obniżoną inteligencją emocjonalną, a ta z kolei koreluje z uzależnieniami (pisał o tym np. Vetulani).

A terapie uzależnień zwykle obejmują naukę metod zdrowego przeżywania uczuć, tak aby nie prowadziły do niekontrolowanych napadów w postaci picia, objadania się, agresji itp.

exodim napisał(a):Zauważ, że bardzo wielu rdzennych mieszkańców Ameryki zmarło przez alkoholizm, właśnie dlatego, że nikt z nich nie miał z alkoholem styczności w fazie dorastania.
Indianie żyli w społecznościach plemiennych. Społeczności takie stosują środki psychoaktywne ale robią to w sposób zrytualizowany. W cywilizacji zachodniej picie większych ilości alkoholu także ma charakter w pewnym stopniu zrytualizowany i odbywa się w określonych sytuacjach.

Interesującym jest fakt, że uzależnienie fizjologiczne (nie piszę tu o psychologicznym) występuje w kontekście sytuacyjnym. Wskazują na to badania na zwierzętach. Przykładowo, szczurom podaje się narkotyk tylko wtedy, gdy zapala się lampka. Z czasem wytwarza się tolerancja, a dawka substancji jest ciągle zwiększana. Gdy w końcu staje się bardzo wysoka (ale ze względu na tolerancję organizm nadal znosi to bez problemów), za którymś razem podaje się ją bez uprzedniego zapalenia lampki. Szczur zdycha.

Dlatego, gdy zażywanie substancji psychoaktywnych jest zrytualizowane, nie prowadzi do patologii na dużą skalę. Natomiast Indianie zaczęli pić alkohol zupełnie swobodnie, bez zasad, nie ograniczając się do konkretnych okoliczności. I to może być przyczyną poważnych problemów z alkoholizmem wśród Indian.

Na marginesie, w wielu historiach uzależnień można zauważyć, że rodzice - oprócz tego, że nie nauczyli i nie dawali przykładu zdrowego przeżywania uczuć - nie wyznaczali też dziecku jasnych granic i nie uczyli konsekwentnie ich przestrzegania.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#49
Soul33 napisał(a):Pilaster, po co ludzie mieliby zgadzać się na kontakty seksualne swoich dzieci z jakimiś starymi chłopami?

Dzisiaj pewnie po nic. Bardziej miałem na myśli np stosunki 14 latki z 16 latkiem, obecnie traktowane jako zbrodnicza pedofilia.

Stąd owe zabezpieczenie w postaci zgody rodziców, a nie tylko samej 14 latki.

Cytat: Podawałeś kiedyś przykład "Słowików", gdzie rodzice ignorowali plotki dotyczące molestowania ze względu na prestiż związany z przynależnością do chóru. Problem jednak polega na tym, że u ludzi istnieje pewna skłonność do mobilizowania dzieci do osiągania sukcesów, a w tym tkwi także podejmowanie ryzyka.

Ba! Przecież dzieci do tego chóru posyłali rodzice, którzy sami jako dzieci w tym chórze byli, zatem dobrze wiedzieli, że to nie żadne plotki. jednak w ich mniemaniu korzyści z takich kontaktów przewyższały koszty.


Cytat: Zatem w bardzo prestiżowym chórze mogą znajdować się rodzice stanowiący już skrajne wychylenie rozkładu, czyli krzywdzący dzieci swoimi chorymi ambicjami.

No właśnie. A skrajne wychylenia rozkładu powinien przycinać dobór stabilizujący


Cytat:Zatem ci rodzice nie powinni stanowić przykładu normalności, tylko można się raczej spodziewać, że stanowią coś przeciwnego.

Owszem, ogon rozkładu normalnego. Z samej definicji ci co się tam znajdują, są nienormalni.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#50
pilaster napisał(a):Dzisiaj pewnie po nic. Bardziej miałem na myśli np stosunki 14 latki z 16 latkiem, obecnie traktowane jako zbrodnicza pedofilia.

Stąd owe zabezpieczenie w postaci zgody rodziców, a nie tylko samej 14 latki.
Obecna definicja zaburzenia pedofilnego zakłada, że minimalna różnica wieku musi wynosić bodajże 5 lat, aby w ogóle można było mówić o pedofilii. Być może analogiczne rozwiązanie dałoby się zastosować w prawie karnym.

pilaster napisał(a):Ba! Przecież dzieci do tego chóru posyłali rodzice, którzy sami jako dzieci w tym chórze byli, zatem dobrze wiedzieli, że to nie żadne plotki. jednak w ich mniemaniu korzyści z takich kontaktów przewyższały koszty.
Minęło ponad 20 lat odkąd rodzice tych dzieci sami byli w chórze. Może wtedy wyglądało to inaczej. A może swoje dzieci do chóru posyłali tylko ci, którzy nie byli pewni, że wykorzystywanie faktycznie miało tam miejsce.
W każdym razie byłoby to zaskakujące, gdyby ojcowie mieli zupełnie w nosie, że jakiś chłop dobiera się do ich synów i cholera wie co i gdzie im wtyka.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#51
Soul33 napisał(a):.
W każdym razie byłoby to zaskakujące, gdyby ojcowie mieli zupełnie w nosie, że jakiś chłop dobiera się do ich synów.

Typowy błąd sądzenia podług siebie. Pewnie uważali, że skoro do nich tez się dobierał, a nic im to nie zaszkodziło, to pewnie i dalej nie zaszkodzi. Zresztą mogli tego w ogóle w kategoriach jakiejś "krzywdy" nie odbierać.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#52
pilaster napisał(a):Dzisiaj pewnie po nic. Bardziej miałem na myśli np stosunki 14 latki z 16 latkiem, obecnie traktowane jako zbrodnicza pedofilia.

Stąd owe zabezpieczenie w postaci zgody rodziców, a nie tylko samej 14 latki.

Na spokojnie pilaster: nie pisałeś nic o 16 latkach uprawiających seks z 14 latkami. Wydaje mi się że po prosty chcesz rakiem wycofać się z wcześniejszych słów. O ile wyobrażalną jest sytuacja w której dorosły, dajmy na to 35 letni facet przychodzi do rodziców 15 latki i mówi "kochamy się z waszą córką, chcemy się ożenić, wiem że dzieli nas sporo lat, ale mimo to chcemy was prosić o błogosławieństwo" (choć nie potrafię sobie wyobrazić jak funkcjonowałoby takie małżeństwo, naprawde. Rozmowy, wspolne zainteresowania, pomiędzy 35 latkiem i 15 latką? huh), to już sytuacja z identyczną parą, ale z inną prośbą do rodziców, z prośbą dotyczącą możliwości uprawiania seksu, jest słabo wyobrażalna, podobnie jak sytuacja w której 16 latek idzie spotkac się z ojcem czternastki żeby zapytać go, czy może mu przelecieć córkę. Ta ostatnia to już jest w ogóle niewyobrażalna.

Ostatecznie jednak, nie wiem czy pociąg seksualny 16 latka do 14 latki można w ogóle uznać za pedofilię. Skoro pedofilia jest pociągiem seksualnym do dzieci, to nalezy wziąć pod uwagę dużo większą róznicę w wieku, bo jeżeli ów młodzieniec byłby pedofilem, to co by go ruszało w dziewczynie która jest prawie jego rówieśniczką? O, to jest nawet odpowiedniejsze do zjawiska o którym chcemy dyskutować: nie mówić pedofilia, tylko pociąg seksualny do dzieci. Jeżeli będziemy pamiętać czym jest właściwie pedofilia, to wyeliminujemy sporo jałowej dyskusji.

pilaster napisał(a):Typowy błąd sądzenia podług siebie. Pewnie uważali, że skoro do nich tez się dobierał, a nic im to nie zaszkodziło, to pewnie i dalej nie zaszkodzi. Zresztą mogli tego w ogóle w kategoriach jakiejś "krzywdy" nie odbierać.

Skoro Soul popełnia "błąd sądzenia podług siebie", to ci rodzice też zapewne taki błąd mogli popełnić.

Nie wspominając już o ludziach trzymających dzieci w beczkach po kapuście. Czy to była jakaś krzywda? Dla rodziców zapewne żadna. Oczko
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#53
Wilk napisał(a):dorosły, dajmy na to 35 letni facet przychodzi do rodziców 15 latki i mówi "kochamy się z waszą córką, chcemy się ożenić, wiem że dzieli nas sporo lat, ale mimo to chcemy was prosić o błogosławieństwo" (choć nie potrafię sobie wyobrazić jak funkcjonowałoby takie małżeństwo, naprawde. Rozmowy, wspolne zainteresowania, pomiędzy 35 latkiem i 15 latką? huh

Przecież tak właśnie funkcjonowalo małżeństwo Jagiełły (36 lat) z Jadwigą (12 lat) W dodatku pochodzili z różnych kultur i cywilizacji O czym rozmawiali?

Zresztą tak samo dzisiaj to wygląda u ukochanych przez Wilka Cyganów.

Cytat: nie wiem czy pociąg seksualny 16 latka do 14 latki można w ogóle uznać
za pedofilię

Kodeks karny takich wątpliwości nie ma.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#54
pilaster napisał(a):Przecież tak właśnie funkcjonowalo małżeństwo Jagiełły (36 lat) z Jadwigą (12 lat) W dodatku pochodzili z różnych kultur i cywilizacji O czym rozmawiali?

Najpewniej w ogóle nie rozmawiali, ponieważ relacje damsko-męskie były wówczas inne niż współcześnie (pomijając relacje mające na względzie spłodzenie potomstwa). A kiedy już rozmawiali to te ich "rozmowy" miały najpewniej formalny kształt, bo wszak Jadwiga była wychowywana do swojej roli.

Najpewniej ich małżeństwo miało charakter polityczny, a nie "romantyczno-zakochański".

Najpewniej Jagiełło był dla niej bardziej jak ojciec, niż kochanek.

I najpewniej pilaster na siłę szuka nie wiadomo czego, dokopując się do rzeczy zupełnie nieprzystających do naszej obecnej kultury choćby przez wzgląd na zupełnie inne tło obyczajowe, polityczne, itd. tamtych czasów jak i tej konkretnej relacji.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#55
pilaster napisał(a):Kodeks karny takich wątpliwości nie ma.

Szesnastolatek może odpowiadać tylko, jeżeli to było zgwałcenie (jest to możliwe, ale nie obligatoryjne), ale nie z art. 200 kk.
Odpowiedz
#56
Co to za statystyka, która opiera się na wąskich danych?!
Księży jest mniej niż ogółu. Więc nic dziwnego, że wyniki wychodzą skrajne (vide: prawo małych liczb). I to w jedną i w drugą stronę.
Odpowiedz
#57
Łoś napisał(a):Jestem za tym, żeby kobiety i mężczyźni się wypowiadali i decydowali o swoim życiu, a nie jakieś konserwy Oczko
Ja też Oczko Chyba że ktoś wypowiada się na temat potencjalnych towarzyszy/towarzyszek życia. Natomiast nie rozumiem, dlaczego konserwy czy ktokolwiek inny miałby dyktować na przykład współpracowniczkom czy sąsiadkom, jak mają żyć.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#58
Każdy ma jakieś własne wyobrażenie środowiska jakie chciałby aby go otaczało.
Niekonserwy także takowe mają.

Na szczęście kobiet konserwatystek nie brakuje. I wcale nie są to odpowiedniki np. jakiś posłanek pisu jak to sobie niektórzy widzą. Uśmiech
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#59
Baptiste napisał(a):Każdy ma jakieś własne wyobrażenie środowiska jakie chciałby aby go otaczało.
Niekonserwy także takowe mają.
Zgadza się. I możemy sobie pod tym kątem dobierać chociażby życiowych partnerów, przyjaciół czy zwykłych kolegów. Natomiast w różnych sytuacjach życiowych spotykamy różnych ludzi, na przykład w sytuacjach zawodowych. Ich tryb życia i światopogląd niekoniecznie muszą nam odpowiadać. To nie znaczy, że wolno nam ingerować w ich prywatne życie.
Ja ogólnie nie mam nic do ludzi o najróżniejszych poglądach życiowych, póki nie włażą z butami w moje życie.
Nawiasem mówiąc, czasami słuchając niektórych konserwatystów, sama czuję się strasznie konserwatywna i staroświecka.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#60
Czym charakteryzuje się wchodzenie z butami w cudze życie?

W takich rozmowach posługiwanie się ogólnikami typu "ingerować w prywatne życie" mówi nam dokładnie tyle co nic.
Tak samo mówienie o ingerowanie ogólniej rzecz biorąc w wolność ludzką. Ile bowiem ludzi tyle różnych przekonań dotyczących tego w jakie elementy można jeszcze ingerować a w które nie, gdzie się kończy wjazd a gdzie zaczyna znak stop, itd.

Podejrzewam, że prócz klinicznych, ciężkich przypadków libertarianizmu trudno byłoby znaleźć człowieka, który mógłby z całą pewnością stwierdzić iż nikt nie posądzi go o narzucanie komuś własnego zdania.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości